Uroczystości 77. rocznicy Powstania Warszawskiego

Obchody 77. rocznicy Powstania Warszawskiego / Fot. Twitter/Kancelaria Prezydenta

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tramwaje uczą tolerancji

W nową kampanię zaangażował się sam prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. W stołecznej komunikacji miejskiej zaczęto wyświetlać komunikaty sygnowane logiem kotwicy i hasłem “przeciw faszyzmowi”. “Apelujemy do Polaków słowami Mariana Turskiego – nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek mniejszość jest dyskryminowana. My nie będziemy – Związek Powstańców Warszawskich”. “Każdemu człowiekowi należy się szacunek i godność, również temu, który ma odmienne preferencje seksualne – Związek Powstańców Warszawskich”. Również w mediach pojawiło się wiele wypowiedzi w

Mit powstańczy urósł w ostatnich kilkunastu latach wbrew demoliberalnemu establishmentowi. Społeczny sukces Muzeum Powstania Warszawskiego, praca wykonana przez IPN i fenomen kolejnych Marszów Niepodległości wspólnie złożyły się na wzbudzenie w Polakach mody na patriotyzm, zainteresowanie własną historią najnowszą i jej bohaterami. To zjawisko nie mogło cieszyć ćwiczącej Polaków w niekończącym się rozliczaniu się z własną “ciemną przeszłością” “Michnikowszczyźnie”. Tym bardziej, że przełożyło się z czasem również na polityczny sukces PiSu. Po 2015 prawicowa, patriotyczna narracja na temat historii najnowszej ewidentnie zdominowała przestrzeń publiczną, przejmując dla siebie większość społeczeństwa. Wydaje się, że demoliberalne elity przyjęły ten fakt do wiadomości i uznały, że przejmowanie jej dla siebie będzie lepszą taktyką niż dalsza walka z pamięcią o powstaniu czy żołnierzach wyklętych.

To nie tylko polski problem – spójrzmy na Francję

Znalezienie wśród weteranów powstania osób o lewicowych czy liberalnych poglądach gotowych podpisać odpowiednie komunikaty ideowe nie stanowiło problemu. Trzeba uczciwie przyznać, że jest prawdą, że wśród walczących przeciwko Niemcom czy w samym powstaniu rzeczywiście byli ludzie od prawa do lewa. Podobnie było we Francji, o sytuacji w której zgrabnie wyraził się Charles de Gaulle, dowodzący w czasie wojny organizacją Wolnej Francji, czyli de facto rządem na uchodźstwie:

„Istniały dwa rodzaje ruchu oporu, między którymi jakakolwiek wspólnota nie jest możliwa po Wyzwoleniu. Po pierwsze, my – opór wobec wroga. Po drugie – opór politykierski, który był antynazistowski, antyfaszystowski, ale w żaden sposób nie był narodowy”.

I tak, oczywiście de Gaulle’a też wielu uważało w czasie wojny i po niej za faszystę. Takich opinii nie brakowało na francuskiej lewicy i wśród francuskich establishmentowych liberałów takich jak niecierpiący Generała z wzajemnością ojciec “Stanów Zjednoczonych Europy” Jean Monnet. Monnet już w 1943 pisał: “Niemożliwa jest wspólnota (entente) z de Gaulle’m, który jest wrogiem ludu francuskiego i jego swobód (libertés), jest wrogiem konstrukcji europejskiej”. “Trzeba go zniszczyć w interesie Francuzów, Aliantów i pokoju”.

Czym była II wojna światowa?

Tu dochodzimy do istoty problemu. Dla milionów członków okupowanych przez Niemcy narodów wojenny koszmar był po prostu walką o przetrwanie, niepodległe państwo, możliwość spokojnego, normalnego życia z rodzinami i najbliższymi. Nie zastanawiali się specjalnie nad tym, czy okupujący ich Niemcy pochodzą z prawicy, lewicy czy centrum. Nie prowadzili politologicznych egzegez hitleryzmu ani historiozoficznych rozważań na temat wpływu wojny na cywilizację. Miała miejsce jeszcze jedna wojna z Niemcami – bardziej krwawa, bardziej bezwzględna niż poprzednie, ale zasadniczo taka sama. Nie ma dla Polaków sytuacji bardziej naturalnej, znanej z historii, utrwalonej poprzez kulturę w tożsamości zbiorowej niż jeszcze jeden konflikt z Niemcami lub Rosją. Podobnie o II wojnie myślał wspomniany de Gaulle, też uważający Niemcy za odwiecznego wroga Francji, a lekceważący czynnik ideowy. Nie walczył o demokrację czy prawa człowieka – walczył o przetrwanie swojego narodu i niepodległe państwo francuskie. Tak samo myślała zapewne zdecydowana większość zwykłych Polaków zaangażowanych w antyhitlerowską okupację.

Jednocześnie jednak dla przedstawicieli niewielkiej, ale wpływowej liberalno-lewicowej elity – polityków, pisarzy, artystów, różnego rodzaju intelektualistów – wojna była właśnie apokaliptycznym starciem demokracji z autorytaryzmem, postępu z zacofaniem, praw człowieka z wyzyskiem. Cała przesiąknięta demoliberalizmem rzeczywistość polityczna Zachodu po 1945 uformowana jest właśnie na założeniu, że hitleryzm był największym Złem, jakie zaistniało w historii świata. A zaistniało, ponieważ ciemny lud wyniósł do władzy populistycznego demagoga, który wykorzystał złowrogie jego instynkty narodowe. Wobec czego ciemny lud musi być nadzorowany przez uformowaną ideologicznie elitę, która będzie ograniczać ludowi możliwość wyboru jedynie do zatwierdzonych przez siebie polityków. Dla pewności sam rząd będzie oddawał swoje kompetencje różnego rodzaju “niezależnym”, niewybieranym przez lud instytucjom, a ustanowione przez elitę autorytety będą sukcesywnie przerabiać narody europejskie na samotny tłum wyemancypowanych jednostek. Dla ich własnego dobra i bezpieczeństwa.

Oczywiście nie można zaprzeczyć, że również w polskiej klasie politycznej zorganizowanej w emigracyjne struktury istniał pewien konsensus, że odbudowana po wojnie Polska nie może być prostą kontynuacją II RP. Również środowiska narodowe przeszły znaczącą ewolucję, odsuwając się od broniącej swego stanu posiadania arystokracji i akceptującej konieczność reform własnościowych. Ostatecznie jednak władzę w Polsce ustanowił Stalin i sowieckie czołgi, a nie Polacy i reprezentujący ich politycy, więc problemy te podjęli na swój sposób komuniści.

Nie jesteśmy w stanie przeprowadzić sondażu wśród powstańców warszawskich i powiedzieć, ilu dokładnie z nich identyfikowało się z prawicą, ilu z lewicą, ilu walczyło za swój naród a ilu bardziej za marzenia o budowie nowego, lepszego świata. Byłoby to zresztą o tyle mylące, że ludzie 77 lat temu nie mieli szans przewidzieć, jak daleko zajdzie destrukcja tradycyjnych struktur społecznych, gdy próby realizacji marzeń o tymże nowym świecie zaczną być podejmowane. Jest jednak oczywistym absurdem twierdzenie, że powstanie z 1944 wybuchło w obronie tej samej “wolności”, o którą walczą dziś aktywiści LGBT.

Joe Biden

Joe Biden / Fot. PAP/EPA/SHAWN THEW. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Joe Biden przerwał urlop i wygłosił orędzie do narodu. Demokrata stwierdził w przemówieniu, że on i jego doradcy od długiego czasu monitorują przebieg wydarzeń w Afganistanie. 
  • Prezydent USA przypomniał, że wycofywanie sił zbrojnych z Afganistanu stanowi konsekwencję decyzji jego poprzednika Donalda Trumpa. Zwrócił uwagę, że to Republikanin negocjował z Talibami. 
  • Administracja Joe Bidena zlekceważyła militarne możliwości talibów oraz w niedostateczny sposób pomogła Afgańczykom w obronie przed agresorami.
  • Zobacz także: Morawiecki uspokaja TSUE. “Odpowiedź zostanie dostarczona jeszcze dzisiaj”

Prezydent Joe Biden przerwał urlop i wygłosił orędzie do narodu. Demokrata stwierdził w przemówieniu, że on i jego doradcy od długiego czasu monitorują przebieg wydarzeń w Afganistanie. Powiedział, że celem 20-letniej misji Amerykanów nie była odbudowa kraju czy demokracji, lecz przeciwstawienie się terroryzmowi. Biden wygłosił orędzie, w którym próbował wyjaśnić ostatnie działania armii amerykańskiej w Afganistanie.

“Dzisiaj zagrożenie terrorystyczne widoczne jest bardzo wyraźnie poza Afganistanem” – starał się przekonywać amerykański przywódca, wskazując m.in. Syrię, Somalię czy Półwysep Arabski.

Prezydent USA przypomniał, że wycofywanie sił zbrojnych z Afganistanu stanowi konsekwencję decyzji jego poprzednika Donalda Trumpa. Zwrócił uwagę, że to Republikanin negocjował z talibami. W ocenie Bidena tak naprawdę nigdy nie ma dobrego czasu na wycofanie amerykańskich wojsk.

“Prawda jest taka, że wszystko to upadło o wiele szybciej niż się spodziewaliśmy. Co takiego się stało? Liderzy polityczni Afganistanu poddali się i uciekli. Wojsko Afganistanu poddało się, nie próbując często nawet walczyć” – stwierdził Biden.

“Nasi żołnierze nie mogą i nie powinni walczyć w wojnie, w której nie chcą o siebie walczyć sami Afgańczycy” – mówił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Biden wygłosił orędzie, w którym tłumaczył działania amerykańskiej armii

Biden przypomniał, że Stany wyłożyły ponad bilion dolarów na wyposażenie i wyszkolenie miejscowej armii.

“Nie mogliśmy im dać jednak gotowości do walki” – zaznaczył.

“Uważam, że byłoby to niesłuszne, gdybyśmy mieli rozkazać Amerykanom walczyć o Afganistan tam, gdzie nie chciały tego robić siły zbrojne Afganistanu. Liderzy polityczni nie byli w stanie zjednoczyć się nawet dla dobra swoich ludzi” –zarzucił im.

Jak dodał, Amerykanie nie powinni być zaangażowani w wojnę domową, która rozgorzała w Afganistanie. Teraz, USA ma się skoncentrować na dyplomacji, polityce gospodarczej oraz edukacji.

Rząd Stanów Zjednoczonych, który od niedzieli starała się zapanować nad procesem ewakuacji pracowników amerykańskiej ambasady. Podkreślono się, że administracja Joe Bidena zlekceważyła militarne możliwości talibów oraz w niedostateczny sposób pomogła Afgańczykom w obronie przed agresorami. Ze wszystkich stron słychać głosy o kompromitacji Waszyngtonu.

“Odnosząc się do akcji ewakuacyjnej, Joe Biden zadeklarował, że będzie ona kontynuowana. – Przejęliśmy kontrolę bezpieczeństwa w powietrzu. Zamknęliśmy ambasadę, przenieśliśmy dyplomatów. Nasza obecność dyplomatyczna w tej chwili jest skonsolidowana również na lotnisku” –powiedział Demokrata.

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Jan Bodakowski

Platforma Obywatelska zgłosiła wniosek o likwidację deklaracji anty-LGBT. Tymczasem małopolscy Radni PiS chcą dążyć do jej nowelizacji. Przewodniczący małopolskiego sejmiku prof. Jan Tadeusz Duda zwraca uwagę, że uchwała nie łamie warunków przyznawania środków dla województwa.

W lipcu br. Komisja Europejska zażądała od władz małopolski, by unieważniły deklarację anty-LGBT. Unijna instytucja zagroziła jednocześnie, że w przypadku niezlikwidowania dokumentu, fundusze europejskie przewidziane na lata 2021-2027 zostaną zamrożone. W konsekwencji województwo małopolskie może stracić ok. 2,5 mld euro. Komisja Europejska dała czas na wycofanie się z deklaracji anty-LGBT do 14 września. 

Nie chodzi o dyskryminację osób LGBT

Prof. Jan Tadeusz Duda podkreślił, że w ustawie nie chodzi o dyskryminację osób LGBT, lecz o ochronę polskich rodzin oraz sprzeciw wobec ideologii gender.

– Radni większością stwierdzili, że propagowanie ideologii LGBT jest szkodliwe dla rodziny, za którą czujemy się odpowiedzialni. Uważam, że problem tkwi w nieporozumieniu językowym, ponieważ mówi się „przeciw LGBT”. Użyliśmy nietrafnego sformułowania „ideologia LGBT”, a powinno się mówić „ideologia gender”. Uważamy ją za neomarksistowską i lewacką, w związku z tym promowanie tej ideologii jest nie do przyjęcia

– powiedział prof. Duda w rozmowie dla Radia Maryja.

Teraz Komisja nie daje władzom wyboru: albo Małopolska wycofa się z deklaracji, albo straci unijne środki na kolejne lata. Sprawa deklaracji anty-LGBT zostanie poruszona 17 sierpnia podczas nadzwyczajnej sesji sejmiku małopolskiego.

Radni chcą nowelizacji deklaracji anty-LGBT

Platforma Obywatelska zgłosiła projekt nowej deklaracji. Ponadto złożyła wniosek o likwidację deklaracji anty-LGBT. Przewodniczący małopolskiego sejmiku zwrócił uwagę, że uchwała nie łamie warunków przyznawania środków dla województwa, dlatego radni Prawa i Sprawiedliwości będą dążyć do nowelizacji, a nie likwidacji deklaracji.

– Moje stanowisko oraz większości radnych jest takie, byśmy znowelizowali tamtą deklarację. Dzięki temu chcemy uniknąć nieporozumień językowych i kontrowersji

– poinformował prof. Duda.

Wicemarszałek Małopolski Tomasz Urynowicz wzywał na Twitterze kolegów o opamiętanie. Od kilkunastu dni przekonuje radnych PiS, by spełnili ultimatum Komisji Europejskiej, choć sam głosował za przyjęciem deklaracji anty-LGBT.

Gdy tylko pojawiły się pierwsze sugestie, że Małopolska może stracić unijne finansowanie, głos zabrał premier Mateusz Morawiecki, który ostudził emocje. Podkreślił, że w Polsce wszyscy są równi wobec prawa, a więc groźbami nie ma się co przejmować.

radiomaryja.pl, euractiv.pl

Michał Dworczyk

Michał Dworczyk / Fot. flickr.com KPRM

  • Były wicepremier Jarosław Gowin mówił o możliwości przyspieszonych wyborów parlamentarnych, które miałyby się odbyć na wiosnę.
  • Minister Michał Dworczyk: Potrzebny jest nam spokój i systematyczna praca, po to, żeby gospodarka mogła się odbudowywać i takie wybory na pewno nie byłyby dobrym rozwiązaniem.
  • Dworczyk odniósł się również do wypowiedzi szefa MSZ Izraela Jaira Lapida pod adresem Polski.
  • Zobacz także: Wiceszef MSZ o wycieczkach z Izraela do Polski: “Będziemy podejmować odpowiednie decyzje”

Szef Kancelarii Premiera RP, minister Michał Dworczyk powiedział W Polskim Radiu, że nie ma takich przesłanek, aby wybory były przyspieszone. Odniósł się w ten sposób do słów Jarosława Gowina.

Były wicepremier i minister rozwoju Jarosław Gowin przyznał, że prawdopodobne są przyspieszone wybory na wiosnę przyszłego roku.

– Mateusz Morawiecki i inni liderzy PiS wiedzą doskonale, że ich polityka doprowadzi do konieczności głębokich cięć budżetowych. Dlatego uważam, że Jarosław Kaczyński skłania się do tego, by przeprowadzić wybory wiosną przyszłego roku. Gdy prawda o stanie budżetu dotrze do opinii publicznej, PiS nie będzie miał szansy na zwycięstwo w 2023 r.

– wskazał Gowin w rozmowie z „Super Expressem”.

– W tej chwili Polska wychodzi z pandemii, zresztą tak jak cała Europa, potrzebna nam jest stabilność. Potrzebny jest nam spokój i systematyczna praca, po to, żeby gospodarka mogła się odbudowywać i takie wybory na pewno – w moim przekonaniu – nie byłyby dobrym rozwiązaniem 

– powiedział w Polskim Radiu minister Michał Dworczyk.

Rząd Zjednoczonej Prawicy, po odejściu z koalicji części posłów Porozumienia wraz z jego liderem, nie obawia się o sejmową większość. Chce ją budować w oparciu o polityków Kukiz’15.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dworczyk odniósł się do słów szefa MSZ Izraela

Dworczyk pytany był również, jakie działania podejmie polski rząd wobec działań Izraela, a także samych wypowiedzi ministra spraw zagranicznych Jaira Lapida.

– Nie ma zgody na szkalowanie dobrego imienia Polski i Polaków. (…) Jeśli chodzi o stricte dyplomatyczne działania, to będziemy odpowiadać adekwatnie do działań naszych partnerów z Izraela

– powiedział Dworczyk.

onet.pl, wnp.pl

Europoseł Patryk Jaki

Europoseł Patryk Jaki / Fot. KPRM

  • Europoseł Jaki: Niemcy do dziś płacą Izraelowi ogromne pieniądze, natomiast Polsce nie zapłacili ani złotówki, pomimo że nasz kraj był główną ofiarą II wojny światowej.
  • Działania Izraela jako bezpodstawne i nieodpowiedzialne ocenił też Mateusz Morawiecki. 
  • Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapowiedziało podjęcie odpowiednich symetrycznych działań.
  • Zobacz także: Sachajko o nagonce na Kukiz’15: „To przechodzi ludzkie pojęcie”

Europoseł Patryk Jaki skomentował reakcję Izraela na przyjęcie w Polsce nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego.

– Jeżeli Izrael ma jakiekolwiek roszczenia związane z II wojną światową, to powinien się zwrócić do tych, którzy tę wojnę rozpoczęli

– powiedział.

Kryzys dyplomatyczny w relacjach polsko-izraelskich wywołało podpisanie przez prezydenta RP noweli Kodeksu postępowania administracyjnego (Kpa). Jair Lapid, szef izraelskiego MSZ, ocenił ustawę jako niemoralną i antysemicką i polecił, by charge d’affaires ambasady Izraela w Warszawie wrócił do swojego kraju na konsultacje.

Europoseł Patryk Jaki spodziewał się reakcji Izraela na podpisanie Kpa. Oburzają go żydowskie roszczenia. Podkreślił, że Polska nie powinna być adresatem roszczeń strony izraelskiej.

– Jeżeli Izrael ma jakiekolwiek roszczenia związane z II wojną światową, to powinien się zwrócić do tych, którzy tę wojnę rozpoczęli i są za nią odpowiedzialni, odpowiedzialni za te wszystkie zbrodnie, czyli do Niemiec. Z tego, co wiem, to Niemcy do dziś płacą Izraelowi ogromne pieniądze, natomiast Polsce nie zapłacili ani złotówki, pomimo że nasz kraj był główną ofiarą II wojny światowej

– powiedział europoseł.

Jaki podkreślił, że nieruchomości, które są osią sporu rzeczywiście należały po części do Żydów. Byli oni jednak z własnego wyboru obywatelami II RP.

– Ponadto w dużej mierze te nieruchomości zostały zburzone w czasie wojny, a Polacy odbudowali je samodzielnie bez żadnej pomocy. Zatem dlaczego mielibyśmy dzisiaj płacić za to dwukrotnie 

– zaznaczył Jaki.

Morawiecki: Bezpodstawna i nieodpowiedzialna decyzja

Premier Mateusz Morawiecki ocenił działania Izraela jako bezpodstawne i nieodpowiedzialne. Słowa Jaira Lapida, izraelskiego ministra spraw zagranicznych budzą zaś oburzenie każdego uczciwego człowieka. Podkreślił, że nikt, kto zna prawdę o Holokauście i cierpieniach Polski w czasie II wojny światowej, nie może godzić się na taki sposób prowadzenia polityki.

Postępowanie MSZ Izraela i negatywnie oceniło też polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i zapowiedziało podjęcie odpowiednich symetrycznych działań.

radiomaryja.pl

Morawiecki i Von der Leyen

Morawiecki i Von der Leyen / fot. Twitter

  • Szef polskiego rządu uspokaja Komisję Europejską, podkreślając, że jeszcze dziś wpłynie decyzja ws. Izby Dyscyplinarnej SN.
  • Mateusz Morawiecki oraz Prezes PiS Jarosław Kaczyński negatywnie wypowiadali się o słabej realizacji zamierzeń reformy sądownictwa.
  • Wicepremier ds. bezpieczeństwa narodowego, poinformował w jednym z wywiadów, że dla rządu nadal pozostaje kwestią formalną zniesienie immunitetów sędziowskich.
  • Zobacz także: Sachajko o nagonce na Kukiz’15: „To przechodzi ludzkie pojęcie”

Do końca dnia odpowiedź zostanie przekazana do KE. Na razie jej nie upubliczniamy, bo dobrą zasadą jest, aby adresat mógł zapoznać się, co się w niej znajduje

– skomentował Morawiecki sytuację związaną z wyrokiem TSUE nakazującą zawieszenie działalności Izby Dyscyplinarnej SN.

Jak wyjaśnił Premier Mateusz Morawiecki, list z odpowiedzią na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który zostanie przesłany do siedziby sądu jeszcze dzisiaj, będzie zawierał kompleksowe i całościowe uzasadnienia decyzji polskiego rządu.

Prezes SN ograniczyła działalność Izby Dyscyplinarnej

Jeszcze w lipcu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis Traktatu o UE, na podstawie którego TSUE zobowiązuje państwa członkowie do stosowania środków tymczasowych w sprawie sądownictwa jest niezgodny z polską konstytucją.

Natomiast Komisja Europejska zwróciła się do polskiego rządu o potwierdzenie do 18 sierpnia, dostosowania się do wyroku TSUE oraz ostrzegła, że w przypadku niespełnienia tej prośby, komisja zwróci się do TSUE o nałożenie kary na Polskę.

5 sierpnia I prezes SN Małgorzata Manowska wydała dwa zarządzenia ograniczające działalność Izby Dyscyplinarnej w związku z wyrokiem TSUE z 15 lipca. Zgodnie z decyzją I prezes SN, sprawy dyscyplinarne oraz immunitetowe sędziów będą od teraz trafiały do sekretariatu I prezesa SN, w którym mają być przechowywane na okres obowiązywania zarządzenia. O biegu spraw, które już są w Izbie Dyscyplinarnej, zadecyduje jej prezes lub skład, do którego zostały przydzielone.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kaczyński zawiedziony reformą sądownictwa

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński jakiś czas temu w udzielonym wywiadzie, przyznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie funkcjonuje w taki sposób w jaki powinna, dlatego nie zamierza stawać w tym przypadku na drodze TSUE, poniekąd kapitulując przed unijnymi organami politycznymi.

Sądzę, że trzeba tę reformę podjąć, bo ona i tak była planowana, najwyżej będzie to kwestia jej przyspieszenia, ale to jest też część Polskiego Ładu. Zlikwidujemy Izbę Dyscyplinarną w tej postaci, w jakiej funkcjonuje ona obecnie i w ten sposób zniknie przedmiot sporu

– wyjaśnił wicepremier ds. bezpieczeństwa narodowego i spraw obronnych.

Dodał on również, że rząd nie pozostawi tej kwestii i już we wrześniu mają się pojawić pierwsze projekty zastępujące obecną Izbę Dyscyplinarną. Ze względu na to, że będą one zmieniały kodeksy, to procedowanie tych projektów zajmie większą ilość czasu.

Chodzi o konkretny kształt Izby Dyscyplinarnej, ale to nie oznacza, że ta Izba nie będzie funkcjonować w żadnej postaci. Tego zresztą nikt od nas nie oczekuje, ale to będzie zupełnie inny organ (…). Chcemy ją zreformować nie ze względu na wyrok TSUE, ale po prostu dlatego, że ta Izba nie wypełnia swoich obowiązków. Wszyscy są równi wobec prawa, w niewielu krajach sędziowie mają immunitety i dobrze byłoby je też znieść w Polsce

– nakreślił wizję nowego organu dyscyplinującego sędziów.

Po deklaracji likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN rzecznik Komisji Europejskiej Adalbert Jahnz oświadczył, że przeanalizuje ona decyzję Polski w sprawie rozwiązania Izby. Jahnz oświadczył, że wciąż obowiązuje termin 16 sierpnia na przesłanie odpowiedzi w tej sprawie przez polski rząd.

interia.pl

/ fot. youtube.com

  • Po sobotnio-niedzielnych perturbacjach na lini Polska-Izrael polski ambasador w Tel Awiwie udzielił pierwszego komentarza.
  • Pominął on w swojej wypowiedzi ocenę obecnych działań izraelskiego rządu i odniósł się wyłącznie do rzekomego wysłania rządowego samolotu po rodzinę ambasadora.
  • Podziękował on za udzieloną pomoc Premiera Mateusza Morawieckiego i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, podkreślając, że jego rodzina powróci do Polski standardowym samolotem rejsowym.
  • Zobacz także: Lapid kłamliwie o Polakach: “Minęły czasy, kiedy krzywdzili Żydów bez konsekwencji”

Ambasador Polski w Izraelu po raz pierwszy zabrał głos w sprawie zablokowania jego powrotu do Tel Awiwu przez izraelskiego Ministra Spraw Zagranicznych Yaira Lapida. Nie skomentował on jednak aktualnych działań rządu Naftaliego Benneta, który krytycznie ocenił podpisanie przez polskiego prezydenta ustawy o nowelizacji Kodeksu Postępowania Administracyjnego. Podziękował natomiast polskiemu Premierowi za udzielone wsparcie i zaangażowanie w powrocie do Polski najbliższej rodziny ambasadora.

Szanowni Państwo, zorganizowanie „bezpiecznego transportu” nie musi oznaczać wysyłania do Izraela rządowego samolotu

– powiedział Marek Magierowski, odnosząc się do spekulacji na temat wysłania po jego rodzinę rządowego samolotu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zaznaczył, że członkowie jego rodziny znajdujące się obecnie w Tel Awiwie przylecą do Warszawy samolotem rejsowym.

Moja rodzina przylatuje do Polski w najbliższym czasie samolotem rejsowym. Ogromne podziękowania za wsparcie Premiera Mateusza Morawieckiego oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych

– podkreślił polski ambasador na Izrael.

Premier Morawiecki o bezpiecznym transporcie dzieci Marka Magierowskiego z Izraela do Polski pisał w niedzielę. Opublikowane na Facebooku stanowisko było komentarzem do decyzji ministra spraw zagranicznych Izraela. Dzień wcześniej Yair Lapid podjął decyzję o wycofaniu izraelskiego charge d’affaires z Polski oraz polecił, żeby ambasador Polski nie wracał do Tel Awiwu.

onet.pl

/ Źródło; Twitter/BILAL SARWARY

  • Afgańscy talibowie w niedzielę wkroczyli do Kabulu. Wykorzystując wycofanie się międzynarodowych sił wojskowych pod wodzą USA, przejęli kontrolę nad krajem.
  • Co najmniej 5 osób zginęło w poniedziałek na lotnisku w Kabulu, usiłując dostać się na pokłady samolotów.
  • O sytuacji w Afganistanie rozmawiamy z Michałem Nowakiem z portalu Nowy Ład.

Karol Plewa: Jakie są najnowsze wieści z Kabulu?

Michał Nowak: Miasto właściwie upadło. Talibowie przejęli kontrolę nad Kabulem, z wyłączeniem międzynarodowego lotniska w stolicy, które znajduje się pod protekcją żołnierzy amerykańskich. Oni bronią lotniska, ale wszystko wskazuje na to, że ta obrona ogranicza się do części wojskowej lotniska, a w części cywilnej panuje całkowity chaos.

A poza lotniskiem sytuacja w mieście jest spokojna?

Na to wygląda. Talibowie nie prowadzą walk ulicznych, afgańska armia skapitulowała. Nie słychać o tym, aby w mieście działo się coś wysoko niepokojącego.

Prezydent USA Joe Biden mówił 8 lipca, a więc niewiele ponad miesiąc temu, że to bardzo mało prawdopodobne, by talibowie przejęli władzę w całym kraju.

W tej samej wypowiedzi mówił, że nie ma takiej możliwości, by w Afganistanie powtórzyły się te same obrazki, co w Sajgonie w 1975 roku, natomiast dokładnie te same obrazki powtórzyły się w dniu wczorajszym, kiedy Amerykanie w popłochu ewakuowali swoich obywateli, swoją ambasadę przy użyciu śmigłowców. Sceny, jakie możemy oglądać na lotnisku w Kabulu, nie tylko przypominają, ale są kopią tego, co wydarzyło się w Wietnamie. Jest to całkowita kompromitacja USA. Mimo tego, że wielu analityków wskazywało, że Afganistan rozleci się jak domek z kart, to wydaje się, że Amerykanie byli do tego kompletnie nieprzygotowani.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Konflikt w Afganistanie

Konflikt w Afganistanie / Fot. PAP/EPA/STRINGER

  • Według nieoficjalnych informacji Onetu Polska nie miała zamiaru wysłać wojska i samolotu po polskich obywateli oraz swoich afgańskich współpracowników.
  • Premier Morawiecki: Sytuacja uległa bardzo dynamicznej zmianie. Wszystkie kraje wycofują swoich przedstawicieli, swoje ambasady, swoich pracowników, a także współpracowników afgańskich.
  • Morawiecki powiedział, że ta prowincja Afganistanu, w której najliczniej stacjonowali Polacy została już wcześniej opanowana przez talibów.
  • Zobacz także: Afganistan upada pod naporem Talibów Cywile w panice próbują dostać się na lotnisko. Padły strzały [+WIDEO]

Premier Mateusz Morawiecki oświadczył, że polski rząd będzie pomagał w ewakuacji rodaków i ich afgańskich współpracowników w Afganistanie. Nasza misja przygotowywana również przez ministerstwo obrony narodowej, będzie wystarczająco wyposażona w sprzęt, aby sprowadzić do kraju wszystkich tych, którzy powinni zostać sprowadzeni – powiedział Premier.

Po tym jak Stany Zjednoczone wycofały większość swoich wojsk z Afganistanu, dużą część terytorium tego kraju zajęli talibowie. W niedzielę wkroczyli do Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim. Państwa UE i NATO ewakuują swych obywateli z Afganistanu.

Nieoficjalnie Onet poinformował, że polskie wojsko nie wyśle samolotu po 5 Polaków i współpracowników naszej misji w Afganistanie. Morawiecki zapewnił, że będzie inaczej.

– Sytuacja uległa bardzo dynamicznej zmianie. Wszystkie kraje wycofują swoich przedstawicieli, swoje ambasady, swoich pracowników, a także współpracowników afgańskich, którzy przez lata pomagali jako tłumacze, jako przewodnicy, w poruszaniu się po tym trudnym kraju, jakim jest Afganistan

– powiedział Morawiecki.

Wsparcie uzyskają nie tylko Polacy w Kabulu, ale też ci, którzy im pomagali w misji pokojowej. Premier Morawiecki zaznaczył jednocześnie, że ta prowincja Afganistanu, w której najliczniej stacjonowali Polacy została już wcześniej opanowana przez talibów.

– Ci, którzy tam z nami współpracowali, często rozpierzchli się. Jesteśmy gotowi ich poszukiwać i przyjąć tak szybko, jak to będzie możliwe

– oznajmił premier.

„O Polaków bym się nie bał”

Portal Salon 24 zapytał byłego żołnierza GROM, płk Krzysztof Przepiórka, czy fakt, że od 2014 roku Polska nie posiada w Kabulu swojej placówki dyplomatycznej utrudnia wydostanie stamtąd osób współpracujących z Polską.

– O Polaków bym się nie bał. Talibowie nie są głupi, musieli zawrzeć z Amerykanami i pozostałymi jakiś deal: wynoście się stąd, a my wam nic nie zrobimy. Natomiast Afgańczycy, którzy z nimi współpracowali… Wolę sobie nie wyobrażać, co się z nimi stanie

– odpowiedział płk Przepiórka.

tvn24.pl, salon24.pl

W Galerii Labirynt w Lublinie.

W Galerii Labirynt w Lublinie. / Fot. PilnujBudzetu.pl

Pieniądze na ideologię

O sprawie jako pierwsza poinformowała Fundacja Życie i Rodzina na należącej do niej stronie pilnujbudzetu.pl, gdzie podejmowane są próby uświadomienia mieszkańców Lublina o marnotrawieniu przez władze miasta środków publicznych. A te, jak wskazują ŻiR oraz lokalne oddziały Młodzieży Wszechpolskiej i Kolibra, trafiają do kieszeni skrajnie lewicowych aktywistów.

– Wśród części samorządu lubelskiego, tej o skłonnościach lewicowych, pokutuje mit postępu i postępowości. Są oni pod wpływem lewicowej propagandy, która nas wszystkich bombarduje od dziesiątków lat, bo po tak zwanej transformacji ustrojowej zmieniły się tylko metody indoktrynacji, ale sama indoktrynacja nie ustała. Nie chciałbym sugerować osobistych ocen, ale z moich obserwacji wynika, że ludzie, którzy moralność traktują mało rygorystycznie, są bardziej skłonni do uznawania zboczeń i dewiacji za normę. Do tego dochodzą jeszcze postawy konformistyczne, bo po co się narażać na krytykę środowisk związanych z GW, jak można bezproblemowo sobie żyć – twierdzi Stanisław Brzozowski, niezależny radny Lublina, który sprzeciwia się finansowaniu podobnych ekscesów z miejskiego budżetu.

Zobacz także: Po cichu Sejm przyjął ustawę „lex Izera”. Krok w kierunku prywatyzacji Lasów Państwowych?

W Galerii Labirynt można było delektować się wrażeniami estetycznymi, jakie zapewnić miały obrazy prezentujące stosunek analny dwóch mężczyzn. Swego czasu ściany przybytku zdobiły kartonowe plansze, z kultowymi wśród koneserów infantylizmu hasłami, wykonane przez młodociane uczestniczki Strajku Kobiet i inne eksponaty wciskające zwiedzającemu do głowy odpowiedni pakiet światopoglądowy. Sugestywne porno grafiki i obrazy mężczyzn z nagimi przyrodzeniami, jak wskazuje miasto w dokumencie dotyczącym budżetu na 2021 rok, mają na celu „zaspokoić zbiorowe potrzeby mieszkańców w sprawach kultury”.

Miasto rżnie głupa

I nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać, gdy urzędniczy eufemizm wygląda jak splunięcie w twarze 3 tysięcy oburzonych mieszkańców. Ci bowiem wystąpili jako sygnatariusze petycji wysłanej przed kilkoma miesiącami do Rady Miasta. Jak czytamy na fanpejdżu „Obrońcy Katedry” (będącym oficjalnym głosem Fundacji Rodzina i Życie oraz zaprzyjaźnionych z nią organizacji), petycja co prawda trafiła do wybrańców Lublina, lecz została ostatecznie odrzucona stosunkiem głosów 14:12. Jak zaznacz fundacja, aż pięcioro radnych wstrzymało się od głosu, zapewniając tym samym dalszy transfer środków publicznych dla amatorów aborcji, agresywnego antyklerykalizmu i gejowskiej pornografii.

— Petycja skierowana do Rady Miasta najpierw została negatywnie zaopiniowana na posiedzeniu komisji petycji a wczoraj odrzucona w głosowaniu na posiedzeniu Rady. Tym samym lubelscy radni opowiedzieli się przeciwko kilku tysiącom mieszkańców. Czy takich reprezentantów potrzebujemy? — czytamy w czerwcowym komunikacie „Obrońców Katedry”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kwestię finansowania przez miasto lewicowych ideologów podjęły już wcześniej lokalne media, do których o pomoc zwrócili się sami mieszkańcy. I na tym polu normalność poniosła porażkę, gdyż miasto subtelnie umyło ręce, odsyłając lubelskie redakcje do kontaktu z instytucją forsującą antykulturę.

Lublin jak Poznań i Warszawa

Fundacja Życie i Rodzina zaznacza jednocześnie, że „Galeria Labirynt” to nie jedyny beneficjent publicznych środków o neomarksistowskim profilu. Na stronie „Pilnuj Budżetu” wymieniono szereg innych podmiotów, które w ostatnich latach hojnie dotowano kosztem niekiedy podstawowych potrzeb szarych Lublinian. Są to m.in. Stowarzyszenie Homo Faber (433 100 złotych w latach 2014-2020), fundacja Camera Femina (15 000 złotych w 2020 roku) czy Fundacja HerStory, która otrzymała w latach 2014-2020 łączną kwotę 207 615 złotych.

– Problem polega też na tym, że środowiska mianujące się jako tzw. Twórcy Kultury to środowiska lewicowe, a nawet skrajnie lewicowe. Jest to duża i wpływowa grupa ludzi, z którymi trzeba się liczyć, bo oni poprzez swoje media urabiają opinię publiczną. Reszta to pijar i – jak ja to określam – siła bezwładności. Pijar polega na sprzedawaniu opinii publicznej mitu o mieście kultury, które ok. 60 mln zł przeznacza na kulturę. De facto chodzi o “futrowanie” pewnych środowisk, bo śmiem twierdzić, że przeciętny mieszkaniec Lublina nie zauważa efektów ich działalności. Siła bezwładności polega na tym, że dajemy pewnym instytucjom pieniądze z roku na rok, ale nawet prezydent, któremu może się nie podobać działalność niektórych instytucji czy osób, nie ma tak naprawdę wpływu, aby to zmienić, i wszystko idzie po staremu. Być może kryzys finansowy ograniczy tę “radosną twórczość” – zastanawia się radny Brzozowski.

Antykulturowa działalność władz Lublina wzbudza szok, biorąc pod uwagę olbrzymie zadłużenie metropolii, wynoszące już ponad 1,6 miliarda złotych. Finansowanie atrakcji wpisujących się w neomarksistowskie trendy, lekceważąca postawa urzędników i rosnący dług każą przypuszczać, że niegdyś konserwatywne miasto poszło szlakiem, który od dawna wytyczają prezydenci Jaśkowiak i Trzaskowski.

Jakub Zgierski