Tymszasowy Szpital Narodowy ulegnie zawieszeniu

stadion narodowy, szpital tymczasowy, Warszawa, rząd, Michał Dworczyk / fot. Pixabay

Pełnomocnik rządu ds. szczepień przeciw COVID-19 poinformował dzisiaj, że tymczasowy Szpital Narodowy zawiesi swoją działalność do czasu wystąpienia nagłego wzrostu zakażeń lub do ewentualnej czwartej fali zarażeń, którą eksperci spodziewają się na jesień. Część infrastruktury zostanie zachowana, aby można było w krótkim czasie przywrócić jego pełną sprawność. Ostatni pacjent w najbliższą niedzielę opuści placówkę. Szpital na Stadionie Narodowym służy również jako punkt szczepień na koronawirusa.

  • Tymczasowy szpital narodowy zostanie do niedzieli zawieszony, wówczas to placówkę opuści ostatni pacjent
  • Michał Dworczyk ostrzegł jednak, że placówka zostanie ponownie uruchomiona w razie skoku zachorowań
  • Część infrastruktury medycznej pozostanie na stadionie, a sam obiekt ma wrócić do swoich pierwotnych funkcji rozrywkowych
  • Tylko w samym punkcie szczepień ulokowanym na Stadionie Narodowym zaszczepiono blisko 250 000 ludzi
  • Zobacz także: Morawiecki straszy czwartą falą. Rząd rozważy zamknięcie na jesień

Podczas konferencji prasowej koordynator rządowej akcji szczepień przeciwko koronawirusowi MIchał Dworczyk poinformował o najbliższych planach Rady Ministrów. Zgodnie z zapowiedziami, w niedzielę zostanie wypisany ostatni pacjent przebywający w tymczasowej placówce medycznej na Stadionie Narodowym – “W najbliższą niedzielę ze szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym zostanie wypisany ostatni pacjent, a szpital zostanie zlikwidowany. Jego działalność zostanie zawieszona” oświadczył.

“To był pierwszy szpital tymczasowy, który budowaliśmy po to, żeby odpowiedzieć na sytuację, jaka powstała w związku z pandemią COVID-19. Łącznie przewinęło się przez ten szpital ponad 1800 pacjentów. Wielu z tych osób uratowano życie” – zachwalał inicjatywę Dworczyk.

Tymczasowy Szpital Narodowy wentylem bezpieczeństwa

Choć tymczasowy Szpital Narodowy zostanie zawieszony, to część znajdującej się na stadionie infrastruktury pozostanie na miejscu. Dzięki temu, będzie można kontynuować akcje szczepień oraz ośrodek ten może zostać ponownie uruchomiony przy nagłym skoku liczby zakażeń lub podczas przewidywanej czwartej fali zarażeń, która pojawić się ma na jesieni.

“Większość infrastruktury pozostanie, żeby być zabezpieczeniem, które mamy nadzieję, że nie będzie wykorzystane. W sytuacji, gdyby pojawiła się czwarta fala, albo sytuacja epidemiczna gwałtownie by się pogorszyła, w prosty sposób w ciągu kilku godzin będzie można przywrócić funkcjonowanie tej placówki” – wyjaśnił.

Ponadto minister bez teki pochwalił się również statystykami odnośnie do liczby zaszczepionych osób, która skorzystała z punktu na Stadionie Narodowym – “W punkcie szczepień na Stadionie Narodowym zostało wykonanych ponad ćwierć miliona szczepień. To nie byłoby możliwe, gdyby nie zespół wspaniałych osób. Wielkie podziękowania należy złożyć wszystkim osobom, które były zaangażowane w realizację tego projekt” – powiedział koordynator akcji szczepień.

Podczas konferencji poinformowano także, że choć infrastruktura szpitala tymczasowego pozostanie na stadionie, stopniowo będzie wracał on do swojej normalnej działalności rozrywkowo-konferencyjnej. Część infrastruktury, takiej jak butle czy koncentratory tlenu, które znajdują się na płycie boiska, zostaną zdemontowane i schowane, by można je było w razie potrzeby wykorzystać.

interia.pl

Mariusz Dzierżawski.

Mariusz Dzierżawski. / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Sąd Okręgowy w Warszawie uniewinnił prezesa Fundacji Pro – prawo do życia Mariusza Dzierżawskiego. Działacz pro-life został wcześniej skazany za prezentowanie banerów ukazujących skutki aborcji. Sąd zmienił orzeczenie pierwszej instancji uznając, że głoszenie idei ochrony życia ludzkiego od poczęcia nie narusza porządku publicznego i obyczajności. Mariusza Dzierżawskiego reprezentowali prawnicy Ordo Iuris.

Fundacja Pro Prawo do Życia od ponad piętnastu lat zabiera głos w dyskusji dotyczącej prawa do aborcji opowiadając się za prawną ochroną życia dzieci poczętych. Działacze pro-life na terenie całego kraju organizują pikiety i akcje społeczne, których celem jest wyrażenie stanowiska za życiem i zwrócenie uwagi opinii publicznej na los nienarodzonych. Urzeczywistniając dyskusję nad ochroną życia, wolontariusze Fundacji prezentują autentyczne zdjęcia ukazujące, czym w rzeczywistości jest aborcja. Akcje te wciąż spotykają się z oporem zwolenników prawa do aborcji. Pomimo ugruntowanej linii orzeczniczej sądów powszechnych, wedle której działania zwolenników ochrony życia od jego poczęcia są zgodne z prawem, wciąż zdarzają się przypadki, kiedy organy ścigania kierują do sądu wnioski o ich ukaranie.

ONZ: W Gazie nie ma „bezpiecznego miejsca!” „Wysiedlono 72 tysiące Palestyńczyków”

W grudniu 2020 r. zapadł wyrok Sądu Rejonowego w Warszawie w sprawie Mariusza Dzierżawskiego. Prezes Fundacji Pro – prawo do życia został uznany winnym popełnienia wykroczeń z art. 51 § 1 i art. 141 Kodeksu wykroczeń. Penalizują one, odpowiednio, zachowania noszące znamiona wybryku oraz umieszczanie w przestrzeni publicznej nieprzyzwoitych ogłoszeń, napisów lub rysunków albo używanie słów nieprzyzwoitych. Obrońcy obwinionego złożyli apelację, zaskarżając wyrok sądu pierwszej instancji w całości i wnosząc o uniewinnienie Mariusza Dzierżawskiego.

Sąd Okręgowy w Warszawie w pełni podzielił argumentację podniesioną w apelacji podkreślając, iż prezes Fundacji swoim zachowaniem korzysta z przysługującej mu wolności słowa, która jest fundamentem demokratycznego państwa prawa. Jednocześnie, sąd drugiej instancji wskazał, że  ochrona życia ludzkiego, jest na tyle istotną społecznie kwestią, że próby kwalifikowania zachowania obwinionego jako jakiegokolwiek wykroczenia są bezpodstawne i nie znajdują uzasadnienia w demokratycznym państwie prawa. Przychylając się do zarzutów obrony, wywiedzionych w środku odwoławczym, Sąd Okręgowy zmienił wyrok Sądu Rejonowego i uniewinnił Mariusza Dzierżawskiego od wszystkich zarzucanych mu czynów. Wyrok jest prawomocny.

”Co istotne, zgodnie z treścią art. 54 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, „każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji”. Z kolei art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności stanowi, że „każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe” – podkreśla mec. Anna Przestrzelska z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Sala uniwersytecka.

/ Fot. Nikolay Georgiev/Pixabay

Instytut Ordo Iuris złożył do rektora Uniwersytetu Warszawskiego zawiadomienie w sprawie wypowiedzi socjologa dr. hab. Jacka Kochanowskiego. Wykładowca zamieszczał na Twitterze oraz na swojej stronie internetowej wiele obraźliwych i znieważających wpisów, powołując się nieraz na swój autorytet profesora. Socjolog pisał m.in., że „polscy biskupi są idiotami” czy, że będzie „zwalczał katotalibów”. Zdaniem Instytutu Ordo Iuris, uchybia to godności zawodu nauczyciela akademickiego.

– Podkreślamy, że złożone zawiadomienie nie zmierza do tego, aby dr. hab. Jackowi Kochanowskiemu odebrać lub ograniczyć prawo do publicznego wypowiadania się na tematy światopoglądowe i polityczne albo ukarać go za głoszone poglądy. Uważamy jedynie, że od nauczyciela akademickiego, w szczególności profesora, należy wymagać zachowania należytej kultury wypowiedzi i szacunku do oponentów, których w komentarzach dr. hab. Jacka Kochanowskiego trudno się doszukać – komentuje Kamil Smulski z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Dr hab. Jacek Kochanowski, wykładający na Uniwersytecie Warszawskim przedmiot „queer studies”, aktywnie komentuje wydarzenia z życia publicznego na Twitterze bądź prywatnej stronie internetowej. Często są to posty obrażające konkretne osoby lub dane grupy osób z którymi się nie zgadza. Ponadto, socjolog w swoich wpisach stawia poważne oskarżenia wobec różnych osób lub grup (także wobec Instytutu Ordo Iuris) bez pokrycia lub też bez rzeczowego uzasadnienia. Nawołuje on do praktyk niemieszczących się w katalogu działań dopuszczalnych w państwie praworządnym. Dr hab. Kochanowski głosi też tezy nieweryfikowalne naukowo (np. ideologiczne) lub będące spornymi w nauce, jako z całą pewnością udowodnione metodami naukowymi. Zdarza się też, że dr hab. Jacek Kochanowski powołuje się przy tym na swój autorytet jako profesora.

Czarnoskórzy oszuści ukradli 2 mln dolarów ofiarom COVID-19. Pochwalili się „zdobyczą” w Internecie

W zawiadomieniu Instytut Ordo Iuris przytoczył niektóre wypowiedzi socjologa, takie jak: „płód to nie dziecko. Aborcja to zabieg. Masturbacja to świetna przyjemność. Seks w wiele osób jeszcze lepsza. Polscy biskupi są idiotami. Oto kilka naukowych twierdzeń. Każdego dowiodę”. Dr hab. Kochanowski stwierdził też m.in., że „(…) skończyły się debaty, w tej sprawie skończył się uprzejmy język. Przemoc prawna i płynący za nią ściek mowy nienawiści uprawnia nas do obrony: słownej, a także fizycznej na ulicach (…)”. Wykładowca pisał również: „będę z całym profesorskim majestatem, jako profesor Uniwersytetu Warszawskiego, jako przedstawiciel nauki, jako intelektualista zwalczał katotalibów”.

Forma i treść tych wpisów, w opinii Instytutu, przekracza miarę dopuszczalną dla tego, w jaki sposób może wypowiadać się nauczyciel akademicki. Tym samym, stanowią one czyny uchybiające godności zawodu nauczyciela akademickiego, czyli przewinienie dyscyplinarne.

Amerykańska policja z łatwością szpieguje ludzi

system Ring, monitoring, cybernetyka, Amazon, bezpieczeństwo / fot. Pixabay

Stany Zjednoczone kojarzyły się niegdyś z dużą swobodą i wolnością. Jednak teraz, gdy na światło dzienne wychodzą szokujące informacje, coraz bardziej obraz USA zmienia się w państwo totalitarne. Inżynier Amazonu, który konstruował popularne w tym kraju domofony nie ma wątpliwości, że amerykańska policja podgląda przez nie obywateli. Posiadacze systemu Ring, przy jego instalacji muszą podpisać odpowiednie dokumenty umożliwiające służbom na przechwytywanie obrazu z kamer domofonu. Nie można również później wycofać się z takiej możliwości.

  • Inżynier Amazonu w liście do kierownictwa przestrzegał przed łamaniem prywatności cywilnej
  • Dominujący amerykański rynek system monitoringu Ring daje służbom wiele możliwości
  • Za pomocą kamer i czujników amerykańska policja podgląda własnych obywateli
  • Zobacz także: Zwiastun terroru? Biden: „Niezaszczepieni zapłacą cenę”

Nad amerykańskim koncernem Amazon zawisły czarne chmury. Do opinii publicznej wyciekł list skierowany do kierownictwa firmy w sprawie sprzedawanej usługi, bardzo popularnej w Stanach Zjednoczonych – “Produkt stanowi poważne zagrożenie dla wolnego i demokratycznego społeczeństwa” zakomunikował w liście inżynier Max Eliaser, który wyraził obawy co do urządzenia.

Amerykańska policja podgląda swoich obywateli

Sieć nadzoru Ring stale poszerza obszar swojego działania. Co więcej, gdy użytkownicy wyrażą zgodę na udostępnienie treści wideo organom ścigania, nie ma możliwości cofnięcia tej decyzji, a także tego, w jaki sposób przechowywać zapisane na dysku treści. 

Jak ustalił “The Guardian” sieć prywatnego nadzoru jest wykorzystywana przez setki milionów osób, co daje służbom szerokie pole manewru do szpiegowania teoretycznie wszystkich obywateli Stanów Zjednoczonych. Dzięki łączeniu sieci monitoringu z różnymi aplikacjami, łaczne z tymi przeznaczonymi dla służb, kontrolowanie staje się łatwiejsze.

“Ring skutecznie buduje największą, należącą do korporacji, a zainstalowaną przez cywilów sieć nadzoru, jaką kiedykolwiek widziały Stany Zjednoczone. Szacuje się, że 400 tys. urządzeń tego typu zostało zakupionych tylko w grudniu 2019 r., a było to przed powszechnym boomem w sprzedaży detalicznej online podczas pandemii. Amazon jest ostrożny co do tego, ile kamer Ring jest aktualnie aktywnych, ale szacunki sporządzone na podstawie danych dotyczących sprzedaży wskazują, że rocznie są to setki milionów” – czytamy.

Pomijanie zapisów konstytucyjnych

Amazon zakupił system Ring w 2018 roku. Od tamtego momentu pośredniczył już w 1800 partnerstwach z lokalnymi organami ścigania, które bez nakazu mogą żądać udostępniania materiału wideo – “Oznacza to, że w ciągu zaledwie trzech lat Ring połączył około jednego na 10 departamentów policji w całych Stanach Zjednoczonych, umożliwiając dostęp do nagranych treści z milionów prywatnych kamer monitorujących. Te partnerstwa rosną w zastraszającym tempie” – wyjaśnia “The Guardian”.

Dane zebrane z raportów “Ring” pokazują, że w ciągu ostatniego roku do końca kwietnia 2021 organy ścigania złożyły ponad 22 tys. indywidualnych wniosków o dostęp do treści przechwyconych i zarejestrowanych przez kamery tej firmy. Oparta na chmurze infrastruktura Ring (obsługiwana przez Amazon Web Services) ułatwia organom ścigania masowe składanie wniosków o dostęp do nagrań bez nakazu.

Amerykańska policja podgląda prywatne nagrania, gdyż system Ring jest własnością obywateli Stanów Zjednoczonych, w innym przypadku byłby chronione przez czwartą poprawkę konstytucji USA – “Współpracując z Amazonem, organy ścigania omijają te konstytucyjne i ustawowe środki ochrony” – zauważyła prawniczka Yesenia Flores w rozmowie z dziennikiem. 

Prawniczka podkreśliła również, że zamienia się to w stały monitoring amerykańskich obywateli – “Ring zaciera granicę między pracą policji a nadzorem cywilnym i zamienia system bezpieczeństwa twojego sąsiada w informatora. Tyle że, w przeciwieństwie do informatora, zawsze patrzy”– powiedziała.

polsatnews.pl

Logo Facebook'a

Facebook / Fot. pixabay

Facebook usunął proizraelską stronę, mającą rzekomo miliony obserwujących. Powodem miały być liczne zgłoszenia o łamaniu przez jej twórców zasad społeczności.

  • Strona “Jerusalem Prayer Group” została usunięta przez Facebooka za liczne naruszenia standardów społeczności
  • Jej założyciel twierdzi, że strona padła ofiarą “zmasowanego ataku islamskich kont”
  • Muzułmanie mieli pisać antysemickie komentarze, po czym zgłaszać witrynę za nieodpowiednie treści
  • Powodem “akcji” miały by być zbrojne działania Izraela w Palestynie, które wzburzyły społeczność muzułmańską
  • Przeczytaj również: Aż 735 milionów dolarów. USA zatwierdzają sprzedaż broni do Izraela

Facebook usunął proizraelską stronę, mającą podobno miliony obserwujących. Grupa “Jerusalem Prayer Group” miała gromadzić m.in. zwolenników państwa Izrael. Jej założyciel, Mike Evans, oskarżył o atak na stronę muzułmanów. Jego zdaniem, krytycy Izraela zaatakowali witrynę, “publikując ponad milion komentarzy”, a następnie zgłaszając stronę za niewłaściwe treści. O atak Evans oskarża “radykalnych islamistów”. „Nastąpiła zorganizowana próba osiągnięcia tego celu przez radykalne organizacje islamskie” – stwierdził. „To był bardzo sprytny, zwodniczy plan radykałów islamskich” – dodał.

Evans przekazał, że publikowane posty zawierały “antysemickie komentarze”. Nie przedstawił jednak żadnych dowodów na poparcie swojej tezy. Twórca strony jest oburzony atakiem. Jego zdaniem, nie ma wątpliwości, że stronę “zdjęto” przez umyślne, islamskie prowokacje. Te zaś miały by być zemstą za ataki Izraela na Palestynę i społeczność muzułmańską. Do całej sprawy ustosunkował się sam Facebook. „Usunęliśmy stronę “Jerusalem Prayer Group” na Facebooku za naruszenie naszych zasad dotyczących spamu i nieautentycznego zachowania” – napisano w oświadczeniu. Nie wiadomo, czy Facebook przywróci ją i zdejmie z niej bana.

NY Post

Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych

Jeden z podejrzanych, Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych / Fot. Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych

Czarnoskórzy oszuści z Brooklynu ukradli 2 mln dolarów z funduszu pomocy ofiarom COVID-19. Następnie opublikowali swoje zdjęcia z pieniędzmi w sieci.

  • Złodzieje z Brooklynu wyłudzili 2 mln dolarów z funduszu dla bezrobotnych
  • Mężczyźni ukradli pieniądze przeznaczone dla tych, którzy stracili pracę przez epidemię
  • Następnie, oszuści opublikowali swoje zdjęcia z gotówką w mediach społecznościowych

Czarnoskórzy oszuści z Brooklynu ukradli 2 mln dolarów. Mężczyźni złożyli fałszywe wnioski o pomoc z tytułu bezrobocia, rzekomo spowodowanego COVID-19. Następnie, po otrzymaniu pieniędzy, wstawili swoje zdjęcia z gotówką do sieci. Sprawą zajęła się prokuratura. Sześciu z ośmiu oskarżonych, w wieku od 18 do 25 lat, zostało postawionych przed sądem federalnym w Brooklynie. Dwóch podejrzanych – Armani Miller, lat 24 i Johan Santos, 19 lat – nadal przebywa na wolności.

Zgodnie z zapiskami sądu, czterech złodziei obnosiło się ze swoją zdobyczą w mediach społecznościowych. Młodzi mężczyźni wstawiali do nich swoje zdjęcia ze stosami gotówki. Prokuratorzy przekazali, że mężczyźni ukradli dane osobowe osób uczestniczących w programie pomocy. Dzięki temu uzyskali zapomogę dla bezrobotnych, którzy stracili pracę w czasie pandemii. Oszuści przelali pieniądze na swoje konta, a następnie całość wypłacili. Okazało się, że używali łącznie ponad 100 kart debetowych, zarejestrowanych na inne osoby. Używali kart do wypłat dużych kwot we wschodnich Queens. Mężczyźni mieli bestrosko posługiwać się swoimi numerami telefonów i adresami zamieszkania.

Zdaniem prokuratury, oszustwa rozpoczęły się jeszcze w czerwcu 2020 roku. Nie jest jasne, w jaki sposób podejrzani rzekomo ukradli dane osobowe ofiar. Prokuratorzy przekazali, że wszystkich ośmiu czarnoskórych jest oskarżonych o spisek mający na celu popełnienie oszustwa związanego z kradzieżą danych osobowych. „Nigdy nie ma usprawiedliwienia, by świadomie popełniać oszustwa i kraść z systemu, który został zaprojektowany, aby pomóc nowojorczykom w potrzebie” – powiedziała komisarz ds. Pracy Roberta Reardon. „Jednak to jeszcze bardziej podłe, kiedy ci złodzieje kradną nowojorczykom koło ratunkowe w środku pandemii. Nie tolerujemy przestępców, a jeśli złamiesz prawo, zostaniesz pociągnięty do odpowiedzialności” – zapewnił.

NY Post

Flaga ONZ

Flaga Organizacji Narodów Zjednoczonych / Fot. Pixabay

Czołowy urzędnik ONZ, Mark Lowcock powiedział we wtorek, że przez izraelskie naloty w Gazie nie ma bezpiecznego miejsca.

  • Eskalacja konfliktu pomiędzy Izraelem a Palestyną trwa już przeszło 9 dni
  • Czołowy urzędnik ONZ, Mark Lowcock zabrał głos w sprawie konfliktu, mówiąc, iż w Palestynie nie ma “bezpiecznego miejsca”
  • ONZ wzywa do zaprzestania działań zbrojnych i wpłat na rzecz pomocy poszkodowanej Palestynie
  • Przeczytaj również: Aż 735 milionów dolarów. USA zatwierdzają sprzedaż broni do Izraela

Czołowy urzędnik ONZ, Mark Lowcock przekazał światu, że w Gazie nie ma “bezpiecznego miejsca”. Organizacja poinformowała, że aż 72 tysiące Palestyńczyków zostało wysiedlonych. Wszystko to za sprawą eskalacji konfliktu, trwającej już od dziewięciu dni. „Jestem głęboko zaniepokojony doniesieniami o izraelskich bombardowaniach o wysokiej częstotliwości w Gazie” – powiedział zastępca sekretarza generalnego ds. Pomocy Humanitarnej, koordynator pomocy w sytuacjach kryzysowych, Mark Lowcock.

Lowcock podkreślił, że sytuacja w Gazie jest tragiczna, z czego ONZ zdaje sobie sprawę. „Nie ma bezpiecznego miejsca w Gazie, gdzie 2 miliony ludzi było przymusowo izolowanych od reszty świata przez ponad 13 lat” – powiedział. Dodał, iż wzajemne ostrzały między Izraelem a Hamasem muszą się skończyć. “Masowe wystrzeliwanie rakiet przez grupy zbrojne w kierunku zaludnionych obszarów Izraela jest niedopuszczalne i musi się skończyć” – podkreślił. Według danych ONZ, w wyniku dziewięciodniowej eskalacji przemocy wysiedlono aż 72 tysiące Palestyńczyków. “W tym 47 tysięcy ubiegają się o międzynarodową ochronę. Kolejne 25 tysięcy wysiedlonych ludzi przebywa gościnnie u swoich rodzin”. Od 10 maja w Strefie Gazy zginęło 213 Palestyńczyków, w tym 62 dzieci i 35 kobiet. Po stronie izraelskiej zginęło 10 osób, w tym jeden żołnierz.

Lowcock wezwał kraje członkowskie ONZ do wpłat na rzecz Funduszu Humanitarnego dla Palestyńczyków. Dodał, że 14 milionów dolarów z tego funduszu ma zostać przekazanych, aby pomóc ludziom w Gazie. ONZ podkreśla, że przygotowuje się do wystosowania humanitarnego apelu.

Jerusalem Post

Aż 29 mężczyzn zostało oskarżonych o gwałty oraz inne przestępstwa seksualne popełnione na 13-latce w Bradford i Calderdale.

29 mężczyzn zostało oficjalnie oskarżonych o gwałty na 13-latce. Policja postawiła zarzuty grupie przestępców w związku z seksualnym wykorzystywaniem dzieci przez okres siedmiu lat w West Yorkshire. Większość przestępstw miała miejsce w Calderdale, inne zaś w Bradford. Jedna z dziewczynek miała być wykorzystywana seksualnie od 2003 do 2010 roku. Mężczyźni zostali oskarżeni o różne przestępstwa seksualne w następstwie dochodzenia w sprawie niedawnego wykorzystywania seksualnego dzieci – informuje Daily Mail.

29 oskarżonych o liczne gwałty na 13-latce, sąd spodziewa ujrzeć się w Bradford Magistrates Court w dniach 7 i 9 lipca. Podczas śledztwa zwolniono 8 innych podejrzanych, bez postawienia im zarzutów. Brytyjska policja opublikowała pełną listę przestępców. Asad Ali, 37 lat, z Brighouse, jest oskarżony o dwa gwałty. Ajmal Aziz, 39 lat z Halifax, jest oskarżony o trzy przypadki gwałtu i usiłowanie gwałtu. Mohammed Asif, lat 36, z Halifaksu, jest oskarżony o dwa gwałty. Harris Ahmed Butt, lat 37, z Halifax, jest oskarżony o dwa gwałty i napastowanie seksualne. Wśród całej listy zbrodniarzy dominują nazwiska typowo muzułmańskie, charakterystyczne dla imigrantów. Nie sposób znaleźć w niej ani jednego europejskiego nazwiska.

Daily Mail

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

Nielegalna imigracja kwitnie pomimo COVID-19. W ciągu zaledwie 24 godzin ponad 5000 Marokańczyków przybyło do hiszpańskiej enklawy Ceuta.

  • Ponad 5000 osób wtargnęło do hiszpańskiej Ceuty zaledwie w dobę
  • Większość imigrantów to młodzi mężczyźni, którzy przypłynęli na brzeg wpław lub pontonami
  • Nielegalna imigracja wzmogła się, pomimo odcięcia enklawy przez COVID-19

Nielegalna imigracja kwitnie pomimo pandemii. W ciągu 24 godzin ponad 5000 młodych mieszkańców Maroka przybyło do hiszpańskiej Ceuty. Imigranci przypłynęli wpław lub na pontonach. Niektórzy mieli dostęp do nadmuchiwanych łodzi. Część z nich brodziła w płytszych miejscach w czasie odpływu. Między 1 stycznia a 15 maja do Ceuty przybyło 475 migrantów. 5000 w jeden dzień to nowy rekord. Rząd Hiszpanii musiał zmobilizować wojsko w regionie, aby chronić granicę. Przybysze nie mają szans na legalny pobyt.

nwazja migrantów ma miejsce w czasie, gdy między Hiszpanią a Marokiem istnieje znaczne napięcie. Źródłem sporu jest Brahim Ghali, przywódcą ruchu wyzwoleńczego Front Polisario z Sahary Zachodniej. Przebywa on w hiszpańskim szpitalu, leczony na COVID-19. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Maroka potępiło w zeszłym miesiącu fakt, że Hiszpania przyjęła Ghali bez informowania państwa. Jeśli chodzi o Cenutę, granice enklawy są zamknięte dla Marokańczyków od marca ubiegłego roku z powodu pandemii. Mimo to, nielegalna imigracja nie ustała. Według Hiszpanii, władze Maroka nie zrobiły nic, aby powstrzymać imigrantów. Liczne filmy i zdjęcia pokazują, jak migranci napadają na plaże, a następnie pustoszą ulice miasta.

Samnytt.se

World Economic Forum

World Economic Forum / Fot. Flickr/World Economic Forum/Moritz Hager

Czy naprawdę uważam, że koronawirus został wykorzystany przez globalne elity do przeprowadzenia gwałtownych zmian w światowej gospodarce i wyeliminowania z gry szerokich mas społecznych? Cóż, zasadniczo to tak.

Wygodny pretekst

Przeprowadzałem niedawno wywiad z Piotrem Rubasem, lekarzem internistą pracującym w Niemczech, który tym razem nie wypowiedział się stricte w kwestiach medycznych. Podczas ostatniego łączenia w studio porozmawialiśmy na temat tzw. Wielkiego Resetu, który OCZYWIŚCIE jest teorią spiskową dla szurów, a nie realnym zagrożeniem… Pomińmy jednak ironizowanie i przejdźmy do konkretnych rozważań, bo tylko fakty mają znaczenie. W kontekście katastrofalnej polityki lockdownowej mój rozmówca nie miał wątpliwości co do prawdziwego charakteru tych działań:

„Każdy kto używa samodzielnego myślenia czy stara się wyciągać wnioski, jakieś obserwacje z tego, co nas otacza, łatwo dojdzie do wniosku, że lockdown nie był wprowadzony po to, żeby walczyć z wirusem, bo jak wiemy, mamy setki przykładów z różnych państw, mamy opracowanie naukowców z Uniwersytetu Stanforda, gdzie jednoznacznie jest podkreślone, że lockdown w żaden sposób nie przyczynia się do zahamowania transmisji wirusa. (…) Jeszcze rok temu można było uznać, że rządy państw wskutek tej całej narracji, tej paniki, nie wiedziały tego, że z niewiedzy i takiej nadmiernej troski, chęci uchronienia zdrowia i życia swoich mieszkańców, robiły zbyt duże obostrzenia, żeby walczyć z wirusem. Jednak później okazuje się, że to wszystko było zaplanowane, ukartowane, bo rządy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ten wirus jest generalnie niegroźny, a jednostkowe ciężkie przypadki przebiegów są wyolbrzymiane” – stwierdził specjalista.

Zobacz także: [OPINIA] Zgierski: 8 przykazań Wielkiego Resetu, czyli świat w 2030 roku?

Każdy musi przyznać, że niezależność to piękna sprawa, o ile oczywiście za tym słowem stoją konkrety. W innym przypadku pozostajemy w sferze pobożnych życzeń, które niezbyt korespondują z rzeczywistością. Własność oznacza wolność, a przynajmniej jeśli patrzymy na to pod kątem podejmowania suwerennych decyzji. Z tego względu trudno zaprzeczyć, że długotrwały lockdown uderzający w ludzką przedsiębiorczość i osłabiający kapitał, przede wszystkim klasy średniej, był w interesie wielkich korporacji zainteresowanych przeprowadzeniem spektakularnej transformacji światowej gospodarki.

Cios w klasę średnią

Znany think tank Klub Jagielloński opublikował w kwietniu tego roku opracowanie „COVID-19 zredukował globalną klasę średnią i zwiększył liczbę najuboższych o 131 mln osób”. Możemy w nim znaleźć przerażające statystyki, które obrazują, w jak dużym stopniu klasa średnia ucierpiała w wyniku koronakryzysu, i to w ujęciu globalnym:

„Pandemia koronawirusa dokonała to, czego nie zdołał uczynić kryzys gospodarczy z 2008 roku: po raz pierwszy od 30 lat w skali globu zmalała liczebność klasy średniej, kurcząc się o około 90 milionów osób. Ucierpieli również najlepiej zarabiający, których jest o 62 miliony mniej niż przed rokiem. Amerykański think tank Pew Research Center opublikował niedawno raport obrazujący skalę ubóstwa, jakie spowodowała pandemia wirusa SARS-CoV-2. Do kategorii najbogatszych przypisano ludzi o dochodach powyżej 50 dolarów dziennie; osoby z klasy średniej zarabiają według badaczy między 10 a 50 dolarów dziennie; natomiast najubożsi to ci zmuszeni przeżyć za 2 dolary lub mniej na dzień. Jak wynika z badań, liczba osób z tej ostatniej kategorii zwiększyła się o 131 milionów” – czytamy w raporcie.

Jak podaje Polski Instytut Ekonomiczny (PIE) w kontekście sytuacji na naszym rodzimym rynku, „liczba zamykanych działalności gospodarczych w I kw. 2021 r. była najwyższa od 2 lat”. Dane, które zaprezentowali eksperci z tej instytucji, jednoznacznie wskazują na skalę zniszczeń wśród polskich przedsiębiorców. „Według danych REGON, w całym kwartale zamknięto 7629 firm. Oznacza to wzrost o 18,7 proc. względem analogicznego kwartału ubiegłego roku” – czytamy w tweecie opublikowanym na profilu organizacji.

Wielki Reset? Sprawdźmy u źródeł

Podczas wspomnianego wywiadu stwierdziłem, rzecz jasna w nieco ironicznym tonie, że w swoim foliarskim towarzystwie możemy bez przeszkód porozmawiać o Wielkim Resecie, który w opinii mainstreamu jawi się jako kolejna niebezpieczna teoria spiskowa. W opinii lekarza, którego zapytałem o ocenę tego zjawiska, zawsze należy sięgać do źródeł, tj. do samych autorów omawianych koncepcji. Nie inaczej jest w tym przypadku:

„Jeśli chodzi o sformułowanie, iż są to jakieś teorie spiskowe, to tak jak w przypadku innych spraw, jak w przypadku koronawirusa czy szczepionki, jej definicji, najlepiej sięgnąć do źródeł, sprawdzić, co mówią autorzy tego pomysłu Wielkiego Resetu. Otóż ukazała się przed jakimś czasem książka »Wielki Reset« (Wydawnictwo Wektory – dop. red.), którą polecam kupić każdemu, z komentarzem, z analizą tego, co jest zawarte w tym dziele Klausa Schwaba. Otóż ów Klaus Schwab stwierdza, iż pandemia, którą mamy obecnie, według jego mniemania, jest najłagodniejszą pandemią od 2000 lat. To, z czym miała ludzkość do tej pory do czynienia, pandemia dżumy, różne epidemie cholery, były dużo cięższe. On nawet sam to przyznaje. Ale jednocześnie zaznacza, że to jest to doskonała okazja do tego, by dokonać przebudowy. On sam używa tych stwierdzeń, że musimy przebudować świat, który okazał się niewydajny, w jego mniemaniu, który okazał się zły, niesprawiedliwy, na taki, jak on sobie zaplanował, jak on sobie zaprojektował” – mówił Piotr Rubas.

Niestety, według zamysłu starszych i mądrzejszych czeka nas nadejście tzw. kapitalizmu inkluzywnego, który w praktyce okaże się układem korporacyjno-państwowym. Jako że państwa nie spełniają do końca swoich zadań i nie są w stanie poradzić sobie ze współczesnymi kryzysami, nie tylko COVID-19, ale np. kwestią globalnego ocieplenia czy wysokoemisyjną energetyką węglową, muszą im w tym pomóc wielkie koncerny. Problem polega na tym, że w tej wizji klasa średnia nie odegra już znaczącej roli.

Jakub Zgierski