Bill Gates

/ Fot. YouTube

– Dziś na świecie żyje 6,8 mld ludzi. Z perspektywą wzrostu do około 9 miliardów. Jeśli uda nam się osiągnąć duży sukces z nowymi szczepionkami, służbą zdrowia i działaniami w sferze urodzeń, będziemy w stanie obniżyć tę liczbę o 10 do 15 procent. Ale nawet wtedy populacja wzrośnie o około 1,3 mld – mówił na konferencji TED 2010 Bill Gates. Zbyt podobne, by spać spokojnie?

  • W mediach społecznościowych przypomniano wypowiedź Bill’a Gates’a, w której mówił o sposobach na walkę z globalnym ociepleniem.
  • Są cztery składniki tego równania, które należy przemnożyć. Po lewej stronie CO2, które chcemy sprowadzić do zera, na które składa się: liczba ludzi, usługi z jakich korzystają w uśrednieniu, średnia energia im towarzysząca oraz ilość CO2 emitowana na jednostkę energii – wskazał.
  • Panu Gatesowi wydaje się, że jest Bogiem, tacy ludzie są groźni – stwierdziła dziennikarka KAI i Stacja7, Alina Petrowa.
  • Zobacz także: Niebezpieczne sugestie Rady Medycznej! Polacy o krok od segregacji

Wystąpienie Gates’a dotyczyło kwestii walki z ociepleniem klimatycznym. – Dwutlenek węgla ogrzewa planetę i opisuje to bardzo prosta zależność. Jeśli zsumujemy dwutlenek węgla emitowany do atmosfery, to prowadzi do wzrostu temperatury, który z kolei przynosi bardzo negatywne efekty – twierdził.

– Musimy jednak wprowadzić jakieś zmiany, które zmniejszą emisję do zera. Emisji tej towarzyszył nieustający wzrost i tylko różne przemiany ekonomiczne chwilowo go stopowały. Musimy więc sprawić, aby w miejsce szybkiego wzrostu otrzymać spadek emisji CO2 i zmniejszyć ją do zera – podkreślił. – Są cztery składniki tego równania, które należy przemnożyć. Po lewej stronie CO2, które chcemy sprowadzić do zera, na które składa się: liczba ludzi, usługi z jakich korzystają w uśrednieniu, średnia energia im towarzysząca oraz ilość CO2 emitowana na jednostkę energii – wskazał.

„Na początek: populacja”

– Na początek: populacja. Dziś na świecie żyje 6,8 mld ludzi. Z perspektywą wzrostu do około 9 miliardów. Jeśli uda nam się osiągnąć duży sukces z nowymi szczepionkami, służbą zdrowia i działaniami w sferze urodzeń, będziemy w stanie obniżyć tę liczbę o 10 do 15 procent. Ale nawet wtedy populacja wzrośnie o około 1,3 mld – powiedział.

Na ten fragment jego wypowiedzi zwrócił uwagę w mediach społecznościowych Marcin Palade. Jego pis wywołał gorącą dyskusję. – Panu Gatesowi wydaje się, że jest Bogiem, tacy ludzie są groźni – stwierdziła dziennikarka KAI i Stacja7, Alina Petrowa.

twitter.com, ted.com

Koszulka z napisem: "Są więcej niż dwie płcie".

Amazon / Fot. Twitter

Publicysta Patryk Sykut” zwrócił uwagę na zabawną sytuację na platformie zakupowej Amazon. Można tam kupić koszulkę z napisem: „There are more than two genders” („Są więcej niż dwie płcie”). Do wyboru są jednak wersje… tylko dla dwóch płci.

Ideologia gender po raz kolejny przeżywa twarde zderzenie z rzeczywistością. Jej zwolennicy nawet kupując koszulkę z napisem „Są więcej niż dwie płcie” przekonują się, że są tylko dwie. Czy Amazon zdecyduje się wprowadzić kilkadziesiąt wersji oferowanych w swoim sklepie, dla każdej “płci”, którą uznają środowiska LGBT? Interesujące byłoby, w jaki sposób dobraliby ich krój, skoro według ideologii gender, płeć zależy od deklaracji, a nie od obiektywnych cech fizycznych.

Czy ideologia gender sparaliżuje sprzedaż odzieży? Wygląda na to, że nie, bo korporacje, nawet jeśli wznoszą hasła przychylne dla LGBT, to w praktyce opierają się na tradycyjnym rozumieniu płci. Bo i jak inaczej? Jak miałaby wyglądać koszulka np. dla osoby niebinarnej, czy agenderowej?

Łatwo jest przybrać specyficzne zaimki. Problem zaczyna się, gdy wychodzi się poza sferę myśli. Gdy chodzi o kwestię doboru odzieży, czy sportowej rywalizacji, praktyka limituje liczbę płci do jedynie dwóch.

Chiny, pożar fabryki

Pożar w fabryce w Chinach / Fot. Twitter/ screen

Potężna eksplozja w fabryce krzemu w Xinjiangu zaskoczyła całe Chiny, niepokojąc producentów fotowoltaiki.

  • W Chinach miała miejsce eksplozja w jednej z największych fabryk polikrzemu
  • Pożar udało się opanować. Żaden z pracowników nie ucierpiał, a przyczyny incydentu są badane
  • Producenci fotowoltaiki martwią się, że pożar i wywołane nim opóźnienia mogą wpłynąć na wzrosty cen na rynku
  • Przeczytaj również: Białoruś: Wstrzymany transport ropy do Polski

8 czerwca w fabryce w Xinjiangu miał miejsce nagły wypadek. Potężna eksplozja sprawiła, że na fabrykę zwróciły uwagę całe Chiny. W budynkach, w których doszło do wypadku, produkowany był polikrzem. Eksplozja może skutkować drastycznym wzrostem cen w fotowoltaice.

Przemysł fotowoltaiczny od dawna obserwuje wzrost cen, związany z niedoborem polikrzemu. Surowiec ten wykorzystywany jest do produkcji paneli słonecznych. Eksperci martwią się, że wybuch w Xinjiangu może pogłębić problemy w branży. W fabryce zgłoszono najpierw pożar, a następnie eksplozję. Do sieci trafiły nagrania ukazujące potężne kłęby czarnego dymu. Ogień miał zacząć się rozprzestrzeniać w warsztacie opakowań krzemowych, należącym do Hoshine Silicon w Strefie Rozwoju Gospodarczego i Technologicznego Shihezi.

Władze podały, iż pożar opanowano około godziny 22:40. Na miejsce zdarzenia przybyło pięć jednostek straży pożarnej. Na tę chwilę, żaden z pracowników nie został ranny. Pracownicy lokalnego departamentu ochrony środowiska zbadali jakość powietrza wokół fabryki. Stwierdzono, że nie znajdują się w nim toksyczne zanieczyszczenia. Przyczyna wypadku jest badana. Strona LinkedIn opisuje Hoshine Silicon jako „największego na świecie producenta krzemu z własnym węglem i energią elektryczną”. Władze firmy poinformowały dziś rano, że incydent nie wpłynął na produkcję surowca. Mimo to, producenci fotowoltaiki zaniepokoili się potencjalnym wzrostem cen na rynku.

PV-magazine

Dziecko poczęte.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Instytut na rzecz kultury prawnej Ordo Iuris przedstawił analizę prawną, w której na cel wziął proceder określany potocznie jako „turystyka aborcyjna”. Podkreślono w niej, że pomocnictwo lub podżeganie matki dziecka poczętego do tego czynu jest w polskim prawie penalizowane. – Nieistotne jest bowiem w tym zakresie miejsce, w którym kobieta dokonała lub miałaby dokonać zabiegu przerwania ciąży. Zasadnicze jest dokonanie samej czynności sprawczej na terytorium RP polegającej na udzieleniu jej pomocy bądź nakłanianiu – zaznaczono.

  • Instytut Ordo Iuris zwraca uwagę, że tak w Czechach, jak i na Słowacji zabicie dziecka poczętego przez cudzoziemki, które nie mieszkają tam na stałe, jest możliwe tylko w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki lub dziecka.
  • W Polsce wszystkie osoby, które pomagają lub podżegają matkę do zabicia dziecka poczętego wbrew polskim przepisom, podlegają karze. Nie ma znaczenia, czy zabójstwo jest dokonane na terenie Polski, czy to „turystyka aborcyjna”.
  • Jeżeli do nielegalnego przerwania ciąży nie dojdzie, podżegacz i pomocnik odpowiadają jak za usiłowanie – podkreślił Instytut Ordo Iuris.
  • Zobacz także: Triumf „niepoprawnego” nauczyciela! „Służę Bogu i nie okłamię dzieci co do ich płci”

– W momencie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, a także pojawienia się swobody bezwizowego podróżowania po strefie Schengen zwiększeniu uległa dostępność klinik aborcyjnych w państwach ościennych. Biorąc pod uwagę, że w większości krajów europejskich standard ochrony życia pozostaje na niższym niż w Polsce poziomie, a aborcja jest tam dostępna w szerszym zakresie, bardzo szybko rozwinął się adresowany do kobiet zamieszkujących na terytorium Polski proceder zwany „turystyką aborcyjną” – zwrócił uwagę Instytut Ordo Iuris.

Prawnicy wymieniają, że w polskim prawie podlega karze m.in.:

  • pośrednictwo w organizacji przerywania ciąży, w tym umówienie spotkania kobiety w ciąży z osobą przeprowadzającą aborcję
  • skontaktowanie kobiety z osobą nielegalnie przeprowadzającą aborcje
  • pokrycie kosztów aborcji
  • dostarczenie narzędzi lub środków chemicznych służących przerwaniu ciąży (w tym tzw. tabletek wczesnoporonnych)
  • udzielenie rady lub informacji (np. gdzie przerwać ciążę).

– Natomiast jako nakłanianie kobiety ciężarnej do nielegalnego przerwania ciąży rozumieć należy wszelkie sposoby wzbudzania u niej woli zakończenia procesu ciąży, a w konsekwencji uniemożliwienia przyjścia na świat dziecka. Jeżeli do nielegalnego przerwania ciąży nie dojdzie, podżegacz i pomocnik odpowiadają jak za usiłowanie – podkreślił Instytut Ordo Iuris.

„Turystyka aborcyjna” więc przynajmniej pośrednio podlega karze w Polsce, a może podlegać bezpośrednio w innych państwach. Instytut Ordo Iuris zwraca uwagę, że tak w Czechach, jak i na Słowacji zabicie dziecka poczętego przez cudzoziemki, które nie mieszkają tam na stałe, jest możliwe tylko w przypadku zagrożenia życia lub zdrowia matki lub dziecka.

ordoiuris.pl

Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej.

Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej. / Fot. Facebook

Politycy Konfederacji zabrali głos w sprawie kopalni Turów i trwającego wciąż sporu polskiego rządu ze stroną czeską. Ich zdaniem premier Morawiecki nie prowadzi podmiotowej i asertywnej polityki, a cała sytuacja jest kompromitacją polskiego rządu. Konfederaci domagają się zdecydowanych kroków w tej sprawie, na czele z odrzuceniem pakietu energetyczno-klimatycznego Unii Europejskiej. 

  • To jest kompromitacja w wielu wymiarach – stwierdził poseł Robert Winnicki.
  • Polityka rządu jest oparta na kłamstwie. Słyszymy od premiera kolejne kłamstwa, a rzeczywistość niestety pokazuje, że jest zupełnie inaczej – wskazał Jacek Wilk.
  • Premier Morawiecki po prostu kłamie. Oszukuje własny naród, oszukuje własnych obywateli i okazuje się, że jako szef rządu największego państwa w regionie nie potrafi prowadzić polityki nawet z Czechami – powiedział Tomasz Grabarczyk.
  • Zobacz także: Białoruś: Wstrzymany transport ropy do Polski

Dwa tygodnie temu w Brukseli premier Morawiecki wyszedł na konferencję i tryumfalnie ogłosił, że czeski rząd zgodził się wycofać swój wniosek do TSUE o zamknięcie polskiej kopalni Turów. Zaraz po nim pojawił się wicepremier Jacek Sasin, który zapewniał, że jesteśmy na dobrej drodze i skarga niebawem zostanie wycofana. Niedługo później głos zabrał premier Czech, Andrej Babisz, który wprost stwierdził – Na nic się nie zgodziłem. Pozew nadal obowiązuje. Polska przyznała, że wydobycie szkodzi mieszkańcom Republiki Czeskiej. – Teraz dowiadujemy się, że strona czeska nie dość, że nie wycofuje skargi, to jeszcze zwraca się o ukaranie Polski kwotą 5 milionów euro za każdy dzień funkcjonowania kopalni Turów od momentu postanowienia TSUE.

Sprawę skomentował poseł Robert Winnicki: To jest kompromitacja. To jest kompromitacja w wielu wymiarach. To jest oczywiście kompromitacja na poziomie podstawowych, jeśli chodzi o to, co mówimy od lat, o oddawanie kompetencji Unii Europejskiej. Drugi element to oczywiście fatalna, nieskuteczne, nieefektywna polityka zagraniczna tego rządu. 

Grupa Wyszehradzka V4, to jest ta grupa, która bardzo często przewija się w ustach polityków PiS-u, jako podstawowy nasz instrument, narzędzie, jako ekipa sojusznicza, która walczy wspólnie o różne rzeczy w UE. Okazuje się, że porażająca niezdolność naszej dyplomacji do tego, aby zagwarantować minimalny, podstawowy interes narodowy w tej grupie, z państwem sąsiedzkim, jakim są Czechy, objawia się właśnie taką sytuacją zagrożenia naszego strategicznego przedsiębiorstwa energetycznego. – dodał poseł Konfederacji. 

Poseł Winnicki zaapelował na koniec do premiera: Apeluję do premiera Morawieckiego, zacznijcie zachowywać się jak mężczyźni na forum Unii Europejskiej! Zacznijcie zachowywać się jak mężczyźni, odrzucając pakiet energetyczno-klimatyczny UE. Zacznijcie zachowywać się jak mężczyźni i wyjdźcie dzisiaj do górników i energetyków, którzy będą tutaj dzisiaj manifestowali. – jak zapowiedział, Konfederacja będzie obecna na proteście górników w Warszawie. 

„Polityka rządu jest oparta na kłamstwie”

Mecenas i były poseł, Jacek Wilk: W polityce zagranicznej można używać różnych zaklęć, opowiadać bajki i mity, ale kiedy przychodzą takie konkretne momenty jak ten, to właśnie wtedy okazuje się ile jest warta i jak bardzo jest skuteczna polska polityka zagraniczna. Mamy w tej chwili sytuację, że pozew jest wniesiony, nie został wycofany, cały czas obowiązuje, a strona czeska domaga się 5 milionów euro dziennie za cały czas trwające wydobycie. Jak sobie łatwo obliczyć, to jest w ciągu roku około 2 miliardów euro, czyli około 10 miliardów złotych rocznie. 

My jako Konfederacja mamy taką przykrą satysfakcję, bo od lat ostrzegamy, że w tym kierunku będzie szła polityka unijna. Od lat ostrzegamy, że tak się stanie, bo Polska wyzbywa się kolejnych kawałków suwerenności na rzecz superpaństwa unijnego. I od lat nawołujemy, aby wypowiedzieć pakiet klimatyczny, który Polsce może tylko zaszkodzić, bo Polska w ciągu najbliższych lat nie jest w stanie przedstawić się na zieloną energię. 

Jacek Wilk dodał: Polityka rządu jest oparta na kłamstwie. Słyszymy od premiera kolejne kłamstwa, a rzeczywistość niestety pokazuje, że jest zupełnie inaczej. 

„Szef rządu największego państwa w regionie nie potrafi prowadzić polityki nawet z Czechami”

Dyrektor biura prasowego, Tomasz Grabarczyk: Wiele jest elementów polityki tego rządu, które można określić jako farsę. Polityka zagraniczna to jest jeden z podstawowych punktów tej farsy. To już nie jest ustępstwo, to już nie jest uległa polityka wobec wielkich mocarstw, wobec międzynarodowych korporacji. My nie potrafimy negocjować nawet z Republiką Czeską. (…) Premier Morawiecki po prostu kłamie. Oszukuje własny naród, oszukuje własnych obywateli i okazuje się, że jako szef rządu największego państwa w regionie nie potrafi prowadzić polityki nawet z Czechami. 

Grabarczyk zauważył także, że ze strony partii opozycyjnych nie płyną także pozytywne sygnały: Rafał Trzaskowski czy lewica otwarcie mówią, że w tym wypadku Czesi mają rację. Szymon Hołownia też tak mówił, ale zmienił zdanie, czyli przedstawił się tak jak zawsze, czyli ten, który nie wie o czym mówi. 

Rząd, który prowadzi podmiotową politykę zagraniczną, to rząd, który powie jasno, że nie będziemy wypłacać tych niebotycznych sum Czechom, że będziemy bronić polskiej kopalni, polskich górników. Tego oczekujemy od premiera Morawieckiego, żeby zachował się jak szef rządu, a nie jak typowy kłamczuszek, który po spotkaniu z premierem innego państwa przyjeżdża i opowiada bajki, które są od razu weryfikowane. 

Link do całości konferencji.

Flagi USA i LGBT na jednym maszcie

Flaga LGBT i flaga USA / Fot. Twitter

Departament Obrony USA ogłosił, że nie pozwoli na wywieszanie tęczowej flagi LGBT na podlegających mu budynkach.

  • Placówki dyplomatyczne USA mogą wywieszać tęczowe flagi na tym samym maszcie, co flagę narodową
  • Departament Obrony wyraźnie sprzeciwił się takiej promocji ruchu LGBT
  • Rzecznik Departamentu poinformował, że ten będzie wywieszać jedynie amerykańską flagę, zgodnie z dotychczasowymi zasadami
  • Przeczytaj również: Białoruś: Wstrzymany transport ropy do Polski

Departament Obrony USA zajął jasne stanowisko w sprawie flag LGBT. Obwieścił, że tęczowe płachty nie będą więcej powiewać na budynkach pod jego nadzorem. Tym samym, Departament zerwał z polityką administracji Joe Bidena. Jeszcze w kwietniu sekretarz stanu Antony Blinken wydał placówkom dyplomatycznym USA specjalne upoważnienia. Zgodnie z nim, mogą one wywieszać tęczową flagę na tym samym maszcie, co flagę amerykańską.

Sprawa miała zostać dokładnie zbadana i omówiona. „Po dokładnym rozważeniu, departament utrzyma dotychczasową politykę dotyczącą ekspozycji w bazach wojskowych” – powiedział rzecznik Departamentu Obrony, John Kirby. „Nie będzie wyjątku dla flagi Pride”. Tym samym, Departament Obrony odciął się od “trendu” wywieszania kolorowych flag na budynkach użyteczności publicznej.

Rzecznik zapewnił, że decyzja „w żaden sposób nie odzwierciedla braku szacunku ani podziwu dla społeczności LGBTQ+”. Zwolennicy wywieszania tęczowej flagi twierdzą, że gest jest wyrazem wsparcia społeczności. Decyzja Departamentu wywołała oburzenie wielu lewicowych środowisk.

Fox5

/

Watchdog Polska przesyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczące partii Wiosna Roberta Biedronia.

Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska podjęło się wykonania zdecydowanego kroku. We wtorek Watchdog złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu Krajowego Partii Wiosna Roberta Biedronia. Partii zarzucono nieudostępnienie informacji obywatelom, pomimo, iż miała obowiązek je opublikować.

Na stronie siecobywatelska.pl zamieszczono komunikat w sprawie, wyjaśniający przyczynę złożenia zawiadomienia do prokuratury. "Właśnie przesłaliśmy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu Krajowego Partii Wiosna Roberta Biedronia. Chodzi o czyn wskazany w art. 23 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, czyli nieudostępnienie informacji publicznej mimo ciążącego na podmiocie obowiązku. Dlaczego sięgamy po tak radykalny środek? Ponieważ partia skutecznie uniemożliwia nam dochodzenie naszych praw przed sądem administracyjnym" - napisano w wyjaśnieniu.

Stowarzyszenie opisuje, iż już w marcu 2019 roku wysłało różnym polskim partiom zapytania dotyczące wyciągu z kont bankowych i wydatków. Wiosna Biedronia odpowiedziała na to wezwaniem do "wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego". Partia uważa, iż Stowarzyszenie zażądało informacji przetworzonej, która jeszcze nie została wytworzona. Co więcej, zażądała opłaty za udostępnienie danych.

Nie o to jednak chodzi Watchdog Polska. "Nie odpowiedzieliśmy na wezwanie, stojąc na stanowisku, że wnioskujemy o informację publiczną prostą, bo wyciąg z konta bankowego nie wymaga przetworzenia, chyba że partia zamierzała stworzyć od nowa historię swojego konta" - opisano na stronie Stowarzyszenia. Ostatecznie, otrzymało ono jedynie część danych, tj. rejestry wpłat. Partia Biedronia odmówiła udostępnienia reszty danych, powołując się na przepisy RODO. Stowarzyszenie uznało niepodpisaną decyzję za nieważną, w lipcu 2020 roku składając skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

"Tu zaczynają się schody. Jeśli wysyłamy skargę na decyzję czy bezczynność jakiejś instytucji, robimy to za jej pośrednictwem, ponieważ musi ona załączyć konieczne dokumenty, w tym swoją odpowiedź na skargę. Wiosna tego nie zrobiła, choć długo liczyliśmy na to, że skarga wreszcie trafi do sądu. W końcu, 28 stycznia 2020 r., wysłaliśmy do partii pismo z zapytaniem, czy przekazali tę skargę. Wówczas okazało się, że Wiosna… skargę zgubiła" - opisuje perypetie z partią Biedronia Stowarzyszenie Watchdog Polska. Ponownie wysłano zatem skargę do Wiosny. Ta również nie trafiła do WSA. Partię ukarano grzywną w wysokości 2 tysięcy złotych, lecz mimo to nie wypełniła ona swoich obowiązków. Dlatego sprawa trafiła do prokuratury.

Rzeczpospolita

Rada Medyczna podaje rządowi niebezpieczne sugestie na temat utrzymywania stanu epidemicznego, pomimo dużej liczby osób zaszczepionych oraz ozdrowiałych. Ciało doradcze przy Premierze Mateuszu Morawieckim, zaproponowało, aby utrzymać obostrzenia dla niezaszczepionych. Członek Rady Medycznej, dr Konstantyn Szułdrzyński straszy wręcz, że m.in. przez hierarchię kościelną, która nie kładzie jego zdaniem nacisku na wiernych, by się szczepili, przyczyni się do kolejnej fali zakażeń.

  • Rada Medyczna podaje rządowi niebezpieczne sugestie mogące doprowadzić do podziału społeczeństwa na osoby lepsze i gorsze
  • Lekarz i ekspert medycyny dr Konstantyn Szułdrzyński przekonuje, że osoby niezaszczepione nie powinny mieć tych samych praw co osoby zaszczepione i ozdrowiałe
  • Skarcił on również, część hierarchów za kładzenie słabego nacisku na wiernych, aby ci udawali się na tzw. dobrowolne szczepienia przeciw COVID-19
  • Zobacz także: Od przyszłego tygodnia więcej osób w świątyniach. Nowy limit wiernych w kościele

Polski rząd w ostatnich tygodniach luzuje coraz bardziej nie tylko obostrzenia związane z gospodarką, ale również z życiem społecznym, które ograniczają w pewien sposób swobody obywatelskie. Do tej pory znoszenie ograniczeń dotyczyło wszystkich obywateli, zarówno zaszczepionych ora nieszczepionych , a także ozdrowieńców. Jedynym niepokojącym elementem w działaniach polskich władz, było zniesienie limitów dla osób zaszczepionych, które muszą przy wejściu do lokalu ukazać dowód przyjęcia preparatu przeciw COVID-19.

Niebezpieczne sugestie ekspertów!

To się jednak może wkrótce zmienić, gdyż niebezpieczne sugestie podsyła rządowi Rada Medyczna. Jak wyjawia jeden z jej członków, to ciało doradcze przy Premierze Mateuszu Morawieckim utrzymuje w mocy opinię o zatrzymaniu części ograniczeń uważając, że stan epidemiczny jeszcze nie został zażegnany – “Jako członkowie Rady Medycznej przy premierze konsekwentnie opowiadamy się za utrzymaniem części obostrzeń dla osób niezaszczepionych” – powiedział dr Konstantyn Szułrzyński, podkreślając, że ostateczna decyzja stoi po stronie rządu.

“Nie rozmawialiśmy ostatnio z rządem o szczegółach luzowania obostrzeń, ale ogólna strategia ich znoszenia została wypracowana dużo wcześniej. Epidemia się nie skończyła i póki tak jest, to wszystkich obostrzeń nie da się w naszej ocenie znieść. Oczywiście w stosunku do osób niezaszczepionych. Osoby zaszczepione czy uodpornione w wyniki przebycia COVID-19 powinny natomiast być zwalniane z kolejnych rygorów sanitarnych czy ograniczeń” – dodał lekarz, sugerując polskim władzom wprowadzenie swoistej segregacji ludzi.

Kościół za dobrowolnością szczepień?

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział w tym tygodniu, że limity w kościele zostaną zmienione. W świątyniach będzie można zapełnić do 50% miejsc siedzących, tak jak to działa obecnie w kinach, teatrach czy na stadionach sportowych. Jednakże dr Szułdrzyński jest sceptyczny wobec działań części polskiego Episkopatu – “Osobiście mam jednak w tej sprawie jedną wątpliwość. Wobec dość niechętnej postawy wobec szczepień części kleru, a nawet hierarchów, należy założyć, że procent osób niezaszczepionych w kościele będzie wyższy niż w populacji” – powiedział.

“W ogóle nie rozumiem podejścia części przedstawicieli Kościoła katolickiego do tej kwestii, bo w mojej ocenie brakuje jego jednoznacznego głosu za szczepieniami. Stąd bierze się też kłopot z zaszczepieniem osób powyżej 80. roku życia, dla których księża są najczęściej najważniejszymi autorytetami. A to właśnie te osoby będą znów jesienią narażone na najcięższy przebieg COVID-19. To właśnie niezaszczepieni seniorzy mogą trafiać do szpitali i pod respirator” – podkreślił ekspert medycyny.

Czytaj więcej na https://wydarzenia.interia.pl/raporty/raport-koronawirus-chiny/polska/news-obostrzenia-dla-niezaszczepionych-rada-medyczna-przy-premier,nId,5286133#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

polsatnews.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Nauczyciel gimnastyki został zawieszony za odmowę używania “zaimków preferowanych przez uczniów”. Teraz został przywrócony na stanowisko.

  • Nauczyciel wychowania fizycznego odmówił zwracania się do uczniów zaimkami, które ci sobie wybiorą
  • Za sprzeciw, szkoła ukarała go zawieszeniem w pełnieniu obowiązków
  • Pedagog podkreślił, że jako chrześcijanin nie może okłamywać dzieci w sprawie ich płci
  • Mężczyzna został przywrócony na stanowisko po tym, jak sąd uznał jego prawo do wolności słowa
  • Przeczytaj również: Białoruś: Wstrzymany transport ropy do Polski

W tym tygodniu nastąpił triumf “niepoprawnego” nauczyciela. Tanner Cross uczy wychowania fizycznego w szkole podstawowej Leesburg w hrabstwie Loudon w stanie Virg. Mężczyzna został zawieszony na odmowę używania “zaimków preferowanych przez uczniów”. Odmowę uargumentował swoimi chrześcijańskimi przekonaniami. Jego argumenty uznano za wystarczające.

Cross został zawieszony po wyrażeniu sprzeciwu wobec szkolnej “polityki płci”. Gorliwy chrześcijanin nie zgadzał się bowiem na używanie w stosunku do dzieci zaimków, których oczekiwały. Nauczyciel powiedział radzie szkolnej, że nie może go zmusić do mówienia uczniom, że płeć biologiczna jest zmienna. Crossa reprezentowało Alliance Defending Freedom. Triumf “niepoprawnego” nauczyciela uznano za zwycięstwo wolności słowa. Szybko wydano oświadczenie: „Tanner Cross, nauczyciel szkoły podstawowej w Wirginii i klient ADF, który został zawieszony za zgłoszenie zarządowi obaw dotyczących proponowanej polityki płci, zdobył tymczasowy nakaz sądowy i sędzia nakazał jego przywrócenie do pracy. Ogromne zwycięstwo wolności słowa” – ogłoszono.

Nauczyciel wyrażał troskę o osoby chore i cierpiące. Wszystkie swoje decyzje uzasadnił chrześcijańską miłością. „Mówię z miłości do tych, którzy cierpią na dysforię płciową” – stwierdził. „Nie jest moim zamiarem krzywdzenie kogokolwiek, ale istnieją pewne prawdy, z którymi musimy się zmierzyć, gdy jesteśmy gotowi. Potępiam politykę szkolną, która szkodzi dzieciom, kala święty obraz Boga” – kontynuował Cross. „Kocham wszystkich moich uczniów, ale nigdy ich nie okłamię bez względu na konsekwencje. Jestem nauczycielem, ale przede wszystkim służę Bogu i nie będę afirmować, że biologiczny chłopiec może być dziewczynką i odwrotnie, ponieważ jest to sprzeczne z moją religią. Okłamujący dziecko znęca się nad nim i grzeszy przeciwko naszemu Bogu” – podsumował.

Post Millennial

Iga Świątek

Iga Świątek, tenis / Fot. Peter Menzel/Flickr

Iga Świątek odpadła w ćwierćfinale tenisowego turnieju Roland Garros. Przegrała z Greczynką, Marią Sakkari. Polska tenisistka pozostaje jeszcze w grze o zwycięstwo w deblu.

  • Iga Świątek nie powtórzy sukcesu z zeszłego roku, kiedy zwyciężyła indywidualnie w Roland Garros.
  • Wciąż jednak liczy się w walce o końcowy triumf turnieju deblowego. Polka w parze z Bethanie Mattek-Sands wywalczyła awans do półfinału. Może do niego awansować dziś też inna z Polek – Magda Linette w parze z Bernardy Pery.
  • W czwartek w półfinale turnieju indywidualnego Maria Sakkari zmierzy się z Barborą Krejcikovą.
  • Zobacz także: Macron uderzony w twarz! Ochroniarze rzucili się na napastnika [WIDEO]

W zeszłym roku Iga Świątek wygrała singlowy turniej Roland Garros. W tym roku pozostaje jej walka o końcowy triumf w deblu. W zeszłym roku także łączyła udział w turnieju indywidualnym i deblowym. Wówczas pierwszy z nich wygrała, a w drugim odpadła w półfinale.

Iga Świątek o sukces w deblu powalczy w parze z Bethanie Mattek-Sands. O awans do półfinału w tym turnieju walczy też inna z Polek – Magda Linette. Razem z Bernardy Pery mierzy się dziś z parą: Anastazja Pawluczenkowa/Elena Rybakina. Pierwszy set wygrała para z udziałem Polki, jednak drugi padł łupem oponentek.

Iga Świątek z Marią Sakkari zmierzyła się po raz pierwszy. Greczynka wygrała 6:4, 6:4. W czwartek w półfinale Sakkari zmierzy się z Barborą Krejcikovą.

sport.pl, radiozet.pl, interia.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay

Ropa płynąca za pośrednictwem białoruskiego odcinka ropociągu „Przyjaźń” przestała w środę docierać do Polski. Wstrzymany transport ropy jest efektem konserwacji odcinka rurociągu, która potrwa cztery dni.

  • Komunikat w tej sprawie nadszedł z Rosji. Informacja o wstrzymaniu dostawy ropy przez główny rurociąg Gomeltransneft przekazana została przez Transnieft 9 czerwca około godziny 12:00.
  • Warto odnotować, że ostatni przestój w transporcie gazu na terenie Białorusi miał miejsce 8 kwietnia 2019 r.
  • Niektóre agencje informacyjne przypuszczają, że jest to gra polityczna Białorusi polegająca na symetrycznej odpowiedzi względem zamkniętych dla białoruskich samolotów lotnisk w Polsce.
  • Zobacz także: Stonoga otrzyma zarzut wyłudzenia nieruchomości wartych 5,5 mln zł

Komunikat w tej sprawie nadszedł z Rosji. Informacja o tym, że został wstrzymany transport ropy przez główny rurociąg Gomeltransneft przekazana została przez Transnieft 9 czerwca około godziny 12:00. Płynność dostaw ma zostać zawieszona na 96 godzin, aby przeprowadzić rutynową konserwację na białoruskim odcinku rurociągu “Przyjaźń”. Informacje podaje rzecznik Transnieftu Igor Demin. Ze strony Białorusi nie odnotowano żadnego komunikatu w tej sprawie.

Warto odnotować, że ostatni przestój w transporcie gazu na terenie Białorusi miał miejsce 8 kwietnia 2019 r. Stało się to po tym jak w rafinerii w Mozyrze wykryto ropę z nadmiarem związków chloru organicznego. Uszkodziła ona część urządzeń białoruskiej rafinerii.

W przeszłości zanieczyszczona ropa dostała się do rurociągu w regionie Samary. Zatrzymana została wtedy dostawa surowca ropociągiem “Przyjaźń”. Zakłócone zostały wtedy dostawy na Białoruś, Polskę, Węgry, Niemcy i Ukrainę.

Obecnie, część źródeł nagłaśniających temat przypomina, że Polska niedawno zamknęła swoje lotniska i niebo dla białoruskich samolotów. Stało się to po tym jak służby Łukaszenki zmusiły do lądowania zarejestrowany w Polsce samolot linii Ryanair. Leciał on z Aten do Wilna. Na jego pokładzie był białoruski opozycjonista Raman Pratasiewicz. To własnie o jego zatrzymanie chodziło administracji Łukaszenki.

Transnieft jest rosyjskim przedsiębiorstwem państwowym pracującym w zakresie transportu ropy naftowej i produktów ropopochodnych systemem rurociągów magistralnych. Jest monopolistą w transporcie rosyjskiej ropy za granicę. Niemal 80 proc. kapitału zakładowego spółki stanowią akcje należące do skarbu państwa Federacji Rosyjskiej.

energia.rp.pl