Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay

Rząd chce wesprzeć większą liczbę nierentownych połączeń autobusowych. Rada Ministrów zatwierdziła projekt zmian, który wydłuża okres podwyższonej dotacji  do przewozów autobusowych. Samorządy, które chcą utrzymać większą liczbę połączeń, otrzymają dodatkowe środki.

Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych

Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych wszedł w życie z początkiem lipca 2019 roku. Dzięki państwowym dopłatom samorządy mogą przywracać i utrzymywać dotychczas nierentowne połączenia autobusowe – przypomina rzecznik Ministerstwa Infrastruktury, Szymon Huptyś.

– W 2019 roku dopłatą objęto 1500 linii komunikacyjnych na terenie całego kraju. Rok 2020 to już ponad 2800 takich linii, natomiast ubiegły rok zakończył się liczbą ponad 4000 linii komunikacyjnych 

 informuje Szymon Huptyś.

Fundusz wspiera kursy autobusowe łączące m.in. Sokółkę z Białymstokiem. Mieszkańcy Sokółki widzą zmiany, ale chcą wzrostu liczby połączeń także dla mniejszych miejscowości.

–  Teraz jest już coraz więcej autobusów, ale mimo to jeszcze jest za mało

– mówi mieszkanka Sokółki.

– Żeby były chociaż 2-3 razy w ciągu doby, żeby można było dojechać na zakupy, do lekarza, do apteki 

 dodaje inna z mieszkanek Sokółki.

Początkowo dopłata do przejechanego kilometra wynosiła jeden złoty, ale z początkiem pandemii wzrosła do trzech złotych. Podwyższone dopłaty miały obowiązywać do końca tego roku. Jednak ze względu na duże zainteresowanie wyższą pomocą, rząd przyjął projekt nowelizujący ustawę o Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych. Wyższe dopłaty będą dostępne do końca 2023 roku.

– Zmiany, które wprowadzamy, są decyzjami wypracowanymi we współpracy ze samorządami 

– podkreśla Szymon Huptyś.

Coraz wyższe dopłaty

W tym roku Fundusz wesprze 4900 linii komunikacyjnych. Kwota wsparcia to ponad 543 mln złotych. Dla województw: mazowieckiego, podkarpackiego, pomorskiego i śląskiego przyznane dofinansowanie okazało się niższe niż wnioskowana pomoc.

– Rząd przyjął projekt ustawy, dzięki któremu będzie możliwość przesunięcia niewykorzystanych środków na wsparcie połączeń w województwach, w których kwota dotacji okazała się niewystarczająca

– zaznacza Szymon Huptyś.

Działania PiS są skuteczne – przyznaje szef klubu Lewicy, Krzysztof Gawkowski.

– Wiele miejsc, które były na mapie komunikacji zaniedbane, jest obecnie odtwarzane. To dobrze, ale jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia 

– wskazuje Krzysztof Gawkowski.

Poseł Polski 2050, Paulina Hennig-Kloska, podkreśla, że wciąż są miejscowości, które czekają na podstawowe połączenia komunikacyjne. Chodzi m.in. o Turek.

– Kilkudziesięciotysięczne miasto, całkowicie odcięte – w centralnej części Polski – od transportu zbiorowego. Nie ma tam PKS-u, nie ma tam kolei

– zwraca uwagę Paulina Hennig-Kloska. 

Jak zaznacza ekonomista Paweł Młynarek, dopłaty do przewozów nie są dobrym rozwiązaniem. Część nierentownych połączeń nigdy na siebie nie zarobi. Potrzebne jest przede wszystkim uproszczenie działalności prywatnych przewoźników autobusowych.

– Jest ograniczane przez różnego rodzaju wymogi ewidencyjne czy wymogi ubezpieczeniowe. Państwo powinno umożliwić przewoźnikom, żeby pasażerowie mogli podróżować jak najmniejszym kosztem i ci przewoźnicy jak najmniejszym kosztem mogli te usługi dostarczyć

– mówi Paweł Młynarek. 

Rząd wspiera lokalne połączenia komunikacyjne, ale dofinansowuje też budowy i remonty lokalnych dróg. W ubiegłym roku Rządowy Fundusz Rozwoju Dróg wsparł prawie 2200 inwestycji na łączną kwotę 3 mld 260 mln złotych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński / fot. flickr.com / CC

Jest najnowszy sondaż partyjny. Jak wynika z badania pracowni Pollster, gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, to Zjednoczona Prawica mogłaby cieszyć się zdecydowanym prowadzeniem.

Najnowszy sondaż. PiS na prowadzeniu, KO z tyłu

ak wynika z partyjnego sondażu, to Zjednoczona Prawica miałaby zdecydowany powód do świętowania. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w najbliższą niedzielę, na połączone siły Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski swój głos oddałoby 36,05 proc. ankietowanych.

Według danych z sondażu pracowni Pollster, na drugim miejscu znalazłaby się Koalicję Obywatelską (PO, Nowoczesna i Zieloni). Głos na to ugrupowanie oddałoby 24,68 proc. respondentów. Na trzecim miejscu znalazłaby się Polska 2050 Szymona Hołowni –  14,25 proc.

Sześć partii w Sejmie

Dalej w sondażu znalazły się: Konfederacja Wolność i Niepodległość – z poparciem na poziomie 9,14 proc, Lewica (Wiosna, SLD, Razem) – 8,27 proc., a wreszcie PSL – 5,83 proc.

Jak wynika z najnowszego sondażu, poniżej progu wyborczego znalazły się ugrupowania: Kukiz’15 (1,24 proc.), Porozumienie Jarosława Gowina (0,55 proc.). Inną partię wskazało 0,21 proc. ankietowanych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Interia

Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki / fot. PAP/Leszek Szymański Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

– Jesteśmy gotowi przekazać Ukrainie dodatkowe dostawy broni defensywnej – zadeklarował w sobotę w Monachium premier Mateusz Morawiecki. Dodał, że rozmawiał już na ten temat zarówno podczas sobotniej Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, jak i wcześniej w Brukseli.

  • Premier Mateusz Morawiecki uczestniczył w sobotę w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa poświęconej sytuacji na Ukrainie i groźbie inwazji zbrojnej na ten kraj.
  • Po jej zakończeniu spotkał się z polskimi dziennikarzami.
  • Szef polskiego rządu ocenił, że Władimir Putin jest zaskoczony jednością państw zachodnich.
  • Zobacz także: PO ma nowego działacza. To jego seicento zderzyło się z autem premier Beaty Szydło

Dodatkowe dostawy broni defensywnej

Premier Mateusz Morawiecki zadeklarował w sobotę, że Polska jest gotowa przekazać Ukrainie dodatkowe dostawy broni defensywnej.

– Broń ta ma służyć do obrony terytorium, obrony miast, obrony ludzi, miejsc, w których się znajdują przez agresją wojska rosyjskiego

– mówił premier Morawiecki.

Dodał, że rozmawiał już na ten temat zarówno w sobotę w Monachium, jak i przed kilkoma dniami w Brukseli, gdzie uczestniczył m.in. w posiedzeniu Rady Europejskiej. Chodzi – jak podkreślał – o to, żeby pomoc dla Ukrainy była jak najbardziej efektywna.

Ocenił przy tym, że “niektórzy z naszych partnerów zachodnich” jeszcze kilka tygodni temu zachowywali się w tej sprawie “ambiwalentnie”

– Nie było do końca jasne jakie jest ich stanowisko. Dzisiaj mogę powiedzieć, że chyba już wszyscy w Unii Europejskiej, także ci, którzy są nieco bardziej oddaleni na zachód od Moskwy rozumieją niebezpieczeństwo, które gromadzi się nad Europą, rozumieją, że te czarne chmury mogą nie tylko być groźne dla Ukrainy, ale mogą oznaczać coś bardzo niedobrego dla Unii Europejskiej

– zaznaczył szef rządu.

Morawiecki: Coraz więcej wskazuje na to, że Putin dąży do wojny

Szef rządu zwrócił uwagę, że wszyscy żyją konfliktem wokół Ukrainy i wszyscy doskonale zdają sobie sprawę z tego, kto jest agresorem.

– Nie ma tutaj najmniejszych wątpliwości, że każdy życzyłby sobie pokoju, ale coraz więcej głosów wskazuje na to, że Kreml, że prezydent Putin dąży do rozpoczęcia wojny

– ocenił Morawiecki.

Jak dodał, takie głosy są nie tylko coraz częstsze, ale narasta przekonanie, że taki atak nastąpi.

Premier Morawiecki ocenił, że prezydent Rosji Władimir Putin został zaskoczony jednością Zachodu.

Dodał, że podczas Konferencji bardzo dużo rozmów dotyczyło sankcji. Poinformował, że rozmawiał z szefową brytyjskiej dyplomacji, aby te sankcje były nie tylko jak najmocniejsze, ale też by się jednocześnie uzupełniały, wzmacniały, “te sankcje, które nałoży UE, USA, Wielka Brytania i cały wolny świat”.

Morawiecki dodał, że trzeba mieć na uwadze, iż wiele firm czy państw patrzy na potencjalny konflikt przez perspektywę własnych interesów.

– Nie jest to zwykle wypowiadane w bardzo otwarty sposób, ale widzimy to wyraźnie, że niektóre państwa w Europie Zachodniej mniej niż inne skore są do tego, żeby nałożyć bardzo dotkliwe sankcje

– mówił.

– Nie wyobrażam sobie żeby można było z jednej strony robić interesy z Rosją Putina, a z drugiej strony na Ukrainie giną ludzie. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji żeby po jednej stronie było normalne prowadzenie działań gospodarczych, a z drugiej strony żeby ginęły dzieci, kobiety, mężczyźni za naszą wschodnią granicą

– dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Interia

Problem młodzieży z uzależnieniem od gier wideo

Zdjęcie ilustracyjne / fot. Pixabay

Według autorów publikacji, która ukazała się na łamach „American Journal of Preventive Medicine”, szczepienia przeciwko SARS-CoV-2 chronią nie tylko ciało, ale także psyche. Zaszczepione osoby mniej obawiają się zachorowania, hospitalizacji i śmierci. Dzięki temu ich psychika jest w lepszym stanie.

  • Niestety, po wybuchu epidemii ogólny poziom lęków i psychicznego rozregulowania dramatycznie wzrósł.
  • Przyczyniły się do tego różne czynniki – utrata pracy, gorszy dostęp do żywności, izolacja społeczna czy trudna opieka nad bliskimi.
  • Zdaniem naukowców na naszą psychikę wpływ miał również lęk przed zachorowaniem i jego skutkami.
  • Zobacz także: Tragedia w Polkowicach.W kopalni “Rudna” pod ziemią zginął górnik

Lęk przed Covid-19

Jak pokazało badanie z udziałem ponad 8 tys. osób, poczucie zagrożenia infekcją spadło u szczepionych o 7,7 punktów procentowych, hospitalizacją – o 6,91 pkt proc., śmiercią – o 4,68 pkt. proc.

W sumie, już jedna dawka szczepionki spowodowała zmniejszenie psychicznego stresu średnio o 7 proc. Opisane pozytywne skutki utrzymały się, a nawet wzmocniły w okresie co najmniej 8 tygodni od szczepienia.

– Nasze badanie pokazuje ważne psychologiczne korzyści szczepień wychodzące poza zmniejszenie ryzyka ciężkiej choroby i śmierci związanych z COVID-19

– mówi kierujący pracami dr Jonathan Koltai.

Naukowcy zwracają też uwagę, że po szczepieniu nastawienie osób, które je przyjęły, zaczęło się silnie różnić od tych, które zrezygnowały, mimo, że przed szczepieniem trendy odnośnie stanu psychiki w obu grupach były podobne.

Badacze mają nadzieję, że dzięki komunikowaniu korzyści fizycznych i psychologicznych wynikających z przyjęcia preparatu uda się zwiększyć liczbę zaszczepionych osób.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polsat News

Prezydent Ukrainy Wołodomyr Zełenski

Prezydent Ukrainy Wołodomyr Zełenski / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Prezydent Ukrainy powiedział w sobotę podczas wystąpienia na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w kontekście potencjalnej inwazji rosyjskiej na jego kraj, że “struktury bezpieczeństwa w Europie i na całym świecie są “prawie zniszczone”.

  • Wołodymyr Zełenski zadeklarował w Monachium, że Ukraińcy będą bronili “swojej ziemi” ze wsparciem “swoich partnerów albo bez niego”.
  • Dodał, że jeśli na granicy ukraińsko-rosyjskiej rozpoczną się bombardowania, będzie za późno, żeby sojusznicy nakładali sankcje na Rosję.
  • Wyraził również nadzieję, że “nikt nie myśli o Ukrainie jako wygodnym buforze” między krajami Zachodu a Rosją.
  • Zobacz także: PO ma nowego działacza. To jego seicento zderzyło się z autem premier Beaty Szydło

Wołodymyr Zełenski: “Nie panikujemy”

Ukraiński prezydent przyznał, że nie wie, jakie zamiary ma prezydent Władimir Putin.

– Dlatego proponuję, żeby doszło do spotkania między nami. Jesteśmy gotowi do współpracy z Rosją na każdej platformie

– zaznaczył.

“Nie panikujemy” – oświadczył i podkreślił, że prowokacyjne incydenty, do których dochodzi na wschodniej Ukrainie i Rosji są “cynicznymi kłamstwami”.

Prezydent Ukrainy zaznaczył w trakcie swojego przemówienia, że członkowie NATO powinni być szczerzy w sprawie tego, czy chcą, by Ukraina dołączyła do paktu północnoatlantyckiego. Podkreślił także, że ważne jest, by przestać ograniczać dostęp obserwatorów Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie do obszarów tymczasowo okupowanych.

Wyraził również nadzieję, że “nikt nie myśli o Ukrainie jako wygodnym buforze” między krajami Zachodu a Rosją.

Krym wróci do Ukrainy?

Zełenski powiedział także, że Krym i okupowane obszary Donbasu zostaną przywrócone Ukrainie tylko “drogą pokojową”.

Jak zauważył, struktury bezpieczeństwa na całym świecie są kruche i należy je ponownie umocnić. Porównał je “do syropu na kaszel zestawionego z siłą działania szczepionki”.

– Zarówno w Europie, jak i na całym świecie, są te struktury prawie zniszczone

– powiedział ukraiński przywódca.

Zełenski uczestniczył w Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, która poświęcona była sprawom bezpieczeństwa międzynarodowego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polsat News

Zdjęcie ilustracyjne.

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Pixabay

Na warszawskim Ursynowie powstaje budynek w którym znajdą się 224 lokale, niektóre o powierzchni…zaledwie 17 mkw. Cena za metr? Nawet 14 tys. zł. Chętnych na zakup może jednak nie zabraknąć.

  • Inwestycja powstanie u zbiegu ulic Puławskiej i Pileckiego w Warszawie na działce o długości 250 m i szerokości zaledwie 25 m.
  • Budynek będzie miał cztery poziomy. Postawi go firma JW Construction.
  • Czy znajdą się chętni, by zapłacić za nie nawet 14 tys. zł za m kw.?
  • Zobacz także: Tragedia w Polkowicach.W kopalni “Rudna” pod ziemią zginął górnik

Patodeweloperka

Długi jak pociąg budynek powstaje u zbiegu Puławskiej i Pileckiego w Warszawie. Przy korytarzach liczących ponad 200 metrów będą lokale o powierzchni nawet poniżej 17 m kw. 

Na pięciu kondygnacjach naziemnych znajdą się 224 lokale o metrażach zaczynających od zaledwie 17 mkw. do 52 kw., co oznacza, że na jednym piętrze dostępnych będzie ponad 40 mieszkań.

Tymczasem zgodnie z założeniami polskiego prawa budowlanego lokale mieszkalne nie mogą być mniejsze niż 25 mkw. Tyle, że JW Construction w przygotowanych informacjach dotyczących inwestycji unika sformułowania „mieszkanie”.

– Formalnie budynek należy do kategorii aparthoteli. Nie są to mieszkania i nie są to pokoje hotelowe 

– mówi „Wyborczej” Małgorzata Ostrowska, dyrektor pionu marketingu i sprzedaży w JW Construction.

Nietypowa inwestycja

W lokalach powstających na warszawskim Ursynowie nie można zamieszkać na stałe, a jedynie je wynająć.

– Nazywane są apartamentami inwestycyjnymi, bo nie służą zaspokajaniu własnych potrzeb mieszkaniowych, a jedynie przeznaczane są pod najem krótko- lub długoterminowy. A czasami miniapartamentami, gdy mają powierzchnie poniżej 25 m kw., a więc mniej niż minimalny metraż wskazany w ustawie przy projektowaniu mieszkań. Lokale te muszą spełniać wymogi budowlane jak dla hoteli czy lokali usługowych, a nie mieszkań. Posiadają klimatyzację, dodatkowe instalacje przeciwpożarowe

– wyjaśnia Ostrowska.

W budynku będzie jedno główne wejście (od ul. Pileckiego), cztery klatki schodowe i sześć wind. Część lokali będzie pozbawiona kuchni (w holu znajdzie się niewielka wnęka, mająca zastąpić aneks kuchenny), a niektóre łazienki będą na tyle małe, że o umieszczeniu w nich pralki można jedynie pomarzyć (planowane jest w budynku pomieszczenie na pralnię samoobsługową). Zainteresowani zakupem lokalu muszą liczyć się z wydatkami rzędu 12-14 tys. zł za mkw.

Budynek przy Pileckiego ma być gotowy pod koniec tego roku.

Średni metraż wciąż maleje

Mieszkania w Polsce coraz bardziej się kurczą. W ciągu 11 lat średni metraż nowych mieszkań w miastach zmniejszył się o 9 m kw., z 65 m kw. do 56 m kw. To efekt nowego trendu, jakim jest powstawanie przystępnych w cenie mikromieszkań. W ostatnich kilku latach da się zauważyć omijanie przepisów, zgodnie z którymi mieszkanie powinno mieć powierzchnię użytkową nie mniejszą niż 25 m kw.

W Warszawie kilka miesięcy temu można było w jednej z inwestycji kupić lokal o powierzchni 6,7 m kw. Kosztował 120 tys. Rekordowo małe mieszanie powstało w Krakowie. Lokal ma powierzchnię 2,5 m kw. Na tej powierzchni udało się zmieścić łóżko, łazienkę i “aneks kuchenny”. Nietypowe mieszkanie znajduje się w budynku przy ul. Garncarskiej 8.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Wprost, Wyborcza

Raś i Zalewski zostali przez Zarząd Krajowy PO wykluczeni z partii 14 maja za „działanie na szkodę” partii. Sprawę skomentował rzecznik PO Jan Grabiec.

Zarząd Krajowy PO / Platforma Obywatelska RP fot. flickr.com

Sebastian Kościelnik, który w lutym 2017 r. prowadząc swoje seicento, zderzył się z samochodem wiozącym ówczesną premier Beatę Szydło, wstąpił w szeregi Platformy Obywatelskiej. Wydając w 2020 r. nieprawomocny wyrok sąd pierwszej instancji ustalił, że zarówno Kościelnik jak i kierowca BOR naruszyli zasady ruchu drogowego.

Sebastian Kościelnik członkiem PO

Do wypadku, w wyniku premier Beata Szydło i dwóch funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu odnieśli lekkie obrażenia, doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Składająca się z trzech samochodów kolumna BOR wymijała samochód Kościelnika, który zatrzymał się, by skręcić w lewo.

Kościelnik przepuścił tylko pierwszy pojazd, po czym rozpoczął manewr skrętu doprowadzając do zderzenia z autem wiozącym szefową rządu, które w wyniku tego zderzenia zmieniło tor jazdy u uderzyło w drzewo.

„Wyborcza” ujawniła to, co już było wiadomo

Pod koniec 2021 r., w trakcie trwającego w II instancji procesu, „Gazeta Wyborcza” opublikowała wywiad z oficerem BOR, który brał udział w wypadku. Twierdził on, że pod naciskiem złożył w tej sprawie fałszywe zeznania.

– Są ludzie, którzy chcą, by prawda nie przedostała się do opinii publicznej

– twierdził.

Fałszem zawartym w zeznaniu miało być twierdzenie, że pojazdy rządowe miały włączone sygnały świetlne i dźwiękowe. Oficer oświadczył w wywiadzie, że syreny były wyłączone. Ale to samo ustalił już półtora roku wcześniej sąd pierwszej instancji.

Według uzasadnienia wyroku, od którego Kościelnik się odwołał, kolumna rządowa poruszała się z włączonymi jedynie sygnałami świetlnymi. To samo mówił w „Gazecie Wyborczej” oficer. To oznacza, że nawet jeśli rzeczywiście skłamał w śledztwie, nie miało to wpływu na orzeczenie. Sąd uznał, że obaj kierowcy naruszyli zasady ruchu drogowego w przypadku obu odstąpił od wymierzenia kary.

Kościelnik odwołał się od wyroku, ponieważ według niego całą winę ponosi kierowca ówczesnego Biura Ochrony Rządu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

TVP Info

Kopalnia "Rudna" w Polkowicach, 2019 r.

Kopalnia "Rudna" w Polkowicach, 2019 r. / Foto: Aleksander Koźmiński / PAP

Tragedia w należącej do „Polskiej Miedzi” kopalni „Rudna” w Polkowicach. Podczas prac przeładunkowych pod ziemią zginął górnik.

Koncern nie informuje o szczegółach

O zdarzeniu poinformowała spółka KGHM, do której należą Zakłady Górnicze “Rudna” w Polkowicach.

– W Zakładach Górniczych Rudna w rejonie GG-2 na oddziale G-19 doszło do śmiertelnego wypadku. W trakcie przeładunku blachy stalowej ucierpiał jeden z pracowników. Mimo akcji reanimacyjnej mężczyzny nie udało się uratować. Okoliczności i przyczyny wypadku ustali powołana już komisja

– brzmi komunikat na stronie spółki.

Biuro prasowe koncernu nie informuje o szczegółach. Mówi się jedynie o tym, że górnik został ranny. Niestety akcja reanimacyjna nie przyniosła efektu.

W tej chwili praca w miejscu tragedii została wstrzymana.

Szczegóły ma zbadać specjalna komisja, w skład której – oprócz prokuratora – wchodzą przedstawiciele Okręgowego Urzędu Górniczego.

Koncern zapewnia o psychologicznym i finansowym wsparciu dla rodziny ofiary.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

IAR

Manewry ukraińskiego wojska

Ćwiczenia ukraińskich żołnierzy / Fot. PAP/EPA/Oleg Petrasyuk. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Według stanu z godz. 18 (17 w Polsce) wspierani przez Rosję separatyści w Donbasie naruszyli rozejm 98 razy, a ostrzały prowadzone są przede wszystkim z miejscowości – poinformował w sobotę generał Ołeksandr Pawluk, dowódca Operacji Połączonych Sił Zbrojnych Ukrainy.

  • “W ciągu ostatnich trzech dni sytuacja (w Donbasie) znacząco się pogarsza” – powiedział generał na briefingu w Kramatorsku.
  • 18 lutego doszło do 66 naruszeń, a w sobotę do godziny 18.00 – 98 naruszeń – wymieniał.
  • Było to 95 ostrzałów, w tym 86 z uzbrojenia zabronionego przez porozumienia mińskie – poinformował.
  • Zobacz także: Niedzielski zapowiada rewolucje. Koniec straszenia statystykami covidowymi

Artyleria prowadzi ogień zasłaniając się cywilami

– W poprzednich miesiącach średnio było do pięciu naruszeń rozejmu na dobę, a 17 lutego na przykład było to 60 naruszeń (…) Zostało rannych dwóch żołnierzy

– podkreślił Pawluk, cytowany przez Interfax-Ukraina.

Tylko od początku doby zginęło dwóch ukraińskich żołnierzy. Kolejnych czterech zostało rannych.

– Cynizm ostrzałów polega na tym, że przede wszystkim prowadzone są z miejscowości. Artyleria przeciwnika prowadzi ogień, zasłaniając się cywilami

– kontynuował.

Zapewnił, że ukraińskie siły nie prowadzą ostrzału w kierunku cywilnej ludności.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Z Kijowa Natalia Dziurdzińska

PAP

Załamanie pogody; burze i silny wiatr

Załamanie pogody; burze i silny wiatr / Fot. CC0 Creative Commons

Cztery osoby poniosły śmierć. Do dwóch tragicznych zdarzeń doszło na Mazowszu: w Otwocku, przy ul. Mostowej konar spadł na przechodzącego mężczyznę. W Sulejowie w pow. wołomińskim drzewo przygniotło przechodnia.

Tragiczne skutki pogodowe

Przez Polskę przechodzi orkan Eunice. Jak przekazał w sobotę rzecznik prasowy komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej bryg. Karol Kierzkowski, do godziny 18 strażacy otrzymali ponad 23 tys. zgłoszeń w związku z silnym wiatrem. Bilans ofiar śmiertelnych wzrósł do czterech. W całej Polsce bez prądu pozostaje ponad 1,2 mln gospodarstw domowych.

– Do godz. 18 strażacy otrzymali ponad 23 tys. zgłoszeń związanych z silnym wiatrem, najwięcej na Mazowszu i w Wielkopolsce 

 – przekazał w sobotę rzecznik komendanta głównego Państwowej Straży Pożarnej bryg. Karol Kierzkowski.

Cztery osoby poniosły śmierć

Do dwóch tragicznych zdarzeń doszło na Mazowszu: w Otwocku, przy ul. Mostowej konar spadł na przechodzącego mężczyznę. W Sulejowie w pow. wołomińskim drzewo przygniotło przechodnia.

– Około godziny 13 otrzymaliśmy zgłoszenie, że w miejscowości Emów na terenie zalesionym drzewo przewróciło się na mężczyznę, niestety zginął na miejscu. Trwają czynności wyjaśniające

–  przekazała rzecznik prasowa.

Wcześniej funkcjonariusze informowali o dwóch ofiarach śmiertelnych. W obu przypadkach drzewo przewróciło się na samochód. Do tragedii doszło w Babim Dworze (woj. wielkopolskie) i Międzyrzecu Podlaskim (woj. lubelskie).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF 24