REKLAMA

[OPINIA] Daniel Marek: Damnatio memoriae

REKLAMA

W starożytnym Rzymie jedną z największych kar było „wymazanie z pamięci” (memoria damnata – termin damnatio memoriae stworzył na opisanie tej procedury E. Varner w 1689 r.) – zwłaszcza że, jak wierzono, po śmierci człowiek mógł trwać tak długo, jak długo żył w pamięci żyjących. Osoba skazana przestawała oficjalne istnieć, a na taki los mogli liczyć ci, którzy za życia dopuścili się największych zbrodni (perduellio lub crimen maiestatis). Cała pamięć i wszelkie znamiona istnienia takiej osoby (inskrypcje, pisma, majątek, dokumenty, podobizny, etc.) były niszczone, a dzień urodzin skazanego stawał się dies nefestus (dniem złowrogim).

Przypomniana mi się ta starożytna procedura (zasadniczo używana i po upadku Rzymu), ilekroć trafiam na kolejną wzmiankę o kimś, kto, po raz kolejny, powiedział coś szokującego bądź zachował się skandalicznie. Media z każdej strony mówią o tej osobie, świadomie bądź nie, wpisując się w sposób rozpowszechnienia informacji określany mianem publicity (w skrócie – nie ważne, jak mówią, byleby mówili). Im głośniej ktoś wypowiada słowa potępienia, tym większy staje się rozgłos (iam fama nimium fecit). Z czasem zapomina się o tym, co ktoś powiedział, ale pozostaje w pamięci osoba, która słowa wypowiadała. Cicha promocja wartości przeciwnych. A gdyby tak skazać takiego człowieka na zapomnienie?

Zobacz także: Katolicka fundacja chce wesprzeć wszystkie Domy Samotnej Matki w Polsce. Prosi o wsparcie

Może najlepszym wyjściem będzie milczenie? Spadną „zasięgi”, a z tym i rozpoznawalność ludzi grających na negatywnych emocjach. Prawdą jest, że pewne sprawy należy napiętnować, a oczywiste błędy wytknąć, jednak należy w tym znaleźć umiar. Mój spowiednik przytoczył mi pewnego razu przykład koszuli. Jeśli komuś urwie się w koszuli guzik, to nie będzie ten ktoś od tej pory uważał, aby ponownie się inny guzik nie urwał, tylko przyszyje nowy. Pozytywne działanie, czyli praca organiczna. Zapomnijmy o ostentacyjnie urywanych guzikach innych osób, doszywajmy nowe i pokazujmy innym, jak to robić. Może w ten sposób, powoli i z mozołem, „odzyskamy” pokolenia, które coraz lepiej czują się bez guzików?

Daniel Marek

REKLAMA

Komentarze