12 maja podczas obrad Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, wyłaniano pretendentów na stanowisko I prezesa SN. W środę dalszy ciąg głosowania

We wtorek odbył trzeci dzień obrad Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego. W wyniku tajnego głosowania sędziów wyłoniano kandydatów na nowego I prezesa SN.

Kandydować na dane stanowisko póki zgodziło się 10 sędziów spośród 20. Są to między innymi: Tomasz Demencki (Izba Kontroli Nadzwyczajnej), Małgorzata Manowska (Izba Cywilna), Marta Romańska (Izba Cywilna), Dariusz Zawistowski(Izba Cywilna), Adam Tomczyński (Izba Dyscyplinarna), Piotr Prusinowski (Izba Pracy), Tomasz Artymiuk (Izba Karna), Leszek Bosek (Izba Kontroli Nadzwyczajnej), Joanna Misztal-Konecka i Włodzimierz Wróbel (Izba Karna).

Następne głosowanie, które odbędzie się w środę i wyłoni pięciu kandydatów, także będzie tajne. Podobnie jak i we wtorek, każdy sędzia będzie mógł oddać głos tylko za jedną osobę. Ci, którzy otrzymają największą liczbę głosów zostaną kandydatami na stanowisko nowego I prezesa SN.

Jak stanowi ustawa: “Jeżeli dwóch lub więcej kandydatów na stanowisko I prezesa SN uzyskało równą liczbę głosów, w wyniku czego nie jest możliwe wybranie pięciu kandydatów, przeprowadza się ponowne głosowanie z udziałem tylko tych kandydatów”.

Oprócz tego, w środowych obradach planuje się sprawdzenie opinii a także poglądów kandydatów. Mogą one dotyczyć aktualnej sytuacji lub przyszłości Sądu Najwyższego.

Usłyszymy od kandydatów na stanowisko I prezesa SN – wstępnych kandydatów – ich poglądy, ich oceny, także być może dotyczące aktualnej sytuacji czy przyszłości Sądu Najwyższego. Ufam, że po tym etapie będzie można skutecznie wybrać tych pięciu kandydatów, którzy zostaną przedstawieni prezydentowi w tym tradycyjnym trybie” – mówi Kamil Zaradkiewicz.

Szczegóły na: fakty.interia.pl

Dodano w Bez kategorii
Łukasz Warzecha

Łukasz Warzecha / Fot. YT/Media Narodowe

Łukasz Warzecha w Mediach Narodowych komentował bieżące wydarzenia. Odniósł się także do porannej rozmowy ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, którego zapytano o to, kim są jego doradcy w sprawie działań dotyczących koronawirusa. Odpowiedź ministra – jak powiedział Warzecha – “jest skandaliczna”.

Łukasz Warzecha w rozmowie z Dominikiem Cwikłą komentował m.in. sytuację związaną z koronawirusem, obostrzeniami i przeciekami dotyczącymi kolejnego odmrożenia gospodarki. Zwrócił m.in. uwagę na fakt, że ilość zakażeń w Polsce jest mniej więcej taka sama, jak w momencie największych restrykcji jak również teraz, gdy przepisy są luźniejsze, a i tak o wiele więcej ludzi ignoruje je.

Tu muszę kolejną rzecz powiedzieć. Dziś rano w Radiu Zet pan minister Szumowski był uprzejmy powiedzieć na pytanie Beaty Lubeckiej o doradców, którzy mu doradzają, jeśli chodzi o jego politykę, że “to są prywatne osoby”, więc on nie powie, kto to jest – powiedział Łukasz Warzecha.

Przepraszam, ale jeśli ktoś współkształtuje politykę ministerstwa zdrowia, które odgrywa zasadniczą rolę w kierowaniu państwem, to nie jest osobą prywatną – stwierdził publicysta “DoRzeczy”.

Nie rozumiem, czemu minister nie chce zdradzić nazwisk swoich doradców – dodał i przypomniał, że sam wcześniej wysłał pytanie o to do ministerstwa w I połowie kwietnia, lecz dostał “wymijającą odpowiedź”.

Czyli minister zdrowia, który nie jest epidemiologiem, nie chce powiedzieć, kto mu doradza w sprawie epidemii? – dopytał Cwikła.

Dokładnie takie stwierdzenie padło w rozmowie w Radiu Zet – potwierdził Warzecha. – Uważam je prawdę mówiąc za skandaliczne – podsumował.

Dodano w Bez kategorii

Konfederacja powiadomiła, że składa doniesienia do prokuratury na nieuprawnione działania Jacka Sasina związane z przeprowadzeniem wyborów co przełożyło się na zmarnowanie funduszy publicznych. Poseł Kulesza podkreślał, że minister powinien wziąć na siebie odpowiedzialność za niepowodzenie.

Podczas konferencji prasowej, Konfederacja przedstawiła do publicznej wiadomości informację o złożeniu zawiadomienia do prokuratury o nieprzeprowadzeniu w terminie 10. maja wyborów prezydenckich przez ministra aktywów państwowych Jacka Sasina.

Minister Jacek Sasin, Minister Aktywów Państwowych, minister, któremu powierzono obowiązek zorganizowania i przeprowadzenia tych wyborów, to prawo Polakom odebrał. (…) Wobec powyższego zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przez niego przestępstwa. Przestępstwa przeciw wyborom i referendom” – powiedział adwokat i były poseł Jacek Wilk.

Zobacz także: HIT INTERNETU! Janusz Korwin Mikke znów „masakruje”. Tym razem w #Hot16challenge2

Jakbyśmy z tym trybem się nie zgadzali i ten tryb krytykowali, to prawo jest prawem, obowiązek jest obowiązkiem. Jeśli ktoś pełni tak wysoką funkcję jaką jest Minister Aktywów Państwowych, musi brać pełną odpowiedzialność za ustawowe obowiązki jakie na nim spoczywają. (…) To na nim spoczywał obowiązek zorganizowania tych wyborów. To, że pan minister ich nie zorganizował, to tłumaczenie, że nie było czasu nie jest żadnym tłumaczeniem” – podkreślał z kolei przewodniczący koła Konfederacji, Jakub Kulesza.

https://www.facebook.com/1971966879776579/videos/3321767307836546/

W nadesłanym do redakcji uzasadnieniu czytamy o przewinieniach popełnionych przez wicepremiera Sasina – “zachodzi w najwyższym stopniu uzasadnione podejrzenie, że Jacek Sasin dopuścił się – tak osobiście, jak i w postaci sprawstwa kierowniczego i/lub współdziałania z innymi (zwłaszcza podlegającymi mu służbowo) osobami – zaplanowania i dokonania czynu zabronionego polegającego na dokonanej z użyciem zamiaru umyślnego eliminacji przysługującego obywatelom RP uprawnienia do oddania głosu, a tym samym eliminacji czynnego prawa wyborczego wszystkich uprawnionych w tychże wyborach do głosowania“.

Powołano się na art. 248 Kodeksu Karnego – “Przedmiotem ochrony art. 248 K.k. są zarówno wyborcze prawa obywatelskie, jak i interes społeczny – wyrażający się w rzetelnym i zgodnym z zasadami prawa przeprowadzeniu wyborów i referendów” – chroni on także przebieg całego mechanizmu wyborczego.

“Trzeba podkreślić z całą mocą, że przestępstwa przeciwko wyborom i referendom – w szczególności ukierunkowane na wyeliminowanie, marginalizację lub wyrządzenie realnej szkody fundamentalnym, obywatelskim prawom wyborczym – są czynami popełnianymi z wyjątkowo niskich i nikczemnych pobudek, zasługujących na szczególne napiętnowanie i potępienie. Co jednak jeszcze istotniejsze – naruszają one w drastyczny sposób jeden z fundamentów państwa prawa, jakim jest prawidłowy i zgodny z wolą obywateli przebieg procesu wyborczego” – czytamy na końcu uzasadnienia.

Media Narodowe/BP Konfederacji

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Twitter

Podczas konferencji prasowej w Sejmie kandydat Konfederacji na Prezydenta RP, Krzysztof Bosak skomentował przedłożoną do prac sejmowych ustawę o wyborach mieszanych. Pochwalił sam pomysł hybrydowych wyborów, lecz skrytykował za brak rozmów z opozycją i brak terminu wyborów.

“Pozwolę sobie przypomnieć, że tą propozycję (głosowania hybrydowego) sformułowałem jako pierwszy ponad miesiąc temu 5 kwietnia w reakcji na propozycję wprowadzenia glosowania korespondencyjnego dla wyborów mających ponad 60 lat. Wówczas w swoim pierwszym komentarzu powiedziałem, że jeżeli głosowanie korespondencyjne to dla wszystkich chętnych. Żadnej grupy obywateli nie można faworyzować” – mówił Krzysztof Bosak.

Zobacz także: #MuremZaWiewiórem! Wolontariuszka Fundacji Pro – Prawo do Życia otrzymuje groźby. Mimo tego cieszy się, że udało jej się uratować dziecko

Przypomniał również, iż przez ostatnie tygodnie trwała walka pomiędzy rządem, a totalną opozycją, która powstrzymywała w Senacie przez miesiąc projekt ustawy. Ostatecznie go odrzucono, a Sejm go przegłosował oddając do podpisania na stół Prezydenta RP.

https://www.facebook.com/krzysztofbosak.mikroblog/videos/233809974548460

Kandydat Konfederacji na Prezydenta wskazał, że wczoraj przedstawił czteropunktowy plan wyjścia z kryzysu wyborczego – “Potrzebujemy terminu głosowania, formuły głosowania fizycznej, formuły głosowania korespondencyjnej dla tych, którzy chcą bardziej zadbać o bezpieczeństwo swoje i swoich rodzin, i uczciwej kampanii wyborczej ze szczególnym uwzględnieniem mediów publicznych. Dzisiejszy projekt odpowiada tylko na dwa z tych czterech wyzwań” – podkreślił.

Samo koło Konfederacji zamierza przedstawić siedem poprawek, o czym wspominał poseł Bosak w Sejmie – “Jesteśmy opozycją konstruktywną, opozycją merytoryczną. Jesteśmy już po dyskusji na spotkaniu Koła Konfederacji. Zgłosimy szereg poprawek poprawiających ten projekt rządowy i weźmiemy udział w merytorycznej dyskusji nad tym jak najszybciej wyprowadzić nasze państwo z kryzysu wyborczego, by skupić się na rzeczach ważnych, czyli na rozwoju gospodarczym i odbudowie źródeł utrzymania naszych rodaków“.

Media Narodowe/Biuro Prasowe Konfederacji

Dodano w Bez kategorii
partia sejm polska

fot. Piotr Drabik via Foter.com / CC BY / fot. Piotr Drabik via Foter.com / CC BY

Po tym jak u jednej z sekretarek Kancelarii Sejmu wykryto koronawirusa, wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL został objęty kwarantanną. Dodatkowo przewodniczący ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz zrobił test na obecność, lecz jego wynik był negatywny.

To pierwszy taki przypadek w Sejmie, gdzie u jednego z pracowników wykryto SARS-COV-2. W sobotę u jednej ze sekretarek zdiagnozowano COVID-19. Z tego powodu wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski reprezentujący Polskie Stronnictwo Ludowe został objety kwarantanną.

“Mam ujemny wynik, ale zostałem objęty kwarantanną do czasu kolejnych badań” – powiedział dla Onetu wicemarszałek Zgorzelski.

Zobacz także: PO wymieni Kidawę? Budka: „Skoro nowe wybory, to nowa rekomendacja”

Ze względu na to, że jest również kolegą partyjnym Włodzimierza Kosiniaka-Kamysza, szefa ludowców tenże poddał się badaniu na obecność koronawirusa w swoim organizmie. Jednak i u niego nie wykryto śladu SARS-COV-2. Jednakże z obawy o stan zdrowia sztab kandydata ludowców na prezydenta odwołał zaplanowaną na wczoraj konferencję prasową.

W marcu doszło do przypadku, że na koronawirusa zachorował minister środowiska Michał Woś, który został już wyleczony. Drugim przypadkiem był natomiast poseł Edward Siarka z Prawa i Sprawiedliwości. Obecnie także w pełni sił.

Pomimo tego dzisiaj odbywają się obrady Sejmu, gdzie dzięki zmianom w regulaminie część posłów przebywa na sali plenarnej, kolejna część w innych pomieszczeniach gmachu, a z kolej inni posłowie komunikują się z resztą posłów poprzez łącza internetowe prosto z domu.

onet

Dodano w Bez kategorii

Minister Rozwoju Jadwiga Emilewicz zapowiada szczegóły dotyczące nowego programu rządowego “1000+”, który ma trafić do wybranych pracowników etatowych aby wesprzeć krajową turystykę. Koszt rządowego programu w roku 2020 to około 7 mld złotych.

“To jest projekt, który dotyczy wsparcia branży turystycznej , krajowej. Ci którzy dostaną te bony, to są pracownicy zatrudnieni na umowę o pracę, którzy nie zarabiają więcej niż przeciętne wynagrodzenie. Taki mamy projekt. To są jego wstępne założenia.” Oświadczyła strona rządowa oraz ” bon będzie w 90 proc. sfinansowany z budżetu państwa, 10 proc. to wkład własny pracodawcy” . Warto dodać, że bon otrzymają jedynie pracownicy, którzy zarabiają poniżej przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia to jest 5.200 zł brutto. Szczegóły programu “wakacje +” strona rządowa zoobowiązała przekazać na najbliższym posiedzeniu sejmu tj. 12 maja.

Zobacz także : Polska wesprze Ukrainę w walce z Covid-19. Zyskają szpitale i ukraiński przemysł

To co już wiemy na temat kontrowersyjnego programu rządowego to między innymi forma w jakiej pracownik otrzyma bon. Nie będzie to gotówka a karta przedpłacowa, którą bedzie można wydać jedynie na usługi turystyczne w kraju a zarządzać projektem będzie Polska Organizacja Turystyczna poprzez specjalny portal internetowy. To już kolejny program rządowy z plusem, rząd postawił w tych trudnych czasach na rozdawnictwo co dla niezorientowanego społeczeństwa może się wydawać bardzo dobrym krokiem. Niestety pieniądze nie spadają z powietrza ale są prawdopodobnie dodrukowywane lub pożyczane (kto wie czy nie pochodzą ze sprzedaży złota, które rząd nie dawno sprowadził do kraju) co w niedalekiej przyszłości będzie miało tragiczne skutki w postacji zwiększonej inflacji. Dodając jeszcze pogłebiające się bezrobocie, czeka nas gospodarczy armagedon.

Zobacz także : Tarcza Antykryzysowa wpływa do przedsiębiorców z opóźnieniem. Urzędnicy nie ułatwiają.

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Wikimedia Commons

Fundacja Solidarności Międzynarodowej przekaże pół miliona złotych, pochodzących z programu Polska Pomoc, na walkę z koronawirusem na Ukrainie. Co ciekawe, zyskają nie tylko ukraińskie szpitale, ale i tamtejszy przemysł.

W rozmowie z kijowską korespondentką Polskiej Agencji Prasowej, Natalią Dziurdzińską, szef ukraińskiego przedstawicielstwa Fundacji Solidarności Międzynarodowej, Paweł Kost powiedział, iż potrzeby ukraińskich szpitali są różnorakie. Placówki ochrony zdrowia za Bugiem oczekują zarówno na respiratory, jak też środki ochrony osobistej: maseczki, kombinezony, rękawiczki. Zamówienia dotyczą także komponentów, wspomagających działanie respiratorów: pulsoksymetrów i koncentratorów tlenu.

To nie wszystko. Ukraińskie szpitale potrzebują nawet tak podstawowych elementów, jak pościel, czy ubrania dla pacjentów. Według słów Pawła Kosta, wszelkie potrzebne komponenty kupowane są w wyspecjalizowanych, ukraińskich przedsiębiorstwach. Tym samym – jak podkreśla Kost – na polskiej pomocy korzysta również ukraiński przemysł.

Trzy placówki medyczne skorzystały już z polskiej pomocy. Szpital we Lwowie otrzymał zakupione przez Fundację Solidarności Międzynarodowej respiratory z rąk polskiego konsula generalnego w tym mieście, Elizy Dzwonkiewicz. Wsparcie otrzymały także placówki w obwodzie czernihowskim, gdzie FSM jest najbardziej aktywna.

Na otrzymanie zamówionych artykułów medycznych czeka jeszcze siedem zakładów opieki zdrowotnej. Wśród nich jest Główny Wojskowy  Szpital Kliniczny w Kijowie, gdzie do zdrowia dochodzą ukraińscy żołnierze, ranni w konflikcie o Donbas, a także wojskowe kliniki w Równem i Berdyczowie.

Fundacja Solidarności Międzynarodowej zaplanowała także dofinansowanie kilku przychodni w obwodzie czernihowskim. Na ten cel przeznaczy 100 tysięcy hrywien, czyli równowartość około 16 tysięcy złotych.

Co ciekawe, wszelkie działania Fundacji Solidarności Międzynarodowej na Ukrainie, prowadzone są w koordynacji z Ambasadą RP w tym państwie, a także z polskimi konsulatami we Lwowie, Łucku i Winnicy. „Kluczowym dla Ukrainy jest uniknięcie scenariusza, w którym szpitale nie wytrzymują natężenia przybywania chorych na Covid-19, dlatego (…) takie systemowe wspieranie szpitali jest istotne” – ocenił Kost. „Myślę, że nasza pomoc zaprocentuje” – zakończył kierownik ukraińskiego oddziału FSM.

Źródło: PAP, wMeritum.pl

Dodano w Bez kategorii

Przedsiębiorcy złożyli do tej pory ok 3,5 mln wniosków o zapomoge w związku z kwarantanną wprowadzoną na czas pandemii covid-19. Firmy czekają nawet miesiąc czasu na rozpatrzenie wniosków, urzędnicy tłumaczą się skomplikowaną ręczną weryfikacją. Najgorzej jednak sprawa wygląda w powiatowych urzędach pracy, gdzie trafiają wnioski o mikropożyczki.

Jak donosi ministerstwo rozwoju wniosków o zapomoge postojową z tytułu rządowej Tarczy Antykryzysowej rozpatrzono dopiero ok. 35 procent, natomiast o pożyczki w powiatowych urzędach pracy ok 50 procent. Urzędnicy jako przyczynę takiej sytuacji wskazują na błędne lub niekompletne wypełnianie dokumentów. Zupełnie inaczej wygląda sprawa tzw. Tarczy finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju gdzie na pomoc czeka się zaledwie kilka dni, pracownicy tłumaczą, że jest to spowodowane sprawnym systemem informatycznym, który działa automatycznie. “Od czasu uruchomienia tarczy antykryzysowej łączna kwota wsparcia dla przedsiębiorców i samozatrudnionych to ponad 7,36 mld złotych” – poinformowała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg. Do tej pory wypłacono ok 300 tyś świadczeń postojowych na kwotę ponad 570 mln złotych natomiast w ramach pomocy urzędów pracy wypłacono już ok. 450 tyś świadczeń ( z 900 wszystkich, które wpłyneły) na kwotę 2,2 mld złotych.

Zobacz także : Doradca Trumpa: „Komunistyczna Partia Chin powinna wypłacić USA odszkodowanie za koronawirusa”

Przypomnijmy, że rządowa Tarcza Antykryzysowa zawiera :

-Zwolnienie firm z opłacania składek do zakładu ubezpieczeń społecznych dla mikrofirmy zatrudniających do 9 pracowników.

-Świadczenie postojowe w wysokości 2080 złotych.

– Dofinansowanie wynagrodzeń pracowników – do wysokości 40 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia i uelastycznienie czasu pracy.

Wartość Tarczy Antykryzysowej szacuje się na 212 mld złotych czyli około 10 procent PKB.

Zobacz także : Państwo z prawem konfiskaty majątku bez sądowego wyroku? Szalony pomysł Ziobry

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@WBH_2016

Dziś przypada 72. rocznica śmierci ostatniego komendanta głównego Narodowych Sił Zbrojnych. Stanisław Kasznica został zamordowany 12. maja 1948 roku w więzieniu mokotowskim przez komunistyczny aparat UB. Na początku II. wojny światowej walczył m.in. w bitwie pod Bzurą oraz w obronie Warszawy. W czasie okupacji niemiecko-rosyjskiej działał w wielu strukturach polskiego państwa podziemnego.

Podpułkownik Stanisław Kasznica urodził się 25. lipca 1908 roku we Lwowie. Jego ojciec Stanisław Wincent Kasznica był profesorem i rektorem Uniwersytetu Poznańskiego, a w okresie II RP sprawował mandat senatora. Zaś matka Amelia była córką wysokiego urzędnika Gustawa Malawskiego. Przez cztery lata jako małe dziecko mieszkał we Lwowie, następnie rodzina przeniosła się do Dublany, gdzie mieszkała do 1918 roku. Po krótkich pobytach w Warszawie i Nałęczowie rodzina w 1920 roku osiadła na stałe w Poznaniu.

Tamże ukończył naukę w gimnazjum im. Karola Marcinkowskiego, a także w 1927 roku zdał maturę. Studiował na Uniwersytecie Poznańskim, gdzie wykładał jego ojciec. Ukończył tam studia prawnicze z tytułem magistra oraz działał korporacji akademickiej “Helonia”. W międzyczasie odbył również służbę wojskową we Włodzimierzu Wołyńskim. Działał również w Obozie Wielkiej Polski, a także przynależał do ONR-ABC.

Szeroka działalność w czasie wojny

Brał czynny udział w kampanii wrześniowej po ataku niemieckiej III Rzeszy na Polskę. Służył jako oficer zwiadowczy, a później jako dowódca I plutonu 2. baterii w 7. dywizjonie artylerii konnej w Wielkopolskiej Brygadzie Kawalerii pod dowództwem gen. Romana Abrahama. Następnie w bitwie pod Bzurą walczył u boku gen. Tadeusza Kutrzeby, a także uczestniczył w walkach obronnych Warszawy. Za wszystkie te walki został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari.

Zobacz także: Włoski dziennikarz: „Auschwitz w bardzo katolickiej Polsce, a sam Hitler był katolikiem”. Jest reakcja ambasady

W czasie okupacji był jednym z założycieli Związku Jaszczurczego. W lipcu 1943 roku po scaleniu z SN wszedł w skład prezydium Tymczasowej Narodowej Rady Politycznej. W pierwszych dniach powstania warszawskiego walczył na Ochocie, skąd wraz z ludnością cywilną wyjechał do Częstochowy. Od sierpnia 1944 roku był członkiem Rady Politycznej NSZ w międzyczasie wykonując różne obowiązki dla tej formacji.

Objęcie dowództwa NSZ i walka z komunistyczną władzą

Po wyjeździe komendanta głównego NSZ Zygmunta Broniewskiego na Zachód (najpierw do Niemiec, a następnie na południe Francji, gdzie zmarł w 1949 r. – red). został mianowany p.o. komendanta. Pełnił tą funkcję do lutego 1947 roku.

W trakcie swojego dowództwa przyłączył resztki działających organów Narodowych Sił zbrojnych do podziemnej formacji Narodowego Zjednoczenia Wojskowego, które zamierzało w sposób zbrojny walczyć o wyzwolenie spod okupacji komunistycznej.

15. lutego został schwytany przez Urząd Bezpieczeństwa. Według współwięźniów, którzy również odsiadywali na mokotowskim więzieniu miał być okrutnie torturowany.

Wyrokiem z 2 marca 1948 sygn. Rs. 68/48 Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie pod przewodnictwem ppłk. Alfreda Janowskiego skazał go w procesie na czterokrotną karę śmierci oraz na cztery kary więzienia, a także na kary dodatkowe – utratę praw publicznych, obywatelskich i honorowych oraz konfiskatę mienia i na zasadzie sumowania wyroków wymierzył mu karę łączną – karę śmierci i ww. kary dodatkowe.

Pomimo prawa łaski, Prezydent ludowej Polski Bolesław Bierut nie zdecydował się na ten akt. Wyrok został wykonany 12. maja 1948 roku poprzez rozstrzelanie na terenie mokotowskiego więzienia. Rodzina nie została powiadomiona o wyroku jak i również o śmierci ich bliskiego, jak i również nie wydano ciała, które zakopano w mundurze Wehrmahtu w dole wraz z innymi skazanymi.

Pośmiertnie został odznaczony przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Orderem Orła Białego, a także Krzyżem Narodowego Czynu Zbrojnego. 27 września 2015 r. ppłk Stanisław Kasznica został uroczyście pochowany w Panteonie-Mauzoleum Żołnierzy Wyklętych- Niezłomnych na Łączce na Powązkach Wojskowych w Warszawie.

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

/ fot. wmeritum.pl

– Chcę delikatnie przypomnieć, że obóz Auschwitz znajdował się w bardzo katolickiej Polsce – napisał na Facebooku włoski dziennikarz Enrico Mentana. Wypowiedź spotkała się z reakcją ambasady RP we Włoszech. Polska placówka zaapelowała, aby unikać “nieusprawiedliwionych i krzywdzących generalizacji, które są zawsze niebezpieczne”.

Wpis Mentany był komentarzem do głośnej we Włoszech sprawy wolontariuszki Silvii Romano, uwolnionej po półtora roku przetrzymywania w Somalii. Kobieta była więziona przez dżihadystów. Romano wróciła w ostatnich dniach do Rzymu, po czy okazało się, że w niewoli przeszła na islam.

Mentana odpowiedział na komentarze tych, którzy porównywali powrót wolontariuszki z Żydami wyzwolonymi z niemieckich obozów i pytali, czy słyszano o Żydzie “nawróconym na nazizm i wracającym do domu w mundurze SS”.

Dziennikarz określił takie porównania “strasznymi i bezmyślnymi”.

– Chcę delikatnie przypomnieć, że obóz Auschwitz znajdował się w bardzo katolickiej Polsce, a sam Hitler był katolikiem ochrzczonym i bierzmowanym – napisał Mentana.

Nowa Zelandia wygrywa z epidemią. Większość restrykcji zniesiona

Na wpis zareagowała włoska ambasada RP. Stwierdziła, że, podejmując takie tematy należy być “skrajnie ostrożnym” i unikać nieusprawiedliwionych i krzywdzących generalizacji, które zawsze są niebezpieczne”.

To prawda, że Polska w czasach drugiej wojny światowej była bardzo katolicka. Konieczne jest to, by zawsze i przede wszystkim przypominać, że podczas tego globalnego konfliktu Polska była okupowana przez nazistów – napisano w oświadczeniu ambasady.

Każde stwierdzenie, które może sugerować albo zakładać z góry, że Auschwitz zostało zbudowane w Polsce, bo była bardzo katolicka i łączenie ze sobą tych dwóch elementów, jest głęboko błędne, niesprawiedliwe i nieusprawiedliwione – dodali dyplomaci.

Dodano w Bez kategorii