Okładka książki „Orzeł, lew i krzyż. Historia i kultura krajów Trójmorza. Tom 1”

Okładka książki „Orzeł, lew i krzyż. Historia i kultura krajów Trójmorza. Tom 1” / Fot. Wydawca

Między Morzem Bałtyckim, Adriatykiem (morzem między Bałkanami a Włochami) i Morzem Czarnym (akwenem wewnątrz Europy, nad którym oprócz Bałkanów znajduje, się Ukraina, Rosja i Turcja) znajduje się obszar zwany Międzymorzem lub Trójmorzem. W skład Międzymorza wchodzą takie kraje jak: Estonia, Łotwa, Litwa, Polska, Czechy, Słowacja, Austria, Węgry, Słowenia, Chorwacja, Rumunia, i Bułgaria – zamieszkałe przez 200 milionów Europejczyków.

Wiedza to podstawa

By współpracować z takimi krajami, wskazać co nas łączy, jakie mamy wspólne interesy i doświadczenia, należy znać ich historię i kulturę. Zdobycie takiej wiedzy ułatwi wydana nakładem wydawnictwa Biały Kruk 512 stronicowa praca „Orzeł, lew i krzyż. Historia i kultura krajów Trójmorza. Tom 1” autorstwa znienawidzonego przez lewicę i pseudoliberałów profesora Wojciecha Roszkowskiego.

Wydawnictwo Biały Kruk informuje, że „prof. Wojciech Roszkowski. W swym najnowszym, dwutomowym dziele opisuje bogatą historię państw i narodów Międzymorza, które ostatnie wieki spędziły w potrzasku ścierających się potęg niemieckiej i rosyjskiej, a wcześniej jeszcze tureckiej. Najskuteczniejszym kontrprojektem do tych despotycznych imperiów była, rzecz jasna, Rzeczpospolita oparta na zasadach staropolskiej wolności. Jest ona ważnym elementem tej książki”.

Zdaniem wydawnictwa Biały Kryk „napisane wartkim językiem i pięknie ilustrowane dzieło prof. Roszkowskiego wypełnia lukę informacyjną i badawczą oraz prezentuje nasz punkt widzenia na region Międzymorza. Autor zabiera nas w fascynującą podróż po dziejach tej być może najmniej znanej, a zarazem niezwykle bogatej historycznie i różnorodnej części kontynentu europejskiego”.

„Pierwszy tom tego dwuczęściowego dzieła obejmuje historię krajów Trójmorza od zarania do początku XX w. Drugi tom skupia się na ostatnich stu latach i czasach współczesnych. Wzajemne poznanie i wytworzenie świadomości wspólnego interesu jest pilnym zadaniem; książka prof. Roszkowskiego bardzo do tego się przyczynia”.

Profesor Roszkowski we wstępie do swojej najnowszej pracy stwierdził, że:

„Podstawowe zróżnicowanie państw Europy Środkowo-Wschodniej ma charakter etniczny. Polacy, Czesi i Słowacy należą do grupy Słowian zachodnich, a ich języki noszą wiele podobieństw. Słoweńcy, Chorwaci, Serbowie i Bułgarzy mówią językami należącymi do grupy południowosłowiańskiej. Białorusini i Ukraińcy uważani są za przedstawicieli Słowian wschodnich. Choć można w nim znaleźć naleciałości słowiańskie i węgierskie, język rumuński jest językiem romańskim. Język albański jest fenomenem samym w sobie. Litwini i Łotysze mówią językami bałtyckimi, a Estończycy i Węgrzy dość dalekimi od siebie odmianami języków ugrofińskich. Wszystkie te narody piszą w alfabecie łacińskim z wyjątkiem Serbów, Bułgarów, Białorusinów i Ukraińców.

W szeroko rozumianej Europie Środkowo-Wschodniej istnieją też zróżnicowane tradycje religijne. Większość Estończyków i Łotyszy należy do tradycji protestanckiej, co odróżnia ich od w większości katolickich Litwinów. W tradycji polskiej, słowackiej, słoweńskiej i chorwackiej przeważa tradycja katolicka, natomiast w Czechach i na Węgrzech katolicyzm był przemieszany z protestantyzmem. Prawosławie wyznacza religijną tradycję Białorusinów, Bułgarów, Serbów i Czarnogórców, natomiast wschodnia Ukraina czerpie tradycję z prawosławia, a zachodnia – z Unii Brzeskiej z 1596 roku. W Rumunii tradycja prawosławna miesza się z greckokatolicką i protestancką. Bośnia i Hercegowina jest podzielona między katolickich Chorwatów, prawosławnych Serbów i muzułmańskich Bośniaków, a Albania – między katolików i muzułmanów. Również pewna część mieszkańców Bułgarii wyznaje islam. Różnice wyznaniowe wyodrębniały tradycyjnie ludność polską od białoruskiej i ukraińskiej, serbską od chorwackiej, a wszędzie ­– ludność żydowską, natomiast na pograniczach polsko-litewskim, polsko-słowackim, a także rumuńsko-węgierskim i słowacko-węgierskim różnice wyznaniowe występowały w minimalnym stopniu.

Relacje między współczesnymi narodami Europy Środkowo-Wschodniej naznaczone są też bardzo różnymi losami historycznymi. Litwini, Polacy, Czesi, Węgrzy, Słoweńcy, Chorwaci, Serbowie, Czarnogórcy i Bułgarzy, a w mniejszej mierze Albańczycy i Rumuni mogą się odwoływać do wczesnej tradycji państwowej, natomiast Estończycy, Łotysze i Słowacy nie mieli nigdy przed XX wiekiem własnych państw. Sprawę komplikują dodatkowo niejednoznaczne losy Czech i Węgier pod rządami Habsburgów, a także historyczna przewaga węgierska nad Słowakami, Chorwatami i Rumunami oraz polska nad Litwinami, Białorusinami i Ukraińcami.

Nad wszystkimi państwami Europy Środkowo-Wschodniej ciąży dziedzictwo komunizmu. Na dawne skutki gospodarki ekstensywnej nałożyły się tu skutki jeszcze bardziej ekstensywnej i marnotrawnej gospodarki nakazowo-rozdzielczej z czasów komunistycznych, co zwiększyło dystans między państwami regionu i Europą Zachodnią u początków transformacji ustrojowej w Europie Środkowo-Wschodniej. System totalitarny pozostawił w społeczeństwach regionu ślady mentalności postkomunistycznej, charakteryzującej się demagogią i roszczeniowością, a wśród elit politycznych, kulturalnych i intelektualnych – poczuciem bezkarności.

Postępy integracji zachodnioeuropejskiej i upadek ZSRS wytworzyły w latach dziewięćdziesiątych XX wieku zupełnie nowe perspektywy dla krajów regionu. Wyzwolenie od zależności od ZSRS i uwolnienie inicjatyw wewnętrznych zaowocowało zderzeniem między pragnieniem „ucieczki na Zachód” i postkomunistycznymi realiami gospodarczymi oraz społecznymi. Dawna dominacja obcych mocarstw i skromne rozmiary większości państw regionu skłaniały te kraje do szukania powiązań z europejskimi mocarstwami, choć skutki dominacji sowieckiej odstręczały od bezwarunkowego uzależnienia”.

Spis treści pracy profesora Roszkowskiego

CZĘŚĆ I: FUNDAMENTY
Prahistoria ludów bałtyckich
Dawna Litwa
Misje chrześcijańskie wśród Słowian
Paradoksy Bułgarów
Państwa Słowian południowych
Królestwo Czech
Początki chrześcijańskiego państwa w Polsce
Chrystianizacja Węgier
O pochodzeniu Rumunów
Przypisy

CZĘŚĆ II: DZIEDZICTWO DAWNYCH CZASÓW
Najstarsze pisma w językach narodowych
Refeudalizacja Europy Środkowo-Wschodniej
Pod rządami tureckimi
Rylski Monastyr
Święte z rodu Arpadów
Agnieszka, księżniczka czeska
Karol IV i uniwersytet w Pradze
Husytyzm
Dziewczynka królem
Wiara pod przymusem nie zobowiązuje
Wstrzymał Słońce, ruszył Ziemię
Imperium jagiellońskie
„Polacy nie gęsi”
Tolerancja polska
Mohács i Biała Góra
Biblioteka króla Macieja Korwina
Węgierski poeta w Braniewie
Lider węgierskiej kontrreformacji
Potomek rodu Zrinskich
Dziedzictwo duchowe Dubrownika
Skarb chorwackiego renesansu
Po śladach o. Janeza Svetokriškiego
Legenda Włada Palownika
Rumuński kronikarz dziejów
Niedźwiedziobójca
Syn Kaleva
Ojciec literatury litewskiej
Przypisy

CZĘŚĆ III: POD OBCYM PANOWANIEM
Dziedzictwo Habsburgów
Powstanie Rakoczego
Upadek Rzeczypospolitej Obojga Narodów
Polskie powstania XIX wieku
Chopin: narodowy i uniwersalny
Polski romantyzm i pozytywizm
Norwid
Czesko-niemiecki polski patriota
Odrodzenie narodów bałtyckich
Łotewski Homer
Pionier literatury estońskiej
Geniusz z pogranicza kultur
Język czeski powraca
Muzyka „z czeskich łąk i gajów”
Kim są Słowacy?
Nad Tatrami się błyska
Z Węgra Słowak
Węgierskie przebudzenie
Węgierska rewolucja i ugoda
Wirtuoz transcendentalny
Czardasz
Panslawizm i austroslawizm
Iliryzm
Błogosławiony biskup słoweński
„Toast” dla Słowenii
Mistrz z Samoboru
„Zmarnowany geniusz”?
Bukowiński gołąb
Mnich z Chilandaru
Poeta bułgarskiej rewolucji
Wojny bałkańskie
Przypisy

CZĘŚĆ IV: ODRODZENIE
Trudny związek Słowian południowych
Król Rumunii stawia tamę
Mistrzowska gra Józefa Piłsudskiego
Powstanie państw bałtyckich
Wojna polsko-bolszewicka
Czechosłowacja powstała na emigracji
Wstrząsy w Bułgarii
Rewolucja na Węgrzech
Węgry w cieniu Trianon
Międzywojenne dyktatury
Reformy rolne
Piewca wsi estońskiej
Aspazija i Rainis
Ksiądz-poeta
Bałtyckie festiwale pieśni
Pokrzepianie polskich serc
Wirtuoz i polityk
Pierwsza noblistka
Alfons Mucha i „Epopeja słowiańska”
Twórca Szwejka
Tłumacz Hetytów
Poezja i polityka na Słowacji
Między folklorem i awangardą
Nie ma już Placu Broni
Budowniczy Ljubljany
Piewca Słowian południowych
Historyk i polityk
Rumuńska supergwiazda sal koncertowych
Twórca „Rapsodii bułgarskiej”
Pisarz bułgarskiego odrodzenia

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Okładka książki „Gusen. Pamiętnik dziennikarza” autorstwa Stanisława Nogaja.

Okładka książki „Gusen. Pamiętnik dziennikarza” autorstwa Stanisława Nogaja. / Fot. Wydawca

Kulminacją niemieckiej pogardy dla Polaków (którą i dziś widzimy w antypolskich działaniach Unii Europejskiej) były niemieckie nazistowskie zbrodnie podczas II wojny światowej. By w pełni dostrzegać dzisiejsze antypolskie działania Niemiec (w tym i te za pośrednictwem Unii Europejskiej) trzeba być świadomym, jak wyglądała niemiecka praworządność wobec Polaków w czasie wojny (zbrodnie, za które Niemcy nie zostali realnie ukarani, bo państwo niemieckie i Austria po II wojnie światowej zapewniły nie tylko bezkarność nazistowskim zbrodniarzom, ale i wspierały ich kariery).

Świadectwo ofiary

Kłam antypolskiej narracji historycznej osadzającej wbrew faktom Polaków w roli zbrodniarzy, a nie ofiar holocaustu (która kreowana jest na świecie przez Niemców, Rosjan i Żydów) zadają wstrząsające dokumenty epoki, ukazujące bezmiar cierpień polskiego narodu. Jednym z takich dokumentów jest opublikowany staraniem wydawnictwa Bellona, 440 stronicowy, „Gusen. Pamiętnik dziennikarza” autorstwa Stanisława Nogaja.

Jak informuje wydawnictwo Bellona „Gusen I było największym podobozem niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Mauthausen w Austrii. Podobóz, utworzony wiosną 1940 roku, był przeznaczony dla przedstawicieli polskiej inteligencji (w tym duchowieństwa), których eksterminowano poprzez morderczą, niewolniczą pracę w pobliskim kamieniołomie. Szacuje się, że na 37 tys. polskich więźniów Gusen zmarło lub zostało zamordowanych nawet 28 tys.!”

Dziennikarz patriota

Autor relacji opublikowanej przez wydawnictwo Bellona Stanisław Nogaj był polskim patriotą, uczestnikiem powstania wielkopolskiego i powstań śląskich (dzięki którym mogła się odrodzić po zaborach niepodległa Polska), publicystą prasy wydawanej przez Korfantego, uczestnikiem konspiracji w czasie II wojny światowej. Po tym, jak został złapany przez Niemców w 1940 roku, trafił do niemieckiego nazistowskiego obozu koncentracyjnego Gusen mieszczącego się w Austrii. W obozie spędził pięć lat. „Z racji biegłej znajomości języka niemieckiego pracował w obozowej kancelarii. Wiedział wiele o funkcjonowaniu obozu i mógł prowadzić notatki. Dzięki temu wkrótce po wyzwoleniu już latem 1945 roku wydał książkę, w której opisał piekło Gusen”.

Wspomnienia Nogaja „to niezwykle ważny i wstrząsający dokument naocznego świadka niemieckich zbrodni. Nogaj ukazuje także ludzkie wybory, obok monstrualnego zła, „ubranego” w mundury SS – człowieczeństwo bezbronnych ludzi, których oprawcy skazali na cierpienie i śmierć. Przy okazji stara się zachować maksimum bezstronności, wyjść poza krąg stanów emocjonalnych, wczuć się w rzeczywistość obozową. Nie broni swoich wyborów, uzasadniając je jedynie walką o przetrwanie swoje, ale także innych więźniów, którym próbował pomagać. Relacja Stanisława Nogaja jest bardzo cennym świadectwem z „epoki pieców”, bo spisanym na gorąco. Tragiczne losy więźniów Gusen ze wszech miar zasługują na poznanie i pamięć”..

Walka o Polskę już za młodu

Stanisław Nogaj swoją działalność patriotyczną rozpoczął jako nastolatek. Z Wikipedii można się dowiedzieć, że „w latach 1905/06 był inicjatorem i organizatorem strajku szkolnego w swojej klasie szkoły świętomarcińskiej w Poznaniu. Był aktywnym działaczem w Sokole i Skaucie. Pierwszym organizatorem bojówek niepodległościowych w Poznaniu (1914). Stał na czele organizacji niepodległościowej zaboru pruskiego do 1918 – był zastępcą komendanta POW Zaboru Pruskiego. Był kierownikiem Wydziału Wywiadowczo-Wykonawczego. Organizował pierwsze oddziały powstańcze w Poznaniu, zdobył gmach prezydium policji, gmach Sztabu V Korpusu, koszary Kernwerk, 20 p. 5 pułku art. ciężkiej, arsenały. Brał udział w walce pod Ławicą. Był zastępcą komendanta w akcji pod Szubinem, kierował grupą pod Szamocinem, a następnie na odcinku Paterek – Ludwikowo. 21 lutego 1919 został aresztowany za bolszewizm. Brał udział w I i III Powstaniu Śląskim. Więziony i ranny. Przebywał w więzieniu w Opolu. W okresie międzywojennym brał wybitny udział w pracy społecznej, a zwłaszcza w organizacjach sportowych i byłych uczestników powstań narodowych. W okresie okupacji stał na czele organizacji ruchu oporu Odrodzenie, został aresztowany i przebywał w obozach koncentracyjnych do 1945. W 1957 odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym. Przed wojną był redaktorem katowickiej “Polonii”, “Siedmiu groszy” i “Kuriera Wieczornego”. W 1937 ukazała się jego książka “Za drutami i kratami Trzeciej Rzeszy”, zawierająca opis życia więźniów hitlerowskiego obozu w Lichtenburgu. Jest to zbiór relacji Ślązaków i Niemców ze Śląska, którzy przeszli przez ten obóz. W czasie II wojny światowej działał w konspiracji, 9 marca 1940 został aresztowany przez Gestapo. Był więźniem obozów w Dachau i Gusen. Swoje przeżycia z tego ostatniego opisał w wydanych po wojnie pamiętnikach – “Gusen; Pamiętnik dziennikarza” (1945–46)”.

Ze strony Stowarzyszenia Dziennikarzy RP można się dowiedzieć, że Stanisław Nogaj był aktywnym działaczem sportowym – „był w 1921 roku współorganizatorem poznańskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej i sekretarzem Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki w Poznaniu. W 1922 roku stał się twórcą śląskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki, a w latach 1922-1925 członkiem zarządu Śląskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki. Był współzałożycielem Polskiego Związku Dziennikarzy i Publicystów Sportowych, jego sekretarzem i prezesem, Śląskiego Okręgowego Związku Bokserskiego, Śląskiego Okręgowego Związku Lawn-Tenisowego. W latach 1925-1928 pełnił również funkcję członka zarządu Związku Polskich Związków Sportowych i Polskiego Komitetu Olimpijskiego Warszawie. […] Pracował w redakcjach „Polonii”, „Kuriera Wieczornego” i „7 groszy” jako dziennikarz sportowy: kierownik działu sportowego pisma „Polonia” i redaktor odpowiedzialny gazety „Siedem groszy” w Katowicach”.

Nazistowski obóz zagłady

Niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Gusen znajdował się 14 km od centrum Linzu w Austrii. Został utworzony na początku 1940. Więźniowie obozu zmuszeni byli do niewolniczej pracy w pobliskich kamieniołomach lub fabrykach. Istniał do samego końca wojny. Wyzwolili go Amerykanie 5 maja 1945. Według Wikipedii w obozie więzionych było: „8471 Polaków, 8258 jeńców radzieckich, 1183 Niemców i Austriaków, 875 Włochów, 864 Jugosłowian, 831 Hiszpanów, 286 Czechów, 173 Węgrów, 163 Francuzów, 119 Greków oraz 169 osób innych narodowości”. Warunki w obozie były gorsze według więźniów niż w Auschwitz. Według SS-manów obóz Gusen był „Vernichtungslager fur die polnische Intelligenz” – obozem zagłady dla polskiej inteligencji. W obozie prócz polskich inteligentów umieszczono też powstańców warszawskich. Więźniowie byli zabijani przez niewolniczą pracę, głód, epidemie, gazowanie i eksperymenty medyczne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

4 listopada 2022 roku w Sądzie Rejonowym w Nowym Sączu, zapadło postanowienie o umorzeniu sprawy z powództwa Pawła Chojeckiego i jego ruchu, przeciwko Pawłowi Bieganowskiemu. Lubelski pastor ponownie przegrał.

Któż z prawej strony Internetu nie słyszał w ciągu ostatnich dwóch lat wrzasków “pastora” Pawła Chojeckiego z Lublina, w związku z rzekomym skandalem, że w Polsce pozywa się kogoś za wypowiedzi publiczne, a sądy, zajmując się takimi sprawami, mają łamać prawo do wolności słowa?

Dziesiątki programów internetowej telewizji “Idź Pod Prąd” (IPP) poświęcone było procesowi tego człowieka przed Sądem Okręgowym w Lublinie, w związku z jego wulgarnymi, pełnymi nienawiści wypowiedziami pod adresem Polaków i katolików. Do programów tych zapraszani byli prawnicy, publicyści i komentatorzy z niemal każdej strony polskiej sceny politycznej. Przed audycjami i w ich trakcie, redakcja IPP, przekazywała swoim gościom całkowicie zmanipulowany obraz sprawy. Przykładem osoby, którą próbowano wciągnąć do bezzasadnej obrony Chojeckiego, był np. znany warszawski adwokat Jacek Dubois, który w ostatnim momencie, poznawszy prawdziwe kulisy procesu, zrezygnował z udziału w audycji.

Ludzie związani z grupą religijno-medialną Chojeckiego, nie tylko wyzywali pokrzywdzonych w procesie swojego przywódcy, określając ich mianem “hejterów” i “donosicieli”. Organizowali publiczne eventy, akcje ulotkowe i masowe pisanie listów protestacyjnych do Sądu. Wysłali doń nawet, rzekomo ważną dla sprawy “opinię”… rapera (sic!). Za każdym razem, w audycjach na temat procesu podkreślano, że rzekomo nie wolno nikogo sądzić za to, co powiedział. W ten sposób dochodziło do celowego mieszania pojęć i manipulowania zarówno pojęciem wolności słowa w prawie polskim, jak też elementarnymi faktami, związanymi z przebiegiem procesu. Współpracownicy “pastora” pokusili się nawet o opublikowanie zeznań córek oskarżonego, ocenzurowanych z niewygodnych pytań, które zadawali im oskarżyciele posiłkowi oraz o nakreślenie teorii spiskowej o rzekomej zmowie prokuratury, oskarżycieli posiłkowych i Mediów Narodowych, z Watykanem i ekspozyturą Chińskiej Republiki Ludowej. Wszystko miało być ukartowane w celu zniszczenia “niewinnego” “pastora”, który zawinił tym, że rzekomo korzystał z prawa krytyki w ramach liberalnej wolności słowa.

W programach IPP nie wspominano o tym, że Chojecki (oraz jego adwokat Andrzej Turczyn), sami podejmowali próby zamknięcia ust krytykom ich działalności, w dodatku w oparciu o fałszywe donosy do prokuratury, przy pomocy typowych raczej dla działalności tzw. OMZRiK, niesławnych artykułów 256 i 257 Kodeksu Karnego. Chcieli w ten sposób uciszyć swoich przeciwników za negatywną ocenę ich działalności.

4 listopada 2022 roku w Sądzie Rejonowym w Nowym Sączu, zapadło postanowienie o umorzeniu sprawy pomiędzy Pawłem Chojeckim i jego ruchem oraz Pawłem Bieganowskim. W przeciwieństwie do wściekłych ataków IPP, słowa tego krytyka nie zawierały wezwań do nienawiści, czy poniżających inwektyw. Uzasadnienie postanowienia kończącego postępowanie wskazuje, że Chojecki i jego adwokat, nie potrafili w najmniejszym stopniu wykazać, gdzie Paweł Bieganowski, miał rzekomo wzywać do nienawiści wobec “pastora” i jego związku wyznaniowego. Co równie istotne, Sąd zwrócił uwagę na to, że ulotka, której dotyczyła sprawa, nie zawierała informacji nieprawdziwych. Ważnym aspektem tego postępowania wydaje się też argumentacja odnosząca się do używania wobec grupy religijnej “pastora” Chojeckiego, określenia “sekta”. Zdaniem Sądu, określenie to, w świetle ujawnionych faktów, było dopuszczalne.

Rozstrzygnięcie jest prawomocne.

Dzięki uprzejmości Pawła Bieganowskiego, publikujemy treść omawianego postanowienia, wraz z jego uzasadnieniem:

Jak widzimy, grupa Chojeckiego próbowała sądzić człowieka za poglądy i merytoryczną krytykę. Ludzie ci robili zatem to, z czym deklaratywnie walczą.

Radosław Patlewicz

Aktywiści LGBT

Aktywiści LGBT / fot. Unsplash/Norbu GYACHUNG

  • 16-letni Josh Alexander, protestował przeciwko korzystaniu z żeńskich toalet przez chłopców o zaburzonej orientacji płciowej.
  • Władze katolickiej szkoły w Ontario zawiesili go za sprzeciw wobec promocji LGBT.
  • Wyrzucano go z zajęć, na które wcześniej chodził, gdyż uczęszczają na nie również osoby transpłciowe.
  • Zobacz także: Ferie zimowe. Resort edukacji apeluje o rozwagę

Uczeń St. Joseph’s Catholic High School w Renfrew w Ontario 16-letni Josh Alexander, protestował przeciwko korzystaniu z żeńskich toalet przez chłopców o zaburzonej orientacji płciowej.

Alexander nie może przychodzić na zajęcia, na które jest zapisany. Uczestniczą w nich uczniowie, którzy identyfikują się jako transpłciowi. A to byłoby im nie na rękę. Gdy chłopak chciał wziąć udział w zajęciach, dostał zawiadomienie o wtargnięciu.

Zawieszenie ucznia było konsekwencją jego przekonań, o których mówił głośno w szkole jak i w mediach społecznościowych. 

Wyraził przekonanie, że istnieją tylko dwie płcie, że uczniowie nie mogą zmieniać płci i że studenci płci męskiej nie powinni mieć wstępu do łazienka dla dziewcząt

– podaje Liberty Coalition Canada.

Czytaj więcej: Ukraiński ekspert o zmianie rosyjskiego dowódcy. “Gierasimow może zaproponować nową mobilizację”

Nastolatek nie porzuca swojej wiary

Pomimo swojego zawieszenia nastolatek powiedział “LifeSiteNews”, że wierzy, zgodnie z Biblią i nauczaniem katolickim, że istnieją tylko dwie płcie.

Josha ukarano za wyrażanie swoich chrześcijańskich przekonań dotyczących płci i skromności. Przekonań, które są zgodne zarówno z obiektywną prawdą, jak i faktycznym bezpieczeństwem.

Zawieszenie Aleksandra ma ścisły związek z zauważalną presją krajów zachodnich na aktywne promowanie ideologii gender wśród młodych ludzi, szczególnie w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie.

Tylko w zeszłym roku, rząd federalny Justina Trudeau zobowiązał się przeznaczyć aż 100 milionów dolarów na finansowanie grup aktywistów LGBT.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

lifesitenews.com, marsz.info

Donald Tusk

Donald Tusk / Fot. PAP/EPA/Sem van der Wal Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W lipcu Donald Tusk stwierdził, że jeśli Platforma Obywatelska wygra wybory, to wyprowadzi Adama Glapińskiego z Narodowego Banku Polskiego.
  • Podkreślił przy tym, że nie będzie do tego potrzebna żadna ustawa.
  • Prokuratura okręgowa w Radomiu bada, czy słowa Tuska mogły stanowić przestępstwo w myśl artykułu 128. kodeksu karnego.
  • Zobacz także: Wybory prezydenckie w Czechach. Babisz z dużymi szansami na wygraną

W lipcu podczas konwencji Platformy Obywatelskiej w Radomiu Donald Tusk stwierdził, że jeśli PO wygra wybory, to wyprowadzi Adama Glapińskiego z Narodowego Banku Polskiego. Przekonywał również, że na przeszkody prawne związane z ponownym wyborem Glapińskiego na drugą kadencję w Narodowym Banku Polskim wskazywali eksperci kancelarii prezydenta.

Adam Glapiński jest nie tylko niekompetentny, nie tylko nieprzyzwoity w tym, co robi. Adam Glapiński jest też nielegalny. Nie będzie ani dnia dłużej prezesem NBP. Nie trzeba będzie ustawy

powiedział wówczas były premier Donald Tusk.

W reakcji na słowa byłego premiera, prezes NBP Adam Glapiński zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury.

Wchodzi w grę groźba karalna i zamach na niezależność i suwerenność NBP zagwarantowane w konstytucji. To próba wymuszenia na banku narodowym jakiejś decyzji

– oświadczył prezes NBP Adam Glapiński.

Czytaj więcej: Nielegalna imigracja. Frontex zauważył wzrost problemu

Tusk popełnił przestępstwo?

Jak dowiedział się TVN24, prokuratura okręgowa w Radomiu bada, czy słowa Donalda Tuska mogły stanowić przestępstwo w myśl artykułu 128. kodeksu karnego, który mówi o zamachu na konstytucyjne organy państwa.

Stacja skontaktowała się z rzecznik radomskiej prokuratury. Prokurator Agnieszka Borkowska potwierdziła, że śledztwo w sprawie wypowiedzi lidera PO faktycznie jest prowadzone. Dodała, że Tusk mógł popełnić dwa przestępstwa.

Pierwsze z nich to przygotowanie działań bezpośrednio zmierzających do usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej – Prezesa Narodowego Banku Polskiego. Śledczy badają także, czy polityk PO mógł dokonać czynu polegającego na wywieraniu groźbą bezprawną wpływu na jego czynności urzędowe poprzez publiczne formułowanie wypowiedzi kwestionujących legalność powołania Adama Glapińskiego na drugą kadencję Prezesa Narodowego Banku Polskiego oraz zapowiadające niezwłocznie pozbawienie go pełnionej funkcji w przypadku wygrania przez partię polityczną Platforma Obywatelska wyborów parlamentarnych.

Drugie przestępstwo miałoby polegać na publicznym znieważeniu i poniżeniu konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej poprzez publiczne formułowanie wypowiedzi podważających kompetencje Adama Glapińskiego do pełnienia funkcji Prezesa Narodowego Banku Polskiego oraz legalności jego wyboru, tj. o czyn z art. 226 § 3 kk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, tvn24.pl

Lech Wałęsa

Lech Wałęsa / Fot. YouTube

W piątek Sejm przyjął nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, związaną z wypełnieniem stawionych przez Komisje Europejska warunków wypłaty środków na Krajowy Plan Odbudowy. Za ustawą było 203 posłów, 52 było przeciw, 189 osób wstrzymało się od głosu – w tym 122 posłów Koalicji Obywatelskiej.

Lech Wałęsa odniósł się do sprawy procedowanej ustawy. We wpisie na Facebooku, skrytykował postawę Platformy Obywatelskiej., która wstrzymała się od głos. Zdaniem byłego prezydenta w ten sposób poparli działania Prawa i Sprawiedliwości.

W związku z dzisiejszym głosowaniem posłów Platformy Obywatelskiej otwierającej drogę PiS-owi do środków unijnych, mimo łamania konstytucji i zasad demokracji, postanowiłem wycofać swoje sympatyzowanie z PO

– oświadczył były prezydent Polski.

W rozmowie z “Wprost” Wałęsa tłumaczył, że nie spodziewał się tego po PO. Jego zdaniem jest to nawet zdrada ojczyzny.

Cofam swoje poparcie dla nich, nie mogę inaczej postąpić. Nigdy nie brałem pod uwagę, że taki błąd popełnią. Nie przypuszczałem, że są tacy naiwni. To głupie i okropne. Jestem bardzo zawiedziony

– wyjaśnił Lech Wałęsa.

Czytaj więcej: Ukraiński ekspert o zmianie rosyjskiego dowódcy. “Gierasimow może zaproponować nową mobilizację”

Nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym

Wniesiony w grudniu przez posłów PiS projekt nowelizacji ustawy o SN ma według autorów wypełnić wymagania związane z kluczowym kamieniem milowym warunkującym uruchomienie przez Komisję Europejską środków na KPO. Zgodnie z projektem sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów będzie rozstrzygał NSA, a nie Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN.

Projekt przewiduje też poszerzenie zakresu tzw. testu niezawisłości i bezstronności sędziego, który mogłaby inicjować nie tylko strona postępowania, ale także z urzędu sam sąd. Projekt uzupełnia także badania podczas testu o przesłankę ustanowienia sędziego na podstawie ustawy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dziennik.pl, facebook.com

Wiatraki

Wiatraki / Fot. Wikimedia Commons

  • Pomimo przyjęcia przez sejm nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, Bruksela może zablokować środki z Krajowego Planu Odbudowy.
  • Korespondentka RMF FM w Brukseli nieoficjalnie ustaliła, że na przeszkodzie może stanąć ustawa wiatrakowa.
  • Bez nowelizacji ustawy wiatrakowej nie będzie możliwa pierwsza płatność.
  • Zobacz także: Podwyżka wynagrodzenia przed wyborami. “PiS szykuje bombę”

W piątek rano w Sejmie odbyło się głosowanie w sprawie nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym, która ma pozwolić na wypłatę środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Tymczasem korespondentka RMF FM w Brukseli donosi, że zmiany w Sądzie Najwyższym, nawet jeśli zostaną podpisane przez prezydenta Andrzeja Dudę, mogą nie odblokować unijnych środków. Na stole bowiem jest kolejny warunek: nowelizacja ustawy wiatrakowej. Jak stwierdził rozmówca dziennikarki, bez nowelizacji ustawy wiatrakowej nie będzie możliwa pierwsza płatność.

Przeciwko zmianom przepisów dotyczących wiatraków opowiada się Solidarna Polska. Według rozmówcy RM FM z polskich kręgów dyplomatycznych, ustawa wiatrakowa nie była głosowana na tym posiedzeniu Sejmu, ponieważ dwie kontrowersyjne ustawy wywołałyby zbyt wiele emocji.

Czytaj więcej: Pomoc militarna dla Ukrainy. Lambrecht: “Właściwym podejściem jest nic nie wykluczać”

Ustawa wiatrakowa – kolejny warunek Brukseli

Projekt nowelizacji ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych przyjęty przez rząd w lipcu br. Zakłada, że nowa elektrownia wiatrowa może być lokowana wyłącznie na podstawie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w minimalnej odległości 500 metrów od zabudowy. Nowe zasady mają dotyczyć nie tylko nowych terenów, ale także i tych, gdzie elektrownie wiatrowe są już obecnie.

Przyjęcie ustawy to jeden z kamieni milowych zapisanych w KPO. Oznacza to, że jej zaakceptowanie jest warunkiem koniecznym do uruchomienia środków z unijnego Funduszu Odbudowy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl, dorzeczy.pl

Zbigniew Ziobro

Warszawa, 10.05.2022. Minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro podczas konferencji prasowej w siedzibie Ministerstwa Sprawiedliwości w Warszawie, 10 bm. (jm) PAP/Rafał Guz / fot. PAP/Rafał Guz Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro przypomniał, że fundusze z Krajowego Planu Odbudowy wiąże się z unijnym kredytem.
  • Podkreślił, że uleganie szantażowi w przeszłości zawsze kończyło się źle dla Polski.
  • Stwierdził również, że wyjście z rządu byłoby podarowaniem prezentu Donaldowi Tuskowi.
  • Zobacz także: Rosjanie ogłosili zdobycie Sołedara. Ukraińcy zaprzeczają

W piątek podczas posiedzenia Sejmu przegłosowano nowelizację ustawy o Sądzie Najwyższym, która według rządu premiera Mateusza Morawieckiego ma otworzyć drogę do uzyskania unijnych środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Głosowało 444 posłów. Za przyjęciem nowelizacji zagłosowało 198 posłów klubu Prawa i Sprawiedliwości, a także 2 posłów koła Polskie Sprawy oraz 3 posłów niezależnych. Przeciw było 52 posłów, zaś 189 wstrzymało się.

Czytaj więcej: Kanada: Po zmianach w prawie otwarto sklep z kokainą, heroiną i metamfetaminą

Ziobro przestrzega przed KPO

Do decyzji Sejmu odniósł się podczas konferencji prasowej tuż po posiedzeniu szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. Ostrzegał on, że KPO wiąże się z ogromnym kredytem.

Polacy nie wiedzą, że istotą KPO jest bardzo drogi kredyt, za który przyjdzie nam płacić. Ale Polacy powinni wiedzieć i to, że uleganie szantażowi zawsze źle się kończy i w historii, każdy kto ją zna, można podać wiele przykładów, że źle się dla Polski kończyło

– podkreślił Zbigniew Ziobro.

Zdaniem ministra sprawiedliwości Solidarna Polska jest konsekwentna i od początku zapowiadała, że będzie głosować przeciwko propozycjom dyktowanym w Brukseli zmian w polskim sądownictwie.

Zapytany o to, czy rozbieżność zdań między PiS, a Solidarną Polską doprowadzi do rozpadu koalicji, stwierdził że wyjście z rządu byłoby podarowaniem prezentu Donaldowi Tuskowi.

My nie jesteśmy od emocjonalnych ocen, ale od podejmowania racjonalnych decyzji w polityce. Znamy arytmetykę sejmową i pan redaktor też ją zna, mamy 20 posłów, nasze wyjście z rządu oznaczałoby oddanie władzy w ręce Donalda Tuska i całej szajki proniemieckiej

– wyjaśnił minister sprawiedliwości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, twitter.com

Dzieci na placu zabaw

Dzieci na placu zabaw / Fot. Wikimedia Commons

  • Ministerstwo edukacji i nauki apeluje o zachowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa podczas ferii zimowych.
  • Należy pamiętać o zachowaniu bezpieczeństwa podczas przemieszczania się oraz w trakcie różnych form aktywności.
  • Resort przygotował również odpowiednie wytyczne i wskazówki dla rodziców dzieci.
  • Zobacz także: Musk z oficjalnym rekordem Guinnessa… w spadku majątku

Ministerstwo edukacji i nauki apeluje o zachowanie podstawowych zasad i przepisów bezpieczeństwa podczas ferii. Resort podkreślił, że te reguły są ważne na zorganizowanym wypoczynku, ale także, gdy dzieci spędzają wolne w domu.

Należy pamiętać o zachowaniu bezpieczeństwa podczas przemieszczania się oraz w trakcie różnych form aktywności. Ważne jest, aby dzieciom w zimowych zabawach towarzyszyli dorośli opiekunowie. Warto też przypomnieć podstawowe zasady poruszania się po drogach oraz wyposażyć najmłodszych w elementy odblaskowe.

Czytaj więcej: Morawiecki: “W dobie walki o bezpieczeństwo musimy dbać o wszystkie środki”

Resort apeluje o bezpieczeństwo

Rzecznik ministerstwa edukacji i nauki Adrianna Całus-Polak poinformowała, że przygotowano odpowiednie wytyczne i wskazówki dla rodziców dzieci.

Zapraszam rodziców, w szczególności tych, których chcą wysłać dziecko na bezpieczny wypoczynek, do odwiedzenia strony ministerstwa, ponieważ opublikowaliśmy tam poradnik dla rodzica „Jak bezpiecznie wysłać dziecko na ferie?” oraz do odwiedzenia strony „bezpieczny wypoczynek.

– poinformowała rzecznik ministerstwa edukacji i nauki.

Jeżeli rodzic ma numer rejestracyjny autokaru, którym dziecko wybiera się na wycieczkę, może wpisać w tę bazę i tam będą wszystkie informacje, np. czy autokar jest sprawdzony

– dodała Adrianna Całus-Polak.

Planując zimowy odpoczynek, warto zapoznać się z informacjami przygotowanymi przez różne służby i instytucje publiczne.

W poniedziałek jako pierwsi ferie zimowe rozpoczną uczniowie z województw: lubelskiego, łódzkiego, podkarpackiego, pomorskiego i śląskiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

  • W Czechach rozpoczęły się dwudniowe wybory prezydenckie, gdzie na drugą kadencję kończy Milosz Zeman.
  • Według sondaży realną szansę ma troje kandydatów: Andrej Babisz, Danusze Nerudova; a także Petr Pavel.
  • Wiele wskazuje na to, że pierwsza tura wyborów prezydenckich nie wyłoni następnego przywódcy.
  • Zobacz także: Nielegalna imigracja. Frontex zauważył wzrost problemu

Według sondaży realną szansę na objęcie funkcji prezydenta Republiki Czeskiej ma troje kandydatów. Są to: były premier Czech, Andrej Babisz; była rektor Uniwersytetu Przyrodniczego w Brnie, Danusze Nerudova; a także były szef komitetu wojskowego NATO, Petr Pavel.

Wiele wskazuje na to, że pierwsza tura wyborów prezydenckich nie wyłoni następcy Milosza Zemana. Jest też duże prawdopodobieństwo, że do drugiej tury przejdzie Andrej Babisz, który powalczy o fotel prezydenta z którymś z pozostałych głównych kandydatów.

Czytaj więcej: Ukraińcy obawiają się planów Rosji. Kreml dąży do stworzenia 2 milionowej armii

Co oznacza wybór Babisza dla Polski?

Dr Paweł Machalski, politolog, zauważył, że rola prezydenta u naszych południowych sąsiadów jest ograniczona, dlatego ostateczny zwycięzca wyborów nie będzie miał większego wpływu na relacje polsko-czeskie.

Nie mam większego znaczenia, kto wygra wybory. Przecież w Grupie Wyszehradzkiej, na szczytach europejskich przewodniczy czeski premier, a nie prezydent. Paradoksalnie, choć owiany kontrowersjami to najbardziej sprawdzony w kontekście relacji polsko-czeskich jest oczywiście Andrej Babisz, który mówił tym samym głosem co Mateusz Morawicki w kontekście kryzysu uchodźczego w Europie. Dwóch innych kandydatów mających największe szanse to tak naprawdę niespodzianki – powiedział dr Paweł Machalski.

Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Czechach zakończy się w sobotę. Jeżeli żaden z kandydatów nie uzyska 50 procent i jednego głosu, potrzebna będzie druga tura głosowania, która odbędzie się za dwa tygodnie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl