Prof. Mirosław Piotrowski/fot. YT/Media Narodowe / fot. YT/Media Narodowe

Kto został ograny? Ograne zostało polskie społeczeństwo – tak były europoseł prof. Mirosław Piotrowski ocenił w Mediach Narodowych rezultaty szczytu UE ws. mechanizmu praworządności. – Premier Morawiecki zdaje sobie sprawę z tego, że ten mechanizm może wejść w życie – wyraził opinię.

Choć polski rząd zapewniał, że tzw. mechanizm praworządności nie wejdzie w życie, na podstawie przyjętych konkluzji, to teraz europejscy politycy, jak komisarz Jourova twierdzą co innego. – To było oczywiste. Trzeba oddzielić fakty, które miały miejsce i sytuację, która zaistniała, pod kątem prawnym, od tego, co mówią politycy – stwierdził prof. Piotrowski.

Zobacz także: JSW wkrótce zmieni nazwę. Spółka nie chce być już kojarzona z węglem

– Mamy do czynienia z dwoma dokumentami. Pierwszy to rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady ws. ochrony budżetu UE w przypadku uogólnionych braków w zakresie praworządności w państwach członkowskich. Drugi dokument, który podpisano w grudniu to konkluzje Rady. Jest niewiążący prawnie. To jest na zasadzie dżentelmeńskiego porozumienia – podkreślił polityk, lider partii Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi.

Zdaniem byłego europosła polski rząd nie został oszukany w tej sprawie. – Uważam, że premier Morawiecki jest dobrze zorientowany i robi to celowo – powiedział Piotrowski. – Zdaje sobie sprawę z tego, że ten mechanizm może wejść w życie. Łudzi się, podobnie jak Viktor Orban, że Trybunał Sprawiedliwości UE orzeknie, że jest niezgodny z traktatem lizbońskim, bo jest. Ale czy tak orzeknie TSUE? Tego nie wiem. Uważam, że Morawiecki też nie wie – podkreślił.

Premier Morawiecki wyrzuci ministra Ziobrę z rządu?

Co jeśli TSUE orzeknie, że mechanizm jest zgodny z prawem unijnym? – Wtedy następuje blokada finansów, Polska nie dostaje pieniędzy. UE domaga się najpierw cofnięcia reform sądownictwa, które uważa za bezprawne i nielegalne, czyli “uogólnione braki w zakresie praworządności” – przewiduje prof. Mirosław Piotrowski. – Aby to zrobić trzeba usunąć sprawcę tego całego zamieszania czyli ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Wyobrażam sobie taką sytuację, że nagle premier Morawiecki wygłosi laudację na cześć ministra Ziobro, jakim to jest wspaniałym ministrem, najlepszym w historii prokuratorem generalnym, ale niestety dla dobra Polski, żeby te pieniądze odzyskać, musi ustąpić ze stanowiska i jest kilku potencjalnych chętnych z ministrem Czarnkiem na czele, którzy mogą wskoczyć na ten fotel z ochotą – stwierdził.

Polityk przypomniał też wypowiedź Jean-Claude Junckera “sprzed bodajże trzech lat”. – Kiedy on mówił o przyszłości UE, bo zdawał takie cykliczne relacje, to stwierdził, że losem UE troszczą się nie tylko politycy i ludzie tutaj na Ziemi, ale też ci w kosmosie. Posunął się dalej i powiedział, że rozmawiał z tymi z kosmosu i przekazał ich uwagi – relacjonował były europoseł. Ówczesny szef Komisji Europejskiej powiedział wtedy: “Powinniście wiedzieć, że Ci, którzy obserwują nas z daleka, są zaniepokojeni. Spotkałem się z kilkoma przywódcami z innych planet. Martwią się o to, jaką drogą pójdzie teraz Unia Europejska”.

Dodano w Bez kategorii
Kościół św. Piotra i Pawła w Pieniężnie.

Kościół św. Piotra i Pawła w Pieniężnie. / Fot. Wikimedia/Lech_Darski

Na poznańskiej Wildzie doszło do niecodziennej sytuacji. Inspektorat Ochrony Środowiska wystawił mandat w wysokości 300 złotych za głośne bicie dzwonów kościelnych. Proboszcz parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego został zmuszony do ich unieruchomienia. Wcześniej kilku miejscowych parafian skarżyło się na hałas spowodowany dzwonami.

W trakcie niedzielnych ogłoszeń parafialnych proboszcz poznańskiej parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego poinformował zgromadzonych na Mszy Świętej, że parafia została ukarana za posiadanie zbyt głośnych dzwonów kościelnych.

“Do kancelarii parafialnej przyszli Inspektorzy z Ochrony Środowiska, którzy wcześniej – 6 grudnia dokonali ponownych pomiarów hałasu bicia naszych dzwonów, który w dalszym ciągu przeszkadza niektórym naszym parafianom” – podkreślił ksiądz Stanisław Pankiewicz.

Zobacz także: „Dobrowolne szczepienia”. Represje wobec żołnierzy

Abstrakcyjny mandat za dzwony kościelne

Poinformował, że na parafię został nałożony mandat karny w postaci 300 złotych oraz zagrożono znacznie wyższymi, gdy dzwony kościelne nie zostaną wyciszone – “Po przedstawieniu protokołu z tegoż pomiaru i niedostosowania się do bariery dopuszczalnej poziomu hałasu został wypisany mandat w kwocie 300 zł, oraz zalecenie wyciszenia dzwonów, co w konsekwencji będą następne kary z tym związane i to dosyć pokaźne” – poinformował proboszcz.

Zaznaczył również, że ze względu na zaistniałą sytuację zmuszony jest je tymczasowo wyłączyć ze względu na donosy niektórych osób – “Bardzo przeszkadzają niektórym naszym parafianom” – żalił się ksiądz Pankiewicz.

rmf24

Dodano w Bez kategorii

W szpitalu w Lancaster na północ od Los Angeles 82-letni pacjent szpitala został zaatakowany przez swojego współlokatora. Wszystko przez to, że zaczął się modlić. Niestety ofiara zmarła w wyniku odniesionych ran.

Do zdarzenia doszło kilka dni temu. 82-letni katolik, leżący w szpitalu w Lancaster w Kalifornii postanowił się pomodlić. Nie spodobało się to jego 37-letniemu współlokatorowi. Mężczyzna chwycił za butlę z tlenem i uderzył nią staruszka. Niestety ofiara zmarła następnego dnia. Powodem były odniesione rany.

Zobacz także: Francja: Muzułmanin pobity za świętowanie Bożego Narodzenia

Morderca został zatrzymany przez policję. Według ustaleń funkcjonariuszy ofiara i sprawca nie znali się wcześniej. 32-latkowi postawiono zarzut morderstwa z powodu nienawiści do wiary.

Swój smutek, a także szok z powodu zaistniałej sytuacji wyraził już mer miasta R. Rex Parris. Wydał on oświadczenie w tej sprawie. Liczące ok. 160 tys. mieszkańców Lancaster znajduje się w Dolinie Antelope, na północ od Los Angeles.

ekai.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @Twitter

Dziś rano na jemeńskim lotnisku doszło do ataku terrorystycznego. Eksplozja materiału wybuchowego pochłonęła 16 osób, a blisko 60 osób zostało rannych. Celem terrorystów byli członkowie rządu na czele z premierem Main Abd al-Malik Saidem.

Do wybuchu niebezpiecznego materiału doszło dziś nad ranem w Adenie na południu Jemenu. Członkowie gabinetu wraz z premierem Main Abd al-Malikiem Saidem, którzy byli celem ataku terrorystycznego oraz ambasador Arabii Saudyjskiej Mohammed Said el-Dżaber zostali bezpiecznie eskortowani do pałacu prezydenckiego ulokowanego w centrum miasta.

Zobacz także: Policja prześladuje za dbanie o zdrowie? Właściciel siłowni ukarany

Miejscowe służby bezpieczeństwa, na które powołuje się Reuters, poinformowały że w hali lotniska wybuchły trzy pociski moździerzowe. Saudyjska telewizja państwowa Ekhbaria pokazywała zniszczone pojazdy, rozbite szkło i smugi białego dymu, unoszące się nad lotniskiem.

Eksplozja na lotnisku w Adenie

Atak moździerzowy na lotnisko w Adenie spowodował śmierć 16 osób, a w wyniku skutków eksplozji i odłamków ucierpiało blisko 60 osób. Terroryści podjęli próbę zamachu na życie członków nowo powstałego rządu. Premier nazwał to tchórzliwym aktem terrorystycznym, który zdaniem al-Malika Saida zdeterminuje rząd do dalszej walki.

Należy przypomnieć, że 18 grudnia pod pieczą Arabii Saudyjskiej w Jemenie powstał rząd jedności narodowej. W skład gabinetu weszli zwolennicy prezydenta Abd Rabbuha Mansura Hadiego, a także członkowie separatystów z Południowej Rady Przejściowej. Zawarty sojusz ma wyeliminować zagrożenie terrorystyczne w postaci organizacji Huti.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, gdy społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha. Konflikt nasilił się, gdy w marcu 2015 roku interwencję w Jemenie rozpoczęła Arabia Saudyjska. Jemeński konflikt zbrojny jest przez wielu postrzegany jako wojna zastępcza, prowadzona przez szyicki Iran i sunnicką Arabię Saudyjską, o dominującą pozycję w regionie.

Polsat News

Dodano w Bez kategorii
Szczepienie na koronawirusa.

Szczepienie na koronawirusa. / Fot. Pixabay

Przed świętami Bożego Narodzenia w kalifornijskim mieście San Diego zaszczepił się 45-letni pielęgniarz z miejskiego szpitala. Szczepionka jednak nie okazała się skuteczna, gdyż sześć dni później mężczyzna zachorował na koronawirusa. Naukowcy tłumaczą, że pierwsza dawka nie daje pewności co do uodpornienia się na chorobę.

Do niepokojącej sytuacji doszło w Stanach Zjednoczonych. 45-letni pielęgniarz ze szpitala w San Diego w Kalifornii, 18. grudnia zaszczepił się przeciwko COVID-19. Choć po pierwszych dniach od przyjęcia specyfiku mężczyzna czuł się dobrze, a jedyną niedogodnością był ból ramienia, gdzie podano mu specyfik.

Zobacz także: Posłanka partii rządzącej interweniuje ws. nowych obostrzeń

Jednakże sześć dni później, po przyjęciu specyfiku od firmy Pfizer, mężczyzna poczuł się już gorzej. Matthew W. poczuł nadmierne zmęczenie oraz dopadły go bóle mięśni i dreszcze. Zaniepokojony tą sytuacją przebadał się testem na COVID-19, który okazał się być pozytywny.

Zdaniem doktora Christiana Ramersa z kliniki Famili Health Centers w San Diego, nie jest to zaskakujący przypadek – “To nie jest nieoczekiwany scenariusz. Z testów klinicznych szczepionki wiemy, że odporność uzyskuje się dopiero po 10-14 dniach od zaszczepienia” – wyjaśnił.

Szczepionka nie jest skuteczna?

Naukowcy oraz medycy zastrzegają, że szczepionka na koronawirusa musi zostać podana dwukrotnie, aby zwiększyć szansę na uodpornienie organizmu człowieka przed wirusem – “Pierwsza dawka daje około 50 procent odporności, dopiero po drugiej osiąga ona poziom 95 procent” – wspomniał specjalista od chorób zakaźnych Christian Ramers.

Telewizja ABC News spekuluje, że pielęgniarz Matthew W. mógł już wcześniej być zarażony koronawirusem. Amerykańscy dziennikarze, że wirus może przebywać nawet do 14 dni w stanie inkubacji, a więc podana szczepionka mogła nie zadziałać w jego przypadku.

interia

Dodano w Bez kategorii

Niemiecki ekspert Reinhard Petzold od ponad 30 lat zajmuje się wprowadzaniem do Polski rodzimych inwestorów. Wprost nazwał nasz kraj miejscem taniej siły roboczej. Zachodni dystrybutorzy wykorzystali fakt zachłyśnięcia się przez Polaków ich towarem podnosząc przy tym cenę produktów.

W niemieckim portalu “kurt.digital” ukazał się wywiad, gdzie prezes Niemiecko-Polskiego Towarzystwa na Rzecz Współpracy Gospodarczej wyjawił wprost wykorzystanie Polaków w interesie swojego państwa – “Polacy zostali rozjechani przez kapitalizm. Również przez nas. Niemcy bardzo mocno przyczynili się do zmian w Polsce, tak by były one dla nas korzystne” – przyznał.

Zobacz także: JSW wkrótce zmieni nazwę. Spółka nie chce być już kojarzona z węglem

Kontynuując swój wywód potwierdził on obowiązujący stereotyp o naszym kraju, który funkcjonuje jako zaplecze dla zachodniego kapitału – “Zbudowaliśmy Polskę jako kraj taniej siły roboczej. Polsce było bardzo trudno pozbyć się tego wizerunku” – powiedział Reinhard Petzold.

Petzold potwierdza manipulację cenową!

Niemiecki ekspert potwierdził w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że zachodni kapitał winduje w naszym kraju ceny za oferowane Polakom usługi i produkty. Wyjaśnienie tej tezy znajduje się bowiem w raporcie Brandenburskiej Centrali Konsumenckiej, gdzie za chemię gospodarczą, słodycze i kosmetyki na niemieckim rynku płaci się 20 procent mniej niż w Polsce.

“Postanowili to dodatkowo wykorzystać podnosząc ceny. Nie każdy Polak może sobie pozwolić na podróż do Niemiec. Z naszych badań wynika, że niemieckie sieci handlowe sprzedają w Polsce te produkty, które Polacy chętnie kupują w Niemczech” – wyjaśnił.

Prezes Niemiecko-Polskiego Towarzystwa na Rzecz Współpracy Gospodarczej wyznał wprost, że nie istnieje żaden logiczny powód, w którym ceny niemieckich produktów miałyby być wyższe w naszym kraju niż w Niemczech.

“Nie ma żadnego ekonomicznego powodu, żeby taka sama czekolada – o tym samym składzie, masie i tego samego producenta – była w polskim Lidlu droższa, niż w Niemczech. To samo dotyczy środków do prania. Najczęstszy argument przedstawicieli niemieckich sieci handlowych, że ceny w Polsce muszą być wyższe, bo zawierają koszty transportu jest niedorzeczny. Odległość między Frankfurtem nad Odrą a Słubicami jest żadna, a mimo to ceny niektórych artykułów w drogerii pewnej sieci po stronie niemieckiej są wyraźnie niższe” – podkreślił.

Upadek komunistycznego reżimu oraz otwarcie się polskiego rynku na zachodni kapitał spowodował w naszym kraju zatracenie się Polaków w wyobrażeniu o tamtejszych produktach. Reinhard Petzold porównał tą sytuację z Zjednoczeniem Niemiec po upadku muru berlińskiego.

“Analogiczny proces miał miejsce w landach dawnej NRD. Konsekwencją było to, że zainteresowanie produktami z np. Brandenburgii całkowicie się załamało. Były sprzedawane za bezcen, mimo że były lepsze: miały lepszy skład i smak, niż te zachodnie. Trwało to 8-9 lat, aż ludzie zaczęli dopuszczać do świadomości myśl, że nie da się zjeść atrakcyjnego opakowania i że ich lokalne rzeczy smakują lepiej. Myślę, że część ludzi w Polsce wciąż jeszcze musi dojść do tej konstatacji” – ocenił niemiecki biznesmen.

forsal

Dodano w Bez kategorii

Z ujawnionych wytycznych ministerstwa obrony narodowej wynika, że żołnierze, którzy nie będą chcieli się zaszczepić, będą poddani znacznym ograniczeniom. M.in. tylko zaszczepieni wojskowi będą kierowani na kursy i szkolenia. Ministerstwo podkreśla, że szczepienia są dobrowolne.

Sprawą zainteresowali się już posłowie, m.in. Paweł Szramka z Kukiz’15 i Anna Maria Siarkowska z klubu PiS. Wg dokumentu, który udostępnili, “żołnierze Wojska Polskiego oraz funkcjonariusze pozostałych służb mundurowych, którzy wyrażą taką wolę zostaną zaszczepieni w I etapie, po pracownikach sektora ochrony zdrowia”.

Szczepienia bardzo dobrowolne

Co jeśli nie “wyrażą takiej woli”? “W 2021 roku tylko zaszczepieni żołnierze będą kierowani na kursy i szkolenia, w tym podoficerskie i oficerskie, a także na kursy kwalifikacyjne i doskonalące” – można przeczytać w dokumencie. “Jedynie żołnierze, którzy poddali się szczepieniu będą mogli w przyszłym roku uczestniczyć w misjach poza granicami kraju oraz będą wyznaczani na stanowiska służbowe poza granicami państwa” – poinformowano. Zaznaczono także, “że fakt dobrowolnego zaszczepienia się(…) będzie miał wpływ na opinię służbową”.

Zobacz także: Posłanka partii rządzącej interweniuje ws. nowych obostrzeń

Szczepienia w Polsce rozpoczęły się kilka dni temu. Na początku szczepieni są pracownicy ochrony zdrowia. Pierwsze szczepienia były transmitowane na żywo.

Tak wygląda „dobrowolność” szczepień według Ministerstwo Obrony Narodowej! Wstyd Panie Ministrze Mariusz Błaszczak, że w…

Opublikowany przez Pawła Szramkę Wtorek, 29 grudnia 2020

Dotarło do mnie pismo dot. realizacji Narodowego Programu Szczepień w MON. Zakładam,że pismo jest prawdziwe. Ciekawa jestem,jaka jest podstawa prawna wpływu szczepienia lub jego braku na opinię służbową oraz na kierowanie na kursy szkolenia? Będę o to pytać.

— Anna Maria Siarkowska AnnaMariaSiarkowska Tuesday, December 29, 2020
Dodano w Bez kategorii

20-letni muzułmanin z Francji umieścił w mediach społecznościowych zdjęcie… z rodzinnego spędzania Świąt Bożego Narodzenia. W odwecie został pobity przez innych muzułmanów. – Młody człowiek zaatakowany za to, że obchodził Boże Narodzenie i że nie jest ‘dobrym Arabem’ (…) Nie ma miejsca na separatyzm w naszym kraju, nie ma miejsca na rasizm – skomentował minister spraw wewnętrznych Francji Gerald Darmanin.

Sprawa odbiła się szerokim echem we Francji. Skłoniła do publicznego komentarza tak władze krajowe – w osobie choćby szefa MSW – jak i lokalne. – Niedopuszczalna agresja motywowana zwyczajnym rasizmem i nienawiścią do policji. Francja potrzebuje republikańskiej policji – napisał przewodniczący władz regionu Grand Est Jean Rottner.

Zobacz także: Trzęsienie ziemi w Chorwacji. Trwa akcja ratunkowa [ZDJĘCIA, WIDEO]

Matka pobitego jest funkcjonariuszką policji. – Ta sprawa nie może pozostać bez dalszych działań. To zachowania sekciarskie i rasistowskie. Jest to niedopuszczalne w XXI wieku. Każdy może świętować, co chce, i według własnego uznania – powiedziała.

20-letni muzułmanin najpierw otrzymał groźby, a potem został pobity przez ich autora i jego znajomych. Napastnicy tłumaczyli się przed policją, że zostali sprowokowani.

Interia.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@HotelWisla

Na Śląsku doszło do ukarania mandatem za nieprzestrzeganie reżimu sanitarnego oraz rządowych obostrzeń. Policja skontrolowała jeden z bytomskich stoków, na którym urządzono zjazd sankami. Natomiast w Częstochowie funkcjonariusze wystawili mandat właścicielowi siłowni, która była otwarta.

W Bytomiu funkcjonariusze policji podczas kontroli natknęli się na otwartą placówkę rekreacyjną. Na jednym ze stoków umieszczonym przy ulicy Blachówka, grupa stu osób zjeżdżała na sankach pomimo obowiązujących od wczoraj zaleceń rządu. Właściciel placówki został ukarany mandatem za sprzedawanie kart wstępu.

Zobacz także: Ostateczna decyzja ws. występu Polaków w Turnieju Czterech Skoczni

Policja odwiedziła również w tym mieście siłownie. W jednej z nich nakryto na ćwiczeniach grupę 32 osób. Sprawę przekierowano do Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, gdzie wszczęto postępowanie za wykroczenie przeciwko obostrzeniom.

Podobne przypadki działających siłowni, pomimo zamknięcia ich przez rząd znajdują się w wielu miastach na Śląsku. Również w Jastrzębiu Zdrój policja wszczęła postępowanie wobec właściciela tamtejszej placówki, za prowadzenie działalności w czasie restrykcji.

Policja kara obywateli za walkę o zdrowie?

Kolejnym przypadkiem walki o przeżycie właścicieli siłowni są dwa takie obiekty w Częstochowie, gdzie również trwa postępowanie karne – “Na właściciela jednej z siłowni w Częstochowie został nałożony mandat karny, ponieważ wbrew zakazowi ćwiczyły tam osoby nie związane z kadrą narodową. Natomiast w stosunku do drugiego zostały podjęte czynności, mające na celu zweryfikowanie czy grupa ćwiczących w siłowni kilkunastu osób mogła tam przebywać” – informuje częstochowska komenda policji.

Z kolei siemianowiccy policjanci ujawnili w poniedziałek, że w galerii handlowej otwarty jest sklep, który według obowiązujących przepisów powinien być zamknięty. Także w tym przypadku powiadomiona została Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna, a sporządzona przez mundurowych dokumentacja urzędowa trafiła do zespołu zajmującego się wykroczeniami.

Warto przypomnieć, że w związku z epidemią koronawirusa od 28 grudnia do 17 stycznia zamknięte są m.in. restauracje, siłownie, kluby fitness i stoki narciarskie.

wp

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Twitter

Niedaleko stolicy Chorwacji – Zagrzebia – doszło do silnego trzęsienia ziemi o magnitudzie 6,4 w skali Richtera. Już wczoraj doszło do trzęsienia w tych okolicach, jednak słabszego. Trwa akcja ratunkowa, pojawiły się informacje o pierwszej ofierze śmiertelnej.

Wstrząsy były odczuwalne także w sąsiednich państwach. Pojawiają się informacje, że zauważono je na Węgrzech, w Austrii, w południowych Niemczech, Bośni i Hercegowinie, Słowenii i Serbii, a także w dużej części Włoch, od Bolzano na północy po Neapol na południu. Zawieszono działalność elektrowni atomowej w Krszku na południu Słowenii. Wstrząsy były widoczne podczas transmisji na żywo m.in. chorwackich stacje tv, a także obrad słoweńskiego parlamentu.

Jest to prawdopodobnie jedno z najsilniejszych trzęsień ziemi w historii Chorwacji. Jego epicentrum znajdowało się w położonym około 40 km od Zagrzebia mieście Petrinja. To tam odnotowano największe zniszczenia, a także pierwszą ofiarę śmiertelną – dziecko.

Twitter, Interia

Dodano w Bez kategorii