REKLAMA

Mołdawia wybrała kobietę na prezydenta. Jest pierwszy taki przypadek w tym kraju

Mołdawia wybrała kobietę na prezydenta. Jest pierwszy taki przypadek w tym kraju

Wczoraj Mołdawia przeprowadziła wybory na prezydenta swojego kraju. W rywalizacji o fotel liczyły się dwoje kandydatów. Obecnie urzędujący przywódca Igor Dodon oraz była premier Maia Sandu. Po przeliczeniu wszystkich głosów wygrała przewodnicząca Partii Działania i Solidarności, z przewagą blisko 15% nad ustępującym prezydentem.

REKLAMA

W przeprowadzonych wczoraj wyborach prezydenckich Mołdawia postawiła po raz pierwszy na kobietę, która obejmie najwyższy urząd w państwie. Przewodnicząca Partii Działania i Solidarności oraz premier tego kraju w 2019 roku wygrała ze znaczącą przewagą 15% nad ustępującym prezydentem, uzyskując ostatecznie 57,75% głosów poparcia.

Maia Sandu zawarła w ubiegłym roku koalicję z socjalistycznym ugrupowaniem prezydenta Igora Dodona. Wówczas to od 8 czerwca do 14 listopada sprawowała funkcję premiera tego kraju. Koalicja nie przetrwała jednak swojej próby, sama zaś została zdymisjonowana poprzez przeprowadzone w parlamencie wotum nieufności.

Zobacz także: „Operacja Giertych”. Kulisy zatrzymania adwokata

Swoją kampanię była premier i ekonomistka Banku Światowego prowadziła na kontrze do tego, czym zmęczeni byli Mołdawianie – korupcji, nadużyć, pogarszającej się sytuacji gospodarczej i nieskutecznej walki z epidemią koronawirusa. Pod hasłem „Czas dobrych ludzi” wzywała rodaków do wspólnej budowy europejskiej Mołdawii – bez oligarchów i korupcji.

Jeszcze w nocy z niedzieli na poniedziałek Sandu zapowiedziała, że zamierza dążyć do zjednoczenia wszystkich Mołdawian, podzielonych przez politykę w ostatnich latach, i skupić się na poprawie kondycji mołdawskiej gospodarki. W kampanii zapowiedziała, że będzie zabiegać o przyciągnięcie środków UE i międzynarodowych instytucji, by pomóc krajowej gospodarce.

https://twitter.com/mwpotocki/status/1328256393913262081

Żegnający się z posadą prezydent Dodona

Obecnie urzędujący prezydent Mołdawii Igor Dodona osiągnął 42,25% poparcia społecznego i tym samym przegrał ze swoją byłą koalicjantką. Jeszcze w niedzielny wieczór był przekonany, że wygrał wybory prezydenckie, lecz poniedziałkowy poranek i ogłoszenie Centralnej Komisji Wyborczej zweryfikowały jego marzenia.

W poniedziałek Dodon pogratulował swojej rywalce zwycięstwa, jednak zapowiedział, że będzie w sądach bronił głosów swoich wyborców. Wezwał swoich zwolenników do zachowania spokoju – „Żadnych protestów i destabilizacji. Powiem wam, jeśli trzeba będzie wyjść na ulice” – podkreślił prezydent Igor Dodon.

pr24/pap

REKLAMA

Komentarze