Polacy zamordowani przez Niemców

Polacy zamordowani przez Niemców / Fot. Wikimedia Commons

Kreowana przez Żydów globalna narracja historyczna, ku satysfakcji Niemców i Rosjan, osadza Polaków w roli obojętnych obserwatorów lub współuczestników nazistowskiego ludobójstwa (co zgodne jest z niemiecką polityką historyczną dążąca do przerzucenia brzemienia odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie z Niemców na Polaków). W obliczu tych patologii trzeba walczyć o prawdę i nieustannie przypominać, że celem niemieckiej nazistowskiej polityki była zagłada narodu polskiego, choć jest to temat tabu, zakazany przez Niemców i Żydów.

Zobacz także: Łukaszenka ostrzega Polskę. “Białoruś poprosi Rosję o broń jądrową”

Niemcy zajęli w 1939 prawie polowe Polski

Niemcy zajęli we wrześniu 1939 roku 48.5% terytorium Polski z 22,1 milionami obywateli (w: 84% Polakami, 10% Żydami, 3% Niemcami, 2,4% Ukraińcami). Równocześnie Rosja sowiecka będąca sojusznikiem Niemców zajęła 51,5% terytorium Polski z 13,2 milionami obywateli (w: 40% Polakami, 34% Ukraińcami, 8.45% Żydami, oraz 8,5% Białorusinami, Litwinami i innymi). W 1941 tereny sowieckiej okupacji zostały zajęte przez Niemców. Część terenu Polski zajętych przez Niemców została wcielona do Rzeszy, a z części powstało Generalne Gubernatorstwo. Tereny sowieckiej okupacji po 1941 Niemcy podzielili między takie jednostki niemieckiej okupacji jak Generalne Gubernatorstwo a Komisariat Rzeszy Wschód i Komisariat Rzeszy Ukraina. Od 1939 roku, 18,7 miliona Polaków znajdowało się pod niemiecką okupacją, od 1941 roku dodatkowe 5 milionów.

Dla Niemców Polacy nie byli ludźmi, tylko istotami niższymi gatunkowo i mniej wartościowymi rasowo. Nazistowskie rasistowskie brednie doskonale wpisywały się w tradycyjne niemieckie antypolskie uprzedzenia. Polacy byli znienawidzeni przez Niemców, bo ośmieli się stawiać zbrojny opór niemieckiej agresji.

Celem Niemców zagłada polskich elit

Celem „niemieckiej polityki narodowościowej wobec Polaków” była „zagłada polskich elit przywódczych i zdegradowanie narodu polskiego do poziomu nacji pozbawionej kultury”, „pozbawionego przywództwa proletariatu” bez własnej kultury i własnej historii.

Niemcy chcieli wymordować polską elitę, bo była ona rdzeniem oporu przeciwko niemieckiej okupacji. Za elitę Niemcy uznawali: ziemiaństwo, duchownych, osoby aktywne politycznie i społecznie” (szczególnie narodowców), „intelektualistów, nauczycieli, lekarzy, prawników”, żołnierzy.

Eksterminacje polskiej elity Niemcy rozpoczęli już we wrześniu 1939 roku. W ramach Intelligenzaktion (Akcji Inteligencja) niemiecki okupant rozstrzelał dziesiątki tysięcy Polaków, głównie z ziem zachodnich. Kolejną akcją eksterminacji polskich elit była Akcji AB – Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej (Außerordentliche Befriedungsaktion – AB) przeprowadzona przez SS, Sicherheitspolizei (Sipo, Policja Bezpieczeństwa, czyli połączone siły Gestapo – Geheime Staatspolizei – Tajna Policja Państwowa, oraz Kripo — Kriminalpolizei Policja kryminalna). Polacy byli przez niemieckiego okupanta rozstrzeliwani lub wysyłani do obozów koncentracyjnych (np. do przeznaczonego dla Polaków obozu Auschwitz).

Niemieckie represje dotyczyły nie tylko inteligencji, ale też i „chłopów, robotników, urzędników, studentów i uczniów”. Niemcy spalili setki polskich wsi i wymordowali tysiące polskich chłopskich rodzin.

Niemcy z Polaków uczynili niewolników

Niemcy wyrzynając polskie elity, wyznaczyli polskiemu proletariatowi role taniej siły roboczej przeznaczonej do ciężkiej pracy. Z okupowanej Polski do Niemiec niemiecki okupant wywiózł do pracy przymusowej 2.820.000 osób, 15% populacji w wieku produkcyjnym.

Niemcy okupujący Polskę nałożyli na Polaków przymus pracy. Za niestawienie się w wyznaczone przez niemieckie urzędy pracy miejsce zatrudnienia „groziło zesłanie do obozu koncentracyjnego, co w większości wypadków było równoznaczne z okrutną śmiercią”.

Polaków nie chroniło przed niemieckim terrorem nawet wykonywanie wszelkich poleceń okupanta. Polacy mogli paść ofiarą akcji odwetowych, wypędzeń, Tak zginęły setki tysięcy Polaków, miliony zostały wypędzone z domów.

Głodowe racje żywnościowe mniejsze od tych dla Niemców

Wszyscy Polacy pod niemiecką okupacją mieli głodowe racje żywnościowe. Według niemieckich przepisów na Polaka przypadało tylko 654 kilokalorie, podczas gdy na Niemca 2310.

Niemieckie władze lokalne w okupowanej Polsce decyzjami administracyjnymi skazywały Polaków na kilkumiesięczne pobyty w lokalnych obozach koncentracyjnych „za nielegalny handel, nieoddawanie kontyngentów, […] unikanie robót przymusowych”. W trakcie pobytu w takim lokalnym obozie więźniowie byli zmuszani do niewolniczej pracy, torturowani, a niektórzy byli przez Niemców mordowani.

Za niewykonywanie obowiązków Niemcy stosowali wobec Polaków „surowe policyjne środki przymusu przeciwko całej gminie lub części gminy, względnie miasta”. „Odmowa wykonania rozkazów niemieckiej policji oraz niemieckiej administracji cywilnej była traktowana jako sabotaż, który karano śmiercią na podstawie rozporządzenia Generalnego Gubernatora z 31 października 1939 roku (»Rozporządzanie celem zwalczania czynów gwałtu w Generalnym Gubernatorstwie«). „Nawet nawoływanie lub zachęcanie do nieposłuszeństwa rozporządzeniom, lub zarządzeniom władz niemieckich, podlegała karze śmierci””.

Pisanie dziś prawdy o cierpieniach narodu polskiego pod niemiecką okupacją jest niezwykle kosztowne dla uczciwych historyków. Przekonał się o tym i dr Bogdan Musiał autor, wydanej nakładem wydawnictwa Zysk, książki „Kto dopomoże Żydowi”, który został pozbawiony pracy za brak zgody na przypisywanie Polakom odpowiedzialności za nazistowskie zbrodnie dokonane przez Niemców.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Władysław Gomułka

Władysław Gomułka / Fot. Wikimedia Commons

Spacerując po alei zasłużonych na warszawskim cmentarzu wojskowym na Powązkach, ma się sprzeczne odczucia. Z jednej strony odczuwa się radość z powodu licznych martwych komunistów, a z drugiej złość, że ich truchła profanują prestiżowy cmentarz – w alei zasłużonych powinni spoczywać polscy patrioci, a nie komunistyczni zdrajcy i oprawcy.

Choć słuszne jest żądanie wywalenia z Powązek grobów komunistów, to po lekturze wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej prawie 600 stronicowej pracy „Na licencji Moskwy. Wokół Gomułki, Bermana i innych (1943–1970)”, której autorem jest Robert Spałek, mam wątpliwości co do zasadności eksmisji grobu Władysława Gomułki.

Zobacz także: Burmistrz Nowogardu składa hołd sowieckim żołnierzom. Matecki: “Precz z komuną!”

Zagwarantował zachodnią granicę

Władysław Gomułka, choć niewątpliwie odpowiada za zbrodnie komunistyczne na polskich patriotach, choć opowiadał się za zbrodniczą ideologią komunizmu, to niewątpliwie przysłużył się Polsce walką o gwarancje zachodnich Niemiec (RFN) dla polskich granic zachodnich, co było zdecydowanie sprzeczne z interesem sowieckim – ZSRR kreował się na gwaranta granic zachodnich Polski zagrożonych niemieckim rewizjonizmem – uznanie przez RFN granic zachodnich czyniły sowieckie gwarancje zbędnymi.

Gomułka odzyskał władzę w PRL w 1956 roku. Po odzyskaniu władzy nakazał zwolnić z więzień polskich patriotów – choć odzyskali oni wolność, to nie przeprowadzono ich rehabilitacji i dalej byli traktowani jak kryminaliści, którzy opuścili więzienia.

Zdaniem Roberta Spałka z IPN Władysław Gomułka, choć był ideowym komunistą to „potrafił manipulować relacjami z Moskwą z ZSRR tak, by przynosiły, jak najbardziej wymierne korzyści Polsce Ludowej”.

Nie miał zlodzeń co do Rosji

Złudzenia do ZSRR Gomułka stracił już w latach trzydziestych po pobycie na szkoleniu u sowietów. Rozczarowały go sowieckie realia – bieda, głód, korupcja, biurokracja, bezpieka i bezideowość. Choć stracił uwielbienie dla ZSRR, to zawsze uznawał, że Związek Sowiecki jest liderem dla komunistów i tylko dzięki sowietom komuniści mają władzę w PRL. Wiarę Gomułki w ZSRR podważało: rozwiązanie KPP, sojusz sowietów z nazistami, dyskryminacja Polaków na Kresach pod sowiecką okupacją.

Suwerenność od Moskwy dla Gomułki nie oznaczała porzucenia drogi terroru komunistycznego. Przed utratą władzy pod koniec lat czterdziestych uważał, że polskich patriotów aresztować i likwidować powinni ”polscy” komuniści z (KBW, UB i ludowego Wojska „Polskiego”), a nie Rosjanie (NKWD i Armia Czerwona).

W czasie II wojny światowej Gomułka był realistą i wbrew Moskwie nie miał zamiaru starać się o to, by polscy patrioci wspierali PPR (komunistyczną partię dla ”Polaków” będącą sowiecką agenturą), wiedział, że takie starania sensu nie mają i lepiej starać się pozyskać to, co realne, czyli wsparcie dla PPR ze strony marginesu konspiracyjnej sceny politycznej.

Gomułka bezczelnie zwracał uwagę sowietom, że nie znają polskich realiów, ani ich nie rozumieją, domagał się też by: Moskwa traktowała komunistyczne władze nad Polską po partnersku, by PRL miał korzyści gospodarcze z relacji z Moskwą, a Rosjanie uznali zachodnie granice Polski.

W 1947 roku upór Gomułki przeszkodził Stalinowi w realizacji planów stworzenia Kominformu. W 1948 roku Gomułka skrytykował ruch komunistyczny na ziemiach polskich (SDKPiL i KPP) za lekceważenie kwestii niepodległości Polski i docenił niepodległościowe starania PPS – spowodowało to, że utracił władzę w PPR (i był internowany od 1951 do 1954).

Swoisty liberalizm na tle innych komunistycznych tyranów

Za czasów Gomułki w PRL panował pewien pluralizm polityczny (mogły działać organizacje kierowane do katolików jak Znak czy KIK), mogło istnieć prywatne rolnictwo i drobna przedsiębiorczość, w systemie sejm miał większą rangę, bardziej odideologizowano naukę i kulturę, nie dążono do anihilacji Kościoła (Gomułka, choć zwalczał Kościół, to doceniał jego społeczną rolę), represje były mniejsze, ograniczono wydatki na militaryzację, dążono do większej autonomii od ZSRR.

Gomułka usunął z ludowego Wojska „Polskiego” sowieckiego marszałka Rokossowskiego, a z Komitetu Centralnego PZPR popieranego przez sowietów stalinistę Zenona Nowaka. Doprowadził do tego, że PRL opuściła większość sowieckich generałów z ludowego Wojska ”Polskiego”, dowództwo przejęli ”polscy” komuniści z PPR, uregulował zasady obecności rosyjskiej Armii Czerwonej na terenie PRL.

Gomułce udało się przeprowadzić pewne reformy w PRL: czasowo ograniczył cenzurę (do 1959 roku – cenzurę przywrócono też, by ograniczyć liberalizację obyczajów), przywrócił część przedwojennych profesorów do pracy, zezwolił na reaktywacje Związku Harcerstwa Polskiego, usunął z PZPR 200.000 działaczy i zmienił część władz wojewódzkich partii, uwolnił kilkadziesiąt tysięcy (czyli większość) więźniów politycznych (pozostała ich kilkudziesięciu), z bezpieki usunął większość dowództwa (głównie Żydów), zmniejszył o 40% (9000) ilość funkcjonariuszy bezpieki, zrezygnował z 40% tajnych współpracowników SB, wywalczył lepsze dla Polski zasady podległości wobec ZSRR, doprowadził do tego, że PRL stał się najbardziej liberalnym państwem bloku sowieckiego.

Większa swoboda dla nauki i kultury

Dzięki Gomułce twórcy, naukowcy i intelektualiści mieli w PRL największy zakres wolności spośród krajów pod komunistyczną okupacją. Kultura w PRL Gomułki była nadzorowana, a nie sterowana i co niezwykle ważne pozostawała w kontakcie z zachodem. Gomułka pozwalał na wydawanie w PRL książek autorstwa amerykańskich pisarzy i na to by zachodnie produkcje filmowe stanowiły 1/3 filmów wyświetlanych w PRL. Za Gomułki w PRL dynamicznie rozwijała się sztuka nowoczesna i kultura popularna, a nawet zaprzestano zagłuszania zachodnich radiostacji.

Największą zasługą Gomułki było to, że w Moskwie walczył o interesy PRL (co irytowało Kreml). W 1956 roku Gomułce udało się wymusić na ZSRR częściowe rekompensaty za wywieziony do ZSRR węgiel i skłonić ZSRR do udzielenia PRL pożyczek. Gomułka domagał się od ZSRR prawa powrotu do PRL z ZSRR obywateli II RP – w tym i więźniów i zesłańców. Uniemożliwił sowietom powołania Kominformu. Na międzynarodowej nardzie 81 partii komunistycznych domagał się zapisania w dokumentach końcowych zasady równości i suwerenności partii (czemu przeciwne były wszystkie partie komunistyczne). Chciał załagodzić konflikt ZSRR z ChRL. W 1964 roku, gdy Breżniew zastąpił Chruszczowa, postulował wprowadzenie ułatwień w handlu między krajami komunistycznymi a kapitalistycznymi.

Stawiał się Rosjanom

Gomułka od ZSRR „domagał się większej swobody dla PRL w sferze gospodarczej i militarnej”, „domagał się od sowietów tolerowania […] polskiej specyfiki narodowej” – w tym uznania Kościoła i odstąpienia od kolektywizacji rolnictwa, utrzymania sektora prywatnego w usługach i zachowania polskiej symboliki patriotycznej. Gomułka wykluczał, by sowieci coś na nim wymuszali i uzyskał „samodzielność w prowadzeniu polityki wewnętrznej i […] niezależność kadrową”. Hardość Gomułki w relacjach z sowietami sprawiła, że Chruszczow i Breżniew go lubili.

Już w 1944 roku Gomułka domagał się od ZSRR gwarancji dla zachodniej granicy PRL. Gomułka pouczał Kreml, że ZSRR nie może się dogadywać z RFN, zanim RFN nie uzna zachodniej granicy PRL. Wbrew Moskwie Gomułka na własną rękę starał się uzyskać porozumienie RFN z PRL, nie informując innych krajów komunistycznych o swoich zabiegach. Komunistyczne NRD były przeciwne porozumieniu RFN i PRL, i starały się do takiego porozumienia nie dopuścić. Podobnie i ZSRR był przeciwny porozumieniu PRL z RFN i chciał je zablokować – przyczyną takiej polityki Kremla było to, że w wyniku porozumienia PRL z RFN sowieci stracili status gwaranta zachodniej granicy PRL.

Gomułka nie był też niewolnikiem swojej własnej propagandy. W czasie tajnych rozmów delegatów PRL z RFN propaganda PRL straszyła Polaków niemieckim rewanżyzmem. Nagle w 1969 Gomułka zaczął mówić o potrzebie porozumienia i stwierdził, że Polsce nie zagraża niemiecki rewizjonizm.

Ukoronowaniem walki Gomułki o gwarancje RFN dla zachodnich granic PRL było podpisanie 7 grudnia 1970 roku porozumienia PRL – RFN. RFN uznała nienaruszalność zachodnich granic PRL na Odrze i Nysie. Warto się zastanowić czy za ten sukces Polski Gomułka nie musiał zapłacić utratą władzy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Gry wojenne

Gry wojenne / Fot. Twitter

  • Rosja zaangażowała tym razem znacznie mniej żołnierzy i sprzętu niż w poprzednich latach.
  • W sumie 50 000 żołnierzy weźmie udział w grach wojennych Wostok-2022 (Wschód-2022) – w porównaniu do 300 000, którzy brali udział w tych samych ćwiczeniach cztery lata temu.
  • “To będzie najmniejsze od lat ćwiczenie na poziomie strategicznym, ponieważ cały potencjał sił lądowych jest zaangażowany w operacje na Ukrainie” – powiedział Konrad Muzyka.
  • Zobacz też: The Korea Times: Wielu przypuszcza, że cyberataki nie mogą zabijać ludzi. To nieprawda

W czwartek Rosja rozpoczęła wspólne ćwiczenia wojskowe na dużą skalę z Chinami, Indiami i kilkoma innymi krajami na Dalekim Wschodzie, chociaż zaangażowały one znacznie mniej żołnierzy i sprzętu niż w poprzednich latach w związku z sześciomiesięczną inwazją Moskwy na Ukrainę.

W sumie 50 000 żołnierzy weźmie udział w grach wojennych Wostok-2022 (Wschód-2022) – w porównaniu do 300 000, którzy brali udział w tych samych ćwiczeniach cztery lata temu. Wostok-2022 obejmie również 140 samolotów bojowych i 5000 sztuk sprzętu wojskowego, ułamek z 1000 samolotów wojskowych i 36 000 sprzętu widzianego w 2018 roku.

Konrad Muzyka, dyrektor polskiej firmy konsultingowej Rochan, powiedział dla Reuters:

To będzie najmniejsze od lat ćwiczenie na poziomie strategicznym, ponieważ cały potencjał sił lądowych jest zaangażowany w operacje na Ukrainie

Muzyka oszacował, że do 80% sił wschodniego okręgu wojskowego Rosji zostało rozmieszczonych na Ukrainie, mówiąc, że prawdopodobnie rosyjska armia zaangażowała nie więcej niż 15 000 żołnierzy na tegoroczne ćwiczenia wojskowe Wostok.  

14 krajów

Oprócz Chin, Rosji i Indii bierze w nich udział 11 innych krajów, w tym Laos, Mongolia, Nikaragua, Algieria, Syria i szereg krajów byłego Związku Radzieckiego. 

Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony Wostok-2022 obejmuje spadochroniarzy, siły lotnicze, a także Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB), Federalną Służbę Straży (FSO) oraz wojska Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Sytuacji Nadzwyczajnych na dziewięciu poligonach na Dalekim Wschodzie.

Jak poinformował Bloomberg, Indie wysyłają na ćwiczenia oddział składający się z 75 członków, w tym żołnierzy Gurkha oraz przedstawicieli marynarki wojennej i sił powietrznych. Chińska armia na ćwiczeniach będzie obejmować wojska, lotnictwo i marynarkę wojenną. Rosyjskie Ministerstwo Obrony zapowiada, że ​​marynarki wojenne obu krajów będą “pomagać wojskom lądowym” w strefie przybrzeżnej północnej i środkowej części Morza Japońskiego oraz “bronić komunikacji morskiej i obszarów morskiej działalności gospodarczej”.

Wiceminister obrony Rosji Junus-biek Jewkurow powiedział podczas ceremonii otwarcia:

Łączy nas nie tylko potrzeba wzmocnienia bezpieczeństwa militarnego w pobliżu naszych granic, ale także długie przyjazne stosunki między krajami.

Według rosyjskiego Ministerstwa Obrony gry wojenne, które potrwają do 7 września, są podzielone na dwa etapy. Pierwsze trzy dni to ćwiczenia z odpierania nalotów wroga, prowadzenia ognia i prowadzenia działań defensywnych i ofensywnych. Ostatnie cztery dni to zarządzanie “strategiczną operacją na kierunku wschodnim”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The Moscow Times

Elektryczny samochód

Elektryczny samochód / Fot. Pixabay

Zobacz także: Weganka zagłodziła dziecko na śmierć. Sąd skazał ją na dożywocie

Ideologia w starciu z rzeczywistością nie ma większych szans. Tym razem dowiadują się o tym mieszkańcy amerykańskiego stanu Kalifornia. Jest to region, gdzie użytkuje się najwięcej samochodów elektrycznych, spośród całego USA. Kalifornijskie auta elektryczne stanowią 43% pojazdów tego typu w kraju. Tymczasem sieć energetyczna nie jest przygotowana na takie obciążenie.

Trzy najważniejsze działania związane z oszczędzaniem energii to ustawienie termostatów klimatyzacji na 78 stopni Fahrenheita (25.5 Celsjusza) lub wyższej, unikanie używania urządzeń zużywających dużo prądu, a także ładowania pojazdów elektrycznych oraz wyłączanie niepotrzebnych świateł – oznajmiło Amerykańskie Stowarzyszenie Energetyki Publicznej (APPA).

Co ważne, w Kalifornii aktualnie działa tylko 80 tys. publicznych stacji ładowania pojazdów elektrycznych. Aby w pełni zaspokoić potrzeby, do 2030 roku takich miejsc powinno być 1,2 mln.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

SLD składa hołd sowieckim żołnierzom

Dariusz Matecki w Nowogardzie / Fot, Twitter

  • W rocznicę wybuchu wojny światowej władze Nowogardu postanowiły oddać hołd sowieckim żołnierzom.
  • Warto przypomnieć, że w 2017 r. radni nakazali uchwałą rozbiórkę pomnika “Kombatantów Rzeczpospolitej”.
  • Na miejscu pojawił się radny Szczecina Dariusz Matecki, który sprzeciwił się takim obchodom najazdu nazistowskich Niemiec i sowieckiej Rosji na Polskę w 1939 r.
  • Zobacz także: Jest reakcja Niemców ws. reparacji wojennych. “Sprawa reparacji została zamknięta”

Pomnik przy nowogardzkim Placu Wolności od 1995 roku poświęcony jest “Kombatantom Rzeczpospolitej”. Decyzja o jego powstaniu zapadła jednak niemal trzy dekady wcześniej, a stało się to z inicjatywy lokalnych struktur PZPR. Do upadku komuny nazywany był on pomnikiem braterstwa broni. 

Nie można tego pomnika w żaden sposób przemianować, bo to tak jakbyśmy Leninowi przykleili szabelkę i napisali, że on jest od tej chwili Piłsudski, to jest po prostu niemożliwe. Ten pomnik zawsze będzie symbolem zniewolenia

– powiedział Mirosław Berezowski ze stowarzyszenia Kresy Wschodnie w rozmowie z TVP3 Szczecin.

W 2017 roku rada miejska w Nowogardzie podjęła uchwałę obligującą burmistrza Roberta Czaplę do rozbiórki pomnika, ten jednak nie zastosował się do decyzji radnych. Choć pomnik budzi ogromne kontrowersje, to regularnie odbywają się tam miejskie uroczystości. Tak było także w rocznicę wybuchu II wojny światowej.

Trudno w to uwierzyć. Burmistrz Nowogardu 1 września zorganizował składanie kwiatów pod pomnikiem oddającym hołd Sowietom. Znów tam byłem. Burmistrz jest z SLD, niedawno CBA powinęło mu zastępcę, nawet zrezygnował z wypowiedzi publicznej, wysłał sekretarza. PRECZ Z KOMUNĄ!

– napisał Dariusz Matecki, radny Szczecina i prezes Ośrodka Monitorowania Antypolonizmu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info, twitter.com

Aleksander Łukaszenka

Aleksander Łukaszenka / Fot. Vasily Fedosenko

Białoruś zwróci się do Rosji z prośbą o dostęp do broni jądrowej w przypadku agresji lub w odpowiedzi na zamiary USA sprowadzenia takiej broni do Polski

– ostrzegał białoruski prezydent.

Taktyczna broń nuklearna. Nie teraz, nie jutro, nie pojutrze. Ale jeśli Białoruś zostanie nagle zaatakowana lub jeśli Amerykanie nadal będą promować tę broń w Polsce, to my też powinniśmy ją mieć

– stwierdził Aleksandr Łukaszenka.

Przypomniał, że białoruskie lotnictwo przystosowało część swoich samolotów bojowych do przenoszenia taktycznej broni jądrowej.

Trzymamy tę kwestię na uboczu, bo Amerykanie przestali i nie próbują sprowadzać do Polski swojej broni jądrowej

– podkreślił.

Według niego “Białoruś nie eskaluje napięć, ale będzie się bronić w każdy możliwy sposób”.

Czytaj więcej: Mularczyk: Żądamy od Niemiec więcej niż 850 mld dolarów

Białoruskie samoloty przeniosą rosyjską broń jądrową?

26 sierpnia Łukaszenka powiedział dziennikarzom, że w porozumieniu z kierownictwem władz Rosji wdrożono projekt zmiany konfiguracji niektórych białoruskich samolotów do przenoszenia broni jądrowej.

Stało się to możliwe po tym, jak w czerwcu Łukaszenka zwrócił się do rosyjskiego prezydenta Władimira Putina z propozycją podjęcia proporcjonalnych wojskowych środków zaradczych przeciwko działaniom Zachodu. W szczególności poprosił o pomoc o przystosowanie samolotów wojskowych tak, aby mogły przenosić głowice nuklearne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Rząd w najbliższym czasie zamierza rozpatrywać nowelizację prawa budowlanego.
  • Dzięki nowemu prawu będzie można m.in. budować zadaszone tarasy do 35 m2 bez żadnych zezwoleń.
  • Również baseny i oczka do 50 m2 będą zwolnione z formalnego zgłaszania.
  • Zobacz także: Inflacja wciąż rośnie [+FOTO]

Projekt nowelizacji prawa budowlanego, do którego dotarł serwis prawo.pl, wzbudza wśród ekspertów emocje. Jedni z nich uważają, że proponowane rozwiązania dostosują prawo do utrwalonej praktyki, ale niektórzy postrzegają zbyt daleko idące uproszczenie przepisów za ryzykowne dla bezpieczeństwa użytkowników obiektów budowlanych.

Portal prawo.pl informuje, że niedługo będzie można rozpocząć budowę zadaszonych tarasów o powierzchni maksymalne 35 m2 bez żadnych wcześniejszych zgłoszeń. Natomiast te powyżej 35 m2 będzie należało zgłaszać. Również na zgłoszenie będzie wolno tworzyć zbiorniki na wody opadowe lub roztopowe o pojemności większej niż 5 m3 oraz wyloty do cieków naturalnych.

To przecież nic innego, jak rozbudowa domu, a co najmniej ingerencja w elementy konstrukcyjne, gdyż na czymś zadaszenie trzeba oprzeć. Dodatkowo, z obowiązku uzyskiwania pozwolenia na budowę zwolniono już ganki i oranżerie, więc wkrótce wolno będzie bez pozwoleń zwiększyć powierzchnię domu nawet o 175 m2

– wyjaśniła Mariola Berdysz.

Ekspertka pozytywnie ocenia jednak rezygnację z formalności przy budowie oczek i basenów do 50 m2 na działkach rekreacyjnych.

To rozwiązanie jest dobre. Skoro zwolnione są z obowiązku zgłoszenia i pozwolenia na budowę oczka i baseny przy domach jednorodzinnych, to powinno tak być w wypadku domów letniskowych

– dodał dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana.

Czytaj więcej: Minister Kowalczyk ostrzega o możliwej migracji niedożywionych ludzi do Europy

Problem z nadzorem budowlanym w Polsce

Projekt zakłada również, aby wszystkie domy jednorodzinne budowane na zgłoszenie były objęte taką samą uproszczoną procedurą, z której obecnie korzystają domy do 70 m2. Będzie wystarczyło więc złożyć wniosek z dokumentacją projektową i trzema oświadczeniami. Taka inwestycja mieszkaniowa nie będzie wymagała kierownika ani dziennika budowy.

Takie rozwiązanie jest dobre w państwach, które mają sprawny nadzór budowlany, a w Polsce niestety tak nie jest. Istnieje też niebezpieczeństwo, że taka inwestycja zostanie uznana za niezgodną z obowiązującym przepisami i trzeba będzie ją rozebrać

– ostrzega Berdysz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Annalena Baerboeck

Annalena Baerboeck / Fot. PAP/epa/Clemens Bilan. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Rzecznik niemieckiego resortu dyplomacji odpowiedział na czwartkowy raport dot. strat wojennych autorstwa Arkadiusza Mularczyka.
  • Zdaniem Berlina kwestia reparacji wojennych została zamknięta w 1953 r.
  • Choć Polska nie brała udziału w negocjacjach to stwierdzono, że nasz kraj zrzekł się dalszych odszkodowań wojennych.
  • Niemcy uważają, że do dzisiaj ponoszą wyłącznie odpowiedzialność moralną i polityczną.
  • Zobacz także: Niemcy odrzucają odpowiedzialność za zbrodnie wojenne. BILD: “To otworzy kolejny front w czasie wojny”

Stanowisko niemieckiego rządu nie uległo zmianie, sprawa reparacji została zamknięta. Polska już dawno, bo w 1953 roku, zrzekła się dalszych reparacji i kilkakrotnie potwierdzała to zrzeczenie. To podstawa obowiązującego obecnie porządku europejskiego. Niemcy ponoszą odpowiedzialność polityczną i moralną za II wojnę światową

– poinformował rzecznik niemieckiej dyplomacji.

Do 83 rocznicy wybuchu II wojny światowej odniosła się w komentarzu na Twitterze szefowa ministerstwa spraw zagranicznych Annalena Baerbock.

83 lata temu Niemcy zaatakowały Polskę. Cierpienie i ból, wynikający z tej barbarzyńskiej zbrodni, oddziałuje do dziś i będziemy zachowywać o tym zawsze pamięć. Dlatego to wielkie szczęście, że wyciągnięta ręka Polski umożliwiła zjednoczenie Europy

– napisała niemiecka minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock.

Czytaj więcej: Manifestacja Rot Marszu Niepodległości pod Ambasadą Niemiec. Polacy żądają reparacji! [TRANSMISJA]

Niemieckie media ws. reparacji

Także niemieckie media piszą w czwartek, że rząd federalny stoi na stanowisku, że kwestia reparacji dla Polski została prawnie i politycznie zamknięta podczas konferencji dwa plus cztery z 1990 roku. 

Wtedy jednak kwestia reparacji nie została wyraźnie określona w traktacie, zawartym między RFN, NRD i czterema byłymi mocarstwami okupacyjnymi: USA, Związkiem Radzieckim, Francją i Wielką Brytanią

– zauważył “Welt”, podkreślając, że Polska i Grecja nie brały udziału w negocjacjach.

W zawartej w Poczdamie w 1945 roku umowie cztery zwycięskie mocarstwa uzgodniły, że Związek Radziecki otrzyma rekompensatę z sowieckiej strefy okupacyjnej. Jeśli chodzi o kraje poszkodowane w wyniku II wojny, to znacznie lepiej potraktowano kraje zachodnie, takie jak Francja czy Holandia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Brama Branderburska, Berlin, Niemcy

Brama Branderburska, Berlin, Niemcy / Fot. Cezary p/ Wikimedia Commons

  • W czwartek polskie władze opublikowały raport o stratach wojennych, w którym wzywają Berlin do wypłacenia należnych reparacji.
  • Specjalny raport mówi o kwocie 6 bilionów 200 mln zł, które należą się Polsce.
  • W odpowiedzi na dzisiejszą publikację, niemieckie media postanowiły zaatakować nasze władze.
  • Ich zdaniem sprawę reparacji zamyka traktat “Dwa plus Cztery” dotyczący polityki zagranicznej po zjednoczeniu Niemiec.
  • Dziennik “Bild” nazywa to nawet próbą otwarcia nowego “frontu” w trakcie wojny na Ukrainie.
  • Polskie żądania miałyby również wpłynąć na wspólne relacje międzypaństwowe.
  • Zobacz także: Witek: “Niemieccy politycy nie znają zbrodni wojennych”

Rząd niemiecki odrzuca wszelkie roszczenia reparacyjne. Dla nich sprawę zamyka Traktat Dwa Plus Cztery dotyczący aspektów polityki zagranicznej zjednoczenia Niemiec

– przypomina stanowisko niemieckiego rządu serwis telewizji ARD.

Polski raport o stratach wojennych postanowiły skomentować również inne niemieckie media jak m.in. “Bild”. Dziennik zwrócił uwagę na kwotę reparacji, które przeliczono na 1,320 bln euro

Rząd Polski jest najwyraźniej zdecydowany otworzyć kolejny front w środku wojny – finansowy przeciwko Niemcom

– stwierdził niemiecki dziennik “Bild”.

Dziennik zwraca także uwagę na datę ogłoszenia raportu, a mianowicie 1 września, który nazywa datą o najwyższej historycznej mocy.

Czytaj więcej: Raport o Stratach Wojennych RP. Kaczyński: “Ponad sześć bilionów złotych”

Niemcy obawiają się pogorszenia relacji

Gazeta w swoim internetowym wydaniu podkreśla rolę prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, którego nazywa siłą napędową dążenia do uzyskania reparacji od Niemiec.

Kaczyński jest siłą napędową tego zjawiska. Głośno bębni o to od lat, ostatnio nasilając swoje ataki słowne

– czytamy.

W tekście podkreślono także, że raport może poważnie wpłynąć na relacje Berlina z Warszawą, które mogą w związku z tym zostać zatrute na lata.

Zwraca uwagę także na formalną ścieżkę, która byłaby wymagana w ewentualnym procesie dochodzenia odszkodowania. Jednocześnie, ewentualne zgłoszenie przez Polskę roszczeń mogłoby spowodować skutek odwrotny, gdzie związki wypędzonych mogłyby zacząć domagać się odszkodowań za wypędzenia niemieckiej ludności z terenów Pomorza, Warmii i Mazur, czy Śląska.

Biuro poselskie Paula Ziemiaka z CDU, który jest przewodniczącym polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej w Bundestagu postanowiło nie komentować sprawy.

Nie komentujemy jeszcze sprawy. Nie mamy dostępu do raportu – usłyszeliśmy.

– odpowiedziało biuro posła Paula Ziemiaka z CDU na zapytanie portalu “wp.pl”.

Wystąpienie Kaczyńskiego skomentował niemiecki europoseł Markus Pieper, który stwierdził, że żądania te są mniej więcej tak trafne, jak żądanie teraz budowy Nord Stream 3.

Z kolei wiceprezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Tomasz Kalinowski w odpowiedzi na podniesiony głos Niemców ws. reparacji wojennych, stwierdził, że prezes Platformy Obywatelskiej Donald Tusk stanie niedługo w obronie niemieckiego interesu.

BILD już reaguje na opublikowanie kwoty strat z okresu II WŚ. Piszą: Reparacje spowodują efekt domina. Stowarzyszenia wypędzonych Niemców mogą pozwać Polskę za nielegalne wywiezienie z Pomorza, Śląska i płd Prus Wschodnich. Jestem pewien, że jutro tę narrację będzie powielał Tusk

– napisał na Twitterze red. naczelny Mediów Narodowych Tomasz Kalinowski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wp.pl, bild.de, twitter.com

Polska żąda od Niemiec reparacji wojennych

Prezentacja raportu o stratach wojennych / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

W raporcie zostały uwzględnione zarówno zniszczenia polskich miast, infrastruktury i przemysłu, jak i utracony potencjał ekonomiczny związany z zamordowaniem milionów polskich obywateli.

Opis i oszacowanie strat demograficznych i materialnych

Demograf historyczny dr hab. Konrad Wnęk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor rozdziału poświęconego stratom demograficznym, zauważa, że wciąż nie posiadamy dokładnych danych dotyczących liczby poległych i pomordowanych w latach 1939-1945. Najdokładniejsze dostępne szacunki mówią o 5 219 053 osobach, które poniosły śmierć w wyniku działań Niemiec. Szczególnym celem okupantów była polska inteligencja. Straty wśród wykładowców akademickich sięgnęły ponad 20 procent.

Dr hab. Wnęk analizuje też utracony potencjał demograficzny, który według jego badań sięga 11 milionów osób, które się nie urodziły, bowiem ich potencjalni przodkowie ponieśli śmierć lub zostali zmuszeni do emigracji z ziem polskich. Polska straciła także obywateli nienarodzonych w wyniku antynatalistycznej polityki okupantów.

Skutki demograficzne II wojny światowej i pięciu lat niemieckiej okupacji były i nadal pozostają istotną przeszkodą w rozwoju gospodarczym Polski, i to mimo upływu wielu lat od ich zakończenia

– podsumował dr hab. Konrad Wnęk.

Dokumentacja zdjęciowa wojny i okupacji niemieckiej

Pierwszy rozdział zawiera krótki zarys niemieckiej polityki wobec obszaru Generalnego Gubernatorstwa oraz ziem wcielonych bezpośrednio do Rzeszy.

Całą niemiecką okupację Polski znaczyły przemoc i zbrodnie

– piszą autorzy raportu.

Częścią raportu są również krótkie opisy poszczególnych zbrodni popełnionych przez siły niemieckie, wśród nich zbrodni piaśnickiej i rzezi Woli.

Rejestr miejsc zbrodni, egzekucji, masowych mordów Polaków czy pacyfikacji wsi

Inny aspekt dramatu polskiej ludności analizują ekonometrycy, dr hab. Paweł Baranowski i prof. Jan Jacek Sztaudynger z Uniwersytetu Łódzkiego. Dokonana przez nich ekonomiczna wycena skali poniesionych przez Polskę strat ludzkich opiera się na szacunkach utraconych dochodów ofiar wojny, a także utraconych dochodów inwalidów, robotników przymusowych i dzieci poddanych germanizacji.

Przyjęte przez autorów założenia nie uwzględniają wielu czynników spowodowanych brakiem danych statystycznych, ale mimo to uznawane przez nich za umiarkowane szacunki sprawiają, że poniesione koszty utraty 5,2 mln obywateli należy wycenić na niemal 4,8 biliona złotych, a zatem stanowią one największą część całości polskich strat wojennych.

Czytaj więcej: Raport o Stratach Wojennych RP. Kaczyński: “Ponad sześć bilionów złotych”

Niemieckie grabieże

Czwarty rozdział raportu jest – dokonaną przez dr. hab. Mieczysława Przystupę, specjalistę ds. wycen nieruchomości – syntezą 11 analiz podsumowujących straty majątkowe. Grabież oraz celowe niszczenie polskich miast, wsi, fabryk, lasów i mienia ruchomego można wycenić na około 800 miliardów złotych.

Raport został zaprezentowany na Zamku Królewskim w Warszawie w czwartek 1 września – w 83. rocznicę wybuchu II wojny światowej. Aby otworzyć, należy kliknąć w obrazek:

To wielki krok, by odzyskać zadośćuczynienie ze strony Niemiec. Niemcy ponoszą odpowiedzialność jako całe społeczeństwo

– powiedział podczas prezentacji raportu premier Mateusz Morawiecki.

Z raportem można zapoznać się już w całości. Został przygotowany w dwóch wersjach językowych: polskiej i angielskiej.

Raport był przygotowywany przez funkcjonujący w poprzedniej kadencji parlamentu – od września 2017 r. – Parlamentarny Zespół ds. Oszacowania Wysokości Odszkodowań Należnych Polsce od Niemiec za Szkody Wyrządzone w trakcie II wojny światowej. Zespołem kierował poseł Arkadiusz Mularczyk. W pracach uczestniczyło 33 naukowców – historyków, ekonomistów, rzeczoznawców majątkowych oraz 10 recenzentów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org, gloswielkopolski.pl, polskieradio24.pl