Mężczyzna strzelał z wiatrówki do pracowników budowlanych

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Marcin Romanowski, wiceszef resortu sprawiedliwości, wskazywał, że poselski projekt nowelizacji ustawy o broni i amunicji powstał we współpracy z ekspertami i ma na celu wzmocnienie obronności narodowej.

W projekcie wprowadzamy nową przesłankę dostępu do broni w postaci przesłanki obrony narodowej, a także racjonalizujemy wiele przepisów w zakresie dostępu do broni, w szczególności znacząco ułatwiając dostęp do broni dla byłych żołnierzy i funkcjonariuszy

– powiedział wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski.

Anna Maria Siarkowska, poseł Solidarnej Polski, podkreślała, że ludzie nie mogą być bezbronni, zwłaszcza gdy bezpieczeństwo w Europie jest tak bardzo zagrożone.

Litwa bardzo szybko wyciągnęła wnioski z obecnej sytuacji i zmieniła przepisy o dostępie do broni funkcjonariuszy sił zbrojnych, członków organizacji proobronnych i obrony terytorialnej

– wskazała poseł Solidarnej Polski.

Zrobiła to w ciągu kilkunastu dni od początku agresji Rosji na Ukrainę. Polska niestety do tej pory w żaden sposób nie zmieniała przepisów

– zauważyła poseł Anna Maria Siarkowska.

Anna Maria Siarkowska zaznaczyła, że projekt Solidarnej Polski nie jest liberalizacją dostępu do broni, ale racjonalizacją i zapewnieniem dostępu do niej przede wszystkim dla żołnierzy sił zbrojnych, Obrony Terytorialnej i członków organizacji proobronnych.

Jak tłumaczyła, status żołnierza zawodowego, żołnierza terytorialnej służby wojskowej oraz status żołnierza aktywnej rezerwy będzie umożliwiał posiadanie broni typu wojskowego.

To służby mundurowe, które są odpowiedzialne w pierwszej kolejności za zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim Polakom, więc muszą mieć możliwości posiadania tego typu broni w taki sposób, ażeby mogli jej szybko użyć w czasie wojny. Nasz projekt odpowiada na tę potrzebę

– podkreśliła.

Czytaj więcej: Posiedzenie RE ws. gazu. Bąkiewicz: “Proszę premiera o dymisję Timmermansa”

Siarkowska zaprasza do współpracy

Polityk przyznała, że wcześniej złożono inne projekty dotyczące dostępu do broni – Partii Republikańskiej i Kukiz’15 – i wyraziła nadzieję na współpracę z pozostałymi środowiskami politycznymi w tej kwestii.

Zaznaczyła też, że Solidarna Polska jest otwarta na uwagi do projektu, zwłaszcza ze środowisk proobronnych i zapraszała do konsultacji przedstawionej propozycji.

Jesteśmy otwarci na uwagi. Można je przesyłać na adres mojego biura poselskiego

– dodała Siarkowskia.

W marcu 2022 roku grupa posłów PiS i Kukiz’15 złożyła już w Sejmie poselski projekt nowej Ustawy o broni i amunicji, który ma na celu uproszczenie procedury przyznawania pozwoleń na broń palną i odejście od uznaniowości organu wydającego pozwolenie. Projekt zakłada ułatwienie w dostępie do broni dla żołnierzy Sił Zbrojnych RP, w tym także żołnierzy WOT, oraz funkcjonariuszy innych państwowych formacji uzbrojonych – zwolnienie z badań i egzaminów.

Z kolei na początku czerwca br. Partia Republikańska poinformowała o przygotowaniu projektu, który ma na celu zwiększenie dostępności do broni. Jak informowali politycy ugrupowania, chodzi w nim o dostęp dla organizacji, które swój statut zarejestrują w MON, MSWiA lub w resorcie sportu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Skandaliczne zachowanie lewicowych aktywistów podczas Marszu Powstania Warszawskiego

Robert Bąkiewicz podczas Marszu Powstania Warszawskiego / Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W czwartek po południu miała miejsce rozprawa sądowa ws. cykliczności Marszu Powstania Warszawskiego.
  • Decyzję wojewody mazowieckiego próbował zaskarżyć prezydent stolicy Rafał Trzaskowski.
  • Jednakże sędzia uznał, że wydarzenie spełnia wszystkie normy cykliczności pozwalając na upamiętnienie bohaterów.
  • Zobacz także: Marsz Powstania Warszawskiego. Brudna gra Trzaskowskiego

Jak poinformował Paweł Kryszczak z Rot Niepodległości, sąd okręgowy w Warszawie podjął decyzję co do legalności Marszu Powstania Warszawskiego oraz cykliczności wydarzenia. Tym razem polscy sędziowie wykazali się patriotyzmem. Wniosek ratusza został oddalony przez sędziego.

Wniosek Rafała Trzaskowskiego zaskarżający cykliczność Marszu Powstania Warszawskiego został oddalony przez Sąd

– przekazał Paweł Kryszczak.

Rafał Trzaskowski zaskarżył decyzję o cyklicznym statusie Marszu Powstania Warszawskiego, którą wydał wojewoda mazowiecki

– podkreślił Tomasz Kalinowski.

Marsz Powstania Warszawskiego odbędzie się 1 sierpnia. Wydarzenie rozpocznie się o godz. 17, tradycyjnie spod ronda Romana Dmowskiego, gdzie o godzinie “W” zawyją najpierw syreny ku czci polskich bohaterów o wolność.

Organizatorzy zachęcają również do wsparcia materialnego tegorocznych obchodów tego ważnego dla Warszawiaków oraz reszty Polaków święta.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Marsz Powstania Warszawskiego

Marsz Powstania Warszawskiego / fot. Ewa Żyźniewska

  • Jak informują Roty Niepodległości, prezydent Rafał Trzaskowski wraz ze swoją świtą próbuje przeszkodzić w corocznych obchodach Powstania Warszawskiego.
  • W sądzie okręgowym trwa rozprawa dotycząca cykliczności wieloletniego marszu.
  • Organizatorzy informują, że niezależnie od decyzji sądu i władz Marsz Powstania Warszawskiego odbędzie się zgodnie z planem.
  • Zobacz także: Gdzie na Mszę Świętą na zagranicznych wakacjach?

Od wielu lat przez polska stolicę przechodzi Marsz Powstania Warszawskiego ku czci bohaterów walczących o wolność spod niewoli niemieckiego okupanta. Przez ten czas władze Warszawy stały obok, nie organizując znaczącego wydarzenia patriotycznego z tej okazji. Pamięć bohaterów od zawsze była traktowana bardzo pobieżnie.

Jak się jednak okazuje nawet oddolna inicjatywa Polaków spotyka się z oporem Rafała Trzaskowskiego. W czwartek w sądzie okręgowym odbywa się rozprawa na temat cykliczności marszu. Gospodarz stolicy po raz kolejny chce utrudnić świętowanie polskich patriotów.

Właśnie w Sądzie Okręgowym trwa rozprawa, o której nie zostaliśmy poinformowani, z dotyczy ona skargi od decyzji o cykliczności Marszu Powstania Warszawskiego

– informują Roty Niepodległości.

Niezależnie od wszystkiego my i tak będziemy. Dla nas oddanie czci i pamięci poległym Warszawiakom jest ważniejsze niż decyzje człowieka, dla którego tęczowe manifestacje są ważniejsze niż przelana krew Bohaterów 

– podkreślono w komunikacie.

Marsz Powstania Warszawskiego, niezależnie od decyzji sądu i warszawskich władz odbędzie się 1 sierpnia. Wydarzenie rozpocznie się o godz. 17, tradycyjnie spod ronda Romana Dmowskiego, gdzie o godzinie “W” zawyją najpierw syreny ku czci polskich bohaterów o wolność.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

facebook.com

Kościół

Kościół / fot. pixabay.com

  • Według najnowszych przewidywań francuskich ekspertów w zaledwie w ciągu kilkunastu lat z Francji może zniknąć od 2,5 tys. do 5 tys. kościołów.
  • Budowle mogą zostać zburzone lub przeznaczone do użytku publicznego, albo przekazane muzułmanom do przekształcenia w meczet.
  • Jak informuje dr Wojciech Golonka, we Francji obecnie znajduje się około 100 tys. świątyń, z cze 40 tys. należy do państwa.
  • Wpływ na przyszłe decyzje władz będzie miała użyteczność danych świątyń.
  • Niestety Francuzi odchodzą od wiary katolickiej, a islamscy imigranci zastępują pustkę po chrześcijanach.
  • Zobacz także: Limity na zakup cukru w kolejnych marketach. “Obserwujemy napiętą sytuację globalną”

We Francji w ciągu najbliższych lat może zostać przeznaczonych do rozbiórki kilka tysięcy kościołów. Tak wynika z raportu przedstawionego przez tamtejszy senat.

Francja ma najprawdopodobniej po Włoszech najwięcej kościołów, jeśli chodzi o państwa europejskie. Nikt nie wie dokładnie, ile jest kościołów we Francji. Szacuje się, że jest przeszło 100 tys. miejsc kultu religijnego, z czego ponad 40 tys. tych, które są w użyciu, należy do państwa

– poinformował dr Wojciech Golonka.

W 1905 roku Republika Francuska przejęła wszystkie dobra i nieruchomości kościelne.

Te kościoły, które należą do państwa, są utrzymywane przez lokalne gminy. Przez problemy finansowe, często ich nie stać na utrzymanie kościołów

– zaznaczył gość Radia Maryja.

Czytaj więcej: Warszawa: “Transgenderyści” na wojnie z klubem gejowskim. Zapowiedziano “nagi” protest

Francuzi odchodzą od wiary katolickiej

Niestety kolejnym problemem jest pogłębiająca się sekularyzacja społeczeństwa. Młodzi Francuzi odchodzą od wiary katolickiej na rzecz ateizmu lub innych wyznań.

Większość z tych kościołów jest albo nieużytkowana, albo użytkowna sporadycznie. W związku z tym nie ma przy tych kościołach żywej wspólnoty, która by je utrzymywała na co dzień. (…) Raport francuskiej komisji senackiej szacuje, że do 2030 roku między 2,5 tys. a 5 tys. kościołów we Francji może być zagrożonych wyburzeniem

– wskazał ekspert.

Problem nie dotyczy tylko Francji.

W internecie można znaleźć obrazy kościołów w państwach zachodnich, które zostały przemianowane na inne cele niż cele kultu religijnego. Dotyczy to przede wszystkim Holandii, Belgii czy Wielkiej Brytanii

– zauważył dr Golonka.

Tymczasem muzułmanie we Francji regularnie budują meczety. Co więcej, wnoszą o tereny gminne, które można by przystosować pod budowę.

Czasami to są prowizoryczne sale. Zdarzają się prośby, żeby niektóre kościoły można było przekształcić na meczety. Z punktu widzenia historycznego, wizerunkowego, tożsamościowego i religijnego, byłaby to ogromna porażka chrześcijan we Francji 

– podkreślił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Asyż, Włochy.

Asyż, Włochy. / Fot. Moisés Becerra/Cathopic

  • Ofiara Chrystusa jest ponawiana w wielu krajach, zarówno w rycie trydenckim, jak i w NOM w języku polskim.
  • Prezentujemy kilka linków, które mogą pomóc w znalezieniu katolickich świątyń, w których sprawowana jest Najświętsza Ofiara.
  • Na portalu Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej znajduje się spis kościołów, gdzie Msza Święta sprawowana jest w języku polskim. Dotyczy to każdego kontynentu prócz Antarktydy.
  • Zobacz też: Sejm za zacieśnieniem współpracy z ukraińskimi samorządami. Odrzucono poprawkę Konfederacji

Katolik przebywający na wakacjach za granicą nie musi – i nie powinien – rezygnować z niedzielnej Mszy Świętej. Ofiara Chrystusa jest ponawiana w wielu krajach.

Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego

Kościoły, w których jest odprawiana Msza Święta w rycie trydenckim, znajdziemy np. w tym spisie. Warto oczywiście również sprawdzić po prostu w wyszukiwarce, gdzie najbliżej miejsca, w którym przebywamy (bądź będziemy przebywać) jest / będzie odprawiana Msza Święta.

Jeżeli posiadamy konto na Trello, pomocna może się okazać ta mapa. Również na tej stronie internetowej znajduje się odpowiedni spis kościołów, wraz z godzinami, adresami, a nawet numerami telefonu. Istnieją różne mapy, które można znaleźć w sieci – choć nie zawsze bogate, jak na przykład ta, na której są nawet oznaczniki, czy kapłani sprawujący Mszę należą np. do Bractwa św. Piusa X.

Zwyczajna forma rytu rzymskiego

W przypadku Novus Ordo Missae może się pojawić myśl, że jeśli nie znamy języka, to nic nie zrozumiemy. To głupia wymówka. Pod tym linkiem znajduje się katalog kościołów, w których sprawuje się Mszę świętą w języku polskim. Wybieramy spośród wszystkich kontynentów z wyłączeniem Antarktydy, a następnie kraj naszego odpoczynku. Wyświetlą się kościoły, a pomóc nam może interaktywna mapa (która może jednak nie działać).

Polskie Misje Katolickie

Ksiądz Zdzisław Malczewski SChr, rektor Polskiej Misji Katolickiej w Brazylii, powiedział dla Family News Service:

W Rio de Janeiro w parafii pw. Matki Bożej Jasnogórskiej w dzielnicy Flamengo Msza Święta w języku polskim odprawiana jest w każdą niedzielę o godz. 10:15, ale na życzenie większej grupy polonijnej ksiądz chętnie odprawi Mszę również w innym terminie. W Brazylii pracuję 43 lata i jestem coraz bardziej zafascynowany polskością tych ludzi. Fenomenu Polonii samym intelektem nie można zrozumieć. Potrzebne są razem intelekt i serce

Jak mówi kapłan chrystusowiec, Polonia w Brazylii to ok. 2 miliony osób, czyli 1% populacji tamtejszego kraju.

Mimo, iż większość uczestników polonijnych Mszy w Porto Alegre nie mówi po polsku, pieśni śpiewają w języku polskim. Mamy w Brazylii ósme pokolenie, które ma serdeczny związek z Polską. Czasami jak idę do urzędu i wymawiam swoje imię, widzę zadowolenie na twarzy rozmówcy, który z radością przyznaje się do polskich korzeni.

O Polskich Misjach Katolickich przeczytać możemy na przykład tutaj.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

EWTN Polska

Gorący wieczór w Warszawie

Manifestacja poparcia dla obecności Polski w Unii Europejskiej / Fot. PAP/Albert Zawada. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Sejm za zacieśnieniem współpracy z ukraińskimi samorządami. Odrzucono poprawkę Konfederacji

Manifestacja na rzecz rezygnacji z wolności

Proces dojrzewania to przede wszystkim proces osiągania podmiotowości i możliwości decydowania o własnym losie. Dotyczy to zarówno jednostki, jak i narodów. Dlatego dążenie do suwerenności, to nie tylko marzenie o wolności, ale przede wszystkim zdolność do samodzielnego rozpoznania swojej kondycji, samodzielnego decydowania o swoim przeznaczeniu i odpowiedzialności za własny los. Jest więc wyrazem dojrzałości i umiejętności korzystania z własnej wolności. Ale dążenie do podmiotowości nie jest wbrew pozorom zjawiskiem powszechnym. W historii mieliśmy do czynienia ze zjawiskami wyzbywania się wolności czy też z postawami, które były faktyczną rezygnacją z własnej suwerenności i podmiotowości. Rzadko jednak manifestują się w “czystej” postaci. Dlatego takim ewenementem była manifestacja na Placu Zamkowym 10 października roku ubiegłego w sprawie nadrzędności prawa, a właściwie decyzji unijnych nad polskim porządkiem konstytucyjnym. Otóż konstytucja jest wyrazem podmiotowości każdego narodu i jego wolności. Manifestacja na rzecz władzy przez nas niewybieranej, na którą mamy tylko iluzoryczny wpływ, była w swej istocie manifestacją na rzecz rezygnacji z wolności. Nie chodzi tu bowiem o fakt przynależności do Unii. Narody często zawierają unie czy inne formy sojuszy w celu ochrony własnej podmiotowości i wolności. Tutaj bowiem mieliśmy do czynienia z manifestacją rezygnacji z własnej podmiotowości na rzecz suwerenności instytucji, która jest od nas niezależna i która wbrew przyznanym przez nas kompetencjom, naszym kosztem rozszerza swoją władzę, pozbawiając nas wolności decydowania o własnym losie. Była to więc manifestacja na rzecz rezygnacji i ze swojej podmiotowości i wolności decydowania o własnym losie.

Ta manifestacja, jak też poparcie społeczne dla sił opowiadających się za rezygnacją z narodowej podmiotowości jest znaczącym faktem politycznym, który może doprowadzić naszą wolność narodową do unicestwienia. Otóż warto zastanowić się nad charakterem tego zjawiska. Bowiem nie jest to zjawisko w historii odosobnione. Otóż zasadniczym wymiarem tego zjawiska jest przekonanie, że to nie my, ale inni, to właśnie Komisja Europejska, biurokracja brukselska i państwa decydujące o polityce Unii, lepiej wiedzą niż my sami co dla nas jest dobre i co jest naszym interesem, dlatego powinniśmy zrezygnować nie tylko z decydowania o własnym losie, ale także uznać ich wyższość intelektualną do rozpoznania naszej kondycji.

Niewolnicze myślenie

Otóż taki sposób myślenia analizował już Arystoteles, który uznał, iż istnieją “niewolnicy” z urodzenia, ludzie niesamodzielni, którzy muszą podlegać innym. Otóż jeżeli pominiemy historyczne uwarunkowania analizy Arystotelesa to zasadnicze znaczenie ma tu rozpoznanie charakteru osobowości “niewolników”, a jest nim przede wszystkim ich niesamodzielność intelektualna. Dla tego filozofa “niewolnicy”, to ci, którzy uważają, że inni wiedzą lepiej, co jest dla nich dobre. “Niewolnik”, to przede wszystkim jednostka niesamodzielna intelektualnie, niedojrzałą do wolności decydowania o swoim losie. “Niewolnikami” są zarówno poszczególne jednostki, jak i społeczności. Dlatego wolność, w przypadku porządku państwowego, suwerenność konstytucyjna jest zagrożeniem dla statusu niewolnika, który czerpie swoją racjonalność nie z własnej podmiotowości, ale z obcego, zewnętrznego nadania. Wolność jest bowiem zakwestionowaniem “niewolniczego” statusu nie podejmowania decyzji dotyczącego własnego losu.

Innym przykładem, który można tu przywołać, to status wyzwoleńca w rzymskim społeczeństwie. Otóż wyzwoleńcy, to byli niewolnicy, którym wolność dał ich poprzedni właściciel. Ale wyzwoleńcy mieli określone obowiązki wobec swojego poprzedniego właściciela. Byli zobowiązani do jego wspierania, a także do określonych powinności. W przypadku niewywiązywania się z tych powinności, mogli być przywróceni do stanu niewolniczego. Stanowili trzon tzw. klienteli. I choć nie stanowili już bezpośredniej własności, czyli nie byli według ówczesnego prawa ”mówiącymi narzędziami”, to jednak ich wolność, jak też majątek w znacznym stopniu nadal był zależny do patrona. To powodowało, że interes patrona zawsze miał pierwszeństwo przed interesem wyzwoleńca. I w Unii Europejskiej Niemcy i Francja oczekują podobnego statusu i zachowań od państw postkomunistycznych. Są one członkami Unii, czyli formalnie są wolni, ale rzeczywisty ich status ma przypominać status rzymskich wyzwoleńców. Interes państw hegemonistycznych w Unii wyznaczać bowiem ma politykę całej Unii, a współczesnym „wyzwoleńcom” pozostaje wspieranie unijnych patronów. Problem w tym, że wolność, państwa postkomunistyczne nie uzyskały od zachodnich państw europejskich aspirujących obecnie do roli „patronów”

Burżuazja kompradorska

Z podobnym zjawiskiem mieliśmy także do czynienia w koloniach i później w państwach postkolonialnych. W koloniach w celu łatwiejszego ich zarządzania, państwa kolonialne wykształciły elity, którym przyznano także pewne określone przywileje za kolaboracje i udział w eksploatacji ujarzmionych ludów. Warstwa ta nosząca nazwę burżuazji kompradorskiej, często wykształcona w metropoliach, za przyznane przywileje wiernie wysługiwała się państwom kolonialnym. Jej punktem odniesienia nie był interes miejscowej ludności, a interes metropolii. Jej przywileje wynikały z reprezentowania interesów państwa kolonialnego. Dlatego często w sposób aktywny przeciwstawiali się dekolonizacji, a po dekolonizacji reprezentowali przede wszystkim interesy gospodarcze i polityczne byłych metropolii. Była to warstwa reprezentująca nie tylko ich interesy gospodarcze, ale była także skolonizowana intelektualnie. Kategorie interesu byłych metropolii traktowane były jako wartości uniwersalne obligujące także społeczności postkolonialne. Odzyskiwanie podmiotowości przez państwa postkolonialne było nie tylko procesem  ekonomicznej, czy politycznej, ale także intelektualnej dekolonizacji.

I tu dochodzimy do sytuacji mentalnej państw postkomunistycznych. Otóż cechą charakterystyczną tych społeczeństw było zablokowanie naturalnej reprodukcji elit przez system komunistyczny i w ich miejsce, wykształcenie elit ukształtowanych przez komunizm. Elity państw postkomunistycznym, w przeważającej mierze nie są kontynuatorami elit przedwojennych, ale są „elitami” nowego typu. Są to w znacznej mierze środowiska, które nie tyle przeszły drogę awansu społecznego, co przede wszystkim „szkołę” totalitarnej indoktrynacji. I choć przezwyciężyły one marksistowskie „ukąszenie”, to jednak świat ich pojęć, siatka pojęciowa rzeczywistości, a także destrukcja dziedzictwa narodowego postrzeganego jako „wsteczne” stała się trwałą cechą tej postmarksistowskiej formacji. I choć społeczeństwa tych państw wyzwoliły się z komunistycznej opresji, to pozostał gruby osad ideologicznej indoktrynacji i kulturowego wykorzenienia. Trafnie określił jej charakter Aleksander Sołżenicyn mianem „wykształciuchów” – ludzi, którzy co prawda otrzymali wyższe wykształcenie zawodowe, ale pozbawione, tradycyjnej formacji kulturowej, wykorzenieni z narodowego i religijnego dziedzictwa i szukający swego kulturowego zakorzenienia w ideologicznych ersatzach. Takim ersatzem stała się ideologia „europejska”, która sama jest wyrazem cywilizacyjnego i narodowego wykorzenienia i lewicowej reinterpretacji europejskiego dziedzictwa. Jej fundamentem jest postrzeganie Unii Europejskiej, tworu sztucznego, jako ważniejszego od naturalnej wspólnoty jaka jest naród. Zaś naród jest traktowany jako zagrożenie dla „integracji europejskiej” rozumianej jako zniszczenie państw narodowych. Ideologia ta dostarcza bowiem fałszywego uniwersalizmu, uzasadniającego proces narodowego i religijnego wykorzenienia. Społeczeństwa postkomunistyczne cechuje bowiem głęboki kompleks niższości, wynikający z cywilizacyjnego zapóźnienia spowodowanego komunistycznym zniewoleniem. I współcześnie także propagowany przez media i instytucje państwa postkomunistycznego. Kompleks ten wyrażający się w haśle „powrotu do Europy” wskazywał, że miarą naszych działań mają być decyzje szuflowane przez zachodnich decydentów. Imitacja zewnętrznych wzorów i brak samodzielności intelektualnej stały się wyrazem aspiracji postkomunistycznego społeczeństwa. Propaganda destrukcji narodowej tożsamości i propagowanie pedagogiki wstydu jeszcze bardziej wzmocniły postawy kompleksu wobec instytucji zachodnich. Zaś brak edukacji klasycznej kształcącej samodzielność myślenia, ułatwia manipulowanie postawami społecznymi.  

Kompleksy

Kompleks niższości i brak autentycznych elit spowodował wykształcenie się postawy, która jest  współczesną wersją niesamodzielności intelektualno-politycznej, będącą nowoczesną, postkomunistyczną wersją zjawisk występujących w historii. Kompleks narodowej niższości jest tu rekompensowany poprzez ideologicznie rozumianą europejskość, niewystępującą na Zachodzie Europy. Dla zachodnich Europejczyków, którzy nie przeszli totalitarnej „szkoły” prania mózgów, Europejczykiem jest się dlatego, że jest się Francuzem, Niemcem, Włochem, czy Anglikiem. „Europejskość” beznarodowa, to typ mentalności występujący w postkolonialnych państwach afrykańskich. Wykorzenienie i skłonność do myślenia ideologicznego wyraża się m.in. w przekładaniu lojalności wobec sztucznych instytucji takich jak Unia ponad lojalności wobec naturalnych wspólnot jakim jest naród. Stąd też brak samoidentyfikacji w kategoriach narodowych i w konsekwencji brak myślenia w kategoriach interesu narodowego. Kompradorskie poczucie przynależności do cywilizacji ‘uniwersalnej’, jest swoistą protezą własnej tożsamości. To mentalność ludzi bez korzeni i bez tożsamości. To nie Europejczycy, którymi mogą być obywatele swoich ojczyzn, ale intelektualny i moralny proletariat bez Ojczyzny i bez Boga. To formacja uczestnicząca w cywilizacji europejskiej w podobnym zakresie w jakim korzystali z helleńskiej cywilizacji niewolnicy, z rzymskiej wyzwoleńcy, czy z zachodnioeuropejskiej burżuazja kompradorska państw afrykańskich. Bowiem mamy do czynienia zarówno z arystotelesowską mentalnością „niewolniczą” uznającą, że inni mają prawo rozpoznania naszej kondycji i decydowaniu o naszym losie, postawie wyzwoleńców uznających prawo patronów do egzekwowania swoich praw wobec postkomunistycznej klienteli, jak też z wykształceniem się, co prawda, nie burżuazji kompradorskiej, ale formacji intelektualnej na poziomie pracowników korporacji, dla których lojalność wobec zachodnich mocodawców jest ważniejsza od lojalności wobec własnego narodu. I którzy podobnie jak burżuazja kompradorska traktują własny kraj z kolonialną wyższością. To współczesna wersja rezygnacji z własnej podmiotowości na rzecz zewnętrznych mocodawców.

To właśnie dla tych grup, które traktują ekonomiczne, polityczne i kulturowe interesy naszych zachodnich sąsiadów jako wartości uniwersalne, uznanie konfliktowości naszych interesów z interesami tych stanowi zagrożenie zarówno w płaszczyźnie poznawczej, jak i w płaszczyźnie ekonomicznej. To dlatego uznanie narodowej podmiotowości budzi taki opór wśród znacznej części opinii publicznej. Oznacza bowiem w płaszczyźnie intelektualnej konieczność samodzielnego, a nie imitacyjnego określenia własnej kondycji i własnej tożsamości. Oznacza także, że odrzucenie dotychczasowego modelu neokolonialnej gospodarki jest zagrożeniem dla ich pozycji społecznej i ich prestiżu. A zatem uderza zarówno w kompleksy, jak i interesy znacznej części „młodych, wykształconych, z dużych miast”. To właśnie ta grupa najbardziej boi się narodowej podmiotowości i manifestuje za parawanem „europejskości” swoje wykorzenienie, pogardę dla własnego kraju i kolonialną wobec niego wyższość. To przejaw, podszytej kompleksami, niedojrzałości, wykorzenienia kulturowego ucieczki od samodzielnego w wymiarze narodowym stanowienia o własnym losie. To ucieczka od wolności.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Objawy "małpiej ospy"

Objawy "małpiej ospy" / Fot. Youtube

  • Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi przewodniczący amerykańskiej Katolickiej Ligi Praw Religijnych i Obywatelskich Bill Donohue napisał artykuł o przyczynach tzw. małpiej ospy.
  • Przytoczył cytaty, z których wynika, że głównym źródłem choroby jest homoseksualizm i ogólnie nierząd.
  • Reakcję na te informacje Donohue porównuje z reakcjami na AIDS w latach 80.
  • Zobacz też: Niemcy: Ścięto drzewa pamięci poświęcone pomordowanym w Buchenwaldzie [+FOTO]

Przewodniczący Ligi Katolickiej Bill Donohue skomentował reakcję na tzw. małpią ospę. Z tego, co pisze, wynika, iż choroba ta może się równie dobrze nazywać “gomorycką ospą” lub “chorobą ludzi rozwiązłych”.

Patrick Ashley, starszy zastępca dyrektora amerykańskiego Departamentu Zdrowia D.C., powiedział:

Małpia ospa może być wyjątkowo bolesna. Zwłaszcza jeśli na penisie występują zmiany chorobowe, duży obrzęk penisa, a także odbytu, może to być bardzo bolesne.

Departament Zdrowia na swojej stronie internetowej jako osoby najbardziej narażone na zarażenie małpią ospą wskazuje:

Geje, biseksualni i inni mężczyźni w wieku 18 lat i starsi, którzy uprawiają seks z mężczyznami i mieli wielu lub anonimowych partnerów seksualnych w ciągu ostatnich 14 dni; lub kobiety transpłciowe [np. mężczyźni, którzy myślą, że są kobietami] i osoby niebinarne, które przy urodzeniu są płci męskiej, które uprawiają seks z mężczyznami; lub prostytutki dowolnej płci; lub personel (dowolnej płci) w placówkach, w których odbywa się aktywność seksualna (np. łaźnie, sauny, kluby seksualne).

Przewodniczący świeckiej organizacji katolickiej komentuje:

Innymi słowy, problemem są rozwiązłe geje.

Sodomia i rozwiązłość

ABC News donosi, że w Wielkiej Brytanii małpia ospa rozprzestrzenia się w

zdefiniowanych sieciach seksualnych gejów, biseksualistów lub mężczyzn, którzy uprawiają seks z mężczyznami. Urzędnicy stwierdzili, że nie ma oznak sugerujących trwałe rozprzestrzenianie się poza te populacje.

Inny serwis informacyjny, NBC News:

Do tej pory ponad 99 procent przypadków małpiej ospy w Wielkiej Brytanii dotyczy mężczyzn, a większość z nich dotyczy mężczyzn, którzy są gejami, biseksualistami lub uprawiają seks z mężczyznami.

Donohue przywołał pewne dane z historii. Otóż po odkryciu AIDS w 1981 r. niektórzy domagali się, aby łaźnie pozostały otwarte – mimo że były popularnym miejscem rozprzestrzeniania się HIV. W latach 80. Bruce Mailman był właścicielem czteropiętrowej łaźni w East Village. Powiedział, że ludzie tacy jak burmistrz Nowego Jorku Ed Koch, który nazwał właścicieli łaźni „kupcami śmierci”, demonstrują „godny ubolewania brak wrażliwości na nasze konstytucyjne prawa”, które obejmowały „prawo jednostek do swobodnego zrzeszania się, do praktykowania prywatnego seksu i prowadzenie legalnego biznesu”. Donohue komentuje:

Mailman School of Public Health na Columbia University nosi jego imię, mimo że okazał się być egzystencjalnym zagrożeniem dla zdrowia wszystkich nowojorczyków, zwłaszcza gejów.

Jim Downs napisał niedawno w The Atlantic artykuł, w którym krytykował zamknięcie łaźni w latach 80.; teraz sprzeciwia się wezwaniom do powściągliwości.

Kiedy władze zdrowia publicznego zamykały łaźnie we wczesnych dniach HIV, wielu homoseksualistów postrzegało te zamknięcia jako naruszenie ich rządzącego wyzwolenia.

Komentarz Billa Donohue:

Ma rację – wielu gejów wtedy i teraz definiuje wolność w kategoriach wyzwolenia genitaliów.

Co więcej, Downs widzi w łaźniach plus dla zdrowia publicznego:

Zamiast traktować łaźnie, kluby i imprezy taneczne wyłącznie jako rozsiewacze chorób zakaźnych, należy je uznać za potencjalnych promotorów zdrowia seksualnego.

Donohue kończy swoje rozważania słowami:

Połączenie narcyzmu i myśli samobójczej jest oszałamiające. Po raz kolejny udowadnia, że ​​geje nie muszą się obawiać opinii publicznej, lecz zwolenników w ich własnej społeczności. Ich rady są śmiertelne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Catholic League

Wizerunek Bandery wywieszony w Tarnopolu

Wizerunek Bandery wywieszony w Tarnopolu / Fot. facebook.com/Holovko.Mykhailo

  • Poseł Konfederacji Krystian Kamiński zaproponował poprawkę, jaka wyklucza współpracę z samorządami, które uhonorowały zbrodniarzy z OUN-UPA.
  • Została ona odrzucona.
  • Z przywilejów współpracy powinny zostać wyłączone ukraińskie jednostki samorządu terytorialnego, które uhonorowały zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach w latach 1943-45 – napisano w odrzuconej poprawce.
  • Zobacz też: Polska wyeksportowała ponad dwa razy więcej ton zbóż, niż importowała z Ukrainy

Polityk z Ruchu Narodowego i poseł na sejm z ramienia Konfederacji Krystian Kamiński napisał na Twitterze:

Na połączonych komisjach spraw zagranicznych oraz samorządu terytorialnego została przyjęta uchwała w sprawie współpracy między samorządami Polski i Ukrainy. Niestety odrzucono moją poprawkę, która wyklucza współpracę z samorządami, które uhonorowały zbrodniarzy z OUN-UPA.

Odrzucony akapit

Poseł Kamiński chciał wprowadzić zmiany do projektu uchwały w sprawie nawiązania i wzmocnienia współpracy między samorządami Polski i Ukrainy. Dodatkowy akapit miał brzmieć:

Pozostając w zgodzie z prawdą historyczną nie możemy jednak zapomnieć o zbrodniach dokonanych przez OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce [przekreślone, i poprawione na “Galicji”] Wschodniej, dlatego z przywilejów współpracy powinny zostać wyłączone ukraińskie jednostki samorządu terytorialnego, które uhonorowały zbrodniarzy odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach w latach 1943-45.

Internauci zwrócili uwagę na zmianę słowa “Małopolsce” na “Galicji”. Jeden z użytkowników Twittera napisał w komentarzu, że “Galicja” jest sztuczną nazwą, która została wymyślona przez austriackiego zaborcę.

Dalej odrzucony akapit brzmi:

W gremium odpowiedzialnych za zbrodnie, a dyskredytujących współpracę samorządu należy wymienić w szczególności: Stepana Banderę, Romana Szuchewycza, Dmytro Doncowa oraz Dmytro Klaczkiwskiego. Poprzez uhonorowanie rozumiane jest: nadanie imienia stadionu lub innego obiektu użyteczności publicznej ww. zbrodzniarom, nazw ulic, honorowego obywatelstwa, postawienie im pomników, itp.

Przywołanie wśród przykładów akurat stadionu nie jest “przypadkowe”, jako że lwowska rada obwodowa nazwała stadion we Lwowie imieniem Stefana Bandery. Choć różni ludzie czczą pamięć zbrodniarzy w niejednym kraju, Ukraina stanowi przypadek upamiętniania ich na szczeblu samorządowym. Tego typu działania stanowią również pretekst dla Rosjan do agresji w imię “walki z neonazizmem”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Ścięte drzewa pamięci w Buchenwaldzie

Ścięte drzewa pamięci w Buchenwaldzie / fot. Twitter

  • Fundacja Pamięci Buchenwald i Mittelbau-Dora poinformowała, że nieznani sprawcy wycięli drzewa pamięci ofiar niemieckich nazistów w Buchenwaldzie.
  • Część drzew została posadzona przez członków rodziny pomordowanych.
  • Ponoć to nie pierwszy przypadek zniszczenia drzew w tym miejscu.
  • Zobacz też: Przepełnione silosy. Resort rolnictwa wprowadza mechanizmy skupu zbóż

Wycięto 7 drzew upamiętniających ofiary obozu koncentracyjnego Buchenwald (projekt „1000 buków”). Jedno z drzew było poświęcone zamordowanym dzieciom z Buchenwaldu. Fundacja Pamięci Buchenwald i Mittelbau-Dora napisała:

Jesteśmy zbulwersowani atakiem wymierzonym w pamięć.

Buchenwald

Pozostałe 6 drzew poświęconych zostało wymienionym z nazwiska więźniom. Pięć z nich posadzili członkowie rodzin pomordowanych (w tym wnuk jednego z nich). Wycięte drzewa stały wzdłuż trasy dawnej kolei buchenwaldzkiej, którą niemieccy naziści przewozili ludzi z całej Europy do obozu koncentracyjnego.

Z inicjatywy „Szlaku Pamięci Buchenwald” ułożono także 111 kamieni upamiętniających młodzież deportowaną z Ettersbergu do Auschwitz.

Portal RND pisze:

W Buchenwaldzie Niemcy więzili 280 tys. osób. Około 56 tysięcy z nich zostało zamordowanych lub zmarło z głodu, chorób i eksperymentów medycznych. 11 kwietnia 1945 roku wojska amerykańskie wyzwoliły obóz. Tysiące więźniów zginęło wcześniej w tzw. marszach śmierci.

Nieznani sprawcy zadrapywali również znak.

Źródło: Twitter

Sprawa została zgłoszona policji. Ponoć to nie pierwszy przypadek zniszczenia drzew w tym miejscu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Minister rolnictwa

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk / Fot. PAP/Marcin Obara. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister rolnictwa Henryk Kowalczyk orzekł, iż od czasu agresji Rosji na Ukrainę do końca czerwca trafiło do Polski z Ukrainy 640 tys. ton zbóż.
  • Kukurydza nie trafiła na rynek Polski, ale część została wyeksportowana, a część trafiła do firm paszowych zaopatrujących się na Ukrainie.
  • W tym czasie Polska wyeksportowała 1 mln 400 tysięcy ton zbóż.
  • Zobacz też: USA: Pracownicy masowo odchodzą z agencji zdrowia publicznego

Henryk Kowalczyk, wicepremier, minister rolnictwa, poinformował, że od początku wojny do 30 czerwca tego roku z Ukrainy do Polski trafiło 640 tys. ton zbóż, głównie kukurydzy. Kowalczyk wyjaśnił, że kukurydza nie trafiła na rynek Polski, ale część została wyeksportowana, a część trafiła do firm paszowych zaopatrujących się na Ukrainie. Wiechlinowata jest dalej wysyłana do krajów zachodnich, zwłaszcza Hiszpanii.

Tweet Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi przytacza słowa Kowalczyka:

Zdolności eksportowe Polski to ok. 7 mln ton. Od początku wojny do 30.06 zostało wwiezione ok. 640 tys. ton zboża z Ukrainy, szczególnie kukurydzy – 98%. Jest ona reeksportowana do Europy Zachodniej.

Ponad dwa razy większy eksport

Minister powiedział ponadto:

Do Polski trafiło 640 tys. zbóż Ukrainy, natomiast w tym czasie wyeksportowaliśmy 1 mln 400 tysięcy ton. Jest to 2,5 razy więcej niż zostało wwiezione do naszego kraju. Jeśli mówimy o rynku zbóż, to powinniśmy brać pod uwagę polską sytuację, zbiory i zapasy, ponieważ na razie ukraińskie zboża nie mają istotnego wpływu na nasz rynek.

Na koniec poprzedniego miesiąca mieliśmy według ministra 5 mln ton zbóż zapasów. Resort oblicza, że zbiory na ten sezon wyniosą 32 mln ton. To mniej o 2,5-3 mln ton niż w 2021 roku. Na żywność i na pasze dla zwierząt hodowlanych Polacy przeznaczają więcej niż 20 mln ton. Corocznie 7 mln przeznacza się na eksport.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja