REKLAMA

ONZ wycofuje poparcie dla Antify: czy to początek zmian?

REKLAMA

„Określanie Antify i innych antyfaszystowskich aktywistów jako terrorystów jest podważaniem prawa do wolności wypowiedzi i pokojowego współżycia w kraju”.

Tak jeszcze do niedawna eksperci praw człowieka przy ONZ określali decyzję władz USA o potraktowaniu Antify jako organizacji terrorystycznej. Jednym z ekspertów, którzy wydali taką opinię była Fionnuala Ní Aoláin – protegowana i współpracownica Georga Sorosa. Po ujawnieniu tej opinii w social mediach zawrzało, do tego stopnia, że ONZ postanowił zatrzeć wszelkie ślady po tym wpisie i na chwilę przestał ingerować w wydarzenia w USA. Prawdopodobnie jest to wynikiem ostatnich napięć między ONZ, a rządem amerykańskim, które trwają już od dłuższego czasu. Nie wiadomo jednak czy jest to tylko chwilowe działanie, mające rozładować emocje i zniechęcić rząd amerykański do zaniechania finansowania Rady ds. praw człowieka.

Hipokryzja Rady ds. praw człowieka?

Amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo uznał, że ciało odpowiedzialne, za pilnowanie praw człowieka stanowi raj dla rządów niedemokratycznych, ponieważ eksperci nie zajmują się krajami otwarcie łamiącymi prawa człowieka tj. Kubą, Chinami, Iranem. Była to odpowiedź na petycję skierowaną przez brata George’a Floyda – Philonise’a do ONZ, aby ta zbadała sprawę śmierci jego brata i brutalności policji w USA. Był to kolejny krok w stronę pogarszania się stosunków między Stanami Zjednoczonymi, a ONZ. Zaczęło się to jeszcze w 2018 roku, gdy administracja Trumpa wycofała z rady swojego ambasadora.

BREITBART

REKLAMA

Komentarze