Bartosz Kopczyński

Bartosz Kopczyński / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Zobacz także: Robert Bąkiewicz napisał list do ministra kultury. Chodzi o grabież dzieł sztuki przez Niemców

Jakub Zgierski: Czym zajmuje się Towarzystwo Wiedzy Społecznej w Toruniu, którego jest Pan członkiem?

Bartosz Kopczyński: Towarzystwo Wiedzy Społecznej jest oddolną inicjatywą grupy przyjaciół, którzy spotkali się w ramach toruńskich Rot Niepodległości. Wymieniając poglądy, doszliśmy do wniosku, że trzeba się jakoś sformalizować, aby mieć możliwość tworzenia wspólnego dorobku i głoszenia go światu. I tak wiosną 2021 r. powstało stowarzyszenie pod nazwą Towarzystwo Wiedzy Społecznej. W ten sposób krzewimy wiedzę społeczną i staramy się wypracować złożoną koncepcję życia społecznego. Chcemy opisać taką wizję społeczeństwa, w którym chcemy żyć, i które będzie dobre dla naszych dzieci.

W ostatnim wywiadzie z serii poruszyliśmy wątek przemian w polskim systemie edukacji po 1989 roku. Zdążył już Pan wskazać wiele negatywnych tendencji, ale podejrzewam, że to dopiero początek wyliczanki…

Kolejne ekipy reformujące starały się wykazać swoja dobrą wolę i skuteczność, więc urzędnicy zawsze wpadali na ten sam genialny pomysł, że wykorzystają statystykę. W papierach musiało się zgadzać, wdrożono więc całe mnóstwo papierowych procedur, które miały udowodnić, że jest świetnie i dokonuje się postęp. Ewaluacje, monitorowanie, pomiary, sprawozdania, średnie staninowe, ścieżki edukacyjne, stworzono mnóstwo aberracyjnych wydruków, które były całkowicie zbędne, ale skutecznie obciążały nauczycieli katorgą i odrywały od pracy z uczniami, pogłębiając frustrację. Samorządy traktowały szkoły jak piąte koło u wozu i źródło kosztów, dlatego starały się je ograniczyć. Najprościej było redukować koszta ludzkie, więc ograniczano ilość oddziałów klasowych, likwidowany małe szkoły wiejskie, wypychano dobrych nauczycieli z zawodu i przyjmowano tańszych.

Z pewnością nie wpłynęło to zbawiennie na ogólny poziom edukacji, zgadza się?

Szkoły, potraktowane jak przedsiębiorstwa komercyjne, które powinny przynosić natychmiastowy zysk, konkurując na otwartym rynku edukacyjnym, musiały przymilać się do rodziców i uczniów, obiecując dużo i zaniżając poziom. Na siłę tworzono modne profile humanistyczne, a likwidowano potrzebne techniczne, przez co dziś mamy za mało fachowców, a za dużo prekariuszy. Społecznym fetyszem stało się wyższe wykształcenie, wyniesiono bowiem jeszcze z dawnych czasów przeświadczenie, że to oznacza elitę, awans społeczny i wyższe zarobki. Państwo usilnie promowało taką działalność, z dumą chwaląc się, że Polacy ruszyli na studia. Powstał ogrom uczelni wyższych, które przyjęły ilość zamiast jakości. Ponieważ dla nowoczesnych wykształciuchów nie jest ważne, z czego mają dyplom, rozwinięto takie kierunki, które nawet głąb potrafi ukończyć. W połączeniu z brakiem egzaminów wstępnych doprowadziło to do masowego obniżenia jakości wykształcenia.

Reformy, a właściwie „deformy”, zostały wprowadzone w obrębie systemu, za pomocą odgórnych decyzji instytucjonalnych. Co natomiast mógłby Pan powiedzieć w kontekście procesów (anty)kulturowych, które dotknęły polską rodzinę?

Rozwój Internetu, gier platformowych, mediów społecznościowych, platform serialowych i smartfonów dał nową energię antykulturze. Większość dzieci ma konsolę oraz telefon i zanurzona jest w Internecie. Treści, na jakie trafiają, zazwyczaj są antywychowawcze. Poza tym ich mózgi bombarduje się takimi ilościami dopaminy, że nie są w stanie skupić się na nauce ani nawet przeczytać książki. Ilość czasu, jaki tracą na te rozrywki, nie pozwala im na właściwy rozwój i pracę nad sobą. Dzieje się to dzięki przyzwoleniu dorosłych, którzy im to umożliwiają. Jednym ze społecznych skutków antykultury jest rozpad rodzin i tradycyjnych więzi międzyludzkich. Dzieci tracą pierwsze i naturalne środowisko wychowawczo-edukacyjne. Nie ma kto wychowywać, bo nie ma ojców. Zostali wypchnięci za granicę przez III RP, bo w Polsce zlikwidowano miejsca pracy, które utworzono na Zachodzie. Inni tyrają na trzech etatach. Niektórzy sami odeszli od żon do nowych partnerek, inni zostali odrzuceni przez żony na rzecz nowych partnerów. Jeszcze inni uwierzyli w bajki psychopedy i stali się dla swych dzieci kumplami, zamiast autorytetami. Niektórzy rodzice starają się wyrównać dysfunkcje rodziny nadopiekuńczością i oferowanym przez psychopedę psychologizmem. Zamiast wychowania przez autorytet dają dzieciom terapie.

W swoich pracach często pisze Pan o tzw. nurcie pajdocentrycznym, który koncentruje się na dziecku, a nie samym procesie wychowania i edukacji, w tym przekazywaniu wartości. Wydaje się, że we współczesnych szkołach rzeczywiście wszystko kręci się wokół ucznia i jego „dobrego” samopoczucia.

Jednym z głównych założeń metodycznych po 1989 r. poza rozbuchaniem praw wszelakich stała się indywidualizacja. Nastąpił dynamiczny rozwój Specjalnych Potrzeb Edukacyjnych (w skrócie SPE), z których najbardziej znane to: dysleksja, dysortografia, dyskalkulia, dysgrafia, obniżony potencjał intelektualny, Zespół Aspergera, ADHD i wiele innych. Zaczęły one być masowo diagnozowane przez poradnie psychologiczno-pedagogiczne. Ten instrument miał pomóc dzieciom, które mają takie problemy, w praktyce jednak bardzo szybko zostało to przejęte przez leniwych uczniów i ich rodziców w tym celu, aby uniknąć wysiłku. Niestety przez to przypadki rzeczywistych potrzeb giną w natłoku sytuacji nieuzasadnionych. Każdy uczeń ma być traktowany indywidualnie, więc szkoła musi dostosować wymogi podstawy programowej i swoją pracę do jego cech. Jest to obecnie zjawisko masowe i powoduje ogromny zamęt i obniżenie poziomu nauczania dla wszystkich. Nie jest bowiem możliwe w warunkach szkoły masowej dostosowanie jej wymogów bez obniżenia poziomu. Sama ilość czasu, który nauczyciele zużywają na dostosowania, skutecznie ogranicza pracę na lekcji. Oficjalnie indywidualizacja działa, w rzeczywistości jest fikcją, o czym nikt nie chce mówić.

Rozmawiał Jakub Zgierski

Do tej pory w Mediach Narodowych ukazały się cztery rozmowy z Bartoszem Kopczyńskim poświęcone rewolucji w pedagogice i destrukcyjnym planom szykowanym przez globalistów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Flaga Litwy

Flaga Litwy / Fot. YouTube

Poprawa sytuacji Polaków na Litwie?

Litewski Sejm zatwierdził wprowadzenie zmian w pisowni nazwisk w dokumentach tożsamości. Polskie nazwiska będą mogły być od teraz zapisywane w litewskich dokumentach w oryginale. Ustawę w ostatnim głosowaniu poparło 82 posłów w 140-osobowym Sejmie. 37 opowiedziało się przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu. Ustawa wejdzie w życie po podpisaniu jej przez prezydenta Litwy.

To bardzo ważny krok, zarówno pod względem obrony praw człowieka, jak i polityki bezpieczeństwa. Mając na uwadze nasze sąsiedztwo, jest to przede wszystkim kwestia obrony godności człowieka

– powiedziała przewodnicząca parlamentu Viktorija Czmilyte.

Wprowadzono litery takie jak: „w”, „q” i „x”, których nie ma w litewskim alfabecie. Jest to słuszny krok i ułatwia on weryfikację oraz pisownię wielu osobom pochodzenia innego niż litewskie. Przyjęty we wtorek dokument legalizuje pisownię nielitewskich nazwisk alfabetem łacińskim.

Wraz z przyjęciem ustawy rezygnuje się też z zapisu nielitewskich nazwisk w litewskim brzmieniu. Oznacza to, że po wejściu w życie ustawy można będzie używać dwuznaków, na przykład „cz” albo „rz”, albo poprawnego zapisu imienia „Anna”, które w wersji litewskiej zapisywane jest jako „Ana”

– podaje tvp.info.

To jest bardziej skomplikowana kwestia. Dla jej rozstrzygnięcia trzeba będzie popracować nad stworzeniem koalicji ponadpartyjnej

– powiedział doradca przewodniczącej Sejmu Aleksander Radczenko.

Nadal są pewne braki

Możliwości zapisywania nazwiska w formie oryginalnej w litewskich dokumentach tożsamości od lat domagają się Polacy mieszkający na Litwie. Naród litewski jednak w tym temacie jest podzielony. Jedni są za zmianami, inni sądzą, że to zagrożenie utratą statusu języka państwowego. Ustawa wyklucza jednak możliwość używania znaków diakrytycznych, czyli np. „ą” czy „ł” czy „ń”.

https://twitter.com/MarekKuchcinski/status/1483408062866235392

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pexels

Szanowni czytelnicy! Wsłuchując się w sprawy rodzinne wielu osób dotkniętych kryzysem relacji rodzinnych, aż do ich rozpadu włącznie, we Wspólnocie Trudnych Małżeństw „Sychar”, oraz na gruncie mojej trzydziestoletniej pracy zawodowej, podjęłam się opisania ukrytej sfery duchowych zagrożeń, która, moim zdaniem także, negatywnie odzwierciedla się, niekiedy, a może jednak odważnie napiszę: zawsze po latach, w losach życiowych wielu osób. Moim celem nie jest opis zniewoleń (są przedstawione w publikacjach katolickich przez kompetentnych księży), ani dalekosiężna analiza psychologiczna stosowanych terapii i ich podstaw naukowych, gdyż byłaby to praca co najmniej doktorska. Czuję potrzebę informowania, ostrzeżenia i przekazania wiedzy, której źródłem jest moja praca i bezpośrednie doświadczenie zawodowe, dla celów praktycznych. Wydaje się, że coraz bardziej potrzebujemy rozeznania w zmieniającej się kulturze, która proponuje nie zawsze rzeczywiście dobre, kierunki rozwoju człowieka.

Zobacz także: Robert Bąkiewicz napisał list do ministra kultury. Chodzi o grabież dzieł sztuki przez Niemców

W poszukiwaniu dróg rozwoju osobowości

Od wielu lat w przestrzeni publicznej pojawiają się nowe propozycje służące rozwojowi osobowości człowieka, otwierające horyzonty, obiecujące wzrost wewnętrzny, który ma rozwiązać problemy na linii ja – otoczenie (rodzina – praca) i prowadzić wprost do szczęścia, a zwłaszcza sukcesu ekonomicznego. Z pewnością wiele z nich faktycznie wspomaga i pobudza proces dojrzewania osobowego, ale są też takie, które szkodzą. Słowem otwierającym i zachęcającym do korzystania z nich jest często stres, wszędobylski i faktycznie trudny do wyeliminowania. I tak można znaleźć promowane przez samorządy i uczelnie wyższe, cieszące się jeszcze autorytetem z poprzednich dekad, kursy kwantowej zmiany myślenia, neurolingwistycznego programowania siebie i otoczenia, rozwiązywania uwikłań i splątań rodzinnych metodą Berta Hellingera, zgłębiania podświadomości medytacją buddyjską, uwolnienia energii ciała jogą kundalini, okiełznania fobii i lęków hipnoterapią, otwarcia ponadzmysłowego metodą Reiki.

„Czerpać z życia i prawdziwie się odprężać, usuwać napięcia” pomaga, bioenergoterapia, oddech biodynamiczny, pranayama, metoda Lowena, masaż polinezyjski, taniec socjalny, praktyka 5 rytmów, rozmowa z duszą – sesja regresywna, jasnowiedza, nowoczesna wiedunka, albo szeptucha, podróż poza tu i teraz, kontakt z wyższą jaźnią, – moc siły życiowej, analiza trudnych relacji karmicznych, zaklęta moc Twojego rodu, zdrowy tumiwisizm – transfering rzeczywistości. W domu przepływ energii regulują łapacze snów pod dyktat feng shui, a ciało zdobi tatuaż mehendi ku czci różnych hinduskich, afrykańskich, azjatyckich bóstw. Można też „zakwestionować stresujące myśli”, użyć uzdrawiająca moc pola serca i skorzystać z kwantowych narzędzi transformacji osobistej (cokolwiek to znaczy). Powyższe propagują utytułowani lekarze, psycholodzy, terapeuci z certyfikatami. Oferty pojawiają się w gabinetach, ośrodkach, i miejscach publicznych obdarzanych powszechnie zaufaniem. Członkowie rodzin olśnieni nowymi możliwościami finansują sobie wzajemnie kursy, festiwale, ewenty, od których aż kipi w miejskich informatorach wraz z cennikami (dochodowa działalność gospodarcza). Zmiany następują, oczywiście. Obejmują dezorganizację życia najbliższych z rozwodem włącznie, wprowadzenie dorastających dzieci w przestrzeń okultystyczną, która daje niezwykłą moc…chwilowo. W dłuższej perspektywie owocuje utratą systemu wartości, zdrowia psychicznego, możliwości uczenia się i pracy. Osiągania dojrzałej struktury osobowości opartej na zdrowych podstawach.Warto przyglądać się, który kierunek “rozwoju osobistego” obierają nasze żony, córki, siostry, kuzynki, matki, mężowie, synowie, bracia, kuzyni i ojcowie. Z praktyki pracy w poradni psychologiczno-pedagogicznej znam sprawy rodzin uwikłanych w gusła słowiańskie, astrologię i gwiezdną magię oraz inne praktyki ezoteryczne. Losy tych osób zwyczajnie przerażają. Opuszczając przestrzeń kultury chrześcijańskiej na rzecz neopoganizmu, zostały one narażone na wpływy takich sił, których źródła nie znamy. Jedyny ratunek w myśli Marii Konopnickiej: „Zachowajcie własną tożsamość, bo wchłoną was pogańskie narody. Pamiętajcie mowę ojczystą, kulturę, wiarę męczenników, honor bohaterów i mądrość uczonych. Jesteście przecież Królewskim Potomstwem. Was nie musiała karmić dzika wilczyca. Waszą Matką jest Ojczyzna, Niebieska Królowa Częstochowska, a Ojcem jest Wam Niebios Pan”.

Oby początek “rozwoju” nie stał się faktycznym początkiem rozkładu

Po wprowadzeniu czytelników w powyższy temat, chciałabym teraz skorzystać z przemyśleń osoby, która bezpośrednio spotkała się na przestrzeni ostatnich 10 lat z ingerencją współczesnych sposobów na bytową zmianę i przeobrażenie. W życiu człowieka przychodzi moment w którym, po skończeniu edukacji, założeniu rodziny, zdobyciu wymarzonej pracy, mieszkania, domu, auta oraz kupieniu psa lub kota zaczyna szukać nowych horyzontów. 

Częściej żony i matki niż mężowie i ojcowie próbują odkryć nowe pokłady drzemiące w nich samych. Ta naturalna dla człowieka chęć rozwoju staje się powodem otwarcia na “nowe ekscytujące doznania”. 

Odpowiednio przygotowani specjaliści, na  promowanych również przez samorządy kursach i szkoleniach, czekają tylko  na ten moment, by zaproponować cały wachlarz nowych umiejętności i doznań. Ów rozwój zazwyczaj implikuje troska o zdrowie psychiczne i fizyczne, które zwykle zagrożone jest narastającym stresem, wywołanym życiem rodzinnym, zawodowym, społecznym. Wiele potrzeb ulega frustracji, człowiek odczuwa ucisk i niespełnienie, jakiś brak bądź nadmiar. Pod tym hasłem redukcji stresu i powrotu do dobrostanu, poznamy filozofię życia “szczęśliwych Słowian”, zaprogramujemy „wolny wybór” terapią Hellingera, zgłębimy własny byt medytując z Buddą, uwolnimy energię cielesną poprawiając jego gibkość, ćwiczeniami jogi kundalini, skonsultujemy decyzje życiowe z mistrzem Reiki.. etc. Oferta jest przebogata i obiecująca. Ten nowo odkryty “piękny i rozwijający świat nowych doznań oraz możliwości”, daje (chwilowo) ukojenie zmysłów i poczucie wyjątkowości. Pozwala zrównać się marnemu wcześniej człowiekowi, z jego stwórcą, a nawet przejąć całkowitą władzę nad swoim życiem (wola boża nie istnieje). Różnorodne techniki z pogranicza okultyzmu, magii innych pozazmysłowych źródeł (nazywam je prywatnie „nie na rozum”) będą temu służyły. Niezauważalnym kosztem tej niezwykłej osobowej przemiany, oprócz niebagatelnych pieniędzy wydanych na sesje, które należy szacować na kilka tysięcy złotych,  stają się rozbite małżeństwa, zdestabilizowane psychicznie, a niekiedy nawet wykolejone dzieci, zerwane więzi rodzinne i środowiskowe. Trzeba też przyjąć w cenie i w świetle wiary katolickiej, że czeka „przemienionych” – odstępujących od wiary chrześcijańskiej, wieczne potępienie, które ze świadomości prawie zbiorowej, zostało wyeliminowane. Do ery rozwiniętych technologii zwyczajnie to pojęcie nie pasuje. Pachnie strychem, ciemnotą, ciemnogrodem…

Zachęcam, przy współpracy moich rozmówców, którzy służą swoimi doświadczeniami i wiedzą, by dokładnie przyglądać się proponowanym warsztatom, kursom, terapiom, a także szkołom, oby początek “rozwoju” nie stał się faktycznym początkiem rozkładu. Taki, ostrzegawczy, jest w zamyśle cel tego felietonu. Kończąc podkreślę jeszcze raz, że wiele ofert, niby pielęgnujących zdrowie, psychikę etc ma swoje korzenie w obcych kręgach kulturowych, całkowicie odmiennych duchowościach, nieprzystających do kultury chrześcijańskiej. Pamiętajmy dwuwiersz Karola Balińskiego:Tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem, Polska jest Polską, a Polak Polakiem”, który tak prosto scala naszą tożsamość narodową z wiarą (umysł z duszą).

Agata Pielka, pedagog – terapeuta, specjalista pomocy psychologiczno-pedagogicznej I stopnia. Członek WTM „Sychar”

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Okładka książki "Lichwa. Likwidator życia, szczęścia i majątku!", autorstwa dr Miry Modelskiej-Creech.

Okładka książki "Lichwa. Likwidator życia, szczęścia i majątku!", autorstwa dr Miry Modelskiej-Creech. / Fot. Kolaż Wydawnictwo 3DOM/Pixabay

Dr Mira Modelska-Creech poświęca zatem najpierw uwagę początkom procederu, odkrywając przed Czytelnikiem kolejne karty historii. Każdy, kto uważa wpływ lichwy na życie dawnych Polaków za mało znaczący, z pewnością powinien pochylić się nad tą pozycją. Zagłębiając się w książkę dr Modelskiej, Czytelnik poznaje historie Polaków sprzed wieków, których życie naznaczyło boleśnie spotkanie z nieuczciwym, złodziejskim i złowrogim geniuszem lichwiarzy. Autorka przybliża mu losy ziemskich rodzin, których majątki zostały z dnia na dzień zagrabione w świetle “prawa”. Bezczelne przejęcie całych gospodarstw i dworów, zniszczyło życie tysięcy naszych przodków.

Zobacz także: Czym jest faszyzm? Garść faktów [+WIDEO]

Aby lepiej zrozumieć emocje i ból straty, dr Mira Modelska przedstawia historię dworu Stara Hańcza, jednego z wielu, które żarłocznie zagrabił Skarb Państwa. Ziemie dookoła tej pięknej posiadłości przekazano Skarbowi Państwa.

Historia Starej Hańczy, poczynając od przełomu XIX i XX wieku, kiedy to właściciele ziemscy łupieni byli instrumentem lichwy, pokazuje, iż w Polsce po wojnie, w imię tzw. sprawiedliwości społecznej, wyrażonej za pośrednictwem dekretu Bieruta oraz tzw. reformy rolnej, ziemie należące do rodzin, przez stulecia je kultywujących, zostały z dnia na dzień odebrane właścicielom przez komunistyczne dekrety. I tak władze „rewolucyjne” w imię „bandyckiego prawa”, które w gruncie rzeczy było nieznanym dotąd bezprawiem, czyniły nędzarzy z ludzi, którzy przez całe wieki oddawali się kultywacji dóbr ziemskich, częstokroć za cenę wielkich wyrzeczeń i podejmowanego ryzyka.

Wszystko to, jak wskazuje Autorka, nie miałoby miejsca, gdyby nie rozwój wszechobecnej lichwy. A ta przecież nie zniknęła w ostatnich czasach! Co więcej, ma się tak dobrze, jak jeszcze nigdy wcześniej. Dr Mira Modelska odważnie i bez kompromisów ukazuje mechanizmy rządzące współczesnym światem, w którym lichwa tak doskonale się zadomowiła. Gorąco zapraszamy do zakupu tej otwierającej oczy pozycji na stronie internetowej Wydawnictwa 3DOM.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Pokrywa kanalizacyjna

Pokrywa kanalizacyjna / Fot. Pixabay

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji i badający dla spółki eksperci z Politechniki Krakowskiej zakończyli badanie przyczyn awarii rurociągu pod dnem Wisły. Jak ustalili, uszkodzenie było skutkiem niepoprawnego zaprojektowania rurociągów w 2006 r.

Nie zaplanowano wtedy odpowiedniego drenażu, który pozwoliłby na odprowadzanie z przestrzeni wokół rurociągów zbierających się tam przez lata wody i ścieków. Błędnie założono, że rury będą w 100 procentach szczelne przez wiele lat. Jednak zbierający się nadmiar wody i nieczystości wytworzył ciśnienie, które w końcu wysadziło beton, którym zalane były rury, co doprowadziło do ich uszkodzenia

– przekazało Radio Zet.

Na podstawie wniosków końcowych MPWiK ma złożyć zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Prokuratura przygląda się awarii “Czajki”

Obecnie warszawska Prokuratura Regionalna prowadzi postępowanie ws. awarii “Czajki”. Przedmiotem w tej sprawie jest niedopełnienie obowiązków przez urzędników oraz sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia w postaci zagrożenia epidemiologicznego i spowodowania zniszczenia w świecie roślinnym lub zwierzęcym.

Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji w Warszawie wydało na usuwanie skutków awarii kolektorów przesyłających ścieki do oczyszczalni “Czajka” w 2019 i 2020 r. oraz na budowę nowego układu łącznie ponad 220 mln zł. To o około 50 mln więcej niż koszt budowy tunelu i rurociągu pod Wisłą w 2012 r. Wówczas było to ok. 170 mln zł.

polskieradio24.pl

Teatr Powszechny w Warszawie

/ fot. Tadeusz Rudzki/commons.wikimedia.org (CC)

Na deskach warszawskiego Teatru Powszechnego wystawiany jest spektakl „Radio Mariia” obrażający uczucia religijne chrześcijan. W przedstawieniu pojawia się m.in. scena, w której do kosza na śmieci wyrzucane są krzyże i inne przedmioty kultu religijnego. W spektaklu prezentowane są też listy gończe wystawiane za katolikami. Instytut Ordo Iuris zapowiada złożenie w tej sprawie zawiadomienia do prokuratury w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa obrazy uczuć religijnych oraz znieważenia grupy ludności z powodu jej przynależności wyznaniowej. Na stronie stopobrazaniuchrzescijan.pl można podpisywać petycję do Rady Miasta Stołecznego Warszawy i prokuratury z apelem o interwencję w tej sprawie.

PODPISZ PETYCJĘ – LINK

– W ostatnim czasie w sposób drastyczny wzrosła liczba przestępstw motywowanych nienawiścią wobec chrześcijan. Nie tylko są to obrazoburcze spektakle, niszczenie figur świętych czy fasad świątyń, ścinanie krzyży, demolowanie przydrożnych kapliczek, zakłócanie przebiegu nabożeństw, ale mamy już do czynienia z fizycznymi atakami na osoby duchowne. Tym istotniejsze jest reagowanie na wszystkie tego typu zdarzenia. Brak reakcji karnej ośmiela bowiem kolejnych naśladowców. Z taką reakcją muszą zwłaszcza się spotykać wszelkie przejawy naruszania uczuć religijnych przez celebrytów oraz podczas wydarzeń kulturalnych takich jak spektakle czy koncerty, gdyż trafiają do szerszego grona odbiorców, kształtując w opinii publicznej poczucie bezkarności w przepadku bierności organów ścigania podkreśliła – adw. Magdalena Majkowska z Zarządu Ordo Iuris.

Spektakl „Radio Mariia” w reżyserii Rozy Sarkisian przedstawia Polskę, w której Kościół katolicki został zniszczony, świątynie zamieniono w lokale rozrywkowe, a wierni są represjonowani przez organy ścigania. W przedstawieniu pojawia się scena, gdzie do pojemnika na śmieci wyrzucane są krzyże, święte obrazy, portrety papieża i figura Chrystusa.

Robert Bąkiewicz napisał list do ministra kultury. Chodzi o grabież dzieł sztuki przez Niemców

Instytut Ordo Iuris przygotowuje w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Dotyczy ono możliwości popełnienia przestępstw z art. 196 i 257 Kodeksu karnego, czyli obrazy uczuć religijnych oraz znieważenia grupy ludności ze względu na jej przynależność wyznaniową.

Na stronie stopobrazaniuchrzescijan.pl można podpisywać petycję dotyczącą spektaklu. Jest to apel do Rady Miasta Stołecznego Warszawy o podjęcie kroków zmierzających do zaprzestania prezentowania przedstawienia. Teatr Powszechny jest bowiem finansowany ze środków miejskich. Petycja jest również skierowana do Prokuratora Okręgowego Warszawa-Praga. Sygnatariusze domagają się wszczęcia postępowania w tej sprawie.

To nie pierwszy obrazoburczy spektakl w Teatrze Powszechnym. W 2017 r. na jego deskach została wystawiona „Klątwa”. Podczas przedstawienia dochodziło m.in. do znieważenia figury Jana Pawła II oraz niszczenia krzyży. Z kolei dwa lata później wystawiono tam „Diabły”, gdzie wprost nawoływano do nienawiści wobec chrześcijan.

Prezydenci Polski i Ukrainy

Prezydenci Polski i Ukrainy / Fot. YouTube

Prezydenci Polski i Ukrainy omawiać będą kwestie bezpieczeństwa oraz zagrożeń ze strony Federacji Rosyjskiej. Dyskutowane będą szczegóły obcych nacisków ze strony Rosji.

Sytuacja bezpieczeństwa w regionie będzie tematem konsultacji prezydentów Polski i Ukrainy Andrzeja Dudy i Wołodymyra Zełenskiego, które odbędą się w czwartek i piątek w Wiśle

– poinformował szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch.

Pod koniec tygodnia – w czwartek i piątek – w Wiśle odbędą się konsultacje między prezydentami Ukrainy i Polski Andrzejem Dudą i Wołodymyrem Zełenskim. Jak przekazał, tematem konsultacji będzie szeroko pojęta sytuacja bezpieczeństwa w naszym regionie i zagrożenia płynące ze strony Rosji

– poinformował Szef Biura Polityki Międzynarodowej.

Wojska Rosji pod granicami Ukrainy

Tak skomentował sytuację dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Wałerij Załużny:

Mi jako wojskowemu nie podoba się ta liczba 100 tys. Proszę mi uwierzyć, że pojutrze ta liczba może sięgnąć 210 tys., a za tydzień – 780 tys. Rosja ma ku temu wszelkie możliwości

– powiedział generał.

Rosja zaprzecza wszelkim zarzutom wobec ich działań. Uważa to za spekulację oraz pretekst do wstrzymania Nord Stream 2. Prezydenci Polski i Ukrainy spotkali się ostatni raz 20 grudnia 2021 r. w miejscowości Huta na zachodzie Ukrainy w formacie Trójkąta Lubelskiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

  • Trwa zbiórka pieniężna na dokument o żydowskich mordach rytualnych
  • Pomysłodawcami projektu oraz scenarzystami i reżyserami będą Radosław Patlewicz oraz Tomasz Grzegorz Stala
  • Radosław Patlewicz jest autorem wysoko ocenianej książki naukowej pt. „Mord rytualny w Rzeszowie? Śledztwo historyczne”
  • Tomasz Grzegorz Stala to reżyser filmu dokumentalnego “Serce Polski” i właściciel wydawnictwa 3DOM
  • Cel zbiórki to 150 tysięcy złotych
  • Zobacz także: Robert Bąkiewicz napisał list do ministra kultury. Chodzi o grabież dzieł sztuki przez Niemców

Zbiórka na dokument – kliknij, by wesprzeć projekt

Wybielanie historii Żydów trwa w najlepsze. Coraz więcej wątków związanych z ich przeszłością i bieżącą działalnością staje się tematami tabu, a wszystkie informacje prawdziwe, lecz  stawiające te środowiska w złym świetle, zyskują łatkę „antysemityzmu”. Z drugiej strony trwa ogólnoświatowa, bezpardonowa kampania nienawiści wobec Polaków, zwykle konstruowana na kłamstwach i sztucznym zawyżaniu rzekomych ofiar polskich pogromów np. sprawa niemieckiej zbrodni w Jedwabnem.

– napisali autorzy.

Zbiórka na dokument – kliknij, by wesprzeć projekt

Pojawiają się też “pomyłki językowe”, które mówią o “polskich obozach zagłady” i “polskich obozach koncentracyjnych”. Niemcy stają się w opinii świata „nazistami”, co w dłuższej perspektywie ma zdjąć z nich odium sprawców zbrodni II wojny światowej. W tym samym czasie narasta zagrożenie zrzucenia winy za mordowanie Żydów na Polskę i Polaków. Jest to konsekwentna, świadoma i celowa polityka, której ramy zakreślił w 1996 roku przewodniczący Światowego Kongresu Żydów Israel Singer. Powiedział wówczas: „Jeśli Polska nie zaspokoi żydowskich żądań, będzie publicznie atakowana i upokarzana na forum międzynarodowym”. To nie były czcze groźby. To dzieje się cały czas!

– czytamy w opisie zamieszczonym na stronie zbiórki.

Zbiórka na dokument – kliknij, by wesprzeć projekt

Autorzy filmu podkreślają, że nie pokładają już wiary w walkę państwa o prawdę historyczną. Pomysłodawcy projektu wskazują, że nie mogą liczyć na dofinansowanie z Ministerstwa Kultury czy Państwowego Instytutu Sztuki Filmowej.

Chcemy zebrać fundusze na produkcję filmu dokumentalnego “Żydowski mord rytualny – legenda czy fakt?” Potrzebujemy wsparcia jedynego pracodawcy, jakiego mamy i jakiego chcemy mieć. Jesteście nim Wy – nasi Widzowie i Czytelnicy. To od Was zależy, czy uda nam się zebrać niezbędne fundusze i zrealizować film, którego temat jest tak ważny. Tylko wspólnymi siłami pokonamy tę drogę i damy odpór wielowiekowym kłamstwom Żydów – w imię teraźniejszości, ale także w imię tych, którzy byli przed nami oraz tych, którzy przyjdą po nas.

– czytamy dalej.

Co istotne, film będzie przygotowany w języku angielskim. Autorom zależy na realizacji ścieżki dźwiękowej z udziałem lektorów również w innych językach.

Zbiórka na dokument – kliknij, by wesprzeć projekt

W filmie zostanie przedstawiona geneza oskarżeń Żydów o mordy rytualne, w tym mordy w celu pozyskania krwi do rytuałów religijnych oraz na potrzeby medyczne. Przedstawione zostaną argumenty obu stron, cytaty z Tory i Talmudu, wypowiedzi rabinów, oraz inne źródła archiwalne. Jest to bardzo ważne dla odkłamania kluczowego „zawiasu” światowej historii.

– zaznaczono.

Media Narodowe

Jerzy Zawieyski

Jerzy Zawieyski / Fot. Wikipedia/Pixabay

PRL rajem dla gejów

Okupowane przez komunę powojenne ziemie polskie były rajem dla pederastów współpracujących z komuną. W PRL „w drugiej połowie lat 50 najważniejszymi pismami literackimi kierowali homoseksualiści. Iwaszkiewicz wydawał „Twórczość”, gdzie działem prozy zarządzał Stryjkowski (a potem Bereza). Andrzejewski był redaktorem naczelnym „Przeglądu Kulturalnego”, natomiast Mach sekretarzem „Nowej Kultury”. […] na ich decyzje wpływała orientacja seksualna […] kandydat na pisarza najpierw miał osobiście zaprezentować się w redakcji, a dopiero potem decydowano czy drukować jego teksty”. Ci, którzy nie chcieli udostępniać swojego odbytu decydentom, nie robili kariery. Karierę, za to robili mniej zdolni, ale za to bardziej otwarci na seks analny z decydentami.

Zobacz także: Czym jest faszyzm? Garść faktów [+WIDEO]

Jednym gejów robiących karierę w literaturze PRL i polityce dzięki lojalności wobec komunistów był Żyd z pochodzenia Jerzy Zawieyski. W PRL-owskim “sejmie” był posłem pseudo katolickiego posoborowego koła Znak. Bycie rzekomym reprezentantem katolików w “sejmie” i publicystą w pismach rzekomo katolickich nie przeszkadzało mu w byciu homoseksualistą, ze stałym kochankiem i wieloma przygodnymi (zakonnikami, księżmi i seminarzystami). Rzekomym katolikiem został podczas II wojny światowej w wieku 43 lat. Karierę zrobił za czasów Gomułki. Dzięki posłowaniu miał doskonałe dochody, samochód rządowy z kierowcą, służbowe mieszkanie na Starym Mieście w Warszawie (prywatnie kupił wille w podwarszawskim Konstancinie), a jego utwory były publikowane i wystawiane (co zapewniało mu kolejne doskonałe dochody).

Gej Zawieyski

Orientacja Seksualna Zawieyskiego nie była dla nikogo tajemnicą i nikomu we władzach nie przeszkadzała. Swoimi przygodnymi relacjami seksualnymi lubił się chwalić przez telefon, dzięki czemu podsłuchująca go Służba Bezpieczeństwa zdobywała ogromną liczbę materiałów kompromitujących, by skłaniać kochanków Zawieyskiego (często duchownych) do współpracy.

W 1968 Zawieyski związał się z 23-letnim studentem Akademii Teologii Katolickiej Bogusławem Wit Wyrostkiewiczem (który prawdopodobnie był Tajnym Współpracownikiem SB i jedną z pierwszych ofiar AIDS w PRL). Jego młody kochanek mieszkał w domu Zawieyskiego w Konstancinie, a starszy kochanek w mieszkaniu na Starym Mieście. Zawieyski podpadł władzom za poparcie studentów w 1968 roku. Za co odebrano mu fotel poselski, co było powodem wylewu, i zakończyło się rzekomym samobójstwem. Zmarł w tajemniczych okolicznościach w 1969 roku. Władze twierdziły, że popełnił samobójstwo, wyskakując z okna szpitala – w rzeczywistości był sparaliżowany po wylewie.

Postać Zawieyskiego opisała też wybitna badaczka dziejów polskiej literatury Joanna Siedlecka w wydanej przez wydawnictwo Zysk pracy „Biografie odtajnione”, która między innymi przybliża polskim czytelnikom temat karier i współpracy pederastów z bezpieką. I jednocześnie wyjaśni przyczyny, dla których niektóre środowiska tak bardzo zaangażowane są w obronę oligarchicznego systemu oraz niedopuszczenie do lustracji i dekomunizacji.

Poseł i pisarz rzekomo katolicki

Jerzy Zawieyski jest jednym z najbardziej znanych gejów, którym kariery zapewnili komuniści (by był ich bezwolnym narzędziem w niszczeniu Kościoła i polskiej kultury), opisanych przez Joannę Siedlecką w „Biografiach odtajnionych”. Lider środowiska postępowych katolików („KIK”, “Znaku”, “Więzi” i “Tygodnika Powszechnego”), prezes Klubu Inteligencji Katolickiej, czołowy pisarz “katolicki”, dziś w III RP kreowany na bohatera przez środowiska bliskie “Gazecie Wyborczej”, posiadacz pamiątkowej tablicy w kościele świętego Marcina. Od 1956 roku poseł Znak w komunistycznym „sejmie” i członek Rady Państwa (co zapewniało mu ogromne pobory, luksusowe mieszkanie w Warszawie, posiadłość w Komorowie, samochód i wszelkie przywileje), wiceprezes Związku Literatów, przyjaciel wielu komunistów. Żyd z pochodzenia, ochrzczony przez księdza Zieję.

Według informacji zawartych w pracy Joanny Siedleckiej gej Zawieyski, który dzięki władzy i pieniądzom, jakie miał z łaski komunistów, wykorzystywał seksualnie kleryków, młodych księży, literatów i aktorów. Za homoseksualny seks płacił pieniędzmi, wsparciem w rozwoju karier w Kościele i kulturze. Jerzy Zawieyski prócz setek przygodnych kochanków (w tym wielu kleryków i młodych księży), korzystania z usług męskich prostytutek, miał też przez wiele lat trzech stałych kochanków (w tym jednego księdza, który był jednocześnie jego spowiednikiem, dzięki czemu zapewniał sobie rozgrzeszenie pomimo chorobliwej nadaktywności homoseksualnej).

Wielu przygodnych kochanków z kleru

Według Joanny Siedleckiej dla komunistycznej bezpieki pederasta demoralizujący duchownych i niezachowujący absolutnie żadnej dyskrecji był skarbem (Jerzy Zawieyski przez podsłuchiwany telefon zdradzał niefrasobliwie wszelkie tajemnice swoich znajomych, co narażało ich na represje). Dzięki zainstalowaniu podsłuchów na telefonie, w domu, i podglądu (aparatu foto i kamery) w sypialni Jerzego Zawieyskiego, Służba Bezpieczeństwa zdobyła nagrania i zdjęcia z kopulacji i seks-rozmów, które posłużyły jako materiały kompromitujące (i umożliwiły SB zdobycie tajnych współpracowników wśród kleryków, duchownych, zakonników i homoseksualistów niezwiązanych z kościołem, oraz rozpracowanie środowisk homoseksualistów). Raporty SB z obserwacji i podsłuchu Jerzego Zawieyskiego zawierają dokładne opisy setek przygodnych kontaktów seksualnych figuranta (osoby obserwowanej) z licznymi przygodnymi kochankami (często klerykami i młodymi księżmi) oraz stałe pożycie seksualne z wieloletnim kochankiem. Często Jerzy Zawieyski używał sobie na kilku różnych pederastach dziennie.

Według raportów SB, na których oparła swoją pracę Joanna Siedlecka, podczas homoseksualnych orgii Jerzy Zawieyski kpił z katolicyzmu, potępiał dewocję katolicką i tradycyjny katolicyzm. Równocześnie publicznie kreował się na pobożnego katolika. Pederaści seks-partnerzy podsyłali mu kolejnych, często bardzo młodych kochanków. Swoim perwersjom Jerzy Zawieyski folgował, co opisuje w swojej pracy Joanna Siedlecka, nawet w Laskach (w domu sióstr franciszkanek dla ociemniałych — gdzie po jego śmierci utworzono izbę jego pamięci). Jerzy Zawieyski był organizatorem także grupowych orgii homoseksualnych. Swoim partnerom najczęściej płacił za seks, umożliwiał kariery zawodowe i zapewniał dostęp do reglamentowanych dóbr.

Kasa z tytułu lojalności wobec komuny

By docenić zasługi Jerzego Zawieyskiego dla reżimu komunistycznego, jego kiepskie teksty komuniści wystawiali w teatrach i ekranizowali, było to jednym z powodów, dla których wielu niespełnionych aktorów gotowych było, zdaniem Joanny Siedleckiej, odbywać z nim stosunki seksualne, by dostać angaż w jego sztukach, adaptacjach filmowych lub upragnione miejsce w szkole teatralnej.

Jerzy Zawieyski został w Związku Literatów Polskich wiceprezesem. Prezesem był inny homoseksualista Jarosław Iwaszkiewicz, który z budżetu ZPP wspierał finansowo swoich kochanków. Jerzy Zawieyski przewodniczył Funduszowi Literatury i był członkiem komisji stypendialnej. Decydował o zasiłkach socjalnych, chorobowych i sanatoryjnych. Zgłaszał i opiniował kandydatury na stypendia zagraniczne. Umożliwiał chałtury na spotkaniach autorskich. Uprzywilejowana pozycja dawało mu ogromne wpływy. Jerzy Zawieyski był też przewodniczącym Komisji Młodzieżowej ZLP, również jego poprzednicy na tym stanowisku byli homoseksualistami. Pozycja z ZLP umożliwiała Jerzemu Zawieyskiemu wspieranie karier homoseksualistów (załatwiał swoim kochankom publikacje książek, tekstów w prasie, wspierał finansowo z budżetu ZLP), i ich zabiegów o paszporty. Jerzy Zawieyski wspierał karierę Jerzego Skolimowskiego i Marka Hłaski.

Orientacja Jerzego Zawieyskiego była tajemnica poliszynela. Przyjaźnił się i wzajemnie wspierał, z innymi prominentnymi w PRL homoseksualistami. Prócz wspierania swoich kochanków, uniemożliwiał karierę tym pisarzom, którzy nie chcieli z nim kopulować, albo tym którzy mu się fizycznie nie podobali. Nie wspierał dlatego żadnych pisarek i okazywał pogardę kobietom.

Romans z Wit Wyrostkiewiczem

Pomimo odebrania, za obronę Żydów w 1968 roku, przywilejów władzy, Jerzy Zawieyski, zdaniem Joanny Siedleckiej, cieszył się życiem, rozkwitał bowiem jego romans z innym „katolickim” publicystą, jednym z najsławniejszych gejów z PRL Bogusławem Wyrostkiewiczem, 23-letnim studentem Akademii Teologii Katolickiej. Jerzy Zawieyski szybko zatrudnił Bogusława Wyrostkiewicza (używającego przydomka Wit) jako swojego sekretarza i wspólnie z nim zamieszkał. Oby panów połączyło pragnienie pogodzenia homoseksualizmu i katolicyzmu.

Bogusław Wit Wyrostkiewicz był reżyserem spektakli w seminariach, pisywał o kulturze (jego teksty drukował między innymi „Gość Niedzielny”), tworzył poezję religijną, działał w KIK. Dziś pamiętają o nim tylko środowiska homoseksualistów, wdzięcznych za to, że w czasach PRL nie krył się ze swoją tożsamością. Po śmierci Jerzego Zawieyskiego Bogusław Wit Wyrostkiewicz przejął kontrolę nad willą w Konstancinie i urządzał w niej, zdaniem Joanny Siedleckiej, orgie homoseksualne.

Bogusław Wit Wyrostkiewicz nie bał się afiszować się ze swoim homoseksualizmem, bo był, według Joanny Siedleckiej, tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Krzysztof”. Współpracę z komunistyczną bezpieką rozpoczął już jako student w 1965 roku. Donosił do swojej nagłej śmierci. Ofiarami jego donosów był antykomunistyczny kler, wykładowcy z ATK, pederaści w KIK i Kościele (ujawnił SB, który z księży udzielał ślubów homoseksualistom, identyfikował kochanków księży homoseksualistów). Choć jego teczkę zniszczono, to zachowały się setki donosów w sprawach. Za donosy otrzymywał pieniądze, stypendia, wyjazdy zagraniczne. Dzięki romansowi z Jerzym Zawieyskim miał wejście do klasztoru w Laskach, kościoła świętego Marcina i klasztoru w Tyńcu.

TW SB

Po śmierci Jerzego Zawieyskiego zdaniem Joanny Siedleckiej, Bogusław Wit Wyrostkiewicz pomagał SB, przejąc jego zapiski prywatne, by SB miało materiały kompromitujące na ludzi opisywanych przez Jerzego Zawieyskiego. Bogusław Wit Wyrostkiewicz zyskał też na tajemniczej śmierci Jerzego Zawieyskiego. Po śmierci pisarza został „rezydentem, jego cennej willi w Konstancinie, szanowanym edytorem jego dzieł, kustoszem poświęconego mu muzeum”. Muzeum wspierał KIK i parafia w Konstancinie. Bogusław Wit Wyrostkiewicz nawet z działalności w muzeum pisał donosy do SB. Donosy pisał też, równocześnie manifestując swój rzekomy katolicyzm, z mszy i spotkań KIK.

Według Joanny Siedleckiej, pomimo że prawa spadkowe po Jerzym Zawieyskim zyskała jego siostra, to majątek z jego willi za grosze za bezcen wyprzedawał znajomym Bogusław Wit Wyrostkiewicz. Dzięki temu, że zadeklarował Tadeuszowi Mazowieckiemu swoje żydowskie pochodzenie, Bogusław Wit Wyrostkiewicz zyskał możliwość publikowania na łamach „Więzi”.

Gej Andrzejewski

Zdaniem Joanny Siedleckiej, w 1976 roku SB wysłała Bogusława Wita Wyrostkiewicza, by uwiódł pisarza i homoseksualista Jerzego Andrzejewskiego. Jerzy Abrzejwski liczył, że romans z Bogusławem Wit Wyrostkiewiczem umożliwi mu dobre dojście do Kościoła. Na zlecenie SB w czasie pijaństwa i seksu Bogusław Wit Wyrostkiewicz skłonił Jerzego Andrzejewskiego do podpisania apelu w obronie praw gejów (ślubów i legalizacji homoseksualnych domów publicznych). Prowokacja SB miała ośmieszyć KOR, w którego wspieranie był zaangażowany Jerzy Andrzejewski.

Kilkuletni romans Bogusława Wit Wyrostkiewicza z Jerzym Andrzejewskim umożliwił Wyrostkiewiczowi inwigilację i pisanie donosów na Jerzego Andrzejewskiego i jego krąg znajomych. Po śmierci żony Jerzego Andrzejewskiego zdaniem Joanny Siedleckiej, Bogusław Wit Wyrostkiewicz na zlecenie SB wciągał Jerzego Andrzejewskiego w coraz większy alkoholizm i sprawdzał mu nieletnich chłopców trudniących się prostytucją.

Według Joanny Siedleckiej, w wieku 38 lat Bogusław Wit Wyrostkiewicz zmarł nagle w czasie gejowskiej orgii. Powodem jego nagłej śmierci mógł być AIDS, na co wskazywały przedśmiertne objawy opisywane przez jego znajomego lekarza. AIDS jako jeden z pierwszych Polaków mógł się zarazić w czasie swojego pobytu w USA i nawiązywania bliskich relacji z amerykańskimi homoseksualistami. W testamencie zaznaczył, że chce pogrzebu z Mszą trydencką. Mszę pogrzebową odprawił ksiądz kochanek i spowiednik Jerzego Zawieyskiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

szczepienia fot Jan Bodakowski

szczepienia fot Jan Bodakowski / szczepienia fot Jan Bodakowski

18 stycznia wtorek

Przystanek Historia – Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki zaprasza na dyskusję „Najtrudniejszy sojusznik – stosunki polsko-sowieckie (lipiec 1941 – kwiecień 1943)”. Gościem prof. Mariusza Wołosa będzie dr Łukasz Adamski. Spotkanie odbędzie się 18 stycznia 2022 (wtorek), o godz. 13:00, na Przystanku Historia przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie. Transmisja na kanałach Przystanek Historia oraz IPNtv.

Instytut Pamięci Narodowej zaprasza na dyskusję o książce „Sam jeden. Józef Mackiewicz – pisarz i publicysta”. Spotkanie odbędzie się 18 stycznia (wtorek) o godz. 17.00. Uczestnicy: dr hab. Kazimierz Maciąg – autor, Uniwersytet Rzeszowski, dr hab. Sławomir Cenckiewicz, – dyrektor Wojskowego Biura Historycznego, prof. dr hab. Maciej Urbanowski – Uniwersytet Jagielloński. Prowadzenie: Dorota Gacek, Polskie Radio. Transmisja na kanale IPNtv.

19 stycznia środa

Przystanek Historia – Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki zaprasza na dyskusję „1947: Wyborczy fałsz i »amnestyjna« operacja” z cyklu „Między mitem a rzeczywistością – najważniejsze wydarzenia XX wieku”. W dyskusji udział wezmą: dr hab. Adam Dziuba, dr hab. Piotr Niwiński, dr Maciej Korkuć. Prowadzenie: dr hab. Filip Musiał. Spotkanie odbędzie się 19 stycznia 2022 (środa), o godz. 11:00, na Przystanku Historia przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie. Transmisja na kanałach Przystanek Historia oraz IPNtv.

Instytut Pamięci Narodowej zaprasza na dyskusję o książce „»Polski kryzys« 1980–1981 w dokumentach dyplomacji czechosłowackiej”. Spotkanie odbędzie się 19 stycznia (środa) godz. 17.00 w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie. Spotkanie będzie transmitowane online na kanale YouTube IPNtv z udziałem publiczności. Uczestnicy: dr hab. Mirosław Szumiło, BBH IPN, redaktor tomu, prof. dr hab. Antoni Dudek, UKSW, dr Przemysław Gasztold, BBH IPN. Prowadzący: Paweł Sztama, BBH IPN.

Dyskusja „Od referendum do sfałszowanych wyborów: 1946–1947 r. Proces przejmowania władzy przez komunistów w Polsce” – 19 stycznia 2022. Zapraszamy na debatę historyczną z udziałem dr. hab. Karola Polejowskiego, wiceprezesa Instytutu Pamięci Narodowej, dr. Wojciecha Frazika (OBBH IPN Kraków) oraz dr. Tomasza Łabuszewskiego (naczelnika OBBH IPN Warszawa). Spotkanie poprowadzi red. Piotr Zaremba. Spotkanie odbędzie się 19 stycznia o godz. 14:00 w Przystanku Historia przy ul. Marszałkowskiej 21/25 w Warszawie. Wydarzenie będzie transmitowane na żywo na kanale IPNtv.

22 stycznia sobota

16:00 Hotel Chopin Business & Spa. Mieszkańcy Powiatu Sochaczewskiego po raz kolejny organizują konferencję poświęconą poszerzaniu świadomości obywateli w tematach “około pandemicznych”. Tym razem oprócz najnowszych zagadnień stricte medycznych, również związanych ze szczepieniami, które przedstawi Dr. n. med. Piotr Witczak, będziecie Państwo mogli uzyskać odpowiedzi m.in. w aspekcie wprowadzonych bezprawnych obostrzeń, jak się przed nimi bronić, co robić, gdy dosięgnie nas jakaś restrykcja, z którą się nie zgadzamy etc. Na Państwa pytania odpowie Radca Prawny Anna Kubala.

O zbliżających się wydarzeniach proszę informować Jana Bodakowskiego np. za pośrednictwem Facebooka