Donald Trump

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump po raz kolejny daje sygnał, że w razie oficjalnej porażki w wyborach odejdzie ze stanowiska. W Dniu Dziękczynienia powiadomił Amerykanów o nadchodzących dostawach szczepionek na COVID-19. Wezwał również Kongres do zniesienia zapisu 230 z ustawy o przyzwoitości komunikacyjnej z 1996 roku.

Amerykański przywódca oznajmił uznanie swojej porażki w Kolegium Elektorskim. Po udzieleniu ograniczonego budżetu sztabowi Joe Bidena na powołanie swojej administracji, jest to kolejny sygnał urzędującego Prezydenta USA. Nie pozostawia jednak wątpliwości co do wcześniejszych wypowiedzi na temat wyborów prezydenckich.

“Jeżeli Kolegium Elektorów potwierdzi, że zwycięzcą wyborów prezydenckich jest Biden to oczywiście opuszczę Biały Dom i wy o tym wiecie” – powiedział amerykański przywódca do żołnierzy w Dniu Dziękczynienia.

Zobacz także: Niszczy plakat, potem pokazuje legitymację prasową. Standardy „Wyborczej”

Warto wspomnieć o dokonaniach jego sztabu prawniczego m.in. w Pensylwanii, która wstrzymała dalsze podliczanie głosów wsłuchując się w głos prawników prezydenta USA. Niezwykłym akcentem było również wygłoszone oświadczenie Donalda Trumpa do komisarzy wyborczych.

“To bardzo smutne dla naszego kraju, że muszą fałszować wyniki wyborcze. Byłoby mi łatwo odpuścić i przygotować się na kolejne wybory. Nie! Demokraci te wybory przegrali oszukują. To nie były uczciwe wybory” – mówił przez telefon.

Trump żąda usunięcia szkodliwego zapisu

Donald Trump za pomocą mediów społecznościowych wezwał do usunięcia zapisu 230 z Ustawy o Przyzwoitości Komunikacyjnej z 1996 roku – “Ze względów bezpieczeństwa narodowego, sekcja 230 musi zostać usunięta” – napisał na Twitterze.

https://twitter.com/realDonaldTrump/status/1332175155104247808

Powyższy zapis umożliwia dostawcom usług internetowych na moderację i usuwanie nieprzyzwoitych oraz obraźliwych treści. Przyzwala on również na taką ingerencję pomimo konstytucyjnej swobody wypowiedzi.

5 grudnia Trump uda się do stanu Georgia, gdzie spotka się z dziesiątkami tysięcy swoich zwolenników aby prowadzić kampanię na rzecz republikańskich kandydatów do Senatu. Odbędzie się tam druga runda wyborów do izby wyższej Kongresu, która może zdecydować czy Republikanie utrzymają nad nią kontrolę.

polsatnews.pl

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Ogromne rzesze kibiców oddają ostatni hołd Diego Maradonie w argentyńskiej stolicy Buenos Aires – donosi BBC.

Tysiące ludzi przeszło obok trumny piłkarza, płacząc i modląc się. Później ludzie ustawiali się na ulicach, gdy przechodził jego orszak pogrzebowy.

Rozpoczęły się trzy dni żałoby narodowej po tym, jak bohater narodowy zmarł na atak serca w środę w wieku 60 lat.

Trumna Maradony – udrapowana flagą narodową Argentyny i koszulką piłkarską, z jego znakiem firmowym numer 10 na plecach – była w czwartek publicznie prezentowana w pałacu prezydenckim.

Zobacz także: Parlament Europejski „surowo potępił” wyrok TK. Przyłębska odpowiada

Do południa kolejki rozciągały się na ponad kilometr, a policja starła się z żałobnikami, gdy próbowano zamknąć Pałac przedwcześnie.

Pojawiły się doniesienia o użyciu gazu łzawiącego i gumowych kul, gdy funkcjonariusze starali się powstrzymać tłum.

Rubén Hernández, uważał, że policja przesadziła.

„Spokojnie ustawialiśmy się w kolejce i nagle policja zaczęła strzelać gumowymi kulami” – powiedział agencji prasowej Reuters – “Szalone, chcę tylko pożegnać się z Diego.”

Źródło: bbc.com

Dodano w Bez kategorii

Parlament Europejski przyjął dziś rezolucję “w sprawie faktycznego zakazu aborcji w Polsce”, w której “surowo potępia wyrok TK oraz osłabienie praw i zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego kobiet w Polsce”. – To naruszenie trójpodziału władzy – odpowiada prezes TK Julia Przyłębska. Rezolucja zawiera wiele nieprawdziwych twierdzeń.

Za przyjęciem projektu powstałego z inicjatywy frakcji Socjalistów i Demokratów głosowało 455 europosłów, przeciw było 145, a 71 wstrzymało się od głosu.

W rezolucji możemy przeczytać, że Parlament Europejski “surowo potępia wyrok Trybunału Konstytucyjnego oraz osłabienie praw i zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego kobiet w Polsce”. Warto dodać, że w rzeczywistości wyrok TK nie osłabił żadnego prawa kobiet czy mężczyzn. Europosłowie rozmijają się z prawdą także twierdząc, że “wyrok TK jest zagrożeniem dla zdrowia i życia kobiet”.

W kolejnym punkcie dokumentu PE “zauważa, że ograniczenie dostępu do aborcji lub jej zakaz w żadnym razie jej nie eliminuje, lecz jedynie spycha do podziemia, co prowadzi do wzrostu liczby nielegalnych, źle przeprowadzonych, pozaustawowych i zagrażających życiu aborcji”. Nie można nie zauważyć, że każdy ustawowy zakaz czegokolwiek, a w ustawodawstwach każdego kraju na świecie jest ich niemało, nie eliminuje danego przestępstwa. Jednak z jakiegoś powodu państwa z reguły decydują się walczyć z przestępczością, a nie ją legalizować.

Wyrok TK nakłada “nieuzasadniony nadmiar ograniczeń”?

Parlament ponadto “przypomina, że prawa kobiet są podstawowymi prawami człowieka”. Także “zauważa, że nieuzasadniony nadmiar ograniczeń w dostępie do aborcji wynikający z ww. orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego skutkuje brakiem ochrony przyrodzonej i niezbywalnej godności kobiet”. Jaki zakres ograniczenia możliwości zabijania ludzi w prenatalnej fazie ich życia byłby uzasadniony – tego europosłowie nie precyzują.

Parlament Europejski “stanowczo wzywa polski parlament i polskie władze do niepodejmowania żadnych dalszych prób ograniczania praw i zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego”. W tym kontekście warto przypomnieć słowa rzecznika Komisji Europejskiej sprzed miesiąca. – Zgodnie z traktatami UE nie ma kompetencji ws. prawa do aborcji. Legislacja w tym obszarze należy do państw UE – powiedział, o czym przypominaliśmy ostatnio.

Rezolucja także “podkreśla potrzebę zapewnienia powszechnego dostępu do kompleksowej, opartej na dowodach, niedyskryminującej i dostosowanej do wieku edukacji seksualnej”. Nie wyjaśniono, czy obecne w polskich szkołach “wychowanie do życia w rodzinie” nie spełnia któregoś z wymienionych czynników.

W dalszej części rezolucji PE “zdecydowanie potępia niedawną decyzję polskiego Ministra Sprawiedliwości o oficjalnym rozpoczęciu procesu wycofywania się Polski z konwencji stambulskiej”. Jak już wyjaśnialiśmy, Zbigniew Ziobro takiej decyzji nie podjął, bo i nie mógł podjąć.

Parlament także “ubolewa z powodu coraz częstszego korzystania przez lekarzy z klauzuli sumienia”. Europosłowie określają zabicie dziecka w łonie matki mianem “podstawowej usługi medycznej” i ubolewają, że kobiety muszą podróżować zagranicę w tym celu. Solidaryzują się także ze “Strajkiem Kobiet” oraz “zdecydowanie potępiają nadmierne i nieproporcjonalne użycie siły i przemoc ze strony organów ścigania i organizacji niepaństwowych, takich jak skrajnie prawicowe grupy nacjonalistyczne, wobec demonstrujących osób”. Nie sprecyzowano, o jakie konkretnie przypadki może chodzić.

Pieniądze albo ochrona życia?

Wymownym punktem rezolucji jest fragment, w którym PE wyraża zadowolenie z powodu wstępnego porozumienia w sprawie tzw. mechanizmu praworządności. Czy to sugestia, że Unia zamierza odebrać Polsce pieniądze za “nieuzasadniony nadmiar ograniczeń w dostępie do aborcji”? Ponadto europosłowie wzywają “Radę i Komisję, by zapewniły odpowiednie finansowanie krajowym i lokalnym organizacjom społeczeństwa obywatelskiego w celu zwiększenia oddolnego wsparcia demokracji, praworządności i praw podstawowych w państwach członkowskich, w tym w Polsce”.

Do sprawy odniosła się już prezes TK Julia Przyłębska. – Posłowie PE swoim działaniem wkraczają w obszar niezależności Trybunału Konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej co stanowi naruszenie trójpodziału władzy, a więc fundamentów demokracji – powiedziała. – Unia Europejska nie ma uprawnień do kształtowania orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego kraju członkowskiego, jak również weryfikowania legalności wyboru jego sędziów – dodała.

interia.pl, onet.pl, europarl.europa.eu

Dodano w Bez kategorii

Rada Naczelna PSL zdecydowała dziś o zerwaniu współpracy z Kukiz’15. Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz oznajmił, że dla jego partii “racją stanu jest silna obecność Polski w Unii Europejskiej”, a w tej sprawie wystąpiły zbyt duże różnice między koalicjantami.

Po decyzji “Ludowców” ich klub przyjmie nazwę Koalicja Polska PSL-UED-Konserwatyści. – Nie jest to przyjemna decyzja. Ja nie miałem zamiaru ani nigdzie wychodzić, ani do nikogo przechodzić – oświadczył Paweł Kukiz. Oprócz niego, w klubie PSL dotychczas było jeszcze pięcioro innych polityków związanych z Kukiz’15: Agnieszka Ścigaj, Paweł Szramka, Stanisław Tyszka, Jarosław Sachajko i Stanisław Żuk.

Zobacz także: Legutko: UE nęka Polskę w oparciu o kłamstwo

Po wyrzuceniu Kukiz’15, Władysław Kosiniak-Kamysz przekonywał, że zamierza nadal budować “Koalicję Polską” i zachęcił, aby dołączały do niej kolejne osoby. – Zapraszamy tych wszystkich, dla których, podobnie jak dla nas, racją stanu jest silna obecność Polski w Unii Europejskiej – powiedział prezes PSL.

Paweł Kukiz poinformował, że założy własne koło. Mimo tego pojawiają się spekulacje o dołączeniu jego środowiska do PiS. Skomentował to szef klubu PiS Ryszard Terlecki. – Mam nadzieję, że posłom Pawła Kukiza bliżej do PiS, ale to się jeszcze okaże. Jesteśmy gotowi na współpracę ze wszystkimi, którzy podzielają nasze poglądy i będą głosować jak my. Nie ma jednak decyzji o rozpoczęciu rozmów o ich ewentualnym przystąpieniu do PiS – powiedział.

Kukiz’15: Porozumienie nie dotyczyło kwestii UE

Po decyzji PSL politycy Kukiz’15 postanowili wydać oświadczenie. “Porozumienie programowe nie dotyczyło miejsca Polski w Unii Europejskiej. Nasza umowa nie dotyczyła wspólnego głosowania na posiedzeniach Sejmu w sprawach innych niż objęte porozumieniem programowym. Ugrupowania wchodzące w skład Koalicji Polskiej umówiły się na respektowanie swojej autonomii” – stwierdzili. Ocenili, że “niestety Polskie Stronnictwo Ludowe postanowiło wykorzystać głosowanie posłów Kukiz’15 w sprawie uchwały dotyczącej negocjacji budżetowych w Unii Europejskiej jako pretekst do wyrzucenia Kukiz’15 z Koalicji Polskiej”. Kukiz’15 zarzuca również, że PSL “nie dotrzymało także innych zobowiązań koalicyjnych dotyczących rotacyjnego charakteru stanowiska wicemarszałka Sejmu oraz podziału subwencji”. “W efekcie Polskie Stronnictwo Ludowe uznało, że korzystniejsze jest dla niego wypchnięcie Kukiz’15 z Koalicji Polskiej, co oznacza rozpad tego projektu politycznego” – można przeczytać w oświadczeniu.

interia.pl, portalsamorzadowy.pl

Dodano w Bez kategorii

Prezydent Polski pogratulował zwycięstwa prezydent elekt Mołdawii. Wywołało to kontrowersje wśród internautów.

Jak informuje Kancelaria Prezydenta:

Prezydent Duda pogratulował prezydent elekt zwycięstwa w drugiej turze wyborów prezydenckich, która odbyła się 15 listopada. Podkreślił, że jej wybór na urząd prezydenta Republiki Mołdawii Polska odbiera jako jasny sygnał społeczeństwa mołdawskiego, które oczekuje zwrotu w polityce państwa w kierunku wzmocnienia rządów prawa i demokracji.”

Taki komunikat jednak wywołał dosyć spore oburzenie wśród niektórych internautów. Przypomnieli oni o tym, że Joe Biden nie otrzymał od niego takich dobrych życzeń. W szczególności zaznaczyli, że polski prezydent pogratulował wtedy tylko „skutecznej kampanii wyborczej” a nie zwycięstwa.

Zobacz także: Niszczy plakat, potem pokazuje legitymację prasową. Standardy „Wyborczej”

Wielu komentatorów także oskarżyło Andrzeja Dudę o źle wybrany kierunek. Stwierdzali, że lepiej znaleźć sojuszników w USA niż w Mołdawii.

Źródło: wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

Posłowie Koalicji Obywatelskiej podważyli model szacowania kosztów funkcjonowania szpitala tymczasowego. Ministerstwo Zdrowia odpowiada.

W czwartek posłowie KO Michał Szczerba i Dariusz Joński wyrazili zdanie dotyczące modelu. Z ich wypowiedzi wynikało niezadowolenie. Szczerba m.in. oskarżył resort o poświadczanie nieprawdy. Joński natomiast zaznaczył:

– Miesięcznie ponad 6 mln zł jest wyrzucane w błoto, ponieważ te stanowiska respiratorowe nie są w ogóle używane.

Zobacz także: Nauczanie zdalne: połowa uczniów z bólem głowy, kręgosłupa, oczu

Ministerstwo Zdrowia jednak odpowiedziało na przedstawione zarzuty:

Model szacowania kosztów funkcjonowania szpitala tymczasowego został opracowany na podstawie rzeczywistych danych finansowo-księgowych udostępnianych Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji przez szpitale”.

“Przy wartościach zadanych w modelu, oszacowane całkowite miesięczne koszty funkcjonowania 500-łóżkowego szpitala (w tym 50 łóżek OiT oraz Punkt przyjęć – PktP) wynoszą nieco ponad 21,5 mln zł. – podkreśla ministerstwo.

Następnie dodaje:

Koszty zarządu stanowią 2,9 proc. całkowitych miesięcznych kosztów funkcjonowania szpitala tymczasowego.

Mówi też o korzyściach danego modelu. Zaznacza, że pozwala on wyliczyć koszty w przeliczeniu na dzień i miesiąc funkcjonowania szpitala.

Źródło: interia.pl

Dodano w Bez kategorii

– Użycie weta jest dziś bazowym scenariuszem i służy temu, aby zatrzymać dynamikę narzuconą przez UE – twierdzi szef polskiego rządu Mateusz Morawiecki.

W Brukseli odbyła się konferencja prasowa premierów Polski i Węgier. Politycy omawiali kwestie związane z budżetem UE. Mateusz Morawiecki i Viktor Orban wyrazili podobne zdania w sprawie prawa weta.

– Węgry nie przyjmą propozycji, które byłyby nie do przyjęcia dla Polski. Razem będziemy walczyć – twierdził Viktor Orban.

Polityk podkreślił też:

 – Fundusz Odbudowy jest potrzebny dla państw zadłużonych powyżej 100 proc. PKB, a nas to nie dotyczy (…). Tu chodzi o suwerenność i niezależność naszych ojczyzn, stąd dzisiejsze spotkanie.

Zobacz także: Ziobro: Przekonywałem premiera do weta w lipcu. UE nie dotrzymała słowa

Następnie głos zabrał Mateusz Morawiecki:

– Rozwiązanie Brukseli grozi rozpadem Unii Europejskiej. Prawo wtórne nie może omijać prawa pierwotnego: to tak jakby nad konstytucją postawić rozporządzenie – i dodaje. – My nie gorzej niż inni przestrzegamy tych zapisów.

Podkreślił też, że prawo weta pozwala dbać o interesy reszty państw.

– Dziś atakowane są Polska, Węgry, Słowenia. Innym razem to może być Rumunia, Włochy, Hiszpania. Prawo weta jest “zszyte z traktatami” i jest po to, aby dbać o interesy każdego z państw członkowskich. Nie zawahamy się użyć weta dla dobra całej UE. Zgoda na warunkowość to furtka do sporów w Unii, to kij na każde państwo, droga do rozbicia UE – głosił premier. – Użycie weta jest dziś bazowym scenariuszem i służy temu, aby zatrzymać dynamikę narzuconą przez Wspólnotę.

Potem zaznaczył, iż stanie w obronie suwerenności państw UE.

– Tak bronimy spójności Unii i suwerenności krajów członkowskich. Polska i Węgry działają nie tylko w imieniu własnym, ale także całej Wspólnoty. Mamy nadzieję, że namówimy innych do zatrzymania pogwałcenia zapisów traktatowych – powiedział Morawiecki.

Źródło: wp.pl

Dodano w Bez kategorii
Donald Trump.

/ fot. Wikimedia Commons

Ameryka otrzymała “czarną polewkę” od swoich elit, które zdradziły jej tradycyjne wartości, charakter i misję narodową. Pierwsza kadencja Trumpa była, co prawda ciągle zakłócaną, ale konsekwentną próbą przywrócenia dawnego jej znaczenia i potęgi w świecie, odbudowania niezależności i ekonomii, była próbą zatrzymania jej upadku. Ameryka dawniej słynęła z kowbojów, szeryfów i burdeli, teraz banksterzy i bogaci HI TECH kowboje chcą przegnać szeryfa i umocnić burdel. Być może obserwujemy kolejną powtórkę z Historii podobną do tej z lat 40-tych ub. wieku, kiedy to imperialna Wielka Brytania ustępowała swoje miejsce Ameryce, dziś w kolejce widzimy Chiny. Czy reżyserom tego spektaklu będzie konieczna wyniszczająca wojna domowa, tak jak to miało miejsce w Europie (I i II wojna światowa)? Czy Ameryka będzie skazana na już drugą swoją tragedię w postaci wojny domowej? Miejmy nadzieję, że nie choć wiele wektorów wskazuje właśnie taki kierunek. Poza tym Biden nie został jeszcze zaprzysiężony, a zaczyna brakować już papieru toaletowego…

Zobacz także: Warzecha o Lempart: Ludzie takiego radykalizmu się boją

Przewrotnie można mieć wrażenie, że lewica w Ameryce ewoluuje i nawiązuje do konserwatywnej tradycji, a konkretnie do modelu zaaranżowanego małżeństwa, a w tym przypadku chodzi o zaaranżowane wybory (naiwny, głupi Naród i starsze mądrzejsze elity). Jeszcze nie zakończone wybory prezydenckie pobudzają do konkluzji, że uczestnictwo w wyborach powoduje tak wielkie zamieszanie i społeczne napięcia, że już lepiej zdać się na maszyny, które i tak przecież za nas decydują(!). Reasumując, Ameryka bałaganem stoi, ukazując bezradność obywateli w demokracji wobec próby korporacyjnego zamachu stanu.

Często aby lepiej zrozumieć rzeczywistość szukam analogii w Historii. Reżyserzy wielkich zmian dobrze wiedzą, że człowiek zawsze reaguje na strach. Rewolucja bolszewicka rozwinęła się w tle pożogi i nieszczęść I wojny światowej i była finansowana tak przez Niemcy (cel, wytrącenie Rosji z frontu Ententy) jak i przez ówczesnych światowych banksterów śniących o wielkim kibutzu i wysługujących się rewolucjonistami (pożyczka dla Trockiego). Dzisiaj nie ma otwartej III wojny światowej, światowi banksterzy, wspierani ponadnarodowymi korporacjami są o wiele potężniejsi, nie chcą sobie niszczyć zasobów. Jednak dla “niepoprawnych” przygotowują szczepionki na uwolniony z Wuhan, wykorzystywany do siania postrachu COVID 19. W sumie jest to podejście bardziej humanitarne i estetyczne niż powiedzmy francuska gilotyna, czy popularna w bolszewii “nagana z nagana” (nagant) i wyniszczająca wojna. Więc radujmy się… (albo ratujmy się)…

Rewolucja bolszewicka jednak genialnie wiedziała o swojej słabości, więc najpierw potrzebowała i oczarowała eserów (socjalistów), mienszewików (socjaldemokratów) i anarchistów. W pierwszym etapie (rewolucja lutowa) powołano rząd zjednoczeniowy (od lipca Aleksandra Kiereńskiego), a dopiero jesienią 1917 r. bolszewicy sięgnęli po pełnię władzy. Czy w obecnej konstelacji ewentualny rząd Bidena byłby podobnym rządem przejściowym, a on swego rodzaju Kiereńskim? Za Bidenem cierpliwie stoją na czele z Kamalą Harris niszczyciele amerykańskiego porządku opartego o Konstytucję.

Biden dziś nawołuje do jedności, jednak w przypadku uzyskania prezydentury jego prawdziwym wrogiem będą radykałowie z jego partii, którym marzy się bolszewicki listopad. Miejmy nadzieje, że zasiadanie przy jednym stole z elementem totalitarnym nie skończy się dla niego podobnie jak dla premiera Mikołajczyka, który szczęśliwie zajął miejsce w bagażniku samochodu szukając drogi do najbliższego portu, aby skończyć w Ameryce. Problem w tym, że tej możliwości już nie będzie kiedy czerwona szarańcza wygryzie ostatnie zaułki wolności i nadziei…

W Ameryce oprócz ogromnej ilości broni będącej w dyspozycji obywateli (ok. 330 mln sztuk) nagromadziło się wiele swoistych węzłów gordyjskich (pielęgnowanych m.in. przez administrację Obamy), które dzięki rozruszaniu ekonomii i stworzeniu niskiego bezrobocia próbował rozciąć “Aleksander” Trump. Jednak jego miecz został zdmuchnięty przez COVID-owe tsunami. Teraz w gorączce prób ukazywania wyborczych nieprawidłowości i fałszerstw Trump i jego sojusznicy mierzą się z usuwającym się spod ich nóg największym skarbem człowieka jakim jest czas.

Czy Trump zdąży wyłożyć na sędziowskie stoły swoje dowody i argumenty obrazujące nadużycia i fałszerstwa do których doszło w tych wyborach? Na sędziowskie stoły gęsto ufundowane przez fundacje Sorosa i jemu podobnych marzycieli o wspaniałym orwellowskim świecie? Tylko Mark Zuckerberg (szef Facebooka) przeznaczył ostatnio $350 mln na wspieranie akcji wyborczej w US. Okazuje się, że złe ziarno też wydaje plony…
W sobotę oglądaliśmy festiwal patriotów, którzy w liczbie ponad 100,000 zjechali się do Waszyngtonu (mieszkańcy stolicy są w większości czarni) aby wyrazić poparcie dla Prezydenta Trumpa, który zaszczycił ich swoją obecnością przejeżdżając w okolicach demonstracji. Wieczorem, kiedy manifestacja zakończyła się rozchodzący się uczestnicy do miejsc parkingowych, czy hoteli zostali brutalnie zaatakowani przez lewackie bojówki. Na filmikach w internecie można oglądać bestialskie, bezsensowne bicie i kopanie po twarzy nawet starszych ludzi, albo wydające okrzyki przerażenia i grozy małe zastraszone dzieci. W tle słodki sen policji, która ma pewnie ważniejsze zadania niż reagowanie na uliczne bestialstwo i przemoc wobec spokojnych obywateli. Źle się dzieje w Ameryce…

Prawnicy Trumpa intensywnie występują do miejscowych stanowych sądów z listą nieprawidłowości zachodzących podczas wyborów, które to argumenty często odrzucane są przez miejscowych sędziów mimo, że poparte są oświadczeniami, zeznaniami zaprzysiężonych świadków wyborczych nadużyć. Jedna z adwokackich firm reprezentujących Trumpa zrezygnowała wskutek środowiskowych presji. Człowiekowi wychowanemu w komunie kojarzy się to z deja vue, kiedy w okresie stalinowskim adwokat, obrońca oskarżonego czasem żądał dla swojego klienta wyższej kary niż prokurator (!).

W mainstreamowych mediach najpierw dominował przekaz, że Biden wygrał wybory w pięknym stylu, choć pojawiają się jakieś nieuzasadnione pogłoski (bez pokrycia) o rzekomych nadużyciach. Następnie powoli przyznano, że były pewnie jakieś nadużycia, ale one miały miejsce też w poprzednich wyborach. W obliczu napływających nowych dowodów MSM poinformowały, że istotnie były pewne nadużycia i problemy, ale nie w takim stopniu aby mogły zachwiać wynikiem wyborów. Zobaczymy jaka będzie ostateczna wersja oceny wyborów przez MSM…

Obok dobrze znanego Amerykanom prywatnego adwokata Prezydenta Trumpa, którym jest były mer Nowego Jorku Rudy Giuliani na czoło adwokatów Trumpa wysuwa się znana z bojowości i kompetencji Sydney Powell, która jest też adwokatem nikczemnie oskarżonego gen. Mike’a Flynna. Kobieta ta robi prawdziwą furorę w niezależnych mediach (a nawet na niektórych programach FOX News) odsłaniając podbrzusze wyborczych matactw, które wprost świadczą o bardzo rozgałęzionym i dobrze przygotowanym spisku. Inną pozytywną postacią tej niezłomnej patriotycznej “trojki” jest adwokat Lin Wood wcześniej znany m.in. z obrony patriotycznie usposobionych podejrzanych potępianych przez MSM i lewicę (np. Kyle Rittenhouse z Kenosha, WI). Nie sposób nie wspomnieć też o chamskiej cenzurze Prezydenta i ludzi wskazujących na nieprawidłowości wyborcze, cenzurze przez główne biznesy HI TECH (twitter, FB, google, stacje telewizyjne etc.) w ten sposób gwałcących konstytucyjną wolność wypowiedzi obywateli. Tak naprawdę to cała ta atmosfera pachnie późnym Gierkiem i PRL-em i w perspektywie próbą stworzenia “silnego państwa”, na wolnościach odartego z praw obywatela…

Lewacy jak jeden mąż domagają się, aby Trump uznał ich oczekiwaną wersję konkluzji wyborów, jednocześnie cudownie zapominając o tym, że oni nie uznawali wyborczego zwycięstwa Trumpa przez całe 4 lata! Trump natomiast zarządził dalsze ograniczenie liczby wojsk w Afganistanie (nie jest tym zachwycony Pentagon) i w Iraku. Wojna to tlen dla zamówień w przemyśle zbrojeniowym, to szansa na szybszy awans dla oficerów i uroczego obłowienia się pieniędzmi podatnika. Wojna to stary i sprawdzony biznes. Trump to od dekad pierwszy prezydent, który nie rozpoczął nowej wojny, a przeciwnie tam gdzie może próbuje się z nich wycofać. Co innego Biden, który już myśli o wojnie w Syrii…

W MSM dominuje podłość służbistów, dochodzi do kuriozalnych wystąpień i opinii prezenterów nawołujących do tworzenia czarnych list współpracowników Trumpa i jego zwolenników, aby po “zwycięstwie” z nimi sie na wiele sposobów rozprawić, potępić a nawet odsunąć od rynku pracy. Jeśli nie myślisz tak jak oni, biada ci! Mocno lewicujący profesor UC Berkeley Robert Reich (przodkowie pochodzą podobno ze wschodniej Polski) postuluje powołanie (na wzór niesławnej z RPA) komisji prawdy i rozliczenia, która zajęłaby się każdym ważniejszym zwolennikiem Trumpa. Tworzenie czarnych list przeciwników politycznych popiera publicystka Washington Post, Jennifer Rubin, a liderka kongresowej czerwonej “bandy czworga” Aleksandra Ocasio-Cortez mówi o potrzebie spisania wszystkich ważniejszych aktywistów Trumpa. pomyśleć, że lewica zawsze domagała się tolerancji i często gardłuje przeciwko dyskryminacji (!). Narastająca atmosfera rewanżyzmu, kojarzy się to nieco z sytuacją między Hutu i Tutsi (Rwanda), kiedy mieszkający obok siebie ludzie pewnego dnia oszaleli z nienawiści i w pewnym momencie ruszyli do podrzynania sobie gardeł…

Wydaje się, że Trump podjął rękawicę walki i gra na czas. Być może cała ta awantura wyborcza zakończy się scenariuszem przewidzianym kryzysowo przez Konstytucję. Być może wybory w kilku stanach nie otrzymają certyfikacji i żaden z kandydatów nie osiągnie wymaganej liczby 270 elektorów. Wówczas wypowiedział by się Kongres pod przewodnictwem obecnego wiceprezydenta i poszczególne stany (po jednym głosie) zdecydowałyby kto ma być Prezydentem. Jest też kilka innych możliwości, ale poczekajmy na wypadki.

Podobno zwolennicy Trumpa zdając sobie sprawę z ogromnego znaczenia mediów chcą wykupić prawicową niezależną stację telewizyjną NEWSMAX, jednak Chris Ruddy chce pozostać niezależny i ewentualnie oferuje Trumpowi osobny program.

Można powiedzieć, że w US rządzą katolicy, mowa tu o speaker Nancy Pelosi, Joe Biden, gub. Kalifornii Gavin Newsom, czy gub. stanu Nowy Jork Andrew Cuomo. Oczywiście to są katolicy politycy z aborcją w klapie i kłopotami w dostępie do Komunii Św. Inni mówią, że do władzy szykuje się lewicowo-globalistyczna mafia z San Francisco, czyli Pelosi i kandydatka na wiceprezydenta Kamala Harris. Kiedy spojrzymy na polityczna mapę US z zaznaczonymi granicami powiatów to ze zdumieniem zobaczymy, że co najmniej 90% powierzchni kraju głosuje na Republikanów. Demokraci dobrze prosperują głównie na wybrzeżach, gdzie w mętnej wodzie łowią swoich wyborców…

Problem z nieprawidłowościami w wyborach jednak jest bardziej poważny niż to by się wydawało i związany jest również z systemami obsługującymi te wybory. Mamy tu do czynienia z Dominion Voting Systems nominalnie kanadyjską firmą obsługującą wybory w 29 stanach. CEO prowadzącym tą firmę jest John Poulos, poprzednio lobbysta pracujący dla speaker Kongresu Nancy Pelosi z Kalifornii. Używają oni program firmy Smartmatic, która powstała jeszcze w 2004 r. właśnie w Wenezueli i była używana w oszukanych wyborach jeszcze przez socjalistę Hugo Chaveza, podobnie było w wyborach w Argentynie. Obecnie dwaj właściciele współpracują z następcą Chaveza, którym jest Nicolas Maduro, w tle widać powiązania tej firmy z komunistycznymi Chinami, które produkują części zamienne do ich maszyn. Systemy te przez lata obsługiwały wybory w dużych miastach USA w których większość mają Demokraci. Dziwne, że Biden otrzymał mniej głosów niż Hillary Clinton, wszędzie z wyjątkiem kilku wielkich miast (m.in. Filadelfia i Atlanta). W dodatku Amerykanie drapią się w głowę, jakim prawem, przekrętem, czy lewackim cudem ich głosy w wyborach idą przez Madryt do serwerów we Frankfurcie? Podobno oddziały specjalne US Armii zawładnęły tymi obsługującymi amerykańskie wybory serwerami, ale komu dziś można wierzyć?

W stanie Georgia trwa powtórne liczenie głosów, sądy rozpatrują kolejne skargi na nieuczciwe wybory i przekręty w kilku stanach. Mimo tego MSM ogromnie naciskają, tworzą presję, aby Trump uznał swoją przegraną w wyborach i pomógł w otwarciu na nową nadchodzaca administrację Bidena. Ochrzczony mianem pomazańca, delfina, ostatnio żwawy staruszek Biden na wszelkie sposoby odtrąbił swój tytuł “Prezydenta-elekta”, ale przecież nie ma oficjalnie żadnego elektora, niestety wybory dalej są w toku i naprawdę nikt nie wie jak ten cały wyborczy cyrk się skończy. MSM wywierają presję, nawet publikując w TV listę senatorów , którzy jeszcze nie pogratulowali Bidenowi zwycięstwa. Rośnie lista światowych przywódców ślących gratulacje, Prezydent Andrzej Duda salomonowo i oszczędnie odniósł się jedynie do udanej kampanii. Dalej poszedł prezydent sąsiedniego Meksyku informując, że jest przedwcześnie, aby komukolwiek składać gratulacje.

Oczywiście w internecie istne dokazy czyśćcowe. Krążą informacje o znanym szefie mafii “Skinny Joey” Merlino, który po wcześniejszym wyjściu na wolność chciałby opowiedzieć służbom o wkładzie jego ludzi w zwycięstwo Demokratów w Filadelfii (sporny stan Pensylwania). Źródła twierdzą, że Merlino jednak oczekuje prezydenckiego pardonu za wszystkie swoje poprzednie “grzeszki”. Wtedy opowie w detalach o kontrakcie mafii z Demokratami na wypełnienie 300,000 kart do głosowania w ciągu 3 dni. Kontrakt był wart $3 mln ($10 za sztukę). Następnie te wypełnione karty do głosowania jego ludzie dostarczyli przed Convention Center w Filadelfii. No to (być może) będzie się działo, w miarę upływu czasu na powierzchnię wypływa coraz więcej brudów…

Oprócz prezydentury bardzo ważny jest wynik zmagań w Senacie, gdzie Dems zyskali jeden głos (48), a Reps stracili jeden (50). 5 stycznia będzie dogrywka w wyścigu do Senatu w stanie Georgia i tu rozegra się prawdziwa walka. Dems głupieją z podniecenia dziennikarz New York Times chiński kochanek (bogaty przez ożenek) Tom Friedman polecił swoim czytelnikom aby przeprowadzili się (tymczasowo) do Georgii zarejestrowali się do wyborów, aby przeważyć wagę na korzyść Dems. Podobnie apelował bogaty filantrop Andrew Yang (były kandydat na prezydenta) obiecując dać przykład.

Dziś już widać, że okrzyczana niebieska fala entuzjazmu mająca zmieść Reps nie była nawet spłuczką w klozecie i nadchodzi czas walk wewnętrznych wśród Dems. W Kongresie na dziś Dems ciągle utrzymali cienką przewagę (221) tracąc 8 miejsc, natomiast Reps mają 209 miejsc (zyskali 9 miejsc). W kategorii posiadanych gubernatorów Dems mają 23 (stracili 1), a Reps mają 27 (zyskali 1). Na dziś strona RCP uważa, że Biden bez certyfikowania może liczyć na 306 elektorskich głosów, a Trump 232, ale jak wiemy piłka jest w grze…

W Ameryce jest wielki bałagan, bolszewicy (barbarzyńcy) są nie tylko u wrót, ale i wewnątrz i mają się dobrze. Amerykanie muszą się obudzić i wiele sfer swojego życia publicznego zreformować, oczyścić banksterskie i komunistyczne dolegliwości, zreformować system wyborczy. Do takich zadań w Historii i mitologii potrzebny był heros, ktoś w rodzaju Syzyfa, czy Heraklesa, czy Trump zdoła sprostać tym nagromadzonym w amerykańskiej demokracji problemom? Czy też pochłonie go zemsta globalistów i jaką postać wówczas przybierze koszula Dejaniry? Ku pokrzepieniu ducha można powiedzieć, że praca wykonana przez Trumpa nie będzie syzyfową i w tym przypadku zawiedli “bogowie” banksterzy. Nawet gdyby musiał odejść Trump zostawi rozbudzoną Amerykę, nie godzącą się na status niewolnika nowego porządku światowego i nawet za to należy mu się uznanie Powstaje pytanie, czy zabiegi prezydenta Trumpa obudzą w Amerykanach system samozachowawczy zdolny przeciwstawić się i zatrzymać pochód nihilizmu i zniewolenia człowieka? Ilu Amerykanów odliczy się w swoich Termopilach…?


Jacek K. Matysiak
Kalifornia, 2020/11/18

Dodano w Bez kategorii
Łukasz Warzecha

Łukasz Warzecha / Fot. YT/Media Narodowe

Być może pani Marta Lempart wymyśliła sobie, że ona zostanie liderką radykalnej lewicy i, że na tym np. przy następnych wyborach wjedzie do Sejmu, co wcale nie jest wykluczone. Natomiast wszyscy tacy radykałowie byli gwiazdami na ogół jednej, góra dwóch kadencji – powiedział Łukasz Warzecha na antenie Mediów Narodowych.

Warzecha zwrócił uwagę na różnicę w podejściu policji do wszelkich protestów przed 11 listopada i od tego dnia. Jego zdaniem wcześniej funkcjonariusze zachowywali się wyjątkowo ostrożnie, a od “Marszu Niepodległości” podejmują już bardziej stanowcze działania. Wyraził opinię, że na pogorszenie się społecznej opinii o policji mógł wpłynąć fakt, że od wiosny policjanci egzekwowali rządowe obostrzenia związane z koronawirusem.

W rozmowie z red. Iwoną Orłowską poruszył także sprawę niewpuszczenia części dziennikarzy na konferencję prasową “Strajku Kobiet”. – Zasada powinna być taka, że na konferencje prasowe wchodzą wszyscy. Poza może redakcjami, które się zaznaczyły jakimś absolutnie skandalicznym zachowaniem – podkreślił. Ocenił, że takie działania mogą wywołać reakcję “drugiej strony” i na inną konferencję mogą nie być wpuszczeni np. dziennikarze TVN czy “Gazety Wyborczej”.

Publicysta zaznaczył, że jego stanowisko nie wynika z sympatii do TVP. – Mam bardzo krytyczny stosunek do Telewizji Polskiej. Tak bardzo krytyczny, jaki można tylko mieć. Jednak nie tylko Telewizja Polska nie została na tę konferencję wpuszczona. Natomiast oczywiście nie był to pierwszy tego typu przypadek. Jak byśmy zaczęli robić listę to byśmy sobie przypomnieli historie jeszcze z czasów Platformy Obywatelskiej (2007-2015) – zauważył.

Zobacz także: Policja uzupełnia zapasy amunicji. Duży przetarg

Zdaniem Łukasza Warzechy “Strajki Kobiet” nigdy nie miały wyłącznie proaborcyjnego charakteru. – Od początku to były protesty generalnie antyrządowe, antypisowskie. Natomiast teraz to są już protesty forsujące skrajne, lewicowe postulaty – ocenił. – Jeśli chodzi o karierę pani Lempart to myślę, że ona – nie wiem czy świadomie czy nie – zrezygnowała z próby przemówienia do jakiejś szerszej publiczności. Tego, co ona wygaduje, nie da się zastosować do szerszej publiczności. Ludzie takiego radykalizmu się boją, nie chcą go, nie lubią go – powiedział publicysta. – Natomiast być może jej koncepcja, jeśli ona realizuje jakiś plan, jest taka, że woli być dużą rybą w małym stawie, niż małą w dużym. To znaczy, że wymyśliła sobie taką niszę, niszę radykalnej lewicy – zwrócił uwagę.

– Radykalna lewica nie ma rzeczywiście wyrazistego lidera. Z tej roli kompletnie abdykował Robert Biedroń. To jest polityk przegrany i przebrzmiały całkowicie – ocenił Warzecha. – Być może pani Marta Lempart wymyśliła sobie, że ona zostanie liderką tego sektora wyborców i, że na tym np. przy następnych wyborach wjedzie do Sejmu, co wcale nie jest wykluczone. Natomiast wszyscy tacy radykałowie byli gwiazdami na ogół jednej, góra dwóch kadencji – powiedział.

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. YouTube

W internecie pojawił się film pokazujący agresję dziennikarki “Gazety Wyborczej” i “Wysokich Obcasów” Natalii Waloch wobec działaczy pro-life. Kobieta podarła plakat Fundacji Życie i Rodzina. Gdy do interwencji wkroczyła policja, wyciągnęła legitymację dziennikarską.

Do zdarzenia doszło 22 października przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego. Trwała tam wówczas pikieta pro-life.

Do sprawy odniósł się już przedstawiciel Fundacji Życie i Rodzina. – Nie pierwszy raz widzimy, że dziennikarze Gazety Wyborczej zachowują się jak pałkarze lewicowych organizacji, a potem zasłaniają się legitymacją prasową. Dziennikarstwo Gazety Wyborczej ma tyle wspólnego z prawdziwym dziennikarstwem, co demokracja ludowa z demokracją – powiedział Krzysztof Kasprzak z zarządu Fundacji.

Zobacz także: Kubań: Dziennikarze programują nasze umysły

To nie pierwszy incydent z udziałem Natalii Waloch. Rok temu zakłóciła Kurs Obrońców Życia i Rodziny prowadzony przez Fundację Życie i Rodzina w Toruniu. Z budynku musiała wyprowadzić ją ochrona.

– Aborcjoniści nie mogą znieść tego, że ludzie nie tylko popierają akcje pro-life, że solidaryzują się ze środowiskiem obrońców życia, ale że także sami szkolą się, jak walczyć z zabijaniem dzieci. Nie mogą znieść, że obrońcy życia wychowują własne dzieci w duchu pro-life. Zgrzytają zębami ze złości i zastanawiają się, co zrobić, aby w końcu zamknąć im usta, tak aby budzący sumienia głos obrońców życia w końcu został stłumiony. Gdy widzą, że jest to niewykonalne, posuwają się do prowokacji – komentował wówczas Krzysztof Kasprzak, który wtedy prowadził wspomniany Kurs.

zycieirodzina.pl, niedziela.pl

Dodano w Bez kategorii