System Pegasus

System Pegasus / Fot. YouTube

  • W lutym tego roku zapowiadano powołanie przez Parlament Europejski komisji do zbadania afery Pegasusa.
  • Jest to oprogramowanie szpiegowskie izraelskiej produkcji, jakie było odsprzedawane rządom, by służyć do ścigania terrorystów oraz korupcji.
  • Pegasus był użyty np. przez rząd Tajlandii, przeciwko opozycyjnym aktywistom.
  • Zobacz też: USA: Senator wzywa do zbrojnej walki z ludźmi za życiem

Parlament Europejski rzadko powołuje komisje, jednak w lutym tego roku Media Narodowe donosiły o powstaniu komisji do zbadania afery Pegasusa. Pegasus, którego producentem jest izraelski koncern NSO, był odsprzedawany rządom i miał służyć do ścigania terrorystów oraz korupcji.

Na dzień 19 września zaplanowano przybycie delegacji europosłów z komisji śledczej PEGA. Celem jest zbadanie używania wspomnianego programu. Dziesięć osób ma się spotkać z członkami Komisji Nadzwyczajnej Senatu ds. Pegasusa, posłami, przedstawicielami NIK i biura Rzecznika Praw Obywatelskich. Radio Maryja pisze:

Unijni politycy mają też wysłuchać m.in. relacji osób, które miały być poszkodowane.

W zeszłym tygodniu komisja PEGA zorganizowała wysłuchanie nt. sytuacji w naszym kraju. Wizyta ma potrwać do środy.

Patryk Jaki

Europoseł Patryk Jaki sądzi, że wizyta stanowi ruch motywowany politycznie.

Prawdziwym celem jest dalsze gnębienie Polski, dlatego że głównym zadaniem najważniejszych europejskich elit jest to, aby w Polsce osadzić swojego człowieka, słupa, czyli Donalda Tuska. Przywoływane przez nich argumenty to tylko preteksty do tego, żeby ciągle pokazywać, że w Polsce dzieje się coś złego, aby mogli nam zabierać pieniądze i osłabiać nasz kraj.

Kontrowersje

Oprogramowanie szpiegujące wzbudziło kontrowersje w różnych krajach. Naukowcy z Citizen Lab z Uniwersytetu w Toronto opublikowali raport, w którym oskarżyli rząd Tajlandii o atakowanie opozycyjnych aktywistów za pomocą Pegasusa. Starszy badacz z Citizen Lab John Scott-Railton powiedział:

NSO musi zostać pociągnięta do odpowiedzialności. Rząd ma narzędzia, nadszedł czas, aby zahamować tę niekontrolowaną firmę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Konflikt w Górskim Karabachu

Konflikt w Górskim Karabachu / Fot. @Twitter

  • Wojciech Kempa pod koniec ubiegłego roku powiedział, iż analitycy tudzież bloggerzy tureccy zajmujący się wojskowością modlą się o to, żeby Rosja zaatakowała Ukrainę.
  • Według słów Kempy osłabienie Rosji niewątpliwie zachęciło Turków azerbejdżańskich do działania.
  • Te z kolei mają jego zdaniem na celu “wyrąbanie” sobie korytarza, który połączy Nachiczewan i Turcję z Azerbejdżanem i tureckimi krajami Azji Środkowej.
  • Zobacz też: Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny przeszedł ulicami Warszawy

Wojciech Kempa rozmawiał z Radosławem Patlewiczem na kanale YouTutube tego drugiego. Przypomniał, że pod koniec ubiegłego roku powiedział, iż analitycy tudzież bloggerzy tureccy zajmujący się wojskowością modlą się o to, żeby Rosja zaatakowała Ukrainę.

Zdaniem tychże analityków Rosja utknie na Ukrainie, będzie miała poważny problem, a to tworzy zupełnie nową perspektywę dla świata tureckiego. Od dłuższego czasu obserwujemy zjawisko panturkizmu i dążenie do zjednoczenia świata tureckiego, czyli Turcji oraz krajów powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego, takich jak Azerbejdżan.

Żeby to się ziściło, konieczne jest – z ich punktu widzenia – “wyrąbanie” sobie korytarza, który połączy Turcję z Azerbejdżanem i tureckimi krajami Azji Środkowej. Pan Wojciech Kempa uważa, że konflikt azersko-ormański jest próbą takiego właśnie “wydrążenia” korytarza przez region Zangezur. Jest to południowa część Armenii, jaka oddziela Azerbejdżan od Nachiczewanu.

Wyrąbanie sobie takowego korytarza spowoduje, że świat turecki będzie tworzył jedną całość pod względnym terytorialnym. Tego się należało spodziewać, i to się w tej chwili dzieje.

Rosja i USA sojusznikami Armenii

Według słów Wojciecha Kempy osłabienie Rosji niewątpliwie zachęciło Turków azerbejdżańskich do działania.

Jak mówimy Azerbejdżan, to mówimy Turcja, bo tak naprawdę Azerbejdżan by palcem w bucie nie kiwnął, gdyby nie miał zielonego światła od Erdogana.

Na drodze działań Azerbejdżanu stoi nie tylko Rosja, ale także inne kraje, które nie są zainteresowane “tureckim porządkiem”. Przewodnicząca Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi odwiedziła stolicę Armenii, Erywań. Zdecydowanie potępiła ataki Azerów. Pan Kempa oznajmił:

Amerykanie absolutnie nie godzą się na to, aby Turcja zaczęła się rozpychać.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

YouTube

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • 80 procent niemieckich przedsiębiorstw pozostało w Rosji – wynika z raportu niemieckiego tygodnika biznesowego “Wirtschaftswoche”.
  • W rozmowie z mediami jeden z szefów niemieckich firm opisuje, jak przedsiębiorstwa pracują nad przywróceniem stosunków gospodarczych między Rosją a resztą Europy.
  • Czuje się on odpowiedzialny za swoich rosyjskich pracowników, mówiąc, że byt około 400 rodzin zależy od tego, czy utrzymają się w biznesie.
  • Zobacz też: Rosja twierdzi, że radzi sobie mimo sankcji. A jak jest naprawdę?

Podczas gdy duże niemieckie firmy międzynarodowe, takie jak SAP, musiały ulec presji opinii publicznej i opuściły rynek rosyjski, firmy średniej wielkości, które nie są w centrum uwagi, spokojnie kontynuują swoją działalność, starając się jak najlepiej obejść sankcje.

W rzeczywistości 80 procent niemieckich przedsiębiorstw pozostało w Rosji – wynika z raportu niemieckiego tygodnika biznesowego “Wirtschaftswoche”. W rozmowie z mediami jeden z szefów niemieckich firm opisuje, jak przedsiębiorstwa pracują nad przywróceniem stosunków gospodarczych między Rosją a resztą Europy.

Kierownik firmy wskazał, że obecnie największym problemem, z jakim się borykają, jest brak kontaktu między Rosjanami a innymi narodami Europy. Ponadto nie ma współpracy między Rosjanami a Ukraińcami.

Dyrektor powiedział, że jego firma ma biura w obu krajach i od 2014 roku ciężko pracują nad tym, aby się nie poróżniły. Z kolei duże niemieckie firmy nie miały wyboru i musiały opuścić rosyjski rynek; te, które były niechętne, takie jak niektórzy europejscy producenci samochodów, zostały poddane presji publicznej i politycznej. Średnie przedsiębiorstwa pozostały jednak poza radarem i uniknęły “kontroli publicznej”.

“Od tego zależy byt ok. 400 rodzin”

Ponad dwie trzecie średnich firm niemieckich, czyli około 80 procent, przeciwstawia się sankcjom, wymyślając kreatywne sposoby zastąpienia brakujących części i surowców oraz pracując nad tym, aby ich działalność przetrwała wojnę. W rozmowie z niemiecką gazetą kierownik firmy czuje się odpowiedzialny za swoich rosyjskich pracowników, mówiąc, że byt około 400 rodzin zależy od tego, czy utrzymają się w biznesie. Jak na razie im się to udaje i pracują, czekając na koniec wojny i normalizację stosunków gospodarczych.

Wypowiedzi niemieckiego biznesmena są echem danych firmy Macro Advisory, które zostały opublikowane w lipcu. Zgodnie z nimi mniej niż 5 proc. małych i średnich niemieckich firm zdecydowało się na opuszczenie rosyjskiego rynku w wyniku wojny, a tylko 4 proc. członków Rosyjsko-Niemieckiej Izby Handlowej zapowiedziało całkowite opuszczenie rosyjskiego rynku. Organizacja przeprowadziła ankietę wśród swoich 1050 firm członkowskich, aby dowiedzieć się, jak widzą przyszłość swojego biznesu w Rosji. Pozostałe planują kontynuować swoją działalność na rynku bez zmian, albo częściowo rezygnując z nowych projektów, albo zmieniając swoją strukturę – podaje izba handlowa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

VIII Marsz dla Życia i Rodziny

VIII Marsz dla Życia i Rodziny / Fot. Facebook

W niedzielę 25 września w Krakowie odbędzie się VIII Marsz dla Życia i Rodziny. Organizatorem wydarzenia jest Komitet Organizacyjny Marszu dla Życia i Rodziny Kraków 2022.

VIII Marsz dla Życia i Rodziny

W 2022 roku w Krakowie odbędzie się po raz ósmy Marsz dla Życia i Rodziny, wydarzenie o charakterze prorodzinnym i pro-life. Tegoroczna edycja nosi hasło “Dziecko w sercu Krakowa”. Profil na Facebooku Marsz Dla Życia i Rodziny w Krakowie opublikował nagranie, na którym Witold Gadowski zaprasza, aby przyjść na tegoroczny Marsz Dla Życia i Rodziny.

Gdzie?

Zbiórka Marszu Dla Życia i Rodziny będzie miała miejsce na Placu Matejki. Następnie uczestnicy przejdą ulicą Floriańską i dalej, przez Rynek Główny.

W gronie maszerujących może stanąć każdy, kto opowiada się za poszanowaniem dla ludzkiego życia, ochroną rodziny, dobrym wychowaniem dla naszych dzieci i rozwojem Polski w oparciu o siłę własnego narodu.

O której godzinie?

VIII Marsz dla Życia i Rodziny zacznie się o godzinie 12:00. Całość potrwa ok. dwóch godzin.

Marsz dla Życia to święto rodzin, dlatego zabierz swoją rodzinę i przyjaciół. Niech każdy weźmie ze sobą gwizdki, dzwonki, piszczałki – wszystko, czym można hałasować. Nie zapomnijmy o flagach: narodowej, papieskiej i maryjnej. Bądźmy widoczni!

Atrakcje

Po zakończeniu Marszu będzie można wysłuchać świadectw obrońców życia i rodziny. Pojawi się także akompaniament profesjonalnej orkiestry dętej. Na uczestników czekać będzie występ muzyczny. Zagrają Lidia Jazgar i Ryszard Brączek, czyli “Galicja w Duecie”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Facebook, PCh24, Marsz.info

Poseł PiS, Bartłomiej Wróblewski. / Fot. Arch. Piotr Motyka.

Zobacz także: Polski ksiądz w Charkowie: „Prosimy o pomoc” [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Jaka jest, w dzisiejszych czasach, sytuacja demograficzna w Polsce?

Bartłomiej Wróblewski: Sytuacja demograficzna w Polsce, tak jak w całej Europie, jest zła i co gorsza nie ulega istotnej poprawie. Mówię istotnej, ponieważ krótko po wprowadzeniu programu „500 +” było u nas widać taką poprawę. Niestety ten trend znowu wrócił do tego, który obserwujemy od ponad trzech dekad, to znaczy zmniejszania się współczynnika dzietności (przeciętnej liczby dzieci, które urodziłaby kobieta w ciągu całego życia). Według prognoz Głównego Urzędu Statystycznego z 2015 r., w 2019 roku ten współczynnik miał wynosić 1,28. Wprowadzenie„500 +” spowodowało, że ta tendencja na chwilę się odwróciła i było to 1,42, ale do zastępowalności pokoleń potrzeba 2,1-2,2 dzieci na kobietę. To pokazuje skalę problemu. Oczywiście sytuacja demograficzna właściwie w całej Europie jest zła, choć nie jest zła w równym stopniu. We Francji ten współczynnik wynosi 1,8-1,9, a na Malcie czy we Włoszech zaledwie 1,1-1,2. Oznacza to, że w rodzinie jest średnio jedno dziecko.

Czyli można powiedzieć, że wbrew naszym intuicyjnym przekonaniom, w niektórych państwach tradycyjnie rodzinnych, takich jak Malta czy Włochy, sytuacja demograficzna jest w Europie najgorsza, a w niektórych krajach liberalnych, bywa lepsza. I oczywiście jedną z przyczyn jest imigracja, ale tych wyników nie tłumaczy tylko fakt dużej ilości dzieci wśród rodzin imigrantów, ale także to, że państwo francuskie od czasu po II wojnie światowej jest świadome problemu i aktywne. Już w 1945 roku powołało szczególnego rodzaju instytucję, Narodowy Instytut Studiów Demograficznych (L’Institut national d’études démographiques (Ined) – przyp. red.). Dlatego, że we Francji jeszcze przed wojną, w końcu lat 30., problem demograficzny został zauważony. Innymi słowy nie mam w sobie przekonania, że jest w prosty sposób możliwe odwrócenie trendów kulturowych i cywilizacyjnych, które prowadzą do kryzysu demograficznego, ale wydaje się, że zorganizowane i uporządkowane działanie ze strony państwa w jakimś stopniu te procesy może łagodzić.

Piotr Motyka: Jakie są te problemy kulturowe, cywilizacyjne, które wpływają na taki stan rzeczy, jaki obecnie mamy?

Bartłomiej Wróblewski: Jest ich wiele, w tym osłabienie więzi rodzinnych, późne zawieranie i rozpad małżeństw, wyższe aspiracje życiowe, nastawienie na karierę zawodową, emancypacja kobiet. Między innymi dlatego ludzie decydują się później na posiadanie dzieci, albo nie decydują się w ogóle. Szerszym problemem jest rozpad więzi społecznych, rodziców z dziećmi, przez co na przykład trudniej liczyć na pomoc dziadków. Nie ma wątpliwości, że jest to także konsekwencją ogólnego osłabienia religijności, zmiany postrzegania sensu naszego życia, jak one może i powinno wyglądać. 

Piotr Motyka: Jaka jest obecnie sytuacja z mającym powstać Polskim Instytutem Rodziny i Demografii?

Bartłomiej Wróblewski: Jego powołanie jest próbą stworzenia instytucji, która w sposób organiczny, uporządkowany, konsekwentny, z myślą o dekadach, a nie latach, będzie zajmowała się kwestiami związanymi z demografią, a może nawet szerzej sytuacją ludnościową Polski. A więc, z jednej strony, dzietnością, ale także kwestiami zachęcenia naszych rodaków ze świata, by do Polski wrócili czy sprawami migracji. Takiej instytucji w naszym kraju nie ma. Jest kilka ciał, które czasami są w takich dyskusjach przywoływane, ale mimo nazw w rzeczywistości nie prowadzą szerokiej i systematycznej pracy w tym zakresie.

Na przykład Komitet Nauk Demograficznych przy Polskiej Akademii Nauk skupia naukowców z różnych części kraju, nie prowadzi jednak własnej, systematycznej, codziennej działalności. Jest Rządowa Rada Ludnościowa, w której reprezentowane są różne organy administracji publicznej, ale która zatrudnia zaledwie kilka osób, a więc siłą rzeczy nie może prowadzić działań innych niż koordynujące. Jest też Rada Rodziny przy Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej, która skupia, przede wszystkim przedstawicieli prorodzinnych organizacji pozarządowych. Każda z tych instytucji odgrywa istotną rolę, ale ich działania są punktowe, żadna z nich nie zajmuje się na co dzień pracą badawczą, analityczną, nie przygotowuje ustaw, programów społecznych, medialnych, które mogłyby zmienić sytuację demograficzną. 

W gruncie rzeczy, w tym obszarze, mamy niewielkie, rozproszone po kraju kilkuosobowe zespoły badaczy zajmujących się demografią na różnych polskich uczelniach, nieco większy zespół analityków w GUS, ale w żaden sposób nie jest to alternatywa dla dużej instytucji, w której kilkudziesięcioosobowy zespół zajmowałoby się tymi problemami w sposób profesjonalny, wieloaspektowy, i traktował to jako swoje głównie zadanie, a nie działanie podejmowane ad hoc, tylko wykonywane dzień po dniu, rok po roku.

Piotr Motyka: Jakie mają być formy działania Instytutu, czy ma mieć jakieś specjalne uprawnienia, fundusze, czy ma przyznawać granty?

Bartłomiej Wróblewski: Wstępny budżet instytucji to nieco ponad 30 milionów złotych rocznie. Chodzi w pierwszym rzędzie o prace naukową, analityczną w sferze demografii, włączając w to formułowanie propozycji dla parlamentu i rządu, a także podejmowanie działań w sferze kultury i edukacji. Drugim obszarem działalności Instytutu jest obrona konstytucyjnych praw rodziny i rodziców, czyli inaczej mówiąc, prezes Instytutu miałby kompetencje rzecznika praw rodziny i rodziców, analogiczne do tych jakie posiadają rzecznicy praw dziecka czy praw obywatelskich.

Piotr Motyka: Jak się Pan zapatruje na bardziej niekonwencjonalne metody na zmianę obecnego trendu demograficznego typu wprowadzenie podatku od singli, tzw. bykowego?

Bartłomiej Wróblewski: Myślę, że to temat zastępczy, prawnie i społecznie trudny do realizacji, a ostatecznie nie rozwiązujący problemu demograficznego. Stworzenie Instytutu też samo w sobie go nie rozwiązuje, ale daje szansę na sprofesjonalizowanie naszego podejścia. I jeśli chodzi o stan wiedzy i jeśli chodzi o możliwe działania łagodzące kryzys demograficzny. Ważne abyśmy opierali się o twarde badania, a nie żyli w świecie swoich wyobrażeń. 

Piotr Motyka: Być może jednak w perspektywie czasu te trendy będzie się dało odwrócić?

Bartłomiej Wróblewski: Doświadczenie niektórych państw, w ostatniej dekadzie na przykład Węgier, gdzie współczynnik dzietności wzrósł z 1,25 do 1,55 pokazują, że jesteśmy w stanie o 10, 20, 30%, może nawet nieco więcej, poprawić sytuację. Ta dyskusja może wydawać się abstrakcyjna, gdy przywołujemy wskaźniki rzędu 1,2, 1,4 czy 1,8, ale każda jedna dziesiąta procenta oznacza wiele tysięcy, a w perspektywie lat dziesiątki tysięcy ludzi. Każda zmiana na plus, byłaby z korzyścią dla nas jako społeczeństwa. 

Według GUS, w 2050 roku, będzie 4,5 miliona Polaków mniej. Mało prawdopodobne, aby tę lukę zapełnili migranci czy uchodźcy zza wschodniej granicy. Mogą nieco złagodzić problem demograficzny, ale zasadniczo w Polsce sytuacji nie zmienią. Tym bardziej, że także Ukraina i Białoruś borykają się od lat z trudnościami demograficznymi, które wojna i napięcia polityczne ostatnich lat tylko spotęgowały.

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Panie Pośle. Życzę powodzenia, szczęść Boże!  

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Senator Mazie Hirono

Senator Mazie Hirono / Fot. Twitter

  • Amerykańska senator Mazie Hirono publicznie wezwała zwolenników mordowania osób nienarodzonych do “dosłownego chwycenia za broń” przeciwko Amerykanom pro-life.
  • Uwagi te wygłosiła w Senacie, domagając się od rządu federalnego przyznania kobietom “prawa” do popełniania mordów na niektórych dzieciach.
  • “Wezwanie do broni” pani senator pozostało niezauważone przez oligarchów technologicznych i media głównego nurtu, które od dawna upierają się, że nawet niewinne wypowiedzi są podżeganiem do przemocy.
  • Zobacz też: Azerscy żołnierze dopuścili się szokującej zbrodni? Internauci oburzeni

Amerykańska senator Mazie Hirono publicznie wezwała zwolenników mordowania osób nienarodzonych do “dosłownego chwycenia za broń” przeciwko Amerykanom pro-life. Uwagi te wygłosiła w Senacie, domagając się od rządu federalnego przyznania kobietom “prawa” do popełniania mordów na niektórych dzieciach.

Hirono powiedziała, że opowiadanie się za życiem to “jest jawny atak na kobiety w tym kraju”.

Tak to widzę. Tak widzi to coraz więcej kobiet i tych, którzy wspierają nasze prawo do podejmowania decyzji o własnych ciałach.

Jest to absurdalne stwierdzenie, bowiem zamordowanie drugiego człowieka nie jest decyzją o własnym ciele. Gdyby ciało osoby nienarodzonej było dosłownie wyłącznie ciałem matki, musielibyśmy twierdzić, iż kobieta w ciąży ma dwie głowy, cztery ręce, a niektóre mają nawet penisa.

To jest dosłownie wezwanie do broni w naszym kraju.

“Nawoływanie do przemocy”

“Wezwanie do broni” pani senator pozostało niezauważone przez oligarchów technologicznych i media głównego nurtu, które od dawna upierają się, że nawet niewinne wypowiedzi są podżeganiem do przemocy. Na przykład 8 stycznia 2021 roku prezydent Donald Trump napisał następujące tweety:

75 000 000 wspaniałych amerykańskich patriotów, którzy głosowali na mnie, AMERICA FIRST i MAKE AMERICA GREAT AGAIN, będą mieli ZNACZĄCY GŁOS w przyszłości. Nie będą lekceważeni ani traktowani niesprawiedliwie w żaden sposób!!!

Dla wszystkich, którzy pytali, nie pójdę na Inaugurację 20 stycznia.

Za te wpisy Twitter zbanował prezydenta na stałe, ponieważ słowa rzekomo “podżegają do przemocy”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

America’s Frontline News

Partia KORWiN

Janusz Korwin-Mikke. / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Janusz Korwin-Mikke po raz kolejny wzbudził kontrowersje swoją wypowiedzią.
  • Goszcząc u Marianny Schreiber powiedział, że państwo nie powinno karać za gwałt na ośmioletniej dziewczynce.
  • “Jak dla mnie to ostateczna kompromitacja Konfederacji” – skomentował Radosław Patlewicz.
  • Zobacz też: Warszawiacy uczcili Pileckiego

Janusz Korwin-Mikke, prezes partii KORWiN, który deklaruje się jako konserwatysta, choć ma niejednoznaczne podejście do ochrony życia ludzkiego od poczęcia i zdradza własną żonę (mając pięcioro dzieci spoza małżeństwa), kolejny raz zaprezentował zgniliznę liberalizmu. Goszcząc u Marianny Schreiber powiedział, że państwo nie powinno karać gwałciciela ośmioletniej dziewczynki.

Marianna Schreiber zaczęła od powiedzenia:

Panie pośle, przypuszczając że dziewczynka może dostać miesiączkę już w wieku ośmiu lat, nie uważa Pan współżycia z tak małoletnią dziewczynką jako pedofilii?

Korwin-Mikke odparł na to, że w naszej kulturze takie rzeczy się nie zdarzają.

Ale postulowałby Pan za tym, żeby jednak nie było to nazywane pedofilią?

Polityk odpowiedział:

Ja uważam, żeby to nie było po prostu karalne i tyle.

“Kompromitacja Konfederacji”

Wypowiedź skomentował historyk i publicysta Radosław Patlewicz.

Korwin uważa, że pedofilia, konkretnie współżycie z 8-letnimi dziewczynkami nie powinna być karana. Jak dla mnie to ostateczna kompromitacja Konfederacji.

Napisał, że skoro wciąż polityk jest obecny w partii, oznacza to, że reszta zgadza się z jego “poglądami”. Prezes partii KORWiN powiedział dużo zdań, które wywołały kontrowersje. Lata temu stwierdził na przykład, że wolałby, aby jego córka trafiła w ręce gwałciciela niż na “lekcje edukacji seksualnej”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter, Fronda

Viktor Orban

Premier Viktor Orban / Fot. PAP/EPA/Benko Vivien Cher HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Unijny komisarz ds. budżetu Johannes Hahn mówił o nieprawidłowościach w węgierskich przepisach, dotyczących zamówień publicznych.
  • Wspomniał także brak zabezpieczeń przed konfliktami interesów i nieskuteczną walce z korupcją.
  • KE sugeruje zawiesić 65% wypłat dla Węgier na trzy programy operacyjne w ramach polityki spójności. Stanowi to kwotę ok. 7,5 mld euro.
  • Zobacz też: Czechy: Pracownik MSZ pracował dla rosyjskiego wywiadu

Komisja Europejska chce zawiesić pieniądze dla Węgier. Powodem są “naruszenia praworządności” w postaci korupcji. Unijny komisarz ds. budżetu Johannes Hahn mówił o nieprawidłowościach w węgierskich przepisach, dotyczących zamówień publicznych, o braku zabezpieczeń przed konfliktami interesów i nieskutecznej walce z korupcją.

Dzisiejsza decyzja jest wyraźnym dowodem determinacji Komisji w zakresie ochrony budżetu UE i wykorzystania wszystkich dostępnych nam narzędzi, aby osiągnąć ten ważny cel. (…) Chodzi o naruszenia praworządności, które zagrażają wykorzystaniu i zarządzaniu funduszami UE.

KE sugeruje zawiesić 65% wypłat dla Węgier na trzy programy operacyjne w ramach polityki spójności. Stanowi to kwotę ok. 7,5 mld euro. “Rada Europy” podejmie decyzję w tej sprawie w oparciu o kwalifikowaną większość głosów. Ma na to miesiąc, choć termin może zostać przedłużony (maksimum to dodatkowe dwa miesiące).

“Praworządność”

Tzw. mechanizm warunkowości Komisji wobec Węgier trwa od końca kwietnia. Władze Węgier zapowiedziały niedawno, iż utworzą niezależny organ antykorupcyjny i grupę roboczą z udziałem organizacji pozarządowych do nadzorowania “wydatków europejskich”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24

Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny

Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny / Fot. Twitter.com/PawelOzdoba

Zobacz także: Warszawiacy uczcili Pileckiego

Przemarsz poprzedził koncert zespołu Arka Noego na Placu Zamkowym. Potem zebrani ruszyli Krakowskim Przedmieściem, a manifestację zakończono pod pomnikiem Mikołaja Kopernika. O godzinie 13:00 dla uczestników Marszu odprawiono Mszę Św. w kościele Św. Krzyża.

Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny przeszedł ulicami Warszawy już po raz siedemnasty. W tym roku pod hasłem: „I ślubuję Ci”. Wybrana dewiza miała wrócić szczególną uwagę na problem trwałości małżeństw.

Chcemy pokazać, że małżeństwo jest instytucją niezwykle ważną. Musimy dziś, w dzisiejszym świecie, bardzo zasadniczo go bronić, ponieważ pojawia się mnóstwo ataków ideologicznych, które chcą doprowadzić do redefinicji małżeństwa – powiedział Paweł Ozdoba, prezes Centrum Życia i Rodziny.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Marsz Pileckiego 2022

Marsz Pileckiego 2022 / Fot. Paweł Kubala

Zobacz także: Sierakowice: Odsłonięto pomnik ku pamięci 5. Wileńskiej Brygady AK

Wydarzenie otrzymało Patronat Honorowy Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Profesora Piotra Glińskiego oraz Ministra Obrony Narodowej Mariusza Błaszczaka. Partnerami wydarzenia było: Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, Media Visage, Fundacja Służba Niepodległej, Fundacja Młode Kresy, Stowarzyszenie KoLiber, Stowarzyszenie Młodzi dla Polski, Stowarzyszenie Dla Polski. Marsz dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

O 17.30 przed pomnikiem Kopernika było, pomimo zaangażowania ogromnych środków publicznych, tylko kilku uczestników. Marsz się nie rozpoczynał. Również o 17.45 było więcej dziennikarzy, policjantów i wynajętej służby medycznej niż uczestników. Dopiero o 18.00, czyli po pół godziny pojawiło się kilkadziesiąt osób z jakieś rządowej konferencji i marsz się rozpoczął.

Można było odnieść wrażenie, że PiS nie ma rezerw kadrowych i nie ma komu przychodzić na PiS-owskie demonstracje. Niezbyt to dobrze wróży formacji rządzącej na przyszłość.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com