Rosja stop the war

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/ANDY RAIN Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Rosja obciążona jest coraz większą liczbą sankcji gospodarczych
  • Parlamentarzysci Kukiz’15, Porozumienia i Polski 2050 zaproponowali, aby zobowiązać przedsiębiorców do oznacznia produktów pochodzących z Rosji
  • Posłowie chcą w ten sposób nakłonić Polaków do niezaopatrywania się w towary pochodzenia rosyjskiego
  • Politycy liczą na poparcie innych ugrupowań
  • Zobacz także: Turcja: Spotkanie Dmytro Kułeby z Siergiejem Ławrowem

Rosja nie zarobi w Polsce?

Według najnowszych danych, na Rosję nałożono już blisko sześć tysięcy przeróżnych sankcji. Ograniczenia nakładają nie tylko rządy i instytucje publiczne, ale również sektor prywatny.

Kolejnym pomysłem jest ograniczenie kupowania rosyjskich produktów w sklepach. Wiele sieci handlowych (w Polsce m.in. Biedronka i Carrefour) decyduje się na usunięcie ze sprzedaży produktów pochodzących z Rosji.

Wystarczy nie kupować od Rosjan, by doprowadzić ten kraj do upadku.

– zaproponował Piotr Arak, szef Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Sugestię Araka na poważnie potraktowali posłowie Porozumienia, Kukiz’15 oraz Polski 2050. Politycy postulują, aby zobowiązać przedsiębiorców do oznaczania produktów pochodzenia rosyjskiego. Nowelizacja przewiduje, aby po prostu oznaczać towary rosyjską flagą.

W ten sposób chcemy pomóc zwykłym konsumentom w bojkotowaniu rosyjskich towarów. Oznaczenia artykułów nie dla wszystkich są czytelne, a chodzi przecież o świadome podejmowanie decyzji. Musimy zdawać sobie sprawę, że teraz kupowanie rosyjskich produktów oznacza wspieranie machiny wojennej Władimira Putina, która morduje dzieci na Ukrainie.

– mówił Michał Wypij z Porozumienia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Turcja

Turcja: Trwają rozmowy Dmytro Kułeby i Siergieja Ławrowa / fot. PAP/EPA/CEM OZDEL / Turkish Foreign Affairs Ministry HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Turcja weszła w rolę rozjemcy w wojnie rosyjsko-ukraińskiej
  • W czwartek w mieście Antalya w południowo-zachodniej Turcji spotkali się szefowie dyplomacji Ukrainy i Rosji
  • Dmytro Kułeba i Siergiej Ławrow podjęli rozmowy w sprawie zakończenia rosyjskiej inwazji na Ukrainę
  • Rosja nadal pozostaje nieugięta i wysnuwa twarde żądania wobec Kijowa
  • Według Federacji Rosyjskiej, Ukraina powinna zmienić konstytucję i zrezygnować z dążenia do członkostwa w NATO
  • Zobacz także: Sejm uchwalił specustawę o pomocy obywatelom Ukrainy. Przegłosowano skandaliczną poprawkę

Turcja organizuje spotkanie Ławrowa i Kułeby

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy Oleg Nikolenko przekazał w mediach społecznościowych, że w Antalyi rozpoczęło się spotkanie Dmytro Kułeby z Siergiejem Ławrowem. Turcji szczególnie zależy na zakończeniu wojny, gdyż obydwa walczące ze sobą państwa mają interesy z Ankarą.

W Antalyi rozpoczęły się rozmowy ministrów spraw zagranicznych Ukrainy, Turcji i Federacji Rosyjskiej w sprawie zakończenia rosyjskiej agresji na Ukrainę.

– napisał Oleg Nikolenko na Twitterze. 

Moskwa żąda, aby Kijów zrezygnował ze starań o członkostwo w NATO i zmienił konstytucję. Ukraina ma być państwem neutralnym militarnie, a jej rząd ma uznać Krym za część FR oraz niepodległość Doniecka i Ługańska. Wówczas wojska rosyjskie zaprzestaną prowadzenia działań zbrojnych. Kijów odrzuca te żądania.

Turecki minister spraw zagranicznych Mevlüt Cavusoglu, zapytany o swoje oczekiwania wobec spotkania, był mimo wszystko optymistyczny. Wyraził nadzieję, że czwartkowe rozmowy będą “punktem zwrotnym” w trwającej od dwóch tygodni wojnie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Rosyjskie wojska

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/RUSSIAN DEFENCE MINISTRY PRESS SERVICE/HANDOUT HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Stany Zjednoczone uważają, że dotychczas w wojnie rosyjsko-ukraińskiej zginęło 6 tysięcy żołnierzy Władimira Putina
  • Dane na temat strat Rosjan są znacznie niższe niż przedstawia to strona ukraińska
  • Szef Wojskowej Agencji Wywiadowczej (DIA) generał Scott Berrier ocenia straty rosyjskie na 2-4 tysiące zabitych i trzy razy tyle rannych żołnierzy
  • Według rządu w Kijowie, Federacja Rosyjska straciła 12 tysięcy ludzi
  • Oznaczałoby to, że Rosja w dwa tygodnie poniosła straty porównywalne z dekadą wojny ZSRR w Afganistanie
  • Moskwa od dwóch tygodni nie podaje, ilu spośród wysłanych na Ukrainę żołnierzy straciło życie w walkach z Ukraińcami
  • Zobacz także: Trwa wojna, a Parlament Europejski przegłosował… Sankcje na Polskę! Patryk Jaki ujawnia szokujący dokument

Stany Zjednoczone podały liczbę zabitych Rosjan

W walkach na Ukrainie mogło zginąć około 6 tys. rosyjskich żołnierzy.

– uważają Stany Zjednoczone.

Według amerykańskiego urzędnika, który zastrzegł sobie anonimowość, od czasu inwazji na Ukrainę Rosja straciła 5-6 tys. żołnierzy.

– zakomunikowało CNN. Jak podaje telewizja, urzędnik zastrzegł, że dokładne oszacowanie strat poniesionych w walce nie jest prostym zadaniem.

Zdaniem szefa Wojskowej Agencji Wywiadowczej (DIA) gen. Scotta Berriera, na Ukrainie zginęło od 2 do 4 tysięcy rosyjskich żołnierzy. Berrier przedstawił swoje szacunki we wtorek Komisji Wywiadu Izby Reprezentantów.

Gdyby, jak przekonywał Putin, Ukraina nie była prawdziwym krajem, do tej pory z pewnością by upadła. Ale nawet mając 150 tys. żołnierzy w jej granicach, według szacunków USA, Rosjanie kontrolują co najwyżej około 10 proc. terytorium Ukrainy.

– informuje CNN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Straż Narodowa

Straż Narodowa pomaga uchodźcom na granicy. / fot. Straż Narodowa

Straż Narodowa pomaga uchodźcom

Zobacz także: Trwa wojna, a Parlament Europejski przegłosował… Sankcje na Polskę! Patryk Jaki ujawnia szokujący dokument

Stołeczne struktury Straży Narodowej w czwartek prowadziły na „patelni” w pobliżu Ronda Romana Dmowskiego zbiórkę darów, w szczególności materiałów opatrunkowych, zaopatrzenia medycznego oraz pieniędzy na ich zakup dla poszkodowanych w wyniku działań wojennych na Ukrainie.

Zbiórka pieniężna jest też prowadzona w internecie pod adresem: https://twojazbiorka.pl/47-patrioci-wspieraja

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Media Narodowe

Jan Miodek

Profesor Jan Miodek / fot. youtube/ Dobra Szkoła Nowy Jork

  • Jan Miodek został zapytany o prawidłowość lansowanej przez media formy “w Ukrainie”
  • Od dwóch tygodni mainstreamowe media usiłują przekonać Polaków do odejścia od przyjętej formy “na Ukrainie”
  • Telewizyjni i social medialni “eksperci” najczęściej sympatyzujący z liberalną lewicą chcą w ten sposób narzucić Polakom obce kalki językowe
  • Prof. Jan Miodek stanowczo nie zgadza się na “ukrainizację” języka polskiego
  • Zobacz także: Trwa wojna, a Parlament Europejski przegłosował… Sankcje na Polskę! Patryk Jaki ujawnia szokujący dokument

Jan Miodek “masakruje” tych, co nie uważali na języku polskim

Z formą “w Ukrainie” stanowczo nie zgodził się słynny językoznawca.

Zdecydowanie “na”! Proszę pana, proszę się nie martwić tym, bo ja teraz słyszę: “Litwa jest teraz samodzielnym państwem, Białoruś samodzielnym państwem, Ukraina samodzielnym państwem, powinniśmy przestać z tym “na” i mówimy “w”. Nie proszę pana. Odwieczna tradycja jest taka, że mówimy do Urugwaju, do Paragwaju, do Argentyny. Do Niemiec, do Portugalii, do Francji, do Hiszpanii. Ale od wieków jeździmy na Węgry, na Litwę, na Łotwę, na Białoruś i na Ukrainę i to jest tylko znakiem, proszę pana, właśnie tych odwiecznych relacji między nami. Chociaż muszę dopowiedzieć, że przyimek “na” wprowadza tutaj element takiej swojskości.

– tłumaczył profesor Jan Miodek.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Władimir Putin

Prezydent Rosji Władimir Putin / Fot. youtube/Business Insider

  • Władimir Putin miał rozzłościć się na rosyjską armię z powodu marnotrawstwa cennych rosyjskich pocisków rakietowych
  • Z ustaleń dziennikarza śledczego Christo Grozeva wynika, że wojsko FR ostrzelało z Morza Czarnego lotnisko w Winnicy – obiekt wroga o nikłym znaczeniu strategicznym
  • Rosjanie użyli do tego celu bardzo drogich rakiet dalekiego zasięgu
  • Grozev utrzymuje, że prezydent Federacji Rosyjskiej nie ma pełnego dostępu do informacji o postępach armii na Ukrainie
  • Zobacz także: Viktor Orban szczerze: Bez gazu i ropy z Rosji węgierska gospodarka się zatrzyma

Władimir Putin wściekły

Jak ustalił Christo Grozev z brytyjskiego portalu Bellingcat, przywódca Rosji wściekł się z powodu niekompetencji rosyjskich wojskowych. Ci podjęli decyzję o ostrzelaniu lotniska w Winnicy bardzo drogimi pociskami rakietowymi Ch-101, osiągającymi zasięg do 5500 km.

Gdy poinformowano o tym prezydenta Putina, miał być wściekły, ponieważ wcześniej powiedziano mu, że te pociski są najcenniejsze i że jest ich nie więcej niż tysiąc.

– informuje Grozev.

Rosyjskie pociski wbrew zamierzeniom nie zniszczyły pasu startowego, a spowodowały pożar w magazynach i budynku administracyjnym lotniska.

Grozev podaje także, że Władimir Putin nie jest w pełni informowany przez swoją świtę o przebiegu wojny. Według dziennikarza ludzie z otoczenia prezydenta Rosji boją się przedstawić mu złe informacje płynące z frontu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Parlament Europejski

Parlament Europejski / Fot. PAP/EPA/JULIEN WARNAND Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Parlament Europejski poparł w środę sankcje na Polskę; wyniki głosowania poszczególnych europosłów zostaną ogłoszone w czwartek
  • Już teraz wiadomo, że przeciw byli europosłowie PiS, natomiast eurodeputowani KO wstrzymali się od głosu
  • Sankcje przeciw Polsce poparli eurodeputowani Lewicy, należący do frakcji Socjalistów i Demokratów
  • Głosowanie w Parlamencie Europejskim dotyczyło tzw. mechanizmu warunkowości, czyli uzależnienia wypłaty należnych Polsce środków od przestrzegania “praworządności”
  • Stanowisko PE dziwi i szokuje, zważywszy na działania wojenne toczące się za naszą wschodnią granicą i 1,5 miliona uchodźców, których przyjęła Polska
  • Kuriozalne głosowanie skomentował wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński
  • Z kolei europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki opublikował w mediach społecznościowych zapisy kontrowersyjnego dokumentu wnioskodawców o sankcje dla Polski
  • Zobacz także: Janina Ochojska powiela narrację Kremla. Skandaliczne wystąpienie polityk PO w PE [+WIDEO]

Parlament Europejski za sankcjami na Polskę

Serio jacyś polscy europosłowie nawet dziś, nawet w czasie WOJNY, głosują za unijnymi sankcjami? Ale nie na Rosję, tylko na Polskę? I przeciwko temu by Polska dostała pieniądze m. in. na pomoc uchodźcom? Serio nie ma tam nikogo, kto otrzeźwiłby towarzystwo?

 – zapytał oburzony wiceminister Paweł Jabłoński.

Choć na Ukrainie trwa krwawa wojna, a Polacy przyjęli już 1,5 miliona uchodźców, temat mechanizmu warunkowości wraca jak bumerang. Mechanizm zakłada “zamrażanie” funduszy unijnych dla państw członkowskich Wspólnoty, które zdaniem Komisji Europejskiej łamią praworządność. Autorzy projektu wzywają KE do szybkiego uruchomienia odpowiednich procedur. Jeżeli się tak stanie, nowe zasady uderzą w Polskę.

Już teraz wiadomo, że za sankcjami głosowali reprezentanci Lewicy.

Europoseł Solidarnej Polski Patryk Jaki opublikował na swoich mediach społecznościowych zapisy dokumentu, który zawiera punkty, jakimi wnioskodawcy argumentują sankcje na Polskę. Możemy w nim przeczytać o “ataku na wolność mediów i dziennikarzy”, migrantach, prawach kobiet, społeczności LGBT oraz wolności zrzeszania się i zgromadzeń.

To jednak nie koniec bezczelności eurokratów.

Tocząca się na Ukrainie wojna przypomniała o naszym wspólnym obowiązku skutecznej ochrony, za pomocą wszelkich dostępnych nam środków, demokracji, praworządności i naszych wartości zapisanych w art. 2 TUE.

– czytamy w stanowisku wnioskodawców o sankcje na Polskę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Ukraina

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter/NEXTA

  • Ukraina zmaga się już piętnasty dzień z rosyjską inwazją
  • Po początkowych sukcesach wojsk rosyjskich, ofensywa stoi w miejscu, a obrońcy powoli przejmują inicjatywę na froncie
  • Ukraińskie MSW poinformowało o kontrataku pod Kijowem; w walkach zniszczono pięć rosyjskich czołgów
  • Siły zbrojne obrońców z powodzeniem powstrzymują natarcie wojsk FR w kierunku donieckim
  • Na południu Ukraińcy powstrzymują Rosjan pod Mikołajowem, Krzywym Rogiem, Wozniesieńskiem i Nowoworoncowką w obwodzie chersońskim
  • Zobacz także: Janina Ochojska powiela narrację Kremla. Skandaliczne wystąpienie polityk PO w PE [+WIDEO]

Ukraina kontratakuje

Siły zbrojne Ukrainy przeszły w nocy do kontrataku pod Kijowem i zniszczyły pięć rosyjskich czołgów.

– zakomunikował w czwartek doradca szefa MSW Ukrainy Wadym Denysenko, cytowany przez portal Ukrainska Prawda.

Noc była dość trudna, ale generalnie można powiedzieć, że armia ukraińska wykonała kontratak pod Kijowem. Pokonaliśmy pięć czołgów. Rano w Kijowie słychać było odgłosy bitwy artyleryjskiej na zachodnich obrzeżach. Rozumiemy, że teraz toczą się tam walki. Jednak nie są jeszcze dostępne żadne dalsze informacje.

 – podał Denysenko.

Siły zbrojne Ukrainy dają godny odpór i powstrzymują operacje natarcia sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej na wszystkich kierunkach. Na niektórych z nich wojska okupacyjne straciły zdolność bojową i wprowadzają rezerwy.

– poinformowało Ministerstwo Obrony Ukrainy.

Rosyjska kolumna pod Kijowem nie przesunęła się w znaczący sposób już od ponad tygodnia, a w ostatnich dniach zauważono zmniejszoną aktywność rosyjskiego lotnictwa.

– oceniło rano brytyjskie ministerstwo obrony w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMF 24

Viktor Orban

Premier Węgier Viktor Orban / Fot. PAP/EPA/ANDY RAIN Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Viktor Orban rozmawiał w środę z przewodniczącym Rady Europejskiej Charlesem Michelem
  • Niebawem odbędzie się unijny szczyt we Francji, na którym państwa członkowskie podejmą decyzję w sprawie dalszych sankcji gospodarczych wobec Rosji
  • Premier Węgier sprzeciwia się ograniczeniom na import gazu i ropy z Rosji
  • W ocenie polityka, węgierski przemysł upadłby niedługo po nałożeniu embarga na rosyjskie surowce
  • Zobacz także: Stany Zjednoczone ostatecznie wycofują się z tematu myśliwców dla Ukrainy

Viktor Orban szczerze

Węgry sprzeciwiają się sankcjom UE wobec rosyjskiego sektora energetycznego, ponieważ węgierski przemysł upadłby bez rosyjskiej ropy i gazu.

– oświadczył premier Viktor Orban.

Choć premier potępił działania Rosji na Ukrainie, przywódca Węgier “nie chce za to płacić” załamaniem gospodarki.

Rzecznik węgierskiego rządu Bertalan Havasi w wywiadzie z węgierską agencją prasową MTI powtórzył nieprzejednane stanowisko władzy.

Musimy wziąć pod uwagę, że większość importu ropy i gazu ziemnego na Węgry pochodzi z Rosji. 90 proc. węgierskich gospodarstw domowych ogrzewa swoje domy gazem. Premier zaznaczył, że bez gazu i ropy węgierska gospodarka zatrzymałaby się.

– przekazał rzecznik.

Viktor Orban dał jasno do zrozumienia, że rozszerzenie sankcji na sektor energetyczny będzie nieproporcjonalnym obciążeniem dla ludzi, gospodarstw domowych i firm.

– tłumaczył Havasi, którego cytuje agencja TASS.

Havasi dodał, że Węgry wzywały już Rosję do zaprzestania inwazji w drodze negocjacji z Ukrainą.

Stanowisko Węgier można wytłumaczyć zawartymi we wrześniu 2021 dwiema długoterminowymi umowami z Gazpromem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

najnowszy sondaż

Straż Graniczna patrolująca w okolicach Włodawy / Fot. PAP/Jacek Szydłowski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Najnowszy sondaż pracowni IBRiS dla “Rzeczpospolitej” dotyczył kwestii eskalacji wojny rosyjsko-ukraińskiej na terytorium Polski
  • Większość Polaków biorących udział w badaniu przekonana jest, że nasz kraj nie będzie polem do działań zbrojnych
  • Pogląd ten wyraziło 45 procent respondentów, przeciwnego zdania jest 34 procent ankietowanych
  • Po ataku Rosji na Ukrainę nastąpił gwałtowny przyrost ochotników do Wojska Polskiego
  • Zobacz także: Wołodymyr Zełenski rozmawiał z kanclerzem Olafem Scholzem. “Nóż w plecy Ukrainy”

Najnowszy sondaż

Polacy zakładają, że wojna na Ukrainie nie przeniesie się do naszego kraju.

– wynika z sondażu IBRiS.

Czy zgadzasz się z tezą, że wojna w Ukrainie może przenieść się na terytorium Polski?

– zapytano respondentów.

Jak podaje “Rzeczpospolita”, na zlecenie której pracownia przeprowadziła badanie, 45 procent ankietowanych uważa, że do wojny na terytorium Polski nie dojdzie. 34 procent respondentów obawia się, że wojna prędzej czy później dotrze i do nas. Z kolei co piąta osoba biorąca udział w badaniu nie była w stanie wypowiedzieć się na ten temat.

Badanie przeprowadziła pracownia IBRiS w dniach 4-5 marca 2022 r. na 1100-osobowej grupie dorosłych Polaków.

“Rzeczpospolita” dodaje, że po 24 lutego nastąpiło gwałtowne zainteresowanie podjęciem służby wojskowej. Dziennik dotarł do danych, z których wynika, że w tygodniu, gdy wybuchła wojna, poprzez portal rekrutacyjny Wojska Polskiego zarejestrowało się aż 2600 chętnych do podjęcia różnych formy szkolenia (np. wstąpienia do WOT, odbycia szkolenia podstawowego, wstąpienia do zawodowej służby wojskowej). Rekordowy był 24 luty, kiedy zgłosiło się 530 osób, głównie młodych Polaków.

Obecnie polskie siły zbrojne liczą 140 tysięcy żołnierzy, w tym 30 tysięcy żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej. Rząd docelowo planuje zwiększyć stan osobowy polskiej armii do 300 tysięcy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy