Marsz dla Życia i Rodziny

Marsz dla Życia i Rodziny / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

„Tato – bądź, prowadź, chroń” – z takim hasłem na ulice Warszawy wyjdą w tym roku wszyscy uczestniczy tego pięknego i wyjątkowego wydarzenia, które zaplanowano na niedzielę 19 września. Szesnasta edycja Marszu dla Życia i Rodziny rozpocznie się punktualnie o godz. 11:00 na Placu Zamkowym. Tym razem organizatorzy z Centrum Życia i Rodziny zdecydowali się na hasło, które ma być afirmacją ojcostwa i prawidłowo rozumianej roli ojca i męża w życiu rodzinnym. To hasło przypomina jak odpowiedzialna postawa ojców jest ważna dla przyszłości i bezpieczeństwa dzieci, ale również całej rodziny. Postawa ojców jest również niezwykle ważna w kontekście zagrożeń kulturowych i ideologicznych, które coraz częściej wybrzmiewają w programach społecznych i politycznych.

– Kryzys XXI wieku, którego korzenie sięgają wielu dekad wstecz, widoczny jest także w zachowaniu mężczyzn, mężów i ojców. Dlatego tak istotnym dla całych społeczeństw, w tym narodu polskiego, jest należyte rozumienie i definiowanie pojęć takich jak „męskość”, „ojcostwo”, „odpowiedzialność” oraz konsekwentne życie w zgodzie z prawdziwymi wartościami – mówi Paweł Ozdoba, prezes Centrum Życia i Rodziny.

Hasło „Tato – bądź, prowadź, chroń!”, które będzie towarzyszyć szesnastej edycji Marszu dla Życia i Rodziny, koresponduje również z obchodzonym obecnie w Kościele katolickim Rokiem św. Józefa. To właśnie ziemski ojciec Chrystusa jest najlepszym wzorem dla mężów i ojców. Troska, miłość, opiekuńczość, odwaga i odpowiedzialność to z pewnością cechy, które posiadał święty Józef, a zarazem cechy, którymi powinien móc pochwalić się współczesny mężczyzna.

Zobacz także: W trosce o dobro najmłodszych – raport Ordo Iuris dla ONZ

Organizatorzy wskazują, że dopóki Marsz dla Życia i Rodziny będzie szedł przez Polskę, dopóty pozostanie on okazją do zamanifestowania swojego poparcia dla ochrony życia na wszystkich jego etapach oraz przywiązania do rodziny, rozumianej w zgodzie z prawem naturalnym, jako trwały, stabilny i nierozerwalny związek jednej kobiety i jednego mężczyzny. Takie środowisko to bowiem najlepsze miejsce do prawidłowego rozwoju młodego człowieka, jego wzrostu duchowego, psychicznego i intelektualnego. Nic nie zastąpi dziecku rodziny opartej na stabilnym fundamencie miłości rodziców. –

– Żyjemy w czasach, w których próbuje się podważać oczywiste dla wszystkich pokoleń fakty. Dziś w różnych „ideologicznych propozycjach” podważa się znaczenie małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, kontestuje się prawo naturalne i najbardziej podstawowe wartości ogólnoludzkie. Na świecie promuje się koncepcje, które zagrażają naszemu społeczeństwu. Niektórym odbiera się także prawo do urodzenia. Marsze dla Życia i Rodziny są piękną odpowiedzią na tego typu zakusy zwolenników „świata bez wartości i cnót” – podkreśla Paweł Ozdoba.

Organizatorzy z Centrum Życia i Rodziny wskazują, że ze względu na ograniczenia, Marsz dla Życia i Rodziny w Warszawie będzie również emanacją wszystkich Marszów, które dotychczas odbywały się w Polsce. Przed tzw. pandemią koronawirusa, w całym kraju te prorodzinne wydarzenia odbywały się w ponad 140 miastach. – Organizacja lokalnych Marszów jest utrudniona, dlatego zapraszamy do uczestnictwa w jedynym tego rodzaju wydarzeniu jakim jest Marsz dla Życia i Rodziny, który odbędzie się 19 września o godz. 11:00 w Warszawie. Start zaplanowaliśmy na Placu Zamkowym – mówi Paweł Ozdoba, prezes Centrum Życia i Rodziny, który zapewnia, że na wydarzeniu nie zabraknie atrakcji dla najmłodszych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Szesnasta edycja Marszu dla Życia i Rodziny odbędzie się 19 września (niedziela) o godz.11:00. Start na Placu Zamkowym w Warszawie. Organizatorem wydarzenia jest Centrum Życia i Rodziny, które zaprasza do współpracy przy tworzeniu tego wydarzenia wszystkie organizacje prorodzinne w Polsce.

Szczegóły na: www.czir.org.

Protesty w Afganistanie

Protesty w Afganistanie / Fot. PAP/EPA/STRINGER

  • To pierwsze przejawy oporu wobec islamskich bojowników, którzy opanowali większość kraju.
  • Nie jest do końca pewne czy ludzie zginęli od pocisków wystrzelonych przez talibów, czy z powodu paniki, jaka wybuchła.
  • Do podobnych protestów doszło też w środę w Dżalalabadzie, gdzie talibowie ostrzelali tłum i zabili co najmniej dwie osoby.
  • Zobacz także: Rządowy samolot z Afgańczykami wylądował na Okęciu. Kto przyleciał do Polski?

W afgańskim mieście Asadabad zorganizowano protesty z okazji dnia niepodległości. Według relacji świadka podczas demonstracji zginęło kilka osób, a kilka zostało rannych.

Afganistan świętuje 19 sierpnia rocznicę odzyskania niepodległości od imperium brytyjskiego w 1919 roku. Lokalne media donosiły, że demonstrujący w mieście Asadabad powiewali narodową flagą, a niektórzy z nich darli proporce talibów. Są to pierwsze przejawy oporu wobec islamskich bojowników, którzy opanowali większość kraju z Kabulem – stolicą kraju – na czele.

„Setki osób wyszły na ulice”

Według relacji świadka Mohammada Salima, na którego powołuje się Agencja Reutera, kilkoro manifestantów zginęło. Nie jest jednak jasne czy ludzie zginęli od pocisków wystrzelonych przez talibów, czy z powodu paniki, jaka wybuchła.

– Setki osób wyszły na ulice. Na początku bałem się i nie chciałem iść, ale potem zobaczyłem jednego z moich sąsiadów, więc wziąłem ze sobą flagę, którą mam w domu. Podczas protestów kilka osób zostało rannych, a kilka zginęło

– powiedział świadek.

Rzecznik talibów nie skomentował jeszcze zajścia.

Podobne protesty odbyły się też w środę w Dżalalabadzie. Katarska telewizja Al-Dżazira poinformowała, że podczas protestu przeciwko talibom co najmniej dwie osoby zginęły, a 12 zostało rannych.

Tłumienie protestów budzi wątpliwości, czy bojownicy wywiążą się ze składanych obietnic o pokojowych rządach i niemszczeniu się na przeciwnikach. Według zapewnień bojowników nie będzie powtórki z lat 1996-2001, kiedy kobiety nie miały żadnych praw, dochodziło do publicznych egzekucji i niszczono starożytne zabytki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wiceprezydent Afganistanu, Amrullah Saleh wyraził w czwartek swoje poparcie dla protestujących.

– Pozdrowienia dla tych, co niosą flagę narodową i tym samym stoją na straży godności kraju

– napisał na Twitterze.

onet.pl

Kleszcz

Kleszcz / Fot. pixabay.com

Polscy i amerykańscy naukowcy alarmują, że larwy kleszczy mogą roznosić babeszjozę. Choroba atakuje zwierzęta, jest groźna także dla ludzi. Niszczy czerwone krwinki, nerki i wątrobę.

Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (UPP), Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, Instytutu Dendrologii PAN oraz Uniwersytetu w Berkeley w USA dostarczyli nowe dowody na temat udziału larw kleszczy w przenoszeniu babeszjozy.

Pejęczaki przenoszą chorobę babeszjoza wywoływaną przez pierwotniaka z rodzaju Babesia. Choroba ta atakuje czerwone krwinki, wątrobę i nerki. Wbrew obiegowym opiniom nie jest to choroba tylko zwierząt, niektóre gatunki mogą wywoływać chorobę u ludzi. Za przenośnik pierwotniaka Babesia dotychczas uznawano kleszcza łąkowego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W ramach badań prowadzonych na terenie Leśnych Zakładów Doświadczalnych UPP w Murowanej Goślinie i Siemianicach w Wielkopolsce i parków miejskich Poznania naukowcy przyjrzeli się temu, co noszą w sobie kleszcze.

– Przebadaliśmy 1598 kleszczy pospolitych na obecność pierwotniaków Babesia. W kleszczach z Wielkopolski były obecne następujące gatunki z rodzaju Babesia: B. canis, B. divergens, B. venatorum. Gatunki te są groźne dla psów i mogą być groźne dla ludzi

– podkreśliła dr inż. Anna Wierzbicka z Wydziału Leśnego i Technologii Drewna UPP.

Larwy mogą uczestniczyć w przenoszeniu babeszjozy 

Badacze donoszą, że Babesia canis została wykryta u wszystkich stadiów rozwojowych kleszcza. Jednak najwyższy odsetek był notowany w larwach kleszczy (13 proc.).

– Nasze odkrycie sugeruje, że Babesia jest przekazywana przez samice kleszczy poprzez jajniki do jaj – transowarnie, czyli „mama” kleszcza przekazuje je swojemu potomstwu

– powiedziała dr Wierzbicka.

Badania pokazują, że kleszcz może przenosić babeszjozę na zwierzęta i ludzi. W związku z tym naukowcy wskazują na potrzebę prowadzenia dalszych badań, które zweryfikują rolę kleszczy w zakażaniu i rzeczywiste możliwości przenoszenia choroby.

Interia.pl

Polscy żołnierze

Polscy żołnierze / fot. Wikimedia commons

  • Grupa, która już dziś wylądowała w Kabulu, to wojskowi piloci i załogi samolotów transportowych, które wożą ewakuowanych na trasie z Afganistanu do Uzbekistanu.
  • Misja ma potrwać do połowy września. Nie ma bojowego charakteru, a chodzi o zabezpieczenie ewakuacji.
  • Prezydent Andrzej Duda podpisał postanowienie o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Zgodnie z nim, PKW może liczyć do 100 osób.
  • Zobacz także: Nowelizacja Kpa w Trybunale Konstytucyjnym? RPO odpowiada

Grupa, która już dziś wylądowała w Kabulu, to wojskowa ekipa, która poleciała – jeszcze przed wydaniem formalnego postanowienia – wojskowym transportem. Polscy żołnierze, którzy wylądowali w Afganistanie to wojskowi piloci i załogi samolotów transportowych. Ich zadaniem będzie wożenie ewakuowanych na trasie z Afganistanu do Uzbekistanu.

Polscy żołnierze w Afganistanie

Oprócz nich na lotnisku w Kabulu działają komandosi z GROMu. Oni od początku akcji zajmują się zapewnianiem ochrony polskim dyplomatom i innym cywilom, a także już na miejscu weryfikują listy osób do ewakuowania.

O kolejnych żołnierzach, którzy zostaną wysłani do Afganistanu zdecyduje Sztab Generalny. Sztab ustala także, jaki sprzęt zabiorą wojskowi.

Misja ma potrwać do połowy września. Nie ma bojowego charakteru, a chodzi o zabezpieczenie ewakuacji.

“Pomimo zakończenia operacji NATO w Afganistanie, jesteśmy współodpowiedzialni za bezpieczeństwo przebywających na miejscu obywateli Polski, ale także państw sojuszniczych i partnerskich, w tym też współpracujących z nami obywateli Afganistanu” – podkreślił w rozmowie z Polską Agencją Prasową szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Paweł Soloch.

Prezydent Andrzej Duda podpisał postanowienie o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie; zgodnie z postanowieniem, które zostało opublikowane w środę wieczorem w Monitorze Polskim, PKW może liczyć do 100 osób.

Kiedy Stany Zjednoczone wycofały większość swoich wojsk z Afganistanu, dużą część terytorium tego kraju zajęli talibowie. W niedzielę wkroczyli do stolicy kraju Kabulu i przejęli kontrolę nad pałacem prezydenckim.

Siły USA musiały w poniedziałek wstrzymać wszystkie ewakuacje po tym, jak lotnisko w Kabulu zostało zatłoczone. Zablokowało je tysiące osób chcących opuścić zajętą w niedzielę przez talibów stolicę Afganistanu. Pas startowy i płyta lotniskowa są już wolne od tłumów, a we wtorek rano loty wznowiono.

rmf24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/Paweł Supernak

  • Drugi samolot Polskich Linii Lotniczych LOT wylądował na Okęciu w czwartek ok. godziny 10:00. Na pokładzie znajdują się ewakuowani Afgańczycy, którzy współpracowali z polską administracją w Kabulu.
  • Na pokładzie drugiej maszyny było 18 osób. Ten samolot nie leciał jednak z Uzbekistanu, ale z gruzińskiego Tbilisi. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że polski rząd wyśle kolejne samoloty na Bliski Wschód.
  • Przestrzeń powietrzna Afganistanu jest otwarta niemal wyłącznie dla lotów wojskowych. Polskie transportowce pełnią więc funkcję “wahadła” – dostarczają ludzi z Kabulu np. do Taszkientu w Uzbekistanie. 
  • Zobacz także: Województwo Pomorskie przyjmie uchodźców. “Jesteśmy gotowi otoczyć opieką Afgańczyków”

Przed północą na lotnisku Chopina w Warszawie wylądował pierwszy samolot, który transportował Polaków i współpracowników dyplomatów oraz kontyngentu wojskowego. Na pokładzie maszyny były 74 osoby, w tym troje naszych obywateli. Reszta to afgańscy współpracownicy polskiego kontyngentu z czasów, gdy stacjonował w Afganistanie oraz ich rodziny – także małe dzieci. Są także obywatele Unii Europejskiej – to m.in. Niemcy i Holendrzy. Kilkanaście godzin później, drugi samolot powracający z Bliskiego Wschodu wylądował w Warszawie.

Ewakuowani Afgańczycy muszą złożyć wniosek o pomoc międzynarodową, który zalegalizuje ich pobyt i umożliwi podjęcie pracy na terenie Unii. Następnie mają trafić do ośrodka dla uchodźców w miejscowości Linin pod Warszawą. Tam strona polska zapewnia im m.in. nocleg, wyżywienie i naukę naszego języka. Jest to ośrodek otwarty i w każdej chwili można go opuścić. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Drugi samolot z uciekinierami z Afganistanu wylądował w Warszawie

Przed godz. 10 w Warszawie wylądował drugi polski samolot – na jego pokładzie było 18 osób. Ten samolot nie leciał jednak z Uzbekistanu, ale z gruzińskiego Tbilisi.

Teraz służby realizują trzeci kurs z Kabulu. Na jego pokładzie jest kilkadziesiąt osób, głównie afgańskich współpracowników polskich wojskowych. Jest tam także polska dziennikarka Jagoda Grondecka, która relacjonowała dla polskich mediów pierwsze dni Afganistanu kontrolowanego przez talibów.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że władza w Warszawie ma zamiar zorganizować czwarty kurs na Bliski Wschód.

Przestrzeń powietrzna Afganistanu jest dostępna wyłącznie dla samolotów wojskowych. Polskie transportowce pełnią więc funkcję “wahadła” – dostarczają ludzi z Kabulu np. do Taszkientu w Uzbekistanie. Tam ewakuowani przesiadają się do cywilnych maszyn.

Lista osób do ewakuowania zwiększa się. Początkowo była mowa tylko o 100 osobach, wczoraj szef kancelarii premiera Michał Dworczyk mówił już o 250 nazwiskach. Wciąż zgłaszają się kolejne osoby, m.in. tłumacze, którzy z mediów dowiedzieli się o akcji polskich służb.

Afgańscy talibowie w niedzielę wkroczyli do Kabulu, stolicy Afganistanu. Wykorzystując wycofanie się międzynarodowych sił wojskowych pod wodzą USA, przejęli kontrolę nad krajem. Popierany przez Stany Zjednoczone rząd upadł, a prezydent kraju Aszraf Ghani zbiegł za granicę.

rmf24.pl

Smutne dziecko

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

„Komitetowi Praw Dziecka przedstawiliśmy naszą niezależną ocenę wykonania przepisów Konwencji o Prawach Dziecka w Polsce oraz propozycje konkretnych zmian, których celem jest dobro najmłodszych. Ufamy, że zostaną one zauważone i uwzględnione w trakcie prac Komitetu” – zaznaczyła r.pr. Katarzyna Gęsiak, zastępca dyrektora Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.  

Do 15 sierpnia organizacje pozarządowe mogły składać raporty uzupełniające dla Komitetu Praw Dziecka przy ONZ, dotyczących stanu wykonania przepisów Konwencji o Prawach Dziecka przez jej sygnatariuszy. Również Instytut Ordo Iuris przygotował własny dokument, w którym przedstawił ocenę rozwiązań wdrażanych przez Polskę, jak również propozycje zmian, które mogłyby dodatkowo podnieść standard realizacji praw dziecka w naszym kraju.      

W swoim raporcie, Instytut szczególnie podkreślił wagę wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. (sygn. akt K 1/20), na mocy którego usunięta została z polskiego prawa tzw. przesłanka eugeniczna, dopuszczająca aborcję z powodu podejrzenia choroby lub niepełnosprawności poczętego dziecka. Wyrok ten niewątpliwie stanowi wyraz realizacji przez Polskę obowiązków wynikających w szczególności z art. 6 Konwencji – uznania, że każde dziecko ma niezbywalne prawo do życia, a także zapewnienia każdemu bez wyjątku dziecku warunków życia (przeżycia w pierwszej kolejności) oraz rozwoju. W raporcie podkreślono również, że eliminacja eugenicznej przesłanki aborcyjnej wpisuje się w treść zakazu dyskryminacji, sformułowanego w art. 2 Konwencji. Przepis ten wyraźnie zakazuje sygnatariuszom Konwencji jakiejkolwiek dyskryminacji dzieci, w tym ze względu na niepełnosprawność. Wydanie wyroku przez TK w sprawie aborcji eugenicznej świadczy ponadto o podejmowanych przez państwo polskie krokach w kierunku pełnej realizacji art. 23 Konwencji, zgodnie z którym państwa-strony mają zapewniać dzieciom psychicznie lub fizycznie niepełnosprawnym pełnię normalnego życia w warunkach gwarantujących im godność.

W raporcie uzupełniającym, Instytut przedstawił ocenę założeń i realizacji rządowego programu „Za życiem”, jako elementu polityki państwa mającej na celu poprawę sytuacji dzieci z niepełnosprawnościami oraz ich rodzin. W swoich rekomendacjach wskazał jednak, że program, dla sprawnego funkcjonowania, wymaga zmian, które szeroko omówione zostały we wcześniejszym raporcie Ordo Iuris „Jak systemowo wspierać osoby z niepełnosprawnościami?”.  

W raporcie dla Komitetu Praw Dziecka, Instytut poruszył problematykę walki z przemocą wobec dzieci, do której odnosi się art. 19 Konwencji. Eksperci przedstawili konkretne rozwiązania dotyczące m.in. zaostrzenia odpowiedzialności karnej dla sprawców przemocy w rodzinie, a także założenia opracowanego przez Instytut programu wsparcia osób dotkniętych przemocą domową, którego przyjęcie i wdrożenie zarekomendowali. Ponadto, Instytut zwrócił uwagę na praktyczne problemy na gruncie stosowania art. 9 Konwencji, wynikające z krajowych przepisów dopuszczających odbieranie dzieci z domu rodzinnego przez pracowników socjalnych i umieszczanie ich w pieczy zastępczej.    

Andrzej Duda wysyła wojska do Afganistanu. “Operacja nie ma charakteru bojowego”

Instytut ocenie poddał także rozwiązania wynikające z zobowiązań Polski na gruncie art. 18 Konwencji, czyli wymogu zapewnienia przez państwo pomocy rodzicom oraz opiekunom prawnym w wykonywaniu przez nich obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci. Również w tym przypadku przedstawione zostały propozycje zmian prawnych, które pozwoliłyby m.in. na dłuższy bezpośredni kontakt matek z małymi dziećmi w ramach urlopu macierzyńskiego, oraz podatkowych, które realnie odciążyły budżety w szczególności rodzin wielodzietnych.

W ramach raportu uzupełniającego, Instytut poruszył także bardzo aktualny problem surogacji (macierzyństwa zastępczego). Prawnicy zaznaczyli, że – zgodnie z przepisami Protokołu Fakultatywnego do Konwencji o prawach dziecka w sprawie handlu dziećmi, dziecięcej prostytucji i dziecięcej pornografii z 2000 r. – definicja legalna handlu dziećmi obejmuje surogację komercyjną, a państwa przyjmujące Protokół (w tym Polska) zobowiązane są do zaleczania tego procederu na swoim terytorium. Podkreślono przy tym, że w naszym kraju, pomimo istnienia przepisów karnych zakazujących surogacji, w praktyce ich stosowanie nie jest zbyt częste, a zjawisko pośrednictwa surogacji pozostaje bez odpowiedniej reakcji władz państwowych. W konkluzjach Ordo Iuris zarekomendował stosowane zmiany w prawie przewidujące karalność pośrednictwa surogacji – organizowania lub reklamowania praktyki macierzyństwa zastępczego.

Artur Dziambor

Artur Dziambor / fot. You Tube/ Janusz Jaskółka

  • Jako pierwszy, o ultimatum poinformował w środę poseł Robert Winnicki.
  • Poseł wskazał warunki, po spełnieniu których Konfederacja poprze wniosek opozycji o odwołanie marszałek Sejmu.
  • Głos zabrał również Artur Dziambor. Przedstawiciel partii KORWiN przyznał, że rządowy program odbudowy zawiera kolejne programy socjalne. a co za tym idzie – radykalne podwyżki podatków.
  • Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Najnowsze dane Ministerstwa Zdrowia

Pierwszy o warunkach poinformował w środę poseł Robert Winnicki. Konfederacja ogłosiła, że zagłosuje razem z pozostałymi partiami opozycji za odwołaniem marszałek Sejmu, jeśli te poprą ich dwa projekty ustaw. Ultimatum Konfederacji komentuje również poseł Artur Dziambor.

“Krytycznie oceniamy działalność marszałek Witek, m. in. za ‘mrożenie’ ważnych ustaw. Dlatego naszym warunkiem jest pisemne zobowiązanie wszystkich, którzy chcą ją odwołać, że poprą ustawę Stop Segregacji Sanitarnej oraz zablokują Nowy Ład. To są istotne sprawy – nie dzielenie stołków” – zadeklarował Winnicki.

“Równoczesny atak ze strony sympatyków rządu jak i lewicowej opozycji totalnej utwierdza mnie w słuszności naszego stanowiska” – dodał szef Ruchu Narodowego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dziambor komentuje ultimatum Konfederacji

Kolejny warunek dotyczy kwestii ekonomicznych.

“Druga sprawa to Nowy Ład, czy jak my to nazywamy Nowy Wał. Myślę, że jest dość oczywiste, że jesteśmy po prostu przeciwnikami tych rozwiązań gospodarczych, które zaproponowano” – kontynuował Dziambor.

Poseł wyjaśnił swoje wątpliwości dotyczące sztandarowego projektu Zjednoczonej Prawicy na przykładzie ostatnio przyjętego przez rząd świadczenia. Projekt ustawy o Rodzinnym Kapitale Opiekuńczym zakłada wsparcie rodziny kwotą 12 tys. zł na drugie i kolejne dziecko.

“To jest kolejny socjal, ja mimo wszystko poszedłbym w radykalne obniżki podatków i możliwości odpisów podatkowych w przypadku dzieci i wtedy byłoby to zrobione dobrze” – powiedział Dziambor.

“Brzmi to bardzo atrakcyjnie dla wyborcy, natomiast trzeba wziąć pod uwagę to, skąd się to bierze, a bierze się z gigantycznego obciążenia podatkowego” – zakończył poseł konfederacji.

dorzeczy.pl

Grzegorz Schetyna

Grzegorz Schetyna / fot. Wikimedia Commons

  • Grzegorz Schetyna skomentował w programie “Tłit” Wirtualnej Polski urlop Andrzeja Dudy nad polskim morzem.
  • Zdaniem polityka PO, prezydent Duda powinien jak najszybciej przerwać wypoczynek i zwołać posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
  • Od kilku dni na granicy polsko-białoruskiej mamy do czynienia z coraz trudniejszą sytuacją migracyjną. Na pasie ziemi niczyjej na wysokości Usnarza Górnego koczuje grupa ok. 50 imigrantów.
  • Zobacz także: Rządowy samolot z Afgańczykami wylądował na Okęciu. Kto przyleciał do Polski?

Na łamach “Faktu” pokazały się zdjęcia prezydenta Polski z wypoczynku w Juracie. Wakacje głowy państwa, w czasie napiętej sytuacji w Afganistanie i problemów z imigrantami napływającymi do Polski był pytany w programie “Tłit” Wirtualnej Polski Grzegorz Schetyna. Zdaniem polityka PO, prezydent Duda powinien jak najszybciej przerwać wypoczynek i zwołać posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Grzegorz Schetyna w zdecydowanych słowach komentuje urlop Andrzeja Dudy.

Schetyna komentuje urlop Dudy

“To dość symboliczne. Przedwczoraj prezydent Joe Biden przerywa urlop, by wypowiedzieć się w kwestii Afganistanu, by zająć stanowisko w tej sprawie, by przygotować wolny świat do tego, że wspólnie musi te problemy rozwiązywać. Wtedy, kiedy prezydent USA przerywa urlop i koordynuje zajmowanie się sprawami kryzysu afgańskiego, prezydent Duda kontynuuje urlop, czy rozpoczyna drugą jego część. To cała prawda o polityce prezydenta Dudy i polityce PiS-u” – komentował.

“Jesteśmy obok najważniejszych problemów. My się w tych sprawach nie wypowiadamy, my się do tych spraw nie odnosimy, my się tym nie zajmujemy. Jesteśmy oderwani od politycznej rzeczywistości” – dodawał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Od kilku dni na granicy polsko-białoruskiej mamy do czynienia z coraz trudniejszą sytuacją migracyjną. Na pasie ziemi niczyjej na wysokości Usnarza Górnego koczuje grupa ok. 50 imigrantów, którzy znaleźli się w potrzasku po tym jak białoruskie służby wypchnęły ich poza swoje granice, a polska Straż Graniczna uniemożliwia im nielegalne wkroczenie na terytorium Polski.

Wczoraj premier Mateusz Morawiecki informował, że akcja ewakuacji obywateli Afganistanu, którzy pomagali Polsce w tym kraju, weszła w kolejny etap.

Prezydent Andrzej Duda w porozumieniu z rządem postanowił o użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Poleci tam 100 żołnierzy.

Ewakuację z Afganistanu trzeba było podjąć w związku z działaniami talibów i zajęciu przez nich dużej części kraju. Stało się to po wycofaniu się amerykańskich sił wojskowych. W niedzielę talibowie wkroczyli do stolicy Afganistanu, Kabulu. Prezydent Aszraf Ghani opuścił miasto i wyjechał za granicę.

dorzeczy.pl

USNARZ GÓRNY UCHODŹCY W PASIE GRANICZNYM

USNARZ GÓRNY UCHODŹCY W PASIE GRANICZNYM / Fot. PAP/Artur Reszko Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Według doniesień z Mińska, wczoraj do granicy od strony Polski podjechało kilka wojskowych ciężarówek, w których było około 50 cudzoziemców. Media na Białorusi twierdzą, że Polacy wypychają nielegalnych migrantów na Białoruską stronę.
  • Na granicy polsko-białoruskiej powstała potowa sytuacja. W chwili obecnej koczuje tam kilkudziesięciu migrantów. Nie mogą przekroczyć polskiej granicy, a białoruscy strażnicy nie pozwalają im się cofnąć.
  • Na całym odcinku granicy na Podlasiu ma powstać ogrodzenie z drutu kolczastego.
  • Zobacz także: Ordo Medicus stanowczo: Nie powinniśmy szczepić dzieci

Według doniesień z Mińska, wczoraj do granicy od strony Polski podjechało kilka wojskowych ciężarówek, w których było około 50 cudzoziemców. Polscy funkcjonariusze mundurowi – jak twierdzi Biełta – wypchnęli imigrantów na białoruską stronę. Agencja podaje, że cudzoziemcy – głównie z Afganistanu – bezskutecznie przekazują swe prośby o status uchodźcy i na znak protestu stworzyli koczowisko po polskiej stronie. Sytuacja na granicy Polski z Białorusią stała się elementem walki politycznej reżimu Łukaszenki.

Dezinformacja reżimu Łukaszenki

Według tych doniesień Warszawa stara się wykrzywić obraz tego co się dzieje.

“Dla uzasadnienia swych działań przed opinia międzynarodową zaproszono na miejsce dziennikarzy, którym przekazywane są nieprawdziwe informacje” – utrzymują reżimowe media w Mińsku.

Podobną dezinformację białoruskie służby zastosowały przedwczoraj, opisując działania Litwy.

Białoruscy żołnierze nielegalnie weszli na litewskie terytorium i wypychali przez granicę kilkudziesięciu cudzoziemców. Pokazali film ze swej strony, który miał obrazować niehumanitarne zachowanie Litwinów. Wilno odpowiedziało – “uważajcie, my też nagrywaliśmy ten incydent” i wysłało notę protestacyjną do Mińska. Film obnaża białoruską manipulację.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej

Na granicy polsko-białoruskiej powstała potowa sytuacja – koczuje tam kilkudziesięciu migrantów. Nie mogą przekroczyć polskiej granicy, a białoruscy strażnicy nie pozwalają im się cofnąć. Tylko minionej dobry aż 138 cudzoziemców próbowało się nielegalnie przedostać z Białorusi do Polski.

Cały odcinek polsko-białoruskiej granicy to ponad 400 km. Ochraniana jest przez 19 placówek Straży Granicznej. Na całym odcinku granicy na Podlasiu ma powstać ogrodzenie z drutu kolczastego. Poinformowano też, że jeśli będzie taka potrzeba, to do ochrony granicy zostaną skierowani kolejni żołnierze – teraz strażników wspiera 1000 wojskowych, a także funkcjonariusze policji z garnizonów: lubelskiego i podlaskiego. 

rmf24.pl

Jarosław Sachajko

Jarosław Sachajko / fot. You Tube/ Telewizja wPolsce

  • W poprzednim tygodniu kukizowcy zagłosowali razem z PiS. Umożliwiło to przyjęcie kontrowersyjnej nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, znanej szerzej jako “lex TVN”.
  • Poseł Jarosław Sachajko w wywiadzie dla Polskiego Radia 24 stwierdził, że Donald Tusk wrócił do Polski by skłócać Polaków.
  • Sachajko stwierdził również, że ewentualna zmiana marszałka Sejmu byłaby porażką Kukiz’15.
  • Zobacz także: Statystyki zgonów bezwględne dla rządu. Pozamykana służba zdrowia gorsza od koronawirusa

W związku z głośną reasumpcją głosowania z 11 sierpnia, politycy opozycji chcą odwołać marszałek Sejmu Elżbietę Witek. Po tym, jak posłowie Kukiz’15 pomylili się w głosowaniu nad odroczeniem obrad Sejmu do września, marszałek Witek zarządziła powtórzenie głosowania. Przy drugim podejściu kukizowcy zagłosowali razem z PiS, co następnie umożliwiło przyjęcie kontrowersyjnej nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji, znanej szerzej jako “lex TVN”. Poseł Sachajko skomentował w Polskim Radiu 24 plotki o możliwym odwołaniu Elżbiety Witek.

Sachajko o odwołaniu Witek

“Mamy od kilku miesięcy porozumienie programowe z PiS, które jest realizowane. Próby obalenia rządu, bo chyba tylko po to wrócił były premier Donald Tusk, po to, by dalej skłócać Polaków, nie wchodzi w grę” – powiedział poseł Kukiz’15 Jarosław Sachajko.

“Zależy nam na zmianach ustrojowych, by Polakom żyło się dobrze. Dlatego ustalam z różnymi ministerstwami udział naszych rozwiązań w Polskim Ładzie. Właśnie tak rozumiemy polską rację stanu” – tłumaczył.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jego zdaniem “opozycja nie jest po to, żeby cały czas starać się wysadzić wszystko w powietrze, ale po to, by działać dla dobra wspólnego”. Sachajko mówiąc o możliwym odwołaniu Witek podkreśla, że jest to działanie sprzeczne z interesem Polski.

“Donald Tusk najwyraźniej nie zna podstawowej definicji polityki, czyli racjonalnego działania dla dobra wspólnego. On tylko widzi dobro swoje, dlatego uciekł do Brukseli” – przekonywał Sachajko.

Komentując doniesienia o tym, że Małgorzatę Kidawę-Błońską, obecną wicemarszałek Sejmu z PO, Tusk “chce zamienić miejscami” z Elżbietą Witek, Sachajko stwierdził, że ewentualna zmiana marszałka Sejmu byłaby porażką Kukiz’15.

dorzeczy.pl