Siergiej Ławrow

Siergiej Ławrow / fot. PAP/EPA/YURI KOCHETKOV / POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow postanowił ostatnio skrytykować zapewnienia Białego Domu.
  • Przedstawiciel administracji Joe Bidena podkreślił, że Rosja nie powinna się bać Sojuszu Północnoatlantyckiego.
  • Ławrow podważył dalszy sens istnienia NATO, gdy nie ma już jego wrogów jak Układ Warszawski, czy Związek Radziecki.
  • Podkreślił, że NATO od tego czasu kilkukrotnie przesuwało granicę na wschód.
  • Zobacz także: Niemcy: każdy będzie miał możliwość zmiany płci w ramach prostej procedury

Słowa o tym, że NATO jest sojuszem obronnym są śmieszne, wręcz haniebne jest mówić takie bzdury

– stwierdził Siergiej Ławrow.

W ten sposób skrytykował on słowa przedstawiciela Białego Domu, który stwierdził, że Rosja nie powinna się obawiać Sojuszu Północnoatlantyckiego, gdyż jest sojuszem obronnym.. Ponadto Siergiej Ławrow dodał, że sens istnienia NATO obecnie nie ma sensu, gdyż nie ma już Układu WArszawskiego, czy też Związku Radzieckiego.

Teraz nie ma Układu Warszawskiego, ZSRR nie istnieje, a NATO pięć razy przesunęło się na wschód

– powiedział minister spraw zagranicznych Rosji.

Jeśli opanowujesz terytorium i rozmieszczasz tam siły zbrojne, to jeśli dobrze rozumiem język rosyjski, to nie jest obrona, to coś przeciwnego

– ocenił Ławrow.

Czytaj więcej: Ukraiński ambasador zaatakował Polskę! To nie jest pierwszy raz

Nowa strategia NATO wobec Rosji

W czwartek zakończył się szczyt NATO w Madrycie. Państwa Sojuszu przyjęły nową koncepcję strategiczną, która zakłada m.in., że Rosja jest najważniejszym i bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa sojuszników oraz pokoju i stabilności w obszarze euroatlantyckim.

W nowej koncepcji strategicznej napisano, że agresywna wojna Federacji Rosyjskiej przeciw Ukrainie zburzyła pokój i poważnie wpłynęła na środowisko bezpieczeństwa.

Brutalna i bezprawna inwazja, powtarzające się okrucieństwa, naruszenia międzynarodowego prawa humanitarnego przyniosły niewypowiedziane cierpienia i zniszczenia

– czytamy w przyjętej strategii NATO.

Podkreślono w nim także, że silna, niepodległa Ukraina jest kluczowa dla stabilności obszaru euroatlantyckiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • W piątek sąd okręgowy w Warszawie zdecydował o przyznaniu 206 osobom odszkodowania oszukanych przez firmę Amber Gold.
  • Skarb Państwa, który bierze na siebie odszkodowania, wypłaci od 8 tys. do nawet 1 mln zł.
  • Łącznie zostanie wypłacona do 20 mln zł, choć wcześniej ofiary domagały się 26,5 mln zł.
  • Zobacz także: Sukces Morawieckiego? Ponad 300 mld zł w ramach Umowy Partnerstwa

Prawomocny wyrok przeciwko Marcinowi P. oraz Katarzynie P., którzy zorganizowali w Amber Gold piramidę finansową zapadł 30 maja 2022 roku. Małżeństwo spędziło 10 lat w areszcie. 

W piątek okręgowy sąd w Warszawie przyznał odszkodowania 206 oszukanym przez firmę. Skarb Państwa wypłaci od 8 tys. do nawet 1 mln zł. Łącznie suma odszkodowań sięgnie 20 mln zł. 

Czytaj więcej: PILNE! Inflacja pobiła 25-letni rekord. GUS podał nowe dane. Polacy wytrzymają?

Kwota odszkodowania może jeszcze wzrosnąć

Początkowo informowano, że poszkodowani w tej sprawie domagali się łącznie ponad 26,5 mln zł, czyli całej sumy zainwestowanej przez nich w utracone lokaty. Chodziło o osoby, które zawierały swe umowy z Amber Gold w okresie od stycznia 2010 roku do sierpnia 2012 roku, czyli w czasie, gdy prokuratura wiedziała już z Komisji Nadzoru Finansowego o nieprawidłowościach w firmie. 

Pełnomocnik powodów mec. Tomasz Krawczyk wstępnie oszacował, że łączna kwota żądania została pomniejszona m.in. o wypłaty otrzymane przez członków grupy od syndyka i powinna wynieść około 20 mln zł. Jednak, jak dodał, szczegóły mogą być znane po dokładnym podsumowaniu i uwzględnieniu zasądzonych odsetek liczonych od różnych terminów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, polsatnews.pl

Adam Niedzielski

Adam Niedzielski / Fot. PAP/Paweł Supernak Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Obecnie toczą się prace nad tzw. międzynarodowym traktatem antypandemicznym. Światowa Organizacja Zdrowia, wraz z rządami państw i międzynarodowymi organizacjami, w tym Bill & Melinda Gates Foundation, Clinton Health Access Initiative czy International Planned Parenthood Federation, pracuje nad rozwiązaniami, które mogą znacznie poszerzyć jej kompetencje. Instytut Ordo Iuris zwrócił się do polskiego Ministerstwa Zdrowia z wnioskiem o udzielenie informacji na temat udziału przedstawicieli władz RP w tych pracach oraz stanowiska resortu odnośnie przygotowywanego traktatu. Zgodnie ze stanowiskiem Ministerstwa, „wnioski WHO są zbieżne z priorytetami Polski”, a „WHO musi pozostać liderem w zakresie globalnego bezpieczeństwa zdrowotnego”. Ponadto, Polska zgodziła się na niemal wszystkie propozycje Organizacji w ankiecie dotyczącej kluczowych elementów przygotowywanego traktatu. Postulaty te odnoszą się m.in. do globalnego zarządzania i koordynacji czy wprowadzenia ogólnoświatowych mechanizmów oceny przygotowania do pandemii.

PODPISZ APEL O ZABLOKOWANIE TRAKTATU WHO – LINK

Pierwsze spotkanie Międzynarodowego Organu Negocjacyjnego (INB) w sprawie „traktatu antypandemicznego” miało miejsce 24 lutego 2022 r. Określono na nim metodykę pracy. Następnie odbyły się kolejne spotkania, podczas których dyskutowano o potencjalnych elementach merytorycznych instrumentów międzynarodowych oraz wybrano interesariuszy, którzy mogą uczestniczyć w dyskusji. 12 kwietnia zorganizowano za to wysłuchanie publiczne, w którym uczestniczył Instytut Ordo Iuris. Projekt porozumienia ma zostać opublikowany po zakończeniu konsultacji, planowanym na październik 2022 r. Z kolei na 76. Światowym Zgromadzeniu Zdrowia zostanie przedstawione sprawozdanie z postępu prac, tak aby dokument został przyjęty na 77. Zgromadzeniu w 2024 r.

Instytut Ordo Iuris skierował do Ministerstwa Zdrowia wniosek o udostępnienie informacji publicznej w zakresie udziału jego przedstawicieli w negocjacjach nad traktatem.  Na pytanie o stanowisko resortu w sprawie toczących się prac, MZ odpowiedziało, że zostało ono wyrażone przez ministra Adama Niedzielskiego podczas Drugiej Sesji Specjalnej Światowego Zgromadzenia Zdrowia, zorganizowanej na przełomie listopada i grudnia 2021 r., Minister podkreślił wówczas, że „wnioski WHO są zbieżne z priorytetami Polski”. Adam Niedzielski wezwał też państwa członkowskie do „kontynuowania w przyszłości dyskusji, które będą konstruktywne, inkluzywne i oparte na konsensusie, w celu wzmocnienia globalnej gotowości”. Minister zdrowia podkreślał też, iż „Polska jest przekonana, że WHO musi mieć swój udział we wzmacnianiu globalnej gotowości i pozostać liderem w zakresie globalnego bezpieczeństwa zdrowotnego” oraz że „Polska wspiera wysiłki” mające na celu przyjęcie globalnego porozumienia.

Resort udostępnił również sprawozdanie ze spotkania INB, odbywającego się 24 lutego. Podkreślono w nim m.in., że istnieje powszechny konsensus co do przyjęcia traktatu, jednak ustalenie jego ostatecznego brzmienia może przysporzyć wielu trudności ze względu na znaczne rozbieżności w stanowiskach poszczególnych państw.

Czytaj również – Ardanowski: Ukraińskie zboże niszczy polskie rolnictwo. PiS to akceptuje?

Instytut otrzymał także kwestionariusz dotyczący kluczowych elementów przygotowywanego traktatu. Polska zgodziła się w nim na 54 z 57 z postulatów WHO. Propozycje te dotyczą m.in. „sprawiedliwego statusu genderowego, geograficznego i socjalno-ekonomicznego” w ogólnoświatowym procesie decyzyjnym. WHO postuluje również wdrożenie „globalnego i lokalnego zarządzania i koordynacji” oraz „globalnych mechanizmów wzajemnej oceny przygotowania” do pandemii. Postulaty dotyczą także „koordynacji prowadzonej przez WHO wraz z agendami ONZ i innymi organizacjami międzyrządowymi”.

Ponadto, ankieta WHO odnosi się również do kwestii komunikacyjnych, takich jak walka z „infodemią” (czyli procesami dezinformacyjnymi), zarządzanie informacją publiczną czy „komunikacją ryzyka”. Propozycje zakładają ponadto zaangażowanie w cały proces „podmiotów niepaństwowych” czy sektora prywatnego.

Polska przystała na niemal wszystkie z propozycji Organizacji. Skierowała także własne uwagi do proponowanych rozwiązań. Dotyczą one m.in. szczepień w „populacjach wrażliwych” oraz zaangażowania w „redukcję ryzyka transmisji infekcji” instytucji takich jak wojsko czy policja. Polska proponuje też przygotowanie planów zarządzania dla regionów o niskim poziomie wyszczepienia, a także wypracowanie przez laboratoria wspólnej formuły testowania. Wśród zagadnień poruszonych przez Rzeczpospolitą znalazła się także kwestia promocji szczepień czy kontroli dostarczanych informacji. Polska zaproponowała również m.in. gromadzenie przez instytucje danych dotyczących kwestii epidemicznych i przekazywanie ich do jednostki nadzorczej.

Dziecko poczęte.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

 Sąd Najwyższy uniewinnił Sylwestra Tajla – działacza fundacji Pro – prawo do życia. W 2018 r. wolontariusz został obwiniony za rzekome wywoływanie zgorszenia w miejscu publicznym poprzez prezentowanie zdjęć przedstawiających ciała nienarodzonych dzieci. Sąd Rejonowy uznał go winnym popełnienia zarzucanego czynu z art. 51 § 1 kodeksu wykroczeń. Następnie Sąd Okręgowy zmienił w II instancji kwalifikację czynu na umieszczanie nieprzyzwoitych treści w miejscu publicznym, czyli art. 141 kodeksu wykroczeń. Kasację w tej sprawie wywiódł prokurator generalny zarzucając orzeczeniom m.in. rażące naruszenie art. 141. W swoim stanowisku, kasację uzupełnili prawnicy z Ordo Iuris, którzy reprezentowali działacza. To drugi wyrok Sądu Najwyższego uniewinniający wolontariusza organizacji pro-life.

„W dzisiejszym orzeczeniu Sąd Najwyższy jasno opowiedział się za wolnością wyrażania poglądów przy użyciu środków wyrazu, które pomimo tego, że nie wszystkim mogą się podobać lub wręcz szokować, to mogą mieć one miejsce w prowadzonej debacie publicznej na ważny społecznie temat, jakim jest tutaj kwestia życia nienarodzonych dzieci” – skomentowała obrońca obwinionego adw. Magdalena Majkowska z Zarządu Ordo Iuris.

W roku 2018 w centrum Lublina, odbywała się legalna pikieta pro-life, organizowana przez Sylwestra Tajla. Na demonstracji prezentowano zdjęcia ciał zabitych wskutek aborcji dzieci. Było to powodem obwinienia organizującego wydarzenie działacza Fundacji za wywołanie zgorszenia w miejscu publicznym, czyli popełnienie wykroczenia z art. 51 § 1 kodeksu wykroczeń.

Sąd Rejonowy Lublin-Zachód uznał wolontariusza Fundacji za winnego popełnienia wykroczenia z art. 51 § 1 kodeksu wykroczeń. Od tego wyroku apelację wywiedli prawnicy z Ordo Iuris. Sąd Okręgowy w Lublinie stwierdził jednak, że pomimo iż zachowanie obwinionego rzeczywiście nie spełniało znamion wykroczenia z art. 51 § 1 kodeksu wykroczeń, to miało ono naruszać art. 141 kodeksu wykroczeń.

Czytaj również – Morawiecki podjął ważną decyzję. Chodzi o zagrożenie cyberterroryzmem

Od obu orzeczeń kasację wywiódł prokurator generalny, zarzucając im m.in. naruszenie art. 141 kodeku wykroczeń, gdyż czyn przypisany ukaranemu nie spełniał znamienia „nieprzyzwoitości”. Argumentację zawartą w kasacji uzupełnili także prawnicy z Ordo Iuris, będący obrońcami Sylwestra Tajla. W przedstawionym stanowisku, podnieśli, m.in. że czyn ten nie spełniał znamienia „nieprzyzwoitości”. Przedstawili też 127 orzeczeń polskich sądów które stwierdzały w analogicznych sprawach, że podobne czyny nie wypełniają znamion wykroczeń zarówno z art. 51 § 1, jak i art. 141 kodeksu wykroczeń. Zaprezentowali również linię orzeczniczą Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, potwierdzającą możliwość eksponowania drastycznych treści w debacie publicznej.

Sąd Najwyższy uwzględnił kasację Prokuratora Generalnego i stanowisko prawników z Ordo Iuris. W uzasadnieniu podniósł, że nie tylko została popełniona błędna kontrola instancyjna, ale przede wszystkim, że czyn ten nie mógł spełniać znamion wykroczenia z art. 141 kodeksu wykroczeń. Jest to drugi wyrok Sąd Najwyższego odnoszący się do kwestii prezentowania zdjęć abortowanych dzieci w przestrzeni publicznej. W pierwszym wyroku, gdzie również występowali prawnicy z Ordo Iuris, Sąd Najwyższy uznał, że takie zachowanie nie może spełniać znamion wykroczenia z art. 51 § 1 kodeksu wykroczeń.

„Wyrok ten ma precedensowe znaczenie. Po pierwszym wyroku z października 2021 r., odnoszącego się do sprawy z inną, aczkolwiek zbliżoną kwalifikacją prawną, Sąd Najwyższy uniewinnił ukaranego prolajfera za prezentowanie zdjęć abortowanych dzieci od zarzucanego czynu z art. 141 kodeksu wykroczeń. To orzeczenie może mieć istotny wpływ na pozytywne zakończenie toczących się obecnie kilkudziesięciu podobnych spraw w polskich sądach” – mówi Kamil Smulski z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

PODPISZ PETYCJĘ – LINK

Autorzy apelu podkreślają, że, lekarze pracujący w klinikach zajmujących się tzw. tranzycją, „działając wbrew interesom pacjentów, przeprowadzają na nich terapie hormonalne oraz okaleczające zabiegi chirurgiczne, mające upodobnić je do odmiennej płci”. Instytut wskazuje na negatywne konsekwencje, jakie mogą wywołać tego typu inwazyjne operacje. Proces tranzycji prowadzi niejednokrotnie do problemów takich jak choroby pęcherzyka żółciowego, zator płucny, zakrzepica czy osteoporoza. Zwiększa również ryzyko nowotworów. Procedura ta często negatywnie wpływa także na zdrowie psychiczne, prowadząc do depresji czy huśtawek nastrojów, a nawet prób samobójczych. Badania pokazują, że osoby mające zaburzenia tożsamości płciowej zwykle cierpią też na inne choroby psychiczne.

Czytaj więcej – Ambasador bronił Bandery. MSZ Ukrainy odcina się od jego słów. “Prywatna opinia”

Proces „zmiany płci” jest szczególnie ryzykowny u dzieci. „Terapia” hormonalna przeprowadzana u nieletnich polega zwykle na podawaniu blokerów hamujących wytwarzanie hormonów właściwych dla danej płci. Często skutkuje to zaburzeniami płodności, a w przypadku zajścia w ciąże osoby po tym procesie, wadami płodu i poronieniami. Mimo to, ruch LGBT dąży do tego, aby takie praktyki były dostępne dla małoletnich nawet bez zgody rodziców.

W związku z tym, Instytut Ordo Iuris apeluje do władz o wprowadzenie regulacji prawnych uniemożliwiających tzw. zmianę płci u dzieci. W petycji podkreślono, że „proceder sprzedaży blokerów z przeznaczeniem dla dzieci nie jest dostatecznie zbadany, jednak obecny w naszym kraju, o czym świadczą ujawnione przypadki ich rozprowadzania”. Instytut zaznacza również, iż „dzieci znajdujące się w stanie zagubienia i dezorientacji powinny otrzymać realną pomoc zamiast demolujących ich życie eksperymentów”.

bajka disney dla dzieci

Bajka Disney dla dzieci promuje chorą ideologię / fot. twtter

Jak poinformował w serwisie twitter znany komentator ujawniający szereg absurdów zgniłego zachodu Adam Gwiazda Disney wypuścił nowy serial dla dzieci, w którym promuje koncept, że mężczyźni “mogą mieć okres”.

Disney promuje chory koncept

Disney+ wdrukowuje dzieciom koncept, że mężczyźni mogą mieć okres. W nowym serialu Disneya+ “Baymax” jest scena, w której Baymax, amorficzny i bezpłciowy nadmuchiwany robot, przyjmuje w markecie porady dotyczące tamponów od osoby “transgenderowej”.

Dlatego już skompletowałem dla wnuka kolekcję starych filmów Disneya. Zanim je zelgiebetyzujją, a klasyczne wersje usuną z publicznego obiegu – napisał autor Jacek Milewski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter

Inflacja

Inflacja / Fot. Pixhere

  • Inflacja w czerwcu wzrosła o 15,6 proc. rok do roku – podał w GUS. Jest to rekord od marca 1997 r.
  • Najszybciej drożały w ciągu roku ceny paliw samochodowych (o 46,7 proc. rdr) i nośników energii, czyli prądu i gazu (o 35,3 proc. rdr.).
  • Z tych krajów Europy, które opublikowały już swoje dane, Polska ma na razie najwyższy wskaźnik inflacji.
  • Czytaj także: Prof. Krysiak: Inflacja wzrasta proporcjonalnie w krajach UE [NASZ WYWIAD]

Inflacja w czerwcu wzrosła o 15,6 proc. rok do roku – podał w piątek GUS w swoich tzw. szybkich wyliczeniach, które jednak zwykle niewiele się różnią od wyliczeń ostatecznych. W poprzednim miesiącu było 13,9 proc. wzrostu rdr, więc to znaczące przyśpieszenie. A do tego jest to rekord od marca 1997 r.

Najszybciej drożały w ciągu roku ceny paliw samochodowych (o 46,7 proc. rdr) i nośników energii, czyli prądu i gazu (o 35,3 proc. rdr.). Ceny żywności szły w górę wolniej od ogólnego wskaźnika inflacji, bo o 14,1 proc. rdr.

Licząc miesiąc do miesiąca, uśredniony wzrost cen wyniósł 1,5 proc. W maju ceny rosły o 1,7 proc. mdm, w kwietniu o 2 proc., a w marcu o 3,3 proc. W skali miesięcznej to najniższy wzrost od lutego.

W skali miesiąca najbardziej podrożały paliwa (o 9,4 proc. mdm). Ceny nośników energii są wyższe o 3 proc. w porównaniu z majem, a żywność o 0,7 proc.

Inflacja jedna z najwyższych w Europie

Z tych krajów Europy, które opublikowały już swoje dane, Polska ma na razie najwyższy wskaźnik inflacji. Ale to powinno się zmienić, jak tylko wyliczenia zrobią Turcja i kraje bałtyckie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polska inflacja jest nie tylko jedną z najwyższych w Europie, ale też i na świecie. Wyższe wskaźniki za czerwiec podawały dotąd tylko: Zimbabwe (192 proc. rdr), Sri-Lanka (54,6 proc. rdr) i Iran (52,5 proc. rdr). W Europie najwyższy wskaźnik po Polsce opublikowała dotąd Słowenia (10,43 proc. rdr).

buissnesinsider

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva

W pozwie który przedstawiła Kof-K (czołowa agencja certyfikująca koszerność) stanowi, że linie lotnicze JetBlue umieściły jej symbol aprobaty rabinicznej na produkcie z karczochów, którego nie zatwierdzała.

Nie było aprobaty rabina?

Firma produkująca przekąskę z karczochów, Elma Farms, nie została wymieniona w pozwie. Rzecznik JetBlue powiedział, że linia lotnicza prowadzi dochodzenie w sprawie roszczeń. Adwokat Kof-K odmówił komentarza.

Na świecie istnieje około 1400 agencji certyfikujących koszerność, ale w Stanach Zjednoczonych „wielka piątka” – Orthodox Union (OU), Organized Kashrut Laboratories (OK), Kof-K, Star-K i Chicago Rabbinical Council (CRC) – certyfikuje ponad 80 proc. koszernych produktów spożywczych. Kof-K zaczęła certyfikować koszerną żywność w latach 70. XX wieku.

PCH24 / PAP

Solidarna Polska

Solidarna Polska / Solidarna Polska

PiS bezczynnie na to patrzy. Na szczęście koalicjant PiS partia Zbigniewa Ziobry Solidarna Polska chce tak zmienić przepisy prawa by wolność religijna katolików (i wszystkich innych wyznań) była w Polsce szanowana i chroniona, by agresja wobec katolików nie była bezkarna.

Społeczny projekt ustawy o zmianie przepisów Kodeksu Karnego

Solidarna Polska w celu zebrania ponad 100.000 podpisów pod społecznym projektem ustawy o zmianie Kodeksu Karnego wprowadzającej przepisy skutecznie broniące wolność wyznaniową katolików zamierza powołać komitet ustawodawczy “W obronie wolności chrześcijan”.

Proponowane przez Solidarną Polskę przepisy przewidują, że “kto publicznie lży lub wyszydza Kościół, lub inny związek wyznaniowy o uregulowanej sytuacji prawnej, jego dogmaty i obrzędy, podlega karze do 2 lat pozbawienia wolności”.

PiS nie chce bronić katolików

Solidarna Polska jest zmuszona zbierać podpisy pod społecznym projektem ustawy o zmianie Kodeksu Karnego, bo PiS nie chciał poprzeć propozycji Solidarnej Polski (uznając wbrew faktom, że obecne przepisy są wystarczające). W celu zbierania podpisów Solidarna Polska powołała komitet zbierający podpisy “W obronie wolności chrześcijan” (partia Ziobry przedstawiła już 2000 podpisów niezbędnych do powołania komitetu), Gdy marszałek sejmu zarejestruje komitet, rozpocznie się zbiórka 100.000 podpisów – będzie na to tylko trzy miesiące.

W projekcie Solidarnej Polski znalazły się propozycje wprowadzenia do Kodeksu Karnego nowego artykułu 27a, głoszącego, że “nie popełnia przestępstwa, kto wyraża przekonanie, ocenę lub opinię związane z wyznawaną religią głoszoną przez kościół, lub inny związek wyznaniowy o uregulowanej sytuacji prawnej, jeżeli nie stanowi to czynu zabronionego przeciwko wolności sumienia i wyznania lub publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa, lub pochwały jego popełnienia”.

Solidarna Polska chce też wykreślenia słowa złośliwie z artykułu 195 KK głoszącego, że „kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Tej samej karze podlega, kto złośliwie przeszkadza pogrzebowi, uroczystościom lub obrzędom żałobnym”.

Bezkarność antykatolickich agresorów

Słowo złośliwie w obecnych przepisach sprawia, że sprawcy pozostają bezkarni, bo przed sądem twierdzą, że ich działania (niszczenie kościołów czy kapliczek, przerywanie nabożeństw) nie były „złośliwe”, a były tylko formą eksponowania ich światopoglądu.

W propozycji Solidarnej Polski artykuł 196 ma brzmieć: „Kto publicznie lży lub wyszydza Kościół, lub inny związek wyznaniowy o uregulowanej sytuacji prawnej, jego dogmaty i obrzędy podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Taka kara ma też dotyczyć każdego „kto publicznie znieważa przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych”.

Solidarna Polska proponuje w swoim projekcie zmian Kodeksu Karnego, by przestępstwa przeciwko wolności religijnej były ścigane z urzędu, a nie z prywatnego powództwa. Zmiany w Kodeksie Karnym są niezbędne, bo dotychczasowe przepisy prawa pochodzą z czasów PRL, a przepisy w PRL zostało tak skonstruowane, by pozbawić katolików możliwości obrony swojej wolności religijnej.

Jan Bodakowski

Robert Bąkiewicz

Robert Bąkiewicz / Fot. Twitter/MediaNarodowe

  • W 2013 roku w Warszawie podpalono bez wiedzy i zgody organizatorów Marszu Niepodległości tzw. “tęcze” na placu Zbawiciela oraz doszło do starć pod siedzibą Antify przy ul. Skorupki.
  • Mimo, że organizatorzy wydarzenie nie mieli nic z tym wspólnego, to warszawski ratusz postawił wytoczyć im proces i chciał ich obciążyć ogromnym odszkodowaniem.
  • Po latach narodowcy wygrali proces z warszawskimi urzędnikami.
  • Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz zapytał: Kolejny raz zarzuty urzędników, mediów i polityków totalnej opozycji okazały się bezzasadne. Przeproszą?
  • Czytaj także: Profanacja polskich grobów na Białorusi. Rozkopano i rozrzucono szczątki bohaterów

Marsz Niepodległości w 2013 roku był ostatnim tego typu wydarzeniem z trasą przez ulice warszawskiego Śródmieścia. Wtedy, 11 listopada, doszło do kilku wydarzeń poza trasą Marszu Niepodległości. Mimo, że organizatorzy nie koordynowali incydentów i nie byli za nie odpowiedzialni, to urzędnicy warszawskiego ratusza i tak chcieli pociągnąć ich do odpowiedzialności.

W rozmowie z naszym portalem mec. Marcin Iwanowski tak komentuje wyrok:

Nielegalne incydenty odbyły się poza trasą Marszu Niepodległości, były bez wiedzy i zgody organizatorów. Wyrok nie mógł być inny. Miasto nie udowodniło że Stowarzyszenie Marsz Niepodległości jest odpowiedzialny za te incydenty.

Do sprawy odniósł się także prezes Stowarzyszenia Robert Bąkiewicz:

Z cyklu “batalie sądowe z warszawskim ratuszem”: sądy dwóch instancji prawomocnie uznały, że Stowarzyszenie Marsz Niepodległości nie ponosi odpowiedzialności za szkody z 2013 r. Kolejny raz zarzuty urzędników, mediów i polityków totalnej opozycji okazały się bezzasadne. Przeproszą?

Teraz Rafał Trzaskowski będzie musiał ponieść koszty sądowe. Szkoda, że z naszych podatków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com