Plakat Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych

Plakat Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych / Fot. Organizatorzy

Zobacz także: Szimonyte: “Polskie szkoły będą istniały, dopóki tego będą chcieć rodzice”

Tegoroczne obchody rozpoczną się występami artystycznymi muzyków z “Grupy Bartka” oraz Norberta Smoły Smolińskiego. Uczestnicy Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych oddadzą hołd bohaterom podziemia antykomunistycznego poprzez złożenie kwiatów przed tablicą upamiętniającą pomordowanych.

Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” to jedno z ważniejszych wydarzeń patriotycznych w Polsce. Chcemy je wspólnie uczcić idąc w dużym społecznym biało-czerwonym Marszu – podkreślają organizatorzy.

Współorganizatorami wydarzenia są:

  • Stowarzyszenie Roty Marszu Niepodległości,
  • Straż Narodowa,
  • Stowarzyszenie Marsz Niepodległości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Joe Biden

Joe Biden / Fot. Gage Skidmore/Wikimedia Commons

Zobacz także: 42. rocznica Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich. Co dalej z polskim rolnictwem?

Pierwsze przecieki pojawiły się, gdy rano pojawiły się duże ograniczenia ruchu w Kijowie i zaczęto spekulować o wizycie „wysokiego rangą zachodniego urzędnika”. Przed godziną 11 zaczęły pojawiać się pierwsze zdjęcia i filmy ukazujące prezydenta Joe Bidena w Kijowie.

To pierwsza wizyta Joe Bidena w Ukrainie od początku rosyjskiej napaści na sąsiednie państwo.

Jutro rano Biden będzie już w Polsce. Po południu w Arkadach Kubickiego w ogrodach Zamku Królewskiego wygłosi przemówienie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24, Wprost

Obchody 42. rocznicy Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich

Obchody 42. rocznicy Porozumień Rzeszowsko-Ustrzyckich / Fot. Paweł Kubala

Zobacz także: Notes z kory brzozowej od Sybiraków. Nawrocki: “Ta historia nie skończyła się tylko nadal trwa”

Uroczystości rozpoczęły się o 11 od Mszy Św. w Kościele Farnym w Rzeszowie. Potem nastąpiło złożenie wieńców pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki w Rynku i tablicą upamiętniającą miejsce strajku w 1981 r. w dawnym Domu Kolejarza. Następnie w auli Uniwersytetu Rzeszowskiego odbyła się konferencja „Konstytucja Polskiej Wsi”.

W jej trakcie wręczono odznaczenia państwowe i okolicznościowe „W obronie polskiej ziemi”. Miały też miejsce referaty: dr. Dariusza Grabowskiego „Wspólnota wsi oraz małej i średniej przedsiębiorczości szansą dla polskiej gospodarki”, prof. Jerzego Szymony „Trzy pętle zniewolenia współczesnego rolnictwa” i prof. Romana Niżnikowskiego „Aspekty zrównoważonej produkcji rolnictwa i łowiectwa”.

40% populacji mieszka na wsi. Ich dochody są osiągane w 10% z gospodarstw rolnych, w 50% z pracy najemnej, w miasteczkach i miastach, 30% ze świadczeń socjalnych, 1,4 mln, czyli 20% aktywnych zawodowo mieszkańców wsi pracuje wyłącznie w rolnictwie – zwrócił uwagę dr Grabowski.

Dr Dariusz Grabowski ocenił, że rolnictwo powinno współpracować z małą i średnią przedsiębiorczością.

Z kolei prof. Jerzy Szymona swoje wystąpienie opatrzył cytatem przewodnim autorstwa G. K. Chestertona: “Musimy cofnąć się do wolności lub iść naprzód ku niewoli”. Opisywał zmiany, jakie w ostatnich dziesięcioleciach zaszły w rolnictwie, wskazując na ich negatywne efekty, uzależnianie rolnictwa od czynników zewnętrznych. Przedstawił też propozycje, jakie miałyby doprowadzić do uniezależnienia rolnictwa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Krzysztof Bosak, lider Konfederacji

Krzysztof Bosak, lider Konfederacji / Fot. Konfederacja

Zobacz także: Ordo Iuris: W Polsce spada poparcie dla aborcji

W wydarzeniu przemawiali: Krzysztof Bosak (szef koła poselskiego Konfederacji) i Sławomir Mentzen (szef współtworzącej Konfederację partii Nowa Nadzieja).

Mentzen mówił między innymi o kwestiach gospodarczych, wolności obywatelskich, jak również konieczności przeciwstawienia się kolejnym nakazom, zakazom i regulacjom. Jak przekonywał, zmian w prawie jest zbyt dużo.

Doszło do sytuacji, w której zmian w prawie jak tak dużo, że radzą sobie z nimi tylko wielkie międzynarodowe korporacje, których stać na prawników i doradców, którzy znajdą w przepisach lukę, ale te firmy stać też na to, żeby kupić lukę w tych przepisach – stwierdził.

Zwrócił też uwagę na liczne absurdy, m.in. zwalczanie gotówki, aut spalinowych, rolnictwa, decyzji UE dot. zeroemisyjnych budynków, a co za tym idzie przymusowych remontów, pojawiające się pomysły na limitowanie ludziom ilości mięsa, nabiału i podróży, czy dopuszczenia w UE pierwszych produktów spożywczych zawierających owady.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Zdjęcie ilustracyjne

Oskar Kwiatkowski na najwyższym stopniu podium po zdobyciu mistrzostwa świata w snowboardowym slalomie gigancie równoległym / Fot. FB FIS Snowboarding

W niedzielę 19 lutego rozpoczęły się w Bakuriani mistrzostwa świata w snowboardzie i narciarstwie w stylu wolnym. To już piąte połączone mistrzostwa świata w obu tych widowiskowych dyscyplinach zimowych. Dla narciarstwa freestylowego to już 19 światowy czempionat, a dla konkurencji na jednej desce to już 15 edycja. Zawody w Gruzji potrwają do 5 marca.

Już w pierwszej konkurencji w slalomie gigancie równoległym nasza reprezentacja miała wielkie szanse na medale. 26-letni Oskar Kwiatkowski ma bardzo udany sezon, na początku roku odniósł dwa zwycięstwa w Pucharze świata i jest liderem klasyfikacji w slalomie gigancie równoległym, natomiast 32-letnia Aleksandra Król również stawała na podium zawodów tej rangi, była druga w drugich zawodach i zajmuje 4 miejsce w klasyfikacji Pucharu świata.

Polacy potwierdzili aspiracje medalowe, kwalifikując się do czołowej czwórki. Król zajęła 5 miejsce w kwalifikacjach, w fazie pucharowej najpierw w 1/16 pokonała Włoszkę Ochner, następnie w ćwierćfinale mistrzynię świata z 2015 roku Austriaczkę Riegler, w półfinale nasza zawodniczka przegrała niestety, ale nie z byle kim, bo mistrzynią świata w slalomie równoległym z 2017 roku Austriaczką Ulbing. W walce o brąz Polka wyraźnie pokonała już Włoszkę Lucię Dalmasso. 

Jeszcze lepiej poradził sobie Oskar Kwiatkowski, który w kwalifikacjach zajął 2 miejsce, następnie w 1/16 pokonał Japończyka Shibę, w ćwierćfinale Koreańczyka Kima, a w półfinale samego mistrza olimpijskiego z 2022 roku i 5-krotnego mistrza świata Austriaka Benjamina Karla. W wielkim finale Polak spotkał się ze Szwajcarem Dario Caviezelem. Po zaciętej walce do ostatnich metrów lepszy okazał się o 0,26 sek. nasz reprezentant, zdobywając historyczny złoty medal na mistrzostwach świata w snowboardzie dla Polski.

To pierwsze w historii naszego kraju medale MŚ w snowboardzie alpejskim, a pierwszy złoty medal we wszystkich konkurencjach snowboardowych. Dotychczas w naszym dorobku były tylko 2 brązowe medale zdobyte przez Paulinę Ligocką w snowboardowym halfpipie na MŚ w 2007 i 2009 roku.

– Nie mogę jeszcze w to uwierzyć. Te zawody były bardzo trudne. Chciałem cały czas jechać spokojnie i pokazać to, co potrafię. Oglądałem też przejazdy Oli. Jestem bardzo szczęśliwy, że oboje sięgnęliśmy po medal 

– mówił na gorąco po ostatnim przejeździe. Kwiatkowski.

W slalomie gigancie równoległym startowało jeszcze 4 innych naszych reprezentantów, którzy odpadli w kwalifikacjach. Michał Nowaczyk zajął 19 miejsce, Mikołaj Rutkowski 41, Olimpia Kwiatkowska – siostra naszego mistrza świata – 21 miejsce, a Maria Chyc 34.

To nie koniec startów naszych reprezentantów w Bakuriani. Mamy jeszcze duże szanse na powiększenie dorobku medalowego. We wtorek znów odbędzie się rywalizacja w slalomie równoległym. Tym razem jednak trasa będzie krótsza niż w niedzielę, a co za tym idzie – bramki będą ustawione bliżej siebie. W kwalifikacjach wystartuje ponownie sześcioro Polaków. Eliminacje rozpoczną się o godzinie 6:15 polskiego czasu. Finały zaplanowano natomiast na 10:00. W środę natomiast odbędzie się rywalizacja drużynowa. Każdy kraj reprezentować będzie po jednym zawodniku i zawodniczce. Początek o godzinie 10:00.

Wyniki TUTAJ

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Okładka książki

Okładka książki / Fot. Wydawca

Morderstwo 33. stopnia

O kulisach tej zbrodni można przeczytać w 288 stronicowej wydanej przez wydawnictwo AA pracy „Morderstwo 33. stopnia” autorstwa Charlesa Theodora Murra, który w swej książce, jak informuje wydawca, stara się odpowiedzieć na pytania: „Czy papież Jan Paweł I został zamordowany? Jeśli tak, to przez kogo i w jakim celu? Czy sabotowano liturgię katolicką, by pozbawić ją prawdy, mocy i piękna? Jeśli tak, to kto do tego doprowadził i w jakim celu? Czy sformowano międzynarodowy spisek mający na celu zniszczenie stabilności finansowej Watykanu? Jeśli tak, to kto za tym stał i w jakim celu to zrobił?”.

Zdaniem wydawnictwa AA „w 1975 roku ówczesny biskup Edouard Gagnon został osobiście skierowany przez papieża Pawia VI do przeprowadzenia śledztwa w Kurii Rzymskiej. Ta niebezpieczna misja zakończyła się w roku 1978 – „roku trzech papieży”. W tej książce ksiądz Charles T. Murr, bliski i wieloletni współpracownik oraz przyjaciel kardynała Gagnona, jako bezpośredni świadek opowiada o tym, co wydarzyło się podczas tego tajnego śledztwa. Ważne wydarzenia historyczne przeplatają się tu z indywidualnymi dramatami przedstawionych postaci oraz polityką i intrygami w Watykanie. Książka odpowiada na pytania, które wielu ludzi zadaje sobie od pół wieku”.

Zobacz także: Ordo Iuris: W Polsce spada poparcie dla aborcji

“Masoneria zinfiltrowała Watykan”

Według autora pracy księdza Charleas T. Murra „biskup Gagnon otrzymał od Pawła VI zadanie zbadania zarzutu, że Kuria została zinfiltrowana przez ludzi związanych z organizacjami zmierzającymi albo do zniszczenia Kościoła Rzymskiego, albo co najmniej jego całkowitego zneutralizowania jako siły przeciwstawiającej się sekularyzmowi i relatywizmowi. Do Ojca Świętego spłynęły bowiem raporty mówiące o tym, że bardzo wysoko postawieni, wpływowi prałaci są w rzeczywistości masonami”.

Sławomir Gralka w swej recenzji książki opublikowanej na łamach portalu Kurier Ostrowski, pisząc o zawartości pracy „Morderstwo 33.stopnia”, stwierdził, że „Wyniki śledztwa zleconego biskupowi to trzy opasłe tomy dokumentów, w których zawarty jest chronologiczny zapis Wizytacji Apostolskiej Kurii Rzymskiej, dokumentacja pozwalająca na zweryfikowanie oskarżeń i co jest bardzo ważne zapis konsultacji z Interpolem. Próba pierwsza przekazania tych dokumentów nastąpiła 16 maja 1978 roku, ale Papież Paweł VI odmówił ich przyjęcia, argumentując, że jest chory i zapewne niedługo umrze i nakazał, aby je dostarczyć jego następcy. Największym szokiem dla Papieża było to, że jeden z najważniejszych dostojników watykańskich (między innymi odpowiedzialny za mianowanie nowych biskupów na świecie) kardynał Baggio jest masonem! Zapewne te informacje przyspieszyły śmierć Pawła VI. Następne konklawe wyłoniło Papieża, który przybrał imię Jana Pawła. We wrześniu 1978 roku nowy Namiestnik Chrystusa z wielkim przejęciem wysłuchał raportu biskupa Gagnona i trzy dni później wezwał przed swoje oblicze kardynała Baggio… Późnym wieczorem doszło między nimi do gwałtownej rozmowy (gwardziści pełniący służbę zeznali, że głosy obu rozmówców były podniesione). Po 45 minutach kardynał Baggio opuścił komnaty papieskie, a rano okazało się, że nowy Papież nie żyje! Watykański Sekretarz Stanu (przyjaciel kardynała Baggio) odmówił zlecenia autopsji Jana Pawła I!!!”.

Wpływ kliki masońskiej na wybór papieża

W wywiadzie przedrukowanym z portalu Bibula przez portal Myśl Konserwatywna (wywiad przeprowadziła Kathy Clubb) autor książki ksiądz Charles Murr stwierdził, że „Gagnon był człowiekiem bardzo sumiennym i niezwykle dyskretnym. Chociaż dochodzenie, oficjalnie znane jako „wizytacja apostolska”, zostało ogłoszone przez papieża Pawła, tylko Gagnon i papież znali jego ostateczny cel – czyli odkrycie, kto był związany z masonerią. Gagnon spędził trzy lata, pracując w pełnym wymiarze godzin; przeprowadził wywiady z każdym pracownikiem Watykanu – nawet z odźwiernymi”.

Z wywiadu można się dowiedzieć, że mason „kardynał Baggio mianował wszystkich biskupów świata w latach 1972-1984. W 1975 r. papież Paweł VI zarządził, że biskupi powinni przechodzić na emeryturę w wieku 75 lat, co oznaczało, że wielu z nich trzeba było w krótkim czasie zastąpić nowymi. Baggio mógł więc w tych latach mianować wielu biskupów o liberalnych poglądach, w tym Theodore’a McCarricka”.

Portal Nauki Katolickie za portalem Life Site News pisząc o książce „Morderstwo 33 stopnia”, stwierdził, że „ostatnią osobą, z którą spotkał się Jan Paweł I był kard. Sebastiano Baggio, którego papież miał zamiar usunąć z Kurii Rzymskiej za przynależność do sekty masońskiej. Chwilę później następcę Piotra znaleziono martwego, a te dwa fakty są ze sobą bezpośrednio związane – twierdzi były sekretarz arcybiskupa, który prowadził wówczas śledztwo przeciwko masonom w Watykanie”.

Masoni zniszczyli Mszę

Według portalu Nauki Katolickie „prowadzący śledztwo abp Gagnon wyróżnił dwie postacie, których przynależność do sekty masońskiej uznał za niezaprzeczalną. Byli to abp Annibale Bugnini (odpowiedzialny za stworzenie tzw. nowego rytu Mszy Świętej – Novus Ordo Missae) i kard. Sebastiano Baggio. Jak zeznał arcybiskup, ich związek z tajną organizacją walczącą z Kościołem został potwierdzony przez Interpol”.

Jak przypomina portal Nauki Katolickie za serwisem „LifeSiteNews, który przeprowadził wywiad z ks. Murrem, oficjalny raport dotyczący przyczyny zgonu zmieniał się kilka razy, ostatecznie stwierdzając, że papież zmarł na zawał serca około godziny 23. Tego wyniku nie potwierdzono jednak ani sekcją zwłok, ani nawet badaniem krwi”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Okładka książki

Okładka książki / Fot. Wydawca

Było kilka “marców”

Ta hagada ma jednak niewiele wspólnego z rzeczywistością. Było kilka równoległych “marców”: antysemickie rozgrywki w PZPR, żydowska emigracja z PRL (która doprowadziła do odkrycia na nowo swojej żydowskiej tożsamości przez dotychczas uprzywilejowanych beniaminków komunistycznej tyranii), strajki studenckie mające na celu demokratyzację i liberalizację (działacze studenccy tworzyli opozycję w latach osiemdziesiątych), prześladowanie inteligencji, konflikt nowych frakcji PZPR — moczarowców ze zwolennikami Gierka.

“Marzec” rozpoczął się 30 stycznia 1968 po ostatnim spektaklu „Dziadów” Adama Mickiewicza. Wtedy to około 2000 osób przeciwnych cenzurze zostało brutalnie rozpędzonych przez milicję (brutalną pacyfikację w miesiąc później potępił Odział Warszawski Związku Literatów Polskich). Kilka tygodni później z Uniwersytetu Warszawskiego usunięto Adama Michnika i Henryka Szlajfera. 8 marca przed UW odbył się więc w ich obronie.

Zobacz także: Sidneuke potrąciła psa podczas transmisji. Zajmowała się przeglądaniem telefonu [+WIDEO]

“Marzec” to patriotyczny protest robotników

Przez kolejne trzy tygodnie trwały antykomunistyczne wystąpienia młodzieży (studentów, licealistów i robotników). Zamieszki miały miejsce w miastach akademickich: Warszawie, Gdańsku, Gliwicach, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Szczecinie i Wrocławiu. Wiece w: Białymstoku, Bydgoszczy, Olsztynie, Opolu i Toruniu. Miały też miejsce w miastach bez ośrodków akademickich: Bielsku-Białej, Legnicy, Radomiu, Tarnowie. Antykomunistyczne napisy na murach pojawiły się w kilkuset innych miejscowościach. W odpowiedzi na spontaniczne protesty społeczne władze organizowały w godzinach pracy przymusowe wiece poparcia dla PZPR.

W marcu 1968 najwyraźniej było widać, jak niezadowolenie społeczne dla swoich brudnych celów w walce frakcyjnej wykorzystywali ludzie z kręgów władzy. Dziś ten aspekt jest świadomie przemilczany przez opiniotwórcze środowiska zaangażowane w te wydarzenia. Podobnie środowiska te kreują fałszywy obraz marca 1968, przemilczając, że marzec był protestem też robotniczym. Protestowały miasta pozbawione szkół wyższych: Bielsko-Biała, Legnica, Radom i Tarnów. Największą grupę wśród zatrzymanych w całej Polsce stanowili robotnicy. Na 2735 zatrzymanych 937 było robotnikami a około 600 studentami. Zatrzymano głównie młodych robotników (czego najlepszym przykładem były długotrwałe niepokoje wśród młodych robotników z Nowej Huty). “Marzec” był więc protestem młodych, młodych robotników i studentów. W protestach brali też udział uczniowie liceów, techników i szkół zawodowych.

Kłamstwem jest mit o wrogim stosunku robotników do protestujących w marcu. Aktyw robotniczy bijący protestujących studentów nie reprezentował robotników – był tworem i narzędziem PZPR, składał się z aktywistów PZPR broniących swojego monopolu na koryto. Duża część aktywu robotniczego składała się z oficerów ludowego wojska polskiego i urzędników z ministerstw przebranych za robotników. Duża część robotników, których komuniści przymusowo próbowali wysłać do bicia studentów, odmówiła dokonania przestępstw (i bicia jak określali własnych dzieci). Robotników nie skusiły nawet propozycje 2000 zł (miesięcznej pensji) za udział w biciu studentów. Antystudenckie wiece w zakładach pracy nie były spontaniczne, z wielkim nakładem sił i środków organizowane były przez PZPR. Robotników zmuszano do udziału w wiecach nienawiści, komunistom nie udało się jednak wykrzesać w robotnikach entuzjazmu dla władzy. W czasie walk robotnicy wspierali studentów. 15 marca 1968 w Gdańsku po demonstracji zatrzymano 194 osoby (w tym 30 studentów, 83 młodych robotników), w samej demonstracji brało udział 20.000 osób, w większości robotników. Robotnicy okazywali pogardę aktywistom, którzy brali udział w atakach na studentów.

Kłamstwa komunistycznej propagandy

Niestety sami studenci ulegli propagandzie władz i uwierzyli, że robotnicy są im przeciwni. Komuniści, by ukryć ogólnospołeczny charakter “Marca”, kolportowali kłamstwa, że był owocem sporów między frakcjami PZPR i był finansowany z zagranicy. Oczywiście, spontaniczność protestu nie była sprzeczna z tym, że frakcje chciały protest wykorzystać dla własnych celów i środowiska z PZPR same pewne wydarzenia w “Marcu” inspirowały. Pokojowe manifestacje przerodziły się w walki dopiero po ataku milicji. Atmosferę demonstracji podgrzewali prowokatorzy z bezpieki (strzelając z broni palnej w stronę milicji, dokonując zniszczeń wystaw sklepów i plądrując ich wystawy, podpalając kioski i samochody).

Kościół nie pozostał obojętny wobec “Marca”. 22 marca 1968 roku Episkopat Polski wystosował do władz PRL list potępiający przemoc władz. Episkopat domagał się: uwolnienia uwięzionych, zaprzestania terroru, prawdy w mediach. 3 maja 1968 roku Episkopat domagał się demokratyzacji i potępiał oskarżenia Polaków o antysemityzm (przypominał polską pomoc Żydom podczas II wojny światowej).

Przyczyną antysemickiej nagonki w marcu 1968 była wygrana przez Izrael wojna sześciodniowa z Arabami. Po zwycięskiej wojnie blok sowiecki na polecenie Rosjan zerwał kontakty z Izraelem. Kierowane przez Rosjan państwa bloku sowieckiego wsparły Arabów, USA wsparły Żydów. Po zerwaniu stosunków z państwem żydowskim PZPR zgodnie z rosyjskim poleceniem rozpoczęła czystkę w swoich szeregach.

Praca Urbankowskiego o “Marcu”

Jednym z uczestników wydarzeń marcowych był Bohdan Urbankowski autor 390 stronicowej, wydanej przez wydawnictwo Zysk pracy „Przedwiośnie ’68. Fakty i mity owiane mgłą”. Zdaniem wydawcy pracy „Marzec ’68 w Polsce owiany jest wieloma mitami. Łączy się go błędnie z buntami młodzieży w Paryżu. Zryw polskiej młodzieży miał charakter niepodległościowy, francuskiej — obyczajowy. Za bohaterów walki z socjalizmem uważa się tych, którzy jak Kuroń czy Michnik chcieli go tylko reformować, co w konsekwencji oznaczałoby tylko sprawniejszą sowietyzację. Polski Marzec był kolejnym niepodległościowym zrywem młodzieży, nawiązującym do tradycji powstań a poprzedzającym „Solidarność””.

Wydawnictwo Zysk przypomina, że „jako liderów sławi się byłych działaczy ZMP i ZMS, potomków partyjnych aparatczyków — pomijając, że większość uczestników buntu stanowili nawet nie studenci, lecz robotnicy, rzemieślnicy, nawet uczniowie — przeciwko komunizmowi zbuntowali się po prostu młodzi Polacy. Marzec wylansował też wielu „bohaterów mimo woli” – jak choćby reżysera „Dziadów” Kazimierza Dejmka, który w żaden sposób nie zamierzał stworzyć przedstawienia, które byłoby wołaniem o wolność od Sowietów”.

Zdaniem wydawnictwa Zysk „Marzec był doświadczeniem pokoleniowym młodzieży, często początkiem trudnej drogi niepodległościowej. Uczestnikami Marca byli między innymi: bracia Kaczyńscy, Irena Lasota, Antoni Macierewicz i Tadeusz Stański z Warszawy, Teresa Baranowska z Katowic, Jerzy Szczęsny i Kazimierz Świegocki z Łodzi, Romuald Szeremietiew z Legnicy, Marek Kośmider z Poznania i wielu przyszłych działaczy „Solidarności”, KPN, a nawet KOR-u. Działacze ci często się nie znali, Marzec nie miał jednolitego przywództwa, a raczej: każdy musiał być swoim przywódcą, każdy musiał sam wybrać swoją drogę”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W średniowieczu notariusze byli często duchownymi, a ich praca opierała się na sporządzaniu dokumentów kościelnych, takich jak akta chrztu czy małżeństwa. Wraz z rozwojem państw narodowych, notariusze zaczęli działać na rzecz władz świeckich, zajmując się sporządzaniem dokumentów prawnych i umów handlowych.

W Polsce notariat pojawił się w XIII wieku, a pierwszy dokument notarialny w Polsce pochodzi z 1246 roku. W XVI wieku wprowadzono w Polsce urząd notariusza apostolskiego, którego zadaniem było sporządzanie dokumentów kościelnych. W kolejnych wiekach notariusze stawali się coraz bardziej niezależni od władz kościelnych i zaczęli działać jako funkcjonariusze państwowi.

W okresie międzywojennym notariat w Polsce uzyskał niezależność, a notariusze stali się urzędnikami państwowymi związanymi z ministrem sprawiedliwości. W latach 50. notariat został zreorganizowany, a notariusze stali się przedstawicielami wolnych zawodów, którzy wykonują swoją pracę na własny rachunek.

Obecnie notariusze są funkcjonariuszami publicznymi, którzy zajmują się sporządzaniem aktów notarialnych, w tym m.in. umów, testamentów, pełnomocnictw czy zmian w księgach wieczystych. Notariusze odpowiadają za legalność i ważność sporządzanych przez siebie dokumentów oraz ich przechowywanie.

Notariusze mają również inne obowiązki, takie jak potwierdzanie podpisów, odczytywanie i tłumaczenie dokumentów oraz udzielanie porad prawnych. W Polsce notariusze są niezależni i działają na podstawie ustawy o notariacie, która reguluje zasady ich działania.

Notariusze mają duże znaczenie w systemie prawnym, ponieważ ich działalność ma na celu zabezpieczenie prawnej ochrony interesów stron w zawieranych przez nie umowach i transakcjach. Dzięki notariuszom, dokumenty są sporządzane w sposób bezpieczny, a ich ważność i autentyczność nie podlega wątpliwości.

W dzisiejszych czasach notariusze korzystają z nowoczesnych narzędzi, takich jak systemy informatyczne i elektroniczne podpisy, co pozwala na jeszcze większe usprawnienie i zabezpieczenie ich pracy.

W wielu krajach notariat jest instytucją obowiązkową i jest ściśle kontrolowany przez państwo. W Polsce notariusze są samorządem zawodowym, a ich działalność jest nadzorowana przez ministra sprawiedliwości.

Podsumowując, historia notariatu to długa i bogata historia, która wywodzi się z starożytnych cywilizacji i ciągle się rozwija. Notariusze są ważnymi funkcjonariuszami publicznymi, którzy odgrywają kluczową rolę w systemie prawnym, zapewniając ochronę interesów stron w zawieranych przez nie transakcjach.

Patostreamerka potrąciła psa

Streamerka Sidneuke / Fot. Twitter

Polska streamerka Sidneuke prowadziła w piątek samochód transmitując wszystko na żywo za pośrednictwem kanału Twitch. Na nagraniu widzimy jak młoda kobieta zauważa psy i komentuje całą sytuację mówiąc “Ile tu psów”. Chwilę później spogląda w telefon, zamiast skupić się na drodze i w tym momencie potrąca psa.

Tuż po zdarzeniu streamerka zatrzymała się i tłumaczyła, że tych psów nie powinno tam w ogóle być. W takich sytuacjach policja przyznaje rację kierującemu, ale w tym przypadku może być inaczej. Fani zwracają uwagę, że młoda kobieta złamała przepisy zajmując się telefonem podczas jazdy.

Uwaga drastyczne nagranie!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

noizz.pl, twitter.com, tysol.pl

Tornado w Niemczech

Tornado w Niemczech / Fot. YouTube

Użytkownicy telefonów komórkowych w całym kraju otrzymali alerty z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Przez najbliższe godziny spodziewane jest epicentrum porywistych wiatrów spowodowanych orkanem Otto.

Uwaga! W nocy i jutro (17/18.02) silny wiatr. Możliwe przerwy w dostawie prądu. Unikaj otwartych przestrzeni. Zabezpiecz rzeczy, które może porwać wiatr

– czytamy w ostrzeżeniu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.

Ostrzeżenia wydał również Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Są one ważne od piątkowego wieczora do sobotniego przedpołudnia, natomiast na północnym wschodzie kraju – do godz. 18 w sobotę.

Czytaj więcej: Kraszewski: “Podczas wiosennej ofensywy Rosjanie będą szli falami”

Eksperci proszą o zachowanie ostrożności

Najsilniej wiać będzie nad morzem, gdzie na wybrzeżu prędkość wiatru może wynieść nawet 125 km/h. Tam ogłoszono alert trzeciego stopnia.

Początkowo na Wybrzeżu osiągnie prędkość do 85 km/h, ale już w nocy będą to huraganowe porywy – do 125 km/h. Dodatkowo jest małe prawdopodobieństwo, ale jednak wystąpienia trąb powietrznych w Polsce północnej oraz burz

– powiedziała Emilia Szewczak.

Na Bałtyku spodziewany jest sztorm. Do 12 stopni w skali Beauforta, ale wewnątrz kraju wcale nie będzie lepiej. W nocy porywy do 100 km/h. Jutro 100 km/h utrzyma się na Wybrzeżu, a wewnątrz kraju będzie to 70-80 km/h

– dodała.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl