Ministerstwo Zdrowia

Ministerstwo Zdrowia ostrzega przed wariantem omikron / Fot. Pixabay

– Szczęśliwie się złożyło, że umiera tylko dwa razy więcej ludzi niż normalnie, a nie np. pięciokrotnie jak w Lombardii – powiedział w rozmowie z “Dziennikiem Gazetą Prawną” prof. Andrzej Horban, doradca premiera ds. walki z koronawirusem.

– W poprzednich latach umierało około tysiąca osób dziennie, a od trzech miesięcy po dwa tysiące. Połowa z tego nadmiarowego tysiąca to osoby z potwierdzonym COVID. Z tych pozostałych 500 nadmiarowych zgonów część umiera z powodu nierozpoznanego COVID-u – stwierdził. Zaznaczył, że zdarzają się zgony “bo system jest przeciążony”. – Ta sama liczba karetek, co kiedyś, musi teraz obsłużyć przypadki koronawirusa. Więc pacjenci umierają, np. na zawał, zanim karetka dojedzie. Na tym polega dysfunkcja systemu – podkreślił.

Co ciekawe, zdaniem profesora w pewnych okolicznościach dobrze jest, jeśli większa ilość osób zakazi się koronawirusem. – Ci, którzy przechodzą chorobę łagodnie, niech się zakażają, bo im więcej przechoruje, tym większa bariera dla wirusa. Im więcej osób przejdzie łagodnie, tym większe korzyści społeczne – stwierdził.

Zobacz także: Nikt nie chciał pomóc bezdomnej kobiecie w ciąży. Interweniuje katolicka fundacja

Prof. Horban podkreślił, że nie można “zapuszkować” 450 mln Europejczyków w domach. W jego opinii, mamy obecnie do czynienia z balansowaniem między odmrażaniem gospodarki i życia społecznego a izolacją. – Cały czas tak robimy. To normalna metoda postępowania z infekcjami przenoszonymi drogą oddechową – podkreślił.

Jak powiedział, polski rząd zupełnie świadomie latem poluzował obostrzenia, licząc się z większą liczbą zakażeń. – Absolutnie świadomie. Trochę chronić, trochę pozakażać – stwierdził. – Dopóki chorują ludzie młodzi, dla których to zwyczajny katar, to niech chorują. Nabiorą odporności – ocenił.

rp.pl

Dodano w Bez kategorii
Konfederacja

Konfederacja może niebawem zniknąć z Facebooka / Fot. Twitter

– Konfederacja proponuje projekt ustawy, który zlikwidowałby obowiązkowe ubezpieczenie społeczne – powiedział Sławomir Mentzen, członek Rady Liderów Konfederacji i prezes Kongresu Polskiego Biznesu.

Politycy Konfederacji przedstawiają postulaty, które ich zdaniem miałyby pomóc polskim przedsiębiorcom w trudnym okresie, jaki obecnie przechodzi gospodarka. – Jedyną sensowną odpowiedzią na to, co się dzieje, jest wspieranie polskich drobnych przedsiębiorców, a przynajmniej nieprzeszkadzanie im, tak żeby mieli jakiekolwiek szanse w rywalizacji z wielkimi, międzynarodowymi firmami oraz ze spółkami Skarbu Państwa – przekonywał Mentzen. Konfederacja postuluje też zmiany w kwestii ulgi abolicyjnej.

Skarbnik ugrupowania, mec. Michał Wawer przypomniał, że w 2014 roku weszła w życie umowa o zabezpieczeniu społecznym między Polską i Ukrainą. Jak mówił, gwarantuje ona, że “ZUS ma obowiązek wypłacać obywatelom Ukrainy zamieszkałym w Polsce emeryturę minimalną, pokrywaną z pieniędzy polskich przedsiębiorców i polskich pracowników, którzy w Polsce swoje ciężko zarobione pieniądze oddają w postaci składek ZUS do państwa”. Konfederacja postuluje wycofanie się z tego porozumienia.

Zobacz także: Pomorski klub ominął obostrzenia. Właściciel dziękuje Jackowi Kurskiemu

– Polacy, którzy przynajmniej częściowo zostali już wypchnięci za granicę, są pozbawieni ulgi abolicyjnej i zmuszani do tego, żeby w momencie, kiedy do Polski wracają np. z pracy sezonowej, płacić tutaj na miejscu dodatkowy podatek dla Polaków pracujących za granicą – zauważył Wawer. W tym wypadku Konfederacja chciałaby, aby wprowadzić abolicję podatkową.

– Polacy są wypychani za granicę, zachęcani do tego, żeby ci, którzy już pracują okresowo (za granicą), żeby wyjechali na stałe, a jednocześnie tworzy się dla obywateli Ukrainy, również dla obywateli krajów azjatyckich, system zachęt do tego, żeby do Polski przyjechali i objęli miejsca pracy, objęli miejsca w życiu społecznym i gospodarczym opróżnione przez Polaków wypchniętych za granicę. Taki system proponuje nam Prawo i Sprawiedliwość, taki system realizuje ręka w rękę z Platformą Obywatelską – przekonywał skarbnik Konfederacji. – Na to naszej zgody nie ma – podkreślił.

businessinsider.com.pl

Dodano w Bez kategorii
Kobieta w ciąży

/ fot. pixabay

Zdaniem ginekologa i położnika, redaktora naczelnego pisma „Nowy Gabinet Ginekologiczny” dr Jacka Tulimowskiego Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników oraz Polskie Towarzystwo Neonatologiczne powinny wydać wspólnie rekomendacje na temat stosowania szczepionek na koronawirusa w czasie ciąży.

– Trzeba sobie zadać pytanie, czy ryzyko zaszczepienia się może być większe niż przebycie choroby. Dla matki na pewno nie, nie mamy jednak żadnych danych na temat tego, czy mogą wystąpić jakieś powikłania po szczepieniu dotyczące płodu i dziecka w przyszłości – stwierdził Tulimowski. Ocenił, że pod tym aspektem szczepienia na koronawirusa powinny zostać wydane jasne wytyczne przez wiodące organizacje naukowe.

Zdaniem ginekologa sama ciąża może mieć negatywny wpływ na przebieg choroby. – Wiadomo, że podczas przebiegu prawidłowej ciąży dochodzi do zmian, które mogą pogarszać przebieg tej infekcji. Są to na przykład zmiany w układzie sercowo naczyniowym kobiety – zwiększa się częstość skurczów serca, objętość wyrzutowa serca, rośnie zużycie tlenu. Pogarszają się też parametry oddechowe, ponieważ maleje całkowita pojemność płuc, pojawiają się trudności w usuwaniu wydzieliny płucnej, występuje obrzęk błony śluzowej noso-gardła. Kobieta w ciąży gorzej oddycha również dlatego, że ma wysoko uniesioną przeponę z powodu powiększenia się macicy – podkreślił.

Zobacz także: Nikt nie chciał pomóc bezdomnej kobiecie w ciąży. Interweniuje katolicka fundacja

Ze względu na zmiany w układzie immunologicznym, jakie następują w czasie ciąży, kobiety wówczas są bardziej podatne na infekcje. Co więcej, receptor ACE2, za pośrednictwem którego SARS-CoV-2 wnika do komórek, jest obecny również na komórkach łożyska. Na razie nie ma jednak dostatecznej liczby danych na temat tego, czy płód może się zarazić wirusem od matki przez łożysko (transmisja pionowa), zaznaczył dr Tulimowski.

– Jeśli porównamy korzyści ze szczepienia do ewentualnego ryzyka, to szczepienie ciężarnych przeciw SARS-CoV-2 wydaje się rozsądnym postępowaniem. Jednak ja się zgadzam z rekomendacjami brytyjskiego rządu, który nie zaleca obecnie rutynowych szczepień kobiet ciężarnych. Rekomenduje natomiast szczepienia tym kobietom w ciąży, które są szczególnie narażone na zakażenie SARS-CoV-2 lub mają czynniki ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19 – podkreślił. Co ciekawe wśród zaszczepionych w Polsce jest także lekarka będąca w ciąży.

dziennikwschodni.pl, polsatnews.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @Twitter

W Dzień Republiki indyjscy farmerzy zorganizowali protesty, które przerodziły się w ostre zamieszki w New Delhi. Przez stolicę Indii przedarły się dziesiątki tysięcy rolników. W trakcie protestów zginęła jedna osoba. Owinięto ją indyjską flagą i utworzono barykadę z ludzi. Stała się ona dla protestujących symbolem walki z rządowymi zmianami rolnymi.

O godzinie 10 czasu lokalnego odbywała się parada wojskowa z okazji święta narodowego Dnia Republiki, hucznie obchodzonego w Indiach. W ten sam dzień farmerzy, którzy koczują od dwóch miesięcy na obrzeżach New Delhi zapowiedzieli własny pochód. Lokalna policja i administracja początkowo, nie chciała dopuścić do protestów o tej samej porze co uroczystości państwowe. Ostatecznie przemarsz rolników zaplanowano na godzinę 12.

Zobacz także: Stop cenzurze w Internecie – petycja i raport złożone u premiera

Na nieszczęście zarówno służb jak i organizatorów rolnicy zaczęli się gromadzić na trasie parady wojskowej już o godzinie 10. Jak tłumaczył potem dziennikarzom reprezentant rolników, Gurvinder Singh – “Mówiłem, że wjedziemy do Delhi na traktorach i zrobimy paradę. Dopięliśmy swojego i nie odpuścimy, póki rząd nie odwoła reform” – powiedział.

Protesty rolników wywołały ostre zamieszki na obrzeżach miasta, skąd grupy protestujących oraz jadących na traktorach chciała udać się na wcześniej ustalone miejsce zgromadzenia.

Ostre rozruchy i wkroczenie do Czerwonego Fortu

Uczestnicy protestów nie tylko przedarli się do centrum miasta, ale przedostali się do wewnątrz Czerwonego Fortu, gdzie zgodnie ze zwyczajem kończy się parada wojskowa. W tym orku zrezygnowano z licznego udziału publicznego i ostatecznie dopuszczono tylko 4 tysiące widzów. Ze względu epidemii koronawirusa nie zaproszono również zagranicznych gości do uczczenia 72. rocznicy podpisania indyjskiej konstytucji.

W trakcie starć farmerów z policją w ruch poszedł gaz pieprzowy oraz pałki teleskopowe. Siły prewencji miały nie dopuścić do zablokowania trasy przemarszu wojskowych.

“Większość rolników chce pokojowego przejazdu do Delhi. Są tu obecni pewni ludzie, którzy próbują zakłócić pokojowy przejazd. Prowokowali rolników również w poniedziałek wieczorem” – powiedział dla “The Indian Express” Satnam Singh Sidhu, wiceprezydent Zrzeszenia Indyjskich Rolników z Pendżabu.

Jeden z protestujących wdrapał się na maszt i zamieścił na nim trójkątną flagę reprezentującą sikhów. Satnam Singh Sidh stanowczo odciął się od tego precedensu, przypominając, że pomimo pochodzenia większości rolników z Pendżabu, gdzie narodziła się ta religia, to mogłoby to doprowadzić do pogromów.

Zdaniem protestujących rolników rządowa ustawa zlikwiduje państwowy system cen minimalnych i dopuści na rynek indyjskie korporacje, co postawi rolników w gorszej sytuacji. Premier Narendra Modi przekonuje jednak, że reformy uwolnią rolników od sztywnego systemu cen, a indyjskie konglomeraty zainwestują w potrzebną rolnictwu infrastrukturę.

wnp/apnews.com

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Rzeczpospolita

Dzisiaj na dworcu głównym we Frankfurcie miał miejsce atak mężczyzny uzbrojonego w nóż na przechodniów. Niemiecka policja informuje o kilku rannych osobach, w tym jedna znajduje się w ciężkim stanie. Sprawca brutalnego wydarzenia został już ujęty przez służby.

Około 9 nad ranem nożownik zaatakował dziś przechodniów znajdujących się na dworcu kolejowym we Frankfurcie. Przed przybyciem policji, napastnik zdążył ranić kilka osób. Natomiast szybka interwencja służb, nie dopuściła do jeszcze większego rozlewu krwi.

Zobacz także: Izrael „zamyka niebo” aby walczyć z rozprzestrzenianiem się COVID-19

Atak nożownika na dworcu kolejowym

Atak został szybko udaremniony, a napastnik został aresztowany przez niemiecką policję – “Żadna z ofiar nie otrzymała obrażeń, które zagrażałyby życiu. Dokładne okoliczności zbrodni są teraz przedmiotem śledztwa. Dalsze niebezpieczeństwo zostało zażegnane” – informują służby.

Niemiecka policja nie podała faktycznej liczby rannych osób, które ucierpiały w wyniku ataku nożownika. Poinformowano media tylko i kliku osobach oraz jednej przebywającej w szpitalu w ciężkim stanie.

Warto przypomnieć, że w listopadzie zeszłego roku w Oberhausen w Nadrenii Północnej-Westfalii miał miejsce podobny atak nożownika. Wówczas to napastnik ranił ciężko cztery osoby, natomiast jedna była w stanie zagrażającym życiu.

dailymail.co.uk

Dodano w Bez kategorii
W 2021 r. "Łucznik" dostarczył kilkanaście tysięcy karabinków MSBS GROT dla polskiego wojska

W 2021 r. "Łucznik" dostarczył kilkanaście tysięcy karabinków MSBS GROT dla polskiego wojska / Fot. TT/@terytorialsi

Wczoraj portal “Onet” opublikował artykuł alarmujący o fatalnym stanie polskiej armii pod względem broni. Polski karabinek Grot, na którego MON wydał pół miliarda złotych spotkał się z ostrą krytyką fachowców z jednostki specjalnej GROM. Pomimo tego wadliwa broń została dopuszczona do użytku przez żołnierzy, w tym przez Wojska Obrony Terytorialnej. KO na wieść o tym zdecydowała się na zwołanie sejmowej komisji obrony, aby rząd wyjaśnił tą sprawę.

Koalicja Obywatelska apeluje do przewodniczącego sejmowej Komisji Obrony Narodowej o zwołanie posiedzenia, na którym zostanie wyjaśniona sprawa nabycia przez Ministerstwo Obrony Narodowej wadliwego sprzętu. Poseł Joanna Kluzik-Rostowska daje przewodniczącemu Michałowi Jachowi miesiąc na zorganizowanie przesłuchania dla osób i podmiotów zaangażowanych w wartą pół miliarda złotych trefną inwestycję polskiego rządu.

Zobacz także: Prezydent zakpił z przedsiębiorców? „Karanie jest koniecznością”

“Przewodniczący komisji ma miesiąc, aby taką komisję zwołać. Posiedzenie komisji to pierwszy krok. W zależności od jej efektu podejmiemy następne kroki. Okaże się, czy jest to sprawa dla Najwyższej Izby Kontroli, czy dla prokuratora. A może dla obu tych instytucji. Na pewno tego nie zostawimy” – poinformowała poseł KO.

Wadliwy karabinek Grot

Należy wrócić do 2017 roku, gdy ówczesny Minister Obrony, Antonii Macierewicz obwieścił sukces pozyskując od radomskiej spółki militarnej. Fabryka Broni “Łucznik” otrzymała kontrakt wojskowy na wykonanie 53 tysięcy egzemplarzy modułowej broni maszynowej. Umowa wówczas podpisana opiewała na 500 milionów złotych, a sam Minister Macierewicz nie krył pochwał dla tego produktu.

Już wtedy wiadomość ta zszokowała grono ekspertów, które zdziwiło się na wieść o pominięciu Inspektoratu Uzbrojenia, który zajmuje się certyfikowaniem nowego uzbrojenia. MON tłumaczył się wówczas ogromem nakładem pracy posiadanym przez Inspektorat, a także pilną koniecznością uzbrojenia żołnierzy WOT.

Kontrakt z radomską spółką został podpisany pomimo, że karabinek Grot nie uzyskał jeszcze odpowiedniego certyfikatu, a badania kwalifikacyjne były wciąż przeprowadzane.

Jednostka specjalna GROM otrzymała polecenie przetestowania nowego sprzętu, aby podzielić się z decydentami opinią na temat broni – “Podstawowy problem polegał na tym, że konstrukcja mocowania regulatora gazowego nie została zabezpieczona i podczas użytkowania wypadał. Mieliśmy strzelanie, podczas którego z każdego z pięciu karabinków wyleciał regulator gazowy. Bez tego urządzenia broń się nie przeładuje, karabin nie wystrzeli” – powiedział żołnierz biorący udział w testach.

Żołnierz opowiedział również o podejściu producentów do ich raportu, uznający jednostkę za zbyt przewrażliwioną na tym punkcie – “To dobra broń, ale wymagała poprawek. Mimo że przedstawialiśmy twarde dowody na to, że jest wadliwa i należy jeszcze nad nią popracować, powiedziano nam, że jesteśmy zmanierowani, bo jesteśmy GROM-em i mieliśmy okazję działać na najlepszym sprzęcie” – kontynuował gromowiec.

Napływające skargi i ponowny test broni

Były wojskowy i członek jednostki GROM, Paweł Mosznera ze względu na pojawiające się skargi, otrzymał zadanie przeprowadzenie ponownych testów karabinka Grot.

Od maja 2020 r. zespół Mosznera prowadził kilkakrotnie testy z karabinkiem Grot. W zespole znaleźli się: renomowany rusznikarz, były funkcjonariusz Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji z Wydziału Badań Broni i Balistyki, byli żołnierze, w tym żołnierze GROM, instruktorzy strzelectwa, a także żołnierze, którzy użytkują grota w WOT. Na prośbę zespołu swoje opinie przedstawili też żołnierze Sił Zbrojnych oraz WOT, którzy na co dzień z niego korzystają.

W efekcie kilkumiesięcznych prac powstała analiza “Grot – do raportu”, z której wynika, że karabinek z Radomia nie tylko może zawieść na polu walki, ale może stanowić realne zagrożenie dla jego użytkowników. Na ponad 30 stronach autorzy raportu udokumentowali 22 awarie, usterki i wady konstrukcyjne tej broni. Ich pełna lista znajduje się w oryginalnym tekście raportu. Poniżej przedstawiamy główne problemy.

“Strzelcy podchodzili do karabinka po kolei i krótkimi seriami opróżniali magazynki. Nie strzelano długimi seriami. Zmiany strzelców pozwalały broni na odprowadzenie nieco ciepła. Dramat rozpoczął się przy 10. magazynku. Broń zaczęła dymić mimo tego, że była poprawnie przygotowana do strzelania” – opowiadał Mosznera.

Żołnierze skarżyli się również na przegrzewające się łoże karabinka, gdzie podtrzymuję się broń – “Łoże karabinka, czyli element, który okrywa część lufy, rozgrzał się tak bardzo, że nie dało się strzelać bez rękawiczek. Bez nich żołnierz nie będzie w stanie wystrzelić tylu magazynków w sytuacji bojowej, nie parząc dotkliwie dłoni” – dodał.

Rdza i piasek – wrogowie radomskiej broni

Paweł Mosznera powiedział również o innych problemach trapiących karabinek Grot. Żołnierze mówili przełożonym o wypadającym regulatorze gazowym odpowiadającym za przeładowanie broni oraz tłoku. Aby przeciwdziałać ich wypadaniu, żołnierze zabezpieczali je plastikowymi trytykami.

Kolejnym istotnym problemem było słabe wykonanie kolby posiadającej również regulator długości – standard przy najnowszych karabinach maszynowych. Kolba nie tylko łamała się żołnierzom, ale również w trakcie użytkowania broni na poligonie, wystarczyło aby trochę piasku dostało się do środka regulatora co unieszkodliwiało tą część.

“Są wykonane z tworzywa sztucznego, które jest mało odporne na uderzenia. Oczywiście, nie wszystkie pękają, ale jest partia, która łamie się w tym samym miejscu. Musi być niezawodna i zapewniać stabilne oparcie podczas strzelania. Wojsko też ćwiczy ciosy kolbą, czasem trzeba się na niej oprzeć, czasem mocnej nią uderzyć. A ta w grocie jest za delikatna” – mówił jeden z żołnierzy.

Kolejnym wrogiem dla broni są deszczowe warunki pogodowe. Wielokrotnie żołnierze WOT informowali o rdzewiejących zamkach i suwadłach, które trzeba było codziennie czyścić odpowiednimi środkami chemicznymi.

Przedstawiciele WOT za pomocą Twittera odpowiadali na oskarżenia zawarte w artykule “Onetu” nazywają je fałszywymi i pozbawionymi specjalistycznej analizy.

onet

Dodano w Bez kategorii
Laptop.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. unsplash.com

Blokowanie użytkowników mediów społecznościowych wywołuje falę komentarzy. Platformy dopuszczają się często cenzurowania treści, które nie naruszają prawa. Administratorzy blokują zwykle internautów prezentujących poglądy konserwatywne, patriotyczne i chrześcijańskie. W związku z tym, Instytut Ordo Iuris i Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich złożyli w Kancelarii Premiera apel w sprawie podjęcia działań zwalczających cenzurę w Internecie. Petycję poparło ponad 40 osób ze świata mediów i nauki. Prawnicy przekazali także raport dotyczący stanu wolności słowa w mediach.

PRZECZYTAJ RAPORT – LINK

PODPISZ PETYCJĘ – LINK

Autorzy apelu do Premiera zwracają uwagę na to, że Internet, który miał być przestrzenią wolnej debaty, staje się obszarem działań cenzorskich. Nieuprawnione praktyki korporacji medialnych naruszają gwarantowaną w Konstytucji RP wolność słowa. Podpisani pod petycją domagają się wprowadzenia rozwiązań gwarantujących, że platformy internetowe nie będą mogły usuwać treści, które nie naruszają polskiego prawa. Postulują również wdrożenie skutecznych procedur odwoławczych dla użytkowników, którzy zostali ocenzurowani. Apel poparli m.in. Przemysław Babiarz, Witold Gadowski, Grzegorz Górny, dr Jolanta Hajdasz, Igor Janke, Michał Karnowski, Cezary Krysztopa, Paweł Lisicki, Maciej Pawlicki, Piotr Semka, Krzysztof Skowroński, ks. Henryk Zieliński czy Krzysztof Ziemiec.

Koniec lockdownu w Bułgarii. Rząd zapowiedział zmiany

Instytut Ordo Iuris zwraca uwagę w raporcie, że nie ma obecnie skutecznych regulacji, ani na poziomie krajowym, ani europejskim, które zapewniałyby należytą ochronę internautów. Autorzy publikacji podkreślają także, iż wolność słowa może być ograniczona wyłącznie w przypadkach przewidzianych w Konstytucji i po spełnieniu odpowiednich przesłanek. Przypominają też głośne przypadki cenzury w Internecie, np. usunięcie z YouTube programu Pawła Lisickiego, gdzie przedstawiano nauczanie Kościoła nt. homoseksualizmu czy zablokowanie przez Allegro możliwości zakupu książki Rafała Ziemkiewicza. Porównują także gwarancje wolności słowa obowiązujące w Polsce z tymi, które wdrożono w innych krajach, m.in. w Niemczech czy we Włoszech. 

“Ogromne firmy medialne wprost nazywa się dziś oligopolem i regulatorami wolności słowa. Są one w stanie wykluczyć z debaty publicznej nawet prezydenta Stanów Zjednoczonych, nie wspominając o polskich dziennikarzach czy telewizjach internetowych. Dzisiaj poza platformami społecznościowymi trudno się komunikować. Co więcej, skutecznie uniemożliwiają one działanie konkurencji” – podkreślił dr Tymoteusz Zych – wiceprezes Ordo Iuris.

Dodano w Bez kategorii

W 2017 roku doszło do haniebnego gwałtu na 3-letnim dziecku, które zostało również zamordowane. W zeszłym roku Sąd Apelacyjny w Łodzi zmniejszył karę dla oprawcy z 25 lat wiezienia na 15 lat oraz 100 tysięcy złotych kary. Zbigniew Ziobro jako Prokurator Generalny złożył wniosek o kasację tego wyroku.

Minister Sprawiedliwości złożył o kasację wyroku Sądu Apelacyjnego z Łodzi podjętego w lutym zeszłego roku. Wówczas to zmniejszono karę dla mordercy i gwałciciela 3-letniego dziecka z Wieruszowa na 15 lat pozbawienia wolności oraz 100 tysięcy złotych kary. Pierwotnie Sąd Okręgowy w Sieradzu w 2019 roku zawyrokował karę 25 lat więzienia.

Do samego brutalnego zdarzenia doszło w 2017 roku w województwie łódzkim koło Wieruszowa. Imigrant z Kanady posiadający również obywatelstwo portugalskie o imieniu Steve V. znęcał się nad 3-letnim Nikodemem. Według śledczych stan ten miał trwać około tygodnia, w trakcie którego doszło również do czynów pedofilskich i pobić. Na skutek zadanych obrażeń, dziecko zmarło w szpitalu.

Zobacz także: Koniec lockdownu w Bułgarii. Rząd zapowiedział zmiany

“Najwyższe prawo bywa najwyższym bezprawiem. Państwo wskutek takich wyroków przestaje być państwem prawa, a staje się oazą przestępców” – komentował wówczas sprawę Premier Mateusz Morawiecki.

Oburzony Ziobro wnosi o kasację wyroku

Prokurator Generalny wniósł dzisiaj do prokuratury o kasację wyroku sądu apelacyjnego – “Nie ma mojej zgody na tak niski wyrok za bestialską zbrodnię na bezbronnym i niewinnym dziecku. Tego rodzaju wyrok jest szokujący, rażąco łagodny. Mężczyzna nie powinien nigdy wyjść na wolność” – podkreślił Zbigniew Ziobro.

Jego zdaniem oprawca 3-letniego chłopca kierował się niskimi pobudkami, a popełniona zbrodnia zasługuje na najwyższe potępienie. Według biegłych, sąd nie wziął pod uwagę zaburzeń psychicznych występujących u oprawcy. W ich wyniku imigrant miał wykazywać się niezwykłą agresywnością oraz śmiertelnie pobić dziecko.

“Należyte uwzględnienie tych okoliczności, przy braku szczególnych okoliczności łagodzących, winno prowadzić do uznania, że kara 15 lat pozbawienia wolności jest karą rażąco niewspółmiernie łagodną, nie spełnia wymogów prewencji indywidualnej, jak też przeczy względom na społeczne oddziaływanie kary i nie czyni zadość potrzebom w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa” – argumentował Minister Sprawiedliwości.

wp

Dodano w Bez kategorii

Fundacja Małych Stópek ze Szczecina zaangażowała się w pomoc bezdomnej kobiecie w ciąży. – Ciekawe, że nikt jej pomocy nie zaoferował ale dwa razy usłyszała, że mogą jej załatwić tabletki poronne. Ot taka pomoc – poinformował ks. Tomasz Kancelarczyk.

Fundacja prosi wszystkie osoby dobrej woli o wpłaty, żeby uzbierać na wsparcie finansowe dla potrzebującej kobiety. Organizacja od lat organizuje wsparcie dla kobiet oczekujących narodzin dziecka, m.in. poprzez akcję “Paczuszka dla maluszka”. Prowadzący fundację ks. Tomasz Kancelarczyk często w mediach społecznościowych umieszcza informacje o konkretnych przypadkach kobiet, z prośbą o wsparcie w zebraniu potrzebnych pieniędzy, albo pomocy w innej formie.

Tym razem Fundacja Małych Stópek pomaga bezdomnej kobiecie w ciąży. – Najpierw telefon od sióstr Kalkucianek z informacją o tym, że jest u nich młoda kobieta w trzecim miesiącu ciąży, która nie ma gdzie się podziać, bo jest bezdomna. Przez ostatni czas mieszkała w jakichś pustostanach, ale troska o życie nienarodzonego dziecka kazała jej szukać ratunku. Siostry nie mają warunków do zamieszkania kobiet, tym bardziej w ciąży, ponieważ u nich są sami mężczyźni. Skierowałem więc siostry do najbliższego domu samotnej matki. Tak też się stało – zrelacjonował ks. Kancelarczyk.

Zobacz także: Kapsuły dla bezdomnych – innowacyjny projekt niemieckiego miasta, przedsiębiorców i Caritasu

– Dzisiaj wróciła do mnie ta sprawa, ale z prośbą o finansowe wsparcie na utrzymanie tej kobiety nie tylko do porodu, ale i na następne miesiące jej zamieszkania w tym miejscu – poinformował. – Na moje zapytanie czy nie ma innych źródeł pomocy usłyszałem, że była ona w miejskim ośrodku ale, że nie tylko nie ma miejsca zamieszkania ale i nie ma odpowiednich dokumentów w tym zameldowania. Wszyscy umywają ręce, mówiąc że nic nie mogą w tej sprawie zrobić – napisał.

– Czy my również nie możemy nic zrobić w tej sprawie? Utrzymanie jednej osoby w takim miejscu kosztuje około dwa tysiące za miesiąc i wcale nie chodzi o wyżywienie, prąd i ciepło, ale o etaty osób zatrudnionych – stwierdził kapłan. – Kto może niech pomoże wpłacając kilka złotówek na konto fundacji, a do mnie na mój tel. nr 608752142 info ile poszło, co jest wskazane ale niekonieczne – zaapelował.

– Ciekawe, że nikt jej pomocy nie zaoferował ale dwa razy usłyszała, że mogą jej załatwić tabletki poronne. Ot taka pomoc – zwrócił uwagę.

Dla chcących udzielić wsparcia:

Fundacja Małych Stópek
ul. Św. Ducha 9
70-205 Szczecin

przelewy krajowe nr konta:
13 2030 0045 1110 0000 0231 0120
w tytule przelewu: DAROWIZNA CIĄŻA

przelewy zagraniczne:
SWIFT (BIC): PPABPLPK / IBAN: PL
13 2030 0045 1110 0000 0231 0120
w tytule przelewu: DAROWIZNA CIĄŻA
inne formy wpłaty https://fundacjamalychstopek.pl/dzialaj-2/

Dodano w Bez kategorii
Netanjahu

Netanjahu / Fot. Wikimedia Commons

Izrael poinformował, iż planuje “zamknąć niebo” przed podróżami lotniczymi. Wszystko po to, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa.

Izraelscy ministrowie zatwierdzili propozycję, która zakazuje przylotów i odlotów z kraju. Oprócz niewielkich wyjątków, obostrzenia mają trwać od wtorku do końca stycznia. W niedzielę ministrowie gabinetu potwierdzili niemal całkowite zamknięcie lotniska Ben Guriona do końca miesiąca. Izrael niemal całkowicie odcina się od świata. Decyzję podjęto ze względu na rozprzestrzenianie się koronawirusa. Rząd obawia się bowiem nowych, szybko rozprzestrzeniających się lub “odpornych na szczepionki” szczepów wirusa.

“Zamknięcie nieba” rozpoczęło się o północy, z poniedziałku na wtorek i będzie obowiązywać do niedzieli 31 stycznia, kiedy to krajowe środki blokujące mają zostać złagodzone” – informuje The Times of Israel. “Kopia propozycji zatwierdzonej przez ministrów mówi, że wszystkie zagraniczne samoloty będą miały zakaz wchodzenia na izraelskie niebo lub lądowania na lotnisku Ben Guriona. Wyjątki będą dotyczyły samolotów transportowych, samolotów ratunkowych i samolotów, które przelatują przez izraelską przestrzeń powietrzną bez lądowania” – czytamy.

Następnie dowiadujemy się o niewielkiej liczbie wyjątków od nowo przyjętych obostrzeń: W dokumencie stwierdzono również, że odlatujące loty będą ograniczone do osób podróżujących w celu leczenia, niezbędnej pracy, postępowania sądowego, pogrzebu krewnego i podróży z jednego miejsca zamieszkania do drugiego. Powiedział, że dyrektor Ministerstwa Zdrowia może przyznać wyjątki z przyczyn humanitarnych lub „szczególnych osobistych”. Sprawę skomentował premier Benjamin Netanjahu, twierdząc, iż Izrael “hermetycznie” zamknie niebo w trosce o dobro obywateli.

„Hermetycznie zamykamy kraj. Tylko w tym tygodniu zamykania nieba zaszczepimy kolejny milion Izraelczyków – powiedział na początku cotygodniowego posiedzenia gabinetu. Netanjahu dodał, iż “żaden kraj” nie podjął takiego kroku, jak Izrael. Premier przekonywał, iż “hermetyczne zamknięcie” było niezbędne ze względu na “pilność mutacji na świecie”. Netanjahu dodał: „zamknęliśmy niebo… teraz naprawdę zamykamy, bez lotów komercyjnych lub czegokolwiek poza wyjątkami. Przede wszystkim zamykamy”. Decyzja spotkała się z niemal jednogłośną aprobatą polityków. Aktualnie, Izrael znajduje się w trakcie trzeciej fali lockdownu. Zamknięciu kraju towarzyszy również masowa akcja szczepień.

The Times of Israel

Dodano w Bez kategorii