/ fot. TT/@SpaceX

W nocy z niedzieli na poniedziałek czasu polskiego wystartowała pierwsza oficjalna misja kapsuły Dragon z czwórką astronautów. Dziś załoga Międzynarodowej Stacji Kosmicznej powitała nowych przybyszów, z którymi spędzą kilka miesięcy, wspólnie pracując nad zagadnieniami naukowymi.

Załogowa kapsuła Dragon wystartowała w niedzielno-poniedziałkową noc polskiego czasu. Resiliance jak ochrzcili ją jej pasażerowie w osobie Victora Glovera, Michaela Hopkinsa, Shannon Walker oraz Japończyka Soichi Noguchiego zadokowała do portu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Tam trójka astronautów z 64 załogi ISS oczekiwała, aby przywitać się z kolegami i koleżanką.

Zobacz także: Prześladowanie chrześcijan w Brytanii. Obostrzenia ważniejsze od wiary?

Tuż po godzinie 7. czasu polskiego Kate Rubins przygotowała i otwarła właz portu, gdzie automatycznie przycumował Dragon od SpaceX. Obecni przy tej ceremonii powitania byli jej Rosyjscy kompani Siergiej Kud-Swierczkow oraz Sergiej Ryżykow, którzy przybyli na pokładzie Sojuza MS-17 w październiku bieżącego roku.

O włos od zakończenia misji

Cała misja załogi Resilience wisiała jednak na włosku, z powodu awarii ogrzewania kapsuły. Ubrali się w ciepłe swetry oraz czapki, aby utrzymać temperaturę ciała.Astronauci musieli jeszcze w trakcie lotu do ISS rozwiać ten problem. Na szczęście ekipa naziemna i załoga Dragona zdołała rozwikłać problem, aby po kilku godzinach dać relację na żywo z pokładu kapsuły.

Rakieta firmy SpaceX po raz drugi wyniosła astronautów na Międzynarodową Stacje Kosmiczną, ale po raz pierwszy na półroczny pobyt. Pierwszy raz specjalna kapsuła tej firmy z dwoma amerykańskimi astronautami została wyniesiona w kosmos pod koniec maja, a w sierpniu wróciła z tymi samymi pasażerami na Ziemię. Była to pierwsza załogowa misja na stację z terytorium USA od prawie 10 lat.

SpaceX/RadioMaryja

Dodano w Bez kategorii

Prezes Polskiej Fundacji Rozwoju Paweł Borys stwierdził w wywiadzie dla “Super Expressu”, iż polska gospodarka wróci na właściwe tory już od przyszłego roku. Jego zdaniem nasz kraj zalicza najmniejsze spadki ekonomiczne ze wszystkich krajów objętych epidemią koronawirusa.

Paweł Borys uważa, iż epidemia koronawirusa jest szansą dla polskiego segmentu gospodarczego na umocnienie krajowych przedsiębiorstw. Ma to być spowodowane ostrożnością zagranicznych spółek w międzynarodowej działalności.

“Część firm z Europy czy Stanów Zjednoczonych ostrożnie podchodzi teraz chociażby do lokowania inwestycji w dalekiej Azji. Polska może skorzystać chociażby w tym wymiarze przyciągnięcia większej liczby inwestycji zagranicznych. I z drugiej strony widać to po danych dotyczących rynku pracy, nie mamy wzrostu bezrobocia od roku. Mamy też jeden z niższych spadków PKB” – zauważył prezes PFR.

Zobacz także: Pandemia w USA: Ponad 300 tys. mieszkańców wyjechało z Nowego Jorku

Zapewnił, że Polski Fundusz Rozwojowy ma odłożone oszczędności, które rozdysponuje w odpowiedni i logiczny sposób, tak aby skutecznie uchronić polski kapitał przed upadkiem – “Jako Polski Fundusz Rozwoju mamy zabezpieczone środki na ponad 30 mld zł, które możemy użyć na dodatkowe wsparcie. Musi być jednak ono adekwatne do potrzeb” – powiedział, informując przy tym, zę dotychczas na wsparcie gospodarki oraz zachowanie miejsc pracy trafiło ponad 150 miliardów złotych.

“Podczas kryzysu nadrobimy część zaległości. Natomiast wynika to z tego, że część krajów po prostu ma mocniejsze spadki gospodarki niż Polska. Mamy szansę, by do końca przyszłego roku de facto osiągnąć poziom gospodarki taki, jaki był przed koronawirusem. Dla wielu krajów jest to perspektywa rok czy dwóch lat później” – ocenił szansę na rozwój polskiej gospodarki.

forsal/super express

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@Rozmowa_RMF

Poseł Lech Kołakowski ogłosił dzisiaj na antenie radia “RMF FM” swoje odejście z Prawa i Sprawiedliwości. Jego drogą ma pójść również pozostała grupa posłów, która sprzeciwiła się “Piątce dla zwierząt”. Utworzyć mają oni osobne koło parlamentarne. Tym samym większość rządząca może przeistoczyć się w rządy mniejszości.

Dzisiaj Lech Kołakowski potwierdził swoje oficjalne odejście z Prawa i Sprawiedliwości, tym samym medialne pogłoski o rozłamie w partii rządzącej okazują się być faktem dokonanym. W sukurs za posłem mają pójść inni członkowie klubu PiS oraz mają oni utworzyć osobne koło poselskie.

Zobacz także: Jeszcze w listopadzie posłowie przeanalizują ustawę o depenalizacji marihuany

“Dziś odchodzę z PiS. Nie jesteśmy uciekinierami, jesteśmy bohaterami. To grupa kilku osób. Rozmawiamy o nazwie koła – decyzje są już podjęte” – powiedział w rozmowie u redaktora Roberta Mazurka.

https://twitter.com/Rozmowa_RMF/status/1328605103444664320

Niezależny już poseł potwierdził, że za nim pójdą kolejne osoby. W planach jest utworzenie nawet klubu poselskiego. Jest to jednak zależne od ostatecznej ilości posłów odchodzących z Prawa i Sprawiedliwości.

Lech Kołakowski stwierdził, że grupa zawiedzionych posłów jest znaczna i wpłynie ona na dalszą egzystencję PiS oraz na większość rządzącą. Nie wykluczone, iż w najbliższym czasie możemy być świadkami rządów mniejszościowych. Wówczas to kierownictwo partii rządzącej musiałoby prosić zbuntowanych posłów o popieranie swoich ustaw, aby te mogły przejść przez legislację.

Przyznał również, że nie doszło do spotkania pomiędzy nim, a prezesem Jarosławem Kaczyńskim, dlatego nie rozmawiał z nim o swoim odejściu – “Do takiej rozmowy nie doszło. (…) Zabiegałem o takie spotkanie od końca maja. Otoczenie prezesa blokowało moją osobę w nawiązaniu kontaktu” powiedział.

Docenił on także działalność lidera AgroUnii, Michała Kołodziejczaka. Uważa on protesty rolników za słuszne i potrzebne w tamtym czasie – “To jest współczesny patriotyzm” – zachwalał Kołakowski.

rmf24

Dodano w Bez kategorii
zamieszki

/ fot. Wikipedia Commons/ Pablo Tupin-Noriega

Emmanuel Macron podczas w wywiadzie dla studenckiej gazety “Grand Continent” przekazał swoje spostrzeżenia na temat obecnej sytuacji geopolitycznej w Europie oraz na Świecie. Jego zdaniem Europa pozwoliła na odrodzenie się regionalnych autorytaryzmów. Uważa, że w przyszłości wyłoni się zjednoczony i suwerenny naród europejski.

Na początku Prezydent Francji skupił się na obecnym problemie związanym z epidemią koronawirusa, przysparzającego coraz więcej kłopotów gospodarczych – “Aby rozwiązać obecne kryzysy konieczna jest współpraca. Bez niej nie zwyciężymy koronawirusa, gdyż jeśli dopuszczona do obrotu szczepionka nie będzie wszędzie dostępna, to wirus będzie powracał. Podobnie jest z terroryzmem” – ocenił Emmanuel Macron.

Zobacz także: Prześladowanie chrześcijan w Brytanii. Obostrzenia ważniejsze od wiary?

W swojej wypowiedzi stawia mocno na międzynarodową kooperację państwa europejskich mających wypracowywać wspólny front oraz strategie gospodarcze. Zjednoczona politycznie i gospodarczo Europa ma według niego jedyną szansę na rywalizację w międzynarodowym rynku.

“Brak elementów pozwalających na rozwój klas średnich powoduje „wątpliwości wobec demokracji”, zgodę na autorytaryzm i zamknięcie granic” – wyjaśniał francuski przywódca obarczając tym samym kapitalizm finansowy całą winą za obecną sytuację.

Globalna społeczność, europejski niż demograficzny

Emmanel Macron zauważył, że obecne międzynarodowe społeczeństwo coraz silniej się integruje za pomocą takich narzędzi jak internet i media społecznościowe. Zaniepokoił również, że światowa demografia rośnie każdego roku, lecz europejskie społeczeństwo staje się coraz starsze i coraz mniej liczne.

Sprzeciwił się również amerykańskiej dominacji na świecie, gdzie przez swoje finansowe naciski wpływa mocno na funkcjonowanie regionalnych gospodarek. Dla Europy kluczowym ma być odnalezienie środków oraz sposobów do odparcia tych wejścia na drogę samodzielności.

Wyraził również radość w związku z wyłanianiem się nowego i zjednoczonego, europejskiego narodu, który jego zdaniem jest przyszłością naszego kontynentu.

Na koniec powiedział, że szczepionka na koronawirusa, będzie istotnym elementem międzynarodowej rywalizacji. Przede wszystkim opiekę nad tym specyfikiem objąć musi Państwo jako jedyny godny zaufania publicznego. Przyszła szczepionka powinna również powstać na bazie naukowego podejścia, bez politycznych i biznesowych nacisków.

forsal/pap

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @Twitter

W wieku 97 lat zmarł Henryk kardynał Gulbinowicz, który w przeszłości był metropolitą wrocławskim. Ostatnio na jaw wyszły jego udział w aferze pedofilskiej. Sam zmarły duchowny miał obcować z małolatami. Nuncjatura Apostolska odebrała mu również prawo do biskupiego pochówku w katedrze.

Konferencja Episkopatu Polski potwierdziła informacje o śmierci 97-letniego duchownego. Henryk Gulbinowicz od dwóch tygodni przebywał w szpitalu. Jego stan ulegał z czasem pogorszeniu, nie wykazując oznak poprawy.

“Dziś, o godz. 10.40 we wrocławskim szpitalu zmarł kard. Henryk Gulbinowicz. Odszedł w dniu liturgicznego wspomnienia MB Ostrobramskiej, której go powierzono – zgodnie z wileńskim zwyczajem – w wieku pięciu lat” – napisał portal “niedziela.pl”.

Zobacz także: Niedzielski zabierze nam Boże Narodzenie? „W epidemii nie ma prostych decyzji”

Afera pedofilska i utrata insygniów

Ponad tydzień temu, 6. listopada Nuncjatura Apostolska w Warszawie przekazał do informacji publicznej, że ks. Henryk kardynał Gulbinowicz w związku z aferą pedofilską oraz popełnieniem czynów zabronionych na osobach małoletnich. Duchownemu zakazano odprawiania Mszy Świętej, udziału w spotkaniach publicznych oraz korzystania z insygniów biskupich.

“Surowość sankcji zastosowanych wobec księdza kardynała wskazuje, że dochodzenie potwierdziło prawdziwość zarzutów stawianych księdzu kardynałowi w przestrzeni publicznej. Fakt, iż sprawa została podjęta, wyjaśniona i doprowadzona do końca potwierdza, że w Kościele nie ma jakiejkolwiek taryfy ulgowej dla tego rodzaju przestępstw oraz że nigdy nie będzie zgody na ich tolerowanie” – oświadczyła wówczas wrocławska kuria.

Przeproszono również pokrzywdzone ofiary aktów pedofilskich oraz zaoferowano pomoc wrocławskiej kurii – “Pokazuje, iż w przeszłości pewne osoby zostały poważnie skrzywdzone przez duchownego, który przewodził naszej diecezji. Tym ludziom należy się słowo: +przepraszam+ i im ten wyrok się należał. Wyrażamy szacunek wobec nich i deklarujemy gotowość wsparcia i pomocy”.

Wobec kard. Henryka Gulbinowicza w 2019 r. skierowano do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kard. Henryka Gulbinowicza polegającego na molestowaniu seksualnym. Postać kard. Gulbinowicza pojawiła się także w filmie „Tylko nie mów nikomu” braci Tomasza i Marka Sekielskich, w którym przedstawiono przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez duchownych. Z filmu wynika, że kard. Gulbinowicz, emerytowany biskup archidiecezji wrocławskiej, udzielił poręczenia byłemu księdzu Pawłowi K., który dzięki temu miał uniknąć tymczasowego aresztowania.

wPolityce

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @Twitter

Wczoraj Mołdawia przeprowadziła wybory na prezydenta swojego kraju. W rywalizacji o fotel liczyły się dwoje kandydatów. Obecnie urzędujący przywódca Igor Dodon oraz była premier Maia Sandu. Po przeliczeniu wszystkich głosów wygrała przewodnicząca Partii Działania i Solidarności, z przewagą blisko 15% nad ustępującym prezydentem.

W przeprowadzonych wczoraj wyborach prezydenckich Mołdawia postawiła po raz pierwszy na kobietę, która obejmie najwyższy urząd w państwie. Przewodnicząca Partii Działania i Solidarności oraz premier tego kraju w 2019 roku wygrała ze znaczącą przewagą 15% nad ustępującym prezydentem, uzyskując ostatecznie 57,75% głosów poparcia.

Maia Sandu zawarła w ubiegłym roku koalicję z socjalistycznym ugrupowaniem prezydenta Igora Dodona. Wówczas to od 8 czerwca do 14 listopada sprawowała funkcję premiera tego kraju. Koalicja nie przetrwała jednak swojej próby, sama zaś została zdymisjonowana poprzez przeprowadzone w parlamencie wotum nieufności.

Zobacz także: „Operacja Giertych”. Kulisy zatrzymania adwokata

Swoją kampanię była premier i ekonomistka Banku Światowego prowadziła na kontrze do tego, czym zmęczeni byli Mołdawianie – korupcji, nadużyć, pogarszającej się sytuacji gospodarczej i nieskutecznej walki z epidemią koronawirusa. Pod hasłem “Czas dobrych ludzi” wzywała rodaków do wspólnej budowy europejskiej Mołdawii – bez oligarchów i korupcji.

Jeszcze w nocy z niedzieli na poniedziałek Sandu zapowiedziała, że zamierza dążyć do zjednoczenia wszystkich Mołdawian, podzielonych przez politykę w ostatnich latach, i skupić się na poprawie kondycji mołdawskiej gospodarki. W kampanii zapowiedziała, że będzie zabiegać o przyciągnięcie środków UE i międzynarodowych instytucji, by pomóc krajowej gospodarce.

https://twitter.com/mwpotocki/status/1328256393913262081

Żegnający się z posadą prezydent Dodona

Obecnie urzędujący prezydent Mołdawii Igor Dodona osiągnął 42,25% poparcia społecznego i tym samym przegrał ze swoją byłą koalicjantką. Jeszcze w niedzielny wieczór był przekonany, że wygrał wybory prezydenckie, lecz poniedziałkowy poranek i ogłoszenie Centralnej Komisji Wyborczej zweryfikowały jego marzenia.

W poniedziałek Dodon pogratulował swojej rywalce zwycięstwa, jednak zapowiedział, że będzie w sądach bronił głosów swoich wyborców. Wezwał swoich zwolenników do zachowania spokoju – “Żadnych protestów i destabilizacji. Powiem wam, jeśli trzeba będzie wyjść na ulice” – podkreślił prezydent Igor Dodon.

pr24/pap

Dodano w Bez kategorii

W jednym z chrześcijańskich kościołów w Londynie zamierzano ochrzcić nowo narodzone dziecko. Grupa około 30 osób zamierzała przyjąć do swojej wspólnoty nowego członka, niestety w uroczystości przeszkodziła policja. Przerwała ona pastorowi celebrację i nakazała opuścić świątynię. Po negocjacjach udało się ochrzcić dziecko na dziedzińcu przed kościołem zachowując narzucony tzw. dystans społeczny.

Funkcjonariusze policji miejskiej wstrzymali nabożeństwo w kościele Angel Church w Clerkenwell w Londynie. Jego uczestnicy złamali obowiązujące obecnie zasady lockdownu. W miejscach kultu mogą przebywać pojedyncze osoby, dozwolone są także transmisje nabożeństw online oraz skromne pogrzeby. Parafie mogą też kontynuować projekty społeczne, takie jak banki żywności.

W kościele w Clerkenwell nie odbywała się żadna z uroczystości objętych łagodniejszymi przepisami. Duchowny prowadził chrzciny, w których brało udział 30 osób. Policja powiadomiona o złamaniu zasad wkroczyła do świątyni i przerwała celebrację. Przed kościelnym budynkiem Mount Zion Hall zaparkowały dwie policyjne furgonetki i radiowóz, a czterech funkcjonariuszy uniemożliwiło wiernym wejście.

Zobacz także: Miliardy od Sasina dla LOT: „Przygotowaliśmy już pakiet pomocowy”

Pastor Regan King nie dał za wygraną i usilnie negocjował z przybyłymi na miejsce funkcjonariuszami warunki dokończenia celebracji chrzcin – “Powiedziano nam, że mamy nie chrzcić, a policja zaczęła blokować ludziom możliwość wejścia do kościoła. Zdecydowaliśmy poczynić inne ustalenia” – mówił duchowny. Służby zgodziły się na krótką uroczystość na placu przykościelnym. Tamże ludzie zachowując tzw. dystans społeczny mogli przyjąć dziecko do swojej wspólnoty.

“Uważam, że my służymy większemu dobru. Mamy większe dobro, niż cokolwiek to jest. To podstawowa usługa, którą świadczymy. Chodzi o miłość do naszego bliźniego” – zaznaczył pastor, podkreślając wagę chrztu wśród chrześcijan.

Brytyjska policja zachęca ponadto swoich obywateli do donoszenia każdego przypadku, w którym łamane są obostrzenia związane z epidemią koronawirusa.

W niedzielę brytyjskie władze poinformowały o wykryciu 24 962 nowych, potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem w ciągu poprzedniej doby. Jednocześnie zarejestrowano 168 zgonów z powodu COVID-19. Całkowity bilans ofiar śmiertelnych wynosi obecnie 51 934, z czego 45 592 osoby zmarły w Anglii, 3280 – w Szkocji, 2209 – w Walii, a 855 – w Irlandii Północnej. Pod względem liczby zgonów Wielka Brytania zajmuje piąte miejsce na świecie – za Stanami Zjednoczonymi, Brazylią, Indiami i Meksykiem.

interia/telegraph

Dodano w Bez kategorii
Dziewczynka w maseczce.

/ fot. Canva/Pexels

Minister Zdrowia Adam Niedzielski w wywiadzie dla “Dziennika Gazety Prawnej” udzielił kilku najświeższych informacji związanych z epidemią koronawirusa. Z optymizmem przyjmuje coraz niższe wskaźniki zakażeń, które mocno oddaliły całkowite zamknięcie Polaków. Nie jest pewien, czy ten stan rzeczy utrzyma się do Bożego Narodzenia.

W ostatnim tygodniu zanotowano w Polsce stopniowy spadek dziennej liczby zakażeń na COVID-19. W niedzielę przybyło około 22 tysiecy nowych przypadków. Zanotowano niestety największą liczbę zgonów przypisanym koronawirusowi. Wczoraj zmarło bowiem 548 osób.

Zobacz także: Aragończycy bezlitośni dla swoich polityków. Odwołali wójta za zamknięcie baru

Minister Zdrowia Adam Niedzielski w wywiadzie dla “Gazety Prawnej” odpierał zarzuty, jakoby dopuszczano się fałszowania liczby zakażeń – “O tym, ile mamy wykonywanych w Polsce testów, w przeważającej mierze decyduje liczba zleceń wystawianych przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Skoro do lekarzy idzie mniej osób z objawami, to robi się mniej testów. Tu nie ma odgórnego ustawiania fluktuacji. To absurdalny zarzut, który wynika z nieznajomości systemu” – wyjaśniał.

Przyznał przy tym rację, że mogło dojść do błędów w raportach z województwa śląskiego oraz mazowieckiego – “Rzeczywiście powstał jakiś błąd na linii stacji powiatowych z wojewódzkimi na Mazowszu i Śląsku. Przy takim natłoku pracy błędy się zdarzają. Najczęściej są one korygowane, zanim ten fakt ujrzy światło dzienne” – powiedział Niedzielski.

Minister zabierze Polakom święta?

Szef resortu zdrowia odniósł się również do niepokojów społeczeństwa odnośnie Bożego Narodzenia. Polacy obawiają się, że rząd zabroni im obchodzić uroczyście tegorocznych świąt wraz ze swoimi bliskimi.

“Byłem zwolennikiem ustalenia sztywnych kryteriów, żebyśmy wszyscy wiedzieli, co nas czeka. Ale to nie jest tak, że będziemy podejmować decyzje tylko na podstawie dziennej liczby zakażeń czy zachorowań. Przy zajętej w pełni infrastrukturze, nawet średnia liczba zachorowań dziennie – powiedzmy 10 tysięcy” – powiedział.

“W epidemii nie ma prostych decyzji. Nie mamy dziś eskalacji zakażeń. Można dyskutować oczywiście o dniu, w którym ją ogłosiliśmy, ale oceniajmy po efektach” – zaznaczył minister.

Powołując się na przykład Czech, które latem poluźnili obostrzenia, przekładając się na liczbę zakażeń na początku września, Niedzielski nie obiecuje większych poluźnień – “Nie chcemy popełnić tego błędu. Czy jednak wprowadzimy dodatkowe obostrzenia? Jeżeli utrzymamy stabilizację, może z lekkim spadkiem, to pozwoli na to, żeby przynajmniej utrzymać status quo” – podkreślił.

DGP/WP

Dodano w Bez kategorii

/ cbsp.policja.pl

CBŚP zlikwidowało laboratorium, gdzie wytwarzane były substancje psychotropowe. Podczas akcji zatrzymano dwóch chemików. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji wynosi około 15 mln zł.

Laboratorium było prowadzone w odludnym miejscu na terenie powiatu grójeckiego na Mazowszu. Do produkcji m.in. amfetaminy wykorzystywano trzy linie produkcyjne, z których jedna działała w momencie wejścia policjantów na posesję.

Zabezpieczono także reaktor z zawartością około 400 litrów gotowego narkotyku 4CMC (klefedronu), 35 litrów amfetaminy, 4 kg siarczanu amfetaminy i kilogram marihuany. Oprócz tego na posesji znajdowało się kilkaset litrów prekursorów i odczynników chemicznych niezbędnych do wytwarzania narkotyków. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji wynosi około 15 mln zł.

Wytwórnia narkotyków była tak duża, że jej oględziny trwały ponad 24 godziny. Stężenie szkodliwych dla zdrowia oparów substancji w pomieszczeniach było tak duże, że do ich wentylacji konieczne było zaangażowanie jednostki Państwowej Straży Pożarnej w Grójcu.

CBŚP zlikwidowało laboratorium, gdzie wytwarzane były substancje psychotropowe. Podczas akcji zatrzymano dwóch chemików. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji wynosi około 15 mln zł.

Laboratorium było prowadzone w odludnym miejscu na terenie powiatu grójeckiego na Mazowszu. Do produkcji m.in. amfetaminy wykorzystywano trzy linie produkcyjne, z których jedna działała w momencie wejścia policjantów na posesję.

Zabezpieczono także reaktor z zawartością około 400 litrów gotowego narkotyku 4CMC (klefedronu), 35 litrów amfetaminy, 4 kg siarczanu amfetaminy i kilogram marihuany. Oprócz tego na posesji znajdowało się kilkaset litrów prekursorów i odczynników chemicznych niezbędnych do wytwarzania narkotyków. Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych substancji wynosi około 15 mln zł.

Wytwórnia narkotyków była tak duża, że jej oględziny trwały ponad 24 godziny. Stężenie szkodliwych dla zdrowia oparów substancji w pomieszczeniach było tak duże, że do ich wentylacji konieczne było zaangażowanie jednostki Państwowej Straży Pożarnej w Grójcu.

Kaja Godek z nową inicjatywą. Leszek Miller przestrzega PiSMożesz pominąć reklamę za 1ZAMKNIJ

Akcja CBŚP w Grójcu. Zatrzymano dwóch chemików

Podczas akcji funkcjonariusze zatrzymali dwie osoby. Chodzi o 44-letniego Krzysztofa J. ps. Złomek oraz 49-letniego Adama K. Obaj mężczyźni są podejrzani o produkcję substancji psychotropowych.

Krzysztof J. jest dobrze znany policjantom. W 2016 roku był zamieszany w sprawę tzw. mobilnego laboratorium amfetaminy. 44-latek był także podejrzany o wytwarzanie amfetaminy w zlikwidowanym w 2012 roku w Czarnym Lesie, największego laboratorium narkotykowego w Polsce. Wszystko wskazuje na to, że po opuszczeniu aresztu śledczego, wrócił do procederu przestępczego.

Mężczyźni usłyszeli zarzuty wytwarzania i posiadania znacznych ilości substancji psychotropowych. Grozi im kara od 3 do 15 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek policji i prokuratury zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

Wszystko wskazuje na to, że sprawa jest rozwojowa. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Krajowa.

Źródło: wp.pl

Dodano w Bez kategorii

Ponad 300 tys. nowojorczyków w ciągu ostatnich ośmiu miesięcy opuściło miasto – wynika z najnowszych danych. Główne powody to: obawa przed koronawirusem, sytuacja gospodarcza i przestępczość.

Statystyki podane przez amerykańską pocztę wskazują na to, że od 1 marca do 31 października nowojorczycy złożyli 295 103 wniosków o zmianę adresu. Zdaniem “New York Post” w rzeczywistości ich liczba jest znacznie wyższa.

Tylko od marca do lipca 244 895 osób wyprowadziło się poza miasto. Było ich ponad dwukrotnie więcej (101 342) niż w tym samym okresie minionego roku.

“New York Post”, powołując się m.in. na Michaela Hendrixa, dyrektora ds. polityki stanowej i lokalnej w Manhattan Institute, zwraca uwagę, że rejteradę napędzają nie tylko obawy przed koronawirusem, ale też sytuacja ekonomiczna, problemy ze szkołami i przestępczość.

“Myślę, że ludzie się boją. Boją się zakażenia śmiercionośnym wirusem, przestępczości i innych problemów związanych z jakością życia. Słyszymy też uwagi o śmieciach i kłopotach z utrzymaniem czystości w mieście” – wyszczególnił Hendrix.

38 proc. badanych: miasto zmierza w złym kierunku

Zgodnie z sondażem Manhattan Institute, przeprowadzonym w lipcu i sierpniu wśród osób o sześciocyfrowych dochodach (rocznie), 44 proc. respondentów rozważało wyprowadzkę poza miasto w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Jako główny powód podali koszty utrzymania.

Zdaniem 38 proc. ankietowanych miasto zmierza w złym kierunku. 38 proc. oceniło jakość życia jako dobrą lub doskonałą. 53 proc. wyraziło duży niepokój związany z powrotem dzieci do szkoły.

Więcej morderstw i strzelanin

W tym roku w Nowym Jorku wzrosła liczba poważnych przestępstw. Do października odnotowano 344 morderstw, co przewyższało ich liczbę z całego 2019 roku. Do 8 listopada strzelanin było więcej o 94 proc. niż w minionym roku.

Jak oceniła Kathryn Wylde szefowa Partnership for New York City, organizacji non-profit, zabiegającej o rozwój gospodarki, wymiany handlowej i życia kulturalnego, najważniejszym powodem opuszczania miasta jest niepewność ludzi co do tego, kiedy pandemia się skończy i jak szybko gospodarka wróci do normy.

“Ponad pół miliona mieszkańców miasta zatrudnionych w handlu, restauracjach, usługach straciło pracę i nie stać ich na opłatę czynszu. Późna decyzja o ponownym otwarciu szkół publicznych i prywatnych zmusiła wiele rodzin do zmiany miejsca zamieszkania” – wyjaśniła Wylde.

Gdzie wyjechali?

Zgodnie z danymi poczty wiele osób przeprowadziło się z Nowego Jorku do pobliskiego Long Island, Westchester lub New Jersey. Tysiące osób mających drugie domy w kilku modnych miejscowościach na Long Island nazywanych Hamptons zapisało dzieci do lokalnych szkół. Popularnymi lokalizacjami były Jersey City i Hoboken w stanie Jersey City, a także eleganckie przedmieścia Scarsdale i Greenwich w Connecticut.

Niektórzy nowojorczycy wyjeżdżali daleko. 8 587 poprosiło o przekazywanie poczty do Los Angeles, 421 na Hawaje, a 13 009 na Florydę.

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii