Tłumy wiernych uczestniczyło w procesji różańcowej

W niedzielę 15 maja odbyła się w Warszawie procesja różańcowa / Fot. PAP/EPA. Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Pod koniec sierpnia tj. 21 w Warszawie oraz w całej Polsce ulicami miast przejdą procesje różańcowe.
  • Katolicy będą modlić się w intencji Polski oraz o zakończenie wojny na Ukrainie.
  • Centralna procesja rozpocznie się w bazylice Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kawęczyńskiej 53 na warszawskiej Pradze.
  • Zobacz także: Przyjacielskie spotkanie. Orban z wizytą u Trumpa

Organizowane w całej Polsce procesje różańcowe wyrażają wdzięczność Matce Bożej za dotychczasową opiekę, w szczególności zatrzymanie wojny w 1920 r., a także są prośbą o dalsze prowadzenie Polski i interwencję w obliczu wojny na Ukrainie.

Centralna procesja rozpocznie się w bazylice Najświętszego Serca Jezusowego przy ul. Kawęczyńskiej 53 na warszawskiej Pradze. O godz. 13.00 Mszy św. przewodniczyć będzie ks. bp Romuald Kamiński, ordynariusz warszawsko-praski. Następnie o godzinie 14.00 ulicami miasta wyruszy procesja. 

Warto przypomnieć, że na początku maja również miały miejsce procesje różańcowe organizowane w stolicy oraz w całej Polsce.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

naszdziennik.pl

Mateusz Morawiecki

Biały Kościół (woj. małopolskie), 09.05.2022. Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej przed siedzibą Samorządowego Klubu Dziecięcego w miejscowości Biały Kościół, 9 bm. (jm) PAP/Łukasz Gągulski / fot. PAP/Łukasz Gągulski Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W środę białoruski wymiar sprawiedliwości skazał na 5 lat polską dziennikarkę TVP Irynę Sławnikową.
  • Premier Mateusz Morawiecki stanowczo zareagował na ten absurdalny wyrok.
  • Zaznaczył, że jest to pogwałcenie wszelkich norm cywilizacyjnych.
  • Poprosił on resort dyplomacji, aby podjął zdecydowane kroki w tej sprawie.
  • Zobacz także: Saryusz-Wolski: “Polska może naciskać na UE”

Dziennikarka TVP Iryna Sławnikowa została uznana za winną stworzenia formacji ekstremistycznej i skazano na 5 lat kolonii karnej. Maksymalny wymiar kary z tego artykułu kodeksu karnego to 7 lat pozbawienia wolności. Wyrok był surowszy niż chciało oskarżenie, które wnioskowało o 4 lata kolonii.

Stanowcza reakcja premiera Morawieckiego

Premier Mateusz Morawiecki w reakcji na uwięzienie polskiej dziennikarki poprosił resort dyplomacji o wystosowanie odpowiednich kroków.

Wolność prasy, słowa i nieskrępowane prawo do wyrażania własnych opinii to fundamenty demokracji. Skazanie przez reżim Łukaszenki dziennikarki Iryny Sławnikowej na 5 lat kolonii karnej jest absolutnym skandalem, pogwałceniem wszelkich norm cywilizacyjnych, praw człowieka i standardów dziennikarskich. Ten nieakceptowalny wyrok spotka się z natychmiastową, stanowczą reakcją Polski na szczeblu międzynarodowym. Poleciłem MSZ podjęcie zdecydowanych i stanowczych kroków

– przekazał premier Mateusz Morawiecki.

Czytaj więcej: Oni już wiedzą? “Politico”: Nie wskazuje na to, aby UE wypłaciła Polsce 35 mld euro w ramach Krajowego Funduszu Odbudowy

Absurdalne zarzuty strony białoruskiej

Iryna Sławnikowa, od 15 lat związana z TVP, została zatrzymana wraz z mężem pod koniec października 2021 r. na lotnisku w Mińsku, gdy wracali do domu z wakacji w Egipcie. Najpierw oboje skazano na 15 dni aresztu za zamieszczanie tzw. treści ekstremistycznych na Facebooku. Chodziło o materiały Biełsat TV pochodzące z czasów, kiedy na Białorusi nie uznawano jeszcze tej stacji i nadawanych przez nią treści za ekstremistyczne.

W przeszłości Iryna była dziennikarką Biełsatu, jednak jak podkreślają jej ojciec oraz adwokat, od ponad 10 lat nie jest ona już związana z naszą stacją. Obecnie jest etatową pracowniczką TVP

– przypomina portal Biełsat.

We wtorek przed siedzibą Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Warszawie odbyła się manifestacja solidarności z prześladowanymi na Białorusi dziennikarzami, zorganizowana przez Biełsat.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Gerhard Müller

Gerhard Müller / fot. wikimedia commons

  • Niemiecki kardynał Gerhard Ludwig Muller skrytykował ostatnio drogę synodalną obraną przez jego kraj.
  • Jego zdaniem obecna konstrukcja przypomina organizację polityczną, uważająca siebie za tzw. awangardę Kościoła.
  • Skarcił on również swoich rodaków za krytyczne oświadczenie w odpowiedzi na komunikat Stolicy Apostolskiej.
  • Zobacz także: Kubala: Droga do uzyskania reparacji jest długa [NASZ WYWIAD]

Droga Synodalna w Niemczech nie ma nic wspólnego z „synodalnością”, ani z „drogą”. Konstrukcja ta przypomina raczej „organizację polityczną”, która uważa się za awangardę Kościoła powszechnego

– stwierdził kard. Gerhard Ludwig Muller.

Jego komentarz dotyczy oświadczenia Stolicy Apostolskiej z 21 czerwca, w którym wskazano, że Droga Synodalna w Niemczech nie ma mocy zobowiązującej biskupów i wiernych do przyjęcia nowych sposobów rządzenia oraz nowych podejść do doktryny i moralności. Zaznaczono, iż wyjaśnienie to było konieczne, aby zabezpieczyć wolność ludu Bożego i wykonywania posługi biskupiej.

Czytaj więcej: Nowa Zelandia. Rząd ogłasza plan przenoszenia domów

Spór o Drogę Synodalną

Prezydium Synodu składające się z Konferencji Episkopatu Niemiec i Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich oskarżyło następnie Watykan o brak woli porozumienia.

Kardynał Muller uznał te wypowiedzi swoich rodaków za skandaliczne i dodają, że nie mają one nic wspólnego z kolegialnością i synodalnością, a także z szacunkiem do urzędu biskupiego. Zauważył, że oświadczenie Stolicy Apostolskiej nie wyraża nic poza prostą zasadą katolickiej eklezjologii.

Myślę, że Droga Synodalna była skazana na zagładę od samego początku, po prostu jej inicjatorzy jeszcze sobie tego nie uświadomili

– podkreślił były prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Aleksander Łukaszenka

Aleksander Łukaszenka / Fot. Serge Serebro/ Wikimedia Commons

  • Białoruski przywódca Aleksandr Łukaszenka przypomniał ostatnio o ruchu bezwizowym dla Polaków i innych sąsiednich państw.
  • Poinformował również, że wkrótce ma zostać przyjęta ustawa o przyspieszonej procedurze nadawania białoruskiego obywatelstwa.
  • Tym razem ustawą objęci zostaną Polacy, Litwini, Łotysze, a wcześniej taką opcję posiadali Ukraińcy.
  • Łukaszenka stwierdził, że mieszkańcy sąsiednich państw przyjeżdżają do jego kraju, aby kupować produkty.
  • Zobacz także: Rosjanie ogłaszają koniec współpracy z zachodem. “Czas pozbyć się złudzeń”

Jak poinformował białoruski portal informacyjny belsat.eu przekazał, że prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka wypowiedział się na temat możliwości wprowadzenia uproszczonej procedury nadawania białoruskiego obywatelstwa dla Polaków, Litwinów i Łotyszów. Obecnie tę opcję posiadają obywatele Ukrainy.

Mam dokumenty na biurku – nie będzie żadnych opóźnień. Tak samo będzie z Litwinami, Łotyszami i Polakami 

– oświadczył prezydent Białorusi.

Specjalistów, którzy zechcą żyć i pracować w Białorusi z radością powitamy. Deputowani mieli na uwadze, by nie powodować biurokracji, by było szybko. A mechanizm, który mamy… Prawdopodobnie nie ma czegoś takiego na świecie. Jesteśmy na to gotowi. Zrobimy wszystko, aby przyjąć do naszej białoruskiej rodziny najbardziej porządnych i życzliwych sąsiadów. I to nie tylko sąsiadów. Każdy, kto chce tu pracować, żyć po białorusku, drzwi są otwarte

– tłumaczył Aleksandr Łukaszenka.

Czytaj więcej: Szalejąca inflacja w Turcji. Tym razem dobre wskaźniki

Łukaszenka: “Ludzie przypominający Polaków nie są agresywni”

Łukaszenka przypomniał również o bezwizowym ruchu dla Polaków oraz innych sąsiednich krajów Unii Europejskiej, który został wprowadzony 1 lipca. Stwierdził, że obywatele tych państw przyjeżdżają na Białoruś, aby kupować produkty. Jego zdaniem jest to pożądane ze względu na gospodarkę.

Sąsiedzi z Litwy, Łotwy, Polski przyjeżdżają tu i chcą coś kupić. Niech sobie kupią. To już zostało przetworzone i handel na tym zarobi. Z jednej strony jest to opłacalne. Pomagamy też ludziom. Ludzie będą wdzięczni. Nie pójdą na wojnę przeciwko nam, jeśli już do tego doszło

– chwalił się białoruski przywódca.

Według przywódcy najważniejszym celem trybu bezwizowego jest to, żeby ludzie zobaczyli, że w ich sąsiedztwie mieszkają normalni ludzie. 

W pobliżu mieszkają ludzie, którzy przypominają Polaków, nie są agresywni. Są chętni do pomocy w potrzebie. Wtedy nie będą wobec nas wojowniczo nastawieni. To ważne

– podkreślił Łukaszenka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl 

Trump spotkał się z Orbanem na Florydzie

Spotkanie Donalda Trumpa z Viktorem Orbanem / Fot. PAP/EPA/Vivien Cher Benko. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Były amerykański prezydent Donald Trump przyjął w swojej rezydencji w New Jersey premiera Węgier Viktora Orbana.
  • Panowie prawili sobie publicznie komplementy, Trump jeszcze raz pogratulował Orbanowi wygranych wyborów parlamentarnych.
  • Orban odnosząc się do wojny na Ukrainie, zaznaczył, że pokój tworzą wyłącznie silni.
  • Premier Węgier pozostanie w Stanach Zjednoczonych, aby razem z Trumpem uczestniczyć w Konferencji Konserwatywnych Działań Politycznych w Dallas.
  • Zobacz także: Nowa Zelandia. Rząd ogłasza plan przenoszenia domów

Do spotkania obu polityków doszło we wtorek w posiadłości Trumpa w Bedminster w stanie New Jersey.

Wspaniale spędzam czas z moim przyjacielem Viktorem Orbanem, premierem Węgier. Omówiliśmy wiele ciekawych tematów – niewiele osób wie tyle o tym, co dzieje się w dzisiejszym świecie. W kwietniu świętowaliśmy także jego wielkie zwycięstwo wyborcze

– poinformował były prezydent USA Donald Trump na Truth Social.

Z kolei na profilu Orbana na Facebooku pojawiło się nagranie, w którym nazwał on Trumpa “ważnym sojusznikiem Węgier”.

Obaj jesteśmy zaangażowani w walkę z nielegalną migracją, obaj jesteśmy przywiązani do niskich podatków, a co najważniejsze, obaj jesteśmy oddani pokojowi

– stwierdził premier Węgier.

“Pokój mogą stworzyć tylko silni przywódcy”

Nawiązując do rosyjskiej inwazji na Ukrainę, węgierski premier ocenił, że jedynym antidotum na wojenną inflację i wojenno-gospodarczy kryzys jest pokój.

Ale pokój mogą stworzyć tylko silni przywódcy, dlatego w naszym interesie jest, aby Stany Zjednoczone były silne

– zaznaczył Viktor Orban.

Orban powiedział też, że Trump szanuje i ceni Węgrów.

Nasza współpraca układała się dobrze w przeszłości i możemy mieć nadzieję, że będzie dobra również w przyszłości. Życzę mu powodzenia

– dodał węgierski przywódca.

Czytaj więcej: Rosjanie ogłaszają koniec współpracy z zachodem. “Czas pozbyć się złudzeń”

Wspólne spotkanie i konferencja w Dallas

W spotkaniu uczestniczyli także Zsolt Nemeth, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych węgierskiego parlamentu, węgierski minister spraw zagranicznych i handlu Peter Szijjarto, a także szefowa PAC Save America, Susie Wiles oraz doradca polityczny Trumpa – Brian Jack.

Zarówno Orban, jak i Trump mają w tym tygodniu uczestniczyć w Konferencji Konserwatywnych Działań Politycznych (CPAC), która odbędzie się w Dallas. Miklos Szantho, węgierski partner CPAC, nazwał to wydarzenie koszmarem globalistów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Rzecznik Rządu Piotr Müller

Rzecznik Rządu Piotr Müller / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Rzecznik rządu Piotr Muller poinformował, że rząd dokłada wszelkich starań, aby Polacy jak najmniej odczuli podwyżki za prąd i gaz.
  • Zaznaczył, że rząd dopłaca bezpośrednio do rachunków, aby zablokować ich wzrost.
  • Ponadto rada ministrów zamierza przeprowadzić kampanię informacyjną, aby zablokować dalszy wzrost cen.
  • Z kolei premier Mateusz Morawiecki zapowiedział kolejną ustawę o dopłatach na inne paliwa niż węgiel.
  • Zobacz także: Facebook vs. Konfederacja – 0:1. Pierwszy sukces w sprawie sądowej [+WIDEO]

Chciałbym wytłumaczyć kwestie taryfowe, bo warto o tym powiedzieć. Większość osób, gdy dostaje rachunek za gaz czy za prąd, nie zdaje sobie z tego sprawy, że ten rachunek byłby dużo, dużo wyższy gdyby nie fakt, że rząd w ramach taryf indywidualnych dopłaca bezpośrednio z budżetu państwa do tego, aby te rachunki były niższe

– poinformował Piotr Muller.

Wytłumaczył również, że rząd zamierza przeprowadzić kampanię informacyjną, aby zablokować dalszy wzrost cen za gaz i prąd elektryczny.

Będziemy prowadzić szerszą działalność informacyjną w tym zakresie i podejmiemy dalsze działania, aby ceny gazu i prądu elektrycznego nie wzrosły tak dużo, jak to zapowiadają niektóre spółki

– zaznaczył rzecznik rządu.

Zapowiedział, że rozwiązania szykowane przez rząd będą dotyczyły zarówno gazu, energii elektrycznej, jak i systemowego ciepła w kaloryferach.

Wiem, że już niektóre elektrociepłownie i firmy poinformowały o wyższych cenach, natomiast te rozwiązania będą dotyczyły również tych firm i to spowoduje, że podwyżki nie będą tak wysokie, jak niektórzy to zapowiadają

przekonywał Muller.

Czytaj więcej: Hernik: USA nie ugną się przed Chinami [NASZ WYWIAD]

Morawiecki zapowiada nową ustawę

We wtorek premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że już w czwartek zostanie przedstawiony projekt ustawy o mechanizmach wsparcia gospodarstw domowych ogrzewających swoje domy innymi surowcami niż węgiel.

Jeżeli obniżymy VAT od wszystkich tych surowców, a względny wzrost cen był różny, to możemy znowu w sposób bardzo różny potraktować różne gospodarstwa domowe i dlatego pracujemy nad mechanizmem, który będzie starał się uwzględnić tych kilka zmiennych – nie tylko wzrost cen surowców, ale też inne parametry, które o tym zadecydują

– wytłumaczył premier Mateusz Morawiecki.

22 lipca Sejm przyjął ustawę o dodatku węglowym w wysokości 3 tys. zł dla każdego gospodarstwa domowego, które używa węgla jako surowca do ogrzewania. Musi to być jednak potwierdzone odpowiednim wpisem do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, isbnews.pl

Olaf Scholz

Kanclerz Olaf Scholz / Fot. PAP/EPA/FILIP SINGER Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Facebook vs. Konfederacja – 0:1. Pierwszy sukces w sprawie sądowej [+WIDEO]

Nowa wizja UE – IV Rzesza

Kanclerz Olaf Scholz opublikował we “Frankfurter Allgemaine Zeitung” artykuł w którym przedstawił swoją wizję Unii Europejskiej. Postuluje w nim przekształcenie Unii w jeden geopolityczny podmiot w którym Niemcy „przejmą odpowiedzialność za Europę i świat”. Będzie to możliwe po rezygnacji państw unijnych z narodowych egoizmów, czego wyrazem jest prawo weta w zasadniczych kwestiach polityki unijnej.

Otóż rezygnacja z weta przekształciłaby Unię, do tej pory formalnie organizację międzypaństwową w jeden organizm państwowy. Proces przekształcania Unii w państwo federacyjne ma miejsce już od czasu traktatu w Mastricht. Krokami milowymi było wprowadzenie wspólnej waluty, traktat lizboński różnicujący siłę głosu poszczególnych państw i ograniczający zasadę jednomyślności i zwłaszcza ostatnio próby narzucenia przy pomocy TSUE zasady nadrzędności prawa unijnego nad porządkami konstytucyjnymi państw członkowskich, co w konsekwencji prowadziłoby do zupełnego podporządkowania polityki poszczególnych państw decyzjom Komisji Europejskiej, nawet w dziedzinach nieobjętych prawem traktatowym.

Warto tu dodać, że te próby nie dotyczą orzeczeń niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego i francuskiej Rady Stanu, które orzekły o nadrzędności własnego porządku konstytucyjnego nad ustawodawstwem unijnym. Praktykę narzucania decyzji przez KE i TSUE, nieopartą o żadne podstawy prawa traktatowego doświadczyliśmy jako państwo szczególnie w ostatnich latach. Likwidacja zasady weta, systematycznie eliminowanej w podejmowaniu decyzji miałaby być ukoronowaniem przekształcenia Unii w organizm państwowy. Przy czym byłby to organizm quasifederacyjny. Bowiem zakłada ona w swej istocie nierówny charakter podmiotów tworzących Unię. Jest to nierówność konstytucyjna poszczególnych państw. Porządek konstytucyjny Niemiec i słabnącej Francji byłby nadrzędny nad decyzjami Unii, natomiast porządki konstytucyjne pozostałych państw byłby podporządkowane decyzjom unijnym zdominowanym przez Niemcy i współpracującej z nimi Francji, której interesy ze względu na wymogi podporządkowania sobie pozostałych państw, Niemcy musiałby uwzględniać. Przynajmniej do czasu. W praktyce mieliśmy już do czynienia z działaniami, jak narzucenie Włochom rządu Montiego, czy zmuszenie Grecji do podporządkowania się decyzjom Niemiec podjętych za parawanem Unii w czasie kryzysu finansowego. Rezygnacja z prawa weta i nadrzędność prawa unijnego nad porządkami konstytucyjnymi państw członkowskich legalizowałaby tę praktykę, także poprzez upowszechnienie zasady karania finansowego, testowanego bezprawnie jak w przypadku Polski.

Warto tu dodać, że upadek komunizmu i sowieckiej dominacji w Europie Środkowo-Wschodniej oraz zjednoczenie Niemiec stworzyło nowe warunki do przekształcania porządku europejskiego. Zniknęło bowiem sowieckie zagrożenie, a zjednoczenie stworzyło nowy układ sił w Europie. Z jednej strony uruchomiło to dążenie w polityce niemieckiej do „europeizacji” Europy, to znaczy wyzwolenia się spod kurateli amerykańskiej z drugiej stworzyło szansę realizacji koncepcji Mitteleuropy, czyli strefy wpływów Berlina i zaplecza dla jej gospodarki. Włączenie państw byłego bloku sowieckiego do Unii Europejskiej odbywało się na niemieckich warunkach. W  ramach rozmów akcesyjnych likwidowano przewagi konkurencyjne tych państw, zwłaszcza energetyczne i przemysłowe np. przykład w postaci wymuszania polityki zamykania kopalń czy ograniczania poszczególnych przemysłów (na przykład cukiernictwo) i otwarcia ich nieprzygotowanych gospodarek na ekspansję kapitału niemieckiego przejmującego najbardziej dochodowe gałęzie gospodarki. Zgodnie z koncepcją Naumanna zawarta w jego pracy o Mitteleuropie, państwa wschodnie włączane do Unii miały być zapleczem gospodarczym Niemiec, nieposiadającym konkurencyjnych przemysłów, rynkiem zbytu niemieckiej produkcji i rezerwuarem taniej siły roboczej. I te cele nakreślone w czasie I wojny światowej Niemcom udało się zrealizować. Ponadto wykorzystując dominację ekonomiczną Niemiec państwa te miały wspierać politykę niemiecką zarówno wewnątrz Unii, jak i w płaszczyźnie międzynarodowej.

Otóż propozycja Scholza jest propozycją zdyskontowania dotychczasowej dominacji ekonomicznej i politycznej i przekształcenia Unii w IV Rzeszę, państwo quasifederacyjne i quaidemokratyczne o formalnie dominującej pozycji Niemiec. Propozycja ta nawiązuje bowiem do procesu budowy i powołania w wyniku wojny francusko-pruskiej II Rzeszy Niemieckiej z zagwarantowaną dominacją królestwa pruskiego. Pierwszym etapem budowy II Rzeszy był związek celny, który stworzył z Niemiec wspólny obszar gospodarczy. Następnymi było stworzenie Związku Północnego i wreszcie proklamowanie II Rzeszy w postaci cesarstwa niemieckiego. Warto tu dodać, że podmioty wchodzące w skład cesarstwa miały zróżnicowany status. I tak na przykład Bawaria zachowała własną armię i nawet utrzymywała stosunki dyplomatyczne. I sądzę, że podobny status ma mieć w dalszych niemieckich koncepcjach Francja. Zaś Polska i inne państwa zredukowane by zostały do roli landów. Inną konsekwencją byłoby zmuszenie nas do wyrzeczenia się własnej waluty w celu osłabienia naszego rozwoju. Dążenie Niemiec do ograbienia nas z gazu, by zapewnić go sobie, sprzeciwy wobec polskiej energetyki jądrowej, czy wobec rozbudowy portu w Świnoujściu, to zaledwie przedsmak problemów jakie polska by miała po wprowadzeniu postulowanych przez Berlin rozwiązań ustrojowych w Unii.

Rosyjska agresja przyśpiesza budowę IV Rzeszy

Przyśpieszenie budowy IV Rzeszy wynika także z powodu agresji rosyjskiej na Ukrainie. Bo wojna ta wprowadza nowy czynnik, który może przekreślić dotychczasową strategię niemiecką budowy własnej dominacji w Europie. Otóż dla państw wschodniej flanki zagrożenie rosyjskie ma fundamentalny charakter. Dotyczy bowiem samego bezpieczeństwa, pokoju, a nawet istnienia państwa. Jednym z najważniejszych powodów dążenia tych państw do wstąpienia do Unii była kwestia bezpieczeństwa. Postrzegano bowiem Unię nie tylko jako sferę dobrobytu, ale przede wszystkim bezpieczeństwa. Dla państw tego obszaru kwestia zwycięstwa, czy klęski Ukrainy, to w dłuższej perspektywie, kwestia być albo nie być. Dlatego zasadniczym celem tych państw jest pokonanie i wypchnięcie Rosji z polityki europejskiej. A to oznaczało także przyjęcie Ukrainy i Białorusi do Unii Europejskiej. Przyjęcie tych państw przekreślałoby jednak dotychczasowy charakter Unii i polityki jej hegemona, czyli Niemiec.

Otóż podobnie jak i dla twórcy II Rzeszy, kanclerza Bismarcka, także współczesna polityka niemiecka opiera się na współpracy z Rosją. Współpraca ta daje przede wszystkim Niemcom poczucie równorzędności z innymi mocarstwami, przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi, wyzwolenie się z jej dominacji było długotrwałym celem niemieckiej polityki. Ale także daje ogromne przewagi konkurencyjne niemieckiej gospodarce. To właśnie na tanim niemieckim gazie zbudowano obecną potęgę gospodarczą Niemiec. I dlatego współpraca z Rosją jest strategicznym celem Berlina. Wojna na Ukrainie może załamać tę politykę. Po pierwsze dlatego, że Niemcy są zmuszone do potępienia tej agresji, co niesie określone konsekwencje ekonomiczne w postaci wzrostu cen surowców energetycznych, do którego gospodarka niemiecka gospodarka nie jest zupełnie przygotowana. Ta wojna uderza w ekonomiczną dominację Niemiec w Unii. Ale uderza także w niemiecką politykę dominacji w Unii. Uderza bowiem w pierwszym rzędzie w kolaborację z Rosją. Ukraina w Unii Europejskiej oznacza przesunięcie punktu ciężkości Unii na Wschód i zorientowanie jej przeciwko Rosji. To uderza w ekonomiczne korzyści gospodarki niemieckiej wynikające ze współpracy z Rosją. Na to Niemcy nie mogą się zgodzić. Ale uderza także w jej polityczną dominację w Unii. Oznacza bowiem powrót USA do polityki europejskiej w pełnym wymiarze, a to oznacza degradację pozycji i polityki niemieckiej. „Europeizacja” polityki niemiecko-francuskiej musi iść do lamusa. Co więcej, umacnia nawet nie tyle NATO, ile więzi transatlantyckie pomiędzy USA, Wielką Brytanią a państwami naszego obszaru. To także uderza w niemiecki projekt „europeizacji” Europy. I wreszcie, w przypadku zwycięstwa Ukrainy szalenie wzmacnia pozycję państw naszego obszaru. I nie chodzi tu tylko o Polskę czy państwa bałtyckie, ale także Rumunię, czy państwa skandynawskie, także zagrożone rosyjską ekspansją. To wszystko zagraża niemieckiej polityce, od trzydziestu lat budowanej z takim mozołem. Dlatego Niemcy dążą do klęski Ukrainy, a w każdym razie dążą, wspólnie z Paryżem, do „ocalenia twarzy Putina’. Ta wojna ukazuje fundamentalna wrogość pomiędzy podstawowymi celami polityki polskiej i polityki niemieckiej. Naszym celem jest pokonanie i wypchnięcie Rosji z polityki europejskiej, natomiast celem niemieckim jest powrót do kolaboracji z Rosja i wykorzystanie jej ekspansji do przymuszenia państw naszego obszaru do formalnego zaakceptowania niemieckiego dyktatu.

Niemcy i Rosja zagrożeniem polskiej niepodległości

To dlatego nie tylko Rosja, która jest dla nas zagrożeniem militarnym, ale także i Niemcy są zasadniczym zagrożeniem naszej niepodległości i naszych szans rozwojowych. To dlatego Niemcy, wykorzystując presję funduszy unijnych, dążą do formalnego ubezwłasnowolnienia państw naszego obszaru, a zwłaszcza Polski, by nie uniemożliwiła odnowienia niemiecko-rosyjskiej kolaboracji i wspólnego podyktowania porządku europejskiego. Porządku podobnego jaki ustanowił Otto von Bismarck, gwarantującego dominującą i rozstrzygającą pozycję Niemiec w porządku europejskim. Tego Niemcy nie mogą zrobić bez współpracy z Rosją. To dlatego dziś celem polityki polskiej musi być maksymalne osłabienie pozycji Niemiec i ich instrumentu jakim jest Unia Europejska. Polityka blokowania Unii jest bowiem polityką blokowania prorosyjskiej polityki Niemiec. Zaś budowa wspólnoty interesów państw zagrożonych rosyjskim ekspansjonizmem powinno być alternatywą wobec Unii. Ukraina nie zostanie przyjęta do Unii, bo to jest sprzeczne z najbardziej fundamentalnym celem polityki niemieckiej. Dlatego też wykorzystując popieranie członkostwa Ukrainy w Unii powinniśmy budować zręby jej alternatywy w postaci ścisłego sojuszu politycznego militarnego i gospodarczego państw leżących na ziemiach I Rzeczpospolitej, poszerzonej o współpracę z państwami skandynawskimi, Wielką Brytanią, USA, Turcją i państwami na południe od łuku Karpat. Ta alternatywa powinna mieć jądro w postaci Nowej Rzeczpospolitej, ale otwarta na pozostałe kraje. Konsekwencja tej polityki jest maksymalne osłabienie Unii jako niemieckiego instrumentu, poprzez zablokowanie jej działalności a w konsekwencji wyjście z niej. Wyjście z Unii zablokuje bowiem próby budowania IV Rzeszy. I – co więcej – umożliwi stworzenie nowego systemu europejskiego, w którym Niemcy będą się musiały pogodzić z równorzędną innym państwom pozycją. I choć dziś możliwości Niemiec realizacji tego projektu są mniejsze niż przed agresja rosyjską, to nie znaczy, że nie zrobią wszystkiego, by wcielić swój plan w życie. Tym bardziej że mogą liczyć na zdegenerowane pseudoelity państw członkowskich, w tym silną orientację niemiecką w polskiej polityce.

Alternatywą dla niemieckiej koncepcji dominacji w Europie, koncepcji IV Rzeszy, powinna być polityka budowy Nowej Rzeczpospolitej jako układu szanującego suwerenność poszczególnych państw i ściśle ze sobą współpracujących w obszarach, które niosą wspólne korzyści. Byłaby to bardziej sprawiedliwa alternatywa dla niemieckiego szowinizmu który coraz bardziej podporządkowuje sobie państwa za unijnym parawanem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Ursula von der Leyen

Ursula von der Leyen / Fot. You Tube

Według analizy serwisu “Politico” relacje na linii Warszawa-Bruksela nadal są napięte, a polskie władze nie zamierzają ustępować Komisji Europejskiej. Głównie dlatego nic nie wskazuje na to, aby Unia Europejska wypłaciła Polsce 35 mld euro w ramach Krajowego Funduszu Odbudowy.

Warszawa nie złożyła jeszcze formalnego wniosku do Brukseli o uwolnienie funduszy, do czego zobowiązała się w lipcu. Ministerstwo Funduszy Rozwoju i Polityki Regionalnej przekazało, że planuje złożyć pierwszy wniosek Polski o płatność (obejmujący okres od 1 lutego 2020 r. do 30 czerwca 2022 r.) w czwartym kwartale tego roku

– czytamy na portalu “Politico”.

Ponadto jak przekazał koordynator badań Jakub Jaraczewski z organizacji Democracy Reporting International, Warszawa ma opracowywać plan na wypadek utraty środków unijnych z Funduszu Odbudowy.

Polski rząd okopuje się i przygotowuje narrację o tym, że fundusz naprawczy tak naprawdę wcale nie jest potrzebny 

– powiedział Jakub Jaraczewski z Democracy Reporting International.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

zyciestolicy.com.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Jak poinformował ratusz warszawskiej dzielnicy śródmieście, od środy zacznie funkcjonować specjalny telefon zaufania skierowany wyłącznie dla mężczyzn. Inicjatywa została uruchomiona wspólnie z Instytutem Przeciwdziałania Wykluczeniom.

Samobójstwa częstsze niż wypadki drogowe

Według danych przekazanych przez śródmiejski ratusz, w Polsce ginie rocznie ponad 2 razy więcej osób niż w wyniku wypadku samochodowego. Jak pokazują statystyki, w przytłaczającej większości życie odbierają sobie mężczyźni. Telefon zaufania ma za zadanie pomóc szukającym pomocy, aby ci mogli porozmawiać o swoich problemach

Młodych chłopców nie uczy się rozmawiania o swoich problemach oraz wyrażania emocji, bo od dawna zwykło się uważać, że jest to “niemęskie”. Nawet w dzisiejszych czasach nierzadko można usłyszeć powiedzenie “chłopaki nie płaczą”. Mam ogromną nadzieję, że działania fundacji, z którą nawiązaliśmy współpracę oraz pomoc telefoniczna, która została uruchomiona w jej ramach odczarują ten mit. Jestem przekonana, że nasze wspólne działania z Instytutem Przeciwdziałania Wykluczeniom stworzą przyjazną przestrzeń na męskie rozmowy a hasło #ProszenieoPomocJestMęskie będzie rosnąć w siłę

– przekazała zastępca burmistrza Śródmieścia Magdalena Wojciechowska.

Telefon zaufania dla mężczyzn działa pod numerem 608 271 402. Czynny jest w każdą środę między godz. 17 a 19. Na infolinii dyżuruje wykwalifikowany psycholog, który zatrudniony został przez Centrum Pomocy Społecznej Dzielnicy Śródmieście, bo to właśnie ta jednostka koordynuje ten projekt z ramienia dzielnicowego ratusza.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvnwarszawa.pl

Jacek Saryusz-Wolski

Jacek Saryusz-Wolski / Fot. Flickr

  • Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Saryusz-Wolski wskazał, że Polska posiada instrumenty potrzebne do nacisku na Unię Europejską.
  • Jego zdaniem polska strona błędnie zakłada działanie Komisji Europejskiej w dobrej wierze.
  • Stwierdził, że nasz kraj ma przeszkadzać elitom zachodnim w planie wdrożenia superpaństwa europejskiego.
  • Nazwał również odwołanie Beaty Szydło z funkcji premiera ogromnym błędem.
  • Zobacz także: Hernik: USA nie ugną się przed Chinami [NASZ WYWIAD]

Polska ma jeszcze instrumenty nacisku na Unię Europejską. Na dziś wygląda na to, że urzędnicy europejscy stosują wobec Polski taktykę uciekającego horyzontu. Stosując starą, dobrą metaforę: Daj kurze grzędę, a ona: wyżej siędę. Oczywiście ja, mówiąc o kamieniach milowych, mam na myśli te dotyczące wymiaru sprawiedliwości. Te na nas w sposób bezpośredni i pozatraktatowy wymuszono

– powiedział europoseł z Prawa i Sprawiedliwości.

Pośród błędów polskiej strony Saryusz-Wolski wymienił założenie, że Komisja Europejska działa w dobrej wierze i rzeczywiście chodzi jej o praworządność. Według niego za presją polityczną na Polskę stoją Paryż i Berlin. 

Presja wynika z tego, że Polska stoi dziś na drodze dwóch megaprojektów geopolitycznych. Pierwszy to budowa europejskiego superpaństwa pod przewodnictwem mocarstw. A drugi to budowa wraz z Rosją wspólnej przestrzeni od Lizbony do Władywostoku. Kwestia praworządności jest tu tylko pretekstem.

Francja i Niemcy mają według europosła być ukrytymi sojusznikami Putina, którzy nie chcą jego porażki.

Czytaj więcej: Republikańscy senatorowie popierają wizytę Pelosi na Tajwanie

Odwołanie Beaty Szydło błędem

Jedno ustępstwo doprowadza do eskalacji żądań

– podkreślił Jacek Saryusz-Wolski.

Jednak w jego opinii postawa polskiej opozycji mocno te antypolskie postawy po stronie Brukseli wspomaga. Ciągle jednak widzi metody nacisku na Brukselę, podając przykład Hiszpanii, która zdobyła swoją pozycję w UE dzięki wetom.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl