Archiwalny materiał z 2017 przedstawiający m.in. Aleksandra Jabłonowskiego.

Archiwalny materiał z 2017 przedstawiający m.in. Aleksandra Jabłonowskiego. / Fot. YouTube

W materiale widać nie tylko Jabłonowskiego, prounijnych polityków (ministra spraw zagranicznych Adama Rotwelda, Janusza Onyszkiewicza, Pawła Zalewskiego), ale też współpracującego z Jabłonowski aktora i konsultanta filmów LGBT Macieja Porębę.

W lutym 2017 znany ze srania na Biblie, popierania aborcji, puszczania komunistycznych pieśni, gloryfikowania Sierowa (który mordował Polaków i wspierał żydokomunę) oraz prorosyjskich poglądów Aleksander Jabłonowski wystąpił w obchodach bitwy pod Olszynką Grochowską zorganizowanych przez samorządowców z Platformy Obywatelskiej. W trakcie występów Jabłonowski grał pod olbrzymią flagą Unii Europejskiej i przy cytatach z Bronisława Geremka.

Zobacz także: Lisiecki o “Zielonym Ładzie”: Ja tu żadnej szansy nie widzę [NASZ WYWIAD]

Rekonstruktorzy zbojkotowali hucpę PO w której wziął udział Jabłonowski

Rekonstruktorzy ze Stowarzyszenia Artylerii Dawnej „Arsenał” zbojkotowali propagandową hucpę PO ku czci Unii Europejskiej, w której jedną z głównych ról odgrywał Aleksander Jabłonowski. Rekonstruktorzy poinformowali, że „stowarzyszenie miało uczestniczyć w uroczystościach z okazji kolejnej rocznicy bitwy o Olszynkę Grochowską organizowanych przez Urząd Dzielnicy Praga Południe. Po przybyciu na miejsce okazało się, że uroczystości mają nie być niczym innym jak polityczną hucpą jednej z opcji politycznych [PO]”. Część rekonstruktorów, w tym cała artyleria i piechota, opuściły miejsce przed rozpoczęciem imprezy. Rekonstruktorzy uznali, że „pomimo różnych poglądów politycznych, jakie mamy prywatnie w naszym środowisko, nie zgadzamy się na wycieranie sobie twarzy historią i robieniu politycznych agitek z naszym udziałem”.

Gigantyczna flaga Unii Europejskiej i cytaty z Bronisława Geremka, które nie pozwoliły rekonstruktorom wziąć udział w propagandowej hucpie Platformy Obywatelskiej, nie przeszkadzały Jabłonowskiemu, który ochoczo wziął udział w hucpie.

Cytaty z Geremka i Mazowieckiego, flaga UE, a na koniu Jabłonowski

Ze strony sekcji polskiej Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych (AICT Polska) można się dowiedzieć, że ku czci Unii Europejskiej prócz Jabłonowskiego występowali tacy aktorzy jak Tomasz Grochoczyński, Stanisław Biczysko, Janusz Leśniewski, Olgierd Łukaszewicz, Rafał Zawierucha. Tło dla recytacji stanowiła gigantyczna flaga UE.

Kiedy Aleksander Jabłonowski pod flagą Unii Europejskiej występował na koniu, to „Dorota Stalińska, Joanna Korzeniowska, Maria Kowalik, Joanna Lissner, Aleksandra Żukowska […] przypomniały słowa byłych ministrów spraw zagranicznych, […] Krzysztofa Skubiszewskiego, Bronisława Geremka, Władysława Bartoszewskiego oraz premiera Tadeusza Mazowieckiego, komentujących wejście Polski w struktury UE. Współorganizujący spektakl Instytut Stosunków Międzynarodowych UW, którym kieruje prof. Roman Kuźniar, zadbał, aby na trybunie pojawili się politycy związani z naszymi proeuropejskimi aspiracjami – prof. Adam Daniel Rotfeld, Janusz Onyszkiewicz oraz Paweł Zalewski. Wśród gości znaleźli się samorządowcy Dzielnicy Praga-Południe oraz Rembertowa, a także przedstawiciel Miasta Stołecznego Warszawy w osobie wiceprezydenta Włodzimierza Paszyńskiego”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Siedziba Gazety Wyborczej

Siedziba Gazety Wyborczej / Fot. YouTube

  • Były pracownik “Gazety Wyborczej” składa pozew na spółkę Agora, która zwolniła go dyscyplinarnie.
  • Decyzję o zerwaniu umowy z Jerzym Wójcikiem ogłosił prezes zarządu Agory Bartosz Hojka.
  • Podjęta decyzja zaskoczyła pracowników gazety prowadzonej przez Adama Michnika.
  • Zobacz także: Dania kończy z epidemią. COVID-19 uznany za zwykłą chorobę

Jerzy Wójcik to wieloletni pracownik i dyrektor wydawniczy “GW”.

Możemy jedynie potwierdzić, że dzisiaj rozwiązana została umowa o pracę z dotychczasowym dyrektorem wydawniczym „Gazety Wyborczej”. Powód i tryb zakończenia współpracy z dyrektorem wydawniczym to sprawa pomiędzy wydawcą jako pracodawcą a pracownikiem. Ze względów prawnych to jedyne co możemy powiedzieć w tej sprawie

– poinformowała Nina Graboś, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Agory.

Na łamach “Gazety Wyborczej” ukazał się artykuł, którego autorami byli: Adam Michnik – redaktor naczelny gazety i jego zastępca Jarosław Kurski. Odnieśli się oni do decyzji spółki, nazywając takie działanie “podłym sponiewieraniem”. Agora odpowiedziała, wysyłając maile do pracowników, w których zarzuca naczelnym dziennika, że obrona demokracji, wolności i niezależności redakcyjnej są przez nich “fasadowo wykorzystywane”. Wskazywano również, że Kurskiemu i Wójcikowi zależało jedynie na pieniądzach.

Jerzy Wójcik skierował do sądu pracy pozew przeciwko Agorze, uzasadniając swój sprzeciw. Nie zgadza się on z argumentami Agory oraz trybem zwolnienia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

DoRzeczy.pl

żydzi foto Pixabay

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Polacy wielokrotnie byli okradani przez żydowskich bandytów z lasu. Ataku dokonała grupa 150 partyzantów żydowskich (uciekinierów z gett w Kownie i Wilnie) i sowieckich z Puszczy Rudnickiej (oddziały „Śmierć faszyzmowi” i „Margirio” z Brygady Wileńskiej Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego i zdominowany przez Żydów „Śmierć okupantowi” z Brygady Kowieńskiej). Zbrodni dopuściło się 70 sowietów i 50 Żydów. Celem sowieckich i żydowskich oprawców było wymordowanie Polaków z Koniuchów, by zastraszyć inne polskie miejscowości. Była to jedna z wielu zbrodni dokonanych przez żydowskich partyzantów na Polakach.

Zobacz także: Sojusz polsko-brytyjsko-ukraiński. Morawiecki o szczegółach

Instytut Pamięci Narodowej informuje, że „Wieś Koniuchy była dużą, polską wsią, liczyła ok. 60 zabudowań i ponad 300-tu mieszkańców. Koniuchy usytuowane były na skraju Puszczy Rudnickiej, w której znajdowały się bazy partyzantów sowieckich. Partyzanci w czasie powtarzających się napadów na tę wieś rabowali jej mieszkańcom żywność, odzież, bydło. Z tego powodu w Koniuchach, utworzono oddział samoobrony, który skutecznie uniemożliwiał partyzantom dalszy rabunek. Jak wynika z poczynionych ustaleń, w nocy z 28 na 29.01.1944 r. grupa partyzantów sowieckich otoczyła wieś i ok. 5-tej rano przystąpiła do ataku, który trwał 1,5-2 godziny. Pochodniami podpalano słomiane dachy domów, do wybudzonych, uciekających mieszkańców strzelano na oślep. W wyniku ataku zginęło co najmniej 38 osób, kilkanaście zostało rannych. Część ofiar spłonęła w swych domach, część zginęła od strzału z broni palnej. Wśród ofiar byli mężczyźni, kobiety i małe dzieci. Spalono większość zabudowań, ocalało tylko kilka domów. Atak na Koniuchy przeprowadziła 120-150 osobowa grupa partyzantów sowieckich pochodzących z różnych oddziałów stacjonujących w Puszczy Rudnickiej, takich jak: „Śmierć Okupantowi”, „Śmierć faszyzmowi”, „Piorun”, „Margirio”, oddział im. Adama Mickiewicza. Pierwszy z wymienionych oddziałów należał do Brygady Kowieńskiej Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego, pozostałe zaś do Brygady Wileńskiej. Oddziały te były wielonarodowościowe. Należeli do nich m. in. partyzanci żydowscy, uciekinierzy z gett w Kownie i Wilnie. Z kopii szyfrogramu z dnia 31.01.1944 r. autorstwa Genrikasa Zimanasa (Henocha Zimana) I Sekretarza Południowego Obwodowego Komitetu KP Litwy, a jednocześnie dowódcy Południowej Brygady Partyzanckiej do Naczelnika Litewskiego Sztabu Ruchu Partyzanckiego w Moskwie Antanasa Šnieckusa wynika, że: „29 stycznia połączona grupa oddziałów wileńskich, oddziału „Śmierć Okupantom”, „Margiris” i grupy specjalnej Sztabu Generalnego całkowicie spaliły najbardziej zagorzałą w samoobronie wieś powiatu Ejszyskiego Koniuchy”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Obraz "Opłakiwanie Chrystusa".

Obraz "Opłakiwanie Chrystusa". / Fot. Wikipedia Commons

Obraz przedstawiający leżącego zdjętego z krzyża Jezusa Chrystusa wróci do zbiorów polskiego muzealnictwa.

We Wrocławskim Muzeum Narodowym zaprezentujemy „Opłakiwanie Chrystusa”. Dzieło to znalazło się na powrót w polskich zbiorach

– powiedział wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński w rozmowie dla DoRzeczy.

31 stycznia we Wrocławskim Muzeum Narodowym zaprezentujemy »Opłakiwanie Chrystusa« – obraz z warsztatu Łukasza Cranacha starszego.  Dzieło to znalazło się na powrót w polskich zbiorach dzięki pracy naszego Departamentu Restytucji Dóbr Kultury oraz pracowników Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Odzyskaliśmy obraz przepiękny i wartościowy, pochodzący z warsztatu jednego z najwybitniejszych przedstawicieli niemieckiego renesansu

– dodał Gliński.

Zgodnie z prawem za straty wojenne uznawane są wszystkie dzieła sztuki, które znajdowały się w granicach Polski po 1945 r. „Dotyczy to także kolekcji poniemieckich, które znajdowały się np. we Wrocławiu. Opłakiwanie Chrystusa” to właśnie przypadek dzieła, które znajdowało się przed wojną w muzeum wrocławskim, które było wtedy niemieckie

– przypomniał minister Gliński.

Wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, wspomniał, że odnalezione dzieło to zasługa prof. Piotra Oszczanowskiego, który zidentyfikował obraz wraz ze współpracownikami z Muzeum Narodowego we Wrocławiu.

Obraz został odnaleziony w jednej ze szwedzkich kolekcji i po otrzymaniu prośby o wszczęcie działań, rozpoczęliśmy proces restytucyjny

– wyjaśnił Gliński.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Dr Imre Molnár.

Dr Imre Molnár. / Fot. Piotr Motyka.

Zobacze także: Poręba o trasie Via Carpatia: Olbrzymia szansa dla kraju i regionu [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Kim był János Esterházy?

Dr Imre Molnár: Dziękuję za możliwość rozmowy o János’u Esterházy’m, bo rzeczywiście w Polsce jeszcze niewielu wie o Nim. Przede wszystkim był pół-Polakiem i pół-Węgrem. Esterházy jest wspólnym bohaterem naszych narodów, ale można również powiedzieć, że kolejnym, wspólnym świętym. Przyjaźń polsko-węgierska jest znana z tego fenomenu, że trwa, według mojej opinii, już ponad tysiąc lat. W każdym stuleciu były takie osobowości, które łączyły nasze narody. Na początku to byli nasi wspólni święci, których mamy całe mnóstwo, później byli to nasi wspólni królowie, którzy siedzieli na tronie polskim lub węgierskim i próbowali integrować naszą średniowieczną politykę, która była bardzo ważna. Byliśmy bastionem Chrześcijaństwa i w jego obronie łączyliśmy nasze siły. 

Bohaterem XX wieku, takim można powiedzieć “zdradzonym bohaterem”, a jednocześnie świętym, jest János Esterházy z polskiego rodu Tarnowskich i węgierskiego rodu Esterházy. Obydwa te rody są historyczne, zapisane w dziejach Polski i Węgier. Bardzo ciekawe, że w tych rodzinach są wspólne wątki dotyczące przyjaźni polsko – węgierskiej. Z jednej strony sięgające czasów wojewody Jana Tarnowskiego, a z drugiej strony pod Mełchowem, zginął kapitan Albert Esterházy, który walczył w Powstaniu Styczniowym w 1863 roku przeciwko Rosjanom i poległ za wolność Polski. Są to wspólne cechy tych rodów. János Esterházy zasłużył na uwagę tym bardziej, że Jego ojciec János Esterházy senior, zmarł jak on był bardzo mały, miał zaledwie 4 lata. Wychowywała Go matka, Polka, Elżbieta Tarnowska, wpierw na terenie Królestwa Węgier, a potem, po traktacie z Trianon, jak te tereny zostały odłączone od Węgier, na terenie Czechosłowacji. Za János’a Esterházy’ego, jakiego znamy, kochamy, czcimy, możemy podziękować matce Polce, która wspaniale wychowała swojego syna. 

Kim był János Esterházy? Trudno jest w takim krótkim wywiadzie opowiedzieć. Był przede wszystkim chrześcijańskim politykiem w Czechosłowacji, w parlamencie czechosłowackim. Posłem mniejszości węgierskiej, która liczyła w ówczesnej Czechosłowacji około miliona Węgrów. Oprócz Węgrów bronił też praw Słowaków, Rusinów, Niemców karpackich, Polaków, którzy żyli na Zaolziu, już wtedy w Czechosłowacji. Był też posłem w parlamencie samodzielnej Słowacji od 1939 roku, kiedy Czechosłowacja rozpadła się na dwie części. Był tam jedynym Węgrem. Bronił praw człowieka, próbował swoim sposobem przeciwstawiać się przymusowym obozom koncentracyjnym. Był jedynym, który nie głosował za haniebną ustawę antyżydowską, która decydowała o deportacji wszystkich Żydów ze Słowacji. Po 1945 roku, wszystkie te zasługi zostały wymazane z Jego życiorysu. Aresztowali Go czechosłowaccy komuniści i oddali w ręce sowieckiego NKWD. Został deportowany wraz z innymi Węgrami z Czechosłowacji do Moskwy i skazany na 10 lat przymusowej pracy w Gułagu.

W międzyczasie, w Czechosłowacji, podczas Jego nieobecności, tak jak się mówiło wówczas po łacinie „in contumaciam”, skazano Go na karę śmierci przez powieszenie. W celu wykonania wyroku władze czechosłowackie sprowadziły Go ze Związku Radzieckiego w 1949 roku. Wrócił stamtąd już bardzo schorowany, niemal umierający. Miał być wykonany wyrok, ale dzięki Bogu umorzono go. Z powodu tego, że jak został osądzony w 1947 roku, to nie był obecny w Czechosłowacji, a skazany miał prawo prosić o ułaskawienie, więc po powrocie pozwolono Mu skierować taką prośbę do prezydenta Czechosłowacji, Klementa Gottwalda. W 1950 r. zamieniono Mu karę śmierci na karę dożywotniego więzienia. János Esterházy, który był przez dwanaście lat politykiem mniejszościowym, cierpiał przez dwanaście lat w różnych katorgach komunistycznych, 4 lata w Gułagu i później jeszcze 8 lat w więzieniach. Umierał w strasznych mękach, miał tak zwaną syberyjską gruźlicę. Nie było możliwości leczenia w tych więzieniach, nie pozwolono też trafić do szpitala. Umarł jako męczennik swoich narodów.

Przez czas uwięzienia wykazywał się takimi cechami moralnymi i chrześcijańskimi, które sprawiły, że dla innych więźniów był pocieszycielem, modlił się za nich, ale także za nieprzyjaciół swojego narodu, ofiarowując modlitwy i cierpienie w intencji wyzwoleniach swoich narodów. Akurat oglądałem Jego listy więzienne i znalazłem taką notatkę, że każdy wieczór ostatnią część Różańca Świętego modlił się za naród polski.

Piotr Motyka: W ubiegłym roku obchodziliśmy rok János’a Esterházy‘ego, czy mógłby Pan opisać jego przebieg?

Dr Imre Molnár: Rok temu miała miejsce 120 rocznica urodzin János’a Esterházy‘ego. Ze względu na pandemię, musieliśmy zacząć trochę później w marcu, więc dlatego obchody zostały przedłużone o parę miesięcy do marca tego roku, kiedy przypada 121 rocznica Jego urodzin i 65 rocznica śmierci. W Słowacji teraz trudniej, cokolwiek robić, ze względu na obostrzenia, ale w Polsce i na Węgrzech są jeszcze cały czas różne wydarzenia, w ramach tego roku. To dla mnie jest wielką radością, że o János’u Esterházy‘m powstały dwa filmy dokumentalne w Polsce, które wyreżyserowali doskonali reżyserzy Artur Janicki i Grzegorz Kubaszko. Na Węgrzech też powstały filmy, były pokazy teatralne, wystawy, wydane zostały różne książki, więc sporo się zrobiło, aby jak najwięcej ludzi mogło poznać Go. Główne uroczystości, z Mszą Święta, miały miejsce w czwartą rocznicę jego pochówku, 18 września w miejscowości Alsóbodok (słowackie Dolné Obdokovce).

Piotr Motyka: Jaka jest obecnie przedwyborcza sytuacja na Węgrzech?

Dr Imre Molnár: Prezydent Węgier, János Áder rozpisał wybory parlamentarne na 2 kwietnia. Łącznie z wyborami będzie przeprowadzone referendum dotyczące tego, czy to rodzice mają mieć wpływ na wychowanie seksualne swoich dzieci. Wokół tego referendum był szum, szczególnie ze strony Unii Europejskiej, ale uważam, że ono jest bardzo potrzebne. Nikt w Brukseli nie powinien decydować za nas. O przyszłości dzieci i młodzieży mają prawo decydować przede wszystkim ich rodzice. Przedtem będą wybory prezydenckie. Kandydatką na prezydenta została Katalin Novák, była sekretarz stanu w Ministerstwie Zasobów Ludzkich, minister bez teki do spraw rodziny. Na razie nie czuć gorączki wyborczej. Prawdziwa kampania zacznie się pewnie teraz w lutym, póki co jest debata w mediach i przekazy z jednej i drugiej strony. Widać, że opozycja na Węgrzech nie pokazała żadnego programu, co chce zmienić, co uważa za potrzebne. Ma tylko jeden cel, to jest odsunąć premiera Viktora Orbána od władzy.

Piotr Motyka: Modlimy się za Węgry, życząc wstawiennictwa Sługi Bożego János’a Esterházy‘ego, serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

Dodatkowe informacje oraz modlitwa za wstawiennictwem Sługi Bożego János’a Esterházy‘ego TUTAJ .

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Z Kijowa premier Mateusz Morawiecki

Z Kijowa premier Mateusz Morawiecki / Fot. Twitter

  • Apelujemy do Niemców, by nie otwierali gazociągu, który zwiększy możliwości szantażu ze strony Rosji – powiedział premier Morawiecki.
  • Stoimy dziś ramię w ramię z państwem ukraińskim po to, by dopomóc w obronie bezpieczeństwa zagrożonego ze strony rosyjskiego sąsiada – stwierdził Morawiecki na wspólnej konferencji prasowej z premierem Ukrainy.
  • Polska podpisała umowę z Ukrainą o przekazywaniu gazu z kierunku zachodniego na wschód.
  • Zobacz także: Jan Pospieszalski ujawnia korespondencję z Horbanem! Przyznał TO w SMSach: “O k**** to ja obawiam się…”

Morawiecki apeluje ws. Nord Stream 2

Z Kijowa premier Mateusz Morawiecki na konferencji prasowej zaapelował do Niemiec o rozwagę co do uruchomienia gazociągu Nord Stream 2.

Apelujemy do Niemców, by nie otwierali gazociągu, który zwiększy możliwości szantażu ze strony Rosji. Nie można być solidarnym z Ukrainą i jednocześnie certyfikować gazociąg.

Stoimy dziś ramię w ramię z państwem ukraińskim po to, by dopomóc w obronie bezpieczeństwa zagrożonego ze strony rosyjskiego sąsiada

– powiedział Morawiecki na wspólnej konferencji prasowej ze Szmyhalem

Nasza część Europy – Polska, Ukraina – nie doświadcza trzęsień ziemi ani wybuchów wulkanów, ale cóż z tego skoro mieszkając w takiej bliskości do Rosji mamy poczucie życia u podnóża wulkanu.

Jesteśmy w gotowości do udzielenia natychmiastowej pomocy w zakresie sprzętu wojskowego do obrony Ukrainy przed potencjalną agresją ze strony Rosji

– dodał premier Polski.

Polska przekazuje gaz Ukrainie

Premier Polski wspomniał również o hybrydowym zagrożeniu ze strony Rosji. Polska już przekazuje gaz i podpisała umowę z Ukrainą o przekazywaniu gazu z kierunku zachodniego na wschód.

Ale rozmawialiśmy z panem premierem o poszerzeniu przepustowości w jak najszybszym możliwym czasie, budowie gazociągu, który byłby w stanie tłoczyć duże wolumeny gazu w niedalekiej przyszłości

– dodał Morawiecki.
https://twitter.com/PremierRP/status/1488503866593320968
https://twitter.com/PremierRP/status/1488487480152268802
https://twitter.com/PremierRP/status/1488485607919824899

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Joe Biden

Joe Biden / Fot. PAP/EPA/OLIVER CONTRERAS / POOL. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Według doniesień USA przygotowuje nowe sankcje dla wysokich notabli z kręgów Putina.
  • Kolejne narzędzie Stanów Zjednoczonych Ameryki ma na celu zgaszenie apetytu Rosjan na Ukrainę.
  • Na poniedziałkowej konferencji prasowej Jen Psaki potwierdziła informacje o sankcjach.
  • Zobacz także: Straż Graniczna: “Pocisk spadł na polską stronę”

Inwazja Rosji na Ukrainę jest wciąż realna i stanowi ogromne zagrożenie nie tylko dla Ukraińców, ale i krajów sąsiadujących. W tej sprawie stanowiska NATO i państw UE są jednoznacznie antyrosyjskie.

Stany Zjednoczone opracowały pakiet sankcji, które zostaną nałożone na osoby znajdujące się w najbliższym otoczeniu Władimira Putina i “odgrywają rolę w podejmowaniu decyzji” przez rosyjskiego przywódcę. Ma być to kolejne narzędzie w dyplomatycznym arsenale Stanów Zjednoczonych, którym Joe Biden chce odstraszyć Moskwę od inwazji na Ukrainę. Sankcje mają dosięgnąć także członków rodzin najważniejszych urzędników Kremla

– potwierdziła w poniedziałkowej konferencji prasowej Jen Psaki.

Wiele z tych osób jest szczególnie wrażliwymi celami ze względu na ich głębokie finansowe powiązania z Zachodem, co oznacza, że ucierpią z powodu sankcji, które wiążą ich z zachodnimi systemami finansowymi. Naszym zdaniem sankcje mogą być skutecznym narzędziem odstraszania, a obecna sytuacja na rosyjskich rynkach odzwierciedla nasze przekonanie

 – powiedziała rzecznik Białego Domu.

Obserwujemy również, jak Rosja podejmuje wysiłki w celu destabilizacji Ukrainy, w tym poprzez możliwą operację dywersyjną. To jest niebezpieczne. Od ponad tygodnia mówimy, że Rosja może dokonać inwazji w każdej chwili

– dodała rzecznik.

Rzecznik Białego Domu poinformowała również o tym, że USA wie o ponad 100 tysiącach wojsk rosyjskich nad granicą z Ukrainą. Podała informację o ponad 5 tysiącach jednostek na Białorusi, które należą do Federacji Rosyjskiej. Zakomunikował to przedstawiciel USA podczas poniedziałkowego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie Ukrainy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

DoRzeczy.pl

Sejm

Warszawa, 26.01.2022. Posłowie na sali obrad Sejmu w Warszawie / Fot. PAP/Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Sojusz polsko-brytyjsko-ukraiński. Morawiecki o szczegółach

Odrzucenia projektu ustawy nie chciało tylko 151 posłów klubu PiS i niezrzeszony Łukasz Mejza. Za wyrzuceniem inicjatywy “do kosza” zagłosowało 24 posłów z klubu PiS (m.in. Anna Maria Siarkowska, Janusz Kowalski, Jacek Ozdoba, Małgorzata Janowska czy Sławomir Zawiślak), oraz kluby KO, Lewicy, Koalicji Polskiej, koła Konfederacji, Polski 2050, Porozumienia, Kukiz’15, Polskich Spraw, PPS i Ryszard Galla z mniejszości niemieckiej. Wszyscy posłowie, którzy się wstrzymali od głosu, należą do klubu PiS (m.in. Mieczysław Baszko, Rafał Bochenek, Arkadiusz Czartoryski, Jadwiga Emilewicz, Norbert Kaczmarczyk, Kacper Płażyński czy Marcin Warchoł). Ponadto w głosowaniu nie wzięło udziału 18 posłów, z czego większość – 16 – to politycy z klubu PiS (m.in. Zbigniew Ziobro, Iwona Arent, czy Paweł Lisiecki), a dodatkowo Andrzej Szejna z Lewicy i niezrzeszony Zbigniew Ajchler).

Negatywna rekomendacja komisji i burzliwe obrady

Głosowanie na sali plenarnej Sejmu poprzedziły burzliwe obrady najpierw w komisji, a potem całego Sejmu. Ostatecznie komisja zarekomendowała odrzucenie projektu ustawy. Wniosek o odrzucenie poparła, oprócz polityków opozycji także posłanka z klubu PiS Małgorzata Janowska.

Po odesłaniu projektu przez komisję, do sprawy wrócił Sejm na sali plenarnej. Politycy wdali się w ostry spór.

To chyba największy bubel prawny w historii polskiego parlamentu, Jarosław Kaczyński przedstawił gniota – oświadczył Borys Budka (KO).

Panie prezesie, pan nie tylko wywiesił białą flagę i pokazał swoją bezsilność w walce z pandemią, ale pan dodatkowo skompromitował się i jako szef obozu władzy, ale przede wszystkim jako prawnik. Pan jest doktorem nauk prawnych, a przedłożył pan takiego gniota, że chyba nikt przyzwoity nie będzie mógł za tym podnieść ręki – powiedział Budka.

Równie krytycznie o projekcie wypowiadali się inni politycy opozycji. Inicjatywę bronił Jarosław Kaczyński.

Po pierwsze lekarze, a już w szczególności w czasie epidemii, mają obowiązek leczyć, to jest sprawa pierwsza. A po drugie, wolność każdego człowieka jest ograniczona przez tę granicę, jaką jest wolność, a więc także i zdrowie innego człowieka. To też jest uwzględnione w tej ustawie – stwierdził Kaczyński.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, rmf24.pl, sejm.gov.pl

Policja w Niemczech

Policja w Niemczech / Fot. YouTube

  • Do szkoły im. Otto Hahna w dzielnicy Jenfeld prawdopodobnie wtargnął uzbrojony nastolatek.
  • Policja otoczyła teren i sprowadziła jednostki specjalne.
  • Policja bada teren szkoły, jak i sam budynek, szukając uzbrojonego młodzieńca.
  • Zobacz także: Jarosław Gowin ujawnia, kto może zastąpić Morawieckiego

Rzecznik hamburskiej policji poinformował, że teren jest sprawdzany.

Trwa inspekcja budynku szkolnego Szkoły Otto-Hahna w Jenfeld przez nasze jednostki specjalne. Więcej informacji zostanie podanych dalej, prosimy o cierpliwość

– podaje policja w Hamburgu na Twitterze.

Rodzice, którzy teraz pojawiają się w szkole Otto Hahna, proszeni są o udanie się do punktu zbiórki rodziców przy Jenfelder Allee 80a (parking). Będziecie pod opieką służb ratowniczych, o ile teren szkoły będzie odcięty.

Budynek szkoły jest przeszukiwany. Teren otaczający placówkę został odgrodzony kordonem

– informuje policja.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Premier Mateusz Morawiecki w Kijowie

Premier Mateusz Morawiecki w Kijowie / Fot. YouTube

  • Ministrowie spraw zagranicznych pracują nad ewentualnym formatem, który mógłby przybliżyć współpracę na wielu polach pomiędzy Polską Ukrainą i Wielką Brytanią – potwierdził premier Morawiecki
  • W kontekście trwającej rosyjskiej agresji powinniśmy podpisać trójstronny dokument o współpracy na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa regionalnego – oświadczył premier Ukrainy.
  • Premier Morawiecki wspomniał o długich rękach Rosji i przypadku zatrucia byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala nowiczokiem.
  • Zobacz także: Straż Graniczna: “Pocisk spadł na polską stronę”

Ministrowie pracują nad nowym formatem współpracy

Jak pisaliśmy wczoraj, w tym tygodniu może być ogłoszony nowy sojusz łączący Wielką Brytanię, Polskę i Ukrainę.

Wielka Brytania jest jednym z filarów NATO, jednocześnie opuściła Unię Europejską. Dla Polski Wielka Brytania to jeden z głównych partnerów handlowych, partnerów, z którymi blisko współpracujemy. Często kontaktuję się z brytyjskim premierem w różnych sprawach. W tym kontekście ministrowie spraw zagranicznych pracują nad ewentualnym formatem, który mógłby przybliżyć współpracę na wielu polach pomiędzy Polską Ukrainą i Wielką Brytanią

– powiedział premier Polski.

Zagrożenie ze strony Rosji

Premier Morawiecki wspomniał o długich rękach Rosji i przypadku zatrucia byłego rosyjskiego szpiega Siergieja Skripala nowiczokiem. Premier Ukrainy Denys Szmyhal z nadzieją odniósł się do planowanego zacieśnienia współpracy między Wielką Brytanią, Polską i Ukrainą.

W kontekście trwającej rosyjskiej agresji powinniśmy podpisać trójstronny dokument o współpracy na rzecz wzmocnienia bezpieczeństwa regionalnego

– oświadczył premier Ukrainy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info