Premier Mateusz Morawiecki ogłosił na konferencji prasowej, że Polska wspólnie z Litwą planuje nowe inwestycje infrastrukturalne w dziedzinie energetyki oraz inwestycje drogowe, w tym via Baltica i drogę S61.

“Wspólnie z premierem Skvernelisem planujemy inwestycje infrastrukturalne w obszarze energetyki, ale też Via Baltica, drogę S61 i inne drogi dochodzące do S61, które będą wzmacniać potencjał polsko-litewskiej współpracy gospodarczej i kulturalnej” – powiedział Morawiecki cytowany na profilu Kancelarii Premiera na Twitterze, po spotkaniu z premierem Litwy Sauliusem Skvernelisem w Budzisku.

Via Baltica to fragment drogi międzynarodowej E67, która biegnie z Polski przez Litwę i Łotwę do Estonii. Trasa na obszarze Polski jest realizowana w ramach Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023. Trasa Via Baltica na terenie Polski ma biec drogą ekspresową S8 na odcinku od Warszawy do Ostrowi Mazowieckiej i dalej nową drogą ekspresową S61 przez Łomżę, Szczuczyn, Ełk i Suwałki do granicy państwa w Budzisku. Via Baltica pomiędzy stolicami Polski i Estonii ma długość niemal 1 tys. km. Na terenie Polski długość trasy docelowo ma wynieść 344 km , a na terenie Litwy – 268 km.

Premier zaznaczył, że Polska ma podobne do Litwy podejście do spraw energetycznych i nie tylko rozumie obawy Litwy dotyczące elektrowni w Ostrowcu (budowanej przez rosyjski Rosatom na Białorusi, 50 km od Wilna), ale też wspiera Litwę na forum europejskim. Podkreślił też, że Polska i Litwa opowiadają się “za jak najbliższą gospodarczą i polityczną współpracą z Białorusią”.

O północy (13.06) zostanie również otwarta granica polsko-litewska.

źródło: money.pl

Zobacz także: Były premier Wielkiej Brytanii: potrzebujemy wirtualnych dowodów tożsamości

Dodano w Bez kategorii

Znany z przekłamywania polskiej historii Jan Grabowski znów zabiera głos. Tym razem w tekście dla izraelskiego dziennika Haaretz twierdzi, że polska policja odegrała “kluczową rolę w ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej”.

“Byłem zaskoczony odkryciem roli, jaką polska policja odegrała w mordowaniu polskich Żydów” – powiedział Grabowski w wywiadzie dla “Haaretz” w wywiadzie dla Zoomu z Niemiec, gdzie obecnie prowadzi badania.

Kłamstwa Grabowskiego

Polska przestała istnieć jako niepodległe państwo po podboju przez nazistowskie Niemcy w 1939 roku. W przeciwieństwie do innych krajów okupowanych przez nazistów, w Polsce nie zainstalowano lokalnego marionetkowego reżimu kolaboracji. W Londynie powstał polski rząd na uchodźstwie, prozachodni i antynazistowski, a polskie podziemia rozpoczęły operacje przeciwko Niemcom w okupowanej Polsce. Wyjątkiem była polska policja, która została odtworzona przez Niemców jesienią 1939 roku, zaraz po podboju kraju. Wielu pracowników nowych sił pochodziło z lokalnej Granatowej Policji, która istniała przed wojną, wraz z nowymi rekrutami.

Jednak oprócz regularnych zadań policyjnych, nowe polskie siły – w skład których wchodziło blisko 18 000 uzbrojonych mężczyzn – również angażowały się w różne misje, które według Grabowskiego były podejmowane przez “morderców w mundurach”. Jak stara się przekonywać, polska policja pod dowództwem niemieckim stała się “morderczą i przestępczą organizacją, która była kluczowym elementem wdrażania ostatecznego rozwiązania”.

“Bez polskiej policji Niemcy nie osiągnęliby sukcesu” – przekonuje Grabowski. “Polska policja stała się ważnym podmiotem w niemieckiej polityce eksterminacji”.

Według Grabowskiego, wykonywali oni szereg zadań, od pilnowania gett już w pierwszych etapach wojny, po udaremnianie przemytu żywności i likwidację gett oraz polowanie na Żydów, którzy uciekli, działając na rozkaz Niemców lub na własną rękę.

Grabowski tworzy nową historię?

Grabowski przytacza liczne “przykłady”.

Jednym z nich miałby być Kazimierz L., polski policjant, który w drodze do Tarnowa, w południowo-wschodniej części kraju, porwał Żydówkę z rodziny Kopelmanów i wraz z innym oficerem gwałcił ją i zamordował. Według źródła autora, L. “często” okradał i zabijał innych Żydów w podobny sposób.

Inny oficer, Stanisław Młynarczyk z komisariatu w Radgoszczu, na południu, zeznał w 1942 roku, wraz z dwoma innymi członkami sił zbrojnych, że aresztował czterech Żydów, którzy ukrywali się w domu Polaka w pobliskiej wsi Zdzary. Przekazali Żydów Niemcom, którzy ich zamordowali. W tym samym czasie, jak stwierdził, aresztował inną Żydówkę i jej młodego syna, którzy ukrywali się w domu innego Polaka. Oni również zostali później zamordowani przez Niemców.

Według wielu historyków i badaczy Jan Grabowski tworzy nową historię i bada wydarzenia II wojny światowej pod konkretną tezę, iż to Polacy byli współwinni mordowania Żydów. Jego historie nie mają więc charakteru naukowego.

Źródło: haaretz.com

Dodano w Bez kategorii

/ fot. youtube.com

W Niemczech w miejscowości Stuttgart tysiące osób wzięło udział w pokojowej demonstracji “Silent Demo”. Niestety, sytuacja wymknęła się spod kontroli i setki ludzi zaatakowało pobliski posterunek policji.

Manifestanci zaatakowali Komendę Policji nr 1, znajdującą się w imprezowej części Stuttgartu, na ulicy Teodora Heussa. Okolica ta przed pandemią koronawirusa słynęła z weekendów obfitych w zabawę, gdzie ludzie śmiali się i pili. W ostatnią sobotę jednak zjawili się tam w celu spowodowania zamieszek, które rozpoczęły się o 16:45.

Jak przekonywał rzecznik policji Stefan Keilbach na początku rozmowy z TAG24, centrum demonstracji w pałacowych ogrodach nie miało z zamieszkami nic wspólnego. Wspomniał także, że po rozwiązaniu demonstracji, jej uczestnicy rozdzielili się i zorganizowali spontaniczny atak.

“Wszyscy policjanci są rasistami”

Keilbach powiedział także, że do takiej sytuacji, jaka miała miejsce w sobotę, jeszcze nigdy nie doszło. “- Do 200 osób wspięło się po schodach do głównego wejścia.”- opisuje. “- Ludzie bębnili i walili w drzwi, a urzędnicy, którzy przebywali w środku, byli obrażani werbalnie.”

Demonstranci podczas szturmu na posterunek wykrzykiwali słowa:” Wszyscy policjanci są rasistami” i “Wszyscy policjanci są draniami”. Jedna osoba próbowała ponadto usunąć zewnętrzne lusterko radiowozu policyjnego.

Incydent nie został wspomniany w policyjnym raporcie z soboty. Jak przytoczył prof. dr hab. Adam Gwiazda na swoim koncie na Twitterze, policjanci ” schowali się w środku i jakoś to wytrzymali”.

https://twitter.com/delestoile/status/1271143583236661249

ŹRÓDŁO: TWITTER/TAG24.DE

Zobacz także: Protesty francuskich policjantów. Obawiają się interwencji w imigranckich gettach

Dodano w Bez kategorii

Na przełomie maja i czerwca Centrum Badania Opinii Społecznej przeprowadziło sondaż. Według niego, ankietowani ciągle oceniają obecnie urzędującego prezydenta pozytywnie.

Po dwóch miesiącach przerwy spowodowanej pandemią, CBOS powrócił do badań. Placówka poprosiła respondentów o ocenę pracy, zarówno prezydenta, jak i obydwu izb parlamentu.

Wyniki przedstawiają się następująco:

Źródło: CBOS, PAP

Od marca, notowania głowy państwa pogorszyły się o 3 punkty procentowe. Zadowolenie z prezydentury Andrzeja Dudy wyraża jednak więcej niż połowa Polaków- 55 procent. Głosy negatywne stanowią obecnie 39 procent. Oznacza to wzrost niezadowolenia o dwa punkty procentowe.

Pozytywny odbiór obecnie urzędujący prezydent znajduje przede wszystkim u wyborców Prawa i Sprawiedliwości, osób religijnych oraz starszych. Ponadto, do grona zwolenników zaliczają się też osoby słabiej wykształcone, mniej zarabiające i mieszkańcy terenów wiejskich.

Do przeciwników Andrzeja Dudy zaliczyć można przede wszystkim sympatyków opozycji– ze szczególnym uwzględnieniem Platformy Obywatelskiej i Lewicy.

CBOS zwraca również uwagę na pogorszenie się notowań obydwu izb parlamentu. Niezadowolenie Polaków z pracy sejmu wzrosło o 8 punktów procentowych, natomiast z pracy senatu o 6 punktów procentowych.

Więcej o wynikach sondażu pisze Polska Agencja Prasowa: https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C661273%2Ccbos-55-proc-badanych-zadowolonych-z-dzialalnosci-prezydenta-andrzeja-dudy

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii
USA, demonstracje

Z powodu trwających w USA zamieszek po śmierci George’a Floyda doszło do licznych aktów wandalizmu. Jednymi z celów uczestników zamieszek stały się pomniki Krzysztofa Kolumba i Juana Ponce de León w Miami. Pojawił się na nich między innymi symbol komunizmu – sierp i młot.

Na pomnikach widniały także napisy: “George Floyd” i “BLM”. Funkcjonariusze policji w Miami poinformowali, że w związku z dewastacją aresztowali siedem osób, a aresztowanie poprzedziła szamotanina sprawców z policją. Według relacji policjantów manifestanci uszkodzili ich radiowóz i przystąpili do ataku, blokując także inne policyjne radiowozy.

Niewykluczone, że pomniki znikną z przestrzeni publicznej

Osoby uczestniczące w protestach oskarżały jednak policję o zaistniałą sytuację. Jak stwierdził podczas rozmowy z CBS4 Richard Dombroff, organizator manifestacji, uczestnicy “przez cały tydzień byli spokojni”. Dodał także, że policjanci “właśnie złamali ten spokój”.

Na ten temat wypowiedział się między innymi na Twitterze prof. dr hab. Adam Gwiazda, politolog i ekonomista. “W całej tej zadymie z Floydem i BLM chodzi tylko i wyłącznie o rasizm, równość, dyskryminację i prawa człowieka, które świstak zawija w sreberka.” – skomentował.

https://twitter.com/delestoile/status/1271150118973169664

Podobny los spotkał pomniki Kolumba w innych częściach Stanów Zjednoczonych. W mieście Richmond w Wirginii manifestanci zrzucili pomnik z cokołu, podpalili i wrzucili do stawu. Opatrzyli go również podpisem mówiącym, że “Kolumb reprezentuje ludobójstwo”. Podobnie stało się z pomnikiem Kolumba w mieście Saint Paul w Minnesocie oraz w Bostonie, gdzie na znak protestu obcięto Kolumbowi głowę. Niewykluczone, że pomniki znikną z przestrzeni publicznej, ponieważ pojawia się obawa, że mogą obrażać uczucia mniejszości. “Historyczne znaczenie” pomników Kolumba ma zostać poddane rewizji.

ŹRÓDŁO: NCZAS.COM

Zobacz także: Wilk szokuje! „Trzeba będzie zagryźć zęby i zagłosować na Trzaskowskiego”

Dodano w Bez kategorii

Były premier Wielkiej Brytanii Tony Blair wyraził potrzebę wprowadzenia wirtualnych dowodów tożsamości, zawierających informacje o stanie zdrowia. Tylko tak, jego zdaniem, będzie możliwe przywrócenie normalnego poziomu wymiany międzynarodowej.

„Nie wznowisz transportu międzynarodowego, jeżeli nie będziesz miał narzędzia do przetestowania, zdiagnozowania czy sprawdzenia historii chorób danej osoby – powiedział Blair podczas wywiadu dla brytyjskiego „The Independent”.

„Możemy stworzyć wirtualny dowód tożsamości, który jest znacznie silniej chroniony, dzięki czemu można będzie sobie poradzić z wieloma kwestiami dotyczącymi prywatności i inwigilacji, o które obawia się wiele ludzi. Jest to naturalna ewolucja sposobu w jaki używamy technologii w życiu codziennym. Kryzys związany z COVID-19 to dodatkowy powód aby to zrobić. Mogę się mylić, ale kiedy patrzę ma sposób w jaki otwierane są niektóre branże, jak przywracany jest transport międzynarodowy, to myślę, że jeżeli nie będzie się dało skutecznie zbadać czy osoba jest zakażona, czy przeszła chorobę, czy może nie miała jeszcze kontaktu z osobami zakażonymi, to niemożliwy będzie powrót do normalności np. w takich sektorach jak transport” – zaznaczył.

Jako premier Tony Blair podpisał Akt o Równości zabraniający jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Podobny zakaz został również zawarty w kodeksie pracy w 2003 roku. W 2005 roku w Zjednoczonym Królestwie zalegalizowano związki partnerskie osób tej samej płci. Dają one większość praw z tych, jakie mają tradycyjne małżeństwa. W okresie 2002 – 2005 Wielka Brytania umożliwiła parom tej samej płci nieograniczone prawo do adopcji dzieci. Prawo to obowiązuje tylko w Anglii, Walii, Szkocji i Irlandii Północnej.

Blair sprawował funkcję premiera Wielkiej Brytanii w latach 1997-2007. Był najdłużej w historii piastującym to stanowisko członkiem Partii Pracy. Przeszedł na katolicyzm po ustąpieniu ze stanowiska premiera 21 grudnia 2007. Dzisiaj stoi na czele Instytutu Tony’ego Blaira na rzecz Globalnej Zmiany.

źródło: pch24.pl/lifesitenews.com

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump

Kolejny kontrowersyjny krok prezydenta USA. Tym razem Donald Trump nałożył sankcje na pracowników Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze. Instytucja nie kryje swojego oburzenia.

Chodzi o pewne rozporządzenie wykonawcze wydane przez prezydenta Stanów Zjednoczonych. Akt ów zezwala bowiem na sankcje ekonomiczne i podróżne wobec pracowników Trybunału. Śledztwo przez nich prowadzone dotyczyło możliwości popełnienia przez amerykańskich żołnierzy zbrodni wojennych w Afganistanie.

Dochodzenie wstępne wszczęto w roku 2017. Według niego, istnieją uzasadnione podejrzenia, co do zbrodni wojennych popełnionych przez Amerykanów. Podlegać miały one jurysdykcji Hagi, ale zgody na śledztwo udzielono dopiero w marcu tego roku.

W latach 2003-2014 dochodziło ponoć w Afganistanie m.in. do torturowania więźniów czy mordowania cywilów przez afgańskie służby. Zamieszani w są ponoć również amerykańcy wojskowi i funkcjonariusze CIA. Właśnie to zbadać miała prokuratura MTK.

USA idą na wojnę z Trybunałem?

Stany Zjednoczone należały niegdyś do największych zwolenników Międzynarodowego Trybunału Karnego, jednak formalnie nigdy do niego nie przystąpiły. Stosowny akt podpisano, ale nie został on nigdy ratyfikowany. Obecnie, konflikt pomiędzy supermocarstwem, a Hagą widocznie się zaostrza.

Afganistan ratyfikował Statut Rzymski, który przyczynił się do powstania MTK. Władze w Kabulu jednak również sprzeciwiają się śledztwu. Ich zdaniem, zbrodnie wojenne należy ścigać lokalnie.

Międzynarodowy Trybunał Karny wydał w czwartek oświadczenie. Wyraził w nim ,,głębokie rozczarowanie” decyzją Donalda Trumpa. Rozporządzenie prezydenta USA odebrano jako ,,bezprecedensowy przypadek nacisku na niezawisły międzynarodowy sąd i system międzynarodowego prawa“. MTK zapowiedział kontynuowanie dochodzenia.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Rama, wikimedia commons

We Francji trwają protesty funkcjonariuszy policji przeciwko oskarżeniom o rasizm. Zablokowali oni radiowozami drogę do Łuku Triumfalnego oraz obszar Pól Elizejskich. Francuscy policjanci alarmują swoich przełożonych o swojej bezradności podczas interwencji w imigranckich gettach.

W Paryżu trwają protesty policjantów. Nie zgadzają się na oskarżenia władzy na rzekomy panujący rasizm w szeregach funkcjonariuszy, a także przeciwstawiają się podobnym oskarżeniom ze strony organizacji pozarządowych. Zapalnikiem była wypowiedź szefa resortu spraw wewnętrznych Christophe’a Castanera, który powiedział, że każdy policjant podejrzany o rasizm zostanie zawieszony.

Zobacz także: Rozstrzelana Francja. Napastnik popełnił samobójstwo w sądzie

Po wydarzeniach z Minneapolis francuscy policjanci odczuli na sobie krytykę paryskiego rządu. Ich zdaniem zjednoczy to społeczność w imigranckich gettach, gdzie policjanci w takim przypadku nie będą interweniować.

Warto zaznaczyć obawy francuskich mundurowych, którzy boją się interweniować w gettach. Relacjonują, że w trakcie wykonywania obowiązków w takich miejscach czują się narażeni na utratę zdrowia lub nawet życia. Niejednokrotnie spalono w takich sytuacjach radiowozy, czy wybijano w nich szyby kamieniami.

Funkcjonariusze twierdzą też, że dostają rozkazy, aby nie ścigać sprawców tych napaści, żeby nie pogarszać i tak już napiętej sytuacji w imigranckich gettach, gdzie regularnie wybuchają zamieszki.

Szef MSW Francji zakazał policjantom stosowania niektórych technik unieruchamiających agresywnych przestępców podczas aresztowań. Chodzi o uniknięcie podobnej sytuacji jak w Stanach Zjednoczonych, podczas zatrzymania czarnoskórego mężczyzny.

rmf24

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikipedia Commons

W Nimes tuż po godzinie 8 nad ranem doszło do zamachu na tamtejszy sąd apelacyjny. Napastnik oddał kilka strzałów prawdopodobnie ostrzegawczych, po czym popełnił samobójstwo. Nie wiadomo, czy w zdarzeniu ucierpiał ktoś jeszcze. Policja zabezpiecza teren budynku sądowego.

W francuskim regionie Oksytania w mieście Nimes doszło do tragicznego zdarzenia. O godzinie 8:30 do budynku sądu apelacyjnego wszedł mężczyzna. Oddał kilka strzałów po czym popełnił samobójstwo. Francuskie agencje prasowe nie podają jednak czy ktoś oprócz napastnika=samobójcy ucierpiał.

Zobacz także: Fort Trump nie powstanie? Georgette Mosbacher reaguje

Agence France Press podaje, że policja ewakuowała pomieszczenia sądu apelacyjnego oraz zabezpiecza teren budynku w celu zebrania materiałów dowodowych oraz ustalenia przyczyn tragedii.

tvp.info

Dodano w Bez kategorii

Przebywający za granicą Polacy donoszą, że nie będą mieli możliwości, aby oddać swój głos w tegorocznych wyborach prezydenckich. Sytuację powoduje między innymi mniejsza liczba komisji obwodowych i problem z rejestracją.

Jak relacjonuje Polka mieszkająca w Chile, Magdalena Bartczak, w maju powstała komisja w Santiago i otrzymała w związku z tym komunikat. Powstał jednak problem. – Na opublikowanej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych liście nie ma wielu krajów, w tym między innymi Chile.” – informuje. Oznacza to, że Polka nie będzie mogła wziąć udziału w głosowaniu.

W 74 z 169 obwodów głosowanie wyłącznie korespondencyjne

Rzeczywiście, w tym roku za granicą jest mniej komisji wyborczych, w których mogą oddać swój głos polscy obywatele. Przykładowo w 2015 roku w 86 krajach było 229 obwodów, a przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku- 320. Ponadto dodatkową trudnością jest fakt, że w 74 z 169 obwodów głosowanie może się odbyć wyłącznie korespondencyjnie. Taka sytuacja ma miejsce w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Meksyku, Belgii i we Włoszech. Ponadto dopisać się do spisu wyborców można tylko do 16 czerwca. Obwody do głosowania w A. Południowej powstały natomiast w Argentynie, Brazylii i Kolumbii.

W sprawie komisji obwodowej w Chile utrudnienia powoduje prawdopodobnie chilijskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. – Konsul mówił mi, że czeka na informacje z centrali w Warszawie, tymczasem sam starał się rozwiązać tę sytuację w ramach swoich możliwości. – informuje Magdalena Bartczak.

Polacy za granicą obawiają się także, że nie zdążą zarejestrować się w odpowiednim czasie i nie otrzymają kart do głosowania. – Od rana dzwoniłam do konsulatu w Lyonie. Gdy mi się wreszcie udało, odesłano mnie z kwitkiem. Problemy z systemem mają też starsi ludzie.- relacjonuje Joanna Laserre, członkini Stowarzyszenia Obrony Demokracji w Polsce. O problemach z rejestracją poinformował także Polak mieszkający w Meksyku. – Próbuję się dodzwonić do ambasady, ale nikt nie odbiera.- powiedział.

ŹRÓDŁO: GAZETA.PL

Zobacz także: Chiny upominają Stany Zjednoczone za ruchy wojsk w pobliżu Tajwanu

Dodano w Bez kategorii