Olaf Scholz / Fot. PAP/EPA/Clemens Bilan. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Rząd Niemiec zapłaci 1,2 mld euro Żydom, którym udało się przeżyć okres III Rzeszy.
Kwota ma zostać wydana w następnym roku.
Jej przeznaczenie to opieka domowa i odszkodowania dla ocalałych osób pochodzenia żydowskiego na całym świecie.
Niemiecki rząd wyraził zgodę na wypłacenie około 1,2 mld euro Żydom prześladowanym przez nazistowskie państwo. Wiadomość o tym podała organizacja Claims Conference, zajmująca się “obsługą roszczeń” w imieniu osób pochodzenia żydowskiego, które przeżyły rządy niemieckich narodowych socjalistów.
Oświadczenie miało miejsce w czasie, gdy Niemcy obchodzą 70. rocznicę podpisania porozumienia o odszkodowaniach dla ocalałych ofiar prześladowań niemieckich nazistów. Chodzi o tak zwane porozumienia luksemburskie.
Olaf Scholz
Zostało to upamiętnione 15 września, w dzień Matki Boskiej Bolesnej, w berlińskim Muzeum Żydowskim. Jednym z tam obecnych był kanclerz Niemiec Olaf Scholz.
Porozumienia luksemburskie miały fundamentalne znaczenie i doprowadziły do rekompensat finansowych w wysokości ponad 80 miliardów euro, które Niemcy wypłaciły do końca 2021 roku.
Kwota ma zostać wydana w następnym roku, a jej przeznaczenie to opieka domowa i odszkodowania dla ocalałych osób pochodzenia żydowskiego na całym świecie.
W Niedzielę 18 września w Warszawie odbędzie się XVII Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny. Organizatorem wydarzenia jest Centrum Życia i Rodziny, a patronat honorowy objęła Konferencja Episkopatu Polski. Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny ma radosny charakter, i przyciąga całe rodziny – małżeństwa z dziećmi.
XVII Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny
W 2022 roku w stolicy odbędzie się po raz siedemnasty Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny, który Media Narodowe objęły swoim patronatem medialnym. Tegoroczna edycja nosi hasło “I ślubuję Ci”. Prezes Centrum Życia i Rodziny, Paweł Ozdoba, opublikował na Twitterze nagranie, na którym znany aktor, Dariusz Kowalski, zaprasza aby przyjść na tegoroczny Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny.
Na niego zawsze można liczyć❗ Znany nam wszystkim aktor Dariusz Kowalski zaprasza na tegoroczny Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny👨👩👧👦
XVII Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny zacznie się o 11:00 na Placu Zamkowym, i potrwa około dwóch godzin. O godzinie 13:00 w Kościele św. Krzyża sprawowana będzie Msza święta.
Jaki plan?
Akcja rozpocznie się od koncertu zespołu “Arka Noego” na Placu Zamkowym o 11:00, a zakończy Mszą świętą w Kościele św. Krzyża o 13:00. Jak podaje strona Marsz.info:
Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny to (…) wydarzenie pełne afirmacji takich wartości jak pełne prawo do życia, a także rodzina.
Stąd nie zabraknie transparentów z pozytywnymi hasłami na temat ochrony życia od poczęcia, i podkreślającymi fundament cywilizacji, jakim jest rodzina. Tegoroczny Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny nosi hasło “I ślubuję Ci”, zatem można się spodziewać nacisku położonego na Sakrament Małżeństwa.
Ambasadorzy Narodowego Marszu dla Życia i Rodziny
Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny ma wielu ambasadorów. Spośród nich wymienić można księdza Dominika Chmielewskiego, Jana Pospieszalskiego, Rafała Patyrę czy Małopolską Kurator Oświaty Barbarę Nowak.
Maciej Świrski i Agnieszka Glapiak, kandydaci PiS-u, zostali wybrani na członków KRRiT. To konieczne, gdyż kończy się dotychczasowa kadencja tego gremium. 234 posłów głosowało na Świrskiego, i tyle samo na Glapiak. Portal Onet pisze:
Obecna kadencja członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji kończy się we wrześniu. KRRiT składa się z pięciu członków powoływanych na 6-letnią kadencję — dwóch wyznacza prezydent, dwóch Sejm i jednego Senat.
Kim są?
Maciej Świrski to były wiceprezes Polskiej Agencji Prasowej, aktualnie przewodniczący Rady Nadzorczej PAP. To za jego prezesury ruszył serwis “Fake Hunter”. W sejmowym uzasadnieniu kandydatury Świrskiego napisano:
W czasie jego kadencji w zarządzie, PAP po raz pierwszy w historii swojego działania jako SSP uzyskała dodatni wynik finansowy.
Świrski jest także działaczem Reduty Dobrego Imienia.
Zaś pani Agnieszka Glapiak była dyrektorem Centrum Informacyjnego Rządu, a także sprawowała funkcję sekretarza w Radzie Nadzorczej PAP. Obecnie jest dyrektorem Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej, gdzie odpowiada za kreowanie wizerunku MON i Sił Zbrojnych RP oraz za komunikację resortu i Wojska Polskiego.
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz / Fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz przemawiając na gali nagrody M100 Media Awards w Poczdamie, wspomniał o próbach rewizji polsko-niemieckiej granicy.
Powiedział, że nie chciałby, by “jacyś ludzie szperali w książkach historycznych, by wprowadzić rewizjonistyczne zmiany granic”.
Rządowa telewizja polska zinterpretowała te słowa jako… groźbę.
Co naprawdę powiedział Scholz? Kontrowersje wokół wystąpienia
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz przemawiając na gali nagrody M100 Media Awards w Poczdamie, wspomniał o próbach rewizji polsko-niemieckiej granicy. Powiedział:
Chciałbym powiedzieć, patrząc na Donalda Tuska, jak wielkie znaczenie mają układy, które wynegocjował Willy Brandt i raz na zawsze ustalona jest granica Niemiec i Polski po setkach lat naszej historii.
Wspomniany przezeń Brandt był kanclerzem RFN w latach 1969–1974.
Nie chciałbym, by jacyś ludzie szperali w książkach historycznych, by wprowadzić rewizjonistyczne zmiany granic. To musi być dla nas wszystkich jasne.
“Scholz grozi Polsce”?
Rządowa telewizja polska zinterpretowała te słowa jako groźbę. TVP Info napisało na Twitterze:
Olaf Scholz w obecności Donalda Tuska grozi Polsce i straszy rewizją granic.
Od wielu już dekad kolejne rządy Niemcy straszą Polaków rewizja granic w przypadku podnoszenia sprawy reparacji. Pan [Olaf Scholz] prochu więc nie wymyślił.
Tymczasem niemiecki kanclerz nie tylko nie straszył rewizją granic, ale przeciwnie – opowiedział się definitywnie przeciwko rewizji polsko-niemieckiej granicy.
Fakt, że Scholz nie wygłosił groźby przyznał korespondent TVP w Berlinie, Cezary Gmyz.
Jak jestem krytyczny wobec polityki @OlafScholz to jednak muszę stwierdzić, że nie groził on wczoraj w Poczdamie (sic!) zmianą granic. Ktoś nie zrozumiał ani znaczenia ani kontekstu tej wypowiedzi i rozpętał burzę.
Podobnie nie widać na targach wydawnictw katolickich. Tak jakby nagle Polska stała się zlaicyzowanym i pozbawionym prawicy krajem. Takie wrażenie potęguje to, że na targach widać wielu autorów, którzy sami wydają swoje książki.
Na targi dalej przychodzą czytelnicy. Zamiast oferty prawicowej czy katolickiej dostają ofertę krypto albo jawnie lewicową i wszelakie pogańskie narracje. Dzieje się tak, bo nieobecni nie mają racji. Ludzie są otwarci na idee i wezmą za swoje te, które się im oferuje. Jak nie ma oferty prawicowej i katolickiej, to wezmą ofertę lewicową i antykatolicką.
Zło pleni się dzięki bezczynności dobrych ludzi. Smutne jest to, że prawica i katolicy w Polsce nie są w stanie wykupić na takich targach kilku stoisk, by promować swój prawicowy czy katolicki punkt widzenia – by zaznaczyć swoją obecność. Dzieje się tak, choć są organizowane zbiórki, są fundacje, media i działacze.
W czwartek rozpoczęły się w Arkadach Kubickiego Zamku Królewskiego w Warszawie Jesienne Targi Książek. Jest na nich jedno katolickie wydawnictwo Jedność. Oferuje ono książki z bajkami dla dzieci i kilka albumów o sztuce. Jest patriotyczne wydawnictwo LTW z szeroką ofertą książek o historii i literaturze. IPN oferuje patriotyczne książki i komiksy historyczne. Replika ma w swojej ofercie kilka książek o zbrodniach nazistów ukraińskich na Wołyniu. Jest też historyczne wydawnictwo Rytm i Nowa Konfederacja z książkami politycznie poprawnych konserwatystów.
Kiedy nie ma na targach prawicy i katolików to w oczy rzuca się obecność lewicy. Jest lewicowy tygodnik Przegląd ze swoimi publikacja prezentującymi postkomunistyczną narrację historyczną, niemieccy marksiści ateiści nienawidzący katolicyzmu, stoisko promujące filozofie wschodu.
Jesienne Targi Książki – kiedy i gdzie? Kto bierze udział?
Jesienne Targi Książki trwają do 18 września 2022, w Arkadach Kubickiego i ogrodach Zamku Królewskiego w Warszawie. Bierze w nich udział ponad 100 wystawców (AGORA, Agade Bis, Albus, Amaltea, Axis Mundi, Buchmann, Buka, Centrala – mądre komiksy, Claroscuro, Copernicus Center Press, Debit, Dom Spotkań z Historią, Dryga Noga, GRANNA, Insignis Media, Instytut Pileckiego, IUVI GAMES, Jak wam się podoba, JanKa, KsiazkiNeli.pl (Wilson Media), Mała Kurka, Mandioca, Media Rodzina, Nasza Księgarnia, Planeta Komiksów, Pointgames, Przegląd – Fundacja Oratio Recta, Rytm Oficyna Wydawnicza, Samowydawcy – wyjątkowe książki od niezależnych autorów, Sąsiedzi, Scream, SILVER Oficyna Wydawnicza, Smart Games, Soliton Wydawnictwo Muzyczne, Sonia Draga, Szarfa, Tako, Tandem, timof comisc, Tu się czyta, Vesper, WAB, Wilga, Wydawnictwo Dwie Siostry, Wydawnictwo FRSE, Wydawnictwo IPN, Wydawnictwo Jedność, Wydawnictwo Kameleon, Wydawnictwo LIRA, Wydawnictwo LTW, Wydawnictwo Miejskie POSNANIA, Wydawnictwo Mięta, Wydawnictwo Nowej Konfederacji, Wydawnictwo Replika i Wydawnictwo Sejmowe).
Wstęp jest bezpłatny dla wszystkich zwiedzających. Piątek 16.09.22: 11:00-18:00 Sobota 17.09.22: 11:00-19:00 Niedziela 18.09.22 11:00-18:00
Wypadek Zełenskiego, który potwierdziły władze ukraińskie, był podobno niegroźną kolizją z innym pojazdem, w wyniku której nie doszło do poważnych obrażeń, natomiast znacznie mniej wiarygodny rosyjski raport opisał wypadek Putina jako próbę zamachu.
Zełenski wracał do ukraińskiej stolicy Kijowa wczesnym rankiem w czwartek po wizycie w Izium, mieście niedawno wyzwolonym od rosyjskich najeźdźców podczas dużej ukraińskiej kontrofensywy, kiedy wedle podawanych informacji pojazd wjechał w kolumnę samochodów.
Rzecznik Zełenskiego Serhij Nikiforow powiedział w czwartek rano:
W Kijowie samochód zderzył się z autem prezydenta i pojazdami jego eskorty. Prezydent został zbadany przez lekarza, nie stwierdzono poważnych obrażeń.
Według rzecznika, osobista służba medyczna Zełenskiego udzieliła pomocy kierowcy drugiego pojazdu, który został następnie przewieziony karetką do szpitala. Prezydent kontynuował swoje codzienne aktywności, nie wspominając o incydencie. Ukraińscy funkcjonariusze organów ścigania poczęli prowadzić dochodzenie w sprawie wypadku.
Putin
Mniej prawdopodobny incydent z udziałem Putina miał mieć miejsce, gdy rosyjski przywódca był w drodze do swojej rezydencji w Moskwie.
W drodze do rezydencji pierwszy samochód eskorty został zablokowany przez karetkę. Drugi samochód eskorty objechał przeszkodę. Trzeci samochód, w którym był Putin, omijał przeszkodę. Wówczas z lewego przedniego koła rozległ się głośny huk, a następnie pojawił się dym.
Aczkolwiek “wieść” ta pochodzi z jednego, nieoficjalnego źródła.
Kapliczka Matki Boskiej w Gietrzwałdzie / Fot. Wikimedia Commons
W ostatnich latach objawienia w Gietrzwałdzie znowu przykuły uwagę w naszym kraju – książki o nich napisali tak znani publicyści, jak Grzegorz Kasjaniuk czy Grzegorz Braun (który wykorzystywał też objawienia w swojej dziwnej działalności politycznej). Wiele ciekawych artykułów na temat tych objawień zamieścił na swoich łamach miesięcznik „Egzorcysta”.
Objawienia w Gietrzwałdzie trwały od 26 czerwca do 16 września 1877 roku. Wizje miały nie tylko wizjonerki, ale i pątnicy, którzy twierdzili, że obawiali im się święci. W Gietrzwałdzie prawdziwe maryjne objawienia miały dwie nastolatki – 13-letnia Justyna (Augusta) Szafryńska i 12-letnia Barbara Samulowska.
Pierwsze objawienie miała tylko Justyna, która o 21 z mamą wracała z kościoła w Gietrzwałdzie do swojej pobliskiej rodzinnej miejscowości. Dziewczynka była po spowiedzi i po zdanym egzaminie do pierwszej komunii. Wizjonerka dostrzegła w klonie rosnącym przed kościołem wielką jasność. Świadkiem otrzymywania objawienia przez dziewczynkę był proboszcz.
Kościół uznał objawienia w Gietrzwałdzie za prawdziwe w 1977 roku. Objawienia miały miejsce 100 lat wcześniej w 1877. Matka Boska zwróciła się do nastoletnich wizjonerek w języku warmińskim (polskiej mowie zniekształconej wielowiekową germanizacją), „wtrącając obce słowa – francuskie lub szwedzkie”. Media polskie w zaborze pruskim i rosyjskim podkreślały, że mówiła po polsku.
Odrodzenie ducha narodowego
Gietrzwałd znajduje się na Warmii, która od 1466 do 1772 roku należała do Rzeczypospolitej. W XIX wieku 2/3 Warmii było niemieckojęzyczne, a 1/3 polskojęzyczna. Na ziemiach polskojęzycznych znajdował się Gietrzwałd. Polscy pod zaborem niemieckim byli ofiarami polityki germanizacji, w ramach walki z polskością i katolicyzmem, Kulturkampf Bismarcka wprowadził w 1873 cztery lata przed objawieniami przymusowy język niemiecki. Biskupi niemieccy na terenach zaboru pruskiego nie chcieli germanizacji, do germanizacji liturgii zmuszały ich niemieckie władze cywilne. Pro polscy księża byli prześladowani przez cywilne władze niemieckie.
Na Warmii przetrwały gusła pogańskie. Były one obecne i w XIX i XX wieku. Wierzono w Kłobuki demony domowe, przynoszące pomyślność gospodarzom kosztem ich sąsiadów – takiego demona domowego można były sobie wyhodować zakopując przed progiem poroniony płód. Pisał o tym fenomenie Melchior Wańkowicz w książce „Na tropach smętka”.
Równocześnie fałszywe demoniczne objawienia
Fałszywe demoniczne objawienia miały równocześnie dwie inne wizjonerki – wdowa Elżbieta Bilewska i 23-letnia panna Katarzyna Wieczorek – demon udawał w nich Matkę Boską – prawdę w czasie prawdziwych objawień objawiła prawdziwym wizjonerkom prawdziwa Matka Boska. Demon usiłował też zwodzić prawdziwe wizjonerki, o tym, że jedna z wizji była fałszywa i pochodziła od demona udającego Maryję, poinformowała wizjonerki Matka Boska. Wśród licznie przybywających pątników w czasie objawień było wiele opętanych. W czasie ostatniego objawienia pątnicy mieli widzenia zmarłych i agresywnych maszkar.
Co mówiła Matka Boża w Gietrzwałdzie?
Maryja objawiła się 160 razy, nawet do trzech razy dziennie – Gietrzwałd to objawienia Maryjne o największej ilości wizyt Matki Boskiej. W czasie objawień Matka Boska odpowiadała na pytania wizjonerek (które wizjonerki otrzymywały na karteczkach od pątników). Wizjonerki przed pierwszą część czasu objawień uczęszczały do szkoły (bo był to okres końca roku szkolnego – wakacje w zaborze pruskim zaczynały się później niż dziś). Matka Boska w swoich orędziach poleciła wizjonerkom, by słuchały kapłanów (czym potwierdziła dogmat o nieomylności papieża), napominała za grzechy pijaństwa i nieobyczajnego prowadzenia się (zaborca rosyjski prowadził politykę rozpijania Polaków, demoralizacje szerzyła masoneria), potwierdziła dogmat o Niepokalanym Poczęciu. Matka Boska ostrzegała, że laicyzacja Europy doprowadzi do jej zniszczenia.
Masowy udział Polaków
O objawieniach szeroko informowała prasa. Media protestanckie wyśmiewały objawienia. Objawienia przyciągały ogromne rzesze wiernych, samymi pociągami przybyło 200.000 pielgrzymów. Tylko 8 września w Gietrzwałdzie było 50.000 pątników. Do Gietrzwałdu w roku objawień przybyło wówczas 500.000 pątników z zaboru pruskiego i rosyjskiego. W kolejnym roku jeszcze więcej. A były to czasy, gdy na ziemiach polskich mieszkało tylko 10 milionów Polaków – widać więc, że objawienia odegrały niebagatelną rolę w odrodzeniu narodowym naszego narodu. Gigantycznej liczby pątników nie zahamowało nawet zablokowanie przez zaborców granic między zaborami i dróg do miasta.
Proboszcz parafii w Gietrzwałdzie ksiądz Augustyn Weichsel (Wisła), był Niemcem, bardzo przyjaznym swoim polskim parafianom, dla których nabożeństwa odprawiał po polsku. Duchowny nie zbagatelizował sytuacji i od razu monitorował objawienia i je spisywał (część jest spisana tylko po niemiecku). Dwie wizjonerki miały prawdziwe objawienia Matki Boskiej, dwie inne miały fałszywe objawienia, w których demon udawał Matkę Boską.
Wizjonerki były badane przez psychiatrów, którzy stwierdzili, że są zdrowe psychicznie. Wizjonerki wstąpiły do zakonu. Jedna z nich wytrwała w powołaniu (zmarła w 1950 roku w Gwatemali), druga wybrała życie świeckie i wyemigrowała z ziem polskich, i słuch po niej zaginął.
Objawienia w Gietrzwałdzie propagował błogosławiony ojciec Honorat Koźmiński, który ze swojego internowania (Rosjanie zlikwidowali zakony i internowali zakonników) wysyłał siostry bezhabitowe, by na miejscu zbadały fanonem objawień – na ich podstawie opisał wydarzenia.
1,2 mln zł z podatków zostało przeznaczone przez krakowskich urzędników na wykonanie, dostawę i montaż 11 ławek na placu Axentowicza. To mały teren w dzielnicy Krowodrza. Siedzenia mają od prawie 6 do prawie 20 metrów długości.
Aleksandra Mikolaszek, kierownik zespołu ds. kontaktu z mieszkańcami, mówi:
Przetarg na wykonanie prac na placu Axentowicza to przetarg ryczałtowy. Wynagrodzenie ryczałtowe oznacza wynagrodzenie za całość dzieła w jednej sumie pieniężnej lub wartości globalnej.
“Jak siedzieć, to na bogato”
Firma Usługowo-Handlowa Star-Kop przedstawiła ofertę 4,2 mln zł za rewitalizację, której częścią były właśnie nowe ławki. Zarząd Zieleni Miejskiej w Krakowie przystał na nią, gdyż uznał ją za najbardziej korzystną.
Tymczasem na kupno i montaż ławek na placu Biskupim urzędnicy z Zarządu Dróg Miasta Krakowa wydali 228 tys. zł.
Łukasz Maślona, miejski radny, wypowiedział się:
Wydawało się, że po tym, jak Zarząd Dróg Miasta Krakowa kupił ławkę kosztującą ponad 220 tys. zł, trudno będzie podobnym zakupem znów zaskoczyć mieszkańców. Teraz okazuje się, że Zarząd Zieleni Miejskiej zamierza konkurować o palmę pierwszeństwa.
Rozpoczęto kampanię “Puste ramy” na rzecz zwrotu dzieł sztuki, które zostały zrabowane Polakom przez Rosjan i Niemców podczas II wojny światowej. Wicepremier i minister kultury Piotr Gliński zapowiedział, że Polska złoży siedem kolejnych wniosków o zwrot dzieł sztuki wywiezionych z Polski przez Związek Sowiecki podczas II wojny światowej. Powiedział, że Polska nie zrezygnuje z prób odnalezienia i przywrócenia swojego dziedzictwa kulturowego zagrabionego podczas wojny.
Ogólnopolska kampania “Puste ramy” ma na celu podniesienie świadomości na temat dzieł sztuki wywiezionych w czasie wojny zarówno przez Niemców, jak i Rosjan. Jego konferencja prasowa odbyła się w Pałacu Królewskim w Wilanowie w Warszawie. Specjalne tablice informacyjne o przedmiotach utraconych przez Polskę w czasie wojny zostaną umieszczone w 12 polskich miastach.
Wicepremier zaznaczył, że Polska poniosła największe straty w swoim dziedzictwie spośród wszystkich narodów biorących udział w wojnie. Szacuje się, że ponad 50 proc. przedwojennej zawartości jej muzeów zostało utracone. Oznacza to, że do dziś w wielu polskich muzeach mamy kilka pustych ram jako symbole polskich strat wojennych.
Rosja
Według Glińskiego, Polska złożyła 20 dyplomatycznych wniosków restytucyjnych obejmujących 12 tys. dzieł sztuki. Żadne z nich nie zostało uwzględnione przez Federację Rosyjską, ale Polska jest gotowa złożyć jeszcze siedem takich roszczeń wobec Rosji.
Zgodnie z prawem międzynarodowym Rosja jest zobowiązana do zwrotu nielegalnie pozyskanych dzieł sztuki. Część wywiezionych z Polski dzieł jest eksponowana w Muzeum Puszkina w Moskwie. Co ciekawe, są to w sporej mierze obrazy religijne.
Prognoza ONZ mówi, że w 2100, czyli już niedługo, Polaków będzie około 16 milionów. Przy czym, w tym momencie, kiedy powstawała ta prognoza, ona zakładała dzietność na poziomie wyższym w Polsce, niż ona jest dzisiaj – powiedziała Barbara Socha.
Poinformowała, że na ostatniej prostej są prace nad przyjęciem rządowej Strategii Demograficznej.
Zdaniem wiceminister jest jednak szansa, aby te negatywne trendy odwrócić. Jednak zaznaczyła, że nie należy się spodziewać szybkich efektów.
Przedstawicielka Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej oznajmiła, że na ostatniej prostej są prace nad przyjęciem rządowej Strategii Demograficznej.
Strategia Demograficzna – dokument rządowy, który jest już na ostatniej prostej, tzn. został w zeszłym tygodniu przyjęty przez Komitet Stały Rady Ministrów i kolejnym punktem jest już przyjęcie przez Radę Ministrów i będziemy mogli oficjalnie przystąpić do realizacji tego wszystkiego, co w Strategii Demograficznej się znajduje – poinformowała.
Sytuacja demograficzna Polski jest katastrofalna. Jak powiedziała Socha, jest nawet gorzej, niż wynikało to z wcześniejszych prognoz.
Polska jest na takiej, można powiedzieć równi pochyłej w kierunku katastrofy demograficznej i niestety to nie jest odległa perspektywa. To są czasy, których dożyją nasze dzieci. Prognoza ONZ mówi, że w 2100, czyli już niedługo, Polaków będzie około 16 milionów. Przy czym, w tym momencie, kiedy powstawała ta prognoza, ona zakładała dzietność na poziomie wyższym w Polsce, niż ona jest dzisiaj. Prognoza nie przewidziała ani pandemii COVID-u, ani wojny na Ukrainie, tych wszystkich zjawisk, z którymi dzisiaj się mierzymy, a które bardzo mocno niestety wpływają – negatywnie oczywiście – na te zagadnienia – podkreśliła.
Światełko w tunelu
Zdaniem wiceminister jest jednak szansa, aby te negatywne trendy odwrócić. Jednak zaznaczyła, że nie należy się spodziewać szybkich efektów.
Strategia zdefiniowała 10 takich dużych obszarów, które wpływają na dzietność i, jeżeli w tych obszarach będziemy w stanie pewne zmiany wprowadzić, odwrócić pewne trendy, to mamy szanse na wyjście z tej pułapki demograficznej i powolne wyrównanie tych trendów i wzrost demograficzny w perspektywie dwóch pokoleń, nie prędzej – stwierdziła.
Rozmowy o Strategii Demograficznej
Dziś o rządowej Strategii Demograficznej ma rozmawiać prezydencka Rada ds. Edukacji, Rodziny i Wychowania. Jak poinformował zastępca szefa Kancelarii Prezydenta RP Piotr Ćwik, w spotkaniu udział wezmą członkowie tej Rady pod przewodnictwem prof. Andrzeja Waśko, a także wiceminister rodziny i polityki społecznej Barbara Socha oraz przewodnicząca Rady Rodziny MRiPS Dorota Bojemska.