Centralne Biuro Antykorupcyjne

CBA / Fot. Cba.gov.pl

  • Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Andrzej Stróżny nieoficjalnie opublikował pismo do swoich pracowników informując ich o konsekwencjach dla niezaszczepionych
  • Funkcjonariuszom zostanie obniżona ocena oraz odebrana premia, jeżeli wcześniej się nie zaszczepią
  • Grozi im nawet utrata pracy, w której niejednokrotnie mogli poświęcić kilka lat w służbie dla państwa polskiego
  • Do tej pory medialne informacje nie zostały zdementowane, ani potwierdzone
  • Zobacz także: Skarby polskiej ziemi. Rozpoczęto przemysłowe wydobycie bursztynu w okolicy Lubartowa

W dokumencie przesłanym do pracowników Centralnego Biura Antykorupcyjnego poinformowano, że od oceny okresowej zależą premie oraz dalsze awanse. Funkcjonariusze mają być oceniani między innymi za tzw. postawę obywatelską, która wiążę się z przymusem szczepień przeciwko COVID-19. Pracownicy, którzy tego nie uczynią będą mieli mocno obniżone oceny właśnie w tym podpunkcie. Szef CBA Andrzej Stróżny w swoim piśmie podkreślił, że jego pracownicy powinni dawać przykład innym obywatelom, zachęcając ich do szczepień.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Groźba utraty pracy dla niezaszczepionych

Szczepienia przeciw COVID-19 funkcjonariuszy CBA ruszyły na wiosnę 2021 roku. Nie wiadomo jednak z jakim efektem. W sierpniu dziennik “Rzeczpospolita” donosił, że ze szczepienia skorzystał niespełna co drugi mundurowy. 

Wbrew początkowym zapowiedziom rządu i ekspertów przed wdrożeniem w Polsce programu szczepień, będzie się on jednak wiązał z jego przymusem. Już na początku grudnia 2021 roku rząd Mateusza Morawieckiego zapowiedział wprowadzenie od 1 marca obowiązkowych szczepień dla służb mundurowych i nauczycieli.

Przedstawiciele resortu zdrowia, przekazali na przełomie roku, że mundurówi zostaną poddani przymusowym szczepieniom. Najpierw jednak zostanie przeprowadzona akcja szczepień pracowników ochrony zdrowia.

radiozet.pl

Novak Djokovic pożegnał się z Australian Open

Novak Djokovic nie obroni tytułu Australian Open przez australijski reżim / Fot. PAP/EPA. Dean Lewins. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Serbski przywódca, Aleksandar Vucic skomentował wyrok sądu federalnego Australii, który podtrzymał rządową decyzję o anulowaniu wizy Novakowi Djokovicowi
  • Skrytykował on tamtejsze władze, za nieudaną próbę upokorzenia sławnego tenisisty i obrońcy tytułu
  • Wielokrotny triumfator zawodów wielko szlemowych walczył od 6 stycznia z australijskim reżimem ws. swojego udziału w Australian Open
  • Przez ten czas był przetrzymywany w areszście oraz sądzony jak kryminalista wyłącznie, dlatego że nie zaszczepił się na koronawirusa
  • Zobacz także: Zapadł wyrok w sprawie Djokovica. Serbski tenisista zostanie deportowany

Oni myślą, że przez dziesięć dni złego traktowania upokorzyli Djokovicia. Sami siebie upokorzyli. Djoković może wrócić do swojego kraju z podniesioną głową i patrzeć wszystkim prosto w oczy

– powiedział prezydent Serbii Aleksandar Vucic, wspierający wielkiego tenisistę Novaka Djokovica.

W niedzielę australijski sąd federalny podtrzymał decyzję rządu o anulowaniu wizy Djokovica i obciążył go kosztami postępowania. Wyrok poprzedziła pięciogodzinna, przeprowadzona zdalnie rozprawa, podczas której trzyosobowy skład orzekający – z przewodniczącym sądu Jamesem Allsopem na czele – wysłuchał argumentów obu stron. Sprawa ciągnęła się od 6 stycznia, dnia przylotu lidera światowego rankingu do Melbourne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Próba upokorzenia Djokovica

Sprawa 34-letniego zawodnika z Belgradu trafiła do sądu federalnego po tym, jak jego adwokaci złożyli odwołanie od decyzji ministra ds. imigracji Australii Alex Hawke o ponownym cofnięciu wizy sportowca.

Prawnicy tenisisty na początku niedzielnej rozprawy podnieśli ten wątek i wskazali, że niechęć do szczepień równie dobrze może wzrosnąć, gdy tak popularna osoba, jak Djoković nie będzie mogła zagrać w Melbourne, zostanie wydalona, a jego kariera dozna w ten sposób wyraźnego uszczerbku.

radiozet.pl

Prezydent Andrzej Duda

Prezydent Andrzej Duda podczas 8. edycji charytatywnych zawodów w narciarstwie alpejskim "12H Slalom Maraton Zakopane 2022" / Fot. PAP/Grzegorz Momot. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Andrzej Duda pojawił się w niedzielę na otwarciu sportowej imprezy charytatywnej w Zakopanem
  • Otwarcie przekonywał, że dzięki trzem dawkom szczepionki na COVID-19, przebył tym razem chorobę w bardzo łagodny sposób
  • Nie omieszkał również zakpić sobie z mediów, które spekulowały na temat przebiegu choroby oraz jego zamiłowania do jazdy na nartach
  • Po otwarciu wraz z innymi goścmi postanowił pokazać swoje umięjętności i zjechał ze stoku narciarskiego
  • Zobacz także: Szef polskiego MSZ w ciągu miesiąca uda się z wizytą do Kijowa, Waszyngtonu i Moskwy

Zaledwie jeden dzień wcześniej Prezydent Andrzej Duda zakończył obowiązkową izolację po zakażeniu koronawirusem. 5 stycznia podano informację, że test Andrzeja Dudy dał wynik pozytywny. To już drugi raz, kiedy prezydent zachorował. Tym razem jednak jak przekonuje, dzięki zaszczepieniu przebył chorobę lekko. Wcześniej zakażony został w październiku 2020 roku.

Duda zakpił z mediów

Prezydent Andrzej Duda w trakcie otwarcia imprezy charytatywnej uderzył w pewnym momencie w media spekulujące na temat zakażenia na COVID-19 oraz insynuacji, że na zawodach narciarskich na pewno się znajdzie. Przekonywał, żę to dzięki przyjęciu trzeciej dawki szczepionki, tym razem choroba przebiegała w bardzo delikatny sposób. Odniósł się także do sytuacji sprzed zaszczepieniem, gdzie wówczas mocno odczuwał pierwsze zarażenie koronawirusem.

W moim kalendarzu prezydenckim to jest jedno z najważniejszych wydarzeń w roku. Dostrzegam w nim kilka elementów. Media zresztą trafnie przewidziały, że Duda chociaż pewnie chory na Covid leży tam sztywny ale na pewno na ten maraton narciarski do Zakopanego przyjedzie. Nie mylili się. Mówię wszystkim, że już ozdrowiałem. Na szczęście tym razem choroba zupełnie nie była poważna

– stwierdził.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Impreza “12H Slalom Maraton” to wydarzenie charytatywne. Co roku uczestnicy, wśród których nie brakuje sportowców i celebrytów, mają za zadanie przejechać na nartach jak najwięcej kilometrów w ciągu 12 godzin. Za każdy pokonany kilometr sponsorzy wpłacają pieniądze zakopiańskiej fundacji “Handicap”. Imprezę wspierają znane marki, takie jak PZU i PKO BP.

Będąc na tym sportowym wydarzeniu, tworzymy coś dobrego, co ma ogromne znaczenie dla budowania społeczeństwa obywatelskiego. Tu się odbywa integracja przez sport. Dzięki niej nasza rzeczywistość staje się lepsza

– podkreślił prezydent.

Galeria zdjęć z otwarcia “12h Slalom Maraton”

PAP/Grzegorz Momot
PAP/Grzegorz Momot
PAP/Grzegorz Momot
PAP/Grzegorz Momot
PAP/Grzegorz Momot

sport.pl

Załamanie pogody; burze i silny wiatr

Załamanie pogody; burze i silny wiatr / Fot. CC0 Creative Commons

Niż znad Skandynawii

Z prognozy zagrożeń meteo Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że od godzin nocnych do wtorku na terenie całego kraju obowiązywać będą alerty pierwszego i drugiego stopnia przed porywistym wiatrem. Najgroźniej będzie na północy i wschodzie kraju, gdzie może wiać nawet do 100 km/h.

W rozmowie z portalem tvp.info rzecznik IMGW przekazał, że niż Gerhild znad Skandynawii, odpowiedzialny za zmiany w pogodzie, będzie się rozbudowywał.

Załamanie pogody; burze i silny wiatr

– Niż spowoduje, że w Polsce będziemy mieli silne porywy, szczególnie niebezpiecznie będzie na północy, tam nawet powyżej 100 km/h

– mówi Walijewski.

Jak dodaje, sytuacja zacznie być groźna w nocy z niedzieli na poniedziałek. Im dalej na południe tym wiatr będzie stopniowo słabł. Jednak w górach tej nocy będzie wiało nawet do 90 km/h. W nocy w górach wystąpią zawieje i zamiecie śnieżne.

W nocy szczególnie w północnej części kraju możliwe są opady śniegu do 5 cm; w tych regionach wystąpią również zawieje śnieżne. Walijewski wyjaśnia, że w poniedziałek nadal będzie niebezpieczny, silny wiatr.

– Porywy już nie tylko na Pomorzu, ale i w centrum kraju, do 100 km/h. Podobnie będzie na wschodzie kraju. W górach nawet do 120 km/h

– wylicza rzecznik IMGW.

Opady deszczu i deszczu ze śniegiem

Ekspert wskazuje, że w związku z frontem wystąpią przelotne opady deszczu i deszczu ze śniegiem. W godzinach wieczornych w poniedziałek opady te będą przechodziły w opady śniegu.

– Będą na tyle gęste, że będą ograniczały widzialność nawet do 300 m

– mówił Walijewski w rozmowie z tvp.info.

Jego zdaniem w wielu miejscach kraju mogą wystąpić również burze z wyładowaniami atmosferycznymi, czemu towarzyszyć będą zawieje i zamiecie śnieżne, możliwe zarówno na nizinach jak i w górach. Z kolei w nocy z poniedziałku na wtorek wystąpią opady śniegu nawet do 7 cm.

– Szczególnie niebezpieczna sytuacja będzie dzisiaj w nocy, w poniedziałek i w nocy z poniedziałku na wtorek. Później będzie się uspokajało. Oznacza to ponad dobę niebezpiecznego czasu, gdzie będziemy mieli silne porywy, zamiecie i zawieje śnieżne, ograniczenie widzialności. Te wyładowania atmosferyczne także będą niebezpieczna. Taka sytuacja jest rzadka, ale nie jest to anormalne zjawisko. To pokazuje, jak dynamiczna pogoda jest w Polsce

– podsumowuje Walijewski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

TVP INFO

najnowszy sondaż

Straż Graniczna patrolująca w okolicach Włodawy / Fot. PAP/Jacek Szydłowski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Według informacji przekazanych przez Straż Graniczną, w ciagu ostatniej doby do naszego kraju próbowało się przedostać 47 imigranctów
  • Po raz kolejny cudzoziemcy obrzucali polskie służby kamieniami oraz forsowali zasieki, a także próbowali wyrywać metalowe słupki
  • W zeszłym roku polską granicę próbowało przekroczyć blisko 40 tys. imigrantów, z czego sytuacja na granicy pogorszyła się w drugim półroczu
  • Zobacz także: Prokurator Instytutu Pamięci Narodowej unieważni wyroki stanu wojennego

W ciągu ostatniej doby na terytorium Polski, od strony białoruskiej chciało się przedostać łącznie 47 osób. Z tego, grupa 18 imigrantów wspierana przez białoruskie służby, próbowała siłowo sforsować zasieki postawione w okolicach miejscowości Mielnik w powiecie się miatyckim w wojewórdztwie podlaskim, gdzie granicę ochraniają polskie służby. Rozrywali oni ogrodzenie oraz wyrywali metalowe słupki. I tym razem nie obyło się bez rzutów kamieniami i konarami w kierunku naszych pograniczników. Na szczęście tym razem nie ucierpiał żaden mundurowy.

Sytuacja na granicy

W zeszłym roku polska Straż Graniczna zanotowała ok. 39,7 tys. prób nielegalnego przekroczenia wschodniej granicy państwowej. W grudniu to ponad 1,7 tys. prób, w listopadzie – 8,9 tys., w październiku – 17,5 tys., we wrześniu – 7,7 tys., zaś w sierpniu, kiedy zaczął się cały proceder – 3,5 tys.

Natomiast w styczniu tego roku liczba prób przekroczyła 500. W minioną sobotę odnotowano 54 przypadki przejścia. Funkcjonariusze zatrzymali grupę 31 mężczyzn, obywateli Iranu, w okolicach miejscowości Narewka, na odcinku chronionym przez oddział SG. Z kolei koło Czeremchy i Michałowa służby białoruskie uszkadzały concertinę oraz rzucały szklanymi butelkami, kamieniami i kłodami drewna w patrole polskie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Operacja hybrydowej destabilizacji Polski

W sobotę rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego odniósł się do obecnej sytuacji na granicy z Białorusią. Poinformował on wówczas, że Mińsk nadal będzie kontynuować operację destabilizującą Polskę, Unię Europejską oraz kraje Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Operacja hybrydowa wykorzystująca szlak migracyjny do destabilizowania Polski trwa. Służby białoruskie wraz z cudzoziemcami dalej atakują naszą granicę i polskie patrole. Te działania wpisują się w agresywną wobec NATO politykę Kremla. Wroga operacja będzie kontynuowana

– napisał na Twitterze Stanisław Żaryn.

dorzeczy.pl

Straż Graniczna

Straż Graniczna / Fot. Twitter/ Straż Graniczna

  • W operacji wsparcia Policji Republiki Macedonii Północnej weźmie udział szesnastu funkcjonariuszy Straży Granicznej.
  • Wszyscy w ubiegłym tygodniu odbyli kurs przygotowujący funkcjonariuszy do realizacji zadań służbowych podczas misji zagranicznych.
  • Od 2016 r. zostało zrealizowanych 54 edycji wspólnych operacji, w których wzięło udział 1 tys. 390 funkcjonariuszy.
  • Zobacz także: Skarby polskiej ziemi. Rozpoczęto przemysłowe wydobycie bursztynu w okolicy Lubartowa

Funkcjonariusze Śląskiego Oddziału Straży Granicznej

Por. Michalska poinformowała o rozpoczęciu kolejnej edycji wspólnej operacji wsparcia Policji Republiki Macedonii Północnej. Na Bałkany w niedzielę udało się szesnastu funkcjonariuszy ze Śląskiego Oddziału Straży Granicznej, którzy na co dzień pełnią służbę w komendzie oddziału w Raciborzu. Wszyscy w ubiegłym tygodniu odbyli kurs przygotowujący funkcjonariuszy do realizacji zadań służbowych podczas misji zagranicznych. Kurs ten zorganizował dla nich Ośrodek Szkoleń Specjalistycznych SG w Lubaniu.

Przed wyjazdem trenowali umiejętności strzeleckie, ćwiczyli taktykę realizacji czynności służbowych w obiektach zurbanizowanych. Szkolenie obejmowało również procedury zatrzymywania oraz doprowadzania osób zatrzymanych, ewakuację i samoewakuację z pojazdu, zasady udzielania pierwszej pomocy oraz przemieszczania się pojazdów uprzywilejowanych w kolumnie. Ponadto uczestniczyli w wykładach na temat tradycji i kultury macedońskiej

– sprecyzowała oficer.

Rzecznika SG podała, że udział Polaków w tej operacji jest zaplanowany do 21 lutego. Wyjazd polskich pograniczników został zorganizowany na wniosek Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Republiki Macedonii Północnej.

Polski kontyngent będzie stacjonował w rejonie placówki Novo Selo i będzie realizował zadania na granicy macedońsko-greckiej. Polscy strażnicy graniczni będą wspierać macedońskie służby graniczne w ochronie granicy państwowej przed nielegalną migracją – poprzez zapobieganie nielegalnym przekroczeniom granicy oraz kontrolę autentyczności dokumentów

– poinformowała.

Dowódca służył na granicy amerykańsko-meksykańskiej

Por. Michalska dodała, że dowódcą polskiego kontyngentu jest zastępca komendanta PSG w Katowicach-Pyrzowicach. To major SG Przemysław Starczewski, który brał wcześniej udział w misjach zagranicznych, m.in. na granicy amerykańsko-meksykańskiej.

Major Starczewski jest członkiem Krajowej Rezerwy Ekspertów wchodzących w skład Europejskiej Straży Granicznej i Przybrzeżnej. W 2014 roku uczestniczył w wymianie rządowej, organizowanej przez Departament Stanu USA, w ramach której był oddelegowany m.in. na granicę z Meksykiem realizując program dotyczący zwalczania handlu ludźmi

– powiedziała por. Anna Michalska.

Rzeczniczka SG zwróciła też uwagę, że mjr Starczewski w 2019 roku we Włoszech uczestniczył “w serii symulowanych treningów dotyczących nielegalnej migracji organizowanych przez OSCE (Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie)”.

Oficer zwróciła uwagę, że dowódca kontynentu, który rozpoczyna tegoroczną misję Polaków w Macedonii Północnej, brał także udział w licznych szkoleniach i konferencjach międzynarodowych organizowanych przez Frontex oraz Agencję Unii Europejskiej ds. Szkolenia w Dziedzinie Ścigania (CEPOL, ang. European Union Agency for Law Enforcement Training).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Por. Michalska przypomniała, że funkcjonariusze Straży Granicznej już od 2016 roku biorą udział we wspólnych operacjach wsparcia Policji Republiki Macedonii Północnej. Według niej, w tym czasie zostało zrealizowanych 54 edycji wspólnych operacji, w których wzięło udział 1 tys. 390 funkcjonariuszy reprezentujących wszystkie oddziały i ośrodki szkolenia SG. 

Niezależna

Wojciech Jaruzelski wprowadza stan wojenny

Wojciech Jaruzelski wprowadza stan wojenny / Fot. You Tube/ Krzysztof W.

Część orzeczeń zostanie unieważniona

Pion śledczy IPN w Warszawie na podstawie przepisów ustawy z 23 lutego 1991 roku o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego prowadzi działania prawne mające na celu stwierdzenie nieważności orzeczeń sądów oraz byłych kolegiów ds. wykroczeń, które zapadły w Warszawie i na terenie dawnego województwa stołecznego w okresie obowiązywania stanu wojennego.

Osoby pokrzywdzone wydanymi w tych sprawach orzeczeniami sądów oraz kolegiów ds. wykroczeń, które nie uzyskały jeszcze stwierdzenia ich nieważności, mogą kierować korespondencję do Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie, 00-207 Warszawa Pl. Krasińskich 2/4/6, tel. 22-860-70-79, faks 22-860-70-71, mail: [email protected].

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rzeczpospolita

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Depositphotos

Lepiej późno, niż wcale

W 1791 roku we Francji zniesiono prawo zakazujące współżycia pomiędzy osobami blisko spokrewnionymi. Dopiero w tym roku kazirodztwo ponownie ma zostać prawnie usankcjonowane. Wszystko za sprawą głośnej w ubiegłym roku sprawy byłego socjalistycznego europosła Oliviera Duhamela, oskarżonego o wykorzystywanie seksualne swojego małoletniego pasierba.

Duhamel był znanym wykładowcą akademickim i europosłem Partii Socjalistycznej w latach 1997-2004. Ponownie zrobiło się o nim głośno za sprawą książki „La Familia Grande” autorstwa jego pasierbicy, Camille Kouchner. Ujawniła ona w swojej publikacji, że Duhamel gwałcił i wykorzystywał seksualnie jej brata, a o całej sprawie wiedziały kręgi paryskich intelektualistów.

“Owoce” rewolucji francuskiej

Sprawą domniemanych przestępstw seksualnych od stycznia ubiegłego roku zajmują się francuscy śledczy. Przede wszystkim książka napisana przez Kouchner przełamała społeczne tabu wokół związków kazirodczych.

Zmiany prawne zapowiedziane przez sekretarza stanu ds. ochrony dzieci Adriena Taqueta są więc odpowiedzią na wspomnianą aferę. Zdaniem polityka należy wprowadzić całkowity zakaz kazirodztwa, bo obecnie niezgodne z prawem jest jedynie utrzymywanie relacji seksualnych między spokrewnionymi osobami, gdy co najmniej jedna z nich jest nieletnia.

Nie do końca w dobre intencje obecnej władzy wierzą jednak organizacje broniące ofiar przemocy seksualnej. Uważają one, że prezydent Emmanuel Macron po kwietniowych wyborach nie dotrzyma swojej obietnicy.

Zakaz kazirodztwa został zniesiony we Francji w 1791 roku, co było jednym z następstw Rewolucji Francuskiej. Uchylono go więc w ramach walki z „chrześcijańskimi normami etycznymi”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Autonom

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot:Pixabay

  • Ogromne złoża bursztynu znajdują się w okolicy Lubartowa na Lubelszczyźnie.
  • Państwowy Instytut Geologiczny już w 2012 roku ogłosił, że na Lubelszczyźnie znajdują się duże pokłady bursztynu.
  • Lubelskie złoża są szacowane na 1,5 tys. ton, czyli 25 razy więcej niż nad Bałtykiem.
  • Zobacz także: Brytyjski minister zdrowia zapowiada zniesienie certyfikatów covidowych

Złoża odkryto przypadkiem

Państwowy Instytut Geologiczny już w 2012 roku ogłosił, że na Lubelszczyźnie znajdują się duże pokłady bursztynu. Odkryto go przypadkiem, w trakcie poszukiwania gazu łupkowego. Informacja o ogromnych złożach nie przebiła się do opinii publicznej, ale o bursztynie z okolic Lubartowa będzie w najbliższych kwartałach coraz głośniej, bo pierwsza firma przystąpiła do komercyjnego wydobycia bursztynu w okolicach Lubartowa, a kolejne przygotowują się do tego. Lubelskie złoża są szacowane na 1,5 tys. ton, czyli 25 razy więcej niż nad Bałtykiem.

Pierwszą firmą, która eksploatuje lubelskie złoża bursztynu na skalę przemysłową jest Stellarium. Koncesję na wydobycie otrzymała w 2018 roku, a przez kolejne miesiące trwało opracowywanie metody, która pozwoli w najtańszy i najsprawniejszy sposób eksploatować złoża. Do tej pory Stellarium wydobyło, oczyściło i zważyło ok. 30 ton bursztynu. Większość urobku nie nadaje się jednak do wykorzystania przez jubilerów, bo to drobne elementy ważące nie więcej niż 2 gramy.

W czerwcu z komercyjnym wydobyciem bursztynu wystartuje firma White Amber. Prezes Łukasz Jaczyński ma nadzieję, że dziennie uda się wydobywać 100 kg dziennie. Firma zamierza sprzedawać część urobku do Chin, gdzie drobne bursztyny wykorzystywane są m.in. do wypełniania poduszek i materacy. Największe wydobyte okazy mają trafiać do polskich jubilerów.

Wiele zastosowań kamienia szlachetnego

Lubelski bursztyn jest łatwy do wydobycia, ale firma, która jako pierwsza rozpoczęła eksploatację, wydobywa głównie drobnicę. W przeciwieństwie do bałtyckiego bursztynu, ten zalega znacznie płycej niż bałtycki, więc jego wydobycie jest tańsze.

Prawdziwy, autentyczny, naturalny bursztyn dość łatwo rozpoznać: w słonej wodzie unosi się, natomiast w wodzie słodkiej opada na dno, po lekkim podgrzaniu wydziela zapach żywicy, a po potarciu go kawałkiem materiału, najlepiej wełny, przyciąga kawałki papieru.

Prozdrowotne i lecznicze właściwości bursztynu znane i cenione były już w czasach starożytnych. Bursztyn stosowano w całości, robiąc z niego naszyjniki i ozdoby, których noszenie miało być korzystne dla zdrowia, jak i w formie maści, proszku i nalewek. Nalewka z bursztynu może być stosowana wewnętrznie lub zewnętrznie.

Polski bursztyn od lat cieszy się dużym zainteresowaniem klientów w Chinach. Jest uważany za jeden z siedmiu atrybutów Buddy i zaklętą duszę tygrysa.

– Według Chińczyków osoba nosząca bursztyn jest światła, wyedukowana. Zajmuje wysokie miejsce na drabinie społecznej

– mówił w rozmowie z money.pl Adam Pstrągowski, prezes firmy jubilerskiej S&A.

Być może lubelski bursztyn uda się wykorzystać również przy tworzeniu ozdobnych ścianek czy płytek dekoracyjnych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Stronazdrowia, Wprost

Novak Djoković

Novak Djoković nie zagra w Australian Open / fot. PAP/EPA/JAMES ROSS

Serb nie weźmie udziału w turnieju

Sprawa 34-letniego zawodnika z Belgradu trafiła do sądu federalnego po tym, jak jego adwokaci złożyli odwołanie od decyzji ministra ds. imigracji Australii Alex Hawke o ponownym cofnięciu wizy sportowca.

Prawnicy tenisisty na początku niedzielnej rozprawy podnieśli ten wątek i wskazali, że niechęć do szczepień równie dobrze może wzrosnąć, gdy tak popularna osoba, jak Djoković nie będzie mogła zagrać w Melbourne, zostanie wydalona, a jego kariera dozna w ten sposób wyraźnego uszczerbku.

Prawnicy Novaka Djokovica zapowiedzieli już podjęcie dalszych działań, aby powstrzymać deportację Serba. Sąd ogłosił kolejną przerwę w posiedzeniu.

Turniej bez mistrza

Australijski sąd najwyższy w niedzielę o godz. 9.30 czasu lokalnego rozpoczął rozpatrywanie ciągnącej się już od ponad tygodnia sprawy lidera rankingu tenisistów. Sesja sądu była transmitowana online, ale serbskiego tenisisty nie można było zobaczyć na przekazie. Podtrzymanie decyzji o anulowaniu wizy zawodnika oznacza, że tenisista zostanie deportowany i nie będzie mógł wziąć udziału w Australian Open. Serb może otrzymać również z zakaz wjazdu do tego kraju na okres do trzech lat.

Mający w dorobku dziewięć triumfów w rozgrywanej w Melbourne imprezie zawodnik z Belgradu kilkanaście dni temu poinformował, że otrzymał zaświadczenie lekarskie. Zwalniało ono tenisistę z obowiązkowego szczepienia przeciwko COVID-19. Zawodnik wyruszył z ważnym dokumentem do Australii. Służby graniczne cofnęły jednak jego wizę i prosto z lotniska przetransportowały do hotelu, gdzie zakwaterowane są osoby ubiegające się o azyl.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

PAP