/ fot. pixabay

Nowym wiceprezydentem Warszawy została Aldona Machnowska-Góra, która będzie odpowiedzialna za kulturę, politykę społeczną oraz mieszkalną. W ubiegłą środę zdymisjonowany został Paweł Rabiej za niepowiadomienie przełożonego o swoim urlopie. Dotychczas była koordynatorem kultury w stołecznym ratuszu.

W ubiegłym tygodniu z funkcji wiceprezydenta Warszawy został zwolniony Paweł Rabiej, który nie poinformował Prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego o swoim urlopie. Dzisiaj natomiast poznaliśmy nazwisko nowego zastępcy prezydenta. Została nim Aldona Machnowska-Góra, która dotychczas była koordynatorem kultury w stołecznym ratuszu.

Zobacz także: Rogała: „Transformacja energetyczna to znaczne ograniczenie działalności”

“Chciałabym serdecznie podziękować panu prezydentowi za zaufanie i także zadeklarować, że tak jak do tej pory pracowałam i współpracowaliśmy w zarządzie miasta, tak samo dalej, z nowymi zadaniami, mam nadzieję, będziemy dobrze realizować program, który założyliśmy” – powiedziała.

Zapowiedziała również swój plan działania w ramach dotychczasowych narzędzi warszawskiego ratusza – “Biuro Projektów Polityki Społecznej, Biuro Polityki Lokalowej razem z Biurem Kultury tworzą takie “combo”, związane z polityką społeczną miasta, z tymi wyzwaniami, które są przed nami dzisiaj. Wyzwaniami związanymi z pandemią i z codziennymi decyzjami, które podejmujemy, żeby pracować na rzecz mieszkańców. Także tych najsłabszych, także tych, którym jest dzisiaj najtrudniej w sytuacji pandemicznej – czy to są seniorzy, czy to są osoby bezdomne” – podkreślała.

Pozostałymi wiceprezydentami miasta pozostaną: Renata Kaznowska (odpowiada m.in. za edukację, sport oraz po dymisji Rabieja także za zdrowie), Michał Olszewski (m.in. gospodarka odpadami, rozwój gospodarczy i fundusze europejskie) oraz Robert Soszyński (m.in. infrastruktura i transport; podlega mu także Biuro Spraw Dekretowych). Soszyński będzie odpowiadał też za kwestię reprywatyzacji.

interia/pap

Dodano w Bez kategorii

W ciągu kilku ostatnich dni polska społeczność na Twitterze zaczęła masowo tworzyć konta na amerykańskim portalu. Parler został założony ponad dwa lata temu przez ludzi powiązanych z Partią Republikańską. Przeżywa prawdziwy szał już nie tylko w Stanach Zjednoczonych. Powstaje pytanie, czy jest on w stanie zagrozić egzystencji starych wyjadaczy na rynku mediów społecznościowych.

Od kilku miesięcy amerykańscy sympatycy Partii Republikańskiej zaczęli masowo przechodzić na nieznany dotąd szerzej portal Parler. Stosunkowo młode medium społecznościowe, które zostało założone zaledwie dwa lata temu przeżywa obecnie wybuch nowych użytkowników. W ciągu kilku miesięcy liczba użytkowników podwoiła się z 4 milionów do 10 milionów.

Zainteresowanie tym serwisem wybuchło po wyborach prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, gdzie obecny przywódca Amerykanów posiadane coraz mniejsze szansę na ostateczną wygraną. Z powodu wywołanego przez Republikanów buntu wobec tamtego systemu wyborczego oraz niejasności i nieprawidłowości w komisjach wyborczych postanowiono poszukać alternatyw.

Zobacz także: Załoga kapsuły Dragon zadokowała na ISS. Pierwszy komercyjny sukces SpaceX

Takową okazał się być Parler, który promuje się jako otwarty na poglądy swoich użytkowników. Należy zaznaczyć, że kolejnym punktem zapalnym było nagminne cenzurowanie wpisów prezydenta Donalda Trumpa przez administrację Twittera, która w większości znakuje tweety jako niezgodne z prawdą podając jako dowód informacje z wątpliwej jakości serwisów medialnych.

Parler ze stałym wzrostem czy chwilowym?

Wczoraj natomiast wśród polskich użytkowników Twittera przeszła niespodziewana fala deklaracji i przejść na ten alternatywny serwis wobec obecnych hegemonów na tym rynku. Głównym ośrodkiem dysponowania emocjami, za którymi poszli inni stali się polscy politycy oraz znani użytkownicy o wystarczających zasięgach, zdolnych poruszyć lawinę popularności.

Z ludzi polskiej polityki należy wymienić poseł PiS Annę Siarkowską, która zachęcała swoich obserwujących do zakładania kont na Parler, jak również znajdziemy tam posła Janusza Korwin-Mikke, Dominika Tarczyńskiego, Kazimierza Smolińskiego, czy też Piotra Uścińskiego. Znajdziemy tam również innych polityków jak radny miasta Szczecina Dariusz Matecki oraz Joanna Cabaj, radna z Gdańska, a także Jacek W. Bartyzel z Konfederacji.

Należy również wymienić znanych dziennikarzy oraz inne osobistości operujące głównie na tradycyjnych mediach społecznościowych. Wśród nich znajdziemy Rafała Otokę-Frąckiewicza, Sylwestra Laskowskiego, Matthew Tyrmanda, Pawła Kubalę, Cezarego Kaźmierczaka, Kaję Godek, Jerzego Kaśniewskiego wraz z Instytutem Ordo Iuris oraz ks. Macieja Słyża, ks. Marcina Januszkiewicza i ks. Jarka Raczaka.

Polskich użytkowników wciąż przybywa, a specjalny hashtag #ParlerPL przebił się do międzynarodowych trendów. Nachodzi pytanie w jakim tempie grono nowych użytkowników będzie zasilać amerykański portal oraz jak długo społeczność będzie aktywnie korzystała z niego.

Republikańscy założyciele oraz konkurent Twittera

Wbrew funkcjonującej przy okazji tego szaleństwa opinii, należy pamiętać, że serwis Parler został utworzony przez Johna Matze i Jareda Thomsona przy dużym wsparciu finansowym od rodziny Mercer posiadającej na koncie miliardy dolarów. Robert Mercer i Rebekah Mercer znani są jako sponsorzy kampanii Donalda Trumpa i Partii Republikańskiej, a córka Roberta sama przynależy do prawicowego ugrupowania.

Sama zainteresowana odżegnuje się o ścisłych powiązań jej ojca z tym portalem twierdząc, że nie jest właścicielem Parlera – “Mój ojciec Robert Mercer nie jest właścicielem tego serwisu. Wraz z ojcem dobrze znamy słabe prasowe powiązania między prawdą i faktami” – napisała.

Chwilę wcześniej przyznała jednak, że to ona wraz z Johnem Matze utworzyła dwa lata temu ten portal jako alternatywę dla wolności słowa – “John i ja założyliśmy Parlera, aby zapewnić neutralną platformę dla wolności słowa, zgodnie z zamierzeniami naszych założycieli (amerykańskich Ojców Założycieli Stanów Zjednoczonych -red.). A także, aby utworzyć serwis społecznościowy, który chroniłby nasze prywatne dane” – wyjaśniała Rebekah Mercer.

Zacytowała również Benjamina Franklina, który powiedział niegdyś – “Kto chce obalić wolność narodu, musi zacząć od ujarzmienia wolności słowa” – wskazując jednocześnie na rosnącą tyranię potentatów technologicznych, korzystających z wielu furtek, dążąc tym samym do pozyskiwania danych osobowych swoich użytkowników.

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

Tuż przed dwudniowym posiedzeniem Sejmu Konfederacja zorganizowała konferencję prasową. Przedstawiono na niej kilka punktów mających uchronić polską gospodarkę przed całkowitą zapaścią. Posłowie jasno artykułowali swoje zdanie na temat zamykania polskich branż pod argumentacją epidemii koronawirusa.

Konfederacja przedstawiła dzisiaj “Tarczę dla Gospodarki” jako ofertę dla polskiego rządu, który zdaniem posłów tego ugrupowania nie wywiązuje się z powierzonego mu przez społeczeństwo zadania. Dotychczasowe działania rządu Morawieckiego określili mianem nieudolnych oraz niebezpiecznych dla krajowej gospodarki.

Poseł Jakub Kulesza wskazał na kilka punktów programu jego ugrupowania – “Pierwszym punktem tarczy jest to kwota wolna od podatku na poziomie dwunastokrotności pensji minimalnej. Projekt był wielokrotnie odrzucany przez posłów PiS oraz przez poseł Hannę Gil-Piątek. Ten projekt sprawi, że będziemy lepsi niż Zambia czy Bostwana – w tych krajach kwota wolna od podatku jest wyższa niż u nas” – przedstawił przewodniczący koła poselskiego Konfederacja.

Zobacz także: Borys: „W przyszłym roku gospodarka wróci na prawidłowe tory”

“To co proponuje Konfederacja to nie doraźna łatanina, to nie prowizorka, to nie uznaniowe rozdawnictwo. Mówimy rządowi: Nie pomagajcie już więcej, przestańcie szkodzić. Wypuście naród z kwarantanny” – rozpoczął poseł Grzegorz Braun – “Na początek pozwólmy przedsiębiorcom decydować o tym jak gospodarują swoimi funduszami” – przedstawił kolejny punkt mówiący o dobrowolnym ZUS-ie dla przedsiębiorców.

“Należy uświadomić sobie, że nie ma dobrych rozwiązań jeżeli rząd zamyka gospodarkę. Jakiekolwiek inne środki zaradcze byśmy nie podjęli to będą one tylko przeszkadzać lub minimalnie łagodziły to co się gospodarce dzieje” – zauważył poseł Dobromir Sośnierz całkowite umorzenie dotacji z PFR.

Natomiast Włodzimierz Skalik mówił o zawieszeniu spłat kredytów i leasingów – “Z pewnością można podjąć ustawę, które pozwolą małym i średnim przedsiębiorcom funkcjonowanie. Postulat dotyczący zawieszenia spłat kredytowych i leasingów byłby wyraźnie odczuwalny przez naszych przedsiębiorców”.

Z kolei poseł Robert Winnicki stwierdził, że polski rząd nie powinien podnosić podatków utrudniające rozwój polskim przedsiębiorcom, zwłaszcza w czasie kryzysu – “Czas kryzysu to najgorszy możliwy czas na podnoszenie i tworzenie nowych podatków, zwłaszcza że polski rząd robi to od dobrego czasu z pominięciem światowych hegemonów. Ten czas jest odpowiedni na uwolnienie Polaków od niepotrzebnych podatków” – powiedział.

Konfederacja/Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Flickr

Ministerstwo Finansów planuje wprowadzić ulgę podatkową dla Polaków, którzy wrócą do kraju i zdecydują się płacić podatki. Jak miałoby to w praktyce wyglądać?

Jak ustalił serwis money.pl, Ministerstwo Finansów pracuje nad projektem, którego celem będzie zachęcenie Polaków do powrotu z emigracji finansowej oraz płacenie podatków w kraju. 

Ulga podatkowa dla wracających Polaków. Jak miałaby wyglądać w praktyce? 

Najnowszym rozwiązaniem miałoby być wprowadzenie ulgi podatkowej przez dwa lata po powrocie do kraju. Należy nadmienić, że osoba, która zdecydowałaby się na to rozwiązanie, mogłaby liczyć na skorzystanie z 50-procentowego odliczenia dopiero przy rocznym zeznaniu podatkowym.

Zgodnie z założeniami projektu osoba, która miałaby do zapłacenia 20 tys. zł podatku PIT, w pierwszym roku po powrocie zapłaciłaby 100 proc. tej kwoty. Zakładając, że wysokość daniny nie zmieniłaby, w drugim roku pobytu w Polsce podatnik odliczyłby 50 proc. od kwoty, którą zapłacił rok wcześniej. Do zapłaty miałby więc 10 tys. zł. W kolejnym roku odliczyłby natomiast połowę od kwoty zapłaconej rok wcześniej, czyli w tym przypadku 5 tys. zł. Miałby więc do zapłaty nie 20, a 15 tys. zł. Oznacza to, że na przestrzeni trzech lat płaci się o 1/3 mniej. Po tym okresie ulga podatkowa kończy się.  

Serwis money.pl zdradza również że na razie nie wiadomo, czy wprowadzone zostaną limity dotyczące okresu spędzonego w Polsce bądź za granicą. Nie ma także szczegółów dotyczących tego, czy z tego rozwiązania będą mogli skorzystać tylko obywatele kraju, czy także obcokrajowcy. 

Brexit. Blisko milion Polaków przebywa w Wielkiej Brytanii. Są niepewni przyszłości 

Jeśli plan Ministerstwa Finansów zostałby wcielony w życie, z ulgi mogłyby skorzystać osoby, które obecnie przebywają w Wielkiej Brytanii. Z racji Brexitu, który wejdzie w życie od 1 stycznia 2021 roku, zaostrzone będzie prawo pobytu dla obcokrajowców. W 2018 roku liczba Polonii mieszkająca na terenie Wielkiej Brytanii została oszacowana na 905 000 osób. 

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

We wtorek 17 listopada szef Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski poinformował o „odwieszeniu” 13 spośród 15 posłów zawieszonych po głosowaniu nad tzw. piątką dla zwierząt. Decyzję komentował w Polskim Radiu 24 Marek Suski.

Wtorek przed kolejnym posiedzeniem Sejmu był dla Prawa i Sprawiedliwości wyjątkowo burzliwym dniem. Rano o planie odejścia z partii i stworzenia koła poselskiego poinformował Lech Kołakowski. Gdy coraz głośniej zaczęło się mówić o możliwej utracie większości w Sejmie przez partię rządzącą, przyszła informacja o anulowaniu kary dla 13 spośród 15 buntowników, którzy w głosowaniu nad tzw. ustawą futerkową wyłamali się z partyjnej dyscypliny.

Na liście osób, wobec których łaskę okazał Rzecznik Dyscyplinarny PiS-u, nie znaleźli się wspomniany wcześniej Kołakowski i Jan Krzysztof Ardanowski. Obaj ci politycy deklarowali, że zakaz hodowli zwierząt futerkowych może ich poróżnić z partią na tyle, że będą w stanie ją opuścić i pociągnąć za sobą kolejne osoby.

Suski o odwieszeniu posłów PiS-u

Zamieszanie w Prawie i Sprawiedliwości komentował w Polskim Radiu 24 Marek Suski. Pytany o to, dlaczego przywrócono w prawach członków tylko 13 spośród 15 zawieszonych posłów, odparł:

Tych, którzy z partii odchodzą, trudno odwiesić

Poseł PiS wyjaśnił, że zarówno Jan Krzysztof Ardanowski, jak i Lech Kołakowski mówili o zakładaniu własnych kół poselskich. Stwierdził przy tym, że w przypadku byłego ministra rolnictwa „nie jest to tajemnicą”.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

– Nie przeceniajmy tych środków – tak sprawę unijnego budżetu skomentowała Beata Kempa. Europosłanka w Radiu Maryja stwierdziła, że powiązanie wypłat z praworządnością oznacza “możliwości nieograniczonej ingerencji KE w sprawy wewnętrzne kraju członkowskiego”. Nic nie wskazuje na to, by była to prawda.

– Musimy jasno i wyraźnie określić nasze stanowisko w tej sprawie: albo weto i państwo zastanowicie się nad tym, co takiego zrobiliście – bardzo szybko proszę dojść do nowych negocjacji, wyrzucenie modułu tzw. praworządności, czyli możliwości nieograniczonej ingerencji Komisji Europejskiej w sprawy wewnętrzne danego kraju członkowskiego – albo w tej sytuacji będzie problem – powiedziała w Radiu Maryja europosłanka Beata Kempa, wiceszefowa Solidarnej Polski.

Beata Kempa o budżecie UE: Nie przeceniajmy tych środków.

Nic nie wskazuje na to, by rozporządzenie, dotyczące warunkowości w budżecie UE, pozwoliło na “nieograniczoną ingerencję Komisji Europejskiej” w sprawy wewnętrzne. Z dotychczasowych doniesień wynika, że w rozporządzeniu szczególny nacisk położono na niezależność sądów i prokuratury. Za naruszenia praworządności może być także uznane łamanie zasad wymienionych w 2 artykule Traktatu. Wśród nich znajduje się poszanowanie godności ludzkiej, wolności, demokracji, ale także praw człowieka oraz praw osób należących do mniejszości.  

Źródło: gazeta.pl

Dodano w Bez kategorii

Przeprowadzony test nie wykazał u Borisa Johnsona obecności koronawirusa, ale zgodnie z rządowymi wytycznymi pozostanie on w izolacji, a na pytania posłów będzie w środę odpowiadał zdalnie – poinformował we wtorek rzecznik brytyjskiego premiera.

Jak dodał, Johnsonowi wykonano szybki test, który daje wynik w ciągu godziny, a podobne przechodzą też pracownicy jego biura na Downing Street. Ten sam rodzaj testu używany jest w czasie prowadzonego obecnie pilotażu w Liverpoolu, gdzie przebadana ma zostać cała populacja miasta.

Rzecznik Johnsona poinformował, że szef rządu w środę weźmie udział w cotygodniowej sesji poselskich pytań do premiera, która po raz pierwszy w historii odbędzie się w formie zdalnej. Podkreślił też, że Johnson cały czas pracuje, a we wtorek przewodniczył zdalnemu posiedzeniu gabinetu, podczas którego wyżsi rangą ministrowie byli informowani o postępach w negocjacjach handlowych z Unią Europejską.

Johnson ma pozostać w izolacji do 26 listopada. To trochę komplikuje jego plany, bo w najbliższych dniach zamierzał on przedstawić serię zapowiedzi dotyczących walki z epidemią, edukacji, gospodarki i kwestii klimatycznych – które, jak mówiło jego biuro, mają być pokazaniem ambicji kraju. Z kolei media wskazywały, że miały być one szansą na oczyszczenie toksycznej atmosfery wokół Downing Street, związanej z rezygnacją jego głównego doradcy Dominica Cummingsa i dyrektora ds. komunikacji Lee Caina.

Johnson izoluje się od niedzieli, gdy u jednego z posłów Partii Konserwatywnej, który był na spotkaniu z premierem, test potwierdził obecność koronawirusa. Johnson już raz – pod koniec marca – zakaził się koronawirusem. Ponieważ w czasie izolacji choroba nie ustąpiła, trafił do szpitala, a ostatecznie – na oddział intensywnej terapii, gdzie spędził trzy doby. Jak później przyznawał, przebieg choroby był na tyle poważny, że mogła się ona zakończyć śmiercią.

Źródło: dziennik.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. pixabay

Prezes Polskiej Grupy Górniczej, Tomasz Rogała ocenił wprowadzany przez rząd tzw. Zielony Ład. Transformacja energetyczna skutkująca wygaszeniem kopalń oraz elektrowni konwencjonalnych znacząco wpłynie na zatrudnienie w Polsce. Sceptycznie podchodzi do tak szybkich zmian na polskim rynku energetycznym.

W dniach 16-17 listopada odbyła się konferencja energetyczna Europower 2020 podczas, której udział wzięło wielu przedsiębiorców i udziałowców z tej branży. Podczas jednego z paneli wystąpił prezes Polskiej Grupy Górniczej, Tomasz Rogała, który podzielił się swoimi uwagami na temat przeprowadzanych przez rząd PiS zmian w zakresie produkcji energii elektrycznej implikując europejski program “Zielony Ład”.

Prezes PGG przedstawił kilka scenariuszy obejmujący 20-letni okres transformacji energetycznej w Polsce. Zakładają one spadek zapotrzebowania na węgiel energetyczny poprzez wyższe ceny uprawnień na emisję CO2.

Zobacz także: Borys: „W przyszłym roku gospodarka wróci na prawidłowe tory”

Realizacja scenariusza wysokich cen oznacza zmniejszenie w dwie dekady mocy produkcyjnych i 70 proc. i spadek zatrudnienia do 2040 r. o ponad 27 tys. osób z 41 tys. zatrudnionych w PGG w 2019 r. Przekłada się to też na spadek liczby eksploatowanych ścian węglowych z 40 do 11 w 2040 r.

“PGG to przedsiębiorstwo bardzo wrażliwe, 40 proc. miejsc pracy na Górnym Śląsku jest generowanych przez górnictwo, a średnie wynagrodzenie w kopalniach jest o 65 proc. wyższe od średniego wynagrodzenia w regionie” – ocenił Rogała.

Podczas prezentacji swoich szacunków przewiduje, że dojdzie do znacznego wzrostu bezrobocia na Górnym Śląskim. W przypadku Rudy Śląskiej wzrost ten byłby 10-krotny, z 3 do 30 proc. W powiatach rybnickim i wodzisławskim bezrobocie skoczyłoby z 6 do 38-39 proc, w bieruńsko-lędzińskim z 3 do 37 proc., a w mikołowskim z 4 do 15 proc.

Według jego danych obecnie polskie górnictwo przynosi dochody na poziomie 4 miliardów euro rocznie. To z kolei zasila budżety samorządowe kwotą 3 miliardów złotych rocznie. Co roku inwestuje się również około 200 milionów złotych na modernizację sprzętu.

Natomiast jak informuje Tomasz Rogała, Fundusz Sprawiedliwej Transformacji zakłada, iż byłby on wstanie dostarczyć zaledwie 200 milionów euro rocznie. Unijny fundusz dla Polski zakłada na obecny moment 7,5 miliarda euro rozłożone na 4 lata.

“Likwidujemy 20-krotnie większy biznes, musimy więc tworzyć coś, co generuje porównywalne przepływy” – zaznaczył. Jego zdaniem, zamiana w czasie 20 lat biznesu górniczego na równoważny, z porównywalnym poziomem zatrudnienia i przepływami pieniężnymi będzie niezwykle trudnym zadaniem.

pap/energetyka24.com

Dodano w Bez kategorii

/ fot. pixabay.com / CC

Kilka dni temu w Rosji zaginęła 11-letnia dziewczynka, która wyszła na popołudniowy spacer. Padła ona niestety ofiarą krwiożerczego mordercy z Azbestu, który zaledwie kilka miesięcy temu wyszedł na wolność. Zagadał on nastolatkę, zaprosił do swojego mieszkania, gdzie brutalnie zgwałcił i zamordował ofiarę. Ciało dziewczynki wyrzucił do krzaków.

Zakończyły się poszukiwania 11-letniej dziewczynki z Rosji, która zaginęła tydzień temu w okolicach miejscowości Azbest. Poszukiwana Polina wyszła 12. listopada około godziny 14:30 na popołudniowy spacer po swojej miejscowości. Wówczas to padła ofiarą krwiożerczego mordercy, niedawno wypuszczonego z więzienia za ciężkie przestępstwo.

40-letni mężczyzna, którego zatrzymano w ubiegłą niedzielę, przyznał się do zarzuconego mu przestępstwa – “Wyjaśnił, że nie znał 11-latki. Po południu 12 listopada spotkał dziewczynę na ulicy, wdał się z nią w rozmowę i zaprosił ją do swojego domu” – informuje Dyrekcja Śledcza Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej dla obwodu swierdłowskiego.

Zobacz także: Załoga kapsuły Dragon zadokowała na ISS. Pierwszy komercyjny sukces SpaceX

Bestialski morderca w przeszłości był już karany. Kilka miesięcy temu został wypuszczony na wolność, po odbyciu w więzieniu kary za zamordowanie człowieka. W lutym bieżącego roku zatrudnił się w zakładzie pogrzebowym.

Polinę – tak miała na imię nastoletnia dziewczynka została odnaleziona po kilku dniach intensywnych poszukiwań policji. W celu odnalezienia zaginionej zaangażowano około 120 funkcjonariuszy, wielu wolontariuszy oraz psów tropiących.

Okazało się, że ciało zostało odnalezione w krzaku znajdującym się w pobliżu budynku mieszkalnego zatrzymanej osoby. Mężczyzna wieczorem po zabójstwie zakopał ciało delikatnie pod ziemią po czym przykrył liśćmi. Obok ciała zgwałconej i uduszonej dziewczynki leżały jej ubrania. Mężczyzna zakopał je delikatnie pod ziemią po czym przykrył liśćmi.

radiozet.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. FB/@ZielonaFala

Anarchiści z grupy Rozbrat rozpoczęli dzisiaj okupację terenu działkowego ROD Bogdanka w Poznaniu. Została ona odsprzedana deweloperowi, który zamiesza tam wybudować mieszkania. Lewicowa bojówka zajmująca nielegalnie mieszkania przynależące do Skarbu Państwa, chce zająć kolejny teren twierdząc, że to ich ziemia.

Firma deweloperska Darex miałą dzisiaj w Poznaniu rozpocząć prace budowlane pod nowe mieszkania. W tym celu cały sprzęt podjechał pod byłe już tereny ogrodów działkowych ROD Bogdanka już o godzinie 9. nad ranem. Właściciel terenu nie mógł niestety rozpocząć prac, gdyż lewicowa bojówka Rozbrat.

Zobacz także: Mołdawia wybrała kobietę na prezydenta

Anarchiści zajmują nielegalnie mieszkania znajdujące się niedaleko działki ogrodowej – “Firma Darex chce pozyskać coś, co do niej nie należy. Obrona działek wiąże się z obroną Rozbratu” – grzmią lewicowi bojówkarze. Na miejsce przybyła także poznańska policja, ale ich zdaniem nie wiele mogą zdziałać.

https://twitter.com/Waldemarro/status/1328655261431697409

“Firma, która uzurpuje sobie prawo do własności działek na terenie ROD Bogdanka przyjechała z policją w celu zniszczenia ogródków, by następnie teren sprzedać pod zabudowę. Wszystko to pomimo, że w księdze wieczystej jest to teren należący do Skarbu Państwa. Dość niszczenia klinów zieleni” – napisało stowarzyszenie Zielona Fala.

Z kolejnych relacji poznańskich anarchistów wynika, iż bojówkarze z Rozbratu weszli na okoliczne drzewa i przywiązali się do nich. Zmuszając niejako służby oraz pracowników firmy deweloperskiej do postoju.

“Uważamy, że Darex nie jest rzeczywistym właścicielem. Przed Ministerstwem Rozwoju z wniosku firmy Darex prowadzone jest postępowanie o stwierdzenie nieważności decyzji nacjonalizacyjnej obejmującej przedmiotowy teren, a tym samym pozbawienie Skarbu Państwa tytułu prawnego do nieruchomości. Żadna decyzja jeszcze w tej sprawie nie zapadła. Dlatego uważamy, że Darex nie jest rzeczywistym właścicielem” – powiedział jeden z anarchistów.

Z kolei prezes ZO PZD poinformował, że sprzedaż tych gruntów została uregulowana z działkowcami, którym zostaną przekazane nowoczesne tereny na Głuszynie – “Działkowcy, którzy zawarli porozumienie, otrzymali od nas propozycję, że już najprawdopodobniej wiosną będą mogli zająć inne ogródki działkowe na tworzonym ROD na Głuszynie. To będzie bardzo nowoczesny, elegancki ogród” – wyjaśnił Zdzisław Śliwa.

poznan.naszemiasto.pl

Dodano w Bez kategorii