Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

Rada Polityki Pieniężnej zatwierdziła w środę podwyżkę podstawowej stopy procentowej o 0,25 proc. Decyzja oznacza, że ​​stopa procentowa banku centralnego wynosi obecnie 6,75 proc. To jedenasty wzrost z rzędu od października zeszłego roku, a decyzja wywołała wzrost cen akcji na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych.

Stopa procentowa w Polsce przez ostatnie dwa lata była nadzwyczajna. Wiosną 2020 roku spadła do 0,1 proc. Jednak od jesieni zeszłego roku, przy gwałtownym wzroście inflacji, sytuacja zmieniła się diametralnie. 

Co dalej?

Analitycy uważają, że “jest mało miejsca” na dalsze wzrosty. Oczekiwane spowolnienie aktywności gospodarczej i spadek kredytów hipotecznych będą bardziej prawdopodobnymi środkami do powstrzymania inflacji aniżeli dalsze podwyżki stóp procentowych. Jest prawdopodobne, że bank centralny nie zażądałby takiej podwyżki stóp procentowych, gdyby sierpniowa inflacja nie przekroczyła lipcowych 15,5 proc. do 16 proc. 

Większość prognostów oczekuje, że bank centralny przyjmie w najbliższej przyszłości postawę “poczekamy i zobaczymy”, z niewielkimi oczekiwaniami na dalszy wzrost stóp procentowych w październiku. Jednak niespodziewanie zły zestaw danych o inflacji we wrześniu może doprowadzić do kolejnego wzrostu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Interia

Władysław Teofil Bartoszewski

Władysław Teofil Bartoszewski / Fot. You Tube/ Onet News

Zobacz także: Katolicka szkoła wywiesiła emblematy LGBT. Jest reakcja biskupa

Narracja Putina

“Ta narracja trwa już od 2007 roku, on cały czas mówi o tym okrążeniu. Trudno być okrążonym, jako państwo, które rozprzestrzenia się na jedenastu strefach czasowych. To jest retoryka wojenna, która chce mobilizować naród rosyjski do tego, by wierzyli że oni są tą wielką cywilizacyjną i odrębną od Europy i Azji strukturą, bo na tym to polega, że oni są czymś unikalnym. I ponieważ wszyscy chcą ich zniszczyć, to oni muszą najeżdżać kolejne kraje, żeby zapobiec zbliżaniu się sił NATO do ich granic. Oczywiście poprzez rozszerzanie się na zachód oni zbliżają się do tych granic, ale to nie musi być logiczne” – mówił Bartoszewski.

Polityka Niemiec

“Niemcy się myliły w 20o2 roku, kiedy Putin najechał na Czeczenię mordując tam tysiące ludzi, myliły się w 2008 roku, kiedy najechał Gruzję, w 2014 roku – Donbas i cały czas się mylą. Polityka zagraniczna Niemiec to jest jedna, wielka katastrofa od ponad 20 lat. To przekonanie, że rozumieją Rosjan… No nie rozumieją Rosjan, nie mają zielonego pojęcia o Rosji. Oswajanie Rosji poprzez zwiększanie handlu z Rosją skończyło się tym, że kompletnie uzależnili się od dostaw surowców i teraz mają potworny problem z tym, jak wprowadzić na nie sankcje. Kanclerz Scholz mówiąc, że to jest wojna Putina a nie Rosji, nie ma racji” – podkreślał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Piotr Chęciński

Piotr Chęciński / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: Brytyjska minister zdrowia na celowniku lewicy. Jest praktykującą katoliczką

Nuclearelectrica i KGHM

“Podpisaliśmy memorandum z rumuńską firmą energetyczną, z którą znamy się i współpracujemy. Wymieniamy się doświadczeniami. Technologia SMR to technologia bardzo szybko rozwijająca się. Pierwsza tego typu elektrownia atomowa w Rumunii, jak deklarują nasi partnerzy to 2028 rok, w Polsce 2029. To oznacza, że musimy wymieniać się wspólnymi doświadczeniami, bo dzięki temu oszczędzamy czas i jesteśmy w stanie wdrażać tę technologię” – mówił Chęciński.

Reaktory SMR

“Prędzej czy później w którymś regionie, albo kilku regionach w Polsce, takie elektrownie będą powstawały i chodzi o to, żeby ludzie wiedzieli na czym ta technologia polega, żeby rozumieli, że jest ona bezpieczna i nie obawiali się tego sąsiedztwa. Technologia jądrowa jest najbezpieczniejszą technologią energetyczną, jaką dzisiaj dysponujemy. Jeśli chodzi o technologię SMR, to tutaj ta wielkość reaktora i mało inwazyjna infrastruktura, to coś, co nie powinno budzić obaw. Ale o tym trzeba mówić, to trzeba pokazywać” – podkreślał gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polska domaga się od Czechów kilkaset hektarów ziemi

Poseł PiS Jarosław Krajewski / Fot. Twitter

O sprawie jako pierwsza poinformowała “Rzeczpospolita”. Gazeta podaje na swojej stronie internetowej, że w ramach rekompensaty za niekorzystny dla Polski podział granicy polsko-czechosłowackiej z lat 50., Republika Czeska powinna zwrócić Polsce prawie 368,5 ha.

W latach 90. sprawą zajmowała się Polsko-Czeska Komisja Graniczna, a 2005 r. rząd w Pradze zaproponował nawet rekompensatę finansową, którą Polska jednak odrzuciła.

Według ustaleń “Rz” do rozwiązania kwestii odzyskania gruntów od Czechów mobilizuje rząd poseł PiS Jarosław Krajewski.

Czytaj więcej: Prokuratura poluje na pedofila. Robert K. z aktem oskarżenia

Zwrot należnych Polsce terytoriów

Dług terytorialny nie jest kwestią, która miałaby wywołać napięcie na linii Warszawa-Praga. Z prostego powodu – sprawa nie jest kwestionowana przez Republikę Czeską. Zwrot 368 hektarów gruntów musi nastąpić i wiedzą o tym oba państwa. Pozostaje kwestia fundamentalna – kiedy?

– podkreślił poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Pierwszą interpelację złożyłem jeszcze w 2020 roku. Sam temat nie został natomiast uregulowany przez ostatnie 60 lat. Pamiętajmy, że w 1959 roku weszła w życie umowa między rządem PRL a rządem Czechosłowacji, która zobowiązywała ten drugi kraj do zwrotu na naszą rzecz określonej powierzchni gruntów. Do tej pory do tego nie doszło, a naszym obowiązkiem jest doprowadzenie sprawy do końca – by w naszym terytorium były ziemie, które Polsce się należą

– wyjaśnił Jarosław Krajewski.

Chodzi dokładnie o 368,44 hektarów ziemi. Jarosław Krajewski uważa, że przygotowanie takiego spisu gruntów to kwestia techniczna i że teraz piłka jest po stronie Pragi. Według polityka władze Czech mogłyby powrócić do propozycji przygotowanej w 2014 r. Pierwotnie czeski rząd zatwierdził wówczas spis ziem, jednak później się z niego wycofał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl, dorzeczy.pl

  • W czwartek w wieku 96 lat zmarła królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II.
  • Nowy król Karol pożegnał swoją matkę w wielkim smutku pocieszając równocześnie brytyjski naród w żałobie.
  • Z kolei premier Liz Truss, która zaledwie dwa dni temu otrzymała błogosławieństwo od królowej podziękowała Elżbiecie II za ustabilizowanie kraju.
  • Wskazała na to jak wielką postacią dla Brytyjczyków była zmarła monarchini.
  • Zobacz także: W wieku 96 lat zmarła królowa Elżbieta II. Tron po niej obejmie książe Karol

Królowa Elżbieta II dała nam stabilizację. Była duchem Wielkiej Brytanii. Królowała z wielką dobrocią. Była kochana i podziwiana przez obywateli Zjednoczonego Królestwa i ludzi na całym świecie

– przekazała premier Wielkiej Brytanii.

W żałobie musimy się zjednoczyć, aby teraz pomóc naszemu królowi

– dodała Liz Truss

Królowa Elżbieta II była skałą, na której zbudowano nowoczesną Wielką Brytanię

– wspominała w swoim oświadczeniu po śmierci królowej.

Czytaj więcej: Fragkos: “Z zadowoleniem przyjęliśmy polski raport ws. reparacji”

Nowy król żegna swoją matkę

Wcześniej swoje oświadczenie przekazał nowy brytyjski król Karol, który objął tron po swojej zmarłej matce Elżbiecie II.

Śmierć mojej ukochanej Matki, Jej Wysokości Królowej, to moment największego smutku dla mnie i wszystkich członków mojej rodziny. Głęboko opłakujemy odejście umiłowanej władczyni i bardzo kochanej matki. Wiem, że jej strata będzie głęboko odczuwana w całym kraju, Królestwach i Wspólnocie Narodów oraz przez niezliczone rzesze ludzi na całym świecie. W tym okresie żałoby i zmian, moją rodzinę i mnie będzie pocieszać i podtrzymywać nasza wiedza o szacunku i głębokim uczuciu, którym Królowa była tak powszechnie obdarzana

– przekazał król Wielkiej Brytanii Karol.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Henryk Kowalczyk

Minister rolnictwa Henryk Kowalczyk / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk poinformował o pracach resortu ws. dopłat na zakup nawozów.
  • Z kolei komisarz Unii Europejskiej ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski podkreślił, że Bruksela zgadza się na takie rozwiązania stosowane przez państwa członkowskie.
  • Wskazał, że unijna pomoc na jedno gospodarstwo może wynieść maksymalnie 35 tys. euro.
  • Zobacz także: Wojna o półprzewodniki. Ostra rywalizacji Chin ze Stanami Zjednoczonymi

Wicepremier Henryk Kowalczyk oraz komisarz Unii Europejskiej ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski przebywają w czwartek w Białymstoku na 19. Międzynarodowym Forum Spółdzielczości Mleczarskiej. Pytany o dopłaty do nawozów powiedział, że przygotowywany jest projekt w tej sprawie i o jego szczegółach opowie w następnym tygodniu.

Rzeczywiście pracujemy nad systemem takiego wsparcia, aby umożliwić rolnikom zakup nawozów po akceptowalnej cenie (…). Pracujemy nad tym, aby to była pomoc publiczna niezagrożona niedozwoloną pomocą publiczną w sensie przepisów Unii Europejskiej (…). Wypracowujemy i szacujemy koszty takiego rozwiązania. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu to ogłosimy. To będzie ten element wsparcia i stymulacji powrotu do pełnej produkcji nawozów

– przekazał minister rolnictwa Henryk Kowalczyk.

Komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski przypomniał, że ciągle obowiązuje zgoda Komisji Europejskiej na to, żeby państwa członkowskie stosowały pomoc publiczną dla rolników w związku z kryzysem wywołanym przez rosyjską agresję zbrojną względem Ukrainy.

Państwa członkowskie mogą sobie wybierać różne formy pomocy w zależności od tego, jak same zdecydują, które sektory będą wspierać. I w ramach tej ramowej zgody Polska już zastosowała pomoc bardzo wysoką, bardzo dużą w postaci rekompensat za zwiększone koszty nawozów. Polska była jedynym krajem, który taką pomoc zastosował

– podkreślił komisarz ds. rolnictwa.

Dodał, że jest ciągle możliwość skorzystania z podobnej pomocy.

Chcę zadeklarować, że jeśli Polska zwróci się ponownie o taką pomoc, to ramowa zgoda jest jeszcze otwarta. Ta maksymalna kwota pomocy nie została jeszcze wyczerpana. To może być do 35 tys. euro na jedno gospodarstwo. Ta udzielana pomoc nie sięgała takich kwot. Była wysoka, ale mniejsza od tych maksymalnych. Polska może drugi raz wystąpić o taką pomoc

– wyjaśnił Janusz Wojciechowski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Śmierć królowej Elżbiety

Zmarła królowa Elżbieta II / Fot. Twitter

Niestety w wieku 96 lat zmarła najdłużej panująca królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II. O jej śmierci poinformowała telewizja BBC. Wcześniej brytyjska telewizja prowadziła relację na temat jej stanu zdrowia. Jednakże najczarniejszy scenariusz, czyli wieść o śmierci królowej został poprzedzony czarnymi ubiorami dziennikarzy, które wg. operacji London Bridge miały świadczyć o odejściu głowy państwa.

Na Pałacu Buckingham została opuszczona flaga po podaniu informacji o śmierci brytyjskiej królowej Elżbiety II.

Elżbieta II na tronie zasiadała od 1952 r. – dłużej niż jakikolwiek monarcha w historii kraju. Tron automatycznie przejął jej najstarszy syn, książę Karol.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Grecja również żąda odszkodowania od Niemiec

Europoseł z Grecji Emmanouli Fragkos / Fot. Twitter

  • W uroczystość wybuchu II wojny światowej, polskie władze ogłosiły, że będą domagać się od Niemiec ponad 1 biliona euro reparacji wojennych.
  • W europarlamencie pojawił się nawet pozytywny odbiór m.in. przez Włochów i Greków.
  • Grecki eurodeputowany Emmanouli Fragkos przyjął tę informację z zaskoczeniem i zadowoleniem.
  • Przypomniał on, że podczas wojny, nazistowskie Niemcy wymusiły na Grekach pożyczkę o wartości około 290 mld euro.
  • Dzięki działaniom polskich władz, Grecy nabrali większej pewności, aby odzyskać utracone pieniądze.
  • Zobacz także: Ważna decyzja Polski, Estonii, Litwy i Łotwy. Chodzi o wizy dla Rosjan

1 września zaprezentowany został raport dot. skali zniszczeń wojennych dokonanych w Polsce przez niemieckiego okupanta w czasie II wojny światowej. W dokumencie oszacowano te straty na kwotę 1,3 bln euro. Takiej sumy ma się domagać w przyszłości od Berlina Warszawa.

Z wielkim zaskoczeniem, ale też zadowoleniem odebraliśmy konferencję Jarosława Kaczyńskiego. Prezes Prawa i Sprawiedliwości odniósł się do obowiązku Niemiec do zadośćuczynienia Polsce – tak jak już wspomniano – 1,3 bln euro. Mówimy oczywiście o kwocie, jaką Niemcy są winne Polsce za II wojnę światową. Tak jak wspomniałem, my z radością przyjęliśmy tę konkretną wypowiedź, ponieważ Grecja znajduje się również w tej samej, co Polska

– powiedział grecki europoseł Emmanouli Fragkos.

Czytaj więcej: Konfederacja żąda odwołania prezes Teatru Dramatycznego. Pokłosie oburzającej instalacji

PE będzie naciskał na Niemcy?

Fragkos przypomniał, że Grecja została zmuszona przekazać pieniądze w formie pożyczki III Rzeszy Niemieckiej, która nigdy nie została spłacona.

To było jedynie 11 mld euro. Łącznie wysokość reparacji – po przeliczeniu wszystkich szkód, które Niemcy wyrządziły podczas II wojny światowej – to, według wyliczeń poprzedniego greckiego rządu, blisko 290 mld euro. Po wypowiedzi pana Kaczyńskiego – ponieważ mamy zaszczyt być w tej samej frakcji w Parlamencie Europejskim co polska partia rządząca – zdecydowaliśmy się, by we współpracy z polskimi kolegami przygotować inicjatywę, aby również Parlament Europejski naciskał na Niemcy, by wypłaciły określone pieniądze. Nie jest pewne, czy nam się uda, ale możemy zapewnić, że zrobimy wszystko, co jest możliwe w tym celu

– wskazał grecki polityk.

Europoseł uważa, że argument Berlina jakoby Polska zrzekła się reparacji, są nie do zaakceptowania.

Ci, którzy zapoznają się z historią, muszą też zrozumieć powody, dla których państwa „zrzekły się” odzyskania swoich pieniędzy. Byłoby dziwne, gdyby Niemcy chciały, aby państwa, które zostały zniszczone w trakcie niemieckiej okupacji i znalazły się w trudniej sytuacji, zrzekły się swoich roszczeń. W imię Grecji negocjowała de facto Wielka Brytania i pozostają pewne wątpliwości co do tego, na co i w jakiej formie państwo się zgodziło. Rzeczywistość, której nikt nie może zaprzeczyć, to fakt, że Niemcy są winne zarówno konkretne środki wobec Grecji, jak i Polski. Dlatego będziemy o to zabiegali i w najbliższym czasie ruszymy z tą inicjatywą

– podkreślił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl, dorzeczy.pl

Duda z wizytą w Afryce

Prezydent Andrzej Duda w Senegalu / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Od kilku dni prezydent Andrzej Duda odbywa podróż po trzech afrykańskich krajach tj. Nigerii, Wybrzeżu Kości Słoniowej oraz Senegalu.
  • Podczas wizyty w Senegalu, Duda wskazał na to jak ważnym partnerem gospodarczym dla Polski jest ten kraj.
  • Polski przywódca rozmawiał z prezydentem Mackym Sallem na temat obronności, sektora IT oraz innych gałęzi gospodarki.
  • Zobacz także: Niepokojące doniesienia z Wielkiej Brytanii. Lekarze nakazali Elżbiecie II odpoczynek

W trzy dni głowa państwa polskiego wizytuje trzy państwa afrykańskie. Są to: Nigeria, Republika Wybrzeża Kości Słoniowej oraz Senegal. Rozmowy z przywódcami tych krajów dotyczą bezpieczeństwa energetycznego, kryzysu żywnościowego i przeciwdziałaniu rosyjskiemu imperializmowi.

W czwartek Andrzej Duda został przywitany w Senegalu przez swojego odpowiednika. Odłożona w lutym tego roku wizyta ma rangę oficjalną. Polskiemu prezydentowi towarzyszy małżonka, pierwsza dama Agata Kornhauser-Duda, a także współpracownicy, m.in. szef Biura Polityki Międzynarodowej przy Kancelarii Prezydenta RP Jakub Kumoch, wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński oraz zastępca szefa w KPRP Piotr Ćwik.

Senegal jest dla Polski ważnym partnerem gospodarczym i politycznym. W Dakarze prezydenci prowadzą rozmowy na temat pogłębiania współpracy dwustronnej na wielu polach oraz o kryzysach – żywnościowym i energetycznym – z którymi mierzy się świat

– czytamy w oświadczeniu kancelarii prezydenta.

Czytaj więcej: Lubelskie: Sady pełne owoców, których nikt nie chce zrywać. Pracowników szuka się… w Nepalu

Współpraca militarna

Wizyta w Senegalu wpisuje się w 60. rocznicę naszych relacji dyplomatycznych, które od 2015 roku są dynamicznie budowane. W najbliższych latach nasza współpraca będzie się rozwijać w wielu dziedzinach

– powiedział prezydent Polski.

Głowa państwa polskiego poinformowała, że rozmowy dotyczyły współpracy na wielu polach, również w ramach regionu, potencjalnych dostawach węglowodorów do naszego kraju, eksploatacji złóż, rozwoju sektora IT, w którym mogą pomóc polskie firmy.

Rozmawialiśmy także o współpracy militarnej, w zakresie bezpieczeństwa, współpracy przemysłów obronnych oraz współpracy wojskowej

– wyjaśnił Andrzej Duda na czwartkowej konferencji w Dakarze.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, twitter.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Prokurator Katarzyna Skrzeczkowska wyjaśniła, że pierwszy czyn dotyczy wielokrotnego obcowania płciowego z osobą poniżej 15. roku życia. Wobec Roberta K. wystosowano również inne oskarżenia m.in. o udzielaniu ofiarom środka odurzającego.

Kolejny zarzut obejmuje przestępstwo popełnione na szkodę drugiej pokrzywdzonej i polega ona na doprowadzeniu jej do poddania się innej czynności seksualnej przy wykorzystaniu jej bezradności. Pozostałe dwa czyny popełnione zostały na szkodę trzeciej pokrzywdzonej i dotyczą dwukrotnego udzielenia jej środka odurzającego przez oskarżonego oraz naruszania nietykalności cielesnej małoletniej

– poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Jak przekazała prokurator, Robert K. przyznał się do pierwszego z zarzucanych mu czynów. Zaznaczyła, że był on wcześniej karany z ustawy o rachunkowości. Prokuratura zajmie się również wątkiem dotyczącym finansowania Roberta K. przez urzędy i instytucje w Warszawie.

Zawiadomienie w tej sprawie złożyło Stowarzyszenie Razem dla Targówka i radna przewodnicząca podkomisji w Radzie dzielnicy. Śledztwo prowadzane będzie w kierunku przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków przez urzędników oraz niegospodarności, która spowodowała szkody w znacznych rozmiarach

– wyjaśniła prokurator Katarzyna Skrzeczkowska.

Czytaj więcej: Brytyjska minister zdrowia na celowniku lewicy. Jest praktykującą katoliczką

Wiceprezes fundacji Gesta

Robert K. został zatrzymany w czerwcu w Wiosce Żywej Archeologii. Decyzją sądu pozostanie w areszcie przez co najmniej trzy miesiące. Zarzuty, które otrzymał, mają dotyczyć 14-latki. Dziewczynka według relacji mediów miała opowiadać, o tzw. związku miłosnym z zatrzymanym. Zawiadomienie do prokuratury zostało złożone pod koniec marca.

Robert K. był wiceprezesem fundacji Gesta, która na swoją działalność, m.in. prowadzenie Wioski Żywej Archeologii, otrzymywała fundusze ze środków publicznych, w tym z budżetu obywatelskiego. Prowadził też zajęcia z dziećmi w Domu Kultury Świt.

Z informacji zbiorczej dotyczącej wydatkowania i przychodów w związku ze współpracą instytucji kultury, jednostek organizacyjnych, placówek oświatowych oraz Urzędu Dzielnicy Targówek z fundacją Gesta i FUPH Kedar w latach 2018-2022 wynika, że dostały one od miasta prawie 400 tys. zł.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl