Donald Tusk

Donald Tusk / fot. flickr.com

Okrągłostołowy układ spetryfikowany konstytucją OTUA sprzyja negatywnej selekcji przywódców politycznych. Sam proces sprawowania władzy, któremu obaj ci wymienieni liderzy zostali poddani przez zbyt wiele już lat, sprzyja wypaczeniom charakteru.

Zobacz także: Posłanka opozycji wzywa do wpuszczenia imigrantów. “Kim są, ustali się później”

Ludzie oczekują, by ich przywódcy emanowali energią, by poświęcali więcej czasu na pracę i z radością wykonywali swe obowiązki, pełni wiary we własne siły. Wyborcy chcą, by politycy desygnowani na najwyższe stanowiska państwowe odznaczali się odpowiednimi cechami charakteru. Tymczasem cechy osobników dążących z niepohamowaną żądzą do władzy wynikają często z choroby psychicznej i niepoczytalności. Osobnicy ci wykazują megalomanię i zachowania psychopatyczne jako specyficzny rodzaj zaburzeń osobowości.

Syndrom buty

Sprawowanie władzy nierzadko wpływa na przywódców politycznych objawiając się syndromem buty. Buta, pycha to pojęcia zbliżone, w odniesieniu do świata polityki potocznie utożsamiane z arogancją władzy. Można bardzo łatwo zaobserwować zmiany w zachowaniach ludzi, którzy osiągnęli szczyty władzy. Władza jest niczym narkotyk, któremu nie każdy człowiek potrafi przeciwstawić zdrowy rozsądek, poczucie humoru, przyzwoitość, jakąś dozę sceptycyzmu, a nawet cynizmu. Politycy tracą poczucie rzeczywistości, po czym wkraczają w etap przekonania, że wznieśli się ponad wszystkich. Cechą charakterystyczną buty jest niezdolność przyznania się do błędu. W syndromie buty występują takie objawy, jak ograniczona zdolność podejmowania decyzji, brak panowania nad impulsami, słaba kontrola agresji i nieokazywanie sympatii. Traktowanie innych z góry daje zadowolenie osobie sprawującej władzę. Ludzie władzy są przeświadczeni, że ich cele są słuszne i że przyświeca im wyłącznie dobro publiczne. Żywią niechęć do przeszkód zagrażających realizowaniu ich woli. Odurzeni władzą i butą ludzie są pozbawieni zahamowań w forsowaniu własnych aspiracji i wykorzystują władzę bez skrupułów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Charakterystyczne cechy buty to nadmierna wiara we własne siły, niepokój oraz niezwracanie uwagi na szczegóły. Przecenianie swych możliwości polega na postrzeganiu siebie jako jedynego racjonalnego źródła decyzji. Osoba tak rozumująca nie liczy się ze zdaniem doradców. Wszystkich ma za nic, zwłaszcza jeśli mają odmienne zdanie. Osoby cierpiące na syndrom buty są głęboko przekonane o swojej wyjątkowości, toteż bardzo często z pogardą odnoszą się do swych potencjalnych następców. Sprawują władzę w arystokratycznym stylu, nie przyjmują do wiadomości konstruktywnej krytyki.

Syndrom buty nie pojawia się u wszystkich przywódców. Odpowiedzi należy szukać zarówno w determinantach zewnętrznych, jak i w cechach osobowości polityków. Lekceważący szczegóły politycy stają się podatni na narcyzm, potęgujący się u osób obdarzonych aktorskim zacięciem. Narcyzm w połączeniu z aktorstwem wiodą prostą drogą do wykreowania bohatera.

Osoba taka charakteryzuje się wygórowanymi oczekiwaniami od świata zewnętrznego, na przykład traktowania ze szczególną estymą i uznaniem oraz natychmiastowego spełniania jej oczekiwań. W stosunkach międzyludzkich instrumentalnie wykorzystuje innych ludzi do osiągania własnych celów. Blichtr i otoczenie wysokiego szczebla władzy mają duży wpływ na mniej stateczne osobowości. Władza zapewnia życie na odpowiednim poziomie. Można dobrze zjeść i smacznie wypić.

Kontrola władzy

Demokracja przedstawicielska nakłada na wybranych przywódców obowiązek ujawniania prawdy i ponoszenia konsekwencji, a więc gotowości do rezygnacji w razie uznania ich za nieodpowiednich.

Mechanizmy demokratycznej kontroli władzy nie zawsze okazują się wystarczająco efektywne dla odsunięcia przywódcy od władzy, który nie okaże się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. W demokracji polityk ma służyć wyborcom, a władza nie jest dana raz na zawsze. Tylko wzmocniony system kontroli może powściągnąć butne zachowanie przywódców politycznych. Tylko system demokratyczny pozwala wejrzeć w naturę ludzką i sprawdzić charakter osób wybieranych na najwyższe stanowiska państwowe. Niezwykle istotną rolę odgrywają niezależne media.

Dr inż. Stanisław Tujaka

Literatura: Dawid Owen „Chorzy u władzy. Sekrety przywódców politycznych ostatnich stu lat” Warszawa 2013

WARSZAWA POSIEDZENIE SEJMU

Posłowie podczas posiedzenia Sejmu. / Fot. PAP/Wojciech Olkuśnik

  • PiS liczy sobie około 45 tys. członków, a PO 34 tys. SLD przed połączeniem z Wiosną miał około 30 tys. działaczy.
  • Pozostałe partie odnotowały już o wiele mniejszą liczebność.
  • Odpowiedzi na pytania o swoje statystyki nie udzieliły Kukiz’15, Unia Europejskich Demokratów, KORWiN, Ruch Narodowy oraz Konfederacja Korony Polskiej.
  • Zobacz także: Posłanka opozycji wzywa do wpuszczenia imigrantów. “Kim są, ustali się później”

Pytanie, z prośbą o szczegółowe informacje na temat liczby członków, otrzymało kilkanaście polskich partii politycznych. Chodzi o PiS, PO, Solidarną Polskę, Porozumienie, Nowoczesną, Inicjatywę Polską, PSL, Partię Zieloni, Nową Lewicę, Lewicę Razem, Polskę 2050 Szymona Hołowni, Kukiz’15, Unię Europejskich Demokratów, KORWiN, Ruch Narodowy oraz Konfederację Korony Polskiej. Nie wszystkie wymienione formacje udzieliły odpowiedzi.

Najliczniejszą partią tradycyjnie okazało się PSL, które liczy sobie ponad 100 tys. członków. Jednak Ludowcy liczenie swoich działaczy przeprowadzają raz na cztery lata. Następne odbędzie się pod koniec tego roku, po kongresie partii. Podane dane są więc nie do końca aktualne.

Jako Polskie Stronnictwo Ludowe liczenie członków przeprowadzamy co cztery lata, podczas każdej kampanii sprawozdawczo-wyborczej. Liczebność członków naszej formacji w 2016 r. wynosiła 100 200 osób – powiedział rzecznik PSL Miłosz Motyka.

Z kolei główna partia koalicji rządzącej – PiS – ma o ponad połowę mniej członków. Na początku obecnego roku liczyła sobie 45 tys. osób. Na pytanie o swoje statystyki nie odpowiedziała natomiast Solidarna Polska. Z kolei odpowiedzi udzieliło Porozumienie Jarosława Gowina, które jeszcze niedawno zasiadało w rządzie. Ta formacja ma obecnie ponad 3 tys. członków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

O kilka tys. mniej działaczy niż PiS, bo ponad 34 tys. ma PO. Partia Zieloni, która razem z PO należy do Koalicji Obywatelskiej, ma 1522 członków. Pozostali koalicjanci PO – Nowoczesna i Inicjatywa Polska – nie chcieli ujawniać swojej liczebności.

Z kolei rzecznik Nowej Lewicy Artur Jaskulski przekazał dane o liczebności… SLD przed połączeniem się z Wiosną Biedronia. Wówczas SLD miało niemal 30 tys. członków. Dziesięciokrotnie mniejszą liczebność zanotowała partia Lewica Razem. 17 członków (według stanu na połowę lipca) należy do Polski 2050 Szymona Hołowni.

Odpowiedzi na pytania o swoje statystyki nie udzieliły Kukiz’15, Unia Europejskich Demokratów, KORWiN, Ruch Narodowy oraz Konfederacja Korony Polskiej.

twitter.com, gazeta.pl

Protesty w Afganistanie

Protesty w Afganistanie / Fot. PAP/EPA/STRINGER

Najlepszy moment dla PiS

Kaczyński wybrał najlepszy moment aby wykonać zdecydowany ruch kończący bałagan i bezprawie w polskim systemie prawnym odnoszącym się do nieruchomości. Miejmy nadzieję, że PiS nie przestraszy się własnego sukcesu i wykorzysta ten sprzyjający moment do dokonania następnych posunięć i rząd polski przestanie jeść z żydowskiej ręki, która przeobraziła się dziś w pięść (patrz: reakcje czołowych izraelskich liderów). Zachód, jego wojska i personel ewakuuje się ze znajdującego się już pod kontrolą religijnych fanatyków Kabulu. W dużo mniejszej skali rząd polski był zmuszony również ewakuować dzieci niechcianego już w Izraelu polskiego ambasadora Magierowskiego, który jak pamiętamy został swego czasu opluty przez izraelskiego patriotę. Jak ci Żydzi pałają wprost sympatią i entuzjazmem do Polaków i Polski!

Przegrana wojna w Afganistanie

Jednak najbardziej gorącym dziś tematem jest 20 letnia przegrana amerykańska wojna w Afganistanie. Wiemy, że tego górzystego kraju zamieszkanego przez kilka grup etnicznych (rozbitych na klany} nikt dotąd nie potrafił pokonać i w pełni kontrolować, od Aleksandra Wielkiego, po Imperium Brytyjskie, Imperium Sowieckie i teraz amerykańskie. Sami Afganowie również nie stanowią spójnego państwa i przypominają system rządów z czasów feudalnych z silną władzą lokalnych kacyków. Cóż, szkoda tylko cywilnej ludności, która płaci koszta lokalnych i międzynarodowych rozgrywek na jej terenie.

Zobacz także: Epidemia samobójstw. „Prawdziwe liczby są tuszowane”

Wojna to wielki biznes dla kompleksów militarno przemysłowych i w części dla lokalnego biznesu pogrzebowego. W trwającej 20 lat ostatniej wojnie afgańskiej Ameryka straciła ok. 2 trylionów dolarów (po polsku bilionów), czyli 273 mln dolarów dziennie przez 20 lat! Inne koszta, straty to 2 448 zabitych amerykańskich żołnierzy, 3 846 prywatnych kontraktorów, dalej amerykańscy sojusznicy: 1 144 żołnierzy (z tego 43 Polaków, plus 361 rannych). W tej nadzorowanej przez Amerykanów wojnie cywilnej zginęło 60 tys. rządowych afgańskich żołnierzy i policjantów, 47 245 afgańskich cywilów, 52 tys. bojowników Talibów. Zginęło też 72 dziennikarzy, pewnie niedługo liczba ofiar niestety wzrośnie.

Demokracja się nie przyjęła

Zakończenie amerykańskiej interwencji w Afganistanie zarządził jeszcze prezydent Trump, wskazując na koszt, ofiary i bezsens kontynuowania tej wojny, zapowiadając wycofanie wojsk już w maju 2021 r. Trump podobnie postąpił w Syrii, wycofując wojska po zdławieniu islamskiego kalifatu ISIS (choć został oszukany nieco przez wojsko), mówiąc: niech sami dalej maniakalnie biją się o ten piasek… Prezydent Biden obiecał wycofanie przed rocznicą 11 września i tu zaczęły się kłopoty. Amerykanie stworzyli i zaopatrzyli w nowoczesną broń rządową armię Afganistanu (ok. 200 000), która walczyła z około 70 000 słabo uzbrojonych Talibów.

Amerykańscy jajogłowi stratedzy myśleli, że zdołają wejść do kraju o feudalnych stosunkach społecznych, opartych o klanową lojalność i silnie rozwinięty islam i za pomocą pieniędzy w krótkim czasie zaprowadzić tam demokrację w stylu zachodnim. Mówi się, że Afgana nie można kupić, można go tylko wynajmować, dopóki dobrze się płaci, więc poza prawie 5 milionowym Kabulem amerykańska demokracja nie miała zbyt wielkich szans przeżycia, nie przyjęła się. Jedyny sukces jaki można było zaobserwować w okupowanym Afganistanie to istotnie szalony, bo 900% wzrost produkcji opium z którego heroina zatruwała i zatruwa cały świat! Poprzednio Talibowie po przegnaniu Sowietów niszczyli, palili uprawy opium. Zobaczymy, czy teraz postąpią podobnie, czy też na tyle się zamerykanizowali, że porzucą zasady na rzecz pieniądza.

Błyskawiczna ofensywa Talibów

W wyniku błyskawicznej ofensywy Talibów zachodnie ambasady (amerykańska kosztowała aż 700 mln dolarów!) zawieszają swoją działalność przenosząc swój personel na lotnisko w Kabulu (Brytyjczycy, Amerykanie, Francuzi) w celu ewakuacji. Drogi na lotnisko są zablokowane tysiącami samochodów ludzi próbujących wydostać się z nadchodzącego piekła. Sytuacja wprost przypomina tę z końca wojny wietnamskiej z 1975 r. z ewakuacją Sajgonu. Tym razem z olbrzymiej ambasady amerykańskiej od kilku dni unosiły się kłęby dymu. To personel palił tajne papierzyska, aby nie wpadły one w ręce islamistów jak to miało miejsce w 1979 r. w Teheranie. Zaskoczony wypadkami Biden zapowiedział wysłanie 6 000 dla ochrony ewakuacji. Jeszcze w lipcu oszacowano potencjalną liczbę miejscowych współpracowników (z rodzinami), których życie byłoby zagrożone na około 100 000! Przyjmuje się, że wizy do USA dostało, bądź otrzyma około 10 000 Afgańczyków. Kolejne kraje również ewakuują związanych ze swoją działalnością Afgańczyków.

Premier Boris Johnson wysłał 600 brytyjskich żołnierzy aby zabezpieczyć ewakuację około 3 000 brytyjskiego personelu i 2 000 współpracujących z nimi Afganów. Kanada, która asystowała USA w Afganistanie przez 13 lat (wycofała się w 2014 r.) tracąc ponad 150 żołnierzy (z 40 000 uczestniczących w okupacji), również wycofała swoją misję. Francja która rozpoczęła swoje wycofanie z Afganistanu w latach 2013-2015 ewakuowała afgańskich współpracowników w liczbie 1 350. ONZ poinformował, że ponad 550 000 ludzi w Afganistanie opuściło swoje domy tylko w tym roku. Sąsiedni Uzbekistan poinformował, że 84 żołnierzy afgańskich (niektórzy ranni) przekroczyło granicę szukając schronienia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Światowe agencje obiegły zdjęcia brodatych Talibów rozsiadających się w prezydenckim pałacu, z którego wcześniej uciekł prezydent, 72-letni Ghani, udając się do tadżyckiego Duszanbe. Były prezydent (etnicznie Pashtun) wcześniej studiował na zachodzie, gdzie następnie był nauczycielem akademickim związanym z Bankiem Światowym, aby w 2002 r. powrócić do Afganistanu, kiedy to w 2004 r. został ministrem finansów. W 2014 r. i ponownie w 2019 r. ubiegał się o urząd prezydenta, wikłając się w nierozstrzygnięte zwycięstwo z dr Abdullah Abdullah. W końcu USA doprowadziły do kompromisu tworząc dodatkowo nowy urząd, zadowalający obydwu ambitnych liderów. Ghani uchodził za aroganckiego, apodyktycznego prezydenta nietolerującego głosów przeciwnych. Mimo nacisków nie przyczynił się do łagodzenia sporów i napięć między grupami etnicznymi Afganistanu. Dr Abdullah Abdullah, przewodniczący Rady Porozumienia Narodowego po ucieczce Ghaniego prowadzi rozmowy ze zwycięskimi Talibami, wspierany przez byłego prezydenta Hamida Karzaja i ministra obrony Bismillah Khan Mohammadi.

Powstanie Islamski Emirat Afganistanu

Talibowie zapowiedzieli ogłoszenie powstania Islamskiego Emiratu Afganistanu, zapowiadając dotrzymanie porozumień zawartych jeszcze z prezydentem Trumpem, który rozczarowany błyskawiczną klęską amerykańskiej polityki ewakuacyjnej w Afganistanie zasugerował, że Biden się skompromitował i powinien ustąpić ze swojego stanowiska.

Ameryka poniosła klęskę w Afganistanie, tracąc z oczu swój cel z którym przystąpiła do wojny. Nie zdołano uruchomić i rozwinąć afgańskiej ekonomii, poza produkcją opium. Nie rozwinięto górnictwa, a nie jest tajemnicą, że Afganistan jest zasobny w metale rzadkie, którymi teraz pewnie zainteresują się Chińczycy. Przez 20 lat USA zapewniały bezpieczeństwo miękkiego podbrzusza Rosji, stabilizując też granicę z muzułmańską częścią Chin, Ameryka wreszcie wyszła z tego frajerstwa. Teraz koniec stabilizacji, powstaje nowa sytuacja, kolejny nowy problem dla Rosji, Chin, Pakistanu i Iranu.

Wietnam 2.0

Mówi się, że Afganistan dla USA to Wietnam 2.0, jednak jak widzimy z perspektywy czasu dziś Wietnam potrzebuje Ameryki, aby równoważyć zagrożenia płynące z Chin. Kto wie, czy Afganistan za 20 lat nie będzie zabiegał o amerykańską pomoc? Na dzisiaj amerykańskie wycofanie z Afganistanu nie może dobrze nastrajać jej sojuszników. Jednak jej odejście nie tylko powoduje zaniepokojenie na Tajwanie i wśród dotychczasowych sojuszników tak w Azji, jak i w Europie. Amerykańska przegrana jest zwycięstwem Chin i Rosji, jednocześnie powstała nowa przestrzeń jest pułapką dla tych aspirujących do potęgi państw. Najbliższy czas pokaże, czy zwycięzcy Talibowie nie rozpoczną eksportu islamskiej rewolucji na kraje ościenne takie jak byłe republiki sowieckie i Chiny…

Dla Polski ten kryzys stwarza szansę na przemeblowania w polityce zagranicznej, które już rozpoczęły się jakiś czas temu poczynając od “tureckich dronów”. Podejrzewam, że dzięki wpływom byłego ambasadora w Ankarze Jakuba Kumocha, który teraz pracuje bezpośrednio dla prezydenta Andrzeja Dudy. Powstałe zamieszanie powinno nam również pomóc wyzwolić się od nadmiernego wpływu izraelskich i żydowskich lobbystów, którzy przywykli do przedmiotowego traktowania udzielającego im wielowymiarowego poparcia, za przysłowiowe friko Państwa Polskiego. Jeśli Polacy nie będą siebie szanować, nikt nie będzie nas szanował…

Jacek K. Matysiak

Kalifornia, 2021/08/16

Satyra obrazkowa

Satyra obrazkowa / rysunek: Jan Bodakowski

Przez wiele lat dystrybutorem fałszywego poczucia przynależności do klasy wyższej była ”Gazeta Wyborcza”. Zapewne dziś tę rolę przejął między innymi TVN. Ludzie z podświadomym kompleksem niższości, odczuwający irracjonalny wstyd z powodu swojego pochodzenia ze wsi lub małego miasteczka, często po migracji do większej miejscowości, by ukryć swoje pochodzenie stający się karykaturami miastowych – formatują się według instrukcji zawartych w przekazach (kiedyś Gazety Wyborczej, dziś innych mediów kontynuujących jej role).

Zobacz także: Francja. Zaszczepieni więźniowie będą mogli skrócić sobie karę?

Przez wiele lat w ramach tego formatowania według instrukcji pseudo liberalnych mediów należało odczuwać odrazę do Polski i Polaków, bezkrytycznie zachwycać się wszystkim z zachodu, kochać Żydów, gardzić katolicyzmem i polskością, postrzegać Polaków jako niecywilizowane małpy. Dziś ten format eskaluje, zgodnie z nim trzeba wierzyć, że osoby z siusiakami to kobiety, zielone włosy, po bazgrana skóra i ćwieki na twarzy są seksi, islamscy imigranci nas ubogacają, wyrazem demokracji i tolerancji jest odbieranie przeciwnikom ideowym ich wolności i praw.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com


W ostatnich dwu latach takim elementem formatowania jest entuzjastyczne wstrzykiwanie sobie nie przebadanych substancji i blokowanie dostępu świeżego powietrza poprzez noszenie knebla na ustach i nosie (dzięki czemu tlen nie dociera do komórek mózgowych i spada sprawność procesów myślowych – co jest zapewne zgodne z oczekiwaniami lewicy). Jak we wszystkich lewicowych i pseudo liberalnych formatach takie zachowania i poglądy są przejawem typowego irracjonalizmu lewicy. Warto więc dopóki możemy nieustannie wytykać irracjonalność takich zachowań – nie zgoda na irracjonalizm jest wyrazem tego, że nie chcemy się dać lewicy upodlić, zgnoić, sprowadzić do poziomu tresowanych zwierząt.


Jan Bodakowski

Satyra obrazkowa
Satyra obrazkowa
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • W zakładzie w Sarreguemines przebywają więźniowie, których kary pozbawienia wolności nie przekraczają wyroku 2 lat.
  • Zaszczepieni więźniowie mają mieć zmniejszane kary po zebraniu się we wrześniu 2021 r. komisji.
  • Skrócenie kary ma objąć skazanych za „przestępstwa w rodzinie” i za czyny na tle seksualnym.
  • Zobacz także: Zatwierdzono lek na COVID-19. Kosztuje… 11 tysięcy zł

Zakład karny we francuskim Sarreguemines zapowiedział, że zaszczepieni więźniowie będą mogli skrócić sobie karę o dwa miesiące. Ma to zachęcać do szczepień w celu uzyskania zbiorowej odporności.

10 sierpnia 2021 r. kierownictwo aresztu śledczego w Sarreguemines w departamencie Mozela wprowadziło „wyjątkową procedurę”, aby „zachęcać do szczepień w celu uzyskania zbiorowej odporności”.

Treść dokumentu ujawnił dziennik „20 Minutes”. Podpisał go wiceszef departamentu odpowiedzialnego za wykonywanie kar w porozumieniu z prokuraturą. Okazuje się, że zaszczepieni więźniowie będą mieli zmniejszane kary po zebraniu się we wrześniu 2021 r. komisji. Mają skorzystać ze wszystkich istniejących dodatkowych obniżek kar w ramach prawa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Maksymalnie skrócenie kary nie przekroczy jednak limitu 2 miesięcy. Obniżki kar są przewidziane przez prawo, okólnik znacznie to ułatwia. W zakładzie w Sarreguemines przebywają tylko oskarżeni oczekujący na rozprawę i więźniowie, których kary pozbawienia wolności nie przekraczają wyroku 2 lat.

Wyjątkowe traktowanie nie dla wszystkich

Skrócenie kary to dla nich co najmniej 10% czasu odsiadki. Okólnik zaznacza, że wyjątkowe traktowanie nie dotyczy wszystkich więźniów. Ma objąć skazanych za „przestępstwa w rodzinie” i za czyny na tle seksualnym.

Jean-Claude Roussy z syndykatu więziennictwa UFAP Grand-Est, ma jednak wątpliwości. Jego zdaniem redukcja kar przewidziana jest za dobre zachowanie i udział w programach integracyjnych. W jaki sposób zatem szczepienie pomaga w resocjalizacji?

Indagowana w tej sprawie prokuratura Sarreguemines zapowiedziała, że po analizie prawnej, prawdopodobnie pomysł porzuci.

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Franciszek Małecki-Trzaskoś, neuropsycholog, antropolog i prezes zarządu Instytutu Badań i Analiz Działalności Jednostek Samorządu Terytorialnego, opublikował dane na temat samobójstw. Twierdzi, że prawdziwe liczby są tuszowane.

Małecki-Trzaskoć porównał źródła policji, GUS i zgłoszenia z numeru alarmowego 112. W ten sposób ustalił prawdziwą w jego opinii liczbę samobójstw wśród młodych ludzi. Wyniki jego badań są zatrważające.

– Spójrzmy na akty zgonu wydawane w tym roku w Gdańsku nastolatkom. Główną przyczyną śmierci osób między 14 a 18 rokiem życia nie są wypadki, choroby serca, onkologia. To w 57 proc. samobójstwo

– mówi Franciszek Małecki-Trzaskoś.

Wśród 19-24-latków aż 27 proc. zgonów spowodowanych jest odebraniem sobie życia. W grupie między 25 a 29 rokiem życia jest to 28 proc. Dalej specjalista mówi, że z „danych GUS wynika, że w grupie wiekowej 20–24 lata w całej Polsce w ubiegłym roku kalendarzowym z powodu nowotworów zmarło 85 osób. Z powodu chorób układu krążenia – 36. Z powodu Covid-19 dwudziestu czterech. A z powodu samobójstw – 366”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Ekspert twierdzi, że te prawdziwe liczby samobójstw są tuszowane. Mówi, że według policji w pandemicznym 2020 r. tych zdarzeń w Gdańsku było łącznie 100. Na numerze 112 natomiast tych przypadków opisanych jako „próba samobójcza” odnotowano 909.

– Cofnijmy się do roku 2019, kiedy to policja podała zaledwie 94 zgłoszenia prób samobójczych i samobójstw w Gdańsku, zaś na numer 112 z takim samym zgłoszeniem zadzwoniono 851 razy. Proszę porównać to z pierwszym półroczem tego roku, gdy – przypominam – mamy już według policji 222 przypadki, a według CPR – 618 zgłoszeń. Sytuacja jest dramatyczna

– mówi ekspert.

Epidemia samobójstw

– Dziś, gdy minął pierwszy szok spowodowany kolejnymi falami koronawirusa, wyraźnie widzimy, że Gdańsk i pozostałe miejscowości naszego województwa, stają przed następną epidemią – epidemią samobójstw

– zaznacza Małecki-Trzaskoś.

Ekspert twierdzi, że to tylko wstęp tego, z czym będziemy mieli do czynienia za kilkanaście miesięcy. Epidemia samobójstw dopiero nadchodzi.

nczas.com

Migranci w Usnarzu Górnym

Migranci w Usnarzu Górnym / Fot. Twitter /Fundacja Ocalenie

Wielu przedstawicieli opozycji wzywa do wpuszczenia do Polski imigrantów koczujących na granicy z Białorusią. Niecodzienny wpis wstawiła na swojego Twittera posłanka PO Iwona Hartwich. – Wpuśćcie tych ludzi do Polski! Kim są, ustali się później! – napisała.

We wpisie, który najprawdopodobniej był adresowany do przedstawicieli rządu, Hartwich wezwała do tego, żeby koczujący na polskiej granicy imigranci, którzy nawet zdaniem Unii Europejskiej są częścią planu nacisku na Europę przez reżym w Mińsku, zostali jak najszybciej wpuszczeni do naszego kraju. Stwierdziła, że wcześniej nie muszą być zweryfikowani.

– Wpuśćcie tych ludzi do Polski! Kim są, ustali się później! Od czego macie służby?

– napisała Hartwich.

Migranci w Usnarzu Górnym chcą ochrony międzynarodowej

Od kilku dni na polsko-białoruskiej granicy w pobliżu miejscowości Usnarz Górny na Podlasiu koczują imigranci. Znajdują się oni na terenie kontrolowanym przez stronę białoruską i wejście na pas graniczny wiązałoby się z naruszeniem granicy państwowej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jak informowała Fundacja Ocalenie, to łącznie 32 osoby z Afganistanu, wśród nich 15-letnia dziewczyna i osoby chore. Wcześniej w grupie znajdowały się także kobiety z dziećmi pochodzące z Iraku, wróciły jednak na Białoruś. Migranci za pośrednictwem prawników będą starać się o uzyskanie ochrony międzynarodowej.

Fundacja Ocalenie potwierdziła, że każda z 32 osób przetrzymywanych na granicy, wywołana z imienia i nazwiska, wstawała i mówiła „I want international protection” (“Chcę ochrony międzynarodowej”).

stefczyk.info, gazeta.pl

Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki / Fot. flickr.com

  • W ostatnich miesiącach na granicach Białorusi z UE gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu i innych krajów
  • Piątek to 12. dzień, w którym 32 obywateli Afganistanu koczuje w Usnarzu Górnym w lesie na granicy polsko-białoruskiej.
  • Morawiecki: Polska musi chronić swoją granicę i dbać o suwerenność naszego terytorium. I to właśnie robi polski rząd.
  • Zobacz także: Żygadło: To jest absolutna kpina z tych ludzi i podejścia do polityki migracyjnej [NASZ WYWIAD]

Premier Mateusz Morawiecki poinformował na Facebooku, że w sobotę z jego inicjatywy odbędzie się telekonferencja z premierami Litwy, Łotwy i Estonii. Tematem będzie kwestia imigrantów.

– Jutro z mojej inicjatywy i na moją prośbę odbędzie się telekonferencja z udziałem szefów rządów Litwy, Łotwy i Estonii, która jest dodatkowo aktualnym niestałym członkiem Rady Bezpieczeństwa ONZ, a której tematem będzie sytuacja na zewnętrznych granicach naszych państw, stanowiących wschodni kraniec Unii Europejskiej

– napisał premier w mediach społecznościowych. 

Morawiecki zaznaczył, że wzrost nielegalnej migracji jest interpretowany przez władze polskie oraz krajów nadbałtyckich UE jako działania hybrydowe ze strony reżimu Alaksandra Łukaszenki. Wydarzenia w Afganistanie dodatkowo przyczyniły się do wzrostu nielegalnej migracji.

– Musimy działać wspólnie przeciwko zagrożeniom, jakie niesie ze sobą nielegalny napływ migrantów, który jest instrumentem szantażu i presji ze strony białoruskiego reżimu Aleksandra Łukaszenki

– podkreślił premier.

W ostatnich miesiącach na granicach Białorusi z UE gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu i innych krajów. Najwięcej osób trafiło dotąd na Litwę, która zarzuciła Białorusi zorganizowanie przerzutu imigrantów na jej terytorium w ramach „wojny hybrydowej”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Morawiecki ws. imigrantów

Premier Mateusz Morawiecki do problemu osób, które nielegalnie próbują wejść na terytorium Polski ze wschodu, odniósł się w czwartek w mediach społecznościowych.

– Polska musi chronić swoją granicę i dbać o suwerenność naszego terytorium. I to właśnie robi polski rząd. Bardzo szczerze współczuję uchodźcom, którzy znaleźli się w niezwykle trudnej sytuacji, ale należy wyraźnie zaznaczyć, że są oni politycznym instrumentem i narzędziem w ręku białoruskiego reżimu Łukaszenki

– podkreślił premier.

wnp.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Grupy społeczne

Na naszych oczach w tych zawirusowanych czasach powstaje kolejny podział między ludźmi, segregacja na „szczepionych” i „nieszczepionych”. Jest to celowo wprowadzana przez władzę dezintegracja społeczeństwa na zasadzie „dziel i rządź”. Ludzie tworzą różne grupy pod wpływem czynników zewnętrznych i wewnętrznych. Rozróżnienie między „my” i „oni” ujmuje się w socjologii jako opozycję pomiędzy grupą własną i grupą obcą. Te dwie formy nie dadzą się od siebie oderwać: nie sposób odczuwać przynależności do grupy bez jednoczesnej świadomości zewnętrznego wobec niej otoczenia. Pojmuję siebie jako jednego z „nas” tylko dlatego, że o innej grupie myślę „oni”. Te dwie opozycyjne grupy są biegunami antagonistycznej relacji. Każda strona uzyskuje tożsamość dzięki prostemu faktowi, iż rozpoznaje siebie jako przeciwstawioną drugiej stronie. Potrzebujemy „innych” dla posiadania własnej tożsamości. Aby byli jacyś „my”, potrzebni też są „oni”, którzy tworzą grupę tylko dlatego, że każdy z nich ma tę samą cechę: nie jest żadnym z „naszych”. „Oni” są pożyteczni, a nawet nieodzowni dla „nas”, gdyż wymuszają jedność grupy, a także wzmacniają jej zwartość i solidarność.

Rozmiar grupy

Człowiek jako gatunek biologiczny należy do zwierząt stadnych i żyje w gromadzie. Poczucie życia we wspólnocie jest uczuciem wcześniejszym od wszelkich refleksji i argumentów. Grupy typu „my” mogą być niewielkie i wszyscy ich członkowie mogą pozostawać wtedy w intensywnych oddziaływaniach wzajemnych. Wszyscy członkowie „naszej” grupy stale wpływają na swoje postawy, jak na przykład w rodzinie.

Zobacz także: Budowa Nord Stream 2 zakończy się… w rocznicę podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow

Wielkie grupy typu „my” to przykładowo klasa społeczna czy naród. Są to wspólnoty, którym brak spoiwa w postaci kontaktów twarzą w twarz. Aby doszło do zjednoczenia wielkiej grupy, potrzebny jest stały zespół aktywnych działaczy na rzecz wspólnoty. Takimi zespołami są partie polityczne, związki zawodowe, stowarzyszenia społeczne, samorządy i rządy. Zespoły te dekretują, co stanowi o przynależności do wspólnoty. Wskazują na cechy właściwe członkom grupy, takie jak wspólna tradycja historyczna, wspólny język i obyczaje. Ze szczególnie wyraźną ekspozycją takiego myślenia mamy do czynienia w ruchach patriotycznych i nacjonalistycznych.

Nacjonalizm

Nacjonalizm rozumiany jako przeświadczenie, że lojalność wobec narodu ma pierwszeństwo przed wszelkimi innymi lojalnościami, poprzedza pojawienie się jednolitych całości narodowych. Wielkiej grupie brak oparcia w kontaktach bezpośrednich, dlatego jej jedność trzeba umacniać nieustannymi apelami do wiary i emocji. Przeświadczenie o wspólnym losie i jednakowych interesach ma sprzyjać zespołowym działaniom. Wspólna historyczna przeszłość, pamięć dziejowych klęsk i zwycięstw czynią z narodu całość wieczyście spojoną na dobre i złe. Członkowie tej wspólnoty są w sytuacji wyznaczonej przez przodków bądź opatrzność. Niezgoda na zjednoczenie sił może być tutaj potraktowana wręcz jako zdrada. Nacjonalizm wzywa do wierności narodowi i jego potrzebom. Jedność narodu, jego zbiorowy los mają pierwszeństwo przed sprawami jednostkowymi. Nazwanie rodzimego kraju „ojczyzną” wspiera poczucie narodowej solidarności oraz gotowość do poświęceń dla narodu. Patriotyzm to spolegliwa solidarność ze swoimi.

Szowinizm

Wyraźne odróżnianie swoich od obcych jest niezbędne dla istnienia jakiejkolwiek ludzkiej wspólnoty. Ksenofobią staje się to wtedy, kiedy obcych uważamy za wrogów. Doktryna szowinizmu głosi, że spójność i integracja społeczności wymagają przeciwnika, aby można było wyznaczyć granice, narzucające lojalność i współpracę. Jest tak, jak gdybym potrzebował strachu przed innymi, aby gdzieś poczuć się u siebie w domu. Według szowinistów ideologia polityczna nie może istnieć bez dystynkcji przyjaciel – wróg, gdyż traci ona wówczas swoją tożsamość. Pozbawienie się wroga równoznaczne jest z ideologicznym samobójstwem. Dla ideologii jest niebezpieczne pozbycie się swych przeciwników, bo jej istotnym elementem jest demarkacja od innych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Likwidacja narodów

Postępowa polityka polega na tworzeniu nowych zbiorowości ludzkich i niszczeniu starych. W epoce globalizmu naród jako przestarzała wspólnota ma zaniknąć. Naród pojmowany jako rodzina rodzin niszczy się na poziomie podstawowej komórki społecznej dążąc do jej rozkładu. Naród jako wspólnotę ukształtowaną historycznie niszczy się przez wprowadzanie do jego organizmu dużej liczby ciał obcych w postaci imigrantów, swego rodzaju „wyszczepianie”. W skrajnych przypadkach narody gładzi się przez ludobójstwo. Kiedyś wojny prowadzono środkami energetycznymi, nowoczesne wojny mają charakter informacyjny i biologiczny.

Dr inż. Stanisław Tujaka

policja

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Sprawę prowadzi Prokuratura Okręgowa w Olsztynie.
  • Nieoficjalnie: Dwóch obcokrajowców miało spotykać się w piwnicy z dwoma dziewczynkami, gdzie miało dochodzić do innych czynności seksualnych.
  • Mężczyźni są pracownikami restauracji typu fast food.
  • Zobacz także: Komisja Europejska chce uznawania homoadopcji. Trwają konsultacje

32-letni pracownik fast foodu oskarżony o wykorzystanie seksualne 11-latki. Wobec podejrzanego zastosowano tymczasowe aresztowanie na okres trzech miesięcy

Prowadzone jest śledztwo przeciwko 32-letniemu mężczyźnie, któremu zarzuca się dokonanie innej czynności seksualnej wobec małoletniej. Przestępstwo miał popełnić 12 sierpnia 2021 roku w Orzyszu.

– Wobec podejrzanego zastosowano tymczasowe aresztowanie na okres 3 miesięcy

– powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, Krzysztof Stodolny.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tko.pl