Z powodu epidemii COVID-19 niejedna trasa koncertowa została skrócona i niejeden koncert został odwołany. Dlatego dla organizatorów koncertów i samych muzyków jednym z największych wyzwań w dobie zakażeń koronawirusem jest zapewnienie wzajemnego bezpieczeństwa. Najpopularniejszym sposobem są testy na koronawirusa lub paszporty covidowe, jednak zespół Metallica w tym zakresie postawił na wyszkolone psy.
Dwanaście psów towarzyszyło grupie podczas jesiennych koncertów w Fort Lauderdale i Atlancie, a także na ich rocznicowym koncercie (z okazji czterdziestolecia) w San Francisco w grudniu 2021 roku. Trenerzy psów przekonują, że metoda jest skuteczna, a nawet dokładniejsza od testów.
– Jak dotąd odpukać, psy poradziły sobie doskonale. Nie ominęły żadnej osoby
– skomentował John Peets z Q Prime, managementu zespołu.
Jak psy uczą się wykrywać koronawirusa?
Psom sam trening przed przystąpieniem do “tropienia” wirusa zajmuje sześć tygodni. Uczy się je, aby wąchały ludzkie dłonie i stopy. Jeśli wykryją zakażenie – siadają. Zwierzęta nadzorowane są przez firmę Bio-Detection K9 z siedzibą w amerykańskim stanie Ohio. Jej prezes, Jerry Johnson, jest weterynarzem sił powietrznych. Pracował z psami podczas konfliktów zbrojnych w Iraku i Afganistanie.
– Ludzie pytają: Co ten robi pies robi? Zaskakuje ich to, są pełni rezerwy. Ale jeśli zrozumieją instynkt kierujący psim zachowaniem, to rozumieją sens. Psy też obwąchują się wzajemnie. Szkolimy je, aby wyszukiwały coś, czym i tak byłyby zainteresowane
– opowiedział Johnson magazynowi “Rolling Stone”.
Teraz czworonogi trenowane są do wykrywania wariantu omikron. W tym celu będą wąchać nie stopy i ręce, ale maseczki ochronne.
Podobne rozwiązania chcą zastosować także muzycy między innymi z zespołów The Black Keys i Tool.
Mecz eliminacyjny mistrzostw świata / Fot. PAP/Leszek Szymański
Głosowanie w plebiscycie odbywało się za pomocą tradycyjnych kuponów publikowanych w „Przeglądzie Sportowym” oraz w wybranych wydaniach „Faktu” i „Fakt TV”.
Swój głos można było oddać także SMS-owo oraz na portalach Przegladsportowy.pl i Polsatsport.pl.
Ostateczna kolejność dziesiątki najlepszych sportowców Polski 2021 roku została ustalona w głosowaniu SMS-owym podczas Gali Mistrzów Sportu.
Ostateczna kolejność dziesiątki najlepszych sportowców Polski 2021 roku została ustalona w głosowaniu SMS-owym podczas Gali Mistrzów Sportu, którą w sobotę od godz. 20 transmitowano w Polsacie, Polsat Sport oraz na Onecie i portalu „Przeglądu Sportowego”. Robert Lewandowski po raz trzeci wybrał plebiscyt „PS” na najlepszego sportowca.
Czołowa dziesiątka plebiscytu „Przeglądu Sportowego” na najlepszego sportowca Polski 2021 roku
1. Robert Lewandowski (piłka nożna)
2. Anita Włodarczyk (lekkoatletyka)
3. Bartosz Zmarzlik (żużel)
4. Dawid Tomala (lekkoatletyka)
5. Wojciech Nowicki (lekkoatletyka)
6. Maria Andrejczyk (lekkoatletyka)
7. Sztafeta mieszana 4×400 metrów (lekkoatletyka)
8. Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Sajdak i Katarzyna Zillmann (wioślarstwo)
9. Karolina Naja, Anna Puławska (kajakarstwo)
10. Tadeusz Michalik (zapasy)
Orlen i Totalizator Sportowy wśród laureatów nagród specjalnych
Kapituła plebiscytu przyznała też kilka nagród dodatkowych. Za Imprezę Roku uznano rozgrywane na Stadionie Śląskim Drużynowe Mistrzostwa Europy w Lekkoatletyce Silesia 2021. Trenerem Roku został Aleksander Matusiński, którego zawodniczki zdobyły złoty i srebrny medal olimpijski w sztafetach 4×400 metrów – mieszanej i kobiet. Statuetkę Superczempiona odebrał dyskobol Piotr Małachowski, który zakończył w tym roku swoją karierę.Drużyną Roku została ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, rewelacyjny triumfator siatkarskiej Ligi Mistrzów. Statuetkę w kategorii Sport bez Barier odebrała multimedalistka Igrzysk Paraolimpijskich Róża Kozakowska.
Doceniono też firmy od lat wspierające polski sport – w kategorii Sport i Biznes nagrodę odebrali Daniel Obajtek w imieniu PKN Orlen i Robert Kubica, a w kategorii Od Zawsze ze Sportem nagrodzony został Totalizator Sportowy.
– Od lat wspieramy najlepszych polskich sportowców i uzdolnioną młodzież. Nagroda Sport i Biznes to dla nas dodatkowa motywacja, by dalej inwestować w zawodników i dyscypliny, promujące Polskę i markę ORLEN na całym świecie. Gratulacje dla wszystkich wyróżnionych
– skomentował Daniel Obajtek na Twitterze
.
Od lat wspieramy najlepszych polskich sportowców i uzdolnioną młodzież. Nagroda Sport i Biznes to dla nas dodatkowa motywacja, by dalej inwestować w zawodników i dyscypliny, promujące Polskę i markę ORLEN na całym świecie. Gratulacje dla wszystkich wyróżnionych #SportowiecRokupic.twitter.com/tY5roaaHL3
W niedzielę Prokuratura Krajowa poinformowała, że „Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro polecił zbadanie w trybie nadzoru umorzenia postępowania Prokuratury Rejonowej w Sokółce. Sprawa dotyczy podżegania przez Bartosza K. do niszczenia zasieków na granicy polsko-białoruskiej”.
Chodzi o postępowanie przeciwko 13 osobom, którym śledczy postawili zarzuty związane ze zniszczeniem w sierpniu ub. roku fragmentu ogrodzenia na granicy polsko-białoruskiej. Wśród podejrzanych jest Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog. Jednym z wątków dochodzenia była kwestia nawoływania przez Kramka do niszczenia zasieków. Jak podał w mijającym tygodniu portal Salon24, Wydział Dochodzeniowo-Śledczy KWP w Białymstoku umorzył część dochodzenia dotyczącą podżegania do niszczenia mienia.
Próba rozerwania zasieków na granicy
Do incydentu przy granicy z Białorusią koło wsi Szymaki w woj. podlaskim doszło w końcu sierpnia. Na nagraniach umieszczonych w mediach społecznościowych widać grupę osób, która weszła na pas drogi granicznej. Kamery zarejestrowały, jak grupa użyła nożyc do metalu, zaczepiła liny i próbowała rozerwać zasieki z drutu kolczastego ułożone na granicy Polski z Białorusią.
Według oświadczeń osób uczestniczących w tej akcji zamieszczonych w mediach społecznościowych, był to „akt obywatelskiego nieposłuszeństwa”. Sprawcy chcieli w ten sposób wyrazić sprzeciw „wobec okrutnej polityki rządu” i „zamykania granicy przed osobami, które uciekają ze swoich krajów w obawie przed torturami lub ewentualną śmiercią”. „Chcemy pokazać solidarność z nimi, jesteśmy gotowi ponieść za to konsekwencje” – mówili wtedy uczestnicy akcji.
Wszystkim 13 zatrzymanym postawione zostały zarzuty zniszczenia – wspólnie i w porozumieniu – mienia, czyli fragmentu zasieków zbudowanych na granicy. Czyn został zakwalifikowany jako występek o charakterze chuligańskim. Podejrzani nie przyznali się i odmówili składania wyjaśnień.
Jeszcze przed tym zdarzeniem Bartosz Kramek na łamach „Gazety Wyborczej” opublikował tekst pt. „Obalmy zasieki na granicy. Zaprotestujmy w duchu obywatelskiego nieposłuszeństwa”. Wątek dotyczący nawoływania przez Kramka do niszczenia ogrodzenia został umorzony. Nadal toczy się jednak postępowanie ws. niszczenia zasieków.
– Nie należy likwidować Izby Dyscyplinarnej poprzez realizację orzeczenia TSUE, który przekroczył swoje kompetencje. Bezprawnie wydał decyzję o zawieszeniu części konstytucyjnego organu państwa, jakim jest Sąd Najwyższy. Zrobił tak tylko dlatego, że sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa – podobnie zresztą jak w Hiszpanii, na której się wzorowaliśmy – wybiera parlament. W myśl argumentów TSUE, niemiecki Federalny Trybunał Sprawiedliwości, który bezpośrednio – bez udziału żadnej rady – powołują wyłącznie politycy, już dawno powinien być więc zawieszony. TSUE dał dowód swojego zakłamania i hipokryzji
Czyli ID zostanie zlikwidowana w ramach reformy SN?
– Jest to możliwe, ale w ramach kompleksowej reformy, która ma usprawnić sądownictwo, w tym także funkcjonowanie Sądu Najwyższego. Tylko wtedy możliwa jest likwidacja Izby Dyscyplinarnej i innych izb Sądu Najwyższego. To jednak nie zaspokoi żądań Komisji Europejskiej, która stawia inne warunki
– zapowiada minister sprawiedliwości w rozmowie z “Rzeczpospolitą”.
Cała rozmowa ze Zbigniewem Ziobro w poniedziałkowej Rzeczpospolitej i w niedzielę po 21.00 na rp.pl
Chińskie media ogłosiły zgon pacjenta chorego na „zapalenie płuc niewiadomego pochodzenia” dwa dni po fakcie, 11 stycznia 2020 roku. Według nich był to 61-letni mężczyzna, który regularnie robił zakupy na targu owoców morza Huanan w Wuhanie i cierpiał na schorzenia współistniejące. Zmarł 9 stycznia z powodu niewydolności oddechowej.
W sprawozdaniach chińskiej komisji zdrowia pisano wówczas o 41 zakażeniach nowym wirusem, szerzącym się w Wuhanie od grudnia 2019 roku. Poza tym miastem nie wykryto wtedy jeszcze ani jednej infekcji, większość pacjentów wiązano z targiem Huanan, a chińskie władze „nie znalazły niezbitych dowodów” na transmisję wirusa z człowieka na człowieka.
Jednak według niejawnych dokumentów rządowych, do których dotarł hongkoński dziennik „South China Morning Post”, przed końcem 2019 roku w Chinach potwierdzonych było już 266 zachorowań na nową chorobę. „Pacjenta zero” nie znaleziono, ale według tych danych pierwsza osoba zachorowała już 17 listopada.
COVID-19 poza Chinami
Pierwszą infekcję koronawirusem poza Chinami zgłoszono 13 stycznia w Tajlandii. Wkrótce wykryto go również w Japonii i Korei Południowej, a 21 stycznia pierwsze zakażenie potwierdzono w USA. Pierwszy przypadek śmiertelny poza Chinami odnotowano na Filipinach 2 lutego, a zmarły był krótko wcześniej w Wuhanie.
W Chinach przy pomocy bardzo surowych lockdownów wirusa udało się zasadniczo opanować wiosną 2020 roku, ale patogen szerzył się już wówczas na świecie i po dwóch latach wciąż zakaża i zabija ludzi. Według danych gromadzonych przez serwis Worldometer do soboty odnotowano łącznie prawie 5,5 mln zgonów i 303,9 mln infekcji.
Gdzie najwięcej zgonów?
W Chinach oficjalny bilans zgonów nie zmienił się od wielu miesięcy i wynosi 4636, z czego zdecydowaną większość zgłoszono w Wuhanie. Na liście krajów z największą liczbą potwierdzonych przypadków śmiertelnych pierwszą pozycję zajmują USA z prawie 837 tys. zgonów. Na kolejnych miejscach są Brazylia z 620 tys., Indie z 483 tys., Rosja z 315 tys. i Meksyk z 300 tys. przypadków śmiertelnych COVID-19 – wynika z danych platformy Our World in Data.
Najwięcej potwierdzonych oficjalnie zgonów na Covid-19 w przeliczeniu na milion mieszkańców odnotowano natomiast w Peru – ponad 6 tys. Powyżej 4 tys. zgonów na milion mieszkańców zgłoszono również w Bułgarii, Bośni i Hercegowinie oraz na Węgrzech, a w Czarnogórze, Macedonii Północnej, Gruzji, Czechach, Chorwacji, Słowacji i Rumunii – powyżej 3 tys. na milion mieszkańców.
Źródło pandemii wciąż nieznane
Dwa lata po pierwszym oficjalnie odnotowanym zgonie geneza pandemii pozostaje zagadką i nie wiadomo, czy zostanie ona kiedykolwiek rozwiązana. Obok hipotezy o naturalnym przejściu wirusa ze zwierząt na ludzi rozważana jest druga – o wycieku patogenu z oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów od targu Huanan laboratorium Wuhańskiego Instytutu Wirusologii (WIV), jednego z największych ośrodków badań nad wirusami nietoperzy.
Chińskie władze przekonują tymczasem, że choć COVID-19 został po raz pierwszy zdiagnozowany w Wuhanie, sam koronawirus niekoniecznie pochodzi z Chin. Kategorycznie odrzucają teorię o wycieku z laboratorium i twierdzą, że wirus mógł przybyć do Chin na importowanych mrożonkach. Wskazują też na badania sugerujące, że krążył na świecie jeszcze zanim wykryto go w Wuhanie.
Dodatkowe świadczenie otrzymały te osoby, które 31 października 2021 r. miały prawo do jednego ze świadczeń długoterminowych wymienionych w ustawie tj. m.in. emerytury, renty, renty socjalnej, świadczenia przedemerytalnego.
Rząd zapowiadał, że 14. emerytura jest świadczeniem wypłacanym jednorazowo, w przeciwieństwie do 13. emerytury, która jest wpisana do ustawy.
Jednocześnie prezes PiS Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami Płocka przed wyborami parlamentarnymi w 2019 roku zapowiadał, że 14 emerytura będzie wprowadzana na stałe.
J. Kaczyński: "W kolejnym roku, też już na stałe, będzie także 14 emerytura"
W rozmowie z TVP Info minister finansów Tadeusz Kościński zapowiedział, że obecnie takie świadczenie nie jest przewidziane na 2022 r.
– 14. emerytury nie będzie w tym roku, przynajmniej ja jestem od Ministerstwa Finansów, a nie polityki fiskalnej. To nie jest w naszej kompetencji, by o tym decydować. My przygotujemy pieniądze dla tych, którzy decydują, czy będzie 13. i 14 emerytura. O ile mi wiadomo, czternastki nie będzie w tym roku. Finanse publiczne są przygotowane, by sfinansować kolejne, czy to fundusze antycovidowe czy antyinflacyjne – powiedział minister finansów Tadeusz Kościński
Zarzuty postawiono Grzegorzowi M. w sierpniu ubiegłego roku. Dotyczą przestępstw z art. 231 par. 1 i 2 kodeksu karnego, czyli przekroczenia przez funkcjonariusza publicznego swoich uprawnień lub niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, za co grozi do 10 lat pozbawienia wolności. Oprócz Grzegorza M. zarzuty usłyszało 4 innych podejrzanych.
– Sprawa jest na końcowym etapie. Z uwagi na niejawny charakter materiałów nie jest możliwe przekazanie informacji o szczegółach zarzutów
– przekazał PAP prok. Łapczyński. Nie odpowiedział też na pytanie, czy podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów.
Grzegorz M. kierował AW od listopada 2015 r. do września 2016 r. W przeszłości pracował w Ambasadzie RP w Madrycie oraz doradzał szefowi Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W ostatnich latach udzielał wywiadów jako ekspert ds. bezpieczeństwa.
Szkoleniowiec Lazio Rzym chce uniknąć powrotu do meczów Serie A rozgrywanych przy pustych trybunach. Jego zdaniem ponowne zamknięcie stadionów nie rozwiąże problemu.
Podobnie jak większość Europy, Włochy są teraz w trakcie kolejnej fali infekcji koronawirusem. W niektórych regionach Niemiec mecze są rozgrywane “za zamkniętymi drzwiami” od końca zeszłego roku, podczas gdy Szkocja również wprowadziła podobne środki w celu ograniczenia interakcji społecznych.
Do tej pory mecze w innych ważnych ligach Europy poza Bundesligą można było rozgrywać przed tłumami.
Rekord zachorowań
Wzrost liczby potwierdzonych przypadków COVID-19 we Włoszech osiągnął bezprecedensowy poziom w tym kraju. W piątek potwierdzono 219 430 nowych przypadków, przekraczając tym samym rekordy ustanowione zarówno w środę, jak i czwartek.
Premier Włoch Mario Draghi wyraził swoje zaniepokojenie prezesowi Włoskiego Związku Piłki Nożnej (FIGC) Gabriele Gravina. Rząd martwi się brakiem przestrzegania środków bezpieczeństwa i dystansu społecznego na stadionach.
Według powszechnych doniesień we Włoszech, szefowie Serie A spotkają się w ten weekend, aby omówić możliwie najlepsze rozwiązania. Corriere dello Sport donosi, że sprawa zostanie następnie omówiona na środowym spotkaniu między FIGC a rządem.
Obawy Sarriego
Były trener Napoli, Chelsea i Juventusu uważa, że ponowne rozgrywanie meczów przy pustych trybunachi byłoby niesprawiedliwe. Sarri sugerując, że jeśli sytuacja w kraju jest tak poważna, to zamiast stadionów należałoby zamknąć ponownie cały naród.
– COVID wpływa na życie wszystkich, nie tylko na sport. Jeśli ta pandemia jest niebezpieczna, powinna nastąpić całkowita blokada, w przeciwnym razie zostanie ona zdegradowana do grypy i ludzie pozostaną w domu z gorączką
– powiedział na konferencji prasowej przed niedzielnym spotkaniem. z Interem.
– Mam tylko nadzieję, że nie skończymy z zamkniętym stadionem – to sprawia, że ludzie, którzy są tak samo pasjonatami jak ja, tracą chęci do wyjścia na boisko
Mayer pisze, że “proces integracji europejskiej jest w defensywie” od zakończenia kryzysu euro w 2010 roku. Jego zdaniem “przede wszystkim kryzys praworządności w Polsce uderza w istotę UE jako wspólnoty prawa”. Dodatkowo, w opinii tego niemieckiego profesora prawa, w Polsce trwa systematyczna przebudowa, której celem jest pozbawienie kraju “niezależnego sądownictwa”.
– W Polsce dochodzi nie do pojedynczych naruszeń prawa, lecz do systematycznej przebudowy, której celem jest kraj pozbawiony niezależnego sądownictwa. Aktualnie rządzącym chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie swojej władzy. Niezależne sądy i europejscy obserwatorzy tylko przeszkadzają
– pisze Mayer cytowany przez portal dw.com.
Komisja Europejska “robi co może”
Dalej autor artykułu podkreśla, że “niezależne sądy są warunkiem wstąpienia do Unii”, zatem – w myśl jego toku rozumowania – Polska tych wymogów nie spełnia.
– Stawką jest pytanie, czy Polska może w tym stanie pozostać nadal członkiem UE?
– pyta niemiecki profesor prawa.
Mayer dodaje, że największym problemem w tej sytuacji jest brak możliwości “wypowiedzenia członkostwa Unii”. Podkreśla, że Komisja Europejska “robi co może”, czyli przeciwstawia się rzekomemu “demontażowi prawa”. Prawnik z satysfakcją dodaje, że zablokowanie wypłaty środków z Funduszu Odbudowy będzie w Polsce “odczuwalne”.
Autor zauważa, że jeśli konflikt będzie eskalował, Polska może wyjść z Unii bądź zdecyduje się na “sabotowanie wszystkich unijnych przedsięwzięć, w których wymagana jest jednomyślność”.
“Agresywnie forsowany prymat państwa narodowego“
Według niego “szczególnie groźne” w postawie Polski jest “otwarcie agresywnie forsowany prymat państwa narodowego ponad wszelkie wcześniej przyjęte prawne zobowiązania”. Autor ocenia, że powrót państwa narodowego to “problem” nie tylko naszego kraju, ale również Węgier i Francji.
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro kilka miesięcy temu przypomniał, jak w rzeczywistości wygląda niemiecki system sądownictwa. U naszych zachodnich sąsiadów sędziowie są wybierani przez Komisję Wyboru Sędziów, w której zasiada nawet 100% polityków – 16 landowych ministrów oraz 16 przedstawicieli Bundestagu. Tymczasem w Polsce sędziowie są wybierani przez Krajową Radę Sądownictwa, w której aż 70% to sędziowie.
Nie przeszkadza to jednak niemieckim profesorom i politykom w oskarżaniu państwa polskiego o rzekome “naruszanie praworządności”, “likwidację niezależnego sądownictwa” i tym podobne puste, nie mające odzwierciedlenia w stanie faktycznym, insynuacje.
Andrzej Sośnierz / Fot. PAP/ Wojciech Olkuśnik. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Andrzej Sośnierz na antenie Mediów Narodowych przyznał, że jest rozczarowany skutecznością szczepień.
Polityk podważył również sens paszportów covidowych.
Były prezes NFZ przedstawił słuszne jego zdaniem metody walki z pandemią.
Poseł na Sejm RP spytany o usunięcie profilu Konfederacji z portalu Facebook nie krył swojego zdziwienia nie tylko z samego zajścia, ale przede wszystkim z aprobaty stosowanej cenzury wśród części polskiego społeczeństwa.
– Wraca cenzura i trudno powiedzieć kto i wedle jakich kryteriów cenzuruje. Te czasy już były i ku mojemu zdziwieniu to wraca. Mało tego, są zwolennicy tej cenzury również wśród ugrupowań. Co się w ogóle dzieje ze społeczeństwem, które kiedyś walczyło o wolność, a teraz pozwala się zamykać i jeszcze niektórzy to akceptują
– pytał retorycznie Sośnierz.
Zaszczepiony może zachorować, może zakażać, może nawet umrzeć
W dalszej części Tematu Dnia sporo uwagi poświęcono pandemii koronawirusa.
– Ja się w ogóle dziwię, że w sprawie epidemii i to nie tylko w Polsce mało się używa rozumu. W tej chwili jest trend, że będziemy wszyscy popierać nieprzytomnie szczepienia. Tak, szczepienia już wiemy ile są warte. Szczepienia pomagają zmniejszyć prawdopodobieństwo zgonu mniej więcej 1:3 czy 1:4 więc jest o co walczyć i szczepienia dają pozytywny efekt. Ale z drugiej strony wiemy, że zaszczepiony może zachorować, może zakażać, może nawet umrzeć. Bo przecież wśród tych zgonów dwadzieścia kilka procent to są zaszczepieni, więc to nie jest panaceum na wszystko, to nie jest narzędzie totalne(…)Przyznam, że jestem trochę rozczarowany. Miałem nadzieję, że szczepionka będzie skuteczniejsza, ale to być może natura tego wirusa powoduje, że odporność trwa relatywnie krótko.
– podsumował polityk.
Były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, a z wykształcenia lekarz podzielił się także swoimi refleksjami na temat coraz popularniejszego na świecie rozwiązania, jakim jest paszport covidowy.
– W tej chwili na przykład paszport covidowy mówi tylko o tym, że byłeś szczepiony. On nie mówi o tym, czy zakażasz, czy jesteś odporny. On tylko mówi, że kiedyś tam się zaszczepiłeś, więc paszporty covidowe straciły swoje znaczenie(…)Nie wiem po co w tej chwili toczy się walka żeby z tymi paszportami coś zrobić, bo one już w tej chwili tylko potwierdzają, że ktoś się zaszczepił, i w związku z tym jest bezpieczniejszy jeśli chodzi o to jeśli zachoruje(…)Spór o paszporty jest sporem historycznym. My zawsze dyskutujemy do tyłu zamiast myśleć do przodu. Absolutnie trzeba zmienić naszą politykę w zakresie epidemii, bo najważniejszym jest, żeby jak najmniej osób zachorowało w ogóle
– zaznaczył wieloletni poseł.
Co powinien zrobić rząd?
Według śląskiego parlamentarzysty kwestią indywidualną jest czy ktoś jest ozdrowieńcem czy osobą zaszczepioną. Polityk podkreśla, że każdy może rozprzestrzeniać wirusa i to właśnie na tym powinien skupić się program walki z wirusem.
– Najważniejszym jest ograniczyć ilość zakażeń, a ograniczenie ilości zakażeń przyrównuje do takiej sytuacji jeśli ktoś dymi dymem tytoniowym to wszyscy się zgodzili z tym, że ta osoba powinna wyjść z pomieszczenia, bo mi zagraża. Jeżeli ktoś „dymi” wirusem, to też powinien wyjść z tego pomieszczenia, to tu jest analogia. Problem w tym, że tytoń nosem wyczujemy, a na wirusa niestety musimy zrobić test. W związku z tym należy znieść wszelkie ograniczenia co do testów, niepotrzebne skierowania, testy za darmo dla wszystkich. Dla każdego kto chce i tak często jak kto chce. Codziennie nie ma sensu, ale na przykład co trzy dni to już miałoby sens
– Należałoby zorganizować system transportu i oddzielania tych, którzy są chorzy od zdrowych. Pacjent objawowy skierowany od lekarza rodzinnego do testu idzie do tego testu i wsiada do tramwaju, wsiada do autobusu a już prawdopodobnie ma Covid. Z tego punktu wymazowego też wraca środkami komunikacji publicznej. Przecież to jest farsa wszystko. A to można zorganizować. Należałoby tak transport zorganizować po to, żeby ta osoba, która już jest chora i ma wirusa lub też nie jest chora a ma wirusa, żeby ta osoba jak najmniej tę epidemię roznosiła, żeby jak najmniej osób zachorowało i żebyśmy dzięki temu byli jak najmniej narażeni na ryzyko
– podpowiada parlamentarzysta.
Krótka trwałość szczepionek
W rozmowie z redaktorem Karolem Plewą polityk skomentował także krótkotrwałą praktyczność szczepionek biorąc za przykład przypadek prezydenta Andrzeja Dudy, który pomimo przyjęcia już trzech dawek zachorował po raz kolejny w przeciągu 3-4 miesięcy.
– Ten wirus nas zaskoczył, że organizm buduje na niego krótką odporność. Kilka miesięcy i ona znika. W związku z tym gdyby na szczepionce polegać to trzeba by może co 3-4 miesiące [się szczepić -przyp.red.]zdaje się, tak to zaczyna wyglądać mając na uwadze przypadek prezydenta, więc to jest cecha, którą trudno było przewidzieć. Tutaj nikogo nie można winić. Niestety czas odgrywa tutaj istotną rolę w wiedzy o wirusie, ale również w tej wiedzy o szczepionkach. Szczepionka jest tyle samo warta co przechorowanie, ale ona jest bezpieczniejsza, natomiast trwałość tej odporności jest relatywnie krótka i o tym dowiedzieliśmy się dopiero po jakimś czasie trwania tej epidemii
– powiedział poseł w Temacie Dnia Mediów Narodowych.
Ile powinna trwać kwarantanna?
Polityk zastanawia się, czy najlepszym rozwiązaniem na samym początku pandemii nie byłoby szwedzkie rozwiązanie. Przypomnijmy, Szwedzi w pierwszych miesiącach Covid-19 nie stosowali żadnych lockdownów ani restrykcji, dzięki czemu szybko zbudowali zbiorową odporność.
– Po tych dwóch latach widać, że wydano wielkie pieniądze a z tego niewiele wynika. Może trzeba było tak jak Szwecja na początku. Oni się potem wystraszyli bo świat na nich naciskał, ale wygląda na to, że Szwedzi chyba mieli rację i trzeba było tę chorobę przechorować
– rozważa były prezes NFZ.
Gość Mediów Narodowych wypowiedział się także na temat długości trwania kwarantanny. Jego zdaniem jeden tydzień izolacji w zupełności powinien wystarczyć. Zdaniem lekarza po takim okresie o dalszym losie powinien zadecydować wynik przeprowadzonego testu. Poseł podzielił się z widzami Mediów Narodowych swoimi przemyśleniami także na temat nowego wariantu wirusa.
– Być może ta gwałtowna fala spowoduje też gwałtowną odporność wszystkich tych, którzy się zetkną, a będzie ich bardzo dużo. Więc być może to się przyczyni do wytłumienia- to przechorowanie lekkim wariantem