W poniedziałek MPK Poznań przez swoją rzecznik, Agnieszkę Smogulecką, przeprosiła za bulwersującą reklamę w poznańskich tramwajach. Oświadczyła, że ekrany LCD należą do firmy zewnętrznej.
Sytuacja dotyczyła ekranów LCD, znajdujących się w części pojazdów. To są ekrany należące do firmy zewnętrznej. MPK Poznań po uzyskaniu informacji na temat wyświetlanego artykułu podjęło natychmiastowe i zdecydowane działania, które doprowadziły do usunięcia kontrowersyjnego pliku. Za zaistniałą sytuację przepraszamy
Nie potrafiła ona jednak odpowiedzieć na pytanie redakcji “radiopoznan.fm”, czy współpraca z firmą MobilAD, do której należą ekrany, będzie kontynuowana.
Przypomnijmy, że kilka dni temu mieszkańcy Poznania zauważyli, że na ekranach znajduje się bulwersująca reklama dotycząca tzw. fistingu, czyli dewiacyjnej części stosunku płciowego, z którą ma się zapoznać lokalna społeczność.
Tymczasem w poznańskich tramwajach dzieciom zwiedzającym miasto zapewniono szkolenie. pic.twitter.com/qMwm3R5GaW
Prezydent Joe Biden / fot. PAP/EPA/JIM LO SCALZO
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden chce utworzyć stanowisko ambasadora ds. Arktyki.
Jego zadaniem będzie promocja amerykańskich interesów w regionie oraz współpraca z sojusznikami.
Zainteresowanie Arktyka wzrosło, gdy odkryto tam spore zapasy drogocennych surowców.
Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden postanowił, że w najbliższym czasie zostanie utworzone specjalne stanowisko ambasadora ds. Arktyki. Jak przekazał rzecznik Departamentu Stanu Vedant Patel obecnie istnieje urząd dyplomatycznego koordynatora, który sprawuje doradca departamentu Derek Chollet. Na razie nie wiadomo, czy obejmie on również stanowisko ambasadora. Zgodę na taką nominację musi wydać Senat USA.
Jako jedno z ośmiu arktycznych państw, Stany Zjednoczone od dawna są zaangażowane w ochronę naszego bezpieczeństwa narodowego i interesów gospodarczych w regionie, walką ze zmianą klimatu, promowanie zrównoważonego rozwoju i inwestycji oraz współpracy z państwami arktycznymi, sojusznikami i partnerami
– czytamy w komunikacie Białego Domu.
Według Departamentu Stanu, rolą ambasadora ma być dbanie o interesy USA i współpraca z sojusznikami, a także m.in. z rdzenną ludnością.
Arktyka zyskuje w ostatnich latach na znaczeniu m.in. ze względu na szybkie ocieplanie się klimatu w tej strefie i dostępność znajdujących się tam surowców. Swoją obecność wojskową w regionie wzmacnia m.in. Rosją, a mimo swojego położenia własne ambicje co do Arktyki zgłaszają też Chiny.
Jeden mężczyzna, pan Jerzy napisał do polityka: “panie prezydencie Wrocławia, ja dalej nieumyty 22. dzień przez opiekuna z MOPS-u. Jak długo jeszcze p. prezydencie?” i dodaje: “proszę nie szaleć na drodze jak p. Schetyna”. I ta wiadomość spotyka się z odpowiedzią: “To proponuję, Panie Jerzy, mniej internetu, a więcej mycia”. Do tego dopisek: “serdeczności posyłam JS”.
Sutryk odpisał panu Jerzemu w następujący sposób: “Mniej internetu, a więcej mycia”. Na wpis prezydenta Wrocławia odpisał także Jan Śpiewak, polityk i socjolog, który zbadał sprawę.
Po zbadaniu sprawy przez Jana Śpiewaka, okazało się, że mężczyzna, któremu prezydent Jacek Sutryk w sposób chamski i nieodpowiedzialny odpowiedział jest niepełnosprawna. Cierpi na polineuropatię, tj. uszkodzenie nerwów obwodowych i zanik mięśni.
Poproszony o komentarz Sutryk, odesłał dziennikarzy do swojego biura prasowego. Zamieścił on jednak wpis na Twitterze, w którym stara się przeprosić pana Jerzego oraz społeczność.
Szanowni Państwo, jeśli zostałem źle zrozumiany – bardzo przepraszam tak Pana Jerzego, jak i Panstwa: Pan Jerzy jest klientem wrocławskiego MOPS-u i otrzymuje kompleksową opiekę
– napisał Jacek Sutryk.
Ponadto swoją odpowiedzią po raz kolejny uderzył w niepełnosprawnego zrzucając na niego winę za zaistniałą sytuację.
Jednocześnie w ostatnim czasie nie chciał skorzystać z dodatkowej oferty pomocy, mimo, że wcześniej sam o nią wystepował. Do tego nawiązywałem w swojej porannej odpowiedzi
– dodał.
Szanowni Panstwo, jeśli zostałem źle zrozumiany – bardzo przepraszam tak Pana Jerzego, jak i Panstwa: Pan Jerzy jest klientem wrocławskiego MOPS-u i otrzymuje kompleksową opiekę.
Powiedział pan osobie z zanikiem mięśni, której od dłuższego czasu nie mył pracownik MOPS-u, by więcej się myła. Co źle zrozumieliśmy w tej błyskotliwej wypowiedzi?
Przewodniczący Papieskiej Akademii Życia, abp. Vincenzo Paglia, brał udział w programie włoskiej telewizji Rai 3. Hierarcha został zapytany o aborcję.
Ustawa 194 jest teraz fundamentem naszego życia społecznego
– podkreślił abp. Vincenzo Paglia odnosząc się do prawa legalizującego aborcję.
Hierarcha mówił następnie o kryzysie demograficznym we Włoszech, wskazując na jego poważne reperkusje, zarówno dla trwania wspólnoty, jak i dla ekonomii. Dziennikarka chciała wiedzieć, czy jego zdaniem ustawa 194 powinna zostać poddana debacie.
Nie, absolutnie nie
– stwierdził duchowny.
Jak napisał na swoim Twitterze ks. Daniel Wachowiak, abp Vincenzo Paglia powinien zostać zdymisjonowany. Ksiądz powołał się na stanowisko Ojca Świętego, który niejednokrotnie potępiał zabijanie nienarodzonych dzieci.
Papież Franciszek określał aborcję jako “zbrodnię, zło absolutne”, dlatego mam nadzieję, że zdymisjonuję abp. Paglię. Swoją drogą dziwi mnie kościelna kariera biskupa, który w swojej katedrze zezwalał przed laty na homoerotyczne freski ze swoim udziałem
– napisał ks. Daniel Wachowiak.
Papież Franciszek określał aborcję jako "zbrodnię, zło absolutne", dlatego mam nadzieję, że zdymisjonuje abp. Paglię. Swoją drogą dziwi mnie kościelna kariera biskupa, który w swojej katedrze zezwalał przed laty na homoerotyczne freski ze swoim udziałem. https://t.co/X3RHtobfg8
Do wypowiedzi abp. Paglii odniósł się były nuncjusz apostolski w Waszyngtonie, abp Carlo Maria Viganò. Hierarcha przypomniał w oświadczeniu, które opublikował portal The Remnant, że ustawa 194 doprowadziła we Włoszech do zabicia 6 mln niewinnych dzieci, złożonych na ołtarzu egoizmu i liberalnej ideologii antychrześcijańskiej. Arcybiskup wskazał też, kto jeszcze oprócz abp. Paglii uważa prawo do aborcji za fundament życia społecznego: to rozmaici działacze Nowego Porządku Świata, ONZ, WHO, Unia Europejska, Światowe Forum Ekonomiczne, Komisja Trójstronna, Klub Bilderberg i wszystkie organizacje realizujące Agendę 2030. Dla nich, napisał abp Vigano, zabicie niewinnego dziecka w łonie matki jest prawem kobiety.
Jako pasterz i następca Apostołów nie mogę nie potępić z największą mocą skandalicznych słów Paglii, które przeczą Ewangelii i nauczaniu biskupów rzymskich
– powiedział abp. Carlos Maria Vigano.
To symptomatyczne i wymowne, że sekta apostatów, która obsiadła katolicką hierarchię i zajmuje w niej najwyższe stanowiska, okazuje się być w sojuszu z ideologicznymi stanowiskiem przeciwników Chrystusa. Dotyczy to nie tylko spraw, które wydawałyby się niepowiązane – jak narracja psychopandemiczna czy zielona ideologia – ale także w kwestii odrzucenia samych podstaw prawa naturalnego, w tym prawa do życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci
– zaznaczył hierarcha.
Hierarcha wyraził też zdziwienie, że żaden z jego braci biskupów nie potępił słów abp. Paglii i nie wystąpił z postulatem jego zdymisjonowania.
Niech wierni, zachęceni do tego przez dobrych księży, odsuną się daleko od tych wilków w owczej skórze. Niech modlą się do Pana, prosząc Go o interwencję, by uratował swój Kościół okupowany przez Sanhedryn skorumpowanych i zepsutych ludzi, którzy krzyżują Jezus Chrystusa w Jego Mistycznym Ciele
– podkreślił na końcu swojego listu.
W ostatnich tygodniach Papieska Akademia Życia zajmuje się między innymi próbą rozpropagowania nowego stanowiska na temat antykoncepcji. Według Akademii należy odejść od nauczania Piusa XI i św. Pawła VI, uznając, że w niektórych wypadkach pewne formy antykoncepcji są jakoby dopuszczalne.
Premier Mateusz Morawiecki i prezydent Francji Emmanuel Macron / Fot. PAP/EPA/Mohhamend Badra. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Premier Mateusz Morawiecki odbył dzisiaj podróż do Francji, gdzie spotkał się z prezydentem Emmanuelem Macron.
Szef polskiego rządu stwierdził, że nasz kraj zużyje mniej gazu niż w zeszłym roku.
Przekazał, że zaproponował on Macronowi i przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen nową formę systemu ETS.
Polska w tym roku zużyje mniej tego historycznie drogiego gazu niż w roku ubiegłym
– zapewnił premier Mateusz Morawiecki.
Jednocześnie szef polskiego rządu zwrócił uwagę na politykę energetyczną Unii Europejskiej w dobie wojny na Ukrainie.
Widzimy doskonale, jak Kreml wykorzystuje politykę energetyczną do swoich geopolitycznych i militarnych celów. Robi wszystko, żeby zdestabilizować sytuację w Europie. Preludium tego wielkiego kryzysu miało miejsce jesienią zeszłego roku. Dziś trochę w spóźnionym tempie musimy znaleźć naszą wspólną europejską odpowiedź na to, co dzieje się na wschodzie i w gospodarce europejskiej. Dlatego zaproponowałem prezydentowi Francji Emmanuelowi Macronowi, przewodniczącej Ursuli von der Leyen i Komisji Europejskiej reformę systemu ETS
– podkreślił polski przywódca.
Przypomnijmy, że chodzi o tzw. zamrożenie cen ETS na poziomie 30 euro na dwa lata. Drugi mechanizm, który zaproponował premier Mateusz Morawiecki podczas wizyty w Paryżu, to zmiana zasad naliczania cen.
W połowie lipca tego roku dyrektor departamentu elektroenergetyki i gazu w ministerstwie klimatu i środowiska Paweł Pikus informował, że ceny gazu ziemnego doprowadziły do redukcji o około 10-15 proc. jego zapotrzebowania rok do roku.
Tymczasem pod koniec lipca państwa członkowskie Unii Europejskiej zobowiązały się do dobrowolnego zmniejszenia zapotrzebowania na gaz o 15 proc. w porównaniu ze średnim zużyciem w ciągu ostatnich pięciu lat. Rozporządzenie przewiduje również możliwość uruchomienia ostrzeżenia Unii. W momencie jego uruchomienia zmniejszenie zapotrzebowania stałoby się obowiązkowe.
Do zdarzenia doszło około godz. 19:00 czasu lokalnego. Wówczas funkcjonariusze otrzymali telefony zgłoszeniowe na numery alarmowe.
Okazało się, że mężczyzna z bronią otworzył ogień do klientów sklepu spożywczego w centrum “Forum” w miejscowości Bend w stanie Oregon w północno-zachodniej części Stanów Zjednoczonych, na wybrzeżu Pacyfiku. Oregon to jeden ze słabiej zaludnionych stanów w USA.
Z informacji podanych przez stację CNN oraz wiadomości przekazanych w poniedziałek przez portal polsatnews.pl wynika, że napastnik postrzelił dwie osoby, które niestety zmarły. Ponadto, ranna została jeszcze jedna osoba, która obecnie przebywa w szpitalu, a jej stan zdrowia jest dobry.
Według relacji, funkcjonariusze amerykańskiej policji, po przyjeździe na miejsce, odnaleźli w sklepie także ciało trzeciej osoby, a przy nim karabin typu AR-15 i strzelbę. Stąd przypuszczenia, że mężczyzna był napastnikiem. Nie podano jeszcze żadnych informacji o sprawcy tragicznego zdarzenia oraz szczegółów ataku, poza tym, że napastnik najprawdopodobniej dostał się do sklepu przez parking.
Szef policji w stanie Oregon powiedział CNN, że funkcjonariusze z Bend podczas interwencji nie oddali żadnych strzałów. Służby uważają, że napastnik działał sam.
Powodzie w Pakistanie / Fot. PAP/EPA/Bilawal Arbab. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Od czerwca Pakistan nawiedzają ogromne powodzie, które do tej pory zabrały ze sobą około 1000 ofiar śmiertelnych.
Jest to największa fala powodzi od 2010 r., a opady są niektórych miejscach większe niż zazwyczaj.
Jak wskazał ks. Piero Ramello, głównym powodem takich powodzi jest brak systemu odprowadzającego odpady.
Katastrofa powodziowa w Pakistanie zbiera największe od wielu lat żniwo. Liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do ponad tysiąca, a niemal 30 mln ludzi zmuszonych było opuścić swoje domy.
Zniszczenia są bez precedensu. Wielu straciło cały swój dobytek
– przekazał ks. Piero Ramello w rozmowie z Radiem Watykańskim.
Jak relacjonują media, to największa fala powodzi od 2010 r. Ulewy w niektórych rejonach są o kilkaset procent większe niż zazwyczaj.
ONZ podaje, że monsuny od połowy czerwca uszkodziły ponad 3 tys. kilometrów dróg i 130 mostów. Zniszczonych zostało blisko pół miliona domów i 800 tys. hektarów upraw. Rządzący apelują o pomoc społeczności międzynarodowej. Na obecną katastrofę złożyło się kilka czynników.
Głównym problemem oprócz sytuacji klimatycznej jest brak systemu usuwania odpadów, przez to w całym kraju ludzie wyrzucają śmieci do rzek. Kiedy poziom wody wzrasta i nie daje się kontrolować, śmieci tworzą duże zatory, utrudniając normalny odpływ i przyczyniając się do powodzi i ogromnych podtopień
Pakistan ponosi konsekwencje za działania na całym świecie
Nieprzemyślane programy urbanistyczne doprowadziły też do wybudowania tysięcy budynków na terenach zagrożonych. Do tego dochodzi globalne ocieplenie: politycy obwiniają zmiany klimatyczne, mówiąc, że Pakistan ponosi konsekwencje nieodpowiedzialnych praktyk środowiskowych w innych częściach świata. To ósmy kraj najbardziej zagrożony przez ekstremalne zjawiska pogodowe
– wskazał duchowny.
Za Pakistan modlił się także papież Franciszek. Ma on nadzieję, że międzynarodową solidarność, która pomoże temu krajowi w tak trudnym momencie.
Pragnę zapewnić o mojej bliskości naród pakistański, dotknięty powodziami o katastrofalnych rozmiarach
– powiedział papież Franciszkiem.
Modlę się za liczne ofiary, za rannych i tych, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów, a także o to, by międzynarodowa solidarność była szybka i wielkoduszna
– dodał przed modlitwą na Anioł Pański.
Według Krajowego Urzędu do spraw Zwalczania Katastrof, gwałtowne powodzie wywołane przez ulewne deszcze monsunowe zabiły w całym Pakistanie od połowy czerwca 2022 roku ponad 800 osób, w tym ponad 300 dzieci. Ponad trzy miliony ludzi zostało dotkniętych powodziami, a ponad 160 tysięcy nadal mieszka w obozach dla uchodźców.
Pierwsze śledztwo wszczęto jeszcze w 2019 roku., gdy 28 sierpnia doszło do awarii kanalizacji. Wówczas śledztwo miało sprowadzić, czy w związku z eksploatacją instalacji działającej w ramach zakładu, w zakresie korzystania ze środowiska, na które wymagane jest pozwolenie, niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, w postaci zagrożenia epidemiologicznego i spowodowania zniszczenia w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach lub istotne obniżenie jakości wody – poprzez usunięcie odpadów.
Śledczy prowadzą postępowanie również w sprawie niegospodarności przy zajmowaniu się sprawami majątkowymi MPWiK m.st. Warszawa S.A., polegającej na niewłaściwym nadzorze podczas przeprowadzania inwestycji w zakresie modernizacji i rozbudowy oczyszczalni ścieków “Czajka”, w tym prowadzonej do grudnia 2012 r. budowie Stacji Termicznego Unieszkodliwiania Osadów Ściekowych oraz dopuszczeniu do niewłaściwej eksploatacji i konserwacji powyższej Stacji do września 2019 r., wskutek czego wyrządzono spółce szkodę w wielkich rozmiarach.
Prokurator Marcin Saduś przekazał ponadto, że drugie ze śledztw dotyczy awarii z końca sierpnia 2020 r. oraz prowadzone jest: w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych zobowiązanych w okresie od 28 sierpnia 2019 do 1 września 2020 r. do nadzoru nad prawidłowym działaniem MPWiK m.st. Warszawy.
To samo śledztwo prowadzone jest także w sprawie sprowadzenia w dniu 29 sierpnia 2020 r. sprowadzenia, w związku z eksploatacją instalacji działającej w ramach zakładu, w zakresie korzystania ze środowiska, na które wymagane jest pozwolenie, niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, w postaci zagrożenia epidemiologicznego i spowodowania zniszczenia w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach lub istotne obniżenie jakości wody – poprzez usunięcie odpadów.
Oba śledztwa prowadzone są w sprawie. Nikomu dotychczas nie przedstawiono zarzutów. Prokurator dysponuje już opiniami z zakresu budownictwa i inżynierii materiałowej, w których zawarta jest odpowiedź co do przyczyn awarii. Aktualnie są wykonywane czynności z udziałem świadków na okoliczność wniosków zawartych w opiniach. W związku z powyższym nie informujemy o szczegółach ustaleń obu śledztw
W Brazylii odbyła się pierwsza z debat pomiędzy kandydatami na urząd prezydenta kraju. W studiu telewizyjnym spotkali się urzędująca głowa państwa Jair Bolsonaro oraz jego główny rywal wyborczy Luiz Inacio Lula da Silva, a także pozostali kandydaci na to stanowisko. Politycy zaciekle atakowali się wzajemnie. W pewnym momencie Bolsonaro, po pytaniu o pandemię koronawirusa, w szokujący sposób odezwał się do prowadzącej debatę dziennikarki Very Magalhaes.
Myślę, że idziesz spać myśląc o mnie. Podkochujesz się we mnie. Jesteś hańbą dla dziennikarstwa w Brazylii
– powiedział prezydent Brazylii Jair Bolsonaro do dziennikarki Very Magalhaes.
Komentując później całą sytuacją dziennikarka powiedział, że postawa Bolsonaro była całkowicie poza kontrolą, niepotrzebna i szkodliwa dla niego. Dodała również, że jest przekonana, iż Bolsonaro nie lubi być przesłuchiwany przez kobiety.
Bolsonaro regularnie spotyka się z krytyką swojego stosunku do kobiet. Brazylijski przywódca odpiera zarzuty i wskazuje na poparcie swojego rządu dla praw sprzyjających kobietom. Prezydent stwierdził także, że duża część kobiet w Brazylii go kocha, ponieważ sprzeciwia się legalizacji narkotyków.
Bolsonaro i były prezydent Lula dołączyli do czterech innych kandydatów w pierwszej telewizyjnej debacie przed październikowymi wyborami prezydenckimi. Debata koncentrowała się na wielu kwestiach, w tym gospodarce, zmianach klimatycznych i radzeniu sobie przez rząd z pandemią COVID-19, ale była usiana osobistymi atakami.
Bolsonaro musiał odpierać ataki konkurentów przede wszystkim w kwestiach związanych z gospodarką, kryzysem klimatycznym i pandemią. Prezydent twierdził, że brazylijska gospodarka kwitnie, pomimo rekordowego bezrobocia pod jego rządami.
Tymczasem Lula, według ostatnich sondaży najpopularniejszy kandydat, zaprzeczył oskarżeniom o korupcję i bronił swojej niewinności.
Lula został skazany za korupcję w 2017 roku i przekazany władzom federalnym w kwietniu 2018 roku, aby rozpocząć odbywanie kary 12 lat więzienia. Jednak w 2021 roku Sąd Najwyższy unieważnił wyrok, pozwalając mu ponownie kandydować na prezydenta.
Pożar wybuchł na pokładzie statku linii Stena Scandica – należącej do operatora Stena Line, w poniedziałek, około godziny 13.30. Kiedy zauważono ogień prom znajdował się na wysokości szwedzkiej wyspy Gotska Sandon.
Na pokładzie statku znajdowało się 300 osób – portal “rmf24.pl” informuje o 241 pasażerów i 58 członkach załogi) oraz nieokreślona lista pojazdów.
Ogień miał się pojawić na pokładzie, na którym znajdowały się transportowane ciężarówki. Nie wiadomo jednak co było przyczyną pożaru.
Rzecznik Szwedzkiej Administracji Morskiej Jonas Franzen poinformował, że w akcji na Morzu Bałtyckim biorą udział trzy helikoptery i siedem statków ratunkowych. Przedstawicielka tej instytucji podała również około godziny 14.30, że ogień jest pod kontrolą służb.
Rzecznik operatora Stena Line potwierdziła natomiast doniesienia medialne, że dotychczas nie pojawiły się żadne informacje o osobach poszkodowanych.