Czesław Michniewicz

Czesław Michniewicz / Fot. PAP/EPA/RONALD WITTEK. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Podano skład, w jakim reprezentacja Polski zmierzy się z drużyną Arabii Saudyjskiej.
  • Rozgrywka grupy C między Polską a Arabią Saudyjską rozpocznie się o 14:00.
  • Ten, drugi na mundialu w Katarze, występ reprezentacji Polski skomentują Jacek Laskowski i Marcin Żewłakow.
  • Zobacz też: Szwecja: Pracownicy pogotowia ratunkowego nie chcą jeździć bez ochrony

Podano skład, z jakim reprezentacja Polski zmierzy się z drużyną Arabii Saudyjskiej. Bramki będzie bronił Wojciech Szczęsny, a na drugim końcu boiska atakować będą kapitan Robert Lewandowski oraz Arkadiusz Milik.

Po murawie będą biegać także Bereszyński, Kiwior, Glik, Cash, Zieliński, Krychowiak, Bielik i Frankowski.

Rezerwowi to Skorupski i Grabara (bramkarze), Jędrzejczyk, Wieteska, Bednarek, D. Szymański, Grosicki, Kamiński, Świderski, Żurkowski, S. Szymański, Zalewski, Piątek, Gumny oraz Skóraś.

O której godzinie mecz? Kto będzie komentował?

Mecz grupy C między Polską a Arabią Saudyjską rozpocznie się o 14:00.

Ten, drugi na mundialu w Katarze, występ reprezentacji Polski skomentują Jacek Laskowski i Marcin Żewłakow.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter, Goal.pl

Elon Musk

Elon Musk / Fot. youtube/Fox News

W maju Elon Musk stwierdził, że nie będzie wspierał Partii Demokratycznej.

W przeszłości głosowałem na Demokratów, ponieważ byli (głównie) partią życzliwości. Ale stali się partią podziału i nienawiści, więc nie mogę ich dłużej wspierać i będę głosował na Republikanów.

W czerwcu na pytanie o to, “do czego się skłania”, odpowiedział krótko:

DeSantis.

“DeSantis z łatwością wygra”

W lipcu właściciel Twittera napisał:

Pod koniec kadencji Trump miałby 82 lata, czyli za dużo, by być dyrektorem naczelnym czegokolwiek, nie mówiąc już o Stanach Zjednoczonych Ameryki. Jeśli DeSantis wystąpi przeciwko Bidenowi w 2024 r., DeSantis z łatwością wygra – nie musi nawet prowadzić kampanii.

Na niedawne pytanie, czy poparłby DeSantisa w 2024 roku, Musk odparł: “tak”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter, Snopes, Fox Business

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • To za sprawą nieobowiązywania obniżek VAT.
  • Anna Moskwa powiedziała, że Komisja Europejska oczekuje przywrócenia stawki VAT.
  • Od początku następnego roku VAT wróci, jeśli chodzi o taryfy gazowe.
  • Zobacz też: Bardzo niska liczebność brytyjskiej armii

Taryfy gazowe w 2023 r. dla gospodarstw domowych pozostaną na tegorocznym poziomie, ale ogólna cena gazu będzie wyższa, bo nie będą już obowiązywały obniżki VAT – poinformowała minister klimatu.

Anna Moskwa powiedziała w piątek, że rząd przyjmie stosowny projekt ustawy “w ciągu kilku godzin”.

Podstawowym założeniem projektu ustawy gazowej jest stuprocentowe zamrożenie taryfy gazowej, stawki, którą będą płacić gospodarstwa domowe na poziomie tegorocznym.

“Komisja Europejska oczekuje”

Moskwa powiedziała, że mowa o kwocie netto. Dodała, iż Komisja Europejska oczekuje przywrócenia stawki VAT, więc od początku 2023 roku VAT wróci, jeśli chodzi o taryfy gazowe; będzie to jedyna zmiana w stosunku do rachunków za gaz z 2022 roku.

Pani minister powiedziała również, że około 300 000 najmniej zarabiających gospodarstw domowych będzie mogło otrzymać specjalną dotację rządową na rachunki za gaz. Według pani minister, nowe środki będą kosztować budżet około 30 mld zł w 2023 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The first news

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

  • Nadwyżka budżetowa Polski w październiku 2022 r. wyniosła 27,2 mld zł, ciut mniej niż we wrześniu.
  • W tym roku dochody z podatku dochodowego od osób prawnych znacznie wzrosły w stosunku do roku ubiegłego, o 41,2 procent. 
  • Wydatki na zdrowie i edukację również wzrosły, w wyniku napływu uchodźców z Ukrainy.
  • Zobacz też: Niemcy chcą opodatkować “zieloną energię” do 90% przychodów

Nadwyżka budżetowa Polski w październiku 2022 r. wyniosła 27,2 mld zł, nieco mniej niż we wrześniu, ale Ministerstwo Finansów jest przekonane, że do końca roku będzie deficyt. W 2021 roku deficyt za cały rok wyniósł 26,4 mld zł. Prognoza na 2023 rok mówi o tym, że deficyt sięgnie 65 mld zł. 

W październiku dochody spadły o 2,8 mld zł, ale w okresie styczeń-październik dochody państwa w wysokości 426 mld zł wzrosły o 5 proc. w stosunku do roku poprzedniego. Wydatki państwa w okresie styczeń-październik wyniosły 398,7 mld zł. 

Jeśli chodzi o prężność wpływów podatkowych, wartości podatku VAT wzrosły o 7,1 proc. w stosunku do roku 2021. Dochody z akcyzy w 2022 roku wzrosły o 5,5 procent, dochody z podatku dochodowego od osób fizycznych wzrosły o 3,3 procent, a dochody z podatku dochodowego od osób prawnych znacznie wzrosły w stosunku do ubiegłego roku, o 41,2 procent. 

Presja

Rośnie jednak presja na budżet państwa wynikająca z wyższych cen energii i “zrekompensowania tych kosztów zarówno konsumentom indywidualnym, jak i firmom”. Kolejnym kluczowym obszarem, w którym rosną wydatki jest obronność. Wydatki na zdrowie i edukację również wzrosły, w wyniku napływu uchodźców z Ukrainy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Business Insider

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva

  • Przemoc wobec pracowników medycznych w niektórych rejonach Szwecji staje się powszechna.
  • W 2017 roku pracownicy pocztowi przestali odwiedzać kilkadziesiąt domów na przedmieściach Sztokholmu charakteryzujących się dużą liczbą imigrantów, ponieważ było to zbyt niebezpieczne.
  • Szwedzka straż pożarna zwiększyła różnorodność pochodzenia swoich pracowników, by zniechęcić imigrantów do ataków.
  • Zobacz też: Niemcy chcą opodatkować “zieloną energię” do 90% przychodów

Przemoc wobec pracowników medycznych w niektórych rejonach Szwecji staje się tak powszechna, że może zostać wprowadzony specjalny zakaz w strefach no-go w Sztokholmie, w których mieszkają duże populacje migrantów wrogo nastawione do władz. W praktyce będzie to oznaczać, że kierowcy karetek pogotowia będą odmawiać udania się pod określone adresy bez policji lub służb ratowniczych, które będą ich chronić.

Martwimy się, że ktoś zginie

– mówi specjalistyczna pielęgniarka Linda Orrvik.

Problem ten trwa od lat

Program telewizyjny Kvartal przeprowadził obszerny segment obejmujący tę kwestię już w 2018 roku; przedstawiono w nim dwóch ratowników medycznych opisujących trudności, z jakimi borykają się pracując w strefach no-go.

Na przykład idziemy do miejsc, w których dochodzi do przemocy z użyciem broni, miejsc, w których jest broń i narkotyki, a także miejsc, w których obowiązują inne zasady niż praworządność, do której jesteśmy przyzwyczajeni, to jest różnica

– powiedział Henrik Johansson, ratownik medyczny od 1990 roku. Mówił, że sytuacja gwałtownie pogorszyła się w ciągu ostatnich pięciu do dziesięciu lat.

Kiedy 10, 15 lat temu zaczęliśmy rozmawiać o tej kwestii, dość często nas wyśmiewano. Nazywano nas w paskudny sposób. Między innymi [rasistami].

Radio Szwecja donosi, że pracownicy pogotowia proponują obecnie wdrożenie nowego systemu, który będzie oznaczał niektóre wezwania, w tym z informacją, czy istnieje zagrożenie lub ryzyko przemocy związane z wezwaniem. Jednak szef największego operatora pogotowia w Sztokholmie, firmy Falck, mówi, że tak skomplikowany system flagowania jest trudny do zrealizowania.

Nie tylko pogotowie ratunkowe

W 2017 roku pracownicy pocztowi przestali odwiedzać kilkadziesiąt domów na przedmieściach Sztokholmu charakteryzujących się dużą liczbą imigrantów, ponieważ było to zbyt niebezpieczne.

Strażacy w stolicy byli zmuszeni porzucić wysiłki mające na celu ugaszenie pożaru w płonącym budynku z powodu atakujących ich miejscowych. Budynek spłonął doszczętnie, a policja uważa, że rozprzestrzenił się z podpalenia, które rozpoczęło się od dwóch płonących pojazdów. Podejrzani mieli zaatakować pojazdy szklanymi butelkami i kamieniami, a policja odpowiadająca na miejsce zdarzenia została zaatakowana w podobny sposób.

Szwedzka straż pożarna zwiększyła różnorodność pochodzenia swoich pracowników, by zniechęcić imigrantów do ataków.

W pewnym momencie jakieś dzieciaki rzucały w nas kamieniami. Złapałem chłopaka i przemówiłem do niego w jego własnym języku

– powiedział Ilhan Demir ze straży pożarnej w południowym Sztokholmie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Ethan Klein

Ethan Klein / Fot. Wikimedia Commons

  • W Czerwoną Środę wspomina się prześladowanych chrześcijan, z których tysiące giną każdego miesiąca.
  • Izraelsko-amerykański YouTuber Ethan Klein wezwał do “zamknięcia Kościoła katolickiego i zbombardowania Watykanu”.
  • Mężczyzna nie został również ukarany za bluźnierstwo przeciwko Eucharystii.
  • Zobacz też: Coraz więcej krajów miejscami prześladowań chrześcijan

W Czerwoną Środę wspomina się prześladowanych chrześcijan, z których tysiące giną każdego miesiąca. Izraelsko-amerykański YouTuber Ethan Klein wezwał do “zamknięcia Kościoła katolickiego i zbombardowania Watykanu”.

Klein, którego żona była żołnierzem Sił Obronnych Izraela, wypowiedział te słowa podczas odcinka swojego programu na YouTube. Pomimo wyraźnego poparcia dla terroryzmu przeciwko katolikom, w Czerwoną Środę, kiedy wspomina się prześladowanych chrześcijan, YouTube odmówił usunięcia klipu i pozwolił, aby wyraźne wezwanie do antychrześcijańskiego terroryzmu pozostało nieusunięte.

Bluźnierstwo

Mężczyzna nie został również ukarany za bluźnierstwo przeciwko Eucharystii. Próbował w sposób obraźliwy żartować z Czcigodnego Sługi Bożego Piusa XII, mówił także o Benedykcie XVI.

Byłem poważny, kiedy powiedziałem: zakazać Kościoła.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Catholic Arena, Twitter

Prof. Jan Tadeusz Duda, przewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego, osobiście tata Prezydenta RP Andrzeja Dudy. / Fot. Arch. Piotr Motyka.

Zobacz także: Łodyga: „W czasach Jezusa świat rzymski był bardziej brutalny i niemoralny niż nasz” [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Co osoba Św. Jana Pawła II i jego Sanktuarium w Krakowie oznacza dla Województwa Małopolskiego?

Prof. Jan Duda: Przypomnę, że Święty Jan Paweł II jest patronem Województwa Małopolskiego. Sejmik starał się o to, a była to decyzja Stolicy Apostolskiej. Św. Jan Paweł II jest dla nas chlubą, dla Małopolski, dla Polski, to oczywiste. Samo Sanktuarium, to miejsce, które od razu nasuwa skojarzenie, że Polacy są bardzo wdzięczni Św. Janowi Pawłowi II, za to co zrobił dla świata i dla Polski. To Jego zasługi, Jego dzieło powstrzymywania świata od ulegania pokusom tak zwanej nowoczesności. My mamy to w sercu i chcielibyśmy również, żeby świat miał. Wchodząc do tej świątyni ma się odczucie, że śpiewamy hymn ku chwale Boga, za pośrednictwem Św. Jana Pawła II, jak również, w pewnym sensie, składamy hołd Jemu samemu.

Piotr Motyka: Jak z przesłaniem Papieża Polaka trafić do młodych, którzy nie znali Go?

Prof. Jan Duda: Myślę, że trzeba by częściej powtarzać fragment z homilii na Błoniach krakowskich z pierwszej wizyty. To było takie bardzo przejmujące wezwanie do pomyślenia o sobie, o swojej przyszłości, o swojej duszy, o swoim miejscu na świecie, ale również do myślenia o tym i można powiedzieć korzystania z tego, co nam zostawili ojcowie w tym względzie. To było też takie ostrzeżenie przed lekkomyślnością schodzenia z tej drogi, która prowadziła tyle pokoleń. To przesłanie trzeba by powtarzać częściej młodzieży, chyba innej metody nie ma. To znaczy młodzież lubi inaczej myśleć, lubi na przekór, ale też jest różna młodzież. Jest taka młodzież, która bardzo się angażuje we wzmacnianie tego przekazu Św. Jana Pawła II, a jest taka, która lekceważy sobie to przesłanie, po prostu nie docenia w swoim życiu roli duchowości. Dlatego uważam, że trzeba byłoby przypominać tę pierwszą homilię z Krakowa, nie mówiąc już o tej późniejszej z Westerplatte, w której też jest bardzo przejmujące przesłanie do młodzieży w czasach, kiedy uważa się, że wszystkie trudności trzeba usuwać z drogi,  nie przezwyciężać je, nie budować siebie na trudzie, tylko usuwać wszystko co trudne i wyrzucać. To przesłanie z Westerplatte jest bardzo dobrym otrzeźwieniem, w skrócie, macie wymagać od siebie, nawet jeśli się od was nie wymaga. Do młodych trzeba docierać przez bezpośrednie przypominanie tych homilii. Jak to zrobić? W jakim miejscu? Trudno powiedzieć. Tam gdzie się ta młodzież zbiera, w kościele i chyba też w edukacji szkolnej. Ciężka rola, ale to jest też właśnie wasza sprawa, sprawa mediów, żeby młodzieży zwrócić uwagę, na to żeby nie schodziła lekkomyślnie z drogi, którą przebyły pokolenia.

Piotr Motyka: Jakie teraz są największe wyzwania przed Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej?

Prof. Jan Duda: Cały czas uważam, że budowanie wspólnoty jest największym wyzwaniem dla prezydenta RP, to jest stałe wyzwanie. Budowanie wspólnoty, mimo wszystko. W kontekście wartości, to dawanie świadectwa, jasna deklaracja  Wiary, oddania się Opatrzności w opiekę, to jest to co robi syn. Wydaje mi się, że jest potrzeba takiego świadectwa. Jeśli chodzi o samego Św. Jana Pawła II, to prezydent powinien przypominać, że warto zajrzeć do Jego homilii, przekazu, warto zwrócić uwagę na to, co mówił. Każdy z nas zresztą powinien o tym przypominać.

Piotr Motyka: Jak Pan postrzega aktualną sytuację międzynarodową?

Prof. Jan Duda: Powiem że, dla mnie, stał się cud, że Polacy tak otwarli swoje serca na Ukrainę. To jest coś, co daje nam, według mnie, olbrzymie szanse na bardzo dużą zmianę, w naszej sytuacji, postrzegania naszego narodu, Polaków, w naszym otoczeniu, szczególne na Ukrainie, ale nie tylko. Także jest to chyba też wymodlone za wstawiennictwem św. Jana Pawła II. Na przekór tej trudnej historii. My nie mamy innej rady, tylko sercem możemy, te bariery dla nas bardzo smutne usuwać. To jest coś niewiarygodnego, to jest niewiarygodna szansa, ale również i ryzyko bo my możemy na tym przegrać. Możemy, ale trudno, ja uważam, że jest wielka szansa, żeby to wygrać. W takiej perspektywie stuleci to jest właśnie to, dzieło na stulecia, mam nadzieję, że będzie owocne. Ryzyko jest, ale musimy ryzykować, jesteśmy Chrześcijanami.

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad i życzę wszystkiego najlepszego, szczęść Boże!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Premierzy Węgier i Słowacji

Premierzy Węgier i Słowacji / Fot. Facebook

Premier Węgier Viktor Orbán poruszył w czwartek po spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej (V4), temat szalika z mapą tzw. Wielkich Węgier, obejmujących terytorium historycznych Węgier z częściami krajów sąsiednich. Jego akcesorium, w którym pojawił się na meczu piłkarskim w ostatnią niedzielę, wywołało kontrowersje.

Spokojnie. Mecz piłkarski to mecz piłkarski, a polityka to polityka.

Z powodu szalika, w jakim Orbán pojawił się publicznie, ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych postanowiło wezwać ambasadora Węgier. MSZ Słowacji Rastislav Káčer, w związku z szalikiem przedstawiającym historyczne Węgry użył określeń “obrzydzenie i wstręt”, a szef czeskiej dyplomacji Jan Lipavský nazwał działania Orbána niedopuszczalnymi. Rumuńskie MSZ również skrytykowało wybór szefa węgierskiego rządu.

Mapa na szali obejmowała części dzisiejszej Austrii, Słowacji, Słowenii, Rumunii, Chorwacji, Serbii i Ukrainy, które do końca I wojny światowej były częścią Królestwa Węgierskiego w ramach Cesarstwa Austro-Węgierskiego.

Nowy szalik

Gospodarz spotkania Czwórki Wyszehradzkiej w Koszycach, premier Słowacji Eduard Heger, tuż po przybyciu premierów na spotkanie na zalesionych wzgórzach nad stolicą wschodniej Słowacji zamieścił na Facebooku zdjęcie, na którym widać jego i Orbána w jednym szalu na szyjach, w barwach Słowacji.

Zauważyłem, że Viktor Orbán ma stary szalik, więc dałem mu dziś nowy

– napisał słowacki premier.

Premier Czech Petr Fiala powiedział przed spotkaniem, że jego format pozwoli na otwartą dyskusję “w osiem oczu”, podczas której będzie można mówić o rzeczach nieprzyjemnych. W tym kontekście wspomniał również o szaliku Orbána.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24, Facebook

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. nara.getarchive.net

  • “Jeśli chcemy pozostać w domu i trochę pohasać, to mamy wystarczająco duże siły zbrojne” – powiedział brytyjski sekretarz obrony Ben Wallace.
  • Wezwał do odpowiedniego finansowania obrony kraju w obliczu szansy ma przyszłe cięcia personelu.
  • Przyrzekł “zaprojektować siły zbrojne dopasowane do zagrożenia i dopasowane do ambicji premiera”.
  • Zobacz też: Polska blokuje propozycję KE ws. limitu cenowego na rosyjską ropę

Obecna liczebność brytyjskiej armii jest wystarczająca tylko wtedy, gdy jej celem jest “siedzenie w domu i hasanie” – ostrzegł w czwartek brytyjski sekretarz obrony Ben Wallace.

Przemawiając do gazety The Times po spotkaniu w Oslo z alianckimi odpowiednikami na pokładzie lotniskowca HMS Queen Elizabeth, minister obrony Wielkiej Brytanii wezwał do odpowiedniego finansowania obrony kraju w obliczu szansy ma przyszłe cięcia personelu.

Krytyka ze strony ministra obrony

Jeśli chcemy pozostać w domu i trochę pohasać, to mamy wystarczająco duże siły zbrojne

– powiedział minister Wallace gazecie, wyjaśniając, że brytyjski “międzynarodowy sojusz 30 osób”, znany jako NATO, nadal działa jako brytyjski wojskowy środek odstraszający. Dodał jednak, że mierzenie wystarczalności brytyjskiej armii zależy od tego, jak wyglądają cele polityki zagranicznej nowego rządu.

Mamy kłopoty, gdy rządy obiecują rzeczy bez ich poparcia – chcą być wszędzie… ale nie finansują tego.

Przy zmniejszającej się liczebności armii, która ma spaść o około 10 000 żołnierzy po tym, jak w zeszłym roku ministrowie zatwierdzili cięcia kosztów, Wallace, który od 2019 roku służył jako minister obrony Wielkiej Brytanii pod trzema oddzielnymi administracjami, przyrzekł “zaprojektować siły zbrojne dopasowane do zagrożenia i dopasowane do ambicji premiera”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Zamieszki w Chinach

Zamieszki w Chinach / Fot. Twitter

  • Pracownicy fabryki Foxconn, która produkuje smartfony iPhones dla Apple, wywołali zamieszanie.
  • To reakcja na zaostrzenie przez uzurpatorski rząd komunistyczny w Chinach covidowej polityki.
  • Jennifer Zeng mówiła, że dziesiątki tysięcy pracowników próbowały opuścić teren fabryki, ponieważ całe miasto Zhengzhou miało zostać zamknięte w nocy.
  • Zobacz też: Polska blokuje propozycję KE ws. limitu cenowego na rosyjską ropę

W reakcji na zaostrzenie przez rząd komunistyczny w Chinach covidowej polityki, pracownicy fabryki Foxconn, która produkuje smartfony iPhones dla Apple, wywołali zamieszanie. Pojawiły się nagrania wideo z otwartych starć może nawet tysiąca robotników z policjantami i osobami w kombinezonach ochronnych.

Już w środę ludzie identyfikujący się jako pracownicy fabryk w mieście Zhengzhou byli widziani w transmisji na żywo w mediach społecznościowych, jak burzą barierki i walczą z urzędnikami w kombinezonach ochronnych.

Oddajcie nam nasze pensje

– skandowali także podczas zamieszek. Protest miał miejsce po tym, jak wielu pracowników opuściło rozległy kompleks przemysłowy, w którym zwykle pracują setki tysięcy ludzi, gdy władze w okolicy ogłosiły prowadzenie bardziej restrykcyjnej covidowej polityki na początku listopada.

Megafabryka

Jennifer Zeng mówiła, że dziesiątki tysięcy pracowników próbowały opuścić teren fabryki, ponieważ całe miasto Zhengzhou miało zostać zamknięte w nocy. Jeśli do tego czasu nie udałoby im się wydostać, musieliby zostać w fabryce.

W zakładzie Foxconn w Zhengzhou, gdzie pracuje i mieszka ponad 200 000 osób, na powierzchni około 1,4 mln metrów kwadratowych znajdują się akademiki, restauracje i obiekty sportowe. Fabryka produkuje urządzenia Apple, w tym iPhone’a 14 Pro i Pro Max, i odpowiada za 70 procent globalnych dostaw iPhone’ów. Apple wysłał zespół na miejsce i powiedział, że ściśle współpracuje z Foxconn.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24, Twitter