W środę prokurator Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze Karim Khan podał, że MTK wszczął śledztwo w sprawie zbrodni wojennych, które mogły być popełnione na Ukrainie. Szef resortu spraw zagranicznych Zbigniew Rau poinformował, że Polska powołuje centrum dokumentowania zbrodni wojennych w Ukrainie i liczy na współpracę w tym zakresie z USA.
Wcześniej, we wtorek, prokurator generalny Zbigniew Ziobro przekazał, że polska prokuratura wszczęła śledztwo w związku ze zbrodnią wojny napastniczej, której ofiarą padła Ukraina. Zapowiedział też wysłanie pisma procesowego w tej sprawie do Międzynarodowego Trybunału Karnego.
ABW na polecenie prokuratury prowadzi śledztwo dotyczące rosyjskich zbrodni na Ukrainie, a w związku z tym funkcjonariusze Agencji będą odwiedzać ukraińskich uchodźców, którzy mogli być świadkami zbrodni wojennych popełnianych przez Rosjan. ABW otrzymała od prokuratury zadanie związane z gromadzeniem i relacji, i dowodów rosyjskich zbrodni wojennych na Ukrainie, stąd wizyty funkcjonariuszy Agencji w różnych miejscach, w których zakwaterowani zostali uchodźcy z Ukrainy
– powiedział w TVP Info, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn.
Chodzi o to, aby od nich odebrać z pierwszej ręki różnego rodzaju relacje z tego, czego doświadczyli na Ukrainie, a później wykorzystać te dowody, te relacje w śledztwie
– tłumaczył dalej.
Zwrócił jednocześnie uwagę, że jest to wczesny etap śledztwa, a do Polski uciekła przed rosyjską agresją ogromna liczba osób.
Każda z tych osób mogła być świadkiem różnego rodzaju działań zbrodniczych, które powinny być w ramach takiego śledztwa zidentyfikowane i rozliczone
– dodał rzecznik.
Według niego, jest to bardzo ważny etap śledztwa, gdyż doświadczenia uchodźców są teraz najbardziej wyraziste.
Ukraińscy żołnierze zajmują pozycje w ramach przygotowań do obrony pod Kijowem. / Fot. PAP/EPA/ALISA YAKUBOVYCH. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Od początku rosyjskiej inwazji do obrony terytorialnej przystąpiło 100 tys. Ukraińców- podał w niedzielę portal RBK.
Od początku rosyjskiej inwazji do obrony terytorialnej przystąpiło 100 tys. Ukraińców.
Po zakończeniu wojny obrona terytorialna stanie się częścią systemu obronnego Ukrainy.
Informację podał w niedzielę portal RBK, powołując się na oświadczenie Gwardii Narodowej w serwisie Facebook.
– Od początku rosyjskiej inwazji do obrony terytorialnej przystąpiło 100 tys. Ukraińców
– czytamy w cytowanym komunikacie (https://www.facebook.com/NGUmainpage/posts/328139406017484).
Po zakończeniu wojny obrona terytorialna stanie się częścią systemu obronnego Ukrainy, zapowiedziano.
– Jesteśmy dumni z takiej pomocy, razem do końca! Dziękujemy każdemu odważnemu Ukraińcowi i Ukraince, którzy wraz z nami pokazują nieugiętego ducha ukraińskiego wojownika!
Aleksander Łukaszenka / Fot. PAP/EPA/ALEXANDER ASTAFYEV. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Według medialnych doniesień, białoruski szef Sztabu Generalnego Wiktor Gulewicz miał poddać się do dymisji
Powodem tej rzekomej rezygnacji, miała być porażka przy formowaniu wojsk do napaści na Ukrainę, gdyż białoruscy żołnierze mieli masowo odmówić udziału
Strona białoruska zdementowała dymisję generała, a także formowanie jednostek przeciwko Ukrainie
W ubiegły piątek ze źródeł ukraińskich pojawiły się niepokojące doniesienia, że do obwodu czernihowskiego wkroczyły wojska białoruskie. Informacja ostatecznie się nie potwierdziła, a Aleksander Łukaszenka wysyła sprzeczne sygnały dotyczące zakresu udziału białoruskich sił zbrojnych w rosyjsko-ukraiński konflikt. W ostatnich dniach eksperci często podkreślali, że białoruscy żołnierze mieliby olbrzymie blokady moralne przed atakowaniem Ukraińców.
Szef Sztabu Generalnego Białorusi zrezygnował?
Tymczasem w sieci pojawiły się nieoficjalne informacje, które mogłyby to potwierdzać. Opublikowane pismo datowane jest na 4 marca.
Zgodnie z pańskim zarządzeniem w sprawie formowania grup batalionów uderzeniowych donoszę, co następuje: w związku z masową odmową wzięcia udziału w działaniach wojennych personelu jednostek wojskowych, które miały brać udział w obsadzie ww. grup batalionowych, Siły Zbrojne Białorusi nie mają możliwości skompletowania jednej grupy batalionowej
– czytamy w opublikowanym przez stronę ukraińską dokumencie.
Prowadzenie prac wyjaśniających z dowódcami jednostek wojskowych nie przyniosło rezultatów. Mam odwagę przypuszczać, że zastąpienie dowódców tych jednostek wojskowych, którzy nie byli w stanie zorganizować formowania grup na miejscu, nie przyniesie nam potrzebnego rezultatu
– wskazano.
Pod wskazanym pismem, a zarazem wnioskiem o rezygnację miał podpisać się Wiktor Gulewicz, szef Sztabu Generalnego Białorusi.
Agencja Interfax-Ukraina podało, że Ministerstwo Obrony Białorusi zdementowało te doniesienia, wskazując, że Gulewicz nie może prosić Ministra Obrony Białorusi o dymisję. Białoruś miała jednocześnie potwierdzić, że stan osobowy formacji i jednostek wojskowych wynosi 100 proc. i już wykonują zadania, tylko na swoim terytorium.
Doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy Ołeksij Arestowycz przekazał z kolei, że informacja o domniemanej dymisji szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Białorusi jest obecnie weryfikowana. Ocenił, że jeśli informacje się potwierdzą, to rezygnacja Gulewicza i związane z tym nastroje wśród białoruskich wojskowych mogą mieć związek z tym, że rosyjskie kierownictwo naciska i kadruje armię białoruską i naród białoruski.
Sekretarz Stanu USA Antony Blinken / Fot. PAP/EPA/Dumitru Doru. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Pomimo wcześniejszych deklaracji sekreterza generalnego Sojuszu Północnoatlatynckiego Jensa Stoltenberga oraz prezydenta Andrzeja Dudy powraca temat wysłąnia na Ukrainę myśliwców
Według portalu “Politico” Stany Zjednoczone są w kontakcie z polskimi władzami, gdyby te chciały przekazać polskie MiGi-29 stronie ukraińskiej
Gdyby Polska zdecydowała się przekazać Ukrainie mysliwce, to USA uzupełniłoby brakujące dywizje np. F-16
Sekretarz Stanu Antony Blinken w Kiszyniowie potwierdził medialne spekulacje, zapewniając Polskę o gwarancji bezpieczeństwa
O możliwości przekazania przez Polskę myśliwców Ukrainie pisały już wcześniej amerykańskie media. Według dziennika “The Wall Street Journal”, który powoływał się na informacje od amerykańskich władz, nasz kraj ma przekazać ukraińskiej armii swoje wyprodukowane w Rosji myśliwce – Mig-29 i Su-25. Od Amerykanów mielibyśmy dostać natomiast kolejne myśliwce F-16. Kancelaria premiera zdementowała jednak te doniesienia.
Polska nie wyśle swoich myśliwców na Ukrainę, jak też nie zezwoli na korzystanie z jej lotnisk. Znacząco pomagamy w innych obszarach
– podkreśliła jeszcze raz Kancelaria Premiera.
‼️FAKE NEWS‼️ Unfortunately you are spreading misinformation with quotation from 27/02/22.
Poland won’t send its fighter jets to #Ukraine as well as allow to use its airports. We significantly help in many other areas.https://t.co/wjNOgh97JT
— Chancellery of the Prime Minister of Poland (@PremierRP_en) March 6, 2022
“Politico” pisze z kolei, że Stany Zjednoczone nadal prowadzą rozmowy z Polską w sprawie ewentualnego uzupełnienia polskiej floty myśliwców o samoloty F-16, jeśli Warszawa zdecyduje się przekazać Ukrainie swoje używane MiG-29.
Pracujemy nad tą kwestią z Polakami i konsultujemy się z pozostałymi sojusznikami z NATO
Przebywający dzisiaj na Mołdawii sekretarz stanu USA Antony Blinken odniósł się do tej kwestii. Potwierdził, że Stany Zjednoczone przyglądają się sytuacji i zadeklarował gotowość do uzupełnienia polskich dywizji o amerykańskie myśliwce.
Aktywnie przyglądamy się teraz sprawie samolotów, które Polska może dostarczyć na Ukrainę i badamy, jak możemy uzupełnić zapasy, jeżeli Polska zdecyduje się dostarczyć te samoloty
– wyjaśnił w Kiszyniowie amerykański dyplomata.
Nie podał on jednak dokładnego terminu przeprowadzenia wymiany, jednakże Waszyngton bardzo uważnie się przygląda, czekając na ewentualne działania polskiego rządu.
Nie mogę teraz podać dokładnych terminów, ale mogę powiedzieć, że bardzo, bardzo żywo przyglądamy się tej sprawie
– dodał.
NATO gwarantuje bezpieczeństwo?
Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla miejskiej platformy “Play Kraków News”, powołując się na piątkową rozmowę z prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem zapewnił, że ze strony amerykańskiego partnera otrzymał deklarację, iż artykuł piąty cały czas obowiązuje i Stany Zjednoczone o tym pamiętają.
Według relacji polskiego prezydenta, Joe Biden podczas rozmowy telefonicznej miał zapewnić polską stronę o gwarancji bezpieczeństwa NATO, wskazując, że Polska jest strategicznym partnerem sojuszu i USA.
Fundacja Instrat przeprowadziła analizę runku energetycznego i wysokich cen energii elektrycznej
Ekspertów zaciekawiły ogromne zarobki koncernów energetycznych, które w grudniu 2021 r. wyniosły 4 mld zł
Były prezes Urzędu Regulacji Energetyki Maciej Bando wskazał, że monopoliści narzucając klientom cenę maksymalną, która nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistych kosztach
Fundacja Frank Bold i Fundacja Instrat złożyła wniosek do URE do zbadania tej sprawy
Według tych instytutów mogło dojść do manipulacji cenami przez koncerny energetyczne
Fundacja Instrat w swoim najnowszym raporcie prześwietliła marże koncernów energetycznych. Z analizy wynika, że wysokie ceny energii elektrycznej na giełdzie przynoszą im ogromne zyski, czego apogeum widzieliśmy pod koniec 2021 r.
Według naszych obliczeń cena prądu w grudniu 2021 r. była dwa razy wyższa niż koszt produkcji w typowej elektrowni na węgiel. Jeśli hurtowa cena energii to 824 zł/MWh, a koszt paliwa z transportem i opłat za emisje CO2 wyniósł 484 zł/MWh, to wytwórcy prądu świetnie na nim zarobili. Przy takim poziomie cen było to nawet 4 mld zł
– ocenił Michał Hetmański, współautor analizy i prezes Fundacji Instrat.
Moment publikacji raportu zbiega się z kampanią billboardową Towarzystwa Gospodarczego Polskie Elektrownie, które skupia największe koncerny energetyczne, w tym te kontrolowane przez państwo. Z billboardów rozmieszczonych w całej Polsce możemy się dowiedzieć, że to Unia Europejska jest odpowiedzialna za podwyżki cen prądu w naszym kraju. Instrat przekonuje jednak, że ponad 40 proc. giełdowej ceny energii to marża wytwórcy, która urosła do rekordowego poziomu.
Monopoliści oferują odbiorcom cenę maksymalną, która nie znajduje pełnego usprawiedliwienia w rzeczywistych kosztach i warunkach handlowych. Kolejny głos polemizujący z aktualną polityką i propagandą serwowaną nam przez kręgi rządowe powinien brzmieć mocno i zdecydowanie. W pełni popieram wszystkie działania zmierzające do walki z manipulowaniem informacją i szukaniem winnych tam, gdzie w rzeczywistości są. Dlatego tak istotne jest zapewnienie dostępu do danych i informacji
– powiedział Maciej Bando, były prezes Urzędu Regulacji Energetyki.
URE przeprowadzi kontrolę rynku energetycznego
Instrat wspólnie z Fundacją Frank Bold zwrócił się do regulatora rynku o zbadanie sprawy.
Sytuacja na rynku energii elektrycznej może wskazywać, że dochodzi na nim do nieprawidłowości. Dlatego razem podjęliśmy kroki prawne, wnioskując o wszczęcie przez prezesa Urzędu Regulacji Energetyki postępowania wyjaśniającego. URE ma narzędzia prawne do weryfikacji, czy tak duże wzrosty cen energii, a w konsekwencji marży, nie stanowią manipulacji na rynku. Podobne postępowania URE prowadziło już w przeszłości przy znacznie mniejszych wzrostach cen energii, co kończyło się kierowaniem przez prezesa urzędu odpowiednich wniosków do prokuratury
– argumentował Bartosz Kwiatkowski, dyrektor Frank Bold w Polsce.
Analiza Instratu wskazuje, że pod koniec 2021 r. marże producentów energii elektrycznej osiągnęły rekordowy poziom blisko 350 zł/MWh, czyli prawie siedmiokrotnie wyższy niż w 2018 r. (50 zł/MWh), kiedy prezes URE wszczął podobne postępowanie.
Rekordowo wysoka cena energii elektrycznej na rynku hurtowym przekłada się na rachunki za prąd dla konsumentów. Najmocniej uderza to w tych odbiorców, którzy nie są chronieni przez regulatora, a więc przede wszystkim przedsiębiorców, ale też szpitale czy instytucje publiczne.
Cena giełdowa ma też przełożenie na rachunki gospodarstw domowych, choć w mniejszym stopniu, bo w tym przypadku taryfy zatwierdza prezes URE. W 2022 r. zgodził się on na podniesienie przez sprzedawców cen energii średnio o 37 proc. To jednak tylko część rachunku za prąd. Cały rachunek przeciętnego gospodarstwa domowego urósł w tym roku o 24 proc., czyli o około 21 zł netto miesięcznie.
Jak przyznają analitycy giełdowi, tak wysokie ceny za prąd to znakomity czas dla elektrowni węglowych, jednakże nie podzielają oni opinii, że zarobki koncernów mogły sięgnąć w grudniu, aż 4 mld zł. To, dlatego że średnia cena energii na tamten okres była niższa od ceny maksymalnej, a ponadto liczba chętnych do kupowania po stawkach maksymalnych była ograniczona.
Marże krajowych elektrowni były w grudniu rekordowo wysokie. Hurtowa cena energii odzwierciedla krańcowy koszt wytworzenia, a w grudniu w szczytowych momentach była to cena importu energii z krajów sąsiednich, bo w Polsce przecież brakowało węgla i część elektrowni musiała przykręcić moce. Pamiętajmy, że w grudniu mieliśmy apogeum kryzysu energetycznego. Drastyczny wzrost cen gazu wywindował ceny energii w całej Europie. Do tego doszło wysokie zapotrzebowanie na energię elektryczną i niskie zapasy gazu w europejskich magazynach. Skorzystały na tym polskie elektrownie węglowe, które mogły cieszyć się znakomitymi zyskami. To normalny mechanizm rynkowy
– wyjaśnił Krystian Brymora, analityk Domu Maklerskiego BDM.
W jego ocenie w tym roku rynek gazu wciąż może być niestabilny i determinować sytuację na europejskim rynku energetycznym.
Obecnie wciąż elektrownie węglowe mogą cieszyć się wysokimi marżami, choć prędzej czy później marże ulegną normalizacji. Przykładowo marże producentów węgla brunatnego sięgają ok. 120 zł/MWh, podczas gdy przed szokiem energetycznym było to 60-80 zł/MWh. Dla porównania przed świętami, w apogeum kryzysu, było to nawet 500 zł/MWh,choć obrót na Towarowej Giełdzie Energii był niewielki, ograniczając tym samym potencjalne zyski elektrowni
Ukraińscy żołnierze zajmują pozycje w ramach przygotowań do obrony pod Kijowem. / Fot. PAP/EPA/ALISA YAKUBOVYCH. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Trzy tysiące ochotników z USA chce wstąpić do Legionu Międzynarodowego, by bronić Ukrainy przed rosyjską inwazją, jeszcze więcej osób zgłasza się z innych krajów, głównie państw postsowieckich, takich jak Gruzja czy Białoruś – poinformował przedstawiciel ambasady ukraińskiej w Waszyngtonie.
W Legionie Międzynarodowym walczyć ma 16 tys. zagranicznych ochotników “broniących Ukrainy, Europy i świata”.
Taką informację przekazał w czwartek w opublikowanym na Telegramie filmie prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
“Nie mamy nic do stracenia poza własną wolnością” – podkreślił prezydent.
Apel Zełenskiego o dołączenie do Legionu odbił się szerokim echem na Facebookowym koncie ukraińskich sił zbrojnych.
Poszukiwane są osoby z doświadczeniem bojowym takie jak amerykańscy weterani z Iraku opisywani przez portal VoA w sobotę. Ukraiński rząd zniósł tymczasowo wymogi wizowe dla ochotników.
– Trzy tysiące ochotników z USA chce wstąpić do Legionu Międzynarodowego, by bronić Ukrainy przed rosyjską inwazją, jeszcze więcej osób zgłasza się z innych krajów, głównie państw postsowieckich takich jak Gruzja czy Białoruś
– poinformował przedstawiciel ambasady ukraińskiej w Waszyngtonie radio Głos Ameryki (VoA).
Czołg to zupełnie inny pojazd niż samochód, stworzony jest również w całkowicie innych celach. Tak naprawdę jedyna rzecz, jaka go łączy z samochodem to rodzaj jednostki napędowej, choć też nie zawsze. To też powoduje, że czołg spala ogromne ilości paliwa, zupełnie nieporównywalne do samochodu.
W inwazji Rosji na Ukrainę uczestniczą głównie czołgi T-72, T-80 i T-90 w różnych wersjach. Ich spalanie jednak sporo się różni
Podczas gdy T-72 ma standardowy silnik diesla, tak T-80 korzysta z napędu, jaki stosuje się także w śmigłowcach
Co ciekawe, T-34 znany z filmu “Czterej pancerni” potrafił spalić zaledwie 10 litrów oleju silnikowego na każde przejechane 100 km- wynika z ustaleń portalu Auto Świat.
Rosyjska inwazja miała być szybka, przynajmniej według władz w Moskwie. To się jednak nie udało, a czynników, które to spowodowały, jest sporo. Jednym z nich są ogromne problemy logistyczne Rosjan, które z kolei przerodziły się w braki paliwa całkiem sporej ilości sprzętu wojskowego. Czołg bowiem musi swoje spalić i bez dotankowania często daleko nie zajedzie.
W trakcie wojny między Rosją i Ukrainą natarcia dokonują głównie czołgi T-72, T-80 i T-90 w różnych wersjach. Różnią się one opancerzeniem, uzbrojeniem, masą, silnikami i spalaniem. W przypadku najstarszego T-72, który jest napędzany 12-cylindrowym motorem o mocy 780 KM, spalanie na 100 km to aż 357 litrów! Dużo? Można powiedzieć, że normalnie jak na czołg o masie 41 ton. Pamiętać należy jednak, że to spalanie, które mierzone jest po utwardzonej drodze i rośnie znacząco, jeśli wjedzie się w teren. Można więc przyjąć, że w trudnej jeździe terenowej spalanie mogłoby być o 80-100 l wyższe.
Z kolei najnowszy z grupy czołg T-90 ma deklarowany zasięg około 550 km przy zbiornikach o pojemności 1600 litrów. Teoretycznie więc, na podstawie dostępnych informacji można wywnioskować, że jego spalanie wynosi około 290 l/100 km. To jednak także zasięg dla poruszania się po utwardzonej drodze. Na pewno wynik będzie też różny w zależności od wersji, bowiem stosuje się w nim trzy różne 12-cylindrowe silniki diesla o mocach: 840 KM, 1000 KM lub 1250 KM. Jest to również czołg najcięższy — jego masa wynosi 46,5 tony. Oczywiście finalnie masa zależy m.in. od ilości paliwa w zbiornikach oraz uzbrojenia.
– Uwzględniając bezprecedensowy charakter obecnego konfliktu i niepewne otoczenie ekonomiczne – podjęliśmy decyzję o zawieszeniu świadczenia usług w Rosji
– czytamy w oświadczeniu na stronie internetowej firmy.
Mastercard jest globalną firmą w dziedzinie płatności cyfrowych, ułatwiającą transakcje płatnicze między konsumentami, instytucjami finansowymi i podmiotami rządowymi w ponad 210 krajach.
W odpowiedzi na rosyjską agresję na Ukrainę wiele międzynarodowych koncernów wstrzymało działalność w Rosji – m.in. marki technologiczne, samochodowe, odzieżowe.
Donald Tusk zamieścił bardzo mocny wpis, w którym tłumaczył, kto dla niego jest „sojusznikiem Putina”, a kto samym Putinem. Przewodniczącemu PO odpowiedział Patryk Jaki.
Do słownej utarczki doszło na jednym z portali społecznościowych.
Donald Tusk zdefiniował, czym jego zdaniem charakteryzują się sojusznicy prezydenta Rosji.
Na wpis przewodniczącego PO odpowiedział europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki, odnosząc się do przywództwa Tuska w Europejskiej Partii Ludowej.
– Jeśli podważasz jedność Europy i promujesz nacjonalizm, jesteś sojusznikiem Putina. Jeśli atakujesz praworządność, wolność mediów i prawa człowieka w swoim kraju, jesteś Putinem
– napisał Donald Tusk na Facebooku w dziesiątym dniu agresji Rosji na Ukrainę.
Na wpis przewodniczącego PO odpowiedział europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki, odnosząc się do przywództwa Tuska w Europejskiej Partii Ludowej.
– Za to jeśli jesteś szefem partii, której członkowie wybudowali Nord Stream i każdego dnia dzięki temu finansują mu bomby zabijające cywilów to nie jesteś sojusznikiem Putina
– napisał Jaki.
Nord Stream 2 AG ogłosi upadłość?
1 marca operator gazociągu Nord Stream 2, spółka Nord Stream 2 AG z siedzibą w Szwajcarii, zwolniła 140 pracowników i przystąpiła do rozliczania zobowiązań. Odczytywane jest to jako pierwszy krok do ogłoszenia upadłości. Spółka nie potwierdza tych doniesień. Oświadczyła jedynie, że jest zmuszona rozwiązać umowy o pracę z pracownikami na skutek ostatnich wydarzeń. Mowa tu przede wszystkim o nałożonych na nią przez USA sankcjach.
Gaz w dalszym ciągu płynie gazociągiem Nord Stream 1. Polska apeluje o objęcie go sankcjami, o czym wczoraj mówiła minister klimatu Anna Moskwa.
Rzecznik rządu PiotrMüller dał do zrozumienia, że objecie Nord Stream 1 mogło być tematem rozmowy między premierem Mateuszem Morawieckim i kanclerzem Olafem Scholzem. Po specjalnym spotkaniu w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego Müller skomentował między innymi reakcję przywódców Europy w sprawie wprowadzania kolejnych pakietów sankcji.
– Decyzje nas cieszą, ale mamy postulaty dalszych sankcji Będziemy jeszcze rozmawiać o zamknięciu Nord Stream i rezygnacji z Nord Steam 2
Ukraińcy uciekający z Kijowa / Fot. PAP/EPA/Roman Pilipey. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
W Polsce jest już prawie 800 tys. uchodźców z Ukrainy. Ich liczba cały czas rośnie.Do pomocy najbardziej potrzebującym Ukraińcom po raz kolejny postanowili przyłączyć się polscy nacjonaliści.
Polska jest wiodącym krajem, który odpowiada na kryzys humanitarny wywołany przez agresję na Ukrainę.
W pomoc wojennym uchodźcom ze wschodu każdego dnia angażują się kolejni Polacy.
Swoje wsparcie po raz kolejny okazali także narodowcy ze Straży Narodowej.
Każdego dnia tysiące Ukraińców przekracza granicę z Polską. Do pomocy przy budowie namiotu dla uchodźców przy przejściu granicznym w Zosinie postanowili włączyć się również członkowie Straży Narodowej.
Codziennie pomagamy uchodźcom wojennym w całej Polsce. Tutaj @SNarodowa na przejściu granicznym w Zosinie przygotowuje zaplecze dla kobiet i dzieci.
Kilka dni temu działacze tej organizacji zadeklarowali natomiast możliwość przyjęcia do swojego ośrodka w Otwocku kilkudziesięciu uchodźców wojennych z Ukrainy. Pisaliśmy o tym tutaj: