Szlak Bałkanów Zachodnich nadal jest najbardziej aktywną trasą migracyjną do UE – we wrześniu wykryto 19 160 osób, czyli dwa razy więcej niż rok temu.
Liczba migrantów, którzy nielegalnie dostali się do krajów Unii Europejskiej tzw. szlakiem bałkańskim od stycznia do września wzrosła o 170 proc. rok do roku – ujawniła w czwartek unijna agencja graniczna Frontex. To największy wzrost wśród głównych szlaków migracyjnych do UE, jeśli chodzi o wspomniany okres.
W pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku na zewnętrznej granicy UE zatrzymano 228 tys. migrantów bez zezwolenia, najwięcej od 2016 roku. Liczba migrantów, którzy wjechali do UE nielegalnie, wzrosła o 70 proc. rok do roku od stycznia do końca września. Największy wzrost wykazuje szlak bałkański, a następnie kraje wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnego, gdzie liczby wzrosły o 118 procent.
Ruchliwy szlak
Szlak przez Bałkany Zachodnie stał się najbardziej ruchliwym szlakiem ze 106 tys. migrantów zatrzymanych w pierwszych trzech kwartałach; środkowy szlak śródziemnomorski podążył za nim z 65 600 zatrzymanymi migrantami, co stanowi wzrost o 42 procent w skali roku. W przypadku szlaku bałkańskiego wysokie liczby można jednak tłumaczyć także powtarzającymi się próbami przekroczenia granicy – pisze Frontex w raporcie.
Szlak Bałkanów Zachodnich pozostaje najbardziej aktywną trasą migracyjną do UE z 19 160 wykryciami we wrześniu, czyli dwukrotnie więcej niż rok temu.
W sumie we wrześniu na zewnętrznej granicy UE zatrzymano około 33 400 migrantów bez odpowiednich zezwoleń.
Starania o wprowadzenie limitu cenowego na gaz ziemny z Rosji doprowadzą do wstrzymania dostaw tego surowca – tak powiedział prezes rosyjskiego koncernu gazowego Gazprom Aleksiej Miller. Wcześniej prezydent Putin ostrzegał przed tym ryzykiem. Wprowadzenie limitu na rosyjską ropę i gaz forsuje Unia Europejska i grupa państw rozwiniętych G7.
Taka jednostronna decyzja jest oczywiście naruszeniem obecnych umów i doprowadzi do odcięcia dostaw
– powiedział Miller w rosyjskiej telewizji państwowej. Europejscy klienci zaczęli ograniczać zakupy surowców energetycznych z Rosji po tym, jak w lutym rosyjskie wojska zaatakowały Ukrainę.
“Nieprzemyślane decyzje”
Putin zagroził we wrześniu wstrzymaniem dostaw energii, jeśli UE nałoży limit cen. Ostrzegał też, że Zachód zamarznie zimą, zapożyczając analogię zamarzniętego wilczego ogona z rosyjskiej opowieści ludowej. Rzecznik Putina, Dmitrij Pieskow, powiedział telewizji Rosja 1, że mieszkańcy krajów popierających ów środek zapłacą za to, jeśli zostanie wprowadzony limit cen.
Wiele krajów już teraz boryka się z konsekwencjami swoich nieprzemyślanych decyzji. I jeśli poprą ten pułap, mieszkańcy tych krajów zapłacą cenę.
Rosja jest drugim na świecie eksporterem ropy naftowej i największym po Arabii Saudyjskiej eksporterem gazu ziemnego. Jeśli dostawy surowców zatrzymają się, prawdopodobnie wstrząśnie to globalnym rynkiem energii – podał Reuters. Oznaczałoby to, że światowa gospodarka musiałaby sobie poradzić z jeszcze wyższymi niż dotychczas cenami ropy i gazu.
“Rzeczpospolita” napisała o tzw. nagrodach dla najlepszych urzędników, na które resorty przeznaczają co roku miliony złotych. Dr hab. Grzegorz Makowski z Fundacji Batorego uważa, że “dystrybucja nagród często niewiele ma wspólnego z efektywnością pracy czy zasługami”.
Rekord w przyznawaniu owych “nagród” ustanowiło Ministerstwo Finansów. Od 2018 r. do połowy sierpnia roku 2022 swym pracownikom i funkcjonariuszom przyznało 191,7 mln zł. Najwięcej dano w roku 2019 – 60,4 mln zł.
MSZ
“Rzeczpospolita” pisze:
Także Ministerstwo Spraw Zagranicznych nagrody przyznaje lekką ręką. Od 2018 r. wypłaciło 52,9 mln zł. Najwięcej MSZ na nagrody wydał w 2018 r. – 23 mln zł. W tym roku takie gratyfikacje zdążyło już dostać 1165 osób, czyli 41 proc. zatrudnionych.
Wiceprezes Ministerstwa Spraw Zagranicznych Piotr Wawrzyk odpowiedział na interpelację poselską, mówiąc:
Zostały przyznane pracownikom za szczególne osiągnięcia, wybitne rezultaty uzyskane w ramach realizacji zadań, ukończenie trudnych, nienormatywnych projektów, rzetelne i terminowe wykonywanie zadań w trudnych warunkach lub pod presją czasu.
Średnio “nagroda” w MSZ wyniosła 3673 zł brutto. Niektórzy uważają, że owe “nagrody” stanowią zamiennik podwyżek.
Dziś rano rozległy się wybuchy w Kijowie. Poinformował o tym w depeszy mer stolicy Witalij Kłyczko, a o kilku eksplozjach donosili też świadkowie z agencji Reuters i AFP. Ataki zostały przeprowadzone przez rosyjskie drony – stwierdzili Kłyczko i szef kancelarii prezydenta Ukrainy Andrij Jermak.
Tuż przed pierwszym wybuchem w Kijowie rozległy się syreny alarmowe. Kłyczko poinformował w mediach społecznościowych o wybuchach w śródmieściu Kijowa w dzielnicy Szewczenki. Tam, powiedział, drony eksplodujące po trafieniu w cele spowodowały pożar w budynku niemieszkalnym i uszkodziły domy. Na miejscu zdarzenia interweniują strażacy i ratownicy.
Metropolia została zaatakowana przez drony kamikaze
– napisał na Telegramie Jermak. Informacji o pochodzeniu ataków nie udało się niezależnie zweryfikować.
Tydzień wcześniej
Rosja przeprowadziła zmasowany atak na ukraińskie miasta i infrastrukturę energetyczną w ubiegły poniedziałek w godzinach porannego szczytu, używając rakiet, pocisków dalekiego zasięgu, sił powietrznych i dronów. W atakach zginęło co najmniej 19 osób, a ponad 100 zostało rannych. Ataki na mniejszą skalę kontynuowano rano we wtorek 11 października. Był to jeden z najbardziej rozległych ataków na Ukrainę od pierwszych tygodni rosyjskiej inwazji.
Grappling to walka na chwyty, rodzaj walki wręcz wykorzystujący techniki chwytów, tj. dźwignie, rzuty (obalenia), duszenia; zabronione są w niej uderzenia. Jest sportem złożonym z elementów różnych sportów walki, takich jak zapasów, jujitsu, sambo i innych dyscyplin opartych na zasadzie zmuszeniu przeciwnika do uznania, że nie może uciec z chwytu, czyli techniki bez zranienia się, okaleczenia. Zawodnicy i zawodniczki startują w dwóch formułach, w kimonach albo bez kimon, czyli w strojach do grapplingu (koszulki i spodenki). Nasi reprezentanci od lat osiągają w tej sztuce walki wiele sukcesów, często zdobywając medale na mistrzostwach świata obecnie organizowanych przez zapaśniczą federację światowa UWW.
Tegoroczne mistrzostw świata w Grapplingu odbyły się w hiszpańskiej miejscowości Pontevedra w dniach 12 do 15 października. Na ostatnich mistrzostwach świata, które odbyły się w ubiegłym roku nasi reprezentanci zdobyli 7 medali, w tym aż 5 złotych. W tym roku również spisaliśmy się rewelacyjnie, co prawda nie udało nam się wywalczyć aż tylu złotych krążków, ale suma wszystkich medali jest jeszcze bardziej imponująca. W 2022 roku nasi grapplerzy aż 11 razy stawali na podium, a dwukrotnie na najwyższym. Mistrzami świata zostali Joanna Zabulewicz w kategorii 64 kg w kimonach i Andrzej Iwat w kategorii 100 kg bez kimon.
Ogromny sukces osiągnęła nasza zawodniczka startująca w formule Gi, czyli w kimonach w kategorii do 64 kg. Najpierw w ćwierćfinale zwyciężyła zawodniczkę z Kazachstanu Farizę Kulyntay na punkty 4:2, następnie po zaciętym pojedynku okazała się lepsza od zawodniczki gospodarzy Anny Castells Rabarte również na punkty 3:2. W finale Polka pokonała reprezentantkę Niemiec Antoninę Kanew również po bardzo emocjonującej walce 6:5 i została po raz pierwszy w swojej karierze mistrzynią świata.
Kolejny swój sukces osiągnął natomiast nasz reprezentant startujący w formule NoGi, czyli w stroju typowym dla Grapplingu. W kategorii do 100 kg mistrzem świata został Andrzej Iwat. To już drugi tytuł w jego karierze, w ubiegłym roku został mistrzem świata w kategorii Gi do 130 kg. W tym roku Polak nie bronił złota w kimonach w kategorii 130 kg, wystartował w obu formułach w kategorii lżejszej, która tym razem okazała się szczęśliwsza dla naszego zawodnika w formule bez kimon. Wszystkie walki Andrzeja Iwata do spotkania finałowego były bardzo emocjonujące i zakończyły się przed czasem w momencie kiedy przegrywał na punkty. Najpierw pokonał w 1/8 finału Timura Chorieva z Kirgistanu, następnie w ćwierćfinale okazał się lepszy od zawodnika gospodarzy Eduardo Gonzaleza, w półfinale wykonał kończący chwyt przegrywając 0:2 z Amerykaninem Eliotem Kelly tuż przed zakończeniem spotkania. W finale Polak już bez problemu pokonał wyraźnie na punkty 10-0 Gruzina Aleksandre Tevzadze, walka zakończyła się również przed czasem, przez przewagę punktową w drugiej rundzie.
Oprócz 2 złotych medali nasi reprezentanci wywalczyli jeszcze 9 medali brązowych. Cztery przypadły nam w formule w kimonach, na 3 stopniu podium stanęli tutaj: brązowy medalista z 2019 roku Wojciech Pająk (66 kg), ubiegłoroczna wicemistrzyni świata i dwukrotna brązowa medalistka mistrzostw świata Magdalena Zaszczudłowicz (90 kg), Martyna Iwat (53 kg) i dwukrotna mistrzyni świata z 2021 roku Adrianna Wojarska (58 kg).
5 krążków zdobyliśmy w formule bez kimon. Na trzecim stopniu podium stanęli tutaj ponownie Magdalena Zaszczudłowicz (90 kg), mistrzyni świata z 2018 roku i wielokrotna medalistka mistrzostw świata Sandra Pniak (64 kg), ponownie Wojciech Pająk (66 kg), Mateusz Mazur (84 kg) oraz dwukrotny wicemistrz świata z 2019 i 2018 roku Paweł Nędzi (92 kg).
Gratulacje dla naszych grapplerów, którzy w klasyfikacji medalowej w kategorii seniorów zajęli 5 miejsce z dwoma złotymi i 9 brazowymi medalami, lepsi okazali się reprezentanci USA z 7 złotami i 5 srebrami, Ukraina z 5 złotami, 6 srebrami i 2 brązami oraz Hiszpania z 4 złotami i 5 brązami.
Zakończyła się 29. edycja cyklu zawodów Letniej Grand Prix w skokach narciarskich na igielicie. Sezon letni rozpoczął się 23 lipca konkursem w Wiśle, a zakończył się 2 października zawodami w niemieckim Klingenthal. Rozegranych zostało dziewięć konkursów – sześć indywidualnych, dwa drużyn mieszanych oraz jeden duetów.
Już od pierwszych zawodów w Wiśle, gdzie rozegrano dwa konkursy nasi skoczkowie pokazali, że są bardzo dobrze przygotowani do Letniej Grand Prix. Pierwszy konkurs wygrał Dawid Kubacki przed Kamilem Stochem, a drugi Kamil Stoch przed Dawidem Kubackim i Jakubem Wolnym.
Kolejne konkursy nasi najlepsi skoczkowie trochę sobie odpuścili by powrócić do Letniej Grand Prix na siódme zawody w austriackim Hinzenbach. Tutaj znowu najlepszy był Dawid Kubacki. Niestety Kamil Stoch został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon i zdobył tylko 2 punkty tracąc pozycję lidera jaką zajmował wspólnie z Kubackim przed konkursem w Austrii.
W ostatnich zawodach sezonu w niemieckim Klingenthal Kubacki ponownie był bezkonkurencyjny po raz trzeci zwyciężając konkurs Letniego Grand Prix 2022 po kapitalnym skoku w drugiej serii osiągając odległość 138 m. Dawid Kubacki już po raz czwarty zajął pierwsze miejsce w końcowej klasyfikacji całego letniego sezonu w skokach narciarskich na igielicie. Wcześniej zwyciężał w 2017, 2019 i 2020 roku, a w ubiegłym sezonie zajął drugie miejsce.
Kamil Stoch mimo, że nie wystąpił ze względu na chorobę w ostatnim konkursie zajął ostatecznie trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej LGP 2022. Na czwartym miejscu skończył całe letnie zmagania kolejny z naszych reprezentantów Paweł Wąsek. Dla Kamila Stocha to już piąte podium w końcowej klasyfikacji letniego cyklu. Wcześniej zajmował drugie miejsca w 2010, 2011 i 2020 roku oraz trzecie miejsce w 2016 roku.
W pierwszej dziesiątce klasyfikacji indywidualnej kończącej cały letni sezon znalazł się jeszcze jeden nasz skoczek Jakub Wolny, dokładnie na 10 miejscu. 14 pozycję zajął Maciej Kot, 17. Piotr Żyła, 21. Kacper Juroszek, 24. Stefan Hula, 46. Aleksander Zniszczoł, 53. Jarosław Krzak, 69. Jan Habdas i Adam Niżnik, a 72. Tomasz Pilch. Dzięki zdobyczy 1384 punktów przez wszystkich wymienionych naszych skoczków Polska reprezentacja zajęła również pierwsze miejsce w klasyfikacji drużynowej. To już piąte w historii zwycięstwo biało-czerwonych w letnim Pucharze Narodów od 2010 roku kiedy to po raz pierwszy nasi skoczkowie stanęli na najwyższym podium.
Znakomicie zaprezentowali się we włoskim San Nazzaro reprezentanci Polski w sporcie motorowodnym. Mistrzostwa świata w klasie OSY400, które rozegrano w dniach 23 do 25 września wygrał Jakub Rochowiak, a wicemistrzem został Cezary Strumnik. Trzeci z Polaków startujących w tym czempionacie Michał Poźniak zakończył zawodny na 9 pozycji.
Polacy byli zaliczani do faworytów tych mistrzostw i nie zawiedli. Cezary Strumnik jechał do Włoch z myślą o obronie tytułu mistrza świata sprzed roku, a Jakub Rochowiak w poprzednim sezonie zdobył pierwszy w karierze medal mistrzostw Europu, stając na najniższym stopniu podium.
Zawody we Włoszech rozpoczęły się jednak od pecha Strumnika. Polak wygrał kwalifikacje, ale na starcie do pierwszego mistrzowskiego biegu jego silnik nie odpalił za pierwszym razem i nasz reprezentant ruszył w pogoń za rywalami z trzydziestosekundowym opóźnieniem, wyprzedził kilku rywali i dopłynął do mety na siódmej pozycji. Ten bieg i kolejny wygrał kapitalnie przygotowany do mistrzostw Jakub Rochowiak.
Dwa kończące mistrzostwa świata ślizgi wygrał Cezary Strumnik. Za jego plecami w trzecim biegu dopłynął do mety Jakub Rochowiak, a to oznaczało, że po zsumowaniu punktów to właśnie on zostanie nowym mistrzem świata bez względu na wyniki ostatniego ślizgu. Cezary Strumnik, który mozolnie odrabiał straty po pechowym początku mistrzostw, zakończył imprezę w San Nazzaro ze srebrnym medalem.
Dla Rochowiaka to pierwszy medal w światowym czempionacie. Dla Strumnika, który bronił tytułu z 2021 to już siódmy medal mistrzostw świata z rzędu. Od 2014 do 2018 zdobywał srebrne medale, w 2019 wywalczył brąz, a w ubiegłym roku wreszcie doczekał się złota.
Medaliści motorowodnych MŚ w klasie OSY400 1. Jakub Rochowiak (Polska, WKS Zegrze) 1100 pkt 2. Cezary Strumnik (Polska, UKS Przygoda Chodzież) 1025 3. Luca Finotti (Włochy) 652
Na rozstrzygnięcie rywalizacji motorowodnych mistrzostw świata Formuły 500 i Formuły 125 mieliśmy czekać do początku października. Właśnie wtedy miały się odbyć ostatnie w 2022 roku eliminacje tych klas. Zawody w Boretto zostały jednak odwołane, a to oznaczało, że nasz zawodnik Marcin Zieliński został wicemistrzem świata F500, a Sebastian Kęciński kończy sezon z brązowym medalem MŚ F125.
Cykl „Hydro GP”, czyli mistrzostwa świata w niezwykle prestiżowych Formułach 500, 250 i 125, miał być w tym sezonie o wiele dłuższy. Światowa federacja odpowiedzialna za sport motorowodny (Union Internationale Motonautique) planowała rozegranie aż siedmiu eliminacji Formuły 500 i czterech Formuły 125. Niestety, kalendarz trzeba było w kilku przypadkach modyfikować. Wypadły z niego między innymi zawody w Tarnopolu na Ukrainie z powodu agresji Rosji na ten kraj. Nie doszło także do eliminacji MŚ we włoskich miejscowościach Boretto i Cremona. W obu przypadkach z powodu zbyt niskiego stanu wodny w akwenach. Ostatecznie w Formule 125 odbyły się dwie eliminacje (czeskie Jedovnice, 13-15 maja i szwedzka Mora, 29-30 lipca), a w Formule 500 trzy eliminacje, także w Jedovnicach i Morze oraz w ostatni weekend czerwca w Żninie.
W Formule 500 od początku sezonu 2022 świetnie spisywał się Marcin Zieliński. Szczecinianin zajął czwarte miejsce na inaugurację w Czechach, a potem był dwukrotnie trzeci podczas eliminacji rozegranych w Polsce i Szwecji. Zgromadzone punkty przełożyły się na tytuł wicemistrza świata. Reprezentanta Polski wyprzedził tylko Estończyk Erko Aabrams, a za naszym motorowodniakiem znalazło się wielu doświadczonych i utytułowanych kierowców. Drugi z Polaków, który zdecydował się na start w MŚ F500, Cezary Strumnik, po wielu problemach technicznych i punktach zdobywanych w Jedovnicach oraz Żninie zakończył sezon na 9 miejscu.
Dla Zielińskiego to czwarty medal mistrzostw świata w karierze, wcześniej zdobywał tylko brązowe medale, w 2016 i 2019 roku w formule 500 oraz w 2014 roku w klasie O-175.
Aż trzech reprezentantów Polski wystartowało w MŚ Formuły 125 – Sebastian Kęciński, Henryk Synoracki i Michał Kausa. Od pierwszych zawodów w okolicach prowizorycznego podium zadomowił się Sebastian Kęciński, który przed rokiem był brązowym medalistą MŚ, a w 2019 roku sięgał po złoto światowego czempionatu F125. Wywodzący się z Trzcianki motorowodniak na otwarcie cyklu w Jedovnicach zajął bardzo dobre drugie miejsce. W szwedzkiej Morze kolejne podium było bardzo blisko. Niestety, w ostatnim biegu tych zawodów jeden z rywali popełnił błąd i wytrącił Polaka z wyścigowego rytmu, za co został ukarany przez sędziów żółtą kartką. Na szczęście skończyło się bez kolizji…Po tym dość groźnym incydencie Kęciński stracił pozycję lidera, by ostatecznie zająć w Szwecji piąte miejsce. Okazało się jednak, że wyniki z Jedovnic i Mory, po anulowaniu kolejnych eliminacji MŚ, dały kolejny medal w karierze motorowodniakowi z Klubu Sportów Motorowych i Motorowodnych w Trzciance.
Medaliści MŚ Formuły 500 w 2022 roku 1. Erko Aabrams (Estonia) 51 pkt 2. Marcin Zieliński (Polska, KM H2O Szczecin) 43 3. Robert Hencz (Słowacja) 41
Medaliści MŚ Formuły 125 w 2022 roku 1. Joonas Lember (Estonia) 35 2. Viktor Lyubenov (Bułgaria) 33 3. Sebastian Kęciński (Polska, KSMiM Trzcianka) 28
Poseł Ruchu Kukiz'15, dr Jarosław Sachajko.
/ Fot. PAP/Mateusz Marek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.
“Tematów było dużo, bo dużo się dzieje. Przybiera na sile konflikt na Ukrainie, ale również przyspieszenie prac nad ustawami o sędziach pokoju. W przyszłym tygodniu, w poniedziałek rozpoczyna się procedowanie przepisów wprowadzających i liczę na to, że do końca października, ta ustawa będzie przeprocedowana. To leży w rękach Prawa i Sprawiedliwości, ale jest taka obietnica” – mówił poseł Sachajko.
Sądownictwo bliżej obywateli
“To narzędzie dobrze sprawdza się w krajach anglosaskich, bo przyspiesza wydawanie wyroków i przybliża sądy obywatelom. Tak jak naród może sobie wybrać prezydenta, posłów i samorządowców, tak sądownictwo jest bardzo daleko od obywateli i tą ustawą przybliżamy obywateli do sądownictwa. Wróci zaufanie, bo sędzia pokoju będzie wybierany w wyborach powszechnych. Jeden sędzia będzie przypadał na 10 000 mieszkańców, posiadająca wykształcenie prawnicze” – wskazywał gość MN.
Solidarna Polska hamulcowym
“Trzeba powiedzieć, że do tej pory hamulcowym było Ministerstwo Sprawiedliwości, które zachowuje się irracjonalnie. Reforma sądownictwa totalnie się nie sprawdziła. Wymiana jednych na drugich nic nie daje. Trzeba odpolitycznić i oddać obywatelskiej kontroli sądownictwo. To właśnie proponujemy. Jeżeli Solidarna Polska nadal będzie chciała to blokować, to ustawę poprą politycy Koalicji Polskiej. Jeżeli Solidarna Polska nadal będzie to blokowała to po prostu się ośmieszy” – podkreślał polityk Kukiz’15 – Demokracji Bezpośredniej.
Skuteczność w polityce
“Do polityki idzie się po to, żeby być skutecznym, żeby wdrażać w życie to, co obiecało się w trakcie kampanii wyborczej” – dodawał Sachajko.
“Jest to dobra decyzja. Projekt tego podatku nigdy nie pojawi się w Sejmie, natomiast z informacji, które udało mi się zdobyć, rząd planuje kolejny pseudo podatek, nazywa to składką, jednak obejmie ona tylko podmioty, zajmujące się dostarczaniem energii – chodzi również o energię odnawialną. Będzie on ustalany przez prezesa Regulacji Energetyki. Będzie wpłacana na osobny fundusz, nie do budżetu. Danina Sasina została zastąpiona w inny sposób. Pytanie, jak odbije się to na kondycji spółek energetycznych” – mówił mecenas Janas.
Negatywne skutki
“Widziałem negatywne skutki wprowadzenia podatku Sasina. Pierwszy to uderzenie w inwestycje – wszystkie przedsiębiorstwa, przeszły przez kryzys covidowy i zaczęły generować zyski. Na pewno te zyski nie zostałyby przejedzone. Drugim punktem jest kwestia pracowników – nie chcąc podlegać rygorom ustawy, która kwalifikuje do zapłaty podatku, wiązałaby się ze zwolnieniami” – dodawał gość MN.
Pogłębiająca się inflacja
“Inflacja się pogłębia i będzie się pogłębiać, dlatego że dalej nie zredukowaliśmy czynników, które wpływają na inflację. Ostatnia decyzja RPP, inna niż ta, której spodziewały się rynki, to potwierdza. Nasza waluta traci na wartości w stosunku do wszystkich walut. Nasz spadek jest trendem wysoce niepokojącym. Kryzys jest pewny, nie unikniemy go. Niezależnie jakie decyzje podejmiemy, wychodzenie z kryzysu będzie wolne, potrzeba kilku lat” – podkreślał Janas.
“Myślałem, że jednak są to politycy nieco mądrzejsi. Te wypowiedzi są zupełnie bez sensu, niemające możliwości żadnej realizacji. Za co mają siedzieć? Pamiętam jak kiedyś straszono Kornela Morawieckiego, że będzie siedział, bo zagłosował za jakąś tam ustawą. Po drugie, jakie są podstawy prawne do tego, żeby zablokować paszporty? Są to hasła, wytrychy i groźby, wynikające z absolutnej niemocy i bezsilności polityków opozycji, którzy mobilizują swój twardy elektorat. Daje to jak najgorsze świadectwo o nich samych” – mówił Borowski.
Nienawiść opozycji
“Nienawiść zaślepia. To są ludzie chorzy, bo nienawiść powoduje chorobę. Nie mają dobrej percepcji rzeczywistości. Rząd można krytykować, proszę bardzo. W wielu miejscach popełnia błędy. W momencie przegranych wyborów, Tusk postanowił być totalną opozycją i wtedy zaczął się język nienawiści. Poniżano polityków PiS-u. I to mają być ci, którzy są zwolennikami wolności i demokracji. Oni nienawidzą i najchętniej by nas zutylizowali. O szarańczy, o dożynaniu watahy – to są znane słowa” – podkreślał szef warszawskiego Klubu Gazety Polskiej.