Poczta Polska rozpoczęła przygotowywania pod przeprowadzenie wyborów prezydenckich. Premier Mateusz Morawiecki miał wydać takie polecenie – informuje portal RMf24. Ustawa o tzw. wyborach kopertowych oczekuje zatwierdzenia przez polski Parlament oraz Prezydenta Andrzeja Dudę.
Premier Mateusz Morawiecki wydał wczoraj na piśmie do zarządu Poczty Polskiej zalecenie rozpoczęcia przygotowań pod przeprowadzenie tzw. kopertowych wyborów prezydenckich. Spółka skarbu państwa ma przygotować ludzi oraz potrzebne zasoby materialne.
“Polecam Poczcie Polskiej realizacje działań polegających na przygotowaniu do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym” – czytamy w liście.
Zarząd Poczty Polskiej potrzebował zalecenia od szefa rządu, aby móc rozpocząć przygotowywania do wyborów, gdyż nie obowiązuje jeszcze forsowana przez obóz rządzący ustawa. Takie polecenie od Premiera usprawiedliwia jednak podjęte działania przygotowujące do majowych wyborów, Wcześniej zarząd mógłby zostać posądzony o niegospodarność.
Wicepremier Sasin za majowym terminem
W wywiadzie dla RMF FM, wicepremier Jacek Sasin powiedział, iż jego zdaniem przesunięcie wyborów o tydzień, czyli na 17. maja będzie bardziej odpowiednie – “Możliwość przesunięcia wyborów dopiero będzie. Z punktu widzenia przygotowania tych wyborów, na pewno 17 maja byłby lepszy”.
Poinformował także o istnieniu 22 tysięcy komisji obwodowych oraz 5 tysiącach urzędów pocztowych jako dodatkowe miejsca wyborcze. Opcjonalnie rząd dyskutuje nad włączeniem budynków urzędów miejskich do komisji obwodowych. Dodatkowo wyborcy będą mogli oddać głos na terenie całej gminy.
Minister Aktywów Państwowych jest przekonany, iż Poczta Polska podoła ustawowemu zadaniu. Przekonywał, iż ponad 75 tysięcy pracowników spółki zostanie zapoznana w wiedzę potrzebną do działania komisji wyborczych.
Szokująca wypowiedź Janusza Korwin-Mikkego. W wywiadzie dla dorzeczy.pl nazwał “potworkami” nienarodzone niepełnosprawne dzieci. Stwierdził też, że nie powinna ich obejmować “ochrona gatunku ludzkiego”.
Polityk został zapytany o projekt ustawy “Zatrzymaj aborcję”, zakazujący aborcji eugenicznej. Stwierdził, że jest przeciwny projektowi i uznał go za “zbyt rygorystyczny”.
– Nie pozostawia wyboru kobietom, a kobieta musi mieć wybór – powiedział.
Korwin-Mikke uważa też, że, gdyby zabijanie nienarodzonych dzieci było legalne, „ilość aborcji na pewno byłaby mniejsza”.
Dodał też, że w ogóle nie uznaje nienarodzonego dziecka z niepełnosprawnością za człowieka podlegającego ochronie.
– Jeżeli kobieta nosi w sobie potworka, to nie może go obejmować ochrona gatunku ludzkiego. Jestem w stanie zrozumieć normalną kobietę, której może się trafić, że zamiast człowieka nosi w łonie coś, co nigdy nie będzie normalnie funkcjonowało – zaznaczył poseł.
Obostrzenia wprowadzane przez rząd w związku z epidemią wywołują wiele komentarzy. Na antenie Mediów Narodowych do sprawy odniósł się publicysta Łukasz Warzecha. Zwrócił on uwagę m.in. na nieścisłości prawne, z którymi mamy do czynienia.
– Niektóre zakazy i nakazy wprowadzane przez rząd są rozsądne, ale niektóre są zupełnie absurdalne, jak konieczność zachowania odstępu dwóch metrów na ulicy czy zakaz wstępu do lasów – zaznaczył.
Warzecha odniósł się też do problemów z jakimi spotykają się przedsiębiorcy, m.in. z nałożonym na nich tzw. podatkiem cukrowym.
– Podatek cukrowy nakładany na przedsiębiorców jest zupełnie bez sensu, nawet w normalnych czasach, a tym bardziej w tej trudnej sytuacji – powiedział gość Dominika Cwikły.
Publicysta skomentował także kwestię możliwości ewentualnego przełożenia wyborów prezydenckich.
– Nawet gdyby sięgnąć, po któryś ze stanów nadzwyczajnych, to nie wiadomo, czy te wybory, które odbyłyby się po 90 dniach, to miałyby być te same wybory prezydenckie czy też nowe – stwierdził.
Komitet Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej #STOP447 w związku z wymogami ustawowymi publikuje swoje sprawozdanie finansowe w dzienniku o zasięgu krajowym.
Krzysztof Bosak, kandydat Konfederacji na prezydenta RP broni polskich przedsiębiorców i krytykuje podatek cukrowy: “Uderzy on w Polaków”.
Przypomnijmy, że jeszcze w styczniu rząd zapowiedział dodatkową opłatę za cukier. Wpływy zostaną przeznaczone między innymi na zajęcia sportowe dla dzieci i młodzieży.
Już na początku roku zapadły ustalenia, że 50 mln zł w 2020 r. i 100 mln zł w kolejnych latach z wpływów z planowanej opłaty od napojów zawierających cukier zostanie przeznaczonych na zajęcia sportowe dzieci i młodzieży – jak zapowiadał rząd.
Na co zostanie nałożona dodatkowa opłata? W projekcie zaproponowano, aby podrożały napoje z z dodatkiem monosacharydów, disacharydów, oligosacharydów. Mają także wzrosnąć ceny środków spożywczych, które zawierają substancje oraz substancje słodzące, o których mowa w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1333/2008), kofeiną, guaraną i tauryną.
Głos w sprawie zabrał Bosak, który krytykuje działania rządu. Jak zaznacza – Polski rząd powinien najpierw chronić polskich przedsiębiorców: “Podatek cukrowy nie ma aspektu zdrowotnego, ma aspekt przede wszystkim fiskalny. Cała narracja rządu w tej sprawie jest nieprawdziwa.”
“Ten podatek uderzy przede wszystkim w polskich producentów, międzynarodowe globalne korporacje znają sposoby, na podstwaie doświadczeń z innych państw,jak sobie z takim podatkiem radzić. Dla przykładu, duże koncerny sprzedjące napoje słodzine już w tej chwili badają możliwość sprzedaży sieciom handlowym obrotu na wiele miesięcy do przodu po to żeby nie zapłacić tego podatku. Mali polscy producenci tak korzystnych warunków od sieci handlowych nie dostaną. Rząd wobec tych praktyk będzie bezradny, bo dowie się o nich na końcu” – dodaje Bosak.
W Ministerstwie Finansów trwa wymiana kadr. Od dzisiaj 29-latek, Piotr Patkowski będzie stał na straży finansów publicznych.
Przypomnijmy, że 15 kwietnia z Ministerstwa Finansów odeszli Leszek Skiba i Tomasz Słaboszowski Kim jest Patkowski? To 29-letni absolwent prawa na Uniwersytecie Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie. Jak podaje ministerstwo finansów: “Pracował w Biurze Prawnym Ministerstwa Energii i w Gabinecie Politycznym ówczesnego wicepremiera, ministra rozwoju i finansów Mateusza Morawieckiego”
“Następnie był doradcą Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego. Pełnił też funkcję dyrektora Departamentu Oceny Skutków Regulacji w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Na początku 2020 r. mianowany Koordynatorem Oceny Skutków Regulacji. Uczestnik Zespołu Programowania Prac Rządu” – czytamy w komunikacie ministerstwa.
W czasie kiedy był Pan jeszcze narodowcem (lub za niego się podawał) z szeregów LPR wyszło kilku ministrów i wiceministrów poniżej 30-tki. W większości niezłych. Nie mam pojęcia czy pan Patkowski nadaje się czy nie, ale z wieku, wzrostu czy tuszy po prostu nie warto się nabijać. https://t.co/64VCm2mBol
Internauci nie są jednak zadowoleni z wyborów premiera Morawieckiego. Opozycja, w tym m.in. Roman Giertych wprost śmieje się z młodego wieku Patkowskiego: “W czasie kiedy był Pan jeszcze narodowcem (lub za niego się podawał) z szeregów LPR wyszło kilku ministrów i wiceministrów poniżej 30-tki. W większości niezłych. Nie mam pojęcia czy pan Patkowski nadaje się czy nie, ale z wieku, wzrostu czy tuszy po prostu nie warto się nabijać” – komentuje Robert Winnicki.
Emerytowany Ojciec Święty Benedykt XVI obchodzi dzisiaj swoje 93. urodziny. Był 265. Papieżem i sprawował posługę apostolską od 19 kwietnia 2005 r. do 28 lutego 2013 r.
Papież-senior Benedykt XVI kończy dzisiaj 93 lata.
Joseph Ratzinger urodził się 16 kwietnia 1927 r., w Wielką Sobotę, w bawarskiej miejscowości Marktl am Inn.
Był 265. Papieżem i sprawował posługę apostolską od 19 kwietnia 2005 r. do 28 lutego 2013 r. pic.twitter.com/6hXLKKvun8
Joseph Ratzinger urodził się 16 kwietnia 1927 roku w bawarskiej miejscowości Marktl am Inn. Z informacji napływających z Watykanu wynika, że niestety, ale tegoroczne urodziny emerytowany papież nie będzie obchodził wspólnie z najbliższym gronem przyjaciół.
Przypomnijmy, Benedykt XVI dokonał historycznego ustąpienia z urzędu w 2013 r. Zastąpił go papież Franciszek. Od tego czasu Benedykt XVI mieszka w rezydencji w Ogrodach Watykańskich.W lutym w liście do dziennika “Corriere della Sera” w związku z piątą rocznicą abdykacji Benedykt XVI napisał: “Mogę tylko powiedzieć, że w powolnym zmniejszaniu się sił fizycznych, wewnętrznie pielgrzymuję do Domu”.
“To wielka łaska dla mnie, że jestem otoczony na tym ostatnim odcinku, niekiedy trochę męczącym, przez taką miłość i dobroć, jakich nie mógłbym sobie wyobrazić” – dodał.
W zeszłym roku papież spędził swoje z rodziną, w tym jednak ze względu na szerzącą się pandemię koronawirusa nie planuję się delegacji i odwiedzin. “Będzie to spokojny dzień bez żadnych uroczystości. Mamy nadzieję i modlimy się, aby przytłaczająca pandemia wkrótce została przezwyciężona” – poinformował prefekt Domu Papieskiego.
Tego jeszcze nie było. Jak podaje Adam Gwiazda: “Amanda Liberty z Leeds twierdzi, że jest w związku z 92-letnim żyrandolem, który kupiła na eBayu za 500$. Oskarżyła piszący o tym tabloid The Sun o publiczną dyskryminacje. Jednak wg sądu jej romans z żyrandolem nie jest chronioną orientacją seksualną”
O sprawie piszą również brytyjskie media. I jak podkreślają już na początku – kobieta, która twierdzi, że jest w związku z 92-letnim żyrandolem, przegrała sprawę o dyskryminację. Liberty twierdzi jednak, że jej orientacja seksualna pociąga przedmioty nieożywione, co zostało opisane w jednym z artykułów naukowych.
Wcześniej mówiła także w mediach o swojej niezwykłej historii miłosnej. Poinformowała, że planuje ceremonię “zaślubin”, aby pokazać “że moja miłość do żyrandola będzie trwała wiecznie”. Chociaż brzmi to jak ponury żart kobieta oskarżyła o dyskryminację tych, którzy nie wierzą w jej uczucie.
Powiedziała też, że mimo, iż nie jest jeszcze żoną żyrandola, to jest z nim w związku. Gazeta stwierdziła jednak, że “nie była świadoma żadnej naukowej definicji orientacji seksualnej, która obejmuje żyrandol jako obiekt miłosny”.
Większość obostrzeń wprowadzonych, by przeciwdziałać epidemii koronawirusa, nie budzi wątpliwości co do zgodności z prawem i skuteczności. Wraz z rozpoczęciem debaty na temat ich stopniowego znoszenia, ważne jest określenie jakie środki mają charakter kluczowy a jakie powinny zostać uchylone w pierwszej kolejności. Instytut Ordo Iuris przygotował dwie analizy na ten temat, które zostały przekazane Premierowi RP i Ministrowi Zdrowia. Pierwsza z nich dotyczy wniosków, jakie można wyciągnąć z doświadczeń krajów Dalekiego Wschodu, które jako pierwsze zmierzyły się z epidemią i były w tym jak dotychczas najbardziej skuteczne. Druga określa – w świetle standardów polskiej Konstytucji – obszary w jakich ograniczeniom powinien zostać nadany bardziej proporcjonalny charakter. Analitycy Ordo Iuris zwracają uwagę, że, w świetle polskiej ustawy zasadniczej, znoszeniu ograniczeń w sferze gospodarki musza towarzyszyć analogiczne zmiany w obszarze wolności religii. Proponują także, by przywrócić możliwość udziału młodzieży w wolontariacie służącym zwalczaniu skutków pandemii.
Stan zagrożenia epidemicznego obowiązywał od 14 marca. Po sześciu dniach został zastąpiony stanem epidemii. Zakazano zgromadzeń (pierwotnie ponad 50 uczestników), uczniowie zaczęli odbywać lekcje w domach, ograniczono działalność galerii handlowych i wprowadzono inne obostrzenia. Restrykcje objęły też kult religijny. Do 24 marca w świątyniach mogło przebywać jednocześnie do 50 osób, a potem tylko 5, nie licząc osób sprawujących kult. Zakazano też przemieszczania się, z wyjątkami związanymi np. z aktywnością zawodową czy bieżącymi sprawami życia codziennego. Z początkiem kwietnia wprowadzono zakaz korzystania z terenów zieleni, zamknięto plaże i lasy, jak również ustanowiono restrykcje co do sposobu poruszania się w przestrzeni publicznej, w tym generalny obowiązek zachowania odległości dwóch metrów od siebie.
Tak drastyczne środki ingerują, czasem bardzo głęboko, w konstytucyjne wolności i prawa. Konstytucja RP zezwala na to, ale jednocześnie formułuje warunki, jakie muszą zostać spełnione, aby dane ograniczenie było legalne. W nauce prawa i orzecznictwie nazywa się to zasadą proporcjonalności. Szczegółowe wymogi zawiera art. 31 ust. 3, a w odniesieniu do wolności religii – nieco bardziej restrykcyjne – art. 53 ust. 5 Konstytucji, co już świadczy o wysokiej randze wolności religijnej wśród wolności i praw konstytucyjnych.
Każde ograniczenie w korzystaniu z wolności lub prawa (np. zakaz lub nakaz) musi spełnić łącznie „trzy testy”. „Pierwszy test” dotyczy formy aktu, który je wprowadza. Zgodnie z Konstytucją, musi to być ustawa, choć dopuszczalne jest ustawowe upoważnienie do wydania rozporządzenia i uregulowanie szczegółów w tym akcie. „Drugi test” polega natomiast na identyfikacji wartości, ze względu na ochronę której wprowadzono restrykcje. Według ustawy zasadniczej może to być zdrowie, porządek publiczny, moralność publiczna, bezpieczeństwo państwa czy prawa i wolności innych osób.
Bardziej złożony jest „trzeci test”, który uzależnia dopuszczalność wprowadzenia ograniczeń praw i wolności od trzech kwestii. Restrykcje mogą zostać wdrożone jeśli są w stanie doprowadzić do zamierzonych skutków, gdy są niezbędne dla ochrony konkretnej wartości (w tym wypadku zdrowia) oraz jeżeli efekty obostrzeń są proporcjonalne do ciężarów nakładanych na obywatela. Dodatkowo Konstytucja zakazuje naruszania istoty danej wolności.
Zdecydowana większość wprowadzonych restrykcji pomyślnie przechodzi każdy z „trzech testów”. Co prawda, są on doprecyzowane w rozporządzeniach, początkowo Ministra Zdrowia, obecnie Rady Ministrów, lecz do ich wydania upoważnia ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz o zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (w marcu br. dwukrotnie nowelizowana).
Inaczej sytuacja przedstawia się w kontekście ograniczeń wolności religii oraz swobody przemieszczania się. W odniesieniu do tej pierwszej, wprowadzone restrykcje pozbawione są ustawowej podstawy prawnej, a ponadto są bardziej drastyczne (limit 5 wiernych) niż wprowadzone np. w dużych sklepach. Tymczasem, zgodnie z aksjologią konstytucyjną, ograniczenia w korzystaniu z wolności religijnej powinny być wprowadzane w ostatniej kolejności, a nie pierwszej.
W zakresie obostrzeń w swobodzie przemieszczania się pojawiają się pewne wątpliwości natury formalnej, choć nie tak jednoznaczne jak w przypadku wolności religii. Za wątpliwe należy natomiast uznać niektóre z restrykcji, jak np. zakaz przemieszczania się młodzieży poniżej 18 lat bez opieki osoby dorosłej czy nakaz poruszania się pieszych będących małżonkami z zachowaniem co najmniej dwumetrowej odległości. Rozwiązania te na pewno nie są konieczne do zapobiegania zarażeniom koronawirusem SARS-CoV-2, a w ostatnim przypadku są tak bardzo nieracjonalne, że wręcz nieprzydatne.
„Podejmowane przez polski rząd środki przeciwdziałania pandemii COVID-19 co do zasady uznać należy za uzasadnione i wprowadzone zgodnie z prawem. Ocena prawna musi być jednak inna w przypadku restrykcyjnego limitu wiernych – szczególnie pięcioosobowego – w kościele czy zakazu przemieszczania się małżonków i członków rodziny w odległości mniejszej niż 2 metry. Analiza Ordo Iuris wykazuje, które przepisy warto zmienić, by w czasach walki z epidemią nieco ułatwić ludziom funkcjonowanie, a jednocześnie nie zwiększać ryzyka rozprzestrzenia się koronawirusa – komentuje dr Marcin Olszówka, Dyrektor Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris.
W drugiej analizie, Instytut pochylił się nad rozwiązaniami zastosowanymi w niektórych państwach Dalekiego Wschodu. Prześledzenie wdrożonych tam działań jest istotne ze względu na fakt, iż stosunkowo szybko zaczęły one opanowywać epidemię, wykorzystując nowoczesną technologię. Wdrożone tam rozwiązania pokazują, że optymalnym modelem przeciwdziałania pandemii jest szybka izolacja osób zakażonych, co nie zawsze musi wiązać się z izolacją masową. Negatywne skutki może jednak przynieść zbyt szybkie ograniczanie restrykcji, po początkowych spadkach przyrostu zachorowań.
Pod lupę zostały wzięte rozwiązania przyjęte w Korei Południowej, Singapurze, Japonii i na Tajwanie. Istotną kwestią jest wykorzystanie przez te państwa do walki z epidemią nowoczesnych technologii i algorytmów opartych o sztuczną inteligencję. Pomaga to w rozpowszechnianiu informacji na temat możliwych zagrożeń oraz w zapewnieniu bezpieczeństwa służbom medycznym. Rodzi jednak również obawy dotyczące ich nadużywania w celu inwigilacji obywateli i masowej kontroli społecznej.
Dokonana analiza rozwiązań prawnych zastosowanych w Polsce oraz we wspomnianych krajach, prowadzi do wniosku, że optymalnym modelem interwencyjnym jest możliwie najszybsza izolacja społeczna osób o potwierdzonym zakażeniu. Łączy się z tym także sprawne ustalanie listy ludzi, którzy mieli kontakt z zakażonymi i są potencjalnymi nosicielami wirusa oraz stosowanie środków dystansowania społecznego. Jak pokazują przykłady azjatyckie, zwłaszcza Japonii, niekoniecznie musi być to związane z wprowadzeniem restrykcji związanych z masową izolacją.
W ostatnim tygodniu Polska zanotowała znaczący wzrost liczby zachorowań. Jednak choć ogólna liczba osób, u których zdiagnozowano zakażenie, wzrasta, to dynamika tego wzrostu wydaje się stabilizować. Okresem, który w Polsce okazał się najgorszy dla zmiany dynamiki zachorowań, były ostatnie tygodnie marca. W tym czasie pewien wzrost liczby zakażonych zanotował także Tajwan. Wydaje się jednak, że kraj ten kontroluje rozwój epidemii. W sposób znaczący powiększyła się także liczba zachorowań w Singapurze, gdzie sytuacja wcześniej była stosunkowo dobra. Pokazuje to, że zbyt wczesne rozluźnienie restrykcji lub stosowanie środków połowicznych nie jest wskazane. Wzrost, chociaż w porównaniu do innych nieznaczny (proporcjonalnie do wielkości swojej populacji), notuje także Japonia.
„Zbyt wczesne poluzowanie regulacji – nawet, jeśli ich część byłaby wprowadzona na wyrost – może spowodować efekt psychologiczny przekonania o zakończeniu epidemii i co za tym idzie, lekceważące traktowanie nawet podstawowych zaleceń. Wprowadzając różnego rodzaju restrykcje należy więc tym bardziej pamiętać o ich wyważeniu i zachowaniu zasady proporcjonalności, a także o ich potencjalnych skutkach ekonomicznych i społecznych” – ocenia Filip Furman, Dyrektor Centrum Nauk Społecznych i Bioetyki Ordo Iuris.
Więcej materiałów na temat epidemii znajduje się na stronie koronawirus.ordoiuris.pl.
Przekaż 1 procent podatku na Marsz Niepodległości i wspieraj patriotyczne inicjatywy – apelują organizatorzy największej patriotycznej manifestacji w Europie. Przeczytajcie tekst, który przygotowało dla czytelników SMN:
Nie byłoby Marszu Niepodległości gdyby nie setki ludzi, którzy wspierają nas finansowo. Wielu maszerujących nie zdaje sobie sprawy, jak wielkie koszty finansowe wszyscy ponosimy. Organizując tak wielkie zgromadzenie publiczne, zobligowani jesteśmy nie tylko przez prawo, ale również przez Uczestników do jak najlepszej organizacji marszu pod względem: bezpieczeństwa, promocji, oprawy, zarządzania informacyjnego, nagłośnienia czy tak podstawowych spraw jak zabezpieczenia potrzeb sanitarnych i zapewnienie czystości na terenie Stadionu Narodowego. To wszystko wymaga ogromnych nakładów. Dlatego już teraz pragniemy wszystkim dobrodziejom podziękować, za wsparcie i zaufanie.
Niemniej Marsz Niepodległości, to nie tylko marsz, który organizujemy 11 listopada.
Portal MediaNarodowe.com – powstał z powodu szerzenia się cenzury na portalach społecznościowych. Usunięcie głównych profili Marszu Niepodległości na portalu Facebook spowodowało groźbę braku kontaktu z uczestnikami marszu. W jednym momencie nie mogliśmy prosić o wsparcie naszych działań i bronić się przed atakami medialnymi. Wymusiło to stworzenie portalu i telewizji, które są dzisiaj kuźnią młodych Polaków, którzy mają coraz większy wpływ na postawę Polaków. Roczny koszt utrzymania portalu to około 100 tysięcy złotych.
Telewizja Media Narodowe – jedna z największych oddolnych telewizji internetowych z ponad setką tysięcy subskrybentów. Redaktorzy Michał Jelonek, Michał Murgrabia, Marek Matecki nieustannie starają się służyć państwu prowadząc wiele ciekawych rozmów i relacjonując najważniejsze wydarzenia w Polsce. Koszt utrzymania telewizji, to ponad 250 tysięcy złotych rocznie.
Portal petycyjny PodpiszApel.pl – portal zbiórki podpisów, który ma trzy zadania. Po pierwsze wywierać presję na rządzących poprzez organizację petycji. Po drugie ma sprawić, aby tematy ważne dla Polski nie były zapominane. Po trzecie, ma umożliwić stworzenie bazy mailingowej środowiska niepodległościowego, dzięki której będziemy mogli mobilizować ludzi do działań na rzecz Rzeczypospolitej. Koszt utrzymania portalu i systemu mailingowego, to około 76 tysięcy rocznie.
Jak widzicie działamy dla naszej Ojczyzny cały rok. Staramy się naszą pracę traktować jak służbę i z tego powodu cały czas szukamy nowych wyzwań na polach. Dzięki Państwa wsparciu możemy realizować nowe inicjatywy – jedną z nich było rozpoczęcie i organizacja kampanii #NieDlaRoszczeń, która okazała się wielkim sukcesem naszej organizacji. Nie byłoby tych wspaniałych inicjatyw gdyby nie Państwa stałe wpłaty.
JAK WESPRZEĆ MARSZ NIEPODLEGŁOŚCI?
Wypełniając swoje deklaracje podatkowe wesprzyjcie Stowarzyszenie “Marsz Niepodległości” wpisując KRS: 0000406677. Prosimy także o regularne wsparcie: KLIK