Szef Tesli Elon Musk opublikował na Twitterze wpis dotyczący wojny na Ukrainie. Zaproponował rozwiązanie pokojowe i podał warunki. Pierwszym jest… kolejne przeprowadzenie referendów, tym razem pod nadzorem Organizacji Narodów Zjednoczonych.
Rosja odchodzi, jeśli taka jest wola ludu.
Drugi warunek to pozostawienie Krymu w rękach Rosji.
Krym formalnie należy do Rosji, tak jak jest od 1783 r. (do pomyłki Chruszczowa).
Trzecim jest zapewnienie zaopatrzenia Krymu w wodę, a czwartym neutralność Ukrainy. Można było głosować za lub przeciw takim rozwiązaniom. Ten ‘sondaż’ wypełniło ponad 2,7 mln internautów z wynikiem ‘przeciw’ z 59,1% głosów.
“Prawdopodobnie”
Musk dodał, że tak prawdopodobnie będzie wyglądała przyszłość.
Pytanie tylko, ilu do tego czasu umrze.
Napisał także:
Warto również zauważyć, że możliwym, choć mało prawdopodobnym rezultatem tego konfliktu jest wojna nuklearna.
Ukraine-Russia Peace:
– Redo elections of annexed regions under UN supervision. Russia leaves if that is will of the people.
– Crimea formally part of Russia, as it has been since 1783 (until Khrushchev’s mistake).
Jan Paweł II święci Pomnik Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego w Warszawie w 1999 roku. / Fot. Wikimedia Commons/Sejm RP
Część kłamstw lewicy i pseudoliberałów dotyczy historii. Kolportowane są przez media, pseudo elity, system „edukacji”, plotki, kłamstwa o Kościele katolickim, historii cywilizacji zachodniej, Polsce i Polakach, narodowcach.
Lewica i pseudoliberałowie kłamali, kłamią i kłamać będą, by chronić swój monopol na władzę. Wszelka prawda, w tym i historyczna, dla lewicy i pseudoliberałów stanowi barierę dla ekspansji lewicowej tyranii, a więc zagraża monopolowi lewicy i pseudoliberałów na własność i pozycję zapewniającą profity. Wojna kulturowa, której fragmentem jest walka o historię, pokazuje jak ważna w grze interesów jest kwestia kontrolowania pamięci historycznej.
Wrogie nam siły starają się nam non stop wmówić, że przeszłość to wydarzenia niemające znaczenia dla naszego współczesnego życia. W rzeczywistości historia to korzenie i fundamenty dnia dzisiejszego i naszej przyszłości. Możnym tego świata, których można określić mianem braminów (hinduskiej klasy uprzywilejowanej mającej prawa i przywileje, pozycję i własność, niedostępne klasom niższym a szczególności skazanym na życie w nędzy i pracy ponad siły pariasom), zależy by pariasi (w naszym wypadku Polacy katolicy, polscy patrioci, niebędący beneficjentami komuny i postkomuny) nie poznali ani przyczyn, ani mechanizmów, które doprowadziły do tego, że jedni są ofiarami systemu (który sztucznie kreuje w naszym kraju biedę) a inni beneficjentami, braminami pasożytującymi na pariasach.
Prawda zagrożeniem dla beneficjentów systemu
Prawda historyczna o historii najnowszej, o tym jak doszło do dziesięcioleci komunistycznej okupacji i transformacji komunistów w lewicę i pseudoliberałów, jest niebezpieczna dla beneficjentów tego systemu, czyli braminów. Prawdziwa historia pokazuje, że dzisiejsi beneficjenci systemu swoją pozycję zyskali nie dzięki pracy czy talentom swoich przodków, ale są tym, kim są i mają to co mają, bo tak zadecydowali komuniści kierowani przez Rosjan w czasach gdy Polska po wojnie była faktyczną kolonią Rosji sowieckiej.
Wspominanie o historii najnowszej rodzi niebezpieczne dla braminów pytania i konstatacje. Uświadamia, że przodkowie dzisiejszych pariasów, żołnierze wyklęci, patrioci, NSZ, walczyli o to by Polska należała do zachodu, była demokratyczna i wolnorynkowa, o wolność i dobrobyt, a przodkowie dzisiejszych braminów za cenę profitów i przywilejów od rosyjskiego okupanta walczyli o to by Polska była zniewolona przez komunistów, by zlikwidowano demokracje i wolny rynek, by przez dekady Polaków utrzymywać w niewoli i sztucznie wykreowanej biedzie. Zresztą braminom, którzy odziedziczyli i replikowali pozycje swoich przodków z okresu PRL, tak zostało i dziś popierają Unię Europejską, by Polacy dalej nie mieli wolności i by żyli w sztucznie wykreowanej nędzy – bo Polska według Niemców, których instrumentem jest Unia Europejska, ma być pozbawiona przemysłu, by polski przemysł nie był konkurencją dla niemieckiego, ma być rezerwuarem taniej siły roboczej i rynkiem zbytu dla niemieckiej tandety.
Polacy mają nie znać historii
W zwalczaniu prawdziwej historii przez lewicę i pseudoliberałów chodzi o między innymi o to by Polacy nie uświadomili sobie, że powodem tego, że dziś bramini mają swoją pozycję dającą profit (są profesorami, sędziami, prokuratorami, publicystami w największych mediach, właścicielami dochodowych biznesów) a przez to realną władzę, a potomkowie NSZ, BCh czy AK nie mają pozycji a przez to kasy dającej władzę, są decyzje Rosjan okupujących Polskę po II wojnie światowej. Gdyby nie było PRL, tylko wolna i suwerenna Polska, to rozwój Polski nie byłby zablokowany przez reżim komunistyczny, a potem blokowany przez postkomunistów i ich przyjaciół i tajnych konfidentów.
Wojna kulturowa, której fragmentem jest spór o historię, toczy się o to czy zyskamy wolność i możliwość budowy dobrobytu, czy dalej będziemy zniewalani i sztucznie utrzymywani w biedzie by bramini mogli się cieszyć nienależnymi przywilejami, będącymi nagrodą za trzymanie Polski i Polaków w sztucznie wykreowanej biedzie.
Nie wolno poddawać się defetyzmowi
Patrząc w perspektywy kilku dziesięcioleci, nie należy popadać w defetyzm, pomimo wszechpotęgi naszych wrogów, prawie absolutnej dominacji, udało się nam wiele osiągnąć. Gdyby nasza działalność nie miała znaczenia nie spotkałyby nas represje i prześladowania, lewica i pseudoliberałowie by nie likwidowali demokracji i wolności słowa, by zamknąć nam usta i odebrać wpływ na losy naszego kraju (tak jak dziś to robi Unia Europejska). Każdy dzień walki przybliża nas do pokonania sił zła. Naszym największym wrogiem jest uleganie defetyzmowi, który niestety sieją też i niektórzy prawicowi felietoniści. Zło trymuje tylko wtedy gdy dobrzy ludzie są bezczynni.
Obrońcy poczty, którzy przeżyli agresję Niemiec i nie uciekli, stanęli przed niemieckim sądem wojennym. Ten skazał ich na śmierć za “działalność partyzancką”. Rozstrzelanych 5 października pochowano w nieoznaczonym miejscu.
Obrońcy Poczty Polskiej w Gdańsku
1 września 57 pocztowców, mając do dyspozycji kilka karabinów i granaty, broniło Poczty Polskiej przy Hevelius Platz w “Wolnym Mieście Gdańsku”. Stanowiło to jedną z pierwszych zbrojnych potyczek II wojny światowej.
Przeciwko 57 obrońcom Poczty Polskiej w Gdańsku z jednym karabinem przeciwpancernym i trzema RKM-ami stanęło prawie dwustu Niemców dysponujących samochodem pancernym oraz artylerią. Według planu Sztabu Głównego Wojska Polskiego gdańszczanie mieli bronić budynku przez około 6 godzin, skończyło się na więcej niż 14.
Rozstrzelanie obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku
Atakujący użyli benzyny i ognia. Poparzeni pocztowcy skapitulowali. Niemcy nie potraktowali ich jak żołnierzy, ale bandytów. Zgodnie z interpretacją przepisów ustalonych przez władze III Rzeszy, Polaków skazano na śmierć.
Sprawcy zbrodni nie zostali ukarani, wręcz odwrotnie – doczekali się w Niemczech karier.
Obrońca Poczty Polskiej w Gdańsku
Obronę Poczty w Gdańsku przeżyło 5 osób. Jednego z nich, Franciszka Mielewczyka, można posłuchać tutaj.
Polskę i całą Europę zalewa fala fałszywych informacji dotyczących energetyki. Rosyjska dezinformacja wykorzystuje spowodowane przez wojnę Putina i agresywną polityką energetyczną Kremla wysokie ceny energii do siania niepewności i strachu. Cel rosyjskiej propagandy jest prosty – destabilizacja Polski i jej sojuszników w Unii Europejskiej i NATO.
Polski Komitet Energii Elektrycznej obecnie prowadzi działania edukacyjne i komunikacyjne w ramach kampanii „Liczy się energia” (liczysieenergia.pl), gdzie zachęca odbiorców energii elektrycznej do jej oszczędzania oraz kampanii „Ceny energii”, w której wyjaśnia mechanizmy kształtowania cen energii w Polsce i Europie. Uzupełnieniem tych działań jest kampania „Walczymy o Polską Niezależność”, która wyjaśni w przystępny sposób jak doszło do obecnych wzrostów cen na świecie, kto za nie odpowiada oraz wskaże działania Polski w obliczu ogólnoeuropejskiego kryzysu energetycznego.
Flagowym elementem kampanii są billboardy, z niezwykle wyrazistą i jednoznaczną grafiką – słup elektryczny odbija karabin maszynowy, pokazujący jak energia jest wykorzystywana jako broń, a obok słupa widoczna jest twarz Putina, wraz z sloganem “Wysokie ceny energii to też jego broń”.
Kampania jasno przypomina Polakom, że to Władimir Putin jest odpowiedzialny za obecny kryzys energetyczny. Tłumaczy również jak do niego doszło, w tym pokazując rolę nieodpowiedzialnej polityki niektórych krajów europejskich, które uzależniły się od rosyjskiego gazu, wbrew ostrzeżeniom Polski i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej.
Tytuł kampanii „Walczymy o Polską Niezależność” nie jest przypadkowa – Polska i Polacy nie są biernymi ofiarami polityki energetycznej Rosji. Jaki mówi Wojciech Dąbrowski, Prezes Rady Zarządzającej PKEE:
– Agresja Rosji na Ukrainę pokazuje, jak ważne jest budowanie systemu bezpieczeństwa własnego kraju, poczynając od kwestii militarnych, po gospodarcze i energetyczne. Wojna na Ukrainie zmienia priorytety polityki międzynarodowej, w tym te dotyczące energetyki. Polska musi dążyć do utrzymania silnej i niezależnej branży energetycznej.
Polska od lat prowadzi projekty infrastrukturalne mające na celu bezpieczeństwo energetyczne, takie jak Baltic Pipe, połączenia transgraniczne gazu z Litwą i Słowacją, rozbudowę Terminalu LNG w Świnoujściu czy też inwestycje w infrastrukturę energetyczną oraz odnawialne źródła energii m.in. farmy wiatrowe na Bałtyku. Polski rząd natomiast wprowadził działania mające chronić Polaków przed wysokimi cenami, w tym tarczę antyinflacyjną, tarczę solidarnościową czy też dodatek węglowy. Rosyjska agresja na Ukrainę pokazuje, że w odróżnieniu od wielu państw szczególnie Europy Zachodniej, Polska prowadzi od lat odpowiedzialną politykę. Dlatego też ceny energii w Polsce są dziś wśród najniższych w Europie.
Warto także przypomnieć, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przy okazji Debaty o Stanie Unii Europejskiej w Parlamencie Europejskim w Strasburgu stwierdziła:
„Mamy nauczkę z tej wojny; trzeba było wsłuchać się w głosy wewnątrz UE, w Polsce, krajach bałtyckich, w całej Europie Środkowo-Wschodniej; oni od lat nam mówili, że Putin się nie zatrzyma.”
Powodem drastycznych wzrostów kosztów energii jest celowa agresywna polityka Putina jak i rosyjska inwazja na Ukrainę. Europa jest co do tego zgodna:
„Nieuzasadniona i niczym niesprowokowana wojna Rosji przeciwko Ukrainie silnie wpłynęła na rynki energii i żywności. Kraje UE ściśle koordynują działania zapobiegające wzrostowi cen i niedoborowi dostaw” – podkreśla w swoim komunikacie Rada UE ds. Energii.
„Wiadomo było, że Europa ma przed sobą bardzo trudną zimę, ale ta najnowsza deklaracja oznacza prawdziwą wojnę” – skomentowała decyzję Rosji o wstrzymaniu dostaw gazociągiem Nord Stream Premier Szwecji Magdalena Andersson.
„Jedyne, na co można liczyć ze strony Rosji, to kłamstwa” – powiedział z kolei wicekanclerz Niemiec Robert Habeck odpowiedzialny za gospodarkę i ochronę klimatu.
Podczas gdy Rosja stara się militarnie podbić Ukrainę, przeciw państwom Unii Europejskiej prowadzi wojnę hybrydową, polegającą na wywołaniu kryzysu energetycznego i budowaniu poczucia strachu i niepewności, szczególnie w obliczu nadchodzącej zimy, poprzez rozsiewanie dezinformacji.
Wobec tych agresywnych i niebezpiecznych działań należy reagować w stanowczy i zdecydowany sposób. Dlatego właśnie 4 października 2022 r. PKEE rozpoczyna kampania informacyjną, wykorzystującą szeroki wachlarz mediów interaktywnych i tradycyjnych.
Korea Północna poparła we wtorek próby nielegalnego zagarnięcia ukraińskich ziem poprzez aneksję czterech regionów. W oświadczeniu wydanym przez północnokoreańskie MSZ dyrektor generalny departamentu organizacji międzynarodowych Jo Chol Su stwierdził, że referenda przeprowadzone w zeszłym tygodniu na Ukrainie oznaczały “wolę” narodu i były “zgodne z Kartą Narodów Zjednoczonych”.
USA ingeruje w wewnętrzne sprawy niezależnych krajów i narusza ich prawa poprzez nadużywanie [Rady Bezpieczeństwa ONZ] UNSC. To jest ta sama stara sztuczka USA, a świat był świadkiem wielu podobnych nielegalnych działań.
Komentarze urzędnika były echem twierdzeń Putina po tym, jak sondaże pokazały, iż Ukraińcy w obwodach donieckim, ługańskim, zaporoskim i chersońskim “w przeważającej większości” rzekomo poparli secesję od Ukrainy.
Rakieta
Komentarze północnokoreańskiego ministerstwa zbiegły się z decyzją Pjongjangu o wystrzeleniu niezapowiedzianej rakiety balistycznej nad Japonią – która dołączyła do USA i sojuszników z NATO w potępieniu nielegalnej inwazji Moskwy na Ukrainę.
Pocisk wystrzelony przez Koreę Północną o zasięgu ponad 2800 mil – został natychmiast potępiony przez Biały Dom, który oskarżył Pjongjang o rażące naruszenie usankcjonowanych przez Radę Bezpieczeństwa ONZ międzynarodowych norm bezpieczeństwa.
Rosjanie zdemoralizowali Polaków w zaborze rosyjskim
Zdaniem Zdziechowskiego Rosji udało się zatruć duszę Polaków z zaboru rosyjskiego i ich zdemoralizować (germanizacja inaczej niż rusyfikacja tylko wzmocniła Polaków). Tożsamość rosyjska po rewolucji wyrażała się w bolszewickim dążeniu do utopii poprzez rewolucyjne zniszczenie rzeczywistości. Rosja dla Zdziechowskiego była zawsze państwem zaborczym, a zabór cudzych ziem służył rozwojowi biurokracji. Biurokracja zaborcza Rosji niszczyła kulturę ludów okupowanych i uniemożliwiała działanie okupowanych społeczeństw. Prowadziła do powszechnego zdziczenia (któremu przeciwdziałał tylko Kościół katolicki). Rosjanie niszczą okupowanych dla samej radości niszczenia i by okupowanym nie żyło się lepiej. Rosjanie, by gnębić okupowanych, sprzymierzają się z lokalnym motłochem.
Duszę rosyjską, zdaniem Zdziechowskiego, doskonale scharakteryzował Mikołaj Bierdiajew. Zdziechowski twierdził, że mistycyzm rosyjski pozbawiony jest logiki i realizmu. Ekstremizm uznawał za cechę tożsamości rosyjskiej. Ekstremizm rosyjski wyraził się w anarchizmie, którego teoretykami byli Rosjanie. Rewolucyjny ekstremizm rosyjski zatruwał dusze Rosjan nie programem politycznym, ale przez poezję.
Zdaniem Zdziechowskiego Rosjanie bezpodstawnie są przekonani o swojej wyższości cywilizacyjnej, o swojej ponadprzeciętnej inteligencji emocjonalnej. Rosjanie nie są wstanie dostrzec w innych nacjach nic ciekawego, są etno egocentryczni. Zdaniem Zdziechowskiego Rosjanie przepojeni są prymitywną pychą i ekstremistyczną pogardą dla innych. Rosjanie nie są też zainteresowani prawdą. Swoją anty chrześcijańską tożsamość uzasadniają religijnie.
Według Zdziechowskiego „własnością umysłu rosyjskiego jest skłonność do zaciemniania każdej prostej i jasnej rzeczy za pomocą mistycznego frazesu i do podnoszenia jej w ten sposób na mglistą jakąś wyżynę”. Mistyczny frazes umożliwia Rosjanom ukazywanie zła jako dobra. Ta diabelska amoralność jest cechą tożsamości wielu Rosjan. Zdziechowski głosił też, że: „gardzić powszechnymi cnotami, a marzyć o szczytach bohaterstwa, spadać w otchłań nihilizmu, taka jest tragedia rosyjskiego maksymalisty”. Tożsamość rosyjska odrzuca wszystko to, co Europa uznaje za cnotę. Codzienne cnoty uznaje za przyziemnie niegodne. Gardzi codziennością. Ekscytuje się tym, co niecodzienne i nienormalne.
Lewicowość owocem tożsamości rosyjskiej
W swej książce Zdziechowski opisuje jak w połowie XIX wieku, postępowcy wykorzeniali młodych Polaków z polskości, mamiąc ich wizjami rosyjskiej postępowości, głosząc, że wszystko, co polskie jest wsteczne. Nienawiść do polskości propagowali też Żydzi. Motywy polskiej młodzieży zatrutej rosyjskimi ideami rewolucyjnymi były irracjonalne i emocjonalne, przepojone mesjanistycznym uwielbieniem dla pierwotnej Rosji. Zrusyfikowana polska młodzież z zapałem neofitów stała się awangardą rusyfikacji w Polsce. Rusyfikacja ideowa stała się fundamentem rusyfikacji politycznej. Rusyfikacja mas polskich w 1914 roku była tak wielka, że masy polskie lojalnie szły do armii rosyjskiej (skala lojalności zaskoczyła samych Rosjan), elity polskie wspierały wysiłek militarny Rosji. Polacy wiązali swoje nadzieje z Rosją. Tożsamość polska była w regresie, szczególnie antypolscy byli postępowcy. Antyrosyjscy piłsudczycy chcieli odrodzenia Polski na drodze rewolucji (czyli sami ulegali wpływom tożsamości rosyjskiej) – z czasem postulaty rewolucji socjalnej były coraz ważniejsze.
Związki Żydów i Rosji
Pisząc o Żydach autor „Wpływy rosyjskie na duszę polską” stwierdził, że kontrolę nad słabym rosyjskim ruchem rewolucyjnym przejęli Żydzi (stanowiący dobrze zorganizowaną globalną społeczność). Żydzi narzucili rewolucjonistom centralizm (który zapewnił społeczności żydowskiej sukces). Nacjonalizm żydowski natchnął centralizmem nacjonalizm rosyjski.
Owocem tożsamości rosyjskiej stało się to, że rosyjska klasa średnia i elita zaakceptowały zbrodnie bolszewickie jako nieuniknione. Nuda codzienności była tak Rosjanom obmierzła, że z entuzjazmem witali zapowiedzi rewolucyjnych zmian. Sowieci po carskiej Rosji odziedziczyli imperializm i żądze okupacji. Bolszewizm przyjęty przez Rosjan był dodatkowo dziełem Żydów.
Słowa Melissy Flemming podsekretarz ds. komunikacji przy Organizacji Narodów Zjednoczonych, padły podczas debaty pt. “Walka z dezinformacją”, zorganizowanej w ramach cyklu Sustainable Development Impact Meeting 2022 Światowego Forum Ekonomicznego. Jej uczestnicy wymieniali się doświadczeniami konfrontacji ze zjawiskiem rozprzestrzeniania tzw. dezinformacji w przestrzeni online lub tych informacji, które ich zdaniem są nieprawdziwe.
Jak wyjaśniła podsekretarz ds. komunikacji, jednym z głównych narzędzi walki ze skutkami zjawiska jest docieranie tam, gdzie dociera również rzekoma dezinformacja.
Musimy wiedzieć, gdzie ludzie szukają i dotrzeć tam jako pierwsi. Ale nie z nudnymi, 50-stronicowymi dokumentami, ale z zawartością, która podana jest w przystępnej, zachęcającej formie, rozchodzącej się dobrze w sieci i mediach społecznościowych
– zaznaczyła Melissa Flemming.
Jak zaznaczyła, choć należy dostosować przekaz do lokalnych adresatów, nie powinien odbiegać on od wypracowanych na poziomie globalnym ustaleń, np. w sprawie wskazówek zdrowotnych oraz bezpieczeństwa i skuteczności szczepionek.
Drugim elementem strategii ONZ jest pozyskiwanie do swojej misji influencerów, którzy posiadają ogromne ilości obserwujących, a jednocześnie oddani są promowaniu przekazu, który służy ich społecznościom.
Ludzie ufają im dużo bardziej, niż ONZ-owskim apelom wystosowywanym z Nowego Jorku czy Genewy
– oceniła podsekretarz ds. komunikacji przy ONZ.
ONZ we współpracy z chińską platformą TikTok uruchomił również program “TeamHalo”, uczący naukowców korzystania z tego medium społecznościowego, tak by trafili ze swoim przesłaniem do wielu młodych użytkowników.
Program naprawdę ruszył z kopyta. Dzięki temu, wielu z naukowców stało się kimś na kształt krajowych doradców, do których idzie się po poradę
Cenzura publikacji naukowych niezgodną z linią globalistów
Organizacja Narodów Zjednoczonych rozpoczęła współpracę z właścicielem największych narzędzi do poszukiwania informacji w Internecie, Google.
Jeżeli wygooglujesz zmiany klimatu, na samej górze otrzymasz odnośniki do wszelkiego rodzaju materiałów ONZ .
– przyznała.
Rozpoczęliśmy tę współpracę, kiedy googlując zmiany klimatu otrzymywaliśmy przeróżne informacje i zniekształcony przekaz. Dlatego zdecydowaliśmy być bardziej aktywni na tym polu
– wyjaśniła Melissa Flemming.
Urzędniczka w zdumiewający sposób wyjaśniła natomiast motywacje, jakie stoją za wysiłkami na rzecz skuteczniejszej promocji przesłania agend.
Jesteśmy właścicielami nauki i uważamy, że świat powinien o tym wiedzieć. Platformy społecznościowe też to wiedzą. To ogromne wyzwanie, które w swojej aktywności musi objąć wszystkie sektory społeczeństwa
– podkreśliła.
“We own the science, and we think that the world should know it.”
Melissa Fleming, UN’s Under-Secretary-General for Global Communications, speaking on a WEF panel.
The reason they want us to “follow the science” is because they “own the science”.pic.twitter.com/KQ5B5fgnua
Flemming, mówiąc, że ONZ jest właścicielem nauki zapewne miała na myśli monopol informacyjny ws. globalnych wyzwań w postaci zmian klimatu czy pandemii COVID-19. To pod auspicjami Organizacji Narodów Zjednoczonych operuje Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu, monitorujący postępy w walce ze skutkami zmian klimatu i co jakiś czas publikujący raporty, wyznaczające kierunek kolejnych polityk. Część ONZ stanowi również Światowa Organizacja Zdrowia, w której kompetencjach leży ogłaszanie stanu pandemii i opracowywanie wskazówek zdrowotnych.
We wtorek, 4 października 2022 roku rosyjski oddział “Forbes”, na który powołał się portal Wyborcza.pl, przekazał, że według szacunków dziennikarzy, terytorium państwowe Federacji Rosyjskiej opuściło około 700 tys. osób. Aż 200 tys. z nich miało wyjechać do Kazachstanu.
Zgodnie z ustaleniami światowych mediów, które powołują się na źródła na Kremlu, prawdopodobnie można mówić nawet o milionie osób, które wyjechały z Rosji po 21 września tego roku, kiedy to prezydent Władimir Putin w orędziu ogłosił decyzję o mobilizacji.
Oficjalnym powodem ogłoszenia w Rosji częściowej mobilizacji wojskowej było tzw. wyzwolenie czterech południowo-wschodnich obwodów Ukrainy oraz rosnące, zdaniem rosyjskich władz, zagrożenie ze strony państw Zachodu. Zgodnie z przyjętym dekretem, mobilizacji podlega około 300 tys. osób pozostających w rezerwie, które wcześniej miały doświadczenie służby w siłach zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Jednak zgodnie z doniesieniami rosyjskich mediów niezależnych, powołanie do wojska może otrzymać nie 300 tys., lecz nawet milion osób, głównie z azjatyckich części kraju.
Co ciekawe, w trakcie niedawnego spotkania z członkami Rady Bezpieczeństwa Rosji prezydent Władimir Putin powiedział, że mobilizacji wojskowej podlegają obywatele, którzy znajdują się w rezerwie, a przede wszystkim ci, którzy służyli w Siłach Zbrojnych Rosji i posiadają wymagane wojskowe specjalizacje oraz odpowiednie doświadczenie.
Jednak zdaniem analityków do spraw wojskowych, rosyjska mobilizacja nie zmieni przebiegu wojny w najbliższych miesiącach, ale może pozwolić Rosji na jej kontynuowanie. Przypomnijmy, że w swoim propagandowym przekazie Moskwa nie nazywa działań na Ukrainie wojną, lecz specjalną operacją wojskową.
W rozmowie z niemieckim konserwatywnym “Die Tagespost” George Weigel, autor monumentalnej biografii św. Jana Pawła II, mówił o apostazji części biskupów w Belgii i Niemczech. To ludzie, którzy odmówili wiary w autorytet i wiążącą moc Bożego objawienia.
Nie wiemy lepiej od Boga o tym, co stanowi o dobrobycie, szczęściu i powodzeniu człowieka. A jednak wielu postępowych katolików, w tym biskupi, zdaje się uważać, że wiedzą to lepiej. Postęp, który umożliwia tę apostazję, to jest postęp w kierunku kościelnej pustki. To bardzo specyficzne wyobrażenie postępu
Według publicysty w wielu regionach świata Kościół jest dziś naprawdę żywy: to część Afryki czy Ameryki Północnej. Są to miejsca, w których panuje prawdziwa nauka kościelna, tak, jaką ją głosili św. Jan Paweł II i Benedykt XVI. Tymczasem w Belgii czy w Niemczech mamy do czynienia z wymieraniem Kościoła.
Jest tak wszędzie, gdzie rozumie się II Sobór Watykański jako wezwani do przekształcenia katolicyzmu w nową formę liberalnego protestantyzmu, w duchu wokistowskiego ducha czasu. Według Geroge’a Weigla trudno jest zrozumieć, dlaczego inteligentni skądinąd ludzie brną w tym kierunku.
Rosyjski propagandzista Władimir Sołowiow / Fot. Twitter
Naczelny rosyjski propagandzista Władimir Sołowiow w ostatnim wywiadzie stwierdził, że nie jest w dobrym nastroju po kolejnych porażkach Rosjan.
Wspomniał o nowych terytoriach rosyjskich zagarniętych nielegalnie od Ukrainy – Ługańsk, Charków podkreślając ich przywiązanie do Federacji Rosyjskiej.
Narzekał, że zamiast natarcia na Kijów jest wycofanie i oddanie pola manewru Ukraińcom.
Nie jestem w dobrym nastroju (…) Kiedy patrzysz na nagrania z rejonu charkowskiego czy ługańskiego, terytorium Federacji Rosyjskiej przypomnę…no i co dalej? Jeszcze nie tak dawno staliśmy pod Kijowem, jeszcze ni tak dawno mówiliśmy, że czas wziąć Mikołajów. Do Mikołajowa jest przecież blisko… A teraz wyrównujemy linię frontu… Brawo…
– żalił się rosyjski propagandzista Władimir Sołowiow.
Swojego rozbawienia nie ukrywała wspólniczka Aleksandra Nawalnego, rosyjskiego opozycjonisty Liubowa Sobol.
– Sołowjow, ekspert od sof, jest w złym humorze. Co takiego się stało?
Trwa ukraińska kontrofensywa na wschodzie Ukrainy. Na północnym wschodzie doprowadziła już do wyzwolenia spod rosyjskiej okupacji kluczowych miast Izium i Łymań. Na południowym wschodzie ukraińskie siły przerwały obronę rosyjskiego przyczółka na zachodnim brzegu Dniepru i prą w kierunku Chersonia.