Michał Kołodziejczak

Michał Kołodziejczak i Janusz Kowalski w Polsat News. / fot. zrzut ekranu z Polsat News

  • Michał Kołodziejczak wszedł w ostrą wymianę zdań z Januszem Kowalskim z Solidarnej Polski
  • Obaj politycy spotkali się pod koniec stycznia w Sejmie, gdzie rozmawiali o problemach, z którymi mierzy się polskie rolnictwo
  • Kowalski zapewniał wówczas opinię publiczną, że dyskusja była merytoryczna. Przeciwnego zdania był lider AgroUnii, który zarzucił posłowi kłamstwo
  • Zobacz także: Michał Kołodziejczak: Mówimy stanowcze “nie” dla Zielonego Ładu

Michał Kołodziejczak kontra Janusz Kowalski

Polityk Solidarnej Polski zarzucił Kołodziejczakowi nieszczere intencje. Kowalski twierdził, że jego adwersarz z AgroUnii tak naprawdę walczy o promocję własnego wizerunku, a nie o wysłuchanie głosu rolników.

Ja się spotkałem z panem Kołodziejczakiem i mogę powiedzieć polskim rolnikom: pan Kołodziejczak kompletnie nie ma nic ciekawego do powiedzenia, bo się na niczym nie zna, zresztą sam mi to powiedział. On chce się tylko fotografować.

– przekonywał Janusz Kowalski.

Wie pani po co pan Kołodziejczak się ze mną spotkał? Wyjawię to. Chciał spotkania ze Zbigniewem Ziobro, chciał się sfotografować i sobie zrobić tweeta. Ja powiedziałem: chyba pan żartuje, rozmawiajmy o nawozach, o poważnych problemach rolnictwa. To jest zwykły celebryta. Groteskowa postać.

– mówił poseł Solidarnej Polski, dodając, że szef AgroUnii odbywał spotkania z Lewicą, PSL i PO.

To pan Kowalski na koniec spotkania spytał się: panie Michale, zrobimy zdjęcie? Ja powiedziałem: panie Kowalski, w żadnym wypadku

bronił się Kołodziejczak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polsat News

Marek Jakubiak

Michał Kołodziejczak podczas konferencji prasowej przed ratuszem w Lublinie, / fot. PAP/Wojtek Jargiło

  • Michał Kołodziejczak od dłuższego czasu protestuje przeciwko polityce rządowej i unijnej
  • Lider AgroUnii domaga się spotkania z premierem Mateuszem Morawieckim
  • Szef ugrupowania zwraca uwagę na wysokie zadłużenie rolników i bierność władzy wobec ich problemów
  • Kołodziejczak wyraża zdecydowany sprzeciw wobec “Zielonego Ładu” forsowanego przez Unię Europejską
  • Zobacz także: Polski Ład. Ilu Polaków straciło na kontrowersyjnej reformie? Wyniki sondażu

Michał Kołodziejczak chce spotkania z Morawieckim

Lider AgroUnii w rozmowie z portalem RMF24 podał argumenty, które zamierza osobiście przedstawić premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Na spotkanie obydwu polityków na razie jednak się nie zanosi.

Kołodziejczak tłumaczył, że protesty odbyły się pod hasłem “nie będziemy umierać w ciszy” właśnie z powodu całkowitej bierności rządu. Polityk twierdzi, że w najbliższym czasie Polska może utracić “suwerenność żywnościową”.

Jesteśmy w momencie, kiedy nie potrafimy wyprodukować tyle jedzenia, ile zjadamy i to jest straszne. To niestety jest też przyczyną wysokiej inflacji, jeżeli chodzi o żywność, jeżeli chodzi o nasze zasoby żywnościowe.

– powiedział Kołodziejczak w rozmowie z dziennikarzami RMF.

Niedawno była pandemia, za chwilę może być wojna, co będzie, jeżeli żywność z zagranicy do Polski nie dojedzie? Czy polskie gospodarstwa, wtedy mają się rozwijać? Nie. Na to wszystko trzeba patrzeć wcześniej, więc domagamy się odpowiednich interwencji, rzucenia koła ratunkowego dla polskich rolników.

– dodał szef AgroUnii.

Kołodziejczak zwrócił uwagę na objęcie sankcjami polskiej żywności przez Rosję. Rząd do dzisiaj nie objął rolników żadną tarczą pomocową, a gwóźdź do trumny dobija Unia Europejska wraz ze swoim ekologicznym dyktatem.

Mówimy także stanowcze “nie” dla wprowadzania Zielonego Ładu w takiej formie, jak dzisiaj mówi się o nim w Polsce i w Unii Europejskiej w takiej formie, o której mówi Mateusz Morawiecki i pan komisarz do spraw rolnictwa w Unii Europejskiej, Polak, pan Wojciechowski.

– mówił polityk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF24

Polski Ład

Polski Ład / fot. You Tube/ polsatnews.pl

  • Polski Ład jest powszechnie uważany za katastrofę wizerunkową rządu PiS
  • Za niedopracowaną reformę stanowiskiem zapłacił minister finansów Tadeusz Kościński
  • Pracownia United Surveys przeprowadziła badanie, w którym zapytała Polaków o nieudaną rewolucję podatkową
  • Wyniki sondażu wskazują na to, że tylko 19,6 procent respondentów zyskało na zmianach
  • Aż 37,7 procent ankietowanych twierdzi, że wraz z nastaniem Polskiego Ładu ich sytuacja materialna pogorszyła się
  • Zobacz także: Donald Tusk o Lex Czarnek: Rzucili się na polską szkołę i przyszłość naszych dzieci

Polski Ład oceniony przez Polaków

Jak pokazują wyniki badania, jedynie 19,6 procent respondentów utrzymuje, że odniosła korzyści po wprowadzeniu Polskiego Ładu. 12,6 procent wybrało odpowiedź – “raczej skorzystałem”, a 7 procent “zdecydowanie skorzystałem”.

Aż 37,7 procent uczestników sondażu uważa, że ich sytuacja pogorszyła się przez nowo przyjęte przepisy. “Raczej straciło” 26 procent uczestników badania, a “zdecydowanie straciło” 11,1 procent z nich.

Ankietowani najczęściej wybierali jednak inną odpowiedź: “moja sytuacja się nie zmieniła”. Pokazuje to, że zdecydowana większość Polaków ani nie zyskała na reformie, ani nie straciła.

Beneficjentami wyborcy PiS?

Pracownia po dane sięgnęła jednak głębiej. Okazuje się, że najwięcej osób, które skorzystały na nowych przepisach znajduje się w elektoracie Prawa i Sprawiedliwości.

40 procent zwolenników rządu Zjednoczonej Prawicy uważa, że ich sytuacja poprawiła się dzięki Polskiemu Ładowi, z czego “zdecydowanie skorzystało” 18 procent, a “raczej skorzystało” 22 procent.

Równocześnie 45 procent z nich nie odczuło żadnych zmian, a 15 procent jest przekonanych, że nowe przepisy przysporzyły im strat (12 procent “raczej straciłem”, 3 procent – “zdecydowanie straciłem”).

Na reformę najbardziej skarżą się wyborcy opozycji. 38 procent zwolenników Koalicji Obywatelskiej uważa, że straciło na Polskim Ładzie (27 procent – “raczej straciłem”, 11 procent – “zdecydowanie straciłem”), a jedynie 11 proc. jest przekonanych, że zyskało na zmianach podatkowych (“zdecydowanie tak” – 2 procent, “raczej tak” – 9 procent). Sytuacja bardzo podobnie prezentuje się wśród elektoratu Lewicy i Konfederacji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Borys Budka

Warszawa, 08.02.2022. Przewodniczący KP KO Borys Budka (L) i posłanka KO Barbara Nowacka (P) na sali obrad Sejmu w Warszawie, 8 bm. Sejm zebrał się na dwudniowe posiedzenie. / fot. PAP/Paweł Supernak

  • Borys Budka odniósł się do środowego głosowania Sejmu nad uchwałą Senatu ws. odrzucenia “Lex Czarnek”
  • Komentatorzy wskazują, że Sejm niespodziewanie wprowadził głosowanie do środowego porządku obrad
  • Za odrzuceniem sprzeciwu Senatu było 233 parlamentarzystów, przeciw 220, natomiast dwóch posłów wstrzymało się
  • Projekt zmienia zasady działania organizacji pozarządowych w szkołach i wzmacnia rolę kuratorów oświaty
  • Szef klubu Koalicji Obywatelskiej liczy na to, że głowa państwa nie podpisze noweli
  • Zobacz także: Donald Tusk o Lex Czarnek: Rzucili się na polską szkołę i przyszłość naszych dzieci

Borys Budka liczy na prezydenta i… Agatę Dudę

Szef klubu KO wystąpił na antenie Polsat News, gdzie potępiał w jego mniemaniu “złe prawo”.

To są takie głosowanie, które są ad hoc robione, akurat przy tej ustawie wsparli posłowie Kukiza, od samego początku byli po tej złej stronie. Bardzo złe prawo i szkoda i mam nadzieję, że zostanie odrzucone, ale ja wierzę, że pani Agata Duda namówi Andrzeja Dudę, aby odrzucił tę ustawę, bo pani Agata jest nauczycielką i wie doskonale, że młodzieży nie da się ideologizować i była bardzo dobra rozmowa z posłankami KO, właśnie o kwestiach edukacji.

– mówił w Polsat News Borys Budka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Polak

21-letni Polak został śmiertelnie dźgnięty nożem w Eltham w południowo-wschodnim Londynie / fot. youtube/My London

Polak zamordowany

“Bartek został zaatakowany we wtorek, 8 lutego, przed lokalnym sklepem spożywczym. Wyszedł ze swoją dziewczyną po mleko… Po bezskutecznych próbach ratowania życia, niestety wkrótce potem zmarł. Miał 21 lat i całe życie przed sobą, wkrótce miał rozpocząć nową pracę. Jego rodzina i przyjaciele są zdruzgotani i w szoku”

napisała znajoma matki zabitego uruchamiając na platformie fundraisingowej GoFundMe zbiórkę, której celem jest pokrycie kosztów pogrzebu.

Do zdarzenia doszło we wtorek krótko po godz. 17. Policja na razie nie zatrzymała nikogo w związku z tą sprawą i prosi wszystkich, którzy mogą coś o niej wiedzieć, o pomoc.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

była polityk PO

Donald Tusk / Fot. Twitter/Onet

  • Donald Tusk ocenił, że “Lex Czarnek” to atak na polską szkołę i przyszłość dzieci
  • W powtórnym głosowaniu nad projektem ustawy udział wzięło aż 455 posłów
  • Za odrzuceniem sprzeciwu Senatu było 233 parlamentarzystów, przeciw 220, natomiast dwóch posłów wstrzymało się
  • Projekt zmienia zasady działania organizacji pozarządowych w szkołach i wzmacnia rolę kuratorów oświaty
  • Zobacz także: Janusz Kowalski: Musimy w UE wetować wszystko co się da. Nie można prosić Brukseli na kolanach

Donald Tusk o Lex Czarnek

Przewodniczący Platformy Obywatelskiej po raz kolejny wykorzystał klęskę opozycji i nawoływał do odsunięcia PiS od władzy.

Na koniec rzucili się na polską szkołę i przyszłość naszych dzieci. Najwyższy czas, aby wszyscy zrozumieli, że odsunięcie PiS od władzy to nasze wspólne być albo nie być.

– zakomunikował przewodniczący PO, odnosząc się do wyniku środowego głosowania.

Teraz projekt trafi na biurko prezydenta, gdzie będzie oczekiwał na podpis Andrzeja Dudy. Opozycja i przewodniczący Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz zapowiadają apel do głowy państwa o weto wobec ustawy.

To smutny dzień dla polskiej szkoły. Ale jest jeszcze szansa, by ten krzywdzący dzieci projekt zatrzymać: będziemy apelować do prezydenta Dudy o zawetowanie tej ustawy.

– powiedziała Krystyna Szumilas z Koalicji Obywatelskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Jan Maria Jackowski

Jan Maria Jackowski / Fot. Youtube

  • Jan Maria Jackowski nie jest członkiem partii PiS, ale należy do klubu parlamentarnego formacji
  • W ostatnich dniach pojawiły się doniesienia, jakoby władze klubu miały wykluczyć senatora
  • Powodem mają być niewygodne dla rządzących wypowiedzi o Polskim Ładzie i pandemii
  • Jackowski wystąpił w TVN24, gdzie przyznał, że o swojej sytuacji dowiaduje się wyłącznie z mediów
  • Zobacz także: Janusz Kowalski: Musimy w UE wetować wszystko co się da. Nie można prosić Brukseli na kolanach

Jan Maria Jackowski zostanie wykluczony?

W zeszłym tygodniu Polska Agencja Prasowa podała, że senator nie cieszy się uznaniem w swoim klubie. Według doniesień medialnych, Jackowski ma zostać niebawem usunięty z klubu parlamentarnego “za działania i wypowiedzi stojące w sprzeczności ze stanowiskiem klubu”.

Przyjmuję do wiadomości sytuację jaka wokół mnie się wytworzyła w środowisku PiS. Ciągle jest członkiem klubu PiS.

– powiedział w TVN24 polityk.

Jackowski przypomniał, że do wykluczenia jego osoby PiS potrzebuje uchwały, którą przegłosuje co najmniej połowa członków klubu parlamentarnego: senatorów, posłów i eurodeputowanych, na wniosek przewodniczącego klubu.

Z tego wynika, że nie może się to odbyć w trybie zakulisowym, że decyzja miałaby być podjęta przez prezydium klubu. Ci, co to sugerowali, nie znają regulaminu naszego klubu parlamentarnego.

– powiedział Jackowski.

“Nikt ze mną nie rozmawiał”

Jan Maria Jackowski wskazuje, że nie będzie toczył batalii o pozostanie w szeregach klubu.

Nikt ze mną w tej sprawie nie rozmawiał. O wszystkim dowiaduję się z mediów. O komentarzach polityków PiS też dowiaduję się z mediów. Tak wygląda sytuacja.

– stwierdził.

Jeżeli krytycznie się wypowiadałam w takich sprawach jak: “piątka dla zwierząt”, Polski Ład, kwestia wyjaśnienia sprawy Pegasusa, o nepotyzmie, o kolesiostwie, o nieuzasadnionych zarobkach współpracownic prezesa NBP Adama Glapińskiego, o niechlujstwie legislacyjnym związanym z COVID i o ograniczaniu swobód i praw obywatelskich w drodze rozporządzeń, a nie ustawy, to okazuje się, że w tych wszystkich sprawach miałem rację. Więc zamiast w tych wszystkich sprawach prowadzić dialog wewnętrzny i naprawiać, i usuwać te błędy, to usuwa się osobę, która o tym mówiła.

– zaznaczył Jan Maria Jackowski.

Polityk zarzucił PiS hipokryzję, gdyż w jego mniemaniu parlamentarzyści, którzy faktycznie zasłużyli na usunięcie, są “potrzebni arytmetyce” podczas głosowań. Jackowski zapowiedział również, że zamierza kandydować w najbliższych wyborach ze swojego okręgu wyborczego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Radosław Pyffel i okładka książki " Biznes w Chinach ". / Fot. Arch. Radosław Pyffel.

Zobacz także: Janusz Krężelok, 4-krotny olimpijczyk o IO: Mają dodatkowy bagaż psychiczny [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Jakie jest znaczenie wizyty pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Dudy w Chińskiej Republice Ludowej i jego spotkania z prezydentem Xi Jinping’iem w kontekście bieżących polsko-chińskich relacji?

Radosław Pyffel: Trzeba to rozpatrywać w kilku wymiarach. Pierwszy z nich to zupełnie inne zachowanie się Polski, niż większości państw blisko związanych ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej. Od zeszłego roku Amerykanie namawiali do bojkotu tej imprezy, to znaczy do niewysyłania oficjalnych przedstawicieli na ceremonie otwarcia i zamknięcia Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Polska nie tylko nie usłuchała tego apelu, to jeszcze wydelegowała przedstawiciela najwyższego rangą, jakim jest prezydent RP i on był najwyższym rangą spośród krajów Unii Europejskiej. Pojawili się przedstawiciele Unii Europejskiej, którzy wyłamali się z tego bojkotu, tacy jak chociażby Francuzi, Włosi, Rumunii, Norwegowie, Finowie, ale to były reprezentacje na poziomie ministerialnym, lub niższym, a nie na poziomie prezydenta.

Drugi wymiar, dotyczy hierarchii dyplomatycznej. Gospodarze wymieniali prezydenta Dudę jako gościa na 13 miejscu. Według strony chińskiego MSZ, która wymieniała tych 25 przywódców, szefów delegacji wysokiego szczebla, w kolejności od najważniejszego, numerem jeden był, prezydent Federacji Rosyjskiej, Władimir Putin, potem król Kambodży, Pani prezydent Singapuru, głowy państw Azji Centralnej, prezydent Egiptu i monarchowie krajów Zatoki Perskiej, później zaś Polska i co ciekawe przed Serbią i Argentyną. Może nie tak wysoko, ale mniej więcej w środku stawki.

Przez długi czas właściwie nie wiadomo było, jaki jest cel wizyty, poza tym, że Kancelaria Prezydenta wspominała, iż chodzi o dopingowanie polskich sportowców. I rzeczywiście Pan Prezydent, zaraz po spotkaniu z Xi Jinping’iem, znalazł się na skoczni, gdzie Dawid Kubacki sięgnął po brązowy medal Igrzysk Olimpijskich. Dopiero, bezpośrednio przed wyjazdem, dowiedzieliśmy się, że chodzi o kwestie Ukrainy i kwestie bezpieczeństwa. Wówczas to ukazał się artykuł w amerykańskim Politico, o tym iż Prezydent RP jedzie do Pekinu, żeby przedstawić polski punkt widzenia na te sprawy. Tym razem jednak w przeciwieństwie do Lecha Kaczyńskiego, który jechał do Gruzji, razem z prezydentami państw bałtyckich i prezydentem Ukrainy, nie udało się, przynajmniej według oficjalnych doniesień, zbudować szerszej koalicji. Do Pekinu nie poleciał prezydent Zełenski, a Litwa była pierwszym krajem który oficjalnie zbojkotował Igrzyska już w grudniu 2021 roku. Prezydent Duda pojechał więc sam i wygląda na to, że niewiele wskórał. Chiny i Rosja wydały jeszcze przed piątkiem wspólne oświadczenie, a strona chińska utrzymuje, iż Rosja ma prawo czuć się zagrożona rozszerzaniem NATO.

Komunikaty po spotkaniu prezydenta Dudy, pokazywały, że Chiny, po raz kolejny, ponieważ to też często się przewijało w czasie wizyty ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua, nie są zainteresowane współpracą w zakresie bezpieczeństwa, a są zainteresowane współpracą gospodarczą, logistyczną, określoną jako szeroko pojęta budowa Nowego Jedwabnego Szlaku. Można powiedzieć, że wróciliśmy do punktu wyjścia z 2015 roku, z czasu pierwszej wizyty prezydenta Dudy w Chinach.

Piotr Motyka: Jakie znaczenie dla Chińczyków mają same XXIV Zimowe Igrzyska Olimpijskie w Pekinie?

Radosław Pyffel: Trzeba inaczej je rozpatrywać, niż te sprzed 14 laty, w 2008 roku. Wtedy była inna atmosfera, inny klimat. Chinom bardzo zależało na tym, żeby się pokazać światu zewnętrznemu, a dzisiaj już tak nie jest. Nie przejmują się swoim wizerunkiem i to jest nawet pewnego rodzaju dysonans, bowiem my w Polsce,  mamy inne oczekiwania. Oczekujemy, że Chiny będą walczyć o ocieplenie wizerunku, a one wcale tak nie uważają. Choćby dlatego, w przypadku jakichkolwiek wątpliwości dotyczących testu na obecność koronawirusa, wielu sportowców kierowanych jest na izolację.

Wymownym gestem pokazującym, że Chiny nie przejmują się tym co powiedzą o nich zagraniczne zachodnie media, było zapalenie znicza olimpijskiego przez narciarkę Ujgurkę. Reasumując, Chiny w ogóle nie przejmują się światem zewnętrznym. Priorytetem dla nich jest zmniejszenie do minimum liczby przypadków i kontrola nad wirusem, oraz przeprowadzenie tych zawodów w reżimie pandemicznym. Dlatego między innymi wyizolowano zawodników, którzy w ogóle nie mogą się wydostać z wioski olimpijskiej, odciętej od reszty Chin. Priorytetem jest kontrola nad wirusem i pandemią, która właściwie dominuje nad wszystkim, co się tam dzieje.

Poza tym to są igrzyska bardzo technologiczne, futurystyczne, wybiegające w przyszłość, w nowoczesne technologie. Obserwujemy sporo nowinek technicznych. Na samej ceremonii otwarcia z 2008 roku, odnoszono się do długiej historii Chin, do elementów, symboli, natomiast teraz odnoszono się już tylko do przyszłości, więc myślę, że to jest duża różnica. Jest to też promocja sportów zimowych w Chinach, Chińczycy do tej pory tych zimowych sportów za bardzo nie uprawiali. To jest okazja do promowania tych dyscyplin, często dla nich zupełnie nowych.

Piotr Motyka: Na jakim etapie, według Pana, znajduje się teraz rywalizacja między Stanami Zjednoczonymi a Chinami?

Radosłąw Pyffel: Ona trwa oczywiście na wszystkich polach, czy to dyplomatycznym, technologicznym, społecznym. Zwróciłem uwagę w tych dniach, że Chiny bardzo mocno wchodzą do Ameryki Łacińskiej. Rezultatem tych działań na przykład jest poparcie Argentyny w sporze o Falklandy, czy też Malwiny, które Argentyna prowadzi z Wielką Brytanią. Następnie są prowadzone rozmowy z Ekwadorem, o wspólnej strefie wolnego handlu. Chiny mocno wchodzą na kontynent amerykański, co jest zaprzeczeniem doktryny Monroe’a, bo zawsze była to domena Stanów Zjednoczonych. Tu się będzie bardzo dużo działo.

Wydaje mi się, że to czego często nie dostrzegamy, rzadko się do tego odnosimy w Polsce, to przede wszystkim to, że Chiny bardzo zmieniają się wewnętrznie, ale i Stany Zjednoczone też przychodzą olbrzymie wewnętrzne przeobrażenia. I od tych reform, które podejmuje Joe Biden w Stanach Zjednoczonych i Xi Jinping w Chinach też bardzo dużo zależy. Kluczowa teraz staje się nie tyle ta rywalizacja w świecie, poza Chinami i Stanami Zjednoczonymi, co polityka wewnętrzna obu tych krajów.

Piotr Motyka: Jak Pan skomentuje plan utworzenia przez Chiny bazy wojskowej w Gwinei Równikowej?

Radosław Pyffel: Jedyna chińska baza jaka do tej pory istnieje w Afryce, jest w Dżibuti. Chiny właściwie zdominowały Afrykę, nie militarnie, ale gospodarczo. Pytanie, w jaki sposób zamierzają chronić swoje interesy? Dotychczas się militarnie nie angażowały, jak na takie zaangażowanie gospodarcze, dopiero druga baza, to niewiele.

Piotr Motyka: Czym charakteryzuje się tak zwana Dyplomacja Wilczych Wojowników?

Radosław Pyffel: Właśnie zapalenie znicza olimpijskiego przez ujgurską zawodniczkę jest doskonałym przykładem, tego czym jest Dyplomacja Wilczych Wojowników. Ona zakłada odejście od tego paradygmatu, że spuszczamy głowę, ukrywamy możliwości, udajemy słabszych niż jesteśmy w rzeczywistości. Według niej, na jakiekolwiek oskarżenia odpowiadamy ze zdwojoną siłą.

W związku z tym, jeżeli organizowany jest bojkot dyplomatyczny, z powodu sytuacji Ujgurów, muzułmanów, także z powodu chińskiej tenisistki Peng Shuai, jeszcze Tajwanu i Hong Kongu, to pokazujemy, że nie robi to na nas żadnego wrażenia i do zapalenia znicza olimpijskiego delegujemy dwie kobiety, co jest bardzo istotne w tym wypadku, w tym ujgurską zawodniczkę, której ojciec także Ujgur, był reprezentantem ChRL w narciarstwie, a teraz jest trenerem. Chińczycy pokazują na oczach całego świata „zrobimy to na naszych warunkach, tak jak nam się podoba i co nam zrobicie?”. To jest esencja wilczej dyplomacji i tu widzieliśmy jej zastosowanie.

Piotr Motyka: Co obecnie łączy, a co dzieli Rosję oraz Chiny i jaka rola w tym układzie przypada Indiom?

Radosław Pyffel: Przede wszystkim mamy do czynienia z koncertem mocarstw, więc to jest rozgrywka między wieloma mocarstwami. Rosja i Chiny podzielają wspólne spojrzenie na stosunki międzynarodowe, to znaczy są to kraje rewizjonistyczne, które dążą do zmiany układu i osłabienia hegemonistycznej pozycji Stanów Zjednoczonych, czyli do multipolaryzmu. Do tej pory mieliśmy do czynienia z unipolaryzmem. Obydwa kraje pracują w tym kierunku i to także łączy je z Indiami, które – mimo, że w ostatnich miesiącach bardzo zbliżyły się do USA – to chyba długofalowo również są zainteresowane tym, żeby było wiele ośrodków. Jeśli będzie ich wiele, to wiadomo, że także Indie będą jednym z nich, Japonia, Unia Europejska albo poszczególne kraje europejskie, oraz oczywiście Rosja, Chiny i Stany Zjednoczone. I to jest wspólna perspektywa.

Istnieje też bardzo duża zbieżność strategiczna między Rosją, a Chinami wynikająca z położenia w Eurazji. Jeżeli Rosjanie atakują po zachodniej flance Eurazji, sprawiają kłopoty na Ukrainie, Białorusi, czy w państwach bałtyckich, to momentalnie rozwiązują ręce Chinom, we wschodniej części Eurazji. Amerykanie stają od razu przed strategicznym dylematem, czy interweniują w jednym z tych dwóch miejsc, a jeśli w jednym, to w jakim? Czy na Morzu Południowochińskim w okolicach Tajwanu, czy w Europie Wschodniej? Te dwa kraje koordynując swoje działania, bardzo łatwo mogą podzielić siły amerykańskie, albo postawić przed wielkim dylematem.

Jakkolwiek, długofalowo Rosja jest w ciężkiej sytuacji, im bardziej zepsuje sobie relacje z krajami europejskimi, tym bardziej będzie skazana na Chiny, a potencjał demograficzny, gospodarczy, technologiczny, w ogóle nawet nie pozwala mówić o partnerstwie między tymi dwoma krajami, tak duża jest to dysproporcja na rzecz Chin. Rosja stoi przed ogromnym dylematem wzrostu znaczenia Chin pod każdym względem. Zobaczymy, jak to rozegra tym koncercie mocarstw.

Piotr Motyka: Czy uważa Pan, że jest możliwość ekspansji Chin w kierunku rosyjskiej Syberii?

Radosław Pyffel: To jest taka bardzo popularna opowieść o tym, że Chińczycy zasiedlą Syberię, ale oni mają też duże problemy demograficzne, te wskaźniki są bardzo zbliżone do polskich, więc zasadniczo w Chinach, w perspektywy kilku dekad może wcale nie być tak dużo ludzi.

Chiny przechodzą w technologie, sztuczną inteligencję, automatyzację, zresztą to już widzimy w wiosce olimpijskiej. Jest bardzo dużo różnego rodzaju takich technologii stosowanych, więc nie wiem, czy akurat Chińczycy tradycyjnie postrzegają tą potęgę wynikającą z rozciągania władzy na określonym terytorium. Mogą Rosję po prostu sprowadzić do roli dostawcy surowców energetycznych i kraju podporządkowanego gospodarczo i technologicznie Chinom, ale niekoniecznie w takim tradycyjnym rozumieniu, jaki znamy z XX wieku, czyli jakiegoś podboju terytorialnego.

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

Zainteresowanych tematem, zachęcamy do zapoznania się z książka pana Radosława Pyffla „Biznes w Chinach”, szczegóły TUTAJ !

Polska flaga

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay.com CC0 Public Domain

Dziś środowiska lewicowe i pseudo liberalne szerzą kłamstwa utożsamiające polski nacjonalizm ze zbrodniami niemieckich narodowych socjalistów. W haniebną kłamliwą kampanię szkalowania polskiego nacjonalizmu wpisali się tez niektórzy hierarchowie. Różnice między nacjonalizmem a szowinizmem w filmiku edukacyjnym z serii „W skrócie” na kanale Media Narodowe wyjaśnił Jan Bodakowski.

Profesor Jan Żaryn, specjalista w historii Kościoła katolickiego w Polsce w XX i w historii polskiego ruchu narodowego, skrytykował dokument Episkopatu „Chrześcijański kształt patriotyzmu”. Jak można się dowiedzieć, ze strony KAI, zdaniem profesora Jana Żaryna „w polskiej tradycji ideowo-politycznej nacjonalizm nie ma nic wspólnego z nienawiścią i dlatego trzeba go jasno oddzielić od nazizmu”. Profesor Żaryn nie zgadza się też z opinią biskupów przestrzegających przed nadużywaniem odwołań historycznych we współczesnej debacie społeczno-politycznej. Zdaniem senatora taka opinia biskupów sprzeczna jest z potrzebą odnoszenia się w relacjach ukraińsko-polskich do kwestii ludobójstwa na Wołyniu. Zdaniem senatora Żaryna „historia nie jest czymś, co zostało wymyślone przez nas, ale jest zjawiskiem oddziałującym na współczesność, niezależnym” i nie można się we współczesności do niej nie odnosić.

Negatywne postrzeganie nacjonalizmu zostało w PRL narzucone przez komunistów

W swej wypowiedzi dla KAI profesor Jan Żaryn przypomniał, że negatywne postrzeganie nacjonalizmu zostało w PRL narzucone przez komunistów, kłamliwie utożsamiających nacjonalizm z nazizmem, podczas gdy „w przypadku polskiej szkoły myślenia ideowo-politycznego, nacjonalizm […] nie ma nic wspólnego z nienawiścią – stwierdził”. Profesor Jan Żaryn przypomniał, że przed wojną księża, w tym i biskupi, utożsamiali się z polskim „chrześcijańskim nacjonalizmem”.

Zobacz także: Janusz Kowalski: Musimy w UE wetować wszystko co się da. Nie można prosić Brukseli na kolanach

W czasach gdy groteskowa opozycja i lewica wszelkie przejawy polskiego patriotyzmu nazywają nazizmem, faszyzmem, i antysemityzmem, w czasach anty polscy emeryci o faszystowskiej mentalności napadają na marsze młodzieży patriotycznej i chcą zdelegalizować organizacje młodych patriotów, warto przypomnieć, że według księdza profesora Andrzeja Zwolińskiego, autora (wydanej staraniem inicjatywy ewangelizacyjnej „Wejdźmy na szczyt”) pracy „Dlaczego warto kochać ojczyznę. Chrześcijańskie rozumienie patriotyzmu”, „obowiązek wierności wobec społeczności narodowej – czyli obowiązek należenia do narodu, który człowieka wewnętrznie uformował, przywiązania do niego, jest podstawową, pierwszą powinnością każdego”.

Człowiek przynależy do jakiegoś narodu z natur

W opinii księdza profesora „człowiek przynależy do jakiegoś narodu z natury”, przynależność państwową można zmieniać, narodowej nie – choć ideologia liberalna twierdzi, że każdy może subiektywnie decydować, do jakiego narodu należy. Dla księdza Zwolińskiego niemoralna jest zmiana przynależności narodowej dla własnej korzyści – zbrodnią jest zdrada, czyli nie tylko odstępstwo, ale i związanie się z wrogiem.

Jak przypomina ksiądz profesor Zwoliński „Kościół w swoim nauczaniu wielokrotnie podkreślał wagę wierności tradycji narodowej”. Wierność tradycji narodowej to szacunek wobec tego, co polskie, „poznanie dziejów własnego narodu […] pełnienie służby wojskowej, ponoszenie ciężarów i świadczeń publicznych, wychowanie dzieci w duchu patriotyzmu”. Wierność tradycji narodowej niezbędna jest dla funkcjonowania życia społecznego.

Według nauczania Bożego”. Według nauczania katolickiego ojczyzna jest bożym instrumentem „działania zbawczego w świecie”. Co sprawia, że spoczywają na nas obowiązki wobec narodu, który dał nam tożsamość.

Obowiązek miłości wobec ojczyzny

Obowiązek miłości wobec ojczyzny wynika z miłości wobec ojczyzny jako dzieła Bożego. W opinii księdza Zwolińskiego „obowiązek miłości ojczyzny jest obowiązkiem prawa natury”, a „jednostka musi dołożyć wszelkich możliwych starań, by miłość ojczyzny w niej wzrastała”. Co sprawia, że miłość ojczyzny musi być elementem wychowania.

Miłość do ojczyzny jest więc wyrazem chrześcijańskiego stosunku jednostki do narodu. Chrześcijaństwo musi mieć wpływ na życie rodzinne jednostki „i wszelkie relacje, w których [jednostka] się znajduje i które współtworzy”. „Miłość do wspólnoty narodowej” musi się odnosić do osób realnie ją stanowiących, więc do tych Polaków, jacy są w naszym kraju, a nie do tych, jacy powinni być.

„Śmierć wrogom ojczyzny”

Gdy dziś groteskowa opozycja i lewica wpada w histerie z powodu hasła „śmierć wrogom ojczyzny” głoszonego przez narodowców, ksiądz profesor Zwoliński przypomina, że „obowiązek miłości ojczyzny […] oznacza zakaz wyrządzania szkody własnemu narodowi i troskę o to, by nie czynili tego inni”. Z obowiązku miłości do ojczyzny wynika obowiązek obrony ojczyzny. „Z obowiązkiem obrony narodu łączy się obowiązek toczenia wojny w obronie zagrożonej ojczyzny”, czyli obowiązek zabijania wrogów ojczyzny. Do rozważań księdza profesora dodam, że wyrazem sakralizacji zabijania wrogów ojczyzny jest istnienie ordynariatu polowego i kapelanów w siłach zbrojnych – armia jest instytucją, której celem jest zabijanie wrogów ojczyzny.

Na katoliku spoczywa obowiązek „nadzwyczajnych wysiłków”, gdy zagrożony jest byt narodu przez: niebezpieczeństwa polityczne (zagrożenie wolności czy życia narodu), wrogą kulturę („ujemny wpływ wrogiego” i narzuconego „narodowi prądu kulturowego”), wrogą ekspansję gospodarczą („opanowanie gospodarki narodu przez obcy naród”).

Kultura narodowa

Zgodnie z ideami Romana Dmowskiego, obowiązek miłości ojczyzny, to „obowiązek przyczyniania się, w miarę sił i możliwości, do pomnażania dobra gospodarczego i kulturowego własnego narodu”. Obowiązkiem chrześcijanina jest też obowiązek codziennej pracy dla ojczyzny, codziennego wykonywania jak najlepiej swoich obowiązków.

Zdaniem księdza Zwolińskiego w celu obrony narodu spoczywa na nas „obowiązek epatowania kultura ojczysta” i rozwijania kultury narodowej, bo „nie wolno nikomu osłabiać narodu poprzez odbieranie mu jego własnej kultury i jej podstawy, jaką jest niepodległość”.

Obowiązkiem katolików jest też wychowywanie dzieci w duchu patriotycznym – „dom rodzinny powinien być naturalnym miejscem spotkania się dzieci z treściami narodowymi i religijnymi”. Wychowaniem patriotycznym powinna zajmować się też szkoła, liderzy dający dobry przykład. Wychowanie patriotyczne jest tak ważne, bo „patriotyzm stanowi ogromną moc jednoczącą naród oraz doskonali życie wspólnotowe”, bo patriotyzm wyzwala z egoizmu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Amerykański prezenter obnaża despotyzm Trudeau

Protest w Kanadzie przeciwko obostrzeniom covidowym / Fot. PAP/EPA/Andre Pichette. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Przerwany proces „gotowania żaby”

Trzeba pamiętać, że tak jak polscy stoczniowcy ponad 40 lat temu, dzisiejsi protestujący podnosząc sprzeciw wobec pełzającego totalitaryzmu białych fartuchów wkraczają w niebezpieczną strefę niepewności narażając nie tylko siebie, ale i swoje rodziny. Protestujący postanowili przerwać proces „gotowania żaby” i zdecydowali się wyskoczyć z podgrzewanego kotła. Ciekawy do poznania i zrozumienia jest moment osiągnięcia słynnej zapowiadanej przecież zbiorowej odporności (stadnej) na szalejącego wirusa. Jak widzimy kanadyjczycy tę odporność właśnie osiągnęli, odporność na medialne zwodzenie i kłamstwa odnośnie skuteczności szczepionek, na rządowy dyktat bezczelnie i niezgodnie z konstytucją obdzierający ich z ludzkiej godności i podstawowych praw obywatelskich.

Zobacz także: Kontrowersyjna kampania Adidasa! Ludzie oburzeni rozpowszechnianiem nagości

Kierowcy przybyli do stolicy na rozmowy z premierem Justinem Trudeau domagając się odwołania wszelkich mandatów pandemicznych. Spotkali się z wypowiedzią premiera, oskarżającego ich o warcholstwo, wszczynanie niepokojów, bezczeszczenie pomników, faszyzm i nawet bycie agentami Putnia! Trudeau podkreślił, że nie spotka się z antysemitami, terrorystami i faszystami. W krótkim czasie okazało się, że ukochany wychowanek cara Wielkiego Resetu Klausa Schwaba, Justin Trudeau został wydobyty z rodziną ze swojej siedziby przez siły specjalne i wywieziony w bezpieczne miejsce. Mam nadzieję, że wcześniej zapoznał się z problemami rumuńskiego niezłomnego przywódcy Nicolae Ceausescu, który też potępiał naród, za to, że nie rozumie jedynej słusznej drogi naukowego socjalizmu, która miała wszystkich doprowadzić do szczęśliwości. Najbardziej rozśmiesza hazard sekty kowidiańskiej w stawianiu na naukę! Cudowny, stary sowiecki majstersztyk. Tylko my mamy rację i nie ma żadnej dyskusji, kto się nie zgadza, chce dyskutować jest faszystą, wstecznikiem, bądź zwykłym bzikiem, którego w ramach miłosierdzia zamkniemy w obozie koncentracyjnym. Potęga nauki!

90% kanadyjskich kierowców trucków (jak i reszta populacji) jest zaszczepiona

Przecież ok. 90% kanadyjskich kierowców trucków (jak i reszta populacji) jest zaszczepiona i to właśnie oni doszli do wniosku, że to idiotyczne gonienie króliczka, obiecanki i kolejna dawka i kolejny buster, jest złą bajką. Jeden z kierowców powiedział, że tu chodzi o przyszłość ich dzieci, które już dziś bezmyślnie się knebluje i tresuje do roli pozbawionego praw i godności przyszłego “obywatela” w państwie cyfrowego totalitaryzmu. Dlatego oni są przed budynkiem parlamentu w Ottawie. Cała akcja zachodzi w środku srogiej kanadyjskiej zimy, do demonstrujących ciągle dojeżdżają inni trwa prawy, pozbawiony burd, festiwal wolności. Na co liczy Trudeau? Pewnie na to, że zwycięży died Maroz (jak niejednokrotnie w Rosji), ludzie się zmęczą, zaczną się konflikty z okolicznymi mieszkańcami, zabraknie paliwa i żywności i ludzkiej życzliwości i solidarności. Pojawi się chaos, a wtedy wkroczy on aby społeczeństwu przywrócić spokój.

Trzeba przyjąć, że nad planem pozbycia się protestujących obradują całe sztaby. Być może już trwają prace nad wytypowaniem jednego z przywódców strajku na przysłowiowego “Bolka”, który podpisze jakieś rozmydlone następnie porozumienie. A może liczą na swoich prowokatorów, aby wszcząć burdy i wtedy spacyfikować protest. Kanada jak każde państwo nie jest jednolita, wschód jest biedniejszy od zachodu, taka Alberta ma ropę i gaz i ponieważ rząd federalny dofinansuje z jej dochodów inne stany, w Albercie narasta ruch separatystyczny obejmujące inne zachodnie stany (Alberta, Brytyjską Kolumbię Manitobę, Saskatchewan i inne).

Wszystko więc zależy od tego która ze stron w tym nierównym starciu potrafi szybciej uruchomić większą lawinę, która zmiecie przeciwników. Oglądałem niesamowite filmiki nagrywane przez kanadyjskich Polaków, jak Polonia w różnych częściach Kanady gorąco kibicuje swoim obrońcom wolności jak pomaga strajkującym wysyłając im żywność, ubrania, bieliznę. Te wypowiedzi Polek i Polaków, którzy jako dzieci, czy młodzież uciekali ze swoimi rodzicami z komunistycznej Polski do kraju wielkich przestrzeni i wolności. Oni wiedzą, że to ostatni moment, aby zatrzymać pełzający totalitaryzm. Oni go widzą i znają, a kochając swoje dzieci nie chcą dopuścić, aby złamać im przyszłość.

Klaksony – głosem rewolucji

Najbardziej rozpoznawalnym głosem kanadyjskiej rewolucji godności są dziś klaksony ciężarówek. Od ponad tygodnia w Kanadzie świeci słońce wolności, które swoimi promieniami pobudza kierowców ciężarówek na całym świecie od Kalifornii, do Brukseli. Tymczasem nie widać jeszcze zmian pogodowych nadciągających czarnych chmur kształtu ZOMO, czy bijącego gradu sił bezpieczeństwa…

Tym, którzy nie wierzą w boskie miłosierdzie, ale wierzą w nieskończoną dobrotliwość rządów wypada przypomnieć Tuskegee eksperyment z syfilisem. Słynne dziś CDC (Centers for Disease Control and Prevention) według którego zaleceń rząd realizuje swoją politykę obostrzeń, w latach 1932-72 uczestniczyło w makabrycznym eksperymencie medycznym w stanie Alabama. Ofiarami rządowych eksperymentów medycznych w miejscowości Tuskegee było 600 czarnych mężczyzn, których pozyskano oferując im bezpłatną opiekę medyczną. Eksperyment nie przewidywał leczenia ofiar, których lekarze zarażali syfilisem, a tylko ich obserwację. W wyniku eksperymentu 100 mężczyzn zmarło, zarażeni przenosili syfilis na swoje żony, dzieci, narzeczone. Ten makabryczny, kryminalny eksperyment trwał całe 40 lat! Dopiero po latach rząd wypłacił odszkodowanie żyjącym ofiarom, bądź im potomkom $10 mln. Co na taką etykę lekarską powiedziałby Hippocrates?

Oglądając filmiki z kanadyjskiego festiwalu wolności na zachodnim wybrzeżu Ameryki raptem poczułem się jak Latarnik czytający “Pana Tadeusza”, zawrzały polskie wspomnienia z lat wielkiego festiwalu Solidarności. Nadchodzi starcie między ludźmi wierzącymi w Boga, a ludźmi wierzącymi w wszechmogący rząd…

Czy Bóg da mądrość i wytrwałość swojemu ludowi? Quo vadis Domine?

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com