Abp Jędraszewski komentując 101 rocznicę Bitwy Warszawskiej wskazał, że była to walka z bolszewickim ateizmem.
Zdaniem hierarchy, współcześnie katolicy również muszą prowadzić, tym razem duchową, walkę.
Metropolita krakowski wspomniał o presji wywieranej na samorząd Województwa Małopolskiego. Jednostce grozi utrata unijnych funduszy, jeśli nie odwoła przyjętej niedawno uchwały anty-LGBT.
Wspominając o 101. rocznicy zwycięskiej Bitwy Warszawskiej abp Jędraszewski wskazał, że była to walka z bolszewickim ateizmem. Polacy, sprzeciwiając się takiej wizji człowieka i świata, wyprosili u Matki Bożej zwycięstwo nad Armią Czerwoną. Współcześnie katolicy również muszą prowadzić, tym razem duchową, walkę. Abp Jędraszewski wypowiedział się jasno o zagrożeniach, jakie niesie za sobą ideologia LGBT.
„Zmaganie z Matką Najświętszą i Jej dziećmi trwa także dzisiaj w postaci neomarksistowskiej ideologii, która podważa humanizm tak wspaniały i piękny wyrażony w Przenajświętszej Dziewicy, która podważa godność kobiety i mężczyzny, która pragnie deprawować polskie dzieci już w przedszkolach i szkołach, a wszystko w imię tolerancji i przewrotnego kłamstwa, które oskarża Kościół broniący polski naród o homofobię, o prześladowania inaczej myślących, o innej orientacji” – stwierdził hierarcha nawiązując do założeń ideologii LGBT.
Metropolita krakowski wspomniał w tym kontekście o presji wywieranej na samorząd Województwa Małopolskiego. Abp Jędraszewski mówił o kwestii spornej w sprawie LGBT. Samorządowi grozi utrata unijnych funduszy, jeśli nie odwoła przyjętej niedawno uchwały sprzeciwiającej się “tęczowej” dewiacji.
Na koniec homilii duchowny zaapelował o modlitwę w intencji Polski.
„Módlcie się do Niej za siebie i naszą ojczyznę, módlcie się wpatrując w naszego wielkiego rodaka i świętego i w duchu powtarzajcie te słowa, które zostały napisane w chwili niedoli, gdy wydawało się, że nie ma dla naszej ojczyzny żadnej przyszłości: Jeszcze Polska nie zginęła, póki my jesteśmy. Jeszcze Polska nie zginęła póki się modlimy” – powiedział metropolita krakowski.
Sąd Najwyższy / Fot. User:Darwinek
Wikimedia Commons
TSUE zobowiązał Polskę do zawieszenia stosowania przepisów dotyczących w szczególności uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
Trybunał Konstytucyjny orzekł z kolei, że przepis Traktatu o UE jest niezgodny z polską konstytucją.
Zgodnie z decyzją I prezes SN, sprawy dyscyplinarne oraz immunitetowe sędziów będą od teraz trafiały do sekretariatu I prezesa SN, w którym mają być przechowywane na okres obowiązywania zarządzenia.
Zarządzenie spotkało się z krytyką członków polskiego rządu. Jarosław Kaczyński zapowiedział, że Izba Dyscyplinarna SN ulegnie likwidacji.
TSUE zobowiązał Polskę do zawieszenia stosowania przepisów dotyczących uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Powołano ją do prowadzenia postępowań o charakterze dyscyplinarnym wobec sędziów, prokuratorów i przedstawicieli innych zawodów prawniczych. Działa na mocy zmian w ustawie o SN z 2017 r. W lipcu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis Traktatu o UE jest niezgodny z polską konstytucją. Do 16 sierpnia instytucje unijne oczekują na stanowisko Polski wswyroku TSUE.
Komisja Europejska ingeruje w polskie sądownictwo
Komisja Europejska zwróciła się do Polski o potwierdzenie do 16 sierpnia, że zastosuje się ona do decyzji i wyroku TSUE. Ostrzegła także, że “w przypadku niespełnienia tej prośby Komisja zwróci się do TSUE o nałożenie kary na Polskę”.
I prezes SN Małgorzata Manowska wydała dwa zarządzenia ograniczające działalność Izby Dyscyplinarnej w związku z wyrokiem TSUE z 15 lipca. Zgodnie z jej decyzją, sprawy dyscyplinarne oraz immunitetowe sędziów będą od teraz trafiały do sekretariatu I prezesa SN. Tam też mają być przechowywane na okres obowiązywania zarządzenia. O biegu spraw, które już są w Izbie Dyscyplinarnej, zadecyduje jej prezes lub skład, do którego zostały przydzielone.
W przypadku spraw dyscyplinarnych, przepisy mają być stosowane “do czasu wprowadzenia do polskiego systemu prawnego rozwiązań legislacyjnych umożliwiających efektywne funkcjonowanie systemu odpowiedzialności zawodowej sędziów w Rzeczypospolitej Polskiej”. Ma to jednak zająć nie dłużej niż do 15 listopada tego roku.
Jakie będzie stanowisko Polski ws. wyroku TSUE?
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro uznał wydanie przez I prezes Sądu Najwyższego zarządzeń za działanie sprzeczne z polskim prawem.
Wicepremier, prezes PiS Jarosław Kaczyński w późniejszym wywiadzie poinformował, że Izba Dyscyplinarna SN w obecnej postaci zostanie zlikwidowana.
“Sądzę, że trzeba tę reformę podjąć, bo ona i tak była planowana, najwyżej będzie to kwestia jej przyspieszenia, ale to jest też część Polskiego Ładu. Zlikwidujemy Izbę Dyscyplinarną w tej postaci, w jakiej funkcjonuje ona obecnie i w ten sposób zniknie przedmiot sporu” – poinformował prezes PiS.
Kaczyński zapowiedział, że pierwsze propozycje dotyczące Izby Dyscyplinarnej pojawią się we wrześniu i będą to projekty rządowe. Będą one zmieniały kodeksy, więc procedowanie tych projektów musi iść w dłuższym, kodeksowym trybie.
“Chodzi o konkretny kształt Izby Dyscyplinarnej, ale to nie oznacza, że ta Izba nie będzie funkcjonować w żadnej postaci. Tego zresztą nikt od nas nie oczekuje, ale to będzie zupełnie inny organ” – powiedział.
“Chcemy ją zreformować nie ze względu na wyrok TSUE, ale po prostu dlatego, że ta Izba nie wypełnia swoich obowiązków. Wszyscy są równi wobec prawa, w niewielu krajach sędziowie mają immunitety i dobrze byłoby je też znieść w Polsce” – zaznaczył prezes PiS.
Morawiecki krytykuje działalność Izby Dyscyplinarnej
Również premier Mateusz Morawiecki kilkukrotnie zaznaczał dezaprobatę wobec funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej. Wyraził on krytyczne stanowisko Polski oraz administracji rządowej w sprawie wyroku TSUE oraz Izby Dyscyplinarnej.
“Jakby ktoś mnie spytał, czy z mojego punktu widzenia Izba Dyscyplinarna spełniła oczekiwania, to powiem, że niestety nie bardzo, ponieważ znam wiele przypadków sędziów, którzy nie zostali do tej odpowiedzialności pociągnięci” – mówił szef rządu pod koniec lipca pytany, czy planowane są jakieś zmiany w funkcjonowaniu Izby.
Po deklaracji likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN rzecznik Komisji Europejskiej Adalbert Jahnz oświadczył, że przeanalizuje ona decyzję Polski w tej sprawie. Jahnz oświadczył, że wciąż obowiązuje termin 16 sierpnia na przesłanie odpowiedzi w tej sprawie przez polski rząd.
Od połowy lipca antyrządowe demonstracje stale rosną w siłę. Według Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w ubiegły weekend w całym kraju brało w nich udział ponad 237 tys. ludzi. To już piąty tydzień z rzędu, jak Francuzi protestują na ulicach przeciwko obowiązkowym przepustkom sanitarnym i nowym obostrzeniom dla osób niezaszczepionych przeciw Covid-19. Jak dotąd protesty bez większych incydentów przyciągają całe rodziny i apolitycznych demonstrantów, a także opiekunów medycznych lub strażaków w mundurach i wykraczają poza sam ruch antyszczepionkowy. Demonstranci zarzucają rządowi niedoszacowanie ruchu protestu antyprzepustkowego.
Na ten weekend zaplanowanych było ponad 200 demonstracji w całym kraju. Władze szacowały je na około 250 tys. uczestników.
Nadchodzą kolejne restrykcje
Prezydent Francji Emmanuel Macron już w lipcu zapowiadał wprowadzenie kontroli sanitarnej za pomocą paszportów. Nowe przepisy mają zacząć obowiązywać od poniedziałku.
Przepustka sanitarna będzie informować o pełnym zaszczepieniu przeciwko Covid-19 lub posiadaniu negatywnego testu. We Francji obowiązywać będzie także w kawiarniach, sklepach, na wystawach, w restauracjach i pociągach. Do tej pory obowiązywała ona jedynie osoby udające się do miejsc kultury i rozrywki. Nie obowiązuje w metrze i w transporcie podmiejskim.
Statystyki dotyczące osób zaszczepionych wzrosły ostatnio, gdy prezydent Emmanuel Macron zapowiedział w ubiegłym miesiącu plan wprowadzenia obowiązkowych przepustek sanitarnych. Do tej pory jedną dawkę szczepionki przyjęło prawie 70 proc. Francuzów, całkowicie zaszczepionych jest 57,5 proc. Macron zapowiedział na wrzesień również trzecią dawkę szczepień.
Cywile zbierają się na lotnisku w Kabulu. Próbują uciec z kraju przed Talibami, którzy w niedzielę wkroczyli do stolicy Afganistanu.
Armia amerykańska próbuje zapanować nad chaosem, jednak ich głównym priorytetem jest ewakuacja amerykańskich dyplomatów. Padają strzały ostrzegawcze, aby opanować sytuację.
W niedzielę talibowie wkroczyli do Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim. Wcześniej prezydent Afganistanu Aszraf Ghani opuścił miasto i wyjechał za granicę, prawdopodobnie do Tadżykistanu.
Afgańczycy stłoczyli się na terenie lotniska starając się uciec z kraju przed Talibami, którzy w niedzielę wkroczyli do stolicy Afganistanu. Cywile w panice próbują za wszelką cenę opuścić Afganistan, który upada pod naporem Talibów.
Żołnierze USA są w kabulskim porcie lotniczym, pomagając przy ewakuacji pracowników amerykańskiej ambasady oraz innych cywilów.
“Tłum był nie do opanowania. Strzały oddano tylko po to, by okiełznać chaos” – powiedział Agencji Reutera amerykański urzędnik.
Świadek powiedział AFP, że widział zabitą młodą dziewczynę, która została stratowana.
“Boję się. Strzelają w powietrze” – dodał.
US troops have set up a defensive perimeter around the military side of #Kabul airport, where all evacuation activity is taking place. A large crowd on the civilian side have attempted to breach this perimeter, forcing troops to fire warning shots.#KabulAirport#Afghanistanpic.twitter.com/7RhEc33Q3r
Stany Zjednoczone wycofały większość swoich wojsk z Afganistanu, co pozwoliło talibom na zajęcie dużej części terytorium kraju i otoczenie stolicy państwa, Kabulu.
W niedzielę talibowie wkroczyli do Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim. Wcześniej prezydent Afganistanu Aszraf Ghani opuścił miasto i wyjechał za granicę, prawdopodobnie do Tadżykistanu.
Państwa UE i NATO ewakuują swych obywateli z Afganistanu. Na terenie lotniska stłoczyło się kilkuset cywilów afgańskich starając się uciec z kraju przed talibami.
W niedzielę premier Mateusz Morawiecki poinformował o wystawieniu wiz humanitarnych dla 45 osób, które współpracowały z Polską, delegaturą UE w Kabulu i członków ich rodzin. Wiceszef MSZ Paweł Jabłoński zapewnił natomiast, że resort podejmuje działania na rzecz ewakuacji tych osób z Afganistanu.
Gazeta wskazuje, że Izrael w odpowiedzi na podpis prezydenta RP pod nowelą ustawy o Kodeksie postępowania administracyjnego wycofa się z deklaracji Morawiecki-Netanjahu.
Według informacji “DGP”, w kolejnym kroku Polska spodziewa się wypowiedzenia deklaracji historycznej. Została podpisana przez premierów: Morawieckiego i Netanjahu w czerwcu 2018 r.
Rozmówcy “DGP” z kręgów dyplomatycznych przekonują, że nie będą za wszelką cenę walczyć o utrzymanie deklaracji.
Poniedziałkowy “DGP” wskazuje, iż istnieje prawdopodobieństwo, że Izrael wycofa sięz deklaracji Morawiecki-Netanjahu.
“Wypowiedzenie dokumentu podpisanego przez Polskę i Izrael w 2018 roku ma być odpowiedzią na podpisanie w sobotę przez prezydenta Andrzeja Dudę noweli kodeksu postępowania administracyjnego. Jerozolima twierdzi, że zamyka ona drogę do roszczeń dla tych, którzy stracili majątek w okresie Zagłady. Polska odrzuca taką argumentację” – pisze poniedziałkowy “Dziennik Gazeta Prawna”.
Izrael wycofa się z deklaracji historycznej po słowach Dudy?
“DGP” zacytował sobotnią wypowiedź prezydenta. Powiedział on, że “wraz z podpisem kodeksu postępowania administracyjnego kończy się epoka chaosu prawnego, epoka mafii reprywatyzacyjnych, niepewności milionów Polaków i braku poszanowania dla elementarnych praw obywatelek i obywateli naszego kraju”.
Dziennik przytoczył słowa szefa MSZ Izraela Jaira Lapida, który na sobotnim nagraniu wideo poinformował, że wydał “instrukcję naszej chargé d’affaires w Warszawie powrotu na konsultacje na nieokreślony czas”. Polskie prawo określił jako “niemoralne” i “antysemickie”.
Według informacji “DGP”, w kolejnym kroku Polska spodziewa się wypowiedzenia deklaracji historycznej. Została podpisana przez premierów: Morawieckiego i Netanjahu w czerwcu 2018 r.
“Kończyła ona spór o nowelizację ustawy o IPN. Wówczas Polska całkowicie wycofała się z regulacji, która miała wprowadzić kary za przypisywanie polskiemu narodowi i państwu odpowiedzialności m.in. za zbrodnie III Rzeszy. W Jerozolimie nazwano ją “prawem o Szoa” – przypomina gazeta.
Jak podał dziennik, w 2018 r. Lapid był liderem ugrupowania Jest Przyszłość i ówczesny minister edukacji, a dziś premier Naftali Bennett – byli krytyczni wobec tej deklaracji.
Rozmówcy “DGP” z kręgów dyplomatycznych przekonują, że nie będą za wszelką cenę walczyć o utrzymanie deklaracji.
“W zasadzie każdy nasz krok definiowany jest i będzie jako antysemityzm. Nie ma z kim rozmawiać po drugiej stronie” – przekonują.
Jak dodają, problemem nie jest zresztą wycofanie izraelskiego dyplomaty z Warszawy czy deklaracja. Jak pisze “DGP”, ważniejsza jest reakcja USA, które również krytykują zmiany w kodeksie postępowania administracyjnego.
Jair Lapid ocenił na Twitterze, że ustawy uchwalane w Polsce od 2018 roku mają na celu szkodzić pamięci o “Holokauście i narodzie żydowskim”.
Aktywność izraelskiego polityka w mediach jest wynikiem podpisania przez Andrzeja Dudę nowelizacji ustawy Kodeksu postępowania administracyjnego. Znacząco utrudni ona realizację części bezpodstawnych roszczeń żydowskich względem polskiego majątku.
Na słowa Lapida odpowiedział w niedzielę premier Mateusz Morawiecki. Szef polskiego rządu oznajmił, że państwo Polskie otoczyło szczególną ochroną m.in. dzieci ambasadora Magierowskiego.
Do zarzutów strony izraelskiej nawiązał też w niedzielę prezydent Andrzej Duda. Jasno powiedział, że “bezczelnością jest twierdzenie, że my, Polacy i Polska jest komukolwiek cokolwiek winna.”
Szef MSZ Izraela ocenił na Twitterze, że “negatywny wpływ na nasze stosunki rozpoczął się w 2018 roku, gdy Polska zdecydowała się rozpocząć uchwalanie ustaw mających na celu szkodzenie pamięci o Holokauście i narodzie żydowskim”. Lapid znany jest z tego, że wypowiada się w sposób skrajnie nieprzychylny o Polakach.
Komentarze Jaira Lapida to kolejna redakcja na ogłoszenie przez prezydenta Andrzeja Dudę decyzji o podpisaniu nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego. Przewiduje ona m.in., że po upływie 30 lat od wydania decyzji administracyjnej niemożliwe będzie wszczęcie postępowania w celu jej zakwestionowania, np. w sprawie odebranego przed laty mienia.
Jair Lapid o Polakach oraz stosunkach polsko-izraelskich
W sobotę Jair Lapid polecił charge d’affaires ambasady w Warszawie, by wrócił do Izraela na konsultacje na czas nieokreślony. Z kolei nowy ambasador Izraela w Polsce, który miał wyjechać do Warszawy, na razie pozostanie w swoim kraju.
“Polska stała się dziś wieczorem krajem antydemokratycznym, nieliberalnym, który nie honoruje największej tragedii w historii ludzkości – ocenił w sobotę Lapid. Zasugerował również, aby ambasador Polski w Izraelu Marek Magierowski przedłużył sobie wakacje i nie wracał do kraju urzędowania. Powinien on wykorzystać czas, który ma do dyspozycji, aby wyjaśnić Polakom, co Holokaust oznacza dla obywateli Izraela i do jakiego stopnia nie będziemy tolerować pogardy dla pamięci tych, którzy zginęli i dla pamięci Holokaustu. Na tym nie poprzestaniemy” – oznajmił minister.
Morawiecki odpowiada szefowi MSZ Izraela
Na słowa Lapida odpowiedział w niedzielę premier Mateusz Morawiecki. Zareagował on na skandaliczne słowa, które wypowiedział Lapid o Polakach oraz o stosunkach polsko-izraelskich.
“Decyzja Izraela o obniżeniu rangi dyplomatycznej reprezentacji w Warszawie jest bezpodstawna i nieodpowiedzialna, a słowa Jaira Lapida, izraelskiego ministra spraw zagranicznych i premiera-alternata budzą oburzenie każdego uczciwego człowieka. Nikt, kto zna prawdę o Holokauście i cierpieniach Polski w czasie II wojny światowej, nie może godzić się na taki sposób prowadzenia polityki. Wykorzystywanie tej tragedii na potrzeby partyjnych interesów jest karygodne i nieodpowiedzialne” – stwierdził.
“Jeżeli rząd Izraela nadal będzie w ten sposób atakował Polskę, będzie to miało również bardzo negatywny wpływ na nasze relacje – zarówno dwustronne, jak i te na forach międzynarodowych” – ostrzegł.
Szef rządu podkreślił, że jego sprzeciw budzą ataki na ambasadora RP w Izraelu Marka Magierowskiego.
“Konsekwencją ostatnich agresywnych działań rządu Izraela jest wzrost nienawiści do Polski i Polaków w tym kraju. Między innymi z tych powodów podjąłem decyzję o bezpiecznym transporcie do Polski dzieci naszego ambasadora. Polska nigdy nie zostawia swoich dyplomatów w potrzebie” – podsumował Morawiecki.
Andrzej Duda zabiera głos
Do zarzutów strony izraelskiej nawiązał też w niedzielę prezydent Andrzej Duda.
“Dzisiaj odbudowujemy Pałac Saski i musimy go zwrócić Warszawie i Polsce. Ale nic nikomu innemu nie musimy dzisiaj zwracać. I nikomu innemu nic nie jesteśmy winni. To nam są winni ogromne pieniądze za straty, które ponieśliśmy w czasie II wojny światowej, cały nasz naród, a także nasze miasta i wioski. To jest to, co cały czas jest niezrealizowane” – zaznaczył.
“Bezczelnością jest twierdzenie, że my, Polacy i Polska jest komukolwiek cokolwiek winna w związku z II wojną światową.” – tłumaczył prezydent.
“Nie my ją rozpętaliśmy, nie my uczyniliśmy szkody, byliśmy jej ofiarą.” – powiedział Duda.
Sondaż na zlecenie Social Changes wskazuje, że pośród Polaków największym poparciem nadal cieszy się Zjednoczona Prawica.
W opozycji następuje przepływ elektoratu z obozu Szymona Hołownii do partii Donalda Tuska. Platforma Obywatelska zyskała 3 pkt procentowe względem ostatniego badania.
Taki sam wynik odnotowała Lewica oraz Konfederacja. Gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, do Sejmu nie weszłoby PSL-Koalicja Polska oraz Kukiz’15.
Na stabilne poparcie może liczyć koalicja rządowa. Do Sejmu weszłyby również: Platforma Obywatelska, Polska2050, Lewica i Konfederacja. Sondaż wskazuje, że Hołownia traci najwięcej poparcia względem poprzedniego badania.
Najpopularniejszym wśród Polaków ugrupowaniem politycznym pozostaje Zjednoczona Prawica (34 proc.), której wynik nie zmienił się w stosunku do poprzedniego badania.
W stosunku do poprzedniego badania poparcia partii politycznych sprzed tygodnia Polska 2050 Szymona Hołowni straciła aż 4 punkty procentowe (17 proc.). Głosy te najprawdopodobniej został w opozycji, gdyż o 3 punkty wzrosło poparcie dla Platformy Obywatelskiej (26 proc.). Sondaż pokazuje sytuację, w której Hołownia traci poparcie na rzecz partii Donalda Tuska, jednak nie zamyka to jeszcze negocjacji koalicyjnych między środowiskami.
PSL-Koalicja Polska w najnowszym badaniu straciła 1 punkt i nadal znajduje się „w strefie spadkowej” (2 proc.). Poparcie dla Kukiz’15 rośnie o punkt już w drugim kolejnym badaniu (4 proc.).
Taki sam zysk w najnowszym badaniu zanotowała również Lewica (8 proc.). Ten sam wynik co w poprzednim sondażu uzyskała z kolei Konfederacja ( 8 proc.).
Badanie zostało zrealizowane metodą CAWI w dniach 6-9 sierpnia na ogólnopolskiej, reprezentatywnej próbie Polaków.
Przed marszem do zebranych przemówili działacze MW i Robert Bąkiewicz. By utrudnić przejście polskim patriotom, władze Warszawy pół godziny przed marszem postawiły na trasie marszu betonowe bloki, które zdjęto na czas oficjalnych uroczystości. Widać, że rządząca Warszawą PO nienawidzi polskich patriotów.
Marsz nie podobał się też antyfaszystom. Protestowali przeciwko niemu lewicowcy z partii Razem, machając tęczowymi szmatami z balkonu swojej siedziby – może lewicowcom bliższa jest tradycja bolszewicka – warto pamiętać, że były to czasy, kiedy miała miejsce bolszewicka rewolucja seksualna.
Kolejna grupa lewicowców pojawiła się na rogu Świętokrzyskiej i Nowego Światu. Jeden z nich usiadł na drodze maszerujących – co dziwne policja nie pomogła mu wstać, tylko nad siedzącym lewakiem stanęło wokół kilku policjantów – może dla otoczonego policyjnymi pośladkami lewicowca był to najpiękniejszy dzień w życiu, który będzie wspominał w swoich fantazjach.
W sierpniu 1920 roku bolszewicka Armia Czerwona (odnosząc jedno zwycięstwo za drugim) zajmowała ziemie Polskie, szerząc na nich komunistyczny terror (w który chętnie – tak jak 19 lat później – włączali się Żydzi). Sytuacja była beznadziejna. Wielu Polaków na terenach jeszcze nie zajętych przez Rosję bolszewicką ignorowało problem. Agresje bolszewicką na Polskę wspierał zachód.
15 sierpnia 1920 roku na przedpolach Warszawy sowiecka agresja się załamała. Sowieccy żołdacy zaczęli panicznie uciekać. Polska, a z nią cały zachodni świat ocalał. Rosyjscy poborowi twierdzili, że do ucieczki zmusił ich widok Matki Boskiej, która pojawiła się na niebie nad Polakami i chroniła ich swoim płaszczem.
Polityczna emanacja antykatolickiej masonerii sanacja ośmieszała fakt Bożej interwencji, tego, że Matka Boska uratowała Polskę i świat zachodni. Cud nad Wisłą w 1920 roku nie był jednym z kilku przypadków, kiedy Maryja interweniowała, chroniąc katolickie narody przed zagładą ze strony islamu czy komunizmu.
Fakt, że cud nad Wisłą to nie figura retoryczna tylko fakt realnej interwencji Matki Boskiej potwierdzał również ówczesny nuncjusz apostolski w Polsce Achilles Ratti, późniejszy papież Pius XI.
Matka Boska nad Wisłą w 1920 roku uniemożliwiła globalną rewolucję komunistyczną, sowieci po ”trupie Polski” szli przeprowadzić rewolucję komunistyczną na całym świecie. W zamyśle Moskwy Polska miała się stać jedną z sowieckich republik – Moskwa powołała do życia nawet Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski, który miał być sowieckim rządem ziem polskich – co ciekawe jego obrady prowadzone były nie po polsku, ani nawet po rosyjsku, tylko w jidysz.
Cud nad Wisłą zapowiedziała Matka Boska podczas widzenia, jakie miała Wanda Malczewska 15 sierpnia 1873. W widzeniu tym Matka Boska zapowiedziała, że „uroczystość dzisiejsza wnet stanie się świętem narodowym, dla was, Polaków, bo w tym dniu odniesiecie zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do waszej zagłady”.
Bożą pomoc dla Polaków w 1920 można dostrzec w tym, że: Stalin, obawiając się wzrostu pozycji Tuchaczewskiego, opóźnił dla niego posiłki w rezydującym momencie, Tuchaczewski nie uwierzył w prawdziwość map z planami polskiej obrony, Polacy zdobyli jedną z dwu sowieckich radiostacji do nadawania rozkazów.
Pomoc Matki Boskiej dla walczącej Polski była niezbędna. Francja nie dostarczyła Polsce obiecanej broni. Czechosłowacja, Niemcy, Wolne Miasto Gdańsk, Austria, Belgia i Włochy nie chciały przepuścić dostaw broni dla Polaków. Transporty broni dla Polaków blokowały zinfiltrowane przez komunistów związki zawodowe.
Walczącym z sowietami Polakom pomogli tylko Węgrzy, oddając naszemu krajowi całe swoje zapasy amunicji i bieżącej produkcji. Gdy 12 sierpnia Polacy przegrywali, nie mając już czym walczyć, do Skierniewic dotarło 22 milionów pocisków z Węgier. Węgrzy przekazali Polsce 62 miliony pocisków karabinowych, pociski artyleryjskie, 30.000 karabinów, 440 kuchni polowych i 80 pieców do wypieku chleba.
W zmobilizowaniu Polaków do walki z sowietami bardzo ważna była rola Kościoła, który wytykał Polakom lenistwo, mobilizował nie tylko do modlitwy, ale i do działania. Ogromnym wsparciem dla walczących na linii frontu polskich żołnierzy była obecność podczas walk kapelanów katolickich (jednym z nich był ks. Skorupko).
Rewolucja bolszewicka i jej eksport na cały świat, w tym sowiecka agresja na Polskę w 1920, był nie tylko kwestią terroru komunistycznego, ale i ówczesnej tęczowej rewolucji. Rok 1920 w bolszewickiej Rosji był czasem, gdy pod rządami sowietów Aleksandra Kołłonaj przeprowadzała rewolucję seksualną, w której konsekwencji Rosjanie zostali zdemoralizowani, rozpadły się rodziny, miliony dzieci zostały bezdomne, i naród rosyjski wyniszczały epidemie chorób wenerycznych. Gdyby nie Cud nad Wisłą, taki sam los czekałby Polskę i Polaków.
W rocznicę zwycięstwa nad bolszewikami Roty zbierały przed pałacem prezydenckim w Warszawie podpisy pod apelem do prezydenta Andrzeja Dudy, by wydał oficjalne oświadczenie, że odrzuca bezzasadne roszczenia żydowskie. Ma to być wyraz poparcie dla władz, które przyjęły nowelizację KPA, i są dziś atakowane przez Żydów z USA i Izraela.
Podpisujący się zachęcali Dudę, by publicznie oświadczył – „Jako Prezydent Rzeczpospolitej oświadczam, że Polska nie uznaje i nigdy nie zadośćuczyni, roszczeniom majątkowym wynikającym z mienia bezdziedzicznego”.
Do podpisywania apelu do prezydenta zachęcał prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz.
Polskie MSZ: Na emocjonalne, nieuzasadnione gesty będziemy reagować ze stoickim spokojem
Premier Izraela Naftali Bennett skrytykował w sobotę w specjalnym oświadczeniu ustawę podpisaną przez prezydenta Andrzeja Dudę, nazywając ją “haniebną decyzją” i “haniebną pogardą dla pamięci o Holokauście”. Chodzi o nowelizację Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Przewiduje ona m.in., że po upływie 30 lat od wydania decyzji administracyjnej niemożliwe będzie wszczęcie postępowania w celu jej zakwestionowania, np. w sprawie odebranego przed laty mienia.
Z kolei minister spraw zagranicznych Izraela Yair Lapid podjął decyzję o wycofaniu izraelskiego charge d’affaires z Polski. Zarekomendował również, by ambasador Polski w Izraelu Marek Magierowski tymczasowo także nie wracał do swojej placówki dyplomatycznej w Tel Awiwie.
„Powinien on wykorzystać czas, który ma do dyspozycji, aby wyjaśnić Polakom, co Holokaust oznacza dla obywateli Izraela i do jakiego stopnia nie będziemy tolerować pogardy dla pamięci tych, którzy zginęli i dla pamięci Holokaustu. Na tym nie poprzestaniemy”
-oświadczył izraelski minister.
Jest to reakcja na podpisanie przez Andrzeja Dudę nowelizacji ustawy, która zmienia prawo reprywatyzacyjne i jednocześnie zamyka drogę do restytucji mienia ocalałym z Holokaustu. Jair Lapid oświadczył na Twitterze, że “Polska dzisiaj zaaprobowała – nie po raz pierwszy – niemoralną, antysemicką ustawę”.
Nie trzeba było również długo czekać na reakcję Stanów Zjednoczonych. Szef dyplomacji USA wyraził „głębokie zaniepokojenie” w związku z przegłosowaniem noweli KPA.
– Jesteśmy głęboko zaniepokojeni, że polski parlament przyjął ustawę drastycznie ograniczającą proces ubiegania się o restytucję mienia niesprawiedliwie skonfiskowanego podczas okresu komunistycznego w Polsce”
-napisał w swym oświadczeniu Antyny Blinken.
Podobnie postąpił rzecznik Departamentu Stanu USA Ned Price, który wezwał polskie władze do wstrzymania dalszego procesu legislacyjnego i wycofania się z podjętych decyzji.
Odpowiadając na wcześniejszą krytykę strony izraelskiej, polskie MSZ tłumaczyło, że u podstaw nowelizacji leży “potrzeba zapewnienia zaufania obywateli do państwa i realizacji zasady pewności prawa”.
“Możliwość podważenia decyzji władz publicznych nie może być nieograniczona czasowo”
-podkreślił resort.
Podjąłem decyzję ws. ustawy, która była przedmiotem ożywionej i głośnej debaty w kraju i za granicą. Po dogłębnej analizie postanowiłem podpisać przyjętą przez Sejm i Senat nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego – poinformował w sobotę prezydent Andrzej Duda.
-Wraz z podpisem KPA kończy się epoka chaosu prawnego – epoka mafii reprywatyzacyjnych, niepewności milionów Polaków i braku poszanowania dla elementarnych praw obywatelek i obywateli naszego kraju
-podsumował swoją decyzję Prezydent.
Cieszę się, że pomimo towarzyszących nam na co dzień gorących politycznych sporów wokół tych niezwykle istotnych z punktu widzenia Polek i Polaków zmian udało się zbudować konsensus polityczny – dodał.
Nowelizacja KPA została uchwalona w Sejmie w czerwcu bieżącego roku.