Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/STRINGER. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Według najnowszych statystyk, aż w 37 z 50 hiszpańskich prowincji większość nowych obywateli stanowią imigranci. Ponadto kolejną złą informacją jest fakt, że jedna czwarta niemowlaków stanowią dzieci z matek cudzoziemek. Warto również zwrócić uwagę, że dane te nie biorą pod uwagę momentu nadania obywatelstwa przed urodzeniem dziecka.

Na terytorium prawie całego kraju przybywa więcej nowych imigrantów, niż rodzi się dzieci. Społeczeństwo ulega transformacji społecznej, która może zmienić mapę polityczną, gospodarczą i kulturalną kraju

– podaje hiszpański dziennik “El Confidencial”.

W Hiszpanii wzrost demograficzny jest uzależniony od lat napływem imigrantów. Tendencja ta rozpoczęła sie blisko 20 lat temu i trwa do dziś. Z powodu spadku narodzin, ulega ona nasileniu.

Obecne saldo migracyjne wynosi ok. 500 tys. osób rocznie; ta liczba umożliwia dalszy wzrost demograficzny. Odsetek ludności napływowej stale wzrasta. Według prognoz Krajowego Instytutu Statystycznego (INE) przed 2037 r. co czwarty mieszkaniec Hiszpanii będzie pochodził z zagranicy.

Czytaj więcej: Opozycja przeciwko ważnym przepisom. Może dojść do wrogiego przejęcia polskich spółek portowych

Niebezpieczny trend demograficzny

Ten proces transformacji społecznej może doprowadzić do zmiany mapy politycznej, gospodarczej i kulturalnej kraju, podobnie jak dzieje się w innych państwach zachodnich. Wiele rządów w Europie Północnej i Wschodniej próbowało odwrócić ten proces, zachęcając do posiadania dzieci za pomocą wielomilionowych programów wsparcia dla rodziców, ale żadna ze strategii nie okazała się skuteczna. W wielu przypadkach, np. we Francji, pomoc rządowa była wykorzystywana głównie przez ludność pochodzenia zagranicznego, której ciężar demograficzny usiłowano zmniejszyć.

Jednym z argumentów europejskich rządów za przyjmowaniem imigrantów jest również sektor gospodarczy. Politycy uważają, że dzięki cudzoziemcom zostanie zachowany wysoki poziom produkcji, lecz warto podkreślić, że większość imigrantów przybywa do Europy w celach socjalnych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Mark Rutte o covid

Mark Rutte / Fot. Youtube

W sobotę Rosjanie uderzyli rakietą w blok w mieście Dniepr, w którym mieszkało ponad 1100 osób. Eksplozja całkowicie zniszczyła jedną z części budynku, zabijając kilkadziesiąt osób. Na miejscu cały czas pracują służby ratunkowe i wolontariusze, którzy liczą na wydobycie spod gruzów żywych ludzi.

Premier Holandii Mark Rutte poinformował, że przygotowując się do wizyty w Waszyngtonie, rozmawiał z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim.

Przerażający atak na budynek mieszkalny w Dnieprze po raz kolejny pokazuje, że Rosja nie może wygrać tej wojny

– powiedział premier Holandii Mark Rutte.

Premier Holandii podkreślił również, że koordynacja międzynarodowego wsparcia wojskowego dla Ukrainy pozostanie kluczowa w nadchodzących miesiącach.

Czytaj więcej: Spięcie po prawyborach Nowej Nadziei w Krakowie. Żółtek oczekuje unieważnienia zjazdu

Rosyjskie zbrodnie wojenne w Dnieprze

Według najnowszych doniesień bilans ofiar śmiertelnych ataku rakietowego na blok w Dnieprze wzrósł w poniedziałek do 40. Wśród nich jest troje dzieci. Rannych zostało 75 osób, w tym 14 dzieci. 72 mieszkania zostały całkowicie zniszczone, a 236 zostało uszkodzonych. Ratownikom udało się uratować 39 osób. 46 osób nadal uznawanych jest za zaginione.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow pytany o wydarzenia w Dnieprze stwierdził, że wojska rosyjskie nie uderzają w cele cywilne na Ukrainie, a budynek mieszkalny został zniszczony w wyniku działań ukraińskich systemów obrony powietrznej i powołał się na wypowiedź Arestowycza.

Według strony ukraińskiej Rosjanie trafili w blok pociskiem przeciwokrętowym Kh-22, zaprojektowanym jeszcze w Związku Radzieckim do niszczenia jednostek marynarki wojennej i lotniskowców. Prokuratura Generalna Ukrainy uważa, że tylko rosyjski 52 Pułk Lotnictwa Bombowego Gwardii jest w stanie odpalić taki pocisk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, reuters.com

Niemieckie krematoria nie mają gazu

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Do jednej z kostnic w szwedzkim Goteborgu niemal cztery lata temu trafiło ciało, które jeszcze nie zostało pochowane.
  • Kierownictwo tamtejszego oddziału patologii nie wie, dlaczego nadal nie zostało one wydane rodzinie zmarłego.
  • W rozwiązaniu tej zagadki ma pomóc urząd podatkowy, który ma odnaleźć krewnych.
  • Zobacz także: Rosjanie zaatakowali Dniepr. Ukraińscy posłowie żądają dymisji Arestowycza

Ciało trafiło do kostnicy w Goteborgu już w 2019 r. i do tej pory nie zostało wydane. Kierownik oddziału patologii klinicznej Camilla Sydvart w rozmowie ze szwedzkim radiem P4 nie była w stanie udzielić odpowiedzi, dlaczego ciało tak długo u nich leży.

Ten czas jest bardzo długi, dlatego musieliśmy je zamrozić

– powiedział Camilla Sydvart.

Poinformowała, że o całej sprawie są informowane służby podatkowe, które mają ustalić, czy nadal istnieją krewni zmarłej osoby.

Nie potrafię tego powiedzieć. Wysyłamy informacje do organów podatkowych, których zadaniem jest ustalenie, czy istnieją bliscy krewni. Nie wiemy też, czy to ciało należało do obcokrajowca. W tej sytuacji ustalenie krewnych jest bardzo trudne

– dodała kierownik oddziału patologii klinicznej w Goteborgu.

Pracownicy kostnicy alarmowali już wcześniej o problemie długo leżących ciał, ponieważ nie jest to odosobniony przypadek.

Zgodnie z ustawą o pogrzebach zmarłego należy poddać kremacji lub pochować nie później niż cztery tygodnie po śmierci. To straszne, ale zwłoki leżą u nas o kilka lat za długo

– zaznaczyła Sydvart.

Czytaj więcej: Nitras znów grozi. “KUL zapłaci za akceptowanie Czarnka”

Zmarli długo muszą czekać na pochówek

Jak podaje Szwedzkie Stowarzyszenie Autoryzowanych Przedsiębiorców Pogrzebowych w tym kraju jest najdłuższy czas oczekiwania między śmiercią osoby, aż do jej pochówku.W ubiegłym roku czas ten wzrósł do średniej 24,9 dnia.

Badanie opiera się na 5 633 pochówkach, które miały miejsce w październiku i listopadzie 2022 roku

– czytamy w komunikacie prasowym stowarzyszenia.

Przed dziesięcioma lat zmieniono prawo, które ogranicza czas między śmiercią a kremacją lub pochówkiem do jednego miesiąca. Wcześniej limit wynosił dwa miesiące, ale w praktyce czas ten był krótszy niż teraz.   

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

Polska buduje statek dla europejskiej rakiety

Statek do transportu rakiety Ariane 6 / Fot. Twitter

Rząd premiera Mateusza Morawieckiego zamierza wprowadzić, które uniemożliwiać będą tzw. wrogie przejęcie polskich spółek portowych. Wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk podczas sejmowej komisji Gospodarki Morskiej wskazał, że m.in. rosyjski Gazprom mógłby obecnie przejąć takową firmę.

Obawiamy się że może dojść do sytuacji, gdy takie firmy przejmie np. Gazprom

– stwierdził wiceminister infrastruktury.

Zauważył on również, że doprowadzenie do takiej sytuacji byłoby bardzo poważnym problemem dla polskiego bezpieczeństwa energetycznego.

To jest obecnie zbyt poważna sprawa pod względem bezpieczeństwa energetycznego Polski, żebyśmy mogli to pozostawić decyzjom rynkowym. Jeśli chodzi o wolność sprzedaży, bo nie chcemy, żeby w Polsce zainwestował Gazprom – mówi Gróbarczyk.

– podkreślił Marek Gróbarczyk podczas posiedzenia sejmowej komisji.

Czytaj więcej: Rynek kryptowalut. Bitcoin odzyskuje popularność

Opozycja przeciwna takiemu rozwiązaniu

Z informacji portalu “Polska Morska” wynika, że przeciw takim rozwiązaniom są posłowie Platformy Obywatelskiej i SLD ze Szczecina.

To jest główny operator, który przeładowuje węgiel w Szczecinie. A jak oni przestaną to robić? Jaki mamy sposób na to, jeżeli nie będą przyjmować statków? Nikt nie nakaże, żeby operator przeładowywał czy wykonywał przeładunki. Dzisiaj się tak dzieje, że w niektórych przypadkach odmawiają przyjęcia statków. A to jest rzecz priorytetowa, jeśli chodzi o węgiel

– zauważył Gróbarczyk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

polska-morska.pl, tysol.pl

Stanisław Żółtek

Stanisław Żółtek / Fot. YouTube/Media Narodowe

  • Stanisław Żółtek po prawyborach Nowej Nadziei w Krakowie złożył wniosek o unieważnienie Zjazdu Prawyborczego.
  • Jego zdaniem doszło do złamania punktów regulaminu Prawyborów Nowej Nadziei.
  • Mówią one o prawie do wyznaczania pełnomocników sprawdzających czynności wyborcze, a także o zakazie wynagrodzenia za oddanie głosu na danego kandydata.
  • Zobacz także: Patostreamerzy ukarani! Muszą zapłacić Patlewiczowi i Skarbowi Państwa

Stanisław Żółtek po przegranych prawyborach Nowej Nadziei w Krakowie złożył wniosek o unieważnienie Zjazdu Prawyborczego w tym mieście, gdyż doszukał się nieprawidłowości.

Wniosek o unieważnienie Zjazdu Prawyborczego, który odbył się w Krakowie dn. 13.01.2023r. Na podstawie punktu 25 i 26 Regulaminu Prawyborów Nowej Nadziei wnoszę o unieważnienie Zjazdu Prawyborczego, który odbył się w Krakowie dn. 13.01.2023 r.,

Wśród powodów wymienił złamanie punktu 24 regulaminu Prawyborów Nowej Nadziei, który mówi o tym, że kandydat ma prawo do wyznaczania pełnomocników do obserwowania czynności wyborczych. A także wskazał na punkt 25, który mówi, o tym, że zabrania się udzielania lub obiecywania wyborcy jakiegokolwiek materialnego wynagrodzenia w zamian za wzięcie udziału w prawyborach lub za głosowanie na konkretnego kandydata, w tym również rekompensowania kwoty darowizny, o której mowa w punkcie 4.

Czytaj więcej: 500 bankomatów wysadzonych przez gangi migrantów w Niemczech w 2022 roku. To nowy rekord

Prawybory Nowej Nadziei

Prawybory w Krakowie, które odbyły się 13. stycznia wygrał wiceprezes Nowej Nadziei Konrad Berkowicz, zdobywając 324 głosy. Za nim uplasował się wspomniany Stanisław Żółtek uzyskując 147 głosów poparcia. Na kolejnych miejscach uplasował się Bartosz Bocheńczak z 102 głosami oraz Radosław Czosnowski z 21 głosami.

Prawybory Nowej Nadziei w Krakowie wygrał Konrad Berkowicz. Zdobył 324 głosy! Stanisław Żółtek 147 Bartosz Bocheńczak 102 Radosław Czosnowski 21

– informował prezes Nowej Nadziei Sławomir Mentzen.

W prawyborach Nowej Nadziei może wziąć udział każdy, kto utożsamia się z programem i deklaracją ideową Nowej Nadziei oraz wpłaci 20 złotych jako darowiznę na konto partii. Tych formalności trzeba dopełnić na trzy dni przed zjazdem prawyborczym.

Mają one za zadanie wyłonić kandydata, która ma uzyskać pierwsze miejsce na liście Konfederacji w danych okręgach wyborczy przed wyborami do parlamentu, które odbędą się na jesieni 2023 r.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Doradca prezydenta Ukrainy

Ołeksij Arestowycz / Fot. Twitter

  • W sobotę Rosjanie przeprowadzili ostrzał rakietowy na Dniepr, gdzie pociski trafiały również w obiekty cywilne.
  • Jedna z rakiet kompletnie zniszczyła część bloku w którym mieszkało 1100 osób.
  • Doradca ukraińskiego prezydenta Ołeksij Arestowycz stwierdził, że tragedia mogła być skutkiem działań obrony powietrznej.
  • Siły powietrzne zaprzeczyły tym hipotezom, podkreślając, że nie posiadają możliwości zestrzelenia tego typu pocisków.
  • Z kolei grupa parlamentarzystów zbiera podpisy pod dymisja doradcy prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego.
  • Zobacz także: Rynek kryptowalut. Bitcoin odzyskuje popularność

W sobotę Rosjanie uderzyli rakietą w wieżowiec w mieście Dniepr, w którym mieszkało ponad 1100 osób. Eksplozja całkowicie zniszczyła jedną z części budynku, zabijając kilkadziesiąt osób.

Tego samego dnia Ołeksij Arestowycz, doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy, stwierdził, że rakieta, która uderzyła w blok, została zestrzelona przez ukraińską obronę przeciwlotniczą. Słowa Arestowycza zdementowały siły powietrzne, oświadczając, że Ukraina nie może zestrzeliwać pocisków tego typu.

Arestowycz dopuścił się zdrady?

W związku z wypowiedzią Arestowycza w ukraińskiej Radzie Najwyższej zaczęto zbierać podpisy pod wnioskiem o jego odwołanie.

Czas, aby Arestowycz podał się do dymisji. Wraz z innymi deputowanymi zbieramy podpisy pod żądaniem odwołania tego skandalicznego doradcy

– powiedział agencji UNIAN ukraiński deputowany Ołeksij Gonczarenko.

Polityk dodał również, że wypowiedź Arestowycza o zniszczeniu bloku mieszkalnego w Dnieprze przez ukraińska obronę powietrzną nosił znamiona zdrady.

Z kolei sam Arestowycz w odpowiedzi na krytykę, wytłumaczył później, że jego słowa były wyłącznie hipotezą, której należało się przyjrzeć.

Arestowycz tłumaczył później, że jego słowa były jedynie hipotezą.

Będąc nawet radykalnie zmęczonym, zgłosiłem zastrzeżenia, że moje przypuszczenia dotyczące rakiety przeciwlotniczej są tylko wersją, którą trzeba jeszcze zweryfikować

– wytłumaczył doradca prezydenta Ołeksij Arestowycz.

Czytaj więcej: Morawiecki: “Przeznaczymy 3 mld złotych na rozwój Warszawy”

Rosjanie zaprzeczają atakom na ośrodki cywilne

Według najnowszych doniesień bilans ofiar śmiertelnych ataku rakietowego na blok w Dnieprze wzrósł w poniedziałek do 40. Wśród nich jest troje dzieci. Rannych zostało 75 osób, w tym 14 dzieci. 72 mieszkania zostały całkowicie zniszczone, a 236 zostało uszkodzonych.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow pytany o wydarzenia w Dnieprze stwierdził, że wojska rosyjskie nie uderzają w cele cywilne na Ukrainie, a budynek mieszkalny został zniszczony w wyniku działań ukraińskich systemów obrony powietrznej i powołał się na wypowiedź Arestowycza.

Według strony ukraińskiej Rosjanie trafili w budynek mieszkalny pociskiem przeciwokrętowym Kh-22, zaprojektowanym jeszcze z Związku Radzieckim do niszczenia jednostek marynarki wojennej i lotniskowców. Prokuratura Generalna Ukrainy uważa, że tylko rosyjski 52 Pułk Lotnictwa Bombowego Gwardii jest w stanie odpalić taki pocisk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Sławomir Nitras

Sławomir Nitras / fot. You Tube/ Janusz Jaskółka

  • Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras pogroził Katolickiemu Uniwersytetowi Katolickiemu.
  • Stwierdził, że uczelnia “zapłaci” za udzielanie miejsca ministrowi edukacji Przemysławowi Czarnkowi.
  • W ubiegłym roku sejm zdecydował o odebraniu mu immunitetu.
  • Zobacz także: Morawiecki: “Przeznaczymy 3 mld złotych na rozwój Warszawy”

Poseł Platformy Obywatelskiej Sławomir Nitras zagroził Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu, że “słono zapłaci” za działania profesora uczelni, ministra edukacji Przemysława Czarnka.

Po Czarnku zostanie tylko złe wspomnienie. Nie warto zniżać się do jego poziomu. A KUL za to, że to akceptuje po prostu słono zapłaci. Bardzo słono

– napisał na Twitterze poseł Sławomir Nitras.

Czytaj więcej: Gryglas: Komisja Europejska lobbowała za pewną grupą przedsiębiorców [NASZ WYWIAD]

Sławomir Nitras bez immunitetu

W ubiegłym roku sejm zdecydował o odebraniu immunitetu poselskiego Sławomirowi Nitrasowi. Za uchyleniem immunitetu zagłosowało 231 posłów, 217 było temu przeciwnych, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Pociągnięcia Nitrasa do odpowiedzialności karnej domagał się oskarżyciel prywatny Marek Palarczyk, którego pod koniec 2017 roku Nitras oskarżył o chodzenie po Sejmie w koszulce opatrzonej napisami “rasista”, “ksenofob” oraz “Polska bez islamu”.

W Sejmie swobodnie po głównym holu paraduje człowiek w t-shircie ‘jestem patriotą, jestem rasistą. Precz z islamem’. Co się dzieje? Gdzie Straż Marszałkowska? Wczoraj na ulicach, dzisiaj w Sejmie, za chwilę będą u władzy. Czy to nie narusza powagi Sejmu?

– stwierdził wówczas poseł Koalicji Obywatelskiej Sławomir Nitras.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org, twitter.com

Premier Mateusz Morawiecki

Warszawa, 20.06.2022. Premier Mateusz Morawiecki podczas konwencji programowej Stowarzyszenia OdNowa RP pt. "Samorząd OdNowa". / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Premier Mateusz Morawiecki przed odlotem do Berlina odniósł się do kwestii ustawy wiatrakowej.
  • Fundusze z Krajowego Planu Odbudowy zostaną przyznane dopiero po liberalizacji prawa.
  • Jego zdaniem ustawa będzie procedowana podczas najbliższego posiedzenia sejmu.
  • Z kolei wniosek o KPO ma zostać złożony po jej uchwaleniu.
  • Zobacz także: Blue Monday. Psycholodzy ostrzegają kierowców

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że wniosek ws. Krajowego Planu Odbudowy zostanie złożony wówczas, gdy w sejmie będzie procedowana ustawa o liberalizacji stawiania farm wiatrowych na lądzie. Jego zdaniem obecne przepisy są jedne z najbardziej restrykcyjnych w Europie.

A przecież potrzebujemy tych wiatraków, żeby nie spalać drogiego kolumbijskiego czy indonezyjskiego węgla, bo ruskiego już nie spalamy – bo jest embargo – żeby nie spalać bardzo drogiego norweskiego, czy katarskiego gazu. Chcemy spalać te węglowodory tylko wtedy, kiedy musimy 

– powiedział premier.

Czytaj więcej: Berlin. Polak wjechał w Bramę Brandenburską

Potrzeba liberalizacji ustawy wiatrakowej

Szef polskiego rządu stwierdził, że energia odnawialna pozyskiwana przez wiatraki jest jedną z najtańszych i najczystszych metod pozyskiwania energii. Wskazał, że należy przy tym w odpowiedni sposób utrzymać mir domowy.

Ale jednocześnie, utrzymując mir domowy, a więc spokój tych, którzy czasami mieli tuż obok swojego miejsca zamieszkania stawiane te wiatraki. My dzisiaj staramy się znaleźć złoty środek między jedną opcją a drugą. I to zaproponowaliśmy

– wytłumaczył Mateusz Morawiecki.

W porządku obrad Sejmu znalazła się już ustawa wiatrakowa; będzie procedowana mam nadzieję na najbliższym posiedzeniu Sejmu i wkrótce potem, a więc być może właśnie w przestrzeni kolejnych dwóch tygodni, chcemy złożyć wniosek o wypłatę środków z Krajowego Programu Odbudowy

– zapowiedział szef polskiego rządu.

Z informacji na stronie Sejmu wynika, że projekty ustaw wiatrakowych, w tym rządowy, który ma zliberalizować tzw. zasadę 10 H, zostały w piątek skierowane do pierwszego czytania w sejmowych komisjach aktywów państwowych oraz samorządu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Jabłonowski i Patlewicz

Radosław Patlewicz i Wojciech Olszański / Fot. YouTube

  • Kilka dni temu tj. 13 stycznia, sąd rejonowy w Sanoku wydał wyrok nakazowy przeciwko Marcinowi Osadowskiemu i Wojciechowi Olszańskiemu.
  • Patrostreamerzy grozili dziennikarzowi Radosławowi Patlewiczowi pobiciem za ich skrytykowanie.
  • Teraz zgodnie z wyrokiem muszą oni zapłacić Patlewiczowi zadośćuczynienie, a także opłacić koszty sądowe.
  • Zobacz także: Rosyjski seryjny morderca wyjawił swoje marzenie

W dniu 13. stycznia 2023 r. sąd rejonowy w Sanoku ogłosił wyrok nakazowy wobec patostreamerów Wojciecha Olszańskiego oraz Marcina Osadowskiego. W sądzie wygrał z nimi Radosław Patlewicz, któremu panowie grozili pobiciem za krytykę wydarzeń z Kalisza.

Kolejny wyrok w sprawie skrajnie lewicowych, wulgarnych prowokatorów, którzy fałszywie podają się za narodowców, czyli Wojciecha Olszańskiego i Marcina Osadowskiego!

– poinformował na Twitterze Radosław Patlewicz.

Czytaj więcej: Berlin. Polak wjechał w Bramę Brandenburską

Olszański i Osadowski muszą zapłacić

Jak czytamy w piśmie sądowym opublikowanym przez Patlewicza, zarówno Olszański jak i Osadowski zostali ukarani karą grzywny w wysokości 100 dziennych stawek po 20 zł.

Ponadto sąd zasądził uiszczenie zadośćuczynienia wobec Patlewicza po 1 000 zł od Olszańskiego i Osadowskiego, a także po 339,50 zł na rzecz Skarbu Państwa za koszty sądowe, a także po 200 zł opłaty.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Bitcoin

Bitcoin / Fot. pixabay.com

  • W ostatnim czasie rozpoznawalna kryptowaluta Bitcoin parokrotnie przekroczyła granicę 21 tys. dolarów.
  • Druga z popularnych kryptowalut Etherum przez cały weekend utrzymywała się na poziomie 1520 dolarów.
  • Wiele wskazuje na to, że po utracie zaufania, kryptowaluty odzyskują zainteresowanie.
  • Zobacz także: Musk z oficjalnym rekordem Guinnessa… w spadku majątku

W ostatnim czasie rozpoznawalna kryptowaluta Bitcoin parokrotnie przekroczyła granicę 21 tys. dolarów. Tygodniowe zyski tokena wynoszą już ponad 20 proc., lecz przez ostatnią dobę zysk to symboliczne pół procenta.

Po raz pierwszy BTC przekroczył 21 tys. dolarów w nocy z 14 na 15 stycznia. Przez niedzielę kurs zbliżał się i opadał z magicznej granicy. Ok. 2:00 w poniedziałek kryptowaluta znów przekroczyła 21 tys. Wyż ostatniej doby ustanowił się na poziomie 21 340 dolarów około 3:25 rano.

Niedługo potem nastąpiła jednak korekta do poziomu 231,1 tys. dolarów. Około 9:00 rano nastąpiło tąpnięcie z poziomu 21.121 dolarów do 20 760 dolarów o godzinie 10:00.

Czytaj więcej: 500 bankomatów wysadzonych przez gangi migrantów w Niemczech w 2022 roku. To nowy rekord

Kursy innych kryptowalut

W przypadku drugiej na rynku kryptowaluty Ethereum przekroczenie granicy 1500 dolarów nastąpiło nieco wcześniej. Ostry rajd kursy obserwowaliśmy między 1:00 a 2:00 w nocy w sobotę 14 stycznia. Wtedy ETC skoczyło z 1451 do 1544 dolarów. Przez cały weekend Ethereum utrzymywało się powyżej poziomu 1520 dolarów. Dobowy wyż w wysokości 1578 dolarów padł ok. 3:30 w poniedziałek.

Nie ma jednak mowy o przekroczeniu granicy 1600 dolarów, bo token także zanotował dynamiczną obniżkę na początku tygodnia. Około 9:00 kurs w godzinę spadł z 1566 do 1538 dolarów. Po paru korektach ok. 13:15 wartość ETC to około 1545 dolarów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org, wprost.pl