Krystian Kamiński, b. poseł Konfederacji, członek Ruchu Narodowego.

Rzadko odnoszę się do militarnego aspektu wojny na Ukrainie. Poza tym, że jestem cywilem, nawet fachowe przygotowanie napotyka tu na spore ograniczenia w postaci nasilonej wojny informacyjnej, jaka toczy się równolegle z fizycznymi bojami w terenie. Ujawnia to zresztą szerszą właściwość naszej epoki cywilizacji informacyjnej. Pojawienie się globalnej, kosmopolitycznej sieci informacyjnej, możliwych do obsługi przez każdego portali społecznościowych, interaktywnego połączenia z nią 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu za pomocą smartfona, przepustowości pozwalającej komunikować nie słowami, ale obrazami na żywo – wszystko to wcale nie zwiększyło stopnia poinformowania, wiedzy większości ludzi. Wprost przeciwnie – gdy wybuchła lemowska „bomba megabitowa”, nadmiar informacji i „informacji” sprawia, że wiemy o rzeczywistości coraz mniej. I jest to skutek zarówno naturalnie powstającego po wybuchu „bomby megabitowej” chaosu, jak i świadomych zabiegów ośrodków politycznych i ich aparatów wykonawczych, próbujących ukierunkować ten chaos i wlewać go do głów.

Z perspektywy ponad 900 dni wojny na Ukrainie na dużą skalę (bo wiele wskazuje, że nie na pełną skalę) widać, że strona ukraińska osiągnęła wysoki kunszt prowadzenie wojny informacyjnej. Przyszłość i pracujący w przyszłości historycy być może odpowiedzą na pytanie, w jaki sposób Ukraińcom udało się osiągnąć taki kunszt. Czy prowadzili wojnę informacyjną samodzielnie, czy jednak i w tym zakresie mogli liczyć na wsparcie „państw rozwiniętych”. A może nie dowiemy się tego nawet od nich. Ileż wątków gier politycznych, operacji specjalnych, czy po prostu intrygujących zdarzeń z czasów drugiej wojny światowej ciągle skrywanych jest w szafach, w teczkach z gryfem „tajne”.

Obserwując jednak stan rosyjskiej armii, która ciągle funkcjonuje w trybie zaciągu kontraktowego, a nie mobilizacji, a także stan rosyjskiego społeczeństwa, aktywnie popierającego, lub co najmniej, w swojej masie, biernie przyzwalającego na prowadzenie inwazji, widać, że to nie Rosjanie padli ofiarą ukraińskiej wojny informacyjnej. Z perspektywy 2,5 roku coraz wyraźniej widać, że prowadzona przez Ukraińców wojna informacyjna w większym stopniu niż na Rosjan okazała się oddziaływać na państwa zachodu. Sądząc zresztą po jej narzędziach – retoryce i symbolice, tak właśnie została zaplanowana – by grać na strunach dusz ludzi Zachodu, ich poglądach ideologicznych, preferencjach kulturowych, emocjach. Niestety, po ponad 900 dniach tej wojny można chyba stwierdzić, że największymi ofiarami tej wojny informacyjnej padli Polacy.

Nigdzie bezkrytyczna wiara i reprodukowanie jeden do jeden narracji ukraińskich na temat militarnych i politycznych aspektów konfliktu nie były i nie są tak silne jak w Polsce. Można powiedzieć, że aż do bieżącego roku naszym kraju, wśród polityków, dziennikarzy, publicystów powszechny był komunikat, że Ukraina wojnę wygrywa. Wbrew temu, że to Rosja okupowała około 20 proc. ukraińskiego terytorium, a nie na odwrót. Moment, w którym 6 sierpnia Ukraińcy rozpoczęli swoją operację w obwodzie kurskim, fakt zajęcia kilkuset kilometrów kwadratowych rosyjskiego terytorium natychmiast odpalił w Polsce te same odruchy.

Ukraińcy kierując do ataku kilka brygad wspieranych z powietrza szybko przełamali słabe w obwodzie kurskim, rosyjskie linie obrony obsadzone pogranicznikami i niedoświadczonymi poborowymi. Zeszłoroczne rajdy sił ukraińskich wymierzone były w sąsiedni obwód biełgorodzki. Rosjanom stabilizowanie sytuacji zabrało tydzień. Władze regionalne zmuszone były do ewakuacji ponad 100 tys. rosyjskich cywilów. Obecnie Ukraińcy okupują około jednej trzydziestej obszaru obwodu kurskiego, w tym jedno miasto szczebla rejonowego (powiatowego), kilkadziesiąt wsi i nie wygląda na to, by Rosjanie mogli łatwo ich stamtąd wybić.

Jakie jest znaczenie tej operacji? Nie osiągnęła ona spowolnienia postępów Rosjan w Donbasie. Ich siły kontynuowały ataki w obwodzie donieckim. Zbliżanie się ich do Pokrowska, węzła logistycznego subregionalnego znaczenie i atak z rejonu Bachmutu to żmudne, powolne budowanie sobie perspektywy do podejścia na Kramatorsk i Słowiańsk, bez których rosyjskie hasło „wyzwolenia Donbasu” rzucone przez Kreml na przełomie marca i kwietnia 2022 r. pozostaje puste.

Nie wydaje się, by operacja Ukraińców w obwodzie kurskim, utrąciła plan rosyjskiej koncentracji i uderzenia w innym miejscu frontu, bądź, by na odwrót, odwracała uwagę Rosjan od koncentracji sił ukraińskich do niespodzianego ataku w nieznanym dla nas miejscu. Brak poszlak wskazujących, by jedni bądź drudzy posiadali takie zasoby, możliwości.

https://twitter.com/K_Kaminski_/status/1832305860393013582

Bardziej prawdopodobne, że Ukraińcom chodziło o ludzi (jeńców) i ziemię jako żetony do negocjacyjnej wymiany. To kolejny sygnał, że polityczne kierownictwo ukraińskie godzi się z tym, że perspektywa siadania z Rosjanami do stołu rokowań nie jest już dla niej odległa. Inna sprawa czy tak to widzą na Kremlu. Ostatnie komunikaty Kremla zdają się temu przeczyć.

Zyski terytorialne Ukraińców są bardzo umiarkowane, symetryczne mniej więcej do skrawków obwodu charkowskiego, które rosyjskim siłom z trudem udało się zająć i tylko częściowo utrzymać po majowym ataku. Moskwie łatwiej z nich rezygnować, bo nigdy nie ogłaszała ich formalnej aneksji.

Okupacja fragmentów obwodu kurskiego nie podważyła morale Rosjan i stabilności społecznej ich kraju. Wprost przeciwnie – rosyjski aparat medialny zużył ją udatnie dla swojej narracji, że w tej wojnie to tak naprawdę to Rosja się broni. Okupacja rosyjskiej ziemi wywołała raczej konsolidację Rosjan „wokół flagi”, deklaracje szoku i lojalizmu padły nawet ze strony niektórych emigracyjnych opozycjonistów rosyjskich.

Odnoszę wrażenie, że głównym celem tego ukraińskiego ruchu militarnego było ponowne przykucie uwagi społeczeństw zachodnich, zmęczonych lub coraz rzadziej zwracających uwagę na wojnę na Ukrainie, w tym oczywiście polskiego. Podobnie jak zeszłoroczne próby ofensywy w obwodzie zaporoskim, operacja militarna została przeprowadzona z powodów stricte politycznych i jest przede wszystkim elementem wojny informacyjnej. Ma przekonać i zmobilizować elity oraz społeczeństwa państw zachodnich do zwiększenia wsparcia, od którego zależy już funkcjonowanie każdego sektora państwa ukraińskiego, nie tylko militarnego, ale i cywilnego – budżet Ukrainy jest pod stałą finansową kroplówką jego zachodnich partnerów. Jak się okazuje ten, niemały przecież, wymiar wsparcia, już nie wystarcza, a Ukraina powoli pęka pod naciskiem Rosji.

Ukraińska operacja w obwodzie kurskim ma przekonać, także nas, że jeszcze nic straconego, a Kijów może osiągnąć swoje cele. Tym razem Ukraińcy byli o tyle mądrzejsi, że nie próbowali jednocześnie uczynić ataku faktyczną ofensywą militarną przez co nie narazili się na straty tak dotkliwe, jak te, które na Zaporożu odnieśli, które wszakże długo przykrywała ich propaganda i papugujące za nią polskie środki masowego przekazu.

Zbyt wcześnie, by ostatecznie ocenić reakcje Zachodu. Pierwsze sygnały sugerują, że Kijów nie osiągnął swojego celu. Ani USA, ani żaden z jego sojuszników nie ogłosił niczego, co oznaczałoby wyraźne zwiększenie wsparcia materiałowego czy operacyjnego. Joe Biden nadal nie zgodził się na używanie amerykańskich pocisków rakietowych do rażenia celów na międzynarodowo uznanym terytorium Rosji. Waszyngton zablokował nawet użycie w tym celu brytyjskich pocisków Storm Shadow, mimo przyzwolenia Londynu, ponieważ są w tych pociskach amerykańskie komponenty. Być może musimy czekać na wybory i zmianę lokatora w Białym Domu. Wydaje się jednak, że bez znaczących ruchów nowego prezydenta USA i skokowego wzrostu wymiaru pomocy dla Ukrainy, będzie ona kruszeć, szybciej lub wolniej.

Zadajmy w końcu fundamentalne pytanie. A co jeśli Rosja wygra? Wygra nie w tym sensie, że zajmie całą Ukrainę i rosyjskie czołgi pojawią się pod kolejnym odcinkiem granicy Polski, bo przecież na innym odcinkach z Rosją graniczymy bezpośrednio (obwód królewiecki), bądź pośrednio (Białoruś). Nie w tym nawet sensie, że Rosjanie zajmą Kijów i na reszcie ukraińskiego terytorium ustanowią satelicką republikę. To nie wydaje się możliwe w przewidywalnej perspektywie, także ze względu na sposób w jaki wojnę prowadzi Władimir Putina nie chcąc, czy nie mogąc, to materiał na inny tekst, ogłaszać generalnej mobilizacji, od jesieni 2022 r. nie przeprowadzając nawet mobilizacji częściowej. Co jednak jeśli Rosja wygra w tym sensie, że zrealizuje swój cel ogłoszony już po fiasku pierwotnej formuły Specjalnej Operacji Wojskowej, wielkiej miskalkulacji Putina, któremu zdawało się, że zmiana władz w Kijowie faktycznie wymaga jedynie demonstracji siły, operacji bardziej policyjnej niż wojennej, co jeśli „wyzwolenie Donbasu”, to jest zajęcie przez Rosję reszty obwodu donieckiego stanie się faktem? Dalej będziemy uważać, że takie siłowe potwierdzenie sprawczości Moskwy w naszej części Europy jest jej przegraną?

Uważam wprost przeciwnie – zajęcie całości terytorium obwodu donieckiego będzie rosyjskim zwycięstwem, znacznie wzmacniającym legitymizację rządów Władimira Putina, a więc trwałości i spoistość rosyjskiej elity i jej aparatu władzy, umacniającym Rosję wewnętrznie. Będzie jednak przede wszystkim sygnałem odebranym przez wszystkich na świecie (przynajmniej pozostających poza wpływem propagandy, którą tak szeroko reprodukujemy w Polsce), sygnałem rosyjskiej sprawczości i potwierdzeniem wiarygodności jej polityki, jej dyplomacji odwołującej się do siły. Taki sygnał zostanie z pewności odebrany w świecie niezachodnim, który w zasadzie wykoleił próby USA i ich obozu izolowania Rosji i który zapewnił funkcjonowanie jej gospodarki. Mimo tego, do wielu w Polsce nadal nie dociera, że stało się tak ponieważ nie-Zachód tworzy już tak dużą przestrzeń cyrkulacji kapitału, dóbr i technologii, że można wystać na nogach i toczyć wojnę nawet przy ograniczeniu relacji z Zachodem.

Prawdopodobne zdobycie przez Rosję Donbasu i ewentualne zamrożenie konfliktu w tej formie utrzyma Moskwę w roli nie dającego się pominąć uczestnika stosunków międzynarodowych w Europie. Bez względu na ewentualne podtrzymanie przez blok zachodni obecnych mechanizmów jej politycznej, ekonomicznej i społecznego izolacji oraz strategicznego odstraszania.

Przy czym trzeba brać pod uwagę i to, że zamrożenie wojny w takiej konstelacji uruchomi kalkulacje na odprężenie relacji z Rosją, także w NATO. Począwszy od USA, które stojąc wobec konieczności zmierzenie się z wyzwaniem, jakiego w historii nie miały – Chinami, grzęzną właśnie w politycznym trzęsawisku Bliskiego Wschodu, po raz kolejny zasysającego amerykańską uwagę, zasoby i emocje społeczne i które już przeżywają objawy „imperialnego przeciągnięcia”. Właśnie dochodzi do sytuacji, w której Waszyngton, wysyłając grupę lotniskowcową USS Abraham Lincoln ku wybrzeżom Półwyspu Arabskiego zostaje bez jednego lotniskowca w regionie Indo-Pacyfiku, pierwszorzędnym teatrze geopolitycznym.

Jeśli kalkulacje na traktowanie Rosji jak partnera mogą pojawić się w USA, cóż dopiero pisać o państwach Europy Zachodniej. I nie tylko Zachodniej. Wszak w trend nowych realiów geopolitycznych jako pierwszy zaczął wpisywać się Viktor Orbán, a i jego słowaccy sąsiedzi, po odzyskaniu władzy przez Roberta Fico, prowadzą już wobec Ukrainy znacznie bardziej ambiwalentną politykę. Co z Niemcami, Francją czy Włochami? Nawet obecnie główne państwa europejskie nie są wstanie poświęcić zasobów budżetowych, a tym samym obecnej stabilizacji społeczno-politycznej i w imię zbrojenia się i mobilizowania, co zresztą dla Waszyngtonu jest, w moim przekonaniu, warunkiem dalszego zaangażowania w politykę odpychania w Europie Wschodniej. Mimo to w Polsce wierzymy, że zrobią to w sytuacji, gdy Rosja osiągnie na Ukrainie swoje ogłoszone cele, potwierdzając tym swoją siłę i sprawczość.

Co będzie jeśli Rosja wygra w tym sensie? Tego pytania w Polsce, największej ofierze wojny informacyjnej, nie zadaje nikt w elitach politycznych i opiniotwórczych, co dopiera pisać o rozważaniach odpowiedzi na tak postawione pytanie. I cała polska polityka i debata toczy się w ten sposób, jakby wspomniana opcja była kompletnie niemożliwa. Definicja strategicznych interesów i polityka bezpieczeństwa państwa polskiego została tak bardzo utożsamiona z interesami i zwycięstwem Ukrainy, że w końcu Polska zaczęła być postrzegana w ten sposób także przez innych aktorów tej gry. Przez Rosję, nie muszę chyba wspominać jakie to rodzi konsekwencje, ale też i przez główne państwa Zachodu, łącznie z USA, dystansujące się i utrącające inicjatywy bardziej bezpośredniego zaangażowania się w wojnę na Ukrainie, wysuwane przez kolejnych polskich polityków, którym się zdaje, że mogą toczyć i wygrywać wojny na rachunek potęgi innego państwa. To też ma swoje konsekwencje w postaci marginalizacji dyplomatycznej naszego państwa – nikt, także mocarstwa zachodnie, nie potrzebują w procesie politycznej aktora, który wciela się w rolę drugiej Ukrainy. Wystarczy ta oryginalna. Na obecnych koleinach polityki bezalternatywnej pozostaniemy na marginesie i bez sprawczości, dokładnie w taki sam sposób, jak zostaliśmy zmarginalizowani dyplomatycznie w 2014 r., gdy zaczynał się ukraiński dramat. Prędzej kupony, choćby i drobne, od swojej polityki odetną Węgry niż Polska.

Co będzie jeśli Rosja wygra i pozostanie w Europie? To pytanie pozostaje poza spektrum polskiej polityki i debaty.

Sławomir Mentzen postanowił wesprzeć organizację tegorocznego Marszu Niepodległości i dokonał wpłaty na zrzutkę organizowaną przez Stowarzyszenie Marsz Niepodległości.

Kwota, jak się okazuje, nie jest taka mała! To aż 30 tys. zł, co przy tego typu zbiórkach stanowi poważny zastrzyk pieniężny.

Sławomir Mentzen o tym, że zareagował na apel Stowarzyszenia Marsz Niepodległości poinformował krótko pod postem prezesa Młodzieży Wszechpolskiej Marcina Kowalskiego: Wpłacone 😉

Stowarzyszenie Marsz Niepodległości od lat mogło organizować takie wydarzenie jak Marsz Niepodległości dzięki pieniądzom od darczyńców. Zbieranym za pomocą Zrzutki, zbieranym bezpośrednio na Marszu Niepodległości oraz dzięki wpłatom z tzw. 1%, obecnie 1,5%, Stowarzyszenie mogło prawidłowo funkcjonować.

Niestety, to ostatnie źródło finansowania w wyniku działań byłego prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Roberta Bąkiewicza, stowarzyszenie utraciło. To straty już w sumie na ok. 700-800 tys. złotych. Dlatego tym bardziej ważne są takie zbiórki jak ostatnia, którą organizuje Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Wszystkich zachęcamy do wsparcia tegorocznego Marszu i wpłat na ZRZUTKĘ.

Krzysztof Bosak / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

Nie milkną echa akcji policji jaka miała miejsce w siedzibie Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Akcji całkowicie absurdalnej, jak z powieści Kafki.

Akcję ten komentują szeroko media i politycy. Kilka słów do prokuratora Macieja Młynarczyka, który zlecił najazd Policji na siedzibę Stowarzyszenia, napisał również Krzysztof Bosak. Bosak postanowił udzielić prokuratorowi kilku rad. Poniżej pełna treść tego co wicemarszałek Sejmu zamieścił na serwisie X:

Parę rad dla prokuratora Macieja Młynarczyka, także do wiadomości Prokuratora Generalnego Adama Bodnara i opinii publicznej:

1. Podobno macie nagranie sprawcy tej „groźby” z 2018 roku. Zamiast szukać po omacku nieistniejących list nazwisk pokażcie teraz to nagranie władzom Stowarzyszenia Marsz Niepodległości (dlaczego tego nie zrobiliście?) i po prostu wrzućcie je do sieci. Może ktoś go pozna. O ile to ma jeszcze jakiekolwiek znaczenie.

https://twitter.com/krzysztofbosak/status/1832030505769836967

2. Nie traćcie pieniędzy podatnika i cennego czasu funkcjonariuszy Policji na szukanie list nazwisk członków straży Marszu Niepodległości ponieważ one nie istnieją. Macie to już w papierach, wystarczy je uważnie przeczytać. Członkowie władz Stowarzyszenia Marsz Niepodległości złożyli zeznania w tej sprawie kilka lat temu. Od tego czasu nie powstały żadne nowe dokumenty w sprawie Marszu z 2018 roku. Nikt normalny nie zajmuje się takim bzdurami.

3. Jeśli już upieracie się żeby Policja na Wasze polecenie robiła przeszukanie to piszcie kwity uważnie, prawidłowo i przyjeżdżajcie na miejsce. Ta sytuacja z przedwczoraj była żenująca. Jak prokurator nie wie co chce dostać i w czasie przeszukania trzeba z nim się stale konsultować przez telefon bo nie chciał ruszyć tyłka i przyjechać na miejsce przeszukania, to się później nie dziwcie, że dostaniecie stos bezwartościowych, przypadkowo wybranych rzeczy. Sami pokazaliście jak Was należy traktować i funkcjonariusze z tego wyciągają wnioski.

4. Pieniądze podatnika prawdopodobnie nie są Waszą największą troską, ale warto byście wiedzieli, że wydanie kilkunastu (kilkudziesięciu?) tysięcy złotych na biegłych i analizę dysków komputerów, które przejęliście to zwyczajna strata pieniędzy. Zresztą w ciągu najbliższych tygodni (raczej miesięcy?) sami się przekonacie.

PS
Gdybyście chcieli ścigać prawdziwych przestępców to zapraszam do kontaktu. Przekażę informacje otrzymane od Warszawiaków, na temat coraz bardziej dokuczliwych imigranckich gangów, agresji skrajnej lewicy i innych realnych problemów kryminalnych. Wyprzedzając pytanie: tak, zawiadomienia o popełnieniu przestępstw w każdej ze spraw były składne przez poszkodowanych.

Tomasz Sakiewicz i Tomasz Kalinowski / zdjęcie: fotomontaż mn, zrzut ekranowy z YT i Facebooka

Tomasz Kalinowski to bliski współpracownik, a nawet wspólnik Roberta Bąkiewicza. To m.in. z jego pomocą Robert Bąkiewicz próbował łamiąc statut Stowarzyszenia Marsz Niepodległości przejąć władzę w stowarzyszeniu w roku 2023. Jak podają Wirtualne Media od kilku dni Tomasz Kalinowski pracuje w Telewizji Republika jako wydawca.

Jak wynika z kolejnych informacji podawanych w ostatnich tygodniach przez portal branżowy Wirtualne Media projekt medialny, telewizyjny, Roberta Bąkiewicza i Piotra Barełkowskiego całkowicie się posypał. Spółka Telewizja Media Narodowe założona przez Bąkiewicza i Barełkowskiego na początku 2023 roku, pod koniec lipca pożegnała się z zespołem tworzącym portal TVMN.pl, a miesiąc później rozstała się z dziennikarzami przygotowującymi programy telewizyjne. Nastąpiła również wyprowadzka studia z Warszawy do Poznania, w okolicach którego mieszka Piotr Barełkowski.

– To był projekt skazany od początku na porażkę – mówi nam jeden z członków Zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. – Dlatego jako Zarząd sprzeciwialiśmy się pomysłowi wchodzenia Mediów Narodowych na kablówki. Bąkiewicz – wówczas jeszcze jako prezes Stowarzyszenia – z pomocą Piotra Barełkowskiego bardzo do tego pomysłu parli w 2022 roku, ubiegali się o koncesję w KRRiT. To jednak udało się Zarządowi Stowarzyszenia wówczas zablokować.

Październik 2022 r. Robert Bąkiewicz, Tomasz Kalinowski i Piotr Barełkowski na konferencji PIKE na której reprezentowali jeszcze Stowarzyszenie Marsz Niepodległości / zdjęcie: zrzut ekranowy z Facebooka/Piotra Barełkowski

Jak wyjaśnia nam dalej członek Zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości:
– Robert Bąkiewicz, aby jednak realizować ten pomysł, postanowił założyć na początku 2023 roku prywatną spółkę akcyjną Telewizja Media Narodowe. Do władz tej spółki weszli wówczas m.in. Tomasz Kalinowski i Przemysław Czyżewski, którzy zasiadali w tamtym czasie jeszcze we władzach Stowarzyszenia. Chwilę po założeniu spółki ta ekipa poszła na całość i postanowiła przejąć brand Mediów Narodowych oraz cały sprzęt telewizyjny należący do Stowarzyszenia, łącznie ze studiem i całym lokalem w którym mieściła się wówczas siedziba Stowarzyszenia. Nastąpiła rzecz niebywała. Spółka Bąkiewicza i Barełkowskiego nie tylko przejęła ten sprzęt i brand, ale również konta w mediach społecznościowych, które były własnością Mediów Narodowych należących do Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Tym kontom zmieniono szybko nazwy. Przy tej okazji warto wspomnieć, że np. dopiero niedawno udało się odzyskać fanpejdż Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, który Bąkiewicz, Barełkowski i Kalinowski wykorzystywali przez rok na rzecz swojego prywatnego biznesu i nie zamierzali dobrowolnie zwrócić fanpejdża prawowitemu właścicielowi.

W wyniku tych działań Robert Bąkiewicz i Tomasz Kalinowski (który był wówczas naczelnym Mediów Narodowych i wiceprezesem Stowarzyszenia) zamknęli z dnia na dzień redakcję Mediów Narodowych i przejęli sprzęt, konta w mediach społecznościowych, kanały YouTube należące do Stowarzyszenia, a całą redakcję, która do tej pory tworzyła kontent Mediów Narodowych zatrudnili to tworzenia treści dla swojej prywatnej telewizji i portalu TVMN. Było to ewidentne działanie na szkodę Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

– Tak – potwierdza członek Zarządu SMN. – Pamiętajmy o tym, że wówczas Robert Bąkiewicz miał w zasadzie nieograniczoną władze w Stowarzyszeniu. Kontrolę nad wszystkimi zasobami. Nie liczył się w ogóle ze zdaniem Zarządu Stowarzyszenia i przestał zwoływać zarządy w momencie, kiedy stracił w nich przewagę w głosowaniach. Trzeba było dopiero zwołać Walne Zgromadzenie Członków stowarzyszenia, aby go odsunąć od władzy, aby więcej nie szkodził. Tak na marginesie to, że takie Walne Zgromadzenie zostało zwołane tak bardzo rozwścieczyło Roberta Bąkiewicza, że postanowił razem z Tomaszem Kalinowskim napisać donos do prezydenta… Trzaskowskiego. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale tak, ten Bąkiewicz, który tak rzekomo walczy z Trzaskowskim skarżył się temu samemu Trzaskowskiemu na Zarząd Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Bąkiewiczowi i Barełkowskiemu projekt medialny nie wypalił. Jak mówił sam Barełkowski, koszty redakcyjne miesięcznie wynosiły 100 tys. zł. Kiedy jednak skończyły się pieniądze, które wcześniej przypłynęły od PiS, trzeba było zwolnić ludzi. Pracę stracił również Tomasz Kalinowski, który jak podają Wirtualne Media, był również wspólnikiem w spółce Telewizja Media Narodowe. Koło ratunkowe rzuciła Kalinowskiemu Telewizja Republika, która wzięła go na swój pokład.

– Trochę się dziwię tej decyzji Telewizji Republika – komentuje jeden z członków Zarządu Stowarzyszenia. – Kalinowski kompletnie nie zna się na mediach. Nie czuje ich. Był najpierw naczelnym portalu Mediów Narodowych. Portal nigdy nie był w stanie z nikim konkurować i na siebie zarobić. Potem został szefem kanału Mediów Narodowych na YouTube i dosłownie zarżnął ten kanał. Oglądalność spadała. W pewnym momencie było więcej rezygnacji z subskrypcji niż nowych subskrypcji. I dokładnie to samo miało miejsce w TVMN w których Kalinowski miał szefować. Portal leżał, a programy były nudne. Dlaczego więc Sakiewicz wziął go na pokład? Można to chyba wytłumaczyć tylko jakimiś decyzjami politycznymi. Widocznie tacy ludzie są tam do czegoś potrzebni.

Nasz rozmówca na koniec ironizuje:
– Niech tylko nie dają mu dostępów do swoich kont w mediach społecznościowych i do swoich kanałów na YouTube. W Stowarzyszeniu Marsz Niepodległości miał takie dostępy i źle się to dla Stowarzyszenia skończyło. Do dziś nie możemy odzyskać części kont i kanałów.

Bartosz Malewski, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i policja wyłamująca drzwi siedziby Stowarzyszenia / zdjęcie: zrzut ekranowy YT

Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości przygotował podsumowanie działań prokuratury i policji w stosunku do Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Pełna treść tego podsumowania poniżej.

Podsumujmy jeszcze siłowe wejście Policji do siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości:

◼️ Policja rozwierciła zamki do siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, bo szuka człowieka, który brał udział w Marszu Niepodległości w 2018 roku i zdaniem prokuratury wyglądał na członka Straży Marszu Niepodległości, a który to rzekomo miał dopuścić się czynu z art. 190 k.k. (groźby karalne).

◼️ Śledztwo w tej sprawie wszczęto 4 stycznia 2019 r., a w obliczu ubogiego materiału dowodowego prokuratura umorzyła śledztwo 14 maja 2020 r. Wówczas Adam Bodnar był Rzecznikiem Praw Obywatelskich, jednak dziś, jako zwierzchnik prokuratury doprowadził do wznowienia postępowania.

◼️ Podczas przesłuchania poinformowałem, że lokal, który jest siedzibą Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, stanowi własność innego podmiotu, a Stowarzyszenie korzysta tylko z jego części. Ten podmiot nie został poinformowany o planowanych czynnościach Policji.

◼️ Na miejscu było obecnych kilkudziesięciu policjantów – w środku blisko dwudziestu, na zewnątrz kolejnych kilkunastu, odgradzających od siedziby dziennikarzy i sympatyków Marszu Niepodległości.

◼️ Policja w swoich czynnościach znacząco wykraczała poza zakres przekazanego mi postanowienia, na co razem z mec. Magdaleną Majkowską zwracaliśmy uwagę. Dopiero po 4 godzinach, po sporządzeniu i podpisaniu przez policjantów protokołu z przeprowadzonych czynności oraz po sporządzeniu przez nas zastrzeżeń, policjanci zorientowali się, że nie przekazali drugiego postanowienia. To czyni ich działania bezprawnymi.

◼️ Pomimo naszych wezwań, na miejscu nie był obecny prowadzący postępowanie prokurator Maciej Młynarczyk – tzw. “prokurator od mowy nienawiści”. W pewnym momencie domagali się tego również sami policjanci, którzy ewidentnie dostrzegli absurdalność i niewspółmierność do wagi sprawy zleconych im czynności. Policjanci byli zmuszeni konsultować każdą czynność z prokuratorem telefonicznie, co tylko komplikowało czynności.

◼️ Policja domagała się wszystkich dokumentów związanych z organizacją Marszu Niepodległości w 2018 r. Szybko przystąpiła do sprawdzania każdej szafy, biurka, szuflady, weryfikowano każdy segregator, nie bacząc na to, że znajdowały się tam dokumenty również innych podmiotów. Ostatecznie jednak prokurator najbardziej zainteresował się tylko segregatorem opisanym jako “Materiały szkoleniowe”. Zainteresowanie prokuratora akurat tym segregatorem wynika zapewne z tego, że miał nadzieję na poznanie jakichś tajnych informacji, wewnętrznych instrukcji, sposobów działania Stowarzyszenia. Co jednak było w środku i dlaczego prokurator się rozczaruje? Materiały ze szkolenia RODO oraz broszura “Angielski dla księgowych”. Życzymy udanej lektury, może się przyda.

◼️ W lokalu znajdowały się również dokumenty objęte tajemnicą dziennikarską – Stowarzyszenie Marsz Niepodległości jest wydawcą zarejestrowanego dziennika MediaNarodowe.com.. Policja rozwierciła również zamki do studia nagraniowego i pokoju reżyserskiego.

◼️ Ostatecznie bilans wygląda tak, że poza wymienionym segregatorem, Policja zabezpieczyła 4 laptopy należące do Stowarzyszenia, a także telefon i komputer stacjonarny będące własnością innych podmiotów! Poza tym uszkodzono zamki i wygięto drzwi wejściowe.

◼️ Zajęcie – w związku z tym, że niezidentyfikowany człowiek mógł popełnić jakiś czyn zabroniony podczas 250-tysięcznego Marszu Niepodległości sprzed 6 lat – komputerów i dokumentów Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, to przejaw zaplanowanej inwigilacji Stowarzyszenia, próba infiltracji i poznania szczegółów jego działania i funkcjonowania. To, że dzieje się to na dwa miesiące przed Marszem Niepodległości nie jest przypadkiem.

◼️ Ta sytuacja tylko nas mobilizuje do zintensyfikowania przygotowań do Marszu Niepodległości, który jak co roku – bez względu na wszystko – przejdzie ulicami Warszawy 11 listopada! Zapraszam do udziału i włączenia się w organizację Marszu wszystkich tych, którym bliskie są wartości Marszu Niepodległości, w szczególności niepodległość i suwerenność!

Bartosz Malewski
Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Krzysztof Bosak na kanale Otwarta Konserwa / zdjęcie: zrzut ekranowy YT

Krzysztof Bosak w rozmowie Krzysztofem Ziemcem na kanale Otwarta Konserwa odniósł się bardzo konkretnie do ostatnich manewrów politycznych, jakie Prawo i Sprawiedliwość wykonuje wokół Marszu Niepodległości.

Na pytanie czy 14 września Konfederacja weźmie udział w manifestacji organizowanej przez PiS pod hasłem obrony Marszu Niepodległości, Krzysztof Bosak odpowiedział:
– Jeszcze tego brakowało. Tak bym powiedział, jako osoba zaangażowana przez wiele lat w organizację. Wydaje mi się, że nie potrzebujemy tego, żeby partie polityczne w tej chwili za mocno wchodziły w ten temat. I to takie partie jak PiS. Marsz Niepodległości ma swojego organizatora. Tym organizatorem jest Stowarzyszenie Marsz Niepodległości. Myślę, że jeżeli ktoś chce pomóc, to powinien po prostu zapytać organizatora czyli to Stowarzyszenie, czego im potrzeba, żeby 11 listopada była duża, dobrze zorganizowana manifestacja. Ja wiem czego potrzeba, bo przez wiele lat byłem zaangażowany w to. Potrzeba pieniędzy na postawienie scen, organizację nagłośnienia. Potrzeba wolontariuszy do Straży Marszu Niepodległości. I potrzeba też trochę spokoju politycznego. (…) Jestem z partii która z PiS-em rywalizuje więc się na pewno na żadną manifestację PiS-u nie wybieram.

Pytany dlaczego obecna władza znowu atakuje Marsz Niepodległości Bosak odpowiedział:
– Wydaje się strategią rządu, żeby podgrzać. Pamiętamy to z pierwszych rządów Platformy. Wydaje mi się, że ogłaszanie w tej chwili manifestacji przez PiS jest wskoczeniem dokładnie w tą pułapkę, którą zastawił Donald Tusk. Czyli żeby mocniej polaryzować, mocniej podgrzewać i po prostu budować atmosferę napięcia i konfliktu.

Krzysztof Ziemiec zwrócił uwagę, że takie wydarzenie jak Marsz Niepodległości to chyba wspólna sprawa. Krzysztof Bosak zgodził się z tym stwierdzeniem:
– Marsz Niepodległości jest wspólną sprawą. Dlatego warto już 11-go listopada i wszyscy ludzie, niezależnie z której partii są zaproszeni. Tak jak co roku i tak było zawsze, jeżeli utożsamiają się z polską niepodległością i tymi podstawowymi tradycyjnymi wartościami. Natomiast teraz myślę, że po prostu trzeba pozwolić działać prawnikom związanym ze Stowarzyszeniem albo pomagającym stowarzyszeniu, bo to przeszukanie które prokuratura zarządziła jest absurdalne, odbyło się z nadużyciem. Tam było błędnie przez prokuratora wystawione w ogóle polecenie tego przeszukania, zostały zajęte dokumenty i rzeczy nie mające nic wspólnego z samym Stowarzyszeniem Marsz Niepodległości.

Skomentował również pretekst pod jakim prokuratura i policja weszły do siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości:
– Sama ta sprawa jest absurdalna, bo przypomnijmy że prokuratura w sprawie sprzed 6 lat szuka nieistniejących list członków Straży Marszu. Z marszu z 2018 roku, na podstawie jakiegoś doniesienia, że ktoś komuś groził, gdzie nie wiedzą kto groził, nie mają zdjęcia człowieka, nie mają nazwiska nie mają rysopisu, jest to absurdalna sprawa. I moim zdaniem to, co teraz trzeba zrobić, to nagłaśniać opinie prawników, którzy przy tej sprawie pracują i pokazują, jak bardzo kompromituje się minister Bodnar i jego prokuratorzy. Jak bardzo są to nieprofesjonalni ludzie. To z tym trzeba docierać do opinii publicznej. A nie z tym, że PiS będzie robił teraz manifestację. No co ta manifestacja zmieni? To się kilku polityków z PiSu polansuje?

Prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Bartosz Malewski na serwisie X o Marszu Niepodległości. Poniżej pełna treść wpisu prezesa SMN.

Marsz Niepodległości maszeruje ulicami Warszawy od 2010 roku. To wydarzenie przede wszystkim społeczne, które jest dowodem na siłę obywatelskiej inicjatywy. Siła Marszu Niepodległości bierze się z jego autentycznej niezależności i oddolności. To ludzie, nie partie tworzą Marsz Niepodległości.

Właśnie to nadaje mu ogromne znaczenie w polskim życiu społecznym i właśnie dzięki temu tak trudno jest Marszu Niepodległości zakazać. Nie da się zamknąć polskości w ramy jakiejkolwiek jednej partii politycznej. Marsz pokazuje, że Polacy potrafią zjednoczyć się ponad podziałami, by wspólnie uczcić niepodległość z biało-czerwoną flagą na ramieniu.

To sprawia, że Marsz Niepodległości jest punktem odniesienia dla każdego ugrupowania w Polsce – zarówno dla tych, którym marzy się jego zniszczenie, jak i dla tych, którym marzy się jego zawłaszczenie.

Dlatego też Marsz Niepodległości pozostanie wydarzeniem prawdziwie oddolnym, wydarzeniem społecznym i wydarzeniem niezależnym. Marsz Niepodległości – tak jak zawsze – będzie prawdziwą manifestacją polskości.

Każdego, kto chce zachować tę wartość, zapraszam, by włączyć się w organizację Marszu – przede wszystkim w ramach Straży Marszu Niepodległości. W sposób szczególny zachęcam również do zgłaszania się adwokatów, radców prawnych, aplikantów obu samorządów, aby w dniu 11 listopada wesprzeć prawnie wszystkich tych uczestników Marszu Niepodległości, którzy będą tego potrzebowali. Wszystkie ręce na pokład!

Jacek Siewiera na Kanale Zero i komentarz kierowcy ciężarówki Marka Tokarskiego

Jacek Siewiera, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, zamieścił w mediach społecznościowych krótki film z kuriozalnym opisem. Jackowi Siewierze – pretendującemu do zostania z ramienia PiS kandydatem na prezydenta – ten wpis się wybitnie nie przysłużył.

Najpierw po wywiadzie na Kanale Zero Jacek Siewiera zebrał ostre cięgi za swoje wypowiedzi na temat walki z covidem. Uznał bowiem, że wszystko co było w tamtym czasie robione były jak najbardziej potrzebne i słuszne. Jednak krytyka jaka na niego spadła nie sprawiła, że Siewiera postanowił dalej unikać tematu. Wręcz odwrotnie. Na serwisie X postanowił zostać… bohaterem. Zamieścił krótki filmik jak maszeruje z grupą innych osób. Do tego filmiku dał opis:
W marcu 2020r. piętnastka wspaniałych kobiet i mężczyzn z Wojskowego Instytutu Medycznego, JW Grom, Służby Kontrwywiadu Wojskowego oraz PCPM na ochotnika uczestniczyło w medycznej misji rozpoznawczej w Lombardii. Lądowaliśmy tam skąd inni uciekali. To była sojusznicza, polska odpowiedź na operację rosyjskich służb we Wloszech „From Russia with love”. Gdzie wtedy byliście patrioci od „wirusa nie było”?

Ten wpis musiał spotkać się z komentarzami. Ale ich skala chyba musiała zaskoczyć szefa BBN, który zdaje się, że żyje w swojej własnej bańce informacyjnej. Chyba najbardziej mocny ze wszystkich komentarzy zamieścił użytkownik X, Marek Tokarski, który nie wytrzymał po tym jak szef BBN dopisał, że wystarczyły 2 lata do amnezji. Trzeba szczególnych predyspozycji intelektualnych by z globalnego zagrożenia uczynić nad Wisłą kolejny „wehikuł” polityczny.

Poniżej pełna treść komentarza p. Marka Tokarskiego zamieszczona na serwisie X [wytłuszczenia w tekście i drobne poprawki interpunkcji od redakcji].

Przez cały okres pandemii byłem wielokrotnie w Lombardii i całych Włoszech. Jeździłem po pustych miastach. A Pana osławione ciężarówki wojskowe musiały wywozić zamiast zakładów pogrzebowych bo zakłady pogrzebowe były pozamykane. Ja niezaszczepiony tuman.

Wracałem do domu i w domu opiekowałem się moją matką , chorą na Alzhaimera , z miażdżycą, i dużym nadciśnieniem, . Ja niezaszczepiony, Matka również niezaszczepiona. Mama zmarła dopiero miesiąc temu. Trzymałem jej głowę w moich dłoniach.

Proszę nie pie… głupot. Skazaliście staruszków na umieranie wśród obcych ludzi, tańczących na korytarzach i mających odczucia ludzkie głęboko w D. Pajaców nagrywających filmiki i pochylających się nad manekinami i udających zainteresowanie chorymi. (P. Niedzielski) Puste szpitale na stadionach, gdzie ludziom odmawialiście przyjęcia do szpitala. Zahamowane terapie w walce z rakiem. I słowa największych mędrców naszej medycyny wypychanych przed mikrofon, aby opowiadali bajki. (Dr. Horban).

To nie jest filmik dowodzący Pana odwagi. 200000 osób na sumieniu. Dlaczego żaden policjant nie spałował winnych za te zgony. tylko pałowali ojców na spacerach w obecności dzieci za to że nie mieli szmaty na twarzy – gdzie wszyscy wiedzieli że to g.. daje. Jak Panu nie wstyd. Jak Panu nie wstyd za to że nie wpuszczano mężów do żon które rodziły ,

Oby Pan dokończył swojego żywota jak najdłużej żyjąc ale umierając w samotności najlepiej w domu starców. Obsrany po pachy. Bez pomocy. Oby Pan sobie ten tekst przypominał za każdym razem, kiedy się Pan będzie golił. Według Pana wykładni Moja matka razem ze mną w duecie jako niezaszczepieni powinniśmy dawno gryźć ziemie.

To wy sialiście globalny strach jako metodę na promowanie biznesów medycznych. Kto rozliczył grube miliony wydane na szpitale po których hulał wiatr. Ile to jest terapii na raka?? Ile pieniędzy na operacje które mogły uratować życie pacjentom. I Pan śmie mówić ludziom o predyspozycjach intelektualnych? Tak powinna wyglądać według Pana walka z pandemią? Z tymi tańczącymi idiotami na tiktoku w maseczkach i kombinezonach? I to są wg Pana ludzie z predyspozycjami intelektualnymi do leczenia ludzi?

Jest takie powiedzenie o męstwie żołnierza “Twoja sława kroczy przed tobą”. Przed Panem kroczy pana wybujałe ego, nadmuchane do granic rozmiarów. To nie ma nic wspólnego z polityką 🙂 pana opozycja polityczna miała na ustach te same słowa co Pan.

Piętnastu wspaniałych 🙂 A ja 16 nie wspaniały, plus następne 20 tys polskich kierowców przemierzających całe Włochy dowożących jedzenie, wasze niebieskie maseczki, wibratory, dmuchane lale ( przez cały okres okres pandemii) gdzie zamykano kible i prysznice dla nich.

Takie teksty to są dla frajerów którzy tam nie byli. Bo ja byłem. I nie uciekałem. Byłem w każdym kraju w EU. W końcu po Paryżu mogłem sobie pojeździć nie stając w korkach. I teraz pana zaskoczę 🙂 ani razu nie wykonałem testu. Nigdy nie wykonałem testu. I przeżyłem tam gdzie wszyscy uciekali 🙂

Doskonale pan wie równie dobrze jak ja, chociaż jestem po zwykłych kursach medyka pola walki, że najważniejszym czynnikiem wykańczającym poszkodowanego, pacjenta albo rannego, jest nie udzielenie pomocy przedmedycznej. To jest właśnie ten czynnik, który wykańczał dziadków, że gdy podniosła się temperatura, wystąpiło przeziębienie nie podano zwykłych leków. Bo nie wolno było wnuczkom swoją obecnością narażać swoich dziadków. Bo nie wolno było uspokoić swoich rodziców przy wigilijnym stole.

Gdybym ten tekst napisał w 2017 roku zamknięto by mnie w Tworkach na leczenie. Gdybym dopisał wtedy. że zamkną lasy i cmentarze to całą pandemię przesiedziałbym w pokoju bez klamek. A dziś założyłbym kościół i większość ludzi uważałaby mnie za mesjasza, który przewidział czas zwany przedsionkiem piekieł.

Życzę Panu długiego życia. Ale na Prezydenta się Pan nie nadaje. Proszę wrócić do zawodu i spłacić dług wobec tych których przysięgą Hipokratesa obiecał pan leczyć i dodatkowo nie szkodzić.

Ja pierdzielę, na ochotnika, kto by pomyślał. Czy wie pan ile ciężarówek każdego dnia przekraczało przełęcz Brenner? Około 13500. Tylu tam było wysyłanych w misjach kierowców nie na ochotnika. Codziennie 🙂 A gdzie przejścia od strony Francji Słowenii.

A Wy pojechaliście tylko w 15 osób w celu zwiadu 🙂 RUCH TOWAROWY NIGDY NIE ZOSTAŁ ZATRZYMANY. Praktyki były takie na granicy, że jeśli kierowcy wychodził test pozytywny to go puszczali, bo żaden z krajów nie chciał ponosić kosztów kwarantanny.

Proszę sobie wyobrazić następujące liczby – 3 tys kierowców z wynikiem pozytywnym dziennie. Daje to 30 tys kierowców w najkrótszym okresie kwarantanny (10 dni) 30 tys miejsc w hotelach 🙂 No faktycznie żaden intelekt nie ogarnia takich liczb.

Bartosz Malewski, prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, na konferencji prasowej chwilę po tym jak Policja zakończyła nalot na siedzibę Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

– Chcieliśmy do Państwa wyjść wcześniej, ale nie mogliśmy, dlatego, że przez 4 godziny trwały tutaj czynności policji, które nas skutecznie zajęły w siedzibie Stowarzyszenia. Otóż, co dzisiaj się wydarzyło? Policja na mocy postanowienia prokuratora dokonała siłowego wejścia do siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości i przeszukania dokumentacji i sprzętu elektronicznego, który tutaj, w tej siedzibie się znajduje.

Co istotne, Stowarzyszenie Marsz Niepodległości korzysta z tej siedziby z uprzejmości Stowarzyszenia Imienia Przemysła II. To Stowarzyszenie Imienia Przemysła II jest właścicielem tego lokalu, ma podstawę prawną prawo własności. To stowarzyszenie nie zostało w żaden sposób przez policję, przez prokuraturę poinformowane o czynnościach, które dzisiaj podjęto. Są tutaj też inne stowarzyszenia, żadne z tych stowarzyszeń, fundacji, nie zostało poinformowane o trwających czynnościach policji.

Wejście do siedziby Stowarzyszenia Marsz Niepodległości stanowi naruszenie praw do zrzeszania się, konstytucyjnego prawa zrzeszania się, nie tylko Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, ale także tych innych podmiotów, które mają tutaj swoją siedzibę.

W momencie, kiedy policja już weszła siłowo do środka, dopiero wówczas zażądano od nas wydania dokumentów dotyczących organizacji Marszu Niepodległości w roku 2018.

To jest sprawa, która miała miejsce 6 lat temu. Nie znam oczywiście szczegółów całego postępowania, dlatego, że mój status w tym postępowaniu to status świadka. Nie mam dostępu do żadnej dokumentacji. Natomiast z tego, co wiem, prokuratura prowadzi postępowanie o popełnienie czynu zabronionego z art. 190 Kodeksu Karnego – to są groźby karalne.

Pytałem funkcjonariuszy Policji, czy czynności, które dzisiaj podejmują, o takiej skali, czy kiedykolwiek w swojej karierze, dłuższej czy krótszej, podejmowali o podobnej skali w przeszłości? Odpowiedź była przecząca. Więc mamy tutaj działania policji zupełnie w nowym “antystandardzie”, powiedziałbym.

Co więcej, jest to postępowanie, które już było umorzone przez prokuraturę, a zostało wznowione przez prokuratora generalnego Adama Bodnara. Warto zaznaczyć, podkreślić tutaj, że dzisiejszy prokurator generalny Adam Bodnar wcześniej w tym postępowaniu występował jako rzecznik praw obywatelskich, jako strona, i składał zażalenia na postanowienie o umorzeniu.

Mamy więc do czynienia ze zmianą roli procesowej prokuratora generalnego, który wcześniej występował jako podmiot składający zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa – dzisiaj występuje już jako prokurator generalny. Takich postępowań jest więcej, oczywiście, część z nich dotyczy właśnie samego Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Przeglądano dokument po dokumencie, segregator po segregatorze. W pierwszych chwilach chciano zabezpieczyć materiały daleko dalej idące niż te, które miałyby dotyczyć właśnie Marszu Niepodległości w 2018 roku. Materiały, których prokuratura szukała, nie zostały przez funkcjonariuszy policji odnalezione. Dlaczego? Dlatego, że takie materiały, których prokuratura się domaga, po prostu nie istnieją i nigdy nie istniały! O czym oczywiście funkcjonariusze policji byli przez nas na każdym etapie trwających czynności informowani.

Co zabezpieczono? Bardzo, choć prokurator oczywiście nie uczestniczył osobiście w tych czynnościach, a każda czynność podejmowana przez funkcjonariuszy policji była konsultowana telefonicznie przez funkcjonariuszy z prokuratorem, to znacząco wydłużyło całe postępowanie, ale prokuratora najbardziej zainteresował segregator opisany jako materiały szkoleniowe. Tylko co w tym segregatorze się znajdowało? Otóż, szanowni Państwo, znajdowały się tam materiały szkoleniowe z zakresu ochrony danych osobowych, które każdy podmiot musi wdrożyć w swoim funkcjonowaniu, i angielski dla księgowych. To prokuratora zainteresowało, więc ten segregator został zabezpieczony i przejęty przez policję dzisiaj.

Ponadto został zabezpieczony jeden telefon, który nie należy do Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, o czym też funkcjonariusze policji byli informowani, oraz jeden komputer stacjonarny, który także nie jest własnością Stowarzyszenia. Ponadto zabezpieczono cztery laptopy, rzeczywiście istotnie oznakowane jako Stowarzyszenie Marsz Niepodległości.

Jesteśmy na dwa miesiące przed Marszem Niepodległości. To, jak postępuje prokuratura i policja, to, jak wykorzystuje te podmioty Adam Bodnar czy Donald Tusk, czy inni politycy Platformy, to ma znamiona inwigilacji, zaplanowanego rozpracowywania środowiska, uniemożliwiania funkcjonowania Stowarzyszenia. Jest to działanie ze wszech miar skandaliczne. Oczywiście złożyliśmy zastrzeżenia do protokołu. (…)

Co się okazało na koniec? Policja “zapomniała”, a powinna uczynić to na samym początku, wydać nam postanowienie o przeszukaniu siedziby i zabezpieczeniu tych materiałów. A więc wszystkie działania Policji, które dzisiaj zostały przeprowadzone, okazują się nielegalne.

Będziemy oczywiście podnosić te kwestie w dalszym toku procesowym tej sprawy. Z pewnością, jestem przekonany też, że stowarzyszenia, które mają tutaj swoją siedzibę, też zainteresują się tym, co tutaj dzisiaj się wydarzyło.

Robert Winnicki

Były prezes Ruchu Narodowego i b. poseł Konfederacji Robert Winnicki skomentował na X akcję prokuratury i policji w stosunku do Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.

Wjazd na rympał do Stowarzyszenia Marsz Niepodległości pod absurdalnymi pretekstami ma podgrzać całą prawicę. Będą kolejne ruchy, wrócą prowokacje 11.11 i przez kolejne miesiące żeby znów pchać całą opozycję w narożnik ekstremy, zniechęcać bardziej umiarkowanych wyborców. Kampanię prezydencką uważam za rozpoczętą.