Mer Tarnopola skierował odpowiedź do władz Elbląga. Według Serhija Nadała, zbrodnie przypisywane Romanowi Szuchewyczowi są „komunistycznymi mitami”. Samorządowiec twierdzi również, że z takimi informacjami należy walczyć. Poinformował także, iż nie chce zrywać współpracy partnerskiej z Elblągiem.
Tarnopol jest miastem partnerskim Elbląga.
Ukraiński stadion dostał imię Romana Szuchewycza, ludobójcy Polaków.
Prezydent Elbląga wystosował list do władz Tarnopola.
Mer Tarnopola prawdę historyczną uważa za “komunistyczne mity”.
Portal Kresy.pl, miesiąc temu donosił o zaniepokojeniu władz Elbląga poczynaniami samorządu Tarnopola. Witold Wróblewski, prezydent miasta wraz z przewodniczącym Rady Miasta, Antonim Czyżykiem, skierowali list do władz Tarnopola. Stadionowi w tym ukraińskim mieście nadano imię Romana Szuchewycza.
Wspomniana postać to głównodowodzący UPA (tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii) odpowiedzialny za ludobójstwo na Polakach. Władze Elbląga wyraziły niepokój dotyczący posunięcia merostwa Tarnopola. Według przedstawicieli polskiego miasta, informacja o nazwaniu stadionu imieniem zbrodniarza „staje się uciążliwa dla mających ukraińskie pochodzenie mieszkańców”. Może bowiem wpłynąć na kształt relacji między miastami.
Serhij Nadał, poinformował, że dowiedział się o próbie „wykorzystania przez niektóre siły polityczne i polityków Polski oraz wywarcia presji na partnerskie miasta Tarnopola w Polsce, aby zakończyły współpracę”.
Mer Tarnopola poinformował także, że ma świadomość „niejednoznacznej i trudnej historii” Polski i Ukrainy. Według samorządowca, „takie nieprzemyślane działania nie przyniosą korzyści przyjaznym relacjom między naszymi krajami i miastami”.
Plany konferencji historycznej
Polityk zaproponował także spotkanie. Stronę polską miałby reprezentować Bartosz Cichocki, Ambasador RP na Ukrainie. Rzekoma wizyta miałaby mieć formę polsko-ukraińskiej konferencji historycznej. Takie spotkanie jest według mera niezbędne, by „obalić komunistyczne mity, które są używane w nieprzyjaznej perspektywie” – napisał Serhij Nadał.
Jacek Boki, elbląski działacz upamiętniający obrońców Birczy uznał, że list władz skierowany do ukraińskiego merostwa „to czyste szyderstwo i naplucie na setki tysięcy Polaków wymordowanych przez banderowców”. Z kolei odpowiedź Nadała, środowiska patriotyczne uważają za negującą. Twierdzą również, że elbląski samorząd nie zainicjuje konkretnego działania w dążeniu ku prawdzie historycznej.
Zarys dziecka w łonie matki na tle kobiety w ciąży. / Fot. Pixabay
Agencja Żywności i Leków USA zezwoli na wysyłanie pigułek aborcyjnych drogą pocztową. Dotychczas pierwszą tabletkę zabijającą dziecko, kobiety przyjmowały w szpitalu bądź przychodni.
Administracja Bidena zezwoli na aborcję za pośrednictwem poczty.
Dotychczas pierwszą tabletkę poronną, kobiety zażywały w klinikach.
Administracja Bidena zarządziła zmianę zasad w sprawie aborcji. Od teraz przekazywanie kobietom pigułek w USA odbędzie się drogą pocztową. Rzekomym powodem jest pandemia COVID-19.
Zdaniem sędziego orzekającego w sprawie, wymóg zażycia preparatu w gabinecie lekarskim narażał kobiety na ryzyko zarażenia koronawirusem.
Komisarz Agencji ds. Żywności i Leków, w poniedziałek wysłał list do organizacji związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym. W piśmie, lekarz oświadczył, że agencja tymczasowo nie będzie wymagała pierwszego zażycia tabletki w gabinecie.
Decyzja jest odpowiedzią na list organizacji lekarskich. Pismo adresowane było do prezydenta Joe Bidena i wiceprezydent Kamali Harris. Treść odnosiła się do kwestii ułatwienia aborcji w czasie pandemii.
Głos środowisk antyaborcyjnych
Środowiska pro-life sprzeciwiają się zarządzeniu. Jeanne Mancini, prezes March for Life oznajmiła, że telemedycyna aborcyjna jest ogromnym zagrożeniem dla kobiet.
Aborcja farmakologiczna jest jedną z najczęściej wybieranych metod zabijania nienarodzonych.
Jak informuje Ministerstwo Obrony, Rosjanie przechwycili nad Oceanem Spokojnym samolot zwiadowczy należący do Stanów Zjednoczonych. Rosyjski resort informuje, że zbliżył się on na niebezpieczną odległość do ich granicy. Jak poinformowano, lot MiG-31 odbył się zgodnie z międzynarodowymi przepisami, a gdy amerykańska maszyna zawróciła, rosyjski myśliwiec wrócił na lotnisko na Kamczatce.
Rosyjskie myśliwce MiG-31 przechwyciły dzisiaj nad ranem amerykański samolot zwiadowczy RC-135
Amerykańska maszyna miała niebezpiecznie się zbliżyć do rosyjskiej granicy powietrznej nad Pacyfikiem
Opublikowano również efektowne nagranie wideo z momentu przechwycenia
Dziś nad ranem doszło do incydentu w międzynarodowej strefie powietrznej niedaleko wschodniej rosyjskiej granicy. Rosjanie zauważyli na swoich radarach zbliżający się obiekt latający, który niebezpiecznie zbliżał się do ich strefy powietrznej nad Oceanem Spokojnym. Natychmiastowo z lotniska na Kamczatce poderwano myśliwce MiG-31, które miały za zadanie przechwycić lecący samolot.
Rosjanie publikują efektowne nagranie z kokpitu
Amerykańska maszyna przemieszczała się wzdłuż południowo-wschodniego wybrzeża Kamczatki. Nie doszło jednak do samego naruszenia rosyjskiej granicy państwowej. MiG-31 towarzyszył amerykańskiemu samolotowi zwiadowczemu RC-135 podczas lotu, a gdy maszyna zawróciła, Rosjanie oddalili się na lotnisko na Kamczatce.
МиГ-31 сопроводил американский стратегический разведывательный самолет RC-135 над водами Тихого океана pic.twitter.com/07kh8Zl9kf
“Lot rosyjskiego myśliwca odbywał się ściśle według przepisów międzynarodowych regulujących wykorzystywanie przestrzeni powietrznej ” – oświadczyło rosyjskie Ministerstwo Obrony Narodowej.
Do incydentu doszło dzień po tym, gdy prezydent USA Joe Biden podpisał rozporządzenie nakładające dodatkowe sankcje na Rosję w związku z ingerencją Kremla w wybory w USA i ataki hakerskie. Waszyngton zdecydował także o wydaleniu 10 dyplomatów Rosji.
Instytut Ordo Iuris wniósł do Sądu Okręgowego w Krakowie apelację w sprawie muzyka Macieja Maleńczuka. W grudniu ubiegłego roku zapadł wyrok skazujący piosenkarza na zapłatę grzywny i zadośćuczynienia. Przyczyną skazania było uderzenie działacza pro-life przez Maleńczuka. Zdaniem prawników Ordo Iuris, wymiar kary jest niewspółmierny do popełnionego przestępstwa i muzyk powinien być ukarany miesiącem pozbawieniem wolności w zawieszeniu na dwa lata.
Do sytuacji doszło w grudniu 2016 r. w Krakowie. Tego samego dnia odbywały się tam demonstracje środowiska pro-life oraz Komitetu Obrony Demokracji. Podczas wydarzenia Maleńczuk. zaatakował jednego z działaczy Fundacji Pro-prawo do życia. Muzyk wyrwał wolontariuszowi transparent, uderzył go w twarz i oddalił się z miejsca zdarzenia.
Na początku 2017 r. Instytut Ordo Iuris skierował do sądu prywatny akt oskarżenia przeciwko Maleńczukowi. Dotyczyło ono przestępstwa art. 217 § 1 kodeksu karnego – naruszenia nietykalności cielesnej pokrzywdzonego polegającej na uderzeniu go w twarz. W toku postępowania muzyk nie przyznał się do zarzucanego czynu. Tłumaczył, że faktycznie doszło do konfrontacji z pokrzywdzonym, ale wyłącznie z uwagi na to, że został sprowokowany treścią banerów antyaborcyjnych oraz domniemanym użyciem przez wolontariusza obraźliwych słów. Pokrzywdzony natomiast zeznał, że Maleńczuk. bez przyczyny najpierw na niego krzyczał a następnie wyrwał mu transparent oraz uderzył go w twarz, a następnie uciekł i wmieszał się w tłum.
Postępowanie przed Sądem Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia trwało około 3 lata. W toku kolejnych rozpraw przesłuchano świadków – uczestników obu manifestacji i policjantów. 17 grudnia 2020 r. sąd uznał muzyka winnym oraz wymierzył mu karę grzywny w wysokości 6 tys. zł, a także zasądził od oskarżonego na rzecz pokrzywdzonego zadośćuczynienie w kwocie 1 tys. zł, a ponadto obciążył go kosztami postępowania. W ustnych motywach sąd stwierdził, że wyjaśnienia Maleńczuka. nie zasługiwały na wiarygodność ze względu na zgromadzone w aktach sprawy dowody.
W opinii prawników Ordo Iuris, sąd pierwszej instancji pominął istotne elementy sprawy. Przede wszystkim zachowanie muzyka wynikało wyłącznie z faktu, że pokrzywdzony miał inne poglądy na temat aborcji. Maleńczuk. kierował się zatem niskimi pobudkami i popełnił przestępstwo intencjonalnie. Wolontariusz Fundacji Pro – prawo do życia działał natomiast w ramach gwarantowanej konstytucyjnie wolności wyrażania poglądów. Zdaniem prawników, nie może to być uznane za próbę „sprowokowania” oskarżonego, co ten usiłował wykazać. Co istotne, jak wynika z relacji świadków, wiele osób przebywających wówczas w pobliżu demonstracji obrońców życia wyrażało dezaprobatę wobec prezentowanych przez nich treści, ale tylko Maleńczuk. dopuścił się naruszenia nietykalności cielesnej uczestnika zgromadzenia.
Kolejną okoliczność obciążającą oskarżonego stanowi fakt, że jest on osobą publiczną. Jak sam twierdzi, nagrał on utwór o procesie toczącym się w tej sprawie, co świadczy, że traktował on swoje zachowanie jako promocję własnej osoby. Jako znany piosenkarz, jest on obserwowany przez szerokie grono odbiorców i jego postępowanie mogłoby być powielane. Ponadto, Maleńczuk. nie wyraził skruchy i nie zaproponował pokrzywdzonemu żadnej formy zadośćuczynienia.
W nocy z czwartku na piątek czasu polskiego doszło do makabrycznych wydarzeń w Indianapolis. W firmie kurierskiej FedEx, gdzie miała miejsce strzelanina napastnik wtargnął do budynku z bronią i zabił kilku pracowników. Jak przekazuje amerykańska policja, zamachowiec użył broni automatycznej i wkrótce po zamordowaniu kilku osób odebrał sobie życie. Służby wytyczyły alternatywne drogi przejazdu, zabezpieczając miejsce zdarzenia.
Strzelanina w firmie FedEx w Indianapolis pochłonęła życie kilku osób
Napastnik uzbrojony w karabin maszynowy, rozpoczął swój makabryczny marsz od parkingu zmierzając w stronę magazynu
Pracownicy firmy kurierskiej wybiegali w rozpaczy z budynku do swoich samochodów, próbując uciec z miejsca tragedii
Zamachowiec po swoim ataku miał zdaniem lokalnej policji popełnić samobójstwo
Amerykańskie media oraz portale informacyjne “wybuchły” na wieść o makabrycznych wydarzeniach w Indianapolis, gdzie w czwartek o 23 czasu lokalnego miała miejsce strzelanina w okolicach lotniska. Do budynku popularnej firmy kurierskiej FedEx wtargnął uzbrojony mężczyzna, który zdaniem świadku strzelał do ludzi z broni maszynowej.
Strzelanina w FedExie
Zgodnie z relacjami świadków napastnik zamordował w ten sposób osiem osób. Kilkadziesiąt ofiar zostało rannych. Wielu osobom udało się uciec z miejsca tragedii – “Moja siostrzenica została postrzelona w ramię. Kiedy wybuchła strzelanina, siedziała w samochodzie na pobliskim parkingu” – relacjonuje Parminder Singh w rozmowie dla Fox News.
Jedna z lokalnych stacji WRTV zdołała przeprowadzić krótki wywiad z jednym z pracowników FedExu, gdzie doszło do zamachu – “Wstałem i wyjrzałem przez drzwi. Zobaczyłem mężczyznę z jakimś karabinem, który strzelał na otwartej przestrzeni. Natychmiast schyliłem się, a po chwili przyszła do nas mama mojej koleżanki i kazała nam biec do samochodu” – powiedział Jeremiah Miller, który w momencie rozpoczęcia ataku kończył właśnie swoją zmianę.
A witness who says he’s an employee at the FedEx facility in Indianapolis said he heard several shots being fired and saw at least one body on the floor.
Policja z Indianapolis zamknęła drogi, znajdujące się w pobliżu budynku magazynu firmy kurierskiej i przekierowała pojazdy na alternatywne trasy. – “I-70 jest zamknięta w obu kierunkach między I-465 a Ronald Regan Pkwy z powodu działań policji w okolicy” – przekazał sierż. John Perrine.
Zdaniem innego funkcjonariusza napastnik popełnił samobójstwo, co wiąże się z ustaniem zagrożenia. Na miejscu zdarzenia policja zabezpiecza i gromadzi dowody zbrodni – “W wyniku strzelaniny było wiele osób z obrażeniami przypominającymi rany postrzałowe, przewieziono je do szpitala” – informuje rzeczniczka prasowa Genae Cook.
Z kolei rzecznik firmy kurierskiej FedEx przekazał wyrazy współczucia dla rodzin ofiar oraz poinformował, że kierownictwo dokłada wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo swoim pracownikom – “Jesteśmy świadomi tragicznej strzelaniny w naszym zakładzie FedEx Ground w pobliżu lotniska w Indianapolis. Bezpieczeństwo jest naszym najwyższym priorytetem i myślimy o wszystkich, których dotknęła tragedia. Pracujemy nad zebraniem większej ilości informacji oraz współpracujemy z organami śledczymi” – powiedział Jim Masilak.
Kiedy to w 2015 roku nasilił się w Europie Zachodniej problem z imigrantami, którzy byli masowo ściągani do m.in. Francji, Angli, czy zwłaszcza Niemiec, tamtejsze rządy borykały się równocześnie z atakami terrorystycznymi. Społeczeństwo widząc to zagrożenie, dopuszczało do władzy partie prawicowe postulujące wówczas powstrzymanie fali imigracyjnej. Teraz Dania po latach liberalnej polityki imigracyjnej staje się bardziej bezwzględna dla imigrantów, których przymusowo odsyła do kraju pochodzenia. Syryjczykom za dobrowolne opuszczenie kraju oferuje się specjalne stypendium.
Zamachy terrorystyczne w Europie Zachodniej zmieniły podejście rządów i ugrupowań politycznych na bardziej antyimigracyjne
Dania jako jeden z nielicznych krajów nadaje tymczasowy azyl imigrantom
Od roku tamtejszy rząd przeprowadza akcję deportacyjną uchodźców z Damaszku, podkreślając ustabilizowaną sytuację w Syrii
Liberalne organizacje oraz biuro ds. imigrantów przy ONZ sprzeciwia się takim praktykom duńskiego rządu
Na przełomie lat 2015-2017 w wielu krajach Europy Zachodniej dochodziło systematycznie do zamachów terrorystycznych, w znacznej większości wykonywanych przez islamistów wspierających działania ISIS w Syrii. Zachodnioeuropejskie społeczeństwo zauważając ten problem oraz doświadczając na własnej skórze bólu i terroru ze strony radykalnych islamistów, którzy przybyli do ich krajów jako imigranci zaczęli wspierać prawicowe partie polityczne. Zachodni konserwatyści zaczęli głosić antyimigranckie hasła, które trafiały na podatny grunt, choć tamtejsza prawica powstrzymywała się przed deklaracjami masowych deportacji i całkowitego zamknięcia kraju dla jakichkolwiek imigrantów. Dopuszczali oni bowiem możliwość przyjmowania uchodźców pod pewnymi warunkami.
W ten sposób do władzy we Włoszech doszła Liga Matteo Salviniego, który jako koalicjant Ruchu Pięciu Gwiazd został wicepremierem i Ministrem Spraw Wewnętrznych. Zasłynął on z różnych akcji służb, zatrzymujących nielegalnych imigrantów i odsyłanych do krajów pochodzenia. Na nurcie antyimigrancyjnym stery rządu w Austrii objął wywodzący się z liberalnego ugrupowania Sebastian Kurz, który w ciągu kilku pierwszych tygodni zablokował dla imigrantów granice.
Dania – pierwszy kraj deportujący imigrantów
Tymczasem Dania po przejęciu władzy przez Mette Frederiksen z Partii Socjaldemokratycznej zaczęła iść w kierunku masowej deportacji imigrantów. Należy zwrócić uwagę, że duńska Premier przejęła w 2019 roku poparcie od konserwatystów, wygłaszając wówczas hasła przeciwko masowemu przyjmowaniu imigrantów. Duński rząd choć przyjmował kolejnych uchodźców to jednak podkreślano, że azyl ma charakter tymczasowy i kiedy władze uznają, że w Syrii, czy też w innym kraju pochodzenia imigrantów sytuacja polityczna zyskuje stabilność, zostaną oni odesłani do domów.
Tak o to Dania jako jeden z pierwszych krajów w Europie Zachodniej zaczęła akcję masowego deportowania uchodźców do Syrii. O tej sprawie zrobiło się głośno za pomocą wywiadu udzielonego przez 19-letnią uczennicę liceum, Ayę Abu-Daher. W wywiadzie dla duńskiej stacji telewizyjnej ze łzami w oczach pytała się rządu, dlaczego jej rodzinie cofnięto pozwolenie na azyl.
O procedurze przyjmowania imigrantów, którzy po przybyciu różnymi sposobami w tym również nielegalnymi umieszczani są w ośrodkach deportacyjnych opowiedział prawnik syryjskiej imigrantki. Aby pozostać w Danii, muszą oni podpisać dokument, oświadczając dobrowolne poddanie się deportacji, gdy w ich kraju pochodzenia sytuacja polityczna, będzie stabilna.
“Przebywając w centrum deportacyjnym, nie możesz pracować ani się uczyć, a jedzenie dostajesz trzy razy dziennie. Zasadniczo trzymają cię tam do momentu, aż podpiszesz dokument, w którym zobowiązujesz się do dobrowolnego powrotu do Syrii” – powiedział Niels-Erik Hansen.
Rząd Mette Frederiksen postanowił już w ubiegłym roku przyjrzeć się sprawię 500 imigrantów z Damaszku. Uznano, że w stolicy Syrii od dłuższego już czasu nie występują działania zbrojne, a zatem droga powrotna dla uchodźców została otwarta. W ten sposób w 2020 roku 189 osobom cofnięto tymczasowy azyl.
Sposób działania duńskiego rządu został skrytykowany również przez Biuro Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców – “Nie uważamy, by ostatnia poprawa bezpieczeństwa w niektórych częściach Syrii była wystarczająco stabilna lub trwała, by uzasadniać zakończenie ochrony międzynarodowej dla jakiejkolwiek grupy uchodźców” – ogłosiło UNHCR.
Twarde stanowisko duńskiego rządu
Pomimo fali krytyki ze strony liberalnych ugrupowań oraz stowarzyszeń, duńskie władze utrzymują swoje stanowisko wobec imigrantów, jasno deklarując swoją otwartość dla potrzebujących, lecz stanowczo opierając się ich długotrwałemu pobytowi – “Dania była otwarta i uczciwa od pierwszego dnia. Daliśmy jasno do zrozumienia syryjskim uchodźcom, że ich zezwolenia na pobyt są tymczasowe i mogą zostać cofnięte, jeśli potrzeba ochrony przestanie istnieć” – podkreślił Minister ds. Imigracji, Mattias Tesfaye.
Jednym z celów rządu Mette Frederiksen jest “zerowa liczba wniosków o azyl”. Legalni imigranci, którzy samodzielnie zdecydują się na wyjazd do Syrii, mogą liczyć na stypendium. W 2020 roku na taki krok zdecydowało się 137 osób.Według oficjalnych danych statystycznych w Danii mieszka 35 tysięcy Syryjczyków. Połowa z nich przybyła do tego kraju w 2015 roku.
Policjanci i pracownicy Sanepidu z Łukowa przeprowadzili interwencję w sprawie rodziny, która w lokalu jadła skromny, weselny obiad. Przy stole siedziało – uwaga – piętnaście osób.
Swój ślub młodzi zapamiętają do końca życia, ale czy dobrze?
Służby o skromnym, rodzinnym obiedzie powiadomił “życzliwy”.
Uroczystość była tak spokojna, że nie wiedzieli o niej nawet mieszkańcy wsi. Dowiedzieli się z mediów.
Mimo, iż obiad z okazji uroczystości ślubnej był nad wyraz skromny mundurowi, oraz panie z Sanepidu uznali, że złamane zostały obostrzenia pandemiczne. Wystawiony został mandat w wysokości 300 złotych.
– Jadąc na miejsce nie wiedzieliśmy, ile osób znajduje się na sali – wyjaśnił Marcin Józwik Oficer Prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Łukowie. – Po interwencji goście opuścili pomieszczenie. Zgodnie z ustawowymi obowiązkami naszą rolą jest reagować na skierowane do nas zgłoszenie i podejmować stosowne kroki. Mandat został wystawiony z powodu naruszenia art.116 par. 1a Kodeksu Wykroczeń. Mam nadzieję, że podczas pandemii wszyscy będą stosowali się do aktualnych przepisów i obostrzeń.
Para, która brała ślub najprawdopodobniej nie pochodziła z miejscowości, w której odbywało się skromne przyjęcie rodzinne. Żaden z mieszkańców, z którymi rozmawialiśmy nie umiał wskazać sąsiada, u którego odbywałaby się taka uroczystość.
– Oni musieli nie być od nas – wyjaśnił nasz rozmówca. – Ślub na pewno byśmy zauważyli. To duże wydarzenie dla całej wsi. Dom i płot są udekorowane, samochody też. Nic takiego nie widzieliśmy. Nie znam nikogo, kto by teraz pobierał się. Przed lokalem widziałem jakieś auta, ale nie sądziłem, że ktoś jest w środku.
Nieopodal sali, gdzie jedzony był obiad znajduje się firma, która oferuje typowo ślubne usługi, przystraja kościoły oraz sale weselne. Tam również nikt nie wiedział nic o uroczystości, ani nie zamawiał gadżetów ślubnych.
Jak udało się nam ustalić policjantów zaalarmował mężczyzna. Zadzwonił na numer alarmowy 112.
Chętnie porozmawiamy z młodą parą Przerwany obiad weselny musiał być wyjątkowo smutny dla młodych, którzy tego dnia wzięli ślub. To przecież jedyny taki dzień w ich życiu. Bardzo chętnie porozmawiamy z którymś z małżonków o tym, jak ocenia zdarzenie, co czuje? Jeśli zechce się wypowiedzieć. Nasz dziennikarz czeka na kontakt pod numerem: 690-689-606. Ważna jest rozmowa, odczucia, nie ujawnienie osoby. Rozmówcy pozostaną anonimowi.
Jan Hamaczek, wicepremier Czech, powiadomił o chęci zakupu preparatu AstraZeneca od Danii. Ponadto zapowiedział wizytę w Rosji w celu nabycia szczepionki Sputnik V.
Wicepremier Czech poinformował o możliwym zakupie Astra Zeneki wycofanej w Danii.
Delegacja czeska uda się do Rosji ustalić warunki nabycia szczepionki Sputnik V.
Spotkanie czesko-rosyjskie będzie pierwszą dyplomatyczną wizytą od 15 lat.
We wpisie, wicepremier Czech poinformował, że ambasador w Kopenhadze ma skontaktować się z urzędami w celu zakupu szczepionki AstraZeneca. Podkreślił, że kraj jest w stanie wykupić cały duński nakład preparatu.
Uprzednio, rząd Danii podał do wiadomości publicznej informację o zaniechaniu szczepień Astra Zeneką. – W Danii dostępne są inne szczepionki, a epidemia jest pod kontrolą – powiedział dyrektor Duńskiej Rady ds. Zdrowia.
W innym wpisie, Jan Hamaczek poinformował o planach dotyczących szczepień. – Poszukujemy szczepionek na całym świecie. Chętnie kupimy szczepionki AstraZeneki w Danii. W poniedziałek lecę do Moskwy, gdzie chcę załatwić ewentualne dostawy Sputnika V po jego zatwierdzeniu przez Europejską Agencję Leków – napisał.
Wizyta czeskiego wicepremiera w Rosji będzie pierwszą od 15 lat. Kluczowa ma być rozmowa z ministrem przemysłu Denisem Manturowem. Jak powiedział Hamaczek w wywiadzie dla agencji CTK, politycy mają poruszyć wyłącznie temat dostaw szczepionki. W delegacji czeskiej znaleźć się ma Andrej Danko, szef Słowackiej Partii Narodowej znany z dobrych relacji z Rosją.
Czeskie media przypomniały, że miesiąc temu kraj podejmował próby uzyskania szczepionki od państw rezygnujących. Andrej Babisz, premier Czech, w odpowiedzi poinformował, że nikt nie przyjął oferty.
– Chciałbym poinformować o spisku. Czy to przypadek, że akurat nad Posłami Konfederacji przecieka dach? – pytał na mównicy sejmowej poseł Krystian Kamiński. Z kolei poseł Jakub Kulesza, na Twitterze zamieścił film ukazujący zjawisko. – To jest właśnie kropla z przeciekającego dachu w Sejmie. – mówił w czasie nagrania z Sali Plenarnej.
Poseł Kamiński szukał rozwiązania sytuacji. Jego zdaniem, członkowie partii mogliby dostać parasolki – Czy możemy we wniosku formalnym wnioskować o to, żebyśmy chociaż parasolki dostali? Ja uważam, że to spisek przeciwko naszemu kołu i chcę interwencji Marszałka w tym momencie – dodał polityk.
Pytanie posła nie zostało bez odpowiedzi. Wicemarszałek Piotr Zgorzelski (PSL) odparł, że wniosek zostanie zgłoszony do Kancelarii Sejmu.
Na twitterze sprawę skomentował także Artur Dziambor “Tymczasem w naszym sejmowym cyrku pada deszcz. No i akurat na głowy posłów #Konfederacja”.
Dariusz Jakóbek, dyrektor XXXIV Liceum Ogólnokształcącego w Łodzi został zawieszony w pełnieniu obowiązków. Powodem decyzji okazała się niezgoda na wpajanie ideologii Strajku Kobiet.
Dyrektor liceum w Łodzi został ukarany za zakaz używania logo Strajku Kobiet w Teams.
Kuratorium Oświaty twierdzi, że mężczyzna nie naruszył prawa.
Wobec Dariusza Jakóbka wszczęto postępowanie dyscyplinarne.
Mężczyzna 1 lutego wprowadził „Regulamin umieszczania symboliki w awatarach na szkolnej platformie Teams w XXXIV Liceum Ogólnokształcącym im. Krzysztofa Kieślowskiego w Łodzi”. Dokument odnosi się do podejmowania działań na platformie Teams do nauki zdalnej. Według regulaminu, uczniowie nie mogą zamieszczać grafik i symboli odwołujących się do partii, stowarzyszeń i organizacji posługujących się wulgaryzmami i ośmieszaniem.
Dyrektor nie zamieścił bezpośrednio informacji o symbolach Strajku Kobiet, w szczególności charakterystycznego pioruna. Sandra Osiowa, maturzystka twierdzi jednak inaczej. „Sygnały, że dyrektorowi przeszkadza czerwona błyskawica, symbolizująca Strajk Kobiet, miałyśmy już dawno, kiedy tylko je ustawiłyśmy przy naszych awatarach na platformie Teams po wyroku Trybunału Konstytucyjnego”. To wypowiedź uczennicy udzielona Gazecie Wyborczej.
Gdy regulamin zaczął obowiązywać, duża część uczniów pozbyła się błyskawic umieszczonych w awatarze. Niektórzy jednak nie uznali pomysłu dyrektora i występowali przeciw regulaminowi. W konsekwencji przyznawane były punkty ujemne, uwzględnione w regulaminie.
Kuratorium Oświaty w Łodzi stwierdziło, że dyrektor w tej kwestii ma prawo decyzyjne.
Urząd miasta oświadczył, że „Małgorzata Moskwa-Wodnicka, wiceprezydent Łodzi odpowiedzialna za edukację, skierowała do Komisji Dyscyplinarnej Nauczycieli przy Wojewodzie Łódzkim wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego w związku z uchybieniem godności zawodu nauczyciela”.
W związku z działaniem władz, Dariusz Jakóbek został zawieszony w obowiązkach dyrektora. Podstawą ukarania pedagoga był artykuł 85 Karty nauczyciela. Zgodnie z nim miasto, które sprawuje władzę nad szkołą, może zawiesić dyrektora, jeśli wobec niego zostało wszczęte postępowanie.