Krzysztof Kawęcki

Krzysztof Kawęcki / Fot. YouTube/MediaNarodowe

Doktryna euroazjatyzmu

Dr Krzysztof Kawęcki wypowiedział się w programie Mediów Narodowych odnośnie polityki zagranicznej Rosji:

Polityka rosyjska odnosi się do pewnych kręgów. Pierwszy krąg to obszary byłego Związku Sowieckiego, gdzie Ukraina i Białoruś odgrywają kluczową rolę jako ziemie historyczne Imperium Rosji. Warto wspomnieć o koncepcji euroazjatyzmu, której teoretykiem jest Dugin będący swojego czasu doradcą Putina. To postać znacząca, jeśli chodzi o politologię czy rozwiązania geostrategiczne, gdzie nie ma miejsca dla samodzielnej Ukrainy, Białorusi, czy Polski. Ta ostatnia traktowana jest w doktrynie euroazjatyzmu jako kraj, który sprzeniewierzył się idei panslawistycznej. Elementy religijne i cywilizacyjne odgrywają również dużą rolę w tej doktrynie. Katolicka Polska traktowana jest jako wiarołomca.  

Drugi krąg to kraje bałtyckie. Litwa, Łotwa i Estonia wchodziły w skład Związku Sowieckiego. Trzeci krąg to Polska, Rumunia i Finlandia. Nie wydaje mi się, aby w tej chwili horyzont myślowy i strategiczny Putina sięgał tak daleko. Raczej będzie to realizowane etapowo. Nie oznacza to, że jesteśmy bezpieczni. Obwód kaliningradzki jest strefą skrajnie zmilitaryzowaną. Białoruś to w tej chwili strefa wpływów strategicznych, gospodarczych, a także militarnych Rosji.

Fałszywy katechon

Historyk odniósł się do tendencji upatrywania w Rosji “strażnika moralności”:

Istnieje przekonanie, że Rosja jest tym państwem, a naród rosyjski tym narodem, który stanowi zaporę przed „zgniłym zachodem”, dekadencją, którą niesie za sobą liberalizm zachodnioeuropejski. Niektóre kręgi uważające się za tzw. prawicę podzielają ten punkt widzenia, uznając Rosję za ostoję ratującą przed ową dekadencją. To przekonanie w Rosji jest mocne nie tylko w strukturach władzy, ale wśród narodu. Należy przy tym wspomnieć, że nie jest to państwo jednolite narodowościowo. Jest tam poważny udział ludności islamskiej. Niemniej jednak w tle pozostaje koncepcja Moskwy jako „trzeciego Rzymu”, czyli potęgi nawiązującej do bizantynizmu.

Polskie zaniedbania

Kawęcki skrytykował antyrosyjską politykę polskich rządów:

Niedawno była wizyta ministra spraw zagranicznych, Zbigniewa Raua w Moskwie, gdzie rozmawiał z tamtejszym ministrem Ławrowem. Okazało się, że polski minister spraw zagranicznych odwiedził Rosję po raz pierwszy od dziewięciu lat. To nie jest sytuacja zupełnie normalna. Polska dyplomacja powinna dbać o relacje z Rosją, a Zbigniew Rau nie wizytował jako minister spraw zagranicznych Polski, ale jako przewodniczący OBWE. Ten konflikt rosyjsko-ukraiński, ta agresja rosyjska na Ukrainę pokazuje więc również wieloletnie (co najmniej trzydziestoletnie) zaniedbania w polskiej polityce wschodniej. Polska, która może aspirować do roli znaczącego lidera Europy środkowowschodniej, nie powinna kierować polityki jednokierunkowej, opartej na deklaracjach współpracy z USA, czy upatrywać gwarancji swojego bezpieczeństwa w NATO.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Stopklatka z nagrania umieszczonego w internecie.

Stopklatka z nagrania umieszczonego w internecie. / Fot. TikTok

Zobacz także: Szefowa MSZ Niemiec: Putin mylił się, że będziemy podzieleni; razem stoimy u boku Ukrainy

Z całego świata napływają głosy solidarności z Ukrainą. Popularność w serwisie TikTok zdobył w ostatnich godzinach filmik z tajemniczym czarnoskórym mężczyzną, który siedząc na motorówce zwraca się z wulgarnym apelem do prezydenta Rosji Władimira Putina.

Ku*wa Putin ch*ju oddaj Ukrainę bo po Ciebie przyjedziemy ku*wa – mówi czarnoskóry mężczyzna na nagraniu.

Na TikToku pojawiły się dwa niemal identyczne nagrania z tym mężczyzną. Jedno z nich jest także udostępniane przez użytkowników Twittera i Facebooka.

@taolao704

♬ dźwięk oryginalny – Muzungu
@taolao704

##### Afryka Cię dopadnie Władimir

♬ dźwięk oryginalny – Muzungu

Afryka Cię dopadnie Władimir – czytamy w opisie drugiego z nagrań w serwisie TikTok.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/ALEXEI NIKOLSKY / KREMLIN POOL / SPUTNIK / Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Podwójna polityka Chin wobec Rosji. Przedsiębiorcy wstrzymują się od zakup rosyjskiego węgla

Rosyjski imperializm

Na marginesie warto dodać, że nie państwa Europy środkowej i wschodniej są zainteresowane obecnością w sojuszu obronnym NATO, bo na przestrzeni swojej historii wielokrotnie padały ofiarą rosyjskich agresji (za czasów i caratu i komunizmu). Głównym powodem istnienia NATO jest rosyjski imperializm i zbrodnie, jakie Rosjanie popełniali na innych narodach. Rosja, za to, że jej sąsiedzi postrzegają ją jako państwo bandyckie, powinna obwiniać tylko siebie. To nie Polska okupowała Rosję przez 125 lat (od końca XVIII do początków XX wieku) tylko carska Rosja Polskę. To nie Polska chciała zniszczyć Rosję w 1920 tylko Rosja Polskę. To nie Polska razem z Niemcami napadła na Rosję, tylko Rosja razem ze swoim sojusznikiem hitlerowskimi Niemcami napadła na Polskę. To nie Polacy dokonywali na Rosjanach zbrodni w czasie II wojny światowej, tylko Rosjanie razem z Niemcami na Polakach. To nie Polska po II wojnie światowej okupowała Rosję, tylko Rosja Polskę. To nie Polacy odpowiadali za nędze Rosjan wynikająca z komunizmu, tylko Rosjanie ponoszą winę za cierpienia i nędze Polaków wynikającą z komunizmu. Polska i inne kraje mają więc wiele powodów, by postrzegać Rosję jako agresora, imperialistyczne bandyckie państwo.

Sojusz Niemiec i Rosji

Jak można się dowiedzieć z artykułu „Rozszerzenie NATO i Rosja: mity i rzeczywistość” autorstwa Michaela Rühle (opublikowanego na stronie NATO) kłamliwy mit o złamanej obietnicy jest non stop od lat bezpodstawnie powtarzany przez Rosjan. Powstanie mitu wynika z tego, że „niektóre oświadczenia zachodnich polityków, zwłaszcza ministra spraw zagranicznych Niemiec Hansa Genschera oraz jego amerykańskiego odpowiednika, Jamesa Bakera, można w istocie interpretować, jako ogólnie sformułowane odrzucenie jakiegokolwiek rozszerzenia NATO poza Niemcy Wschodnie. Jednak te stwierdzenia padły w kontekście negocjacji w sprawie ponownego zjednoczenia Niemiec, a radzieccy rozmówcy nigdy nie wyrazili w konkretny sposób swoich zastrzeżeń. Podczas kluczowych negocjacji „2+4”, które ostatecznie doprowadziły Gorbaczowa do zaakceptowania obecności zjednoczonych Niemiec w NATO w czerwcu 1990 roku, ta kwestia nie została w ogóle podniesiona. Jak przedstawiał to później radziecki minister spraw zagranicznych Eduard Szewardnadze, wyobrażenie sobie możliwości rozwiązania ZSRR i Układu Warszawskiego i dopuszczenie myśli o przyjęciu przez NATO państw Układu Warszawskiego przekraczały wyobraźnię protagonistów z tamtych czasów”.

Umów żadnych nie było

Z artykułu Adama Krzemińskiego (publicysty „Die Zeit”, „Der Spiegel” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung”). „Jak Zachód kiedyś dogadywał się ze ZSRR” (zamieszczonego na stronach internetowych lewicowego tygodnika „Polityka”) wynika, że ówczesny sekretarz generalny NATO Manfred Wörner w 1990 stwierdził, że „mocne gwarancje bezpieczeństwa daje ZSRR fakt, że nie zamierzamy kwaterować wojsk NATO poza terytorium Republiki Federalnej”. Warto przy tym pamiętać, że „w maju 1990 r. Układ Warszawski jeszcze istniał i otoczenie Gorbaczowa nie wyobrażało sobie, by się miał niebawem rozpaść. Po drugie, sekretarz generalny NATO nie miał kompetencji dawania komukolwiek obietnic w tej sprawie. Po trzecie, przedmiotem konferencji 2+4 były warunki zjednoczenia Niemiec, a nie losy NATO”.

Faktem jest też to, że w 1990 roku „niemiecki minister spraw zagranicznych Hans Dietrich Genscher mówił na sympozjum w bawarskim Tutzing – zresztą bez porozumienia z kanclerzem – że „niezależnie od tego, co się stanie w Pakcie Warszawskim, nie będzie rozszerzenia terytorium NATO na wschód, to znaczy bliżej granic ZSRR… Zachód musi zdać sobie sprawę, że przemiany w Europie Wschodniej i zjednoczenie Niemiec nie mogą naruszyć sowieckich interesów bezpieczeństwa”. Po czym 6 lutego powiedział brytyjskiemu ministrowi Douglasowi Hurdowi: „Rosjanie muszą otrzymać jakieś zapewnienie, że jeśli, dajmy na to, rząd polski miałby kiedyś wyjść z Paktu Warszawskiego, to nie przystąpi do NATO…”. Jednak niechętna reakcja sojuszników na takie uwagi dowodzi, że była to sugestia, a nie wiążąca obietnica”.

Faktem jest też to, że szef amerykańskiej dyplomacji w rozmowie z Gorbaczowem stwierdził, że „Rozumiemy, że nie tylko dla ZSRR, ale także dla innych krajów europejskich ważne są gwarancje, iż – jeśli USA utrzymają swą obecność w Niemczech w ramach NATO – to jurysdykcja czy obecność wojskowa sojuszu ani o cal nie przesunie się w kierunku wschodnim. Uważamy, że konsultacje i obrady w ramach mechanizmu 2+4 muszą dać gwarancje, że zjednoczenie Niemiec nie pociągnie za sobą rozszerzenia na wschód militarnej organizacji NATO”.

Prawo Polski do samoobrony

Warto wskazać, że opinie i propozycje dyplomatów przedstawiane podczas negacji nie są wynikiem tych negocjacji przyjętych przez strony biorące w negocjacjach. I co ważniejsze nie ma powodu by opinie niemieckiego czy amerykańskiego dyplomaty niebędące przyjętymi i zapisanymi umowami miły był wiążące dla żadnego kraju (w tym i Polski).

Również kanclerz Niemiec Kohl, by zyskać zgodę Moskwy na zjednoczenie Niemiec, zapewniał Gorbaczowa, że ‘’„NATO nie może się rozszerzyć na obecne terytorium NRD”. To samo w równoległych rozmowach z sowieckim ministrem spraw zagranicznych Edwardem Szewardnadze powiedział Genscher: „Dla nas jest to niewzruszone: NATO nie rozszerzy się na wschód”’’. Rozmowy te dotyczyły terenu NRD, a nie innych krajów.

Co ważne w zawartych umowach ZSRR zgodził się na zjednoczenie Niemiec, rozszerzenie NATO na wschód, i nie wymagał gwarancji, że NATO nie będzie się rozszerzać. NATO nigdy w wiążących umowach nie dało ZSRR gwarancji nierozszerzania na zachód. Więc mit o obietnicach nierozszerzania NATO nie ma realnych podstaw i jest tylko rosyjską manipulacją, rosyjskim kłamstwem. Nie ma też powodów by nieformalne, niemające, żadnego umocowania opinie dyplomatów niemieckich miały być wiążące dla Polski czy innych krajów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Żołnierze V Wileńskiej Brygady AK

Żołnierze V Wileńskiej Brygady AK / Fot. Wikipedia

O tym, jaka była rzeczywistość sowieckiej Rosji obywatele międzywojennej Polski wiedzieli doskonale. Wielu z nich przeżyło rewolucję bolszewicką w Rosji. Wszyscy doświadczyli sowieckiej agresji w 1920. Mieszkańcy Kresów doświadczyli sowieckiej okupacji po 17 września 1939. Sowieci po wejściu na ziemie polskie w 1944 roku od razu rozpoczęli antypolski terror.

Zobacz także: Radni PiS głosowali przeciwko Karcie Praw Rodziny Jana Pawła II

Terror komunistyczny

W rządach sowieckich nie było nic atrakcyjnego. Już w ramach Operacji Polskiej od 1937 do 1938 roku sowieci przeprowadzili pierwsze etniczne rasistowskie ludobójstwo, jego ofiarami było 250.000 Polaków, których Rosja sowiecka mordowała tylko dlatego, że byli Polakami. Polacy byli zresztą najbardziej poszkodowaną przez sowietów grupą etniczną na terenach sowieckiej Rosji.

Władza komunistów oznaczała powszechne zniewolenie, powszechny terror, odebranie prawa do wiary, zachowania tradycji, wychowania dzieci, likwidację demokracji, wolności politycznych, oraz zapaść cywilizacyjną i nędze. Sowieci przynieśli ze sobą nie tylko zniewolenie, terror, nędze, ale bród i choroby. Pod sowiecką okupacją odebrano ludziom własność, swobodę działalności handlowej i gospodarczej, skazano na upodlenie.

Przeciwko tej komunistycznej rzeczywistości walczyli Żołnierze Wyklęci. A za taką komunistyczną rzeczywistością opowiadały się ofiary Żołnierzy Wyklętych, kolaborujący z komunistycznym okupantem białoruscy chłopi, margines społeczny (bandyci i alkoholicy), którym komuna zapewniła awans społeczny, czy odgrywający niewspółmiernie wielką rolę w bezpiece (w stosunku do swojego odsetka w populacji) Żydzi.

Po drugiej wojnie światowej stał się areną konfrontacji dwu odmiennych systemów. Z jednej strony komunizmu, reprezentowanego przez sowietów, który likwidował wolny rynek i demokracje. A z drugiej strony zachodu, który stał się ostoją demokracji i wolnego rynku (dziś, kiedy na zachodzie szaleje neomarksistowskie zniewolenie nie wolno zapominać, że pół wiek temu zachód był dobrym miejscem do życia).

Polacy identyfikowali się z zachodem

Polacy, a szczególnie Żołnierze Wyklęci jednoznacznie identyfikowali się z zachodem, a nie wschodem, czyli sowietami. Żołnierze Wyklęci walczyli o to, by Polska stała się częścią demokratycznego i wolnorynkowego zachodu.

Od lat powtarzam, że Żołnierze Wyklęci walczyli o wolnorynkową i demokratyczną Polskę. Budzi to kontrowersje wśród sympatyków antyPiS, którzy wbrew faktom widzą w sobie obrońców wolności i demokracji, choć na każdym kroku chcą swoim oponentom politycznym odbierać wszelkie wolności polityczne, realnie likwidować w Polsce wolność słowa i demokracje.

Niestety hasło o tym, że Żołnierze Wyklęci walczyli o wolnorynkową i demokratyczną Polskę, budzi kontrowersje wśród części patriotów, którzy stwierdzają, że podziemie antykomunistyczne walczyło z sowiecką okupacją, i nie głosiło rozbudowanego programu politycznego. To po części prawda, że niezłomni nie przedstawili swojej doktryny politycznej.

Moim zdaniem brak manifestów ideowych wynikał z realiów komunistycznej okupacji. Żołnierze Wyklęci walczący, by przetrwać z dnia na dzień, nie mieli sił i środków, by zajmować się sprawami tego, jaka ma być wolna Polska. Tym bardziej że podziemie antykomunistyczne nie wyrosło w próżni politycznej. Obóz narodowy w dwudziestoleciu międzywojennym wykonał olbrzymią pracę ideową. Narodowcy jednoznacznie opowiadali się za demokracją i wolnym rynkiem, i nie ma powodu by niedemokratyczne i lewicowe tyranie nazistów i komunistów zachwiały ich przekonania.

Dla Żołnierzy Wyklętych oczywiste było to, że miejsce Polski jest w świecie zachodnim, w obozie demokracji i wolnego rynku, a nie komunistycznej tyrani politycznej, społecznej i gospodarczej. Więc, nawet jeżeli nie głosili manifestów politycznych, to oczywiste jest to, że walczyli o Polskę demokratyczną i wolnorynkową, a nie o komunistyczny kołchoz bez demokracji i wolnego rynku (o co walczyły ofiary Żołnierzy Wyklętych – żydokomuna, sowieciarze itp. element).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Annalena Baerbock

Annalena Baerbock / Fot. PAP/Albert Zawada. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Jedność antyputinowska

Szefowa MSZ Niemiec przyjechała do Polski na spotkanie z szefami MSZ Polski Zbigniewem Rau i Francji Annaleną Baerbock.

Władimir Putin mylił się, że będziemy podzieleni; razem stoimy u boku Ukrainy, nałożyliśmy na Rosję sankcje, jakich jeszcze do tej pory nie było

– powiedziała w Łodzi minister spraw zagranicznych Niemiec Annalena Baerbock po spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Trójkąta Weimarskiego.

Przyjechałam do Łodzi, by wyrazić wdzięczność wobec Polaków, którzy w ostatnich dniach okazują solidarność z Ukraińcami, przyjmują ich w Polsce, przyjeżdżają po nich prywatnymi samochodami do rejonu przy granicy polsko–ukraińskiej

– mówiła Annalena Baerbock.

Jestem głęboko poruszona, jestem pod wrażeniem zaangażowania społeczeństwa obywatelskiego (…). Wzdłuż zewnętrznej granicy UE widać, że wspólne europejskie serce bije razem, setki tysięcy ludzi w Europie Środkowo-Wschodniej ucieka (przed wojną), głównie kobiety i dzieci, często zabierają tylko ze sobą to, co najważniejsze w małym bagażu, to trudno sobie wyobrazić. Przede wszystkim mylił się Władimir Putin

– mówiła szefowa niemieckiego MSZ.

Mocne stanowisko

Spekulował, że pozwolimy na to, żebyśmy byli podzieleni; ale wprost przeciwnie: jesteśmy w tych ciężkich czasach jeszcze bardziej spójni, razem stoimy u boku Ukrainy, ponieważ wiemy, jaka jest stawka. Ta napaść (na Ukrainę) nas spaja; razem w ciągu tygodnia pokazaliśmy światu, że jesteśmy w stanie współdziałać, nałożyliśmy sankcje, jakich jeszcze do tej pory nie było, żeby Putin i jego poplecznicy zobaczyli, że idą nie tą drogą

– powiedziała Baerbock.

Musimy zapobiec kataklizmowi, który doprowadziłby do tego, by Kijów i Charków przypominały Srebrenicę lub Aleppo. To nasze wspólne zobowiązanie. Nie wolno nam dopuścić do tego, by te miasta obróciły się w gruzy

– powiedział Szef MSZ Zbigniew Rau.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Antony Blinken

Antony Blinken / Fot. YouTube

  • Antony Blinken przed Radą Praw Człowieka ONZ mówi o rażący łamaniu prawa człowieka przez Rosję.
  • Rosja przez swoje działania na Ukrainie, jest uznana za brutalnego agresora.
  • Ataki Rosji na Ukrainę są coraz silniejsze i ginie coraz więcej Ukraińców.
  • Zobacz także: Wołodymyr Zełenski zabrał głos po negocjacjach z Rosjanami

Sekretarz stanu USA Antony Blinken przedstawił opinię USA o agresji Rosji na Ukrainie.

Musimy pociągnąć do odpowiedzialności łamiących prawa człowieka na Ukrainie

– podkreślił Blinken.

Sekretarz stanu USA Antony Blinken w wystąpieniu przed Radą Praw Człowieka ONZ w Genewie wskazał, że Rosja rażąco łamie prawa człowieka i prawo humanitarne. Dodał, że liczba naruszeń zwiększa się z godziny na godzinę, a niszczone są szkoły i szpitale

– podaje tvp.info.

Naruszenia i pogwałcenia praw człowieka i międzynarodowego prawa humanitarnego nasilają się z każdą godziną. Rosjanie uderzają w szkoły, szpitale, budynki mieszkalne. Niszczą infrastrukturę krytyczną, która daje milionom ludzi na Ukrainie dostęp do wody pitnej, gazu czy prądu.

– mówił Blinken.

Rada musi pociągnąć do odpowiedzialności sprawców. Do tej pory zginęło co najmniej stu ukraińskich cywilów, w tym dzieci

– podał w wątpliwość, czy Rosja powinna dalej zasiadać w tej instytucji Blinken.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info

Przemysław Czarnek

Przemysław Czarnek / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Przemysław Czarnek o dzieciach z Ukrainy rozmawiał we wtorek ze swoim odpowiednikiem ukraińskim. Poinformował, że dzieci będą miały zapewniony dostęp do nauczania w Polsce.

Dla ukraińskich dzieci uchodźców tworzone będą oddziały przygotowawcze, gdzie uczyć się będą języka polskiego. Do pomocy chcemy zaangażować m.in studentów z Ukrainy, którzy studiują w polskich uczelniach i emerytowanych nauczycieli

-zapowiedział szef MEiN.

Tematem była sytuacja uczniów oraz studentów na Ukrainie, jak i tych, którzy przybywają do Polski.

Na Twitterze Ministerstwo Edukacji i Nauki poinformowało o spotkaniu ministra Czarnka z ministrem edukacji i nauki Ukrainy

– Informuje MEiN na Twitterze.
https://twitter.com/MEIN_GOV_PL/status/1498654821980811274

Odbyłem ważną i wzruszającą rozmowę z Ministrem Edukacji Ukrainy. Rozmawialiśmy o systemie przygotowanym dla dzieci i młodzieży ukraińskiej, która przeszła przez granicę polską. System edukacji musi być otwarty na przyjęcie ich do szkoły

– poinformował MEiN na Twitterze.
https://twitter.com/MEIN_GOV_PL/status/1498644773590245380

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski / Fot. TouTube

Zełenski w PE przemówił w imieniu Ukrainy, gorąco zaapelował o jedność wszystkich w walce z Putinem oraz wsparcie Ukrainy. Opowiedział o ataku w Charkowie i zabitych ludziach. Putina nazwał mordercą.

Poświęcamy życie za wartości, za wolność, za to pragnienie bycia równym tak jak państwo. Tracimy najlepszych ludzi, najsilniejszych, najbardziej wartościowych

– mówił w PE Zełenski.

Teraz nastał moment, aby członkowie Unii Europejskiej udowodnili, że są z Ukrainą, a tym samym, że faktycznie są Europejczykami.  Jesteśmy silni, jesteśmy Ukraińcami. (…) Chcemy, żeby nasze dzieci mogły żyć – to chyba uczciwe marzenie

– stwierdził Zełenski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Dramatyczne sceny w Kijowie

Ukraińscy uchodźcy koczujący na granicy / Fot. PAP/EPA/Wojtek Jargiło. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Dzięki relacji młodemu Ukraińcowi, który zamieszkuje od pewnego czasu Polskę media obiegło wstrząsające nagranie z Kijowa.
  • Znad polsko-ukraińskiej granicy dochodzi coraz więcej informacji oraz materiałów, które wskazują na wzmożony ruch imigrantów niebędących obywatelami Ukrainy.
  • Natomiast na pokazanym przez Igora nagraniu, widać jak imigranci z Bliskiego Wschodu wyrzucają ukraińskie matki i dzieci z pociągu.
  • Zobacz także: Stop zbrodniom wojennym. Apel o wszczęcie międzynarodowego śledztwa

Nasze chłopaki muszą zostać na Ukrainie i teraz wpuszczają przez granicę tylko kobiety, dzieci i obcokrajowców. Niektórzy obcokrajowcy wyznania muzułmańskiego zachowują się skandalicznie. Wczoraj było tak, że strażnik graniczny trzymał trzyletnie dziecko, a mężczyzna ciągnął dziecko za nogi, a babcia się przewróciła. Widzieli to moi przyjaciele, którzy przeszli przez granicę

– realacjonował mieszkający w Polsce Igor z Ukrainy.

W Kijowie jest taki sam problem. Są przygotowane pociągi ewakuacyjne tylko dla dzieci i kobiet, a oni też w te pociągi wskakują. Odciągają kobiety, odrzucają je. W sieci można znaleźć wiele filmików. Jeżeli my zaczniemy coś z nimi robić siłą, to też nie jest dobre. Jako mężczyźni nie potrafimy na to patrzeć, to dla nas nie jest normalne. My jesteśmy Słowianie, dla nas kobieta ma prawa równe

– powiedział oburzony, pokazując wstrząsające nagranie z Kijowa.

Kobiety i dzieci idą po 15-20 kilometrów do granicy, pod czystym niebem, nie mają się gdzie schować. Chcemy im pomóc, możemy to zorganizować, mamy samochody, tylko potrzebujemy kogoś, kto to pokieruje. Na bramkach są sprawdzane paszporty od wszystkich. Obcokrajowcy przebywający na Ukrainie są różnej narodowości

– powiedział.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tarngorskie.info

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Dzisiaj kolejna światowa organizacja sportowa zablokowała udział rosyjskich i białoruskich zawodników.
  • Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej do odwołania wykluczyła możliwość udziału zawodników rosyjskich i białoruskich w zawodach.
  • Ponadto wykluczone zostały zarówno kobiece i męskie drużyny, kluby oraz oficjele.
  • Zobacz także: FIS reaguje na wojnę. Wykluczono rosyjskich i białoruskich zawodników

Żadne rosyjskie i białoruskie drużyny narodowe, kluby, oficjele oraz zawodnicy i zawodniczki siatkówki plażowej i na śniegu nie mogą uczestniczyć w wydarzeniach międzynarodowych i kontynentalnych – do odwołania

– czytamy w oświadczeniu FIVB.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com