Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay.com / CC

Działania władz ChRL związane z pandemią COVID-19 nasiliły na Zachodzie wątpliwości co do uczciwości i intencji Pekinu. “Brak jasności i możliwe tuszowanie sprawiły, że kryzys stał się poważniejszy” – powiedział PAP Anthony Saich z Uniwersytetu Harvarda.

Odkąd pod koniec 2019 roku w chińskim mieście Wuhan odnotowano pierwsze przypadki zakażenia nowym koronawirusem SARS-CoV-2, pandemia objęła cały świat i przyczyniła się do śmierci ponad 670 tys. ludzi. Administracja USA obarcza Pekin odpowiedzialnością za ten kryzys i zarzuca im ukrywanie danych, czemu Pekin zaprzecza.

Pandemia wpływa również na relacje Chin z UE. „Sposób, w jaki Chiny radziły sobie z koronakryzysem nie pomógł w budowaniu zaufania. Wręcz przeciwnie” – powiedział PAP ekspert niemieckiego think tanku Mercator Institute for China Studies (MERICS) Jan Weidenfeld.

Jego zdaniem w kręgach politycznych i rządowych w Europie powszechny jest pogląd, że w Pekinie brakowało przejrzystości. Nałożyła się na to „bardzo agresywna dyplomacja publiczna Chin”, która „nie pozostawiła po sobie dobrego wrażenia”, w tym próby lansowania fałszywego obrazu, jakoby ChRL pomogła krajom Europy bardziej, niż one same sobie nawzajem.

„To dołożyło do trudności w politycznych relacjach pomiędzy UE a Chinami. Wyraźnie widać, że elity polityczne i establishment w krajach członkowskich zdają sobie sprawę, że Chiny próbują teraz zdobyć punkt zaczepienia w europejskiej debacie publicznej o Chinach, podkopywać integrację europejską i wartości demokratyczne” – powiedział Weidenfeld.

„Wcześniej uznawano, że to może się dziać, ale teraz jest to bardzo widoczne” – dodał ekspert MERICS.

Z kolei Anthony Saich z Uniwersytetu Harvarda ocenił w rozmowie z PAP, że pandemia nie pokazała niczego nowego na temat systemu politycznego Chin. „Jej rozwój odzwierciedlał ten z czasu SARS w latach 2002-2003. System nie radzi sobie dobrze z przekazywaniem złych wiadomości w górę systemu. Ten brak jasności i możliwe tuszowanie sprawiły, że kryzys stał się poważniejszy” – uważa amerykański ekspert.

„To potwierdza nasze podejrzenia, że należy być bardzo ostrożnym w sprawie informacji wypływających z Chin” – dodał Saich. Podkreślił przy tym, że gdy chiński rząd zdecydował się już na działanie, pokazał swoją siłę w zakresie wstrzymania gospodarki i ruchu ludności tam, gdzie to było konieczne.

Ekspert przyznał, że wypowiedzi „bardziej agresywnych chińskich dyplomatów” krytykujących walkę z pandemią w Europie oraz błędy w „dyplomacji covidowej” Pekinu pogorszyły opinię o nim w wielu krajach UE. Zaznaczył jednak, że w USA stosunki z Chinami były na równi pochyłej już wcześniej. „Powiedziałbym, że relacje nigdy nie były tak złe, a głosy krytyczne wobec Chin słychać z obu stron podziału politycznego” – powiedział, odnosząc się do Republikanów i Demokratów.

Z najnowszego badania Pew Research wynika, że rekordowo wysoki odsetek Amerykanów – aż 73 proc. – ma negatywną opinię o Chinach. Media ChRL ostro krytykują natomiast prezydenta USA Donalda Trumpa i jego administrację, szczególnie sekretarza stanu Mike’a Pompeo. Komentatorzy coraz częściej porównują stosunki amerykańsko-chińskie do zimnej wojny.

Według części obserwatorów sposób, w jaki władze Chin kontrolowały przemieszczanie się mieszkańców podczas walki z pandemią, ujawnił skalę prowadzonego w tym kraju nadzoru nad obywatelami. Wskazywano m.in. na obowiązkowe aplikacje z „kodami zdrowotnymi”, które mogły gromadzić prywatne dane, czy na kamery i systemy rozpoznawania twarzy, pilnujące przestrzegania zasad kwarantanny.

Również w tym wypadku Saich nie sądzi jednak, by pandemia pokazała nam o Chinach coś nowego. „Nadzór był tam przed Covid-19 (…) Dobrze to czy źle, wielu w Chinach jest przyzwyczajonych do tego, że państwo wtrąca się w coś, co w innych krajach mogłoby być uznane za przestrzeń prywatną” – ocenił ekspert, który jest dyrektorem Centrum Demokratycznych Rządów i Innowacji im. Roya i Lili Ashów na Uniwersytecie Harvarda.

Żródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Flickr

Ulokowanie w Polsce wysuniętego dowództwa V Korpusu Wojsk Lądowych USA to ukoronowanie starań o zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce – powiedział we wtorek w Krakowie minister obrony Mariusz Błaszczak.

Błaszczak we wtorek w Krakowie spotkał się z szefem sztabu Wojsk Lądowych USA gen. Jamesem McConville’em i dowódcą 1. Dywizji Piechoty Johnem Kolasheskim, wyznaczonym na dowódcę reaktywowanego V Korpusu i awansowanym do stopnia generała broni. W spotkaniu uczestniczyła też ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher. Generałowie John Kolasheski i James McConville rozwinęli sztandar V Korpusu – to wojskowy zwyczaj upamiętniający początek lub koniec jednostki.

,,Dziś potwierdzamy decyzję, która została ogłoszona przez sekretarza obrony Marka Espera w ubiegłym tygodniu – o ustanowieniu w Polsce wysuniętego dowództwa V Korpusu” – powiedział Błaszczak. Jak dodał, ,,jest to decyzja, która stanowi ukoronowanie naszych działań związanych ze zwiększeniem obecności wojsk amerykańskich w Polsce”.

Przypomniał ubiegłoroczne deklaracje prezydentów USA Donalda Trumpa i Polski Andrzeja Dudy, które – jak powiedział – ,,przesądzają o trwałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce”. ,,Obecność wysuniętego dowództwa V Korpusu jest namacalnym dowodem realizacji polityki obu prezydentów, której celem jest wzmocnienie relacji polsko-amerykańskich” – podkreślił minister obrony.

Szef MON dodał, że w ubiegłym tygodniu polska i amerykańska strony doszły do porozumienia ws. uzgodnienia wspólnej umowy wzmocnienia współpracy dotyczącej obronności. ,,Kształtuje ona współpracę na dziesięciolecia, mówi w jaki sposób siły amerykańskie będą funkcjonować w Polsce” – powiedział Błaszczak. Podziękował ambasador USA w Polsce za współpracę i za zaangażowanie w uzgodnienie treści umowy. Zwrócił się też do żołnierzy amerykańskich stacjonujących w Polsce i zapewnił ich, że prezydent, rząd i Polacy doceniają ich zaangażowanie.

James McConville zauważył, że wysunięte stanowisko dowodzenia V Korpusu Wojsk Lądowych USA w Polsce wzmacnia nasze relacje wojskowe; pozwala prowadzić dowodzenie i kontrolę sił operacyjnych USA w całej Europie. Gen. McConville przekonywał, że Polska i USA są połączone ,,silną więzią militarną”, ,,sojuszem wypróbowanym w boju, który jest coraz silniejszy”.

Mówiąc o reaktywacji amerykańskiego V Korpusu Wojsk Lądowych ocenił, że umiejscowienie wysuniętego dowództwa tego korpusu w Polsce jest ,,faktem historycznym”. Podkreślił też, że jest to korpus o bogatej historii, który służył w Europie m.in. w obu wojnach światowych, ale też podczas zimnej wojny oraz konfliktów w Kosowie, a także służył w Afganistanie i w Iraku.

Georgette Mosbacher podkreśliła, że aktywacja wysuniętego dowództwa V Korpusu Wojsk Lądowych USA w Polsce zbliży jeszcze bardziej polsko-amerykańskie siły zbrojne i zapewni lepszą integrację.

Jak dodała, ,,w tych czasach, które stoją pod znakiem pandemii COVID-19, jesteśmy szczególnie wdzięczni za wszystkie elementy, które wzmacniają bezpieczeństwo i poczucie dobrostanu”. Według Mosbacher ,,relacje między Stanami Zjednoczonymi a Polską nadal się rozwijają, w miarę jak pogłębiamy naszą współpracę wojskową, zarówno tę militarną jak i cywilną“. Jak zaznaczyła, amerykańscy żołnierze są świetnie wyszkoleni, przygotowani do obrony USA, sojuszników NATO, i wschodniej flanki NATO. Ambasador podziękowała żołnierzom polskim i amerykańskim za pracę na rzecz “wspólnej obrony”.

Awansowany podczas wtorkowej uroczystości do stopnia generała broni gen. John Kolasheski, który będzie dowodził V Korpusem dziękował swojej rodzinie podkreślając, że bez jej miłości, wsparcia i ,,delikatnego czasem kuksańca” nie byłoby go dzisiaj tutaj. Mówił też o bliskich, którzy służą w wojsku na terenie Europy. Jak podkreślił, ma polskie korzenie – jego dziadek ze strony ojca wyemigrował do USA na początku XX wieku. Po zakończeniu służby w stopniu pułkownika ojciec gen. Kolasheskiego działa w miejscowym klubie popularyzującym Polskę.

Gen.Kolasheski zaznaczył, że wtorkowa uroczystość na kopcu Kościuszki jest przede wszystkim uczczeniem współpracy amerykańsko-polskiej. “V Korpus ma długą historię służby w europejskim teatrze wojennym, który sięga czasów I wojny światowej” – zauważył.

Uczestnicy wtorkowej uroczystości podkreślali znaczenie miejsca, w którym się odbyła. Patrona kopca, Tadeusza Kościuszkę, określali bohaterem Polski i USA, który walczył o prawa człowieka.

Umowę o wzmocnionej współpracy obronnej (Enhanced Defence Cooperation Agreement) pomiędzy Polską a USA uzgodniono politycznie 30 lipca. Ułatwi ona dalsze pogłębienie współpracy wojskowej, w tym dotyczącej zwiększenia obecności żołnierzy USA w Polsce. Niebawem – jak podaje MON – po zakończeniu prac redakcyjnych, planowane jest podpisanie dokumentu.

Na mocy dwóch porozumień podpisanych przez prezydentów Andrzeja Dudę i Donalda Trumpa, zdecydowano o zmianie formuły stacjonowania wojsk USA w Polsce z rotacyjnej na trwałą. Liczba żołnierzy USA stacjonujących w Polsce zwiększy się o ok. 1 tys. do co najmniej 5,5 tys.

Źródło: PAP

Dodano w Bez kategorii

Od 1 sierpnia dostępna jest lista podmiotów, w których można zapłacić bonem turystycznym. Miejsca wyszukuje się po nazwie lub miejscowości. Czasem można jednak natrafić na zaskakujące firmy, jak np. sklep mięsny, centrum tańca czy agencję ochrony osób i mienia.

We wtorek 4 sierpnia Polska Organizacja Turystyczna poinformowała, że na liście miejsc (znajdziecie ją w tym miejscu), w których można zapłacić bonem turystycznym, jest już ponad 10 tysięcy podmiotów. Spis ułożony jest alfabetycznie, miejsca można wyszukiwać po nazwie lub po miejscowości.

Płatności bonem w sklepie mięsnym i agencji ochrony?

Serwis money.pl zwrócił jednak uwagę, że brakuje informacji o prowadzonej działalności (na pierwszy rzut oka nie widać, czym zajmuje się dana firma), co utrudnia wybór i podjęcie decyzji, a niektóre podmioty, które się tam znalazły, są dość zaskakujące. Przykładowo na liście można znaleźć m.in. sklep mięsny, agencję ochrony osób i mienia, firmy ubezpieczeniowe czy sklep z pamiątkami (choć w jego nazwie jest akurat również informacja o pokojach do wynajęcia).

Nie oznacza to jednak, że zarejestrowali się przedsiębiorcy, którzy nie mają prawa do bonu turystycznego. Money.pl wyjaśnia, że turystyka może być tylko częścią biznesu (jak choćby wspomniany sklep z pamiątkami, który oferuje też wynajem pokoi), a właściciel pozostaje ten sam. Również przy wyszukiwarce podmiotów widnieje informacja, że “nazwa przedsiębiorcy może być inna niż nazwa handlowa/marketingowa obiektu hotelarskiego, w którym realizujesz bon. Wynikać to może m.in. z tego, iż przedsiębiorca prowadzi działalność wielobranżową. Aktywność turystyczna nie musi znaleźć odzwierciedlenia w nazwie przedsiębiorstwa”. Sytuacja jednak sprawia, że Polacy szukają miejsc, w których mogą zrealizować bon, np. na facebookowych grupach.

Marlena Kosiura, ekspertka rynku turystycznego i analityczka rynku inwestycyjnego w polskich kurortach, zwraca uwagę w rozmowie z serwisem, że Polacy mają trudności ze znalezieniem na liście tego, czego szukają. – Polakom wyświetlają się nazwy firm, a nie na przykład nazwy obiektów noclegowych. A te bardzo często są różne. W efekcie turysta nie wie, gdzie będzie mógł zapłacić bonem, o jakim miejscu jest mowa, jaka w ogóle jest oferta. Po samej nazwie przedsiębiorcy trudno zorientować się, czy to w ogóle miejsce noclegowe – mówi.

Jak wynika z informacji money.pl, Ministerstwo Rozwoju zdaje sobie sprawę z tych niedociągnięć. Jedna z osób, która jest współodpowiedzialna za program z ramienia resortu, przyznała, że jeśli będzie taka konieczność, zmiany zostaną wprowadzone. Także przedstawiciele Polskiej Organizacji Turystycznej są świadomi, że istnieją mankamenty, mimo że lista spełnia wymagania ustawowe. Jak informuje serwis, wśród planowanych zmian jest m.in. możliwość dołączenia odnośnika do strony internetowej firmy lub profilu w mediach społecznościowych.

Bon turystyczny – gdzie można go wykorzystać?

Bon turystyczny to świadczenie w wysokości 500 zł na każde dziecko i 1000 zł na dziecko z niepełnosprawnościami. Ma być formą wsparcia zarówno dla polskiej branży turystycznej (można z niego skorzystać tylko w kraju), jak i dla polskich rodzin.

Ministerstwo Rozwoju na swojej stronie podaje, że bonem turystycznym można zapłacić m.in. za pobytu w hotelu, pensjonacie, gospodarstwie agroturystycznym czy na kolonii lub obozie harcerskim, a także obozie sportowym lub rekreacyjnym.

Z kolei w art. 5 Ustawy o Polskim Bonie Turystycznym zapisano, że: “Za pomocą bonu dokonuje się płatności za usługi hotelarskie lub imprezy turystyczne realizowane przez przedsiębiorcę turystycznego lub organizację pożytku publicznego na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej”.

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

Liban: ogromna eksplozja w Bejrucie

Dodano   0
  LoadingDodaj do ulubionych!

W libańskiej stolicy, Bejrucie, doszło do wielkiej eksplozji. Agencja AFP podaje z kolei, że doszło do dwóch wybuchów. Jak relacjonował dla agencji Reuters i telewizji Al Arabiya świadek, widoczny był gęsty dym. W sieci pojawiają się także nagrania, na których widać moment zdarzenia.

Wybuch nastąpił w porcie. Jak na razie nie ma informacji o ofiarach. Agencja Reutera informuje, że są osoby ranne. Agencja AP przekazuje, że w centrum Bejrutu są poważne zniszczenia, w wielu budynkach wyleciały szyby z okien i posypały się sufity, a spod gruzów wyciągani są zakrwawieni ludzie.

Jak podała agencja AFP, odgłos wybuchu był słyszany w kilku punktach miasta, a w wielu mieszkaniach powypadały szyby z okien. Nad miastem unosi się potężna chmura dymu.

Eksplozja wysłała w powietrze chmurę pyłu. Jedna z mieszkanek Bejrutu, która była kilka kilometrów od miejsca wybuchu, powiedziała, że jej okna zostały wybite przez wybuch. – Czułam, że to było trzęsienie ziemi – powiedziała Rania Masri dla CNN. – Mieszkanie zatrzęsło się poziomo i nagle poczułam, że to wybuch, a okna i drzwi się rozleciały. Szyba po prostu pękła. Tak wiele domów zostało zniszczonych lub uszkodzonych – dodała.

Oficjalnie nie wiadomo na razie, co było powodem ogromnej eksplozji. Źródła bliskie służbom bezpieczeństwa powiedziały libańskiej prohezbollahowskiej telewizji Al-Manar, że wybuch był spowodowany przez fajerwerki zgromadzone w bloku portowym nr 12 w Bejrucie.

Informacje te potwierdza libańska państwowa Narodowa Agencja Informacyjna, która podaje, że źródłem wybuchu był pożar w magazynie fajerwerków.

W sieci pojawiły się już nagrania uszkodzonych budynków oraz ulic po wybuchu.

Jak twierdzą świadkowie, na których powołuje się CNN, domy oddalone nawet o 10 kilometrów zostały uszkodzone.

Źródło: onet.pl

Dodano w Bez kategorii

Premier Mateusz Morawiecki zapowiadał, że budowa tego promu to odbudowa polskiej żeglugi. Przez trzy lata powstała tylko stępka. Sprawą wreszcie zainteresował się NIK. Raport w tej sprawie wkrótce ujrzy światło dzienne.

Do Szczecina wraca nadzieja na rozwój stoczni – mówił premier, gdy trzy lata temu w szczecińskiej stoczni “Gryfia” położono stępkę promu, który w przyszłości miał kursować między Świnoujściem a Ystad. Potem jednak sprawa ucichła, a resort gospodarki morskiej nie przygotował nawet projektu jednostki – przypomina tvn24.pl. Jedyne, co więc nowego dzieje się w tej sprawie, to kolejne, przekładane terminy rozpoczęcia budowy. Planowany prom, z którego na razie jest gotowa tylko stępka, stał się więc obiektem żartów internautów

W końcu politycy opozycji zwrócili się do NIK o kontrolę wydatków państwowych pieniędzy. Prezes Izby, Marian Banaś wysłał jednak do polityków KO pismo, z którego wynika, że wniosek o kontrolę jest niepotrzebny. Kontrolerzy poddali bowiem kontroli “wykonanie projektów flagowych Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju”. Banaś zapewnia, że kontrole zostały już zakończone, a raporty z nich ujrzą światło dzienne w ostatnim kwartale tego roku.

Źródło: dziennik.pl

Dodano w Bez kategorii

Były król Hiszpanii Juan Carlos, który w opublikowanym w poniedziałek liście ogłosił zamiar wyjazdu z kraju, udał się do Republiki Dominikany – twierdzi we wtorek hiszpańska prasa. Wylot do karaibskiego kraju miał odbyć się w niedzielę z Portugalii.

Według stołecznego dziennika “ABC”, bliskiego kręgom monarchistycznym, Juan Carlos udał się podczas weekendu do położonej w północno-zachodniej Hiszpanii miejscowości Sanxenxo, skąd następnie jachtem wypłynął do Portugalii.

Gazeta twierdzi, że dyskretny sposób, w jaki Burbon opuścił Hiszpanię, służył uniknięciu mediów. “ABC” ustalił, że Juan Carlos wyleciał do Dominikany z lotnika w portugalskim Porto.

Skandal korupcyjny w tle 

Z kolei wydawana w Barcelonie “La Vanguardia” wskazuje, że Juan Carlos dopiero po przybyciu do karaibskiej republiki w niedzielę zgodził się na publikację swego listu adresowanego do syna, aktualnego króla Hiszpanii Filipa VI. W piśmie były monarcha wyjaśnił, że swoim wyjazdem chce mu “ułatwić” sprawowanie urzędu głowy państwa.

W ostatnich tygodniach hiszpańska prasa szeroko podejmowała temat zarzutów o korupcję wobec byłego króla, przypominając, że 8 czerwca Sąd Najwyższy Hiszpanii ogłosił wszczęcie śledztwa przeciwko Juanowi Carlosowi. Jest on podejrzany o udział w korupcji, kiedy doradzał konsorcjum 12 hiszpańskich spółek podczas przetargu na budowę szybkiej kolei AVE w Arabii Saudyjskiej. 

Premier wskazuje na dwór królewski 

Premier Hiszpanii Pedro Sanchez zadeklarował we wtorek, że inicjatywa służąca nakłonieniu byłego króla Juana Carlosa Burbona do udania się na emigrację, nie pochodziła od rządu. Na konferencji prasowej w Madrycie premier wyjaśnił, że działania, które doprowadziły do wyjazdu Burbona, pochodziły od dworu królewskiego. Wyraził dla niego szacunek “za dystansowanie się od nagannych zachowań” oraz zapewnił “o sile hiszpańskich instytucji”.

Sanchez zaznaczył, że nie zna miejsca pobytu Juana Carlosa, który według doniesień madryckiego dziennika “ABC” odleciał w niedzielę przez Portugalię do Republiki Dominikany.

Podczas konferencji, służącej podsumowaniu półrocza funkcjonowania drugiego rządu Sancheza, premier podkreślił, że nie zamierzał podejmować kwestii wyjazdu byłego monarchy, ale “został wywołany przez dziennikarzy”. Szef hiszpańskiego rządu przypomniał o pojawiających się w ostatnim czasie zarzutach związanych z decyzjami podejmowanymi w przeszłości przez Juana Carlosa. Przyznał, że popiera sposób, w jaki hiszpański dwór królewski odciął się od oskarżanego o korupcję byłego monarchy.

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Google Maps

Na jednej z bezludnych wysp w Mikronezji trójka mężczyzn utknęła. Na piasku utworzyli wielki napis SOS – międzynarodowy znak prośby o pomoc. Po trzech dniach australijscy i amerykańscy ratownicy spostrzegli napis i podjęli się szybkiej akcji ratowniczej.

Kilka dni temu grupka mężczyzn postanowiła wypłynąć swoją łodzią motorową z atolu Puluwat i zamierzała przepłynąć na oddaloną od 27 mil morskich wyspę Pulap w atolach Mikronezji. Niesforni żeglarze zboczyli niestety z kursu i z powodu braku paliwa zacumowali na wyspę Pikelot. W międzyczasie utworzyli na piasku wielki napis SOS oczekując, aż w końcu ktoś go zauważy.

Zobacz także: WHO zaleca stosowanie środków poronnych i proponuje państwom zniesienie obostrzeń dot. aborcji

Dzięki swojej pomysłowości, trójka mężczyzn została dostrzeżona przez amerykańskich i australijskich ratowników, lecących samolotem w pobliżu atoli.

Według informacji podanych przez australijskie ministerstwo obrony, rozbitkowie znaleźli się na wyspie oddalonej o 118 mil od miejsca skąd wyruszyli. Uratował ich śmigłowiec należący do australijskiego okrętu wojennego Canberra, który znajdował się w pobliżu ze względu na wspólne ćwiczenia wojskowe prowadzone z Amerykanami.

Dowódca okrętu, kapitan Terry Morrison, który dołączył do akcji ratowniczej, powiedział – “Jestem dumny z reakcji i profesjonalizmu wszystkich na pokładzie. Zawsze chodzi o wypełnianie zobowiązania do przyczyniania się bezpieczeństwa życia na morzu”.

polsatnews.pl

Dodano w Bez kategorii

Podczas spotkania prezydenta Andrzeja Dudy z Radą Krajową NSZZ RI Solidarność podziękował on rolnikom za oddanie głosów na jego kandydaturę. Zapowiedział również dalszą współpracę i wsparcie dla polskich rolników.

Prezydent Andrzej Duda na zaproszenie Rady Krajowej NSZZ RI Solidarność spotkał się z rolnikami oraz ze związkowcami. W trakcie spotkania wygłosił, krótkie przemówienie podczas, którego podziękował on za głosy społeczności wiejskiej oddane na jego kandydaturę.

Zobacz także: Prezydent Andrzej Duda ocenił obecną sytuację epidemiczną: „Zachęcam do noszenia maseczek”

“Dziękuję polskim rolnikom za zaufanie, za to, że po raz kolejny oddali na mnie w wyborach prezydenckich głosy. To ważny dla mnie sygnał, który odczytuje na dwa sposoby. Jako akceptację dla mojej dotychczasowej działalności, którą realizowałem blisko ludzi. Tak będę działał dalej” – mówił.

Poinformował również rolników o swoim wsparciu dla nich oraz ich pracy, a także o trwających pracach nad emeryturą i rentą dla rolników – “Trwają konsultacje z Ministerstwem rolnictwa w tej sprawie. Wierzę, że te projekty trafią niedługo pod laskę marszałkowską” – powiedział Duda.

wp/tvp.info

Dodano w Bez kategorii

Urzędujący prezydent Andrzej Duda ocenił stan i rozwój epidemii na obszarze Polski. Polityk zaznaczył, iż w obrębie kraju występuje kilka groźnych ognisk. Warto nadmienić, iż od tygodnia krzywa zachorowań niebezpiecznie wzrosła. Zagrożenie okazało się poważne do tego stopnia, iż minister zdrowia Łukasz Szumowski postanowił chwilowo przerwać swój urlop, aby wysłuchać opinii współpracowników w kontekście epidemicznej sytuacji. Profesor Szumowski podobnie do urzędującego prezydenta zauważył, iż pandemia skupia się przede wszystkim w ogniskach, a nie na ulicach. Głowa państwa zaapelowała do Polaków o noszenie maseczek oraz dbałość o własne bezpieczeństwo.

Prezydent Andrzej Duda odniósł się do bieżącej sytuacji w kontekście pandemii COVID-19.

Andrzej Duda apeluje, by Polacy zachowali bezpieczeństwo

Obecnie urzędujący prezydent Andrzej Duda został zapytany przez dziennikarzy o ocenę bieżącej sytuacji w związku z zagrożeniem, jakie niesie ze sobą pandemia koronawirusa:-Są prowadzone bardzo intensywne testy, żeby w jak największym stopniu to zagrożenie wyeliminować. W związku z tym, że 35 tysięcy jest realizowanych dziennie, mamy tych przypadków wykrywanych koronawirusa dużo. Ale jest to systemowo, w bardzo programowy sposób prowadzona walka z epidemią i mam nadzieję, że dzięki temu liczba zachorowań będzie w efekcie mniejsza- stwierdził PAD.

Jeden z dziennikarzy z przekąsem pytał prezydenta o jego spotkania z wyborcami, gdzie dystans społeczny był w praktyce niemożliwy:-Jesteśmy póki co na otwartej przestrzeni, na wolnym powietrzu. Oczywiście apeluję o zachowanie dystansu i jeśli ktoś może, to zachęcam także do noszenia maseczek. Natomiast nie każdy lubi, nie każdy może, a jesteśmy na wolnym powietrzu- podkreślił.

Dziennikarze dopytywali również o sformułowanie Mateusza Morawieckiego, który w przededniu wyborów prezydenckich 2020 sugerował, iż sytuacja epidemiczna została w Polsce całkowicie opanowana:- Radzimy sobie z tym problemem, mamy wypracowane metody i zachorowań w Polsce w czasie epidemii było znacznie mniej niż w innych krajach- odpowiedział.

Onet

Czytaj także: Premier Mateusz Morawiecki kreśli plan rekonstrukcji rządu

Czytaj także: Leszek Miller nie weźmie udziału w zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy

Czytaj także: Bohaterski czyn Polaka zagranicą

Dodano w Bez kategorii

Niedawno lider Zjednoczonej Prawicy prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński zapowiedział jesienną rekonstrukcję rządu. Okazuje się jednak, iż zmiana nie będzie dotyczyła prezesa rady ministrów Mateusza Morawieckiego. Myśl Jarosława Kaczyńskiego w wywiadzie dla” Sieci” postanowił rozwinąć były doradca Donalda Tuska, a obecnie premier z ramienia Zjednoczonej Prawicy Mateusz Morawiecki. Okazuje się, iż plany kreślone przez prominentnego polityka PIS-u warunkowo aprobuje minister sprawiedliwości oraz prokurator generalny Zbigniew Ziobro. Lider Solidarnej Polski przychyla się do pomysłów premiera.

Mateusz Morawiecki rozwinął wątek rekonstrukcji rządu, który w medialnym dyskursie pojawił się po zapowiedziach Jarosława Kaczyńskiego.

Morawiecki zapowiada, a Ziobro przytakuje

Mateusz Morawiecki w ogólnikowy sposób zarysował plan rekonstrukcji rządu:- Chodzi o zbudowanie takiej struktury, która będzie w stanie skutecznie odpowiedzieć na wszystkie wyzwania oraz konieczność wdrażania kolejnych refom. Dzisiaj widzimy wiele nieefektywności w samorządach jak również w ramach naszych struktur, nie ma co ukrywać- dodał.

Prezes Rady Ministrów wytłumaczył także cel powzięcia rzeczonej decyzji:-Jeśli mamy wiele ministerstw i agencji, to z jednej strony pojawia się szansa na specjalizację, ale z drugiej każdy się okopuje, dochodzi do przewlekania procedur, toczone są sztuczne dyskusje. Ale podkreślam, że pełny skład rządu po zmianach nie jest jeszcze przesądzony- stwierdził Morawiecki.

Polityk ujawnił, iż zmiany będą odnosiły się do resortu edukacji oraz infrastruktury. Kadrowe roszady służyć mają przede wszystkim większej wydajności w działaniach poszczególnych ministerstw .

Do podnoszonej kwestii odniósł się lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro:-Jeśli nowa struktura będzie służyła sprawniejszemu wprowadzaniu koniecznych reform, to jesteśmy gotowi, po uzgodnieniu szczegółów, warunkowo ją poprzeć. Jeśli miałby to być tylko zmiana dla zmiany, to trudno, abyśmy ją zaakceptowali, zwłaszcza gdyby w wyniku reformy powstały olbrzymie resorty-molochy, którymi trudno efektywnie zarządzać- poinformował Ziobro.

Gazeta.pl

Czytaj także: Trzech senatorów zarażonych COVID-19

Czytaj także: Leszek Miller nie weźmie udziału w zaprzysiężeniu Andrzeja Dudy

Czytaj także: Wzrasta abonament na telewizję

Dodano w Bez kategorii