Żołnierze rosyjscy

Żołnierze rosyjscy / Fot. PAP/EPA/RUSSIAN DEFENCE MINISTRY PRESS SERVICE/HANDOUT HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Mosbacher przeprasza Polskę. “To było efektem rosyjskiej dezinformacji”

Rosyjsko-chińska walka o zmianę geografii politycznej

Głównym celem Rosji jest odwrócenie zmian geopolitycznych, które miały miejsce na przełomie lat 80/90. Cele te ujawnione zostały już w monachijskim przemówieniu Putina w lutym 2008 roku. Strategii Putina sprzyja ewolucja systemu międzynarodowego. Proces wyłaniania się mocarstwa chińskiego dokonuje bowiem rewolucji geopolitycznej. W przeszłość odchodzi system postzimnowojenny oparty na amerykańskiej hegemonii i tworzy się nowy system z dominacja rywalizacji amerykańsko-chińskiej. Nie jest to system podobny do okresu zimnej wojny, bo oprócz dwu zasadniczych rywali geopolitycznych mamy do czynienia z geografią wielu geopolitycznych podmiotów o mniejszym, ale istotnym znaczeniu.  

Szczególna role, choć drugorzędną odgrywa Rosja. Państwo, to podobnie jak Chiny jest mocarstwem rewizjonistycznym dążącym do zmiany systemu międzynarodowego. W przeciwieństwie do Chin, które dążą do światowej hegemonii, Rosja dąży do pluralizacji systemu międzynarodowego i oparcie go o koncert kilku mocarstw. Dla Chin pluralizacja systemu międzynarodowego jest bowiem jedynie etapem w budowaniu własnej pozycji. Niemniej istnieje rosyjsko-chińska wspólnota celów w postaci osłabienia pozycji USA. Narastanie konfrontacji amerykańsko-chińskiej, wyznaczającej charakter polityki pierwszej połowy XXI wieku stwarza dla polityki rosyjskiej korzystną koniunkturę. Rosja mogłaby być czynnikiem rozstrzygającym o układzie sił w tej konfrontacji. Ta rywalizacja stwarza koniunkturę dla rosyjskich planów imperialnych. Putin dobrze odczytał dynamikę zmian i postawił na odbudowę sił zbrojnych, słusznie uważając, że w sytuacji narastającego konfliktu, potencjał militarny będzie ostatecznym czynnikiem decydującym o wyniku chińsko-amerykańskiej konfrontacji. Głównym celem polityki rewizjonistycznej Rosji było więc odbudowanie jej pozycji na obszarze postsowieckim a w następnym etapie zdominowanie rozbrojonej Europy, a w każdym razie Europy Środkowo-Wschodniej. Dlatego inwestował środki ze sprzedaży węglowodorów przede wszystkim w budowę nowoczesnej armii. Jednocześnie prowadził politykę, która miała na celu zdominowanie obszaru postsowieckiego. Wojna w Gruzji, a następnie zajęcie Krymu i wschodniej Ukrainy w 2014 była nie tylko realizacją tej koncepcji, ale także badaniem odporności Zachodu na jego imperialną politykę. Putin nie mając zdolności czekania, uderzył na Ukrainę, powodując utrwalenie się proeuropejskiej orientacji tego kraju.

Wojna na Ukrainie – zasadniczym starciem o przyszłość systemu międzynarodowego

Test ten wypadł dla Zachodu negatywnie. Pogarda Putina dla rozbrajającego się Zachodu spowodowała, że postanowił przyspieszyć działania mające na celu odbudowę pozycji geopolitycznej Rosji. Putin chciał w ten sposób wzmocnić także swoją pozycję wobec Chin, w stosunku do których stawał się coraz bardziej junior-partnerem. Putinowi, w przeciwieństwie do Chin brakowało bowiem umiejętności czekania na rozwój korzystnej sytuacji geopolitycznej i dążąc do przyspieszenia rewizji systemu międzynarodowego nadmiernie uzależniał się od Pekinu, jednocześnie dążąc do osiągnięcia celów geostrategicznych, nie czekając na proces wycofywania się Stanów Zjednoczonych z Europy. Jego cele geopolityczne przedstawione w grudniu wynikały z przekonania o rozkładzie rozbrojonego Zachodu i z przekonania o własnych możliwościach militarnych, wystarczających do samodzielnego podyktowania warunków geostrategicznych w Europie. I tym razem, podobnie jak w 2014, gdy dokonał inwazji na Ukrainę, Putin nie potrafił czekać i postanowił samodzielnie uderzyć na Ukrainę. W ten sposób wystąpił przeciwko trendowi w amerykańskiej polityce przesuwania swego zainteresowania w rejon Zachodniego Pacyfiku i Wschodniej Azji.

Dla USA stało się jasne, że zanim dojdzie do konfrontacji z Chinami, muszą się rozprawić z Rosją. A także agresja na Ukrainę dopomogła Washingtonowi przywrócić proamerykańska orientację Zachodniej Europy. W tym sensie sam atak na Ukrainę stał się porażką geostrategiczną. Nie znaczy, że stał się klęską. Klęską może się stać, jeżeli Rosja poniesie porażkę na Ukrainie. Dziś bowiem wojna na Ukrainie jest zasadniczym starciem o przyszłość systemu międzynarodowego. Jeżeli Rosja zajmie Ukrainę, to po kilku latach, na tyle się wzmocni, że Zachodowi będzie trudniej ją powstrzymać. Natomiast porażka będzie oznaczała degradację pozycji Rosji. Dlatego dziś tak ważne jest powstrzymanie Rosji na Ukrainie. Ten konflikt ujawnił słabość armii rosyjskiej, która jednak za kilka lat może zostać przezwyciężona. Dlatego już dziś trzeba doprowadzić do klęski Rosji. Zasadniczą sprawą jest pomoc militarna. Postulat zamkniętego nieba nad Ukrainą bardzo wzmocniłby opór ukraiński. Także dostarczenie samolotów ułatwiłoby Ukraińcom walkę z Rosjanami.. Nic dziwnego, że Rosja straszy konfliktem nuklearnym w sytuacji intensyfikacji pomocy dla Ukrainy i grozi III wojną światową. Bez zwiększonej pomocy, opór ukraiński, choć waleczny, jest tylko kwestią czasu jak zostanie przezwyciężony. Bo przewaga materiałowa rosyjska jest miażdżąca. Natomiast obecna jakość armii rosyjskiej wyklucza możliwość zaatakowania przez Rosję jakiegokolwiek kraju NATO. Po prostu, obecnie Rosja, która nie może sobie poradzić z armią ukraińską nie byłaby w stanie prowadzić alternatywnej żadnej regularnej wojny. Natomiast kwesta zagrożenia nuklearnego ma charakter wyłącznie propagandowo-psychologiczny. Rozpętanie takiej wojny zagrażałoby unicestwieniem Rosji.

Jesteśmy w szczególnym momencie, w którym można unicestwić ekspansjonistyczne plany rosyjskie na bardzo długi okres. Wymaga to odwagi i wymaga jednoznacznego wsparcia Ukrainy. Obawy o wchodzenie do wojny prowadzą tylko do zezwolenia Rosji rozprawienia się z Ukrainą teraz i prowadzą do zagrożenia naszego bezpieczeństwa w przyszłości. Rosja nie jest w stanie prowadzić obecnie alternatywnej wojny, a obronienie się Ukrainy zdegraduje pozycję Rosji na wiele lat. Dlatego należy wykorzystać ten moment i zadać zasadniczy cios rosyjskiej potędze militarnej. Szansa Ukrainy w tej wojnie jest bowiem naszą szansą na pokój. Każdy strącony rosyjski samolot, każdy rozbity czołg, każdy zlikwidowany rosyjski oddział, nie zagrozi w przyszłości naszej niepodległości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polska flaga

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pixabay.com CC0 Public Domain

  • Już w sobotę uroczystości związane z 78. rocznicą uwolnienia oficerów z niemieckiego więzienia w Siedlcach.
  • “To okazja, aby przybliżyć dzieje naszego miasta najmłodszym, oddać chwałę zasłużonym, a także upamiętnić to historyczne wydarzenie” – napisali organizatorzy uroczystości.
  • Zobacz także: Mosbacher przeprasza Polskę. “To było efektem rosyjskiej dezinformacji”

Harmonogram uroczystości

Godz.: 12.00 – Msza Święta w Katedrze Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Siedlcach, w intencji żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych poległych i zamordowanych w walce o wolność Ojczyzny z niemieckim i rosyjskim okupantem

Godz.: 13.00 – przemarsz uczestników uroczystości pod tablicę pamiątkową

Godz.: 13.20 – uroczystości przy tablicy pamiątkowej na murze Zakładu Karnego w Siedlcach

– odśpiewanie hymnu narodowego
– okolicznościowe przemówienia
– Apel Pamięci
– ceremoniał złożenia wieńców pod tablicą

Godz.: 14.25 – Koncert Maryny Strus

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Podlasie24, Twitter

Tysiące ukraińskich uchodźców w Warszawie

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/Mateusz Marek. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

“Jestem tu gościem. Nic mi się nie należy”

Mężczyzna jest rozczarowany podejściem swoich rodaków przybywających do Polski. Jego zdaniem uchodźcy z Ukrainy w bardzo wielu przypadkach nadużywają przywilejów nadanych im przez polskie władze.

– Ja zawsze mówiłem, że nie lubię przepraszać za kogoś, ale ja przepraszam, że w Ukrainie mieszkają tacy ludzie. Ale uwierzcie, to nie są Ukraińcy. Ukraińcy tak nie postępują

– ubolewał na nagraniu mężczyzna.

Całość wideo poniżej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Media Narodowe

Georgette Mosbacher

Georgette Mosbacher / Fot. PAP/Marcin Obara. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jej zdaniem w najbliższym czasie nastąpi także zmiana pozycji naszego kraju. 
  • Była ambasador USA w Polsce wskazała również na odpowiedzialność „wielkich demokracji Zachodu”, które nie zdołały zapobiec wojnie.
  • Mosbacher skrytykowała także Brukselę, która w tej chwili „zajmuje się praworządnością w Polsce i debatuje nad sankcjami”.
  • Zobacz także: Narodowy Bank Polski: Inflacja wzrośnie powyżej 12 procent

“W sprawie Rosji to Polska miała rację”

– Wygląda na to, że w sercu Europy musiała wybuchnąć krwawa wojna, żeby niektórzy – zwłaszcza Niemcy – uświadomili sobie konsekwencje wiązania się umowami handlowymi z Moskwą. W sprawie Rosji to Polska miała rację 

– powiedziała w rozmowie z Interią była ambasador USA w naszym kraju Georgette Mosbacher.

Była ambasador USA w Polsce wskazała na odpowiedzialność „wielkich demokracji Zachodu”, które nie zdołały zapobiec wojnie.

–  USA, Francja, Niemcy i Wielka Brytania, choć teraz działają spójnie, nie potrafiły zapobiec tej wojnie. Prędzej czy później będziemy się musieli z tym faktem zmierzyć. Największe potęgi gospodarcze i militarne świata nie potrafiły zatrzymać dyktatora, rządzącego państwem o PKB Teksasu. Przecież Putin od dekad sugerował, co zrobi – kawałek po kawałku odcinając ziemię Ukrainy i napadając na niepodległe państwa. A jednak Zachód stał biernie 

– stwierdziła.

Jej zdaniem w najbliższym czasie nastąpi także zmiana pozycji naszego kraju.

–  Polska jest dzisiaj najważniejszym państwem regionu, które koordynuje politykę humanitarną oraz transport broni na Ukrainę. Jesteście w pełnym tego słowa znaczeniu wschodnią flanką NATO – kluczowym elementem architektury bezpieczeństwa kontynentu. Warszawa jest modelowym przykładem stopniowego zwiększania wydatków na obronność oraz modernizacji armii 

–  powiedziała.

“Polsce należą się przeprosiny”

Mosbacher skrytykowała także Brukselę, która w tej chwili „zajmuje się praworządnością w Polsce i debatuje nad sankcjami”.

– Pora powiedzieć to głośno – jeśli chodzi o problemy z praworządnością, spora część z tego, co docierało na Zachód, była efektem rosyjskiej dezinformacji. Zarówno Unia, jak i Ameryka przyjmowały ją bezkrytycznie

– dodała.

Mosbacher przyznała, że będąc ambasadorem USA w Polsce, krytykowała nasz kraj.

– Tam gdzie trzeba było, krytykowałam. Polska ma problemy z sądami, ale wierzę, że to etap przejściowy. Gdyby było tak źle, jak to przedstawiają w Brukseli, amerykańskie firmy nie inwestowałyby nad Wisłą miliardów dolarów. Uważam, że Polsce należą się przeprosiny. Ze strony Unii i USA. W wielu rzeczach byliście od nas mądrzejsi

– uzupełniła.

W wywiadzie udzielonym Interii była ambasador USA w Polsce opowiedziała się także za szybką integracją Ukrainy z UE. Z kolei w kwestii wejścia Kijowa do NATO stwierdziła, że „nie widzi tego scenariusza jako realistycznego”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Interia, TVP Info

Bomba kasetowa

Bomba kasetowa / Fot. YouTube

Rosja użyła bomb kasetowych na terenie Ukrainy, tak informuje ONZ.

Mamy wiarygodne informacje dotyczące wykorzystania przez Rosjan bomb kasetowych na Ukrainie w rejonach, gdzie mieszkają ludzie

– poinformowało w piątek biuro praw człowieka ONZ.

Wykorzystanie amunicji kasetowej na terenach, gdzie mieszkają ludzie, jest niezgodne z międzynarodowym prawem humanitarnym

– podkreśliła przedstawicielka biura praw człowieka ONZ Liz Throssell.

Przypominamy rosyjskim władzom, że kierowanie ataków przeciwko cywilom i cywilnym obiektom, bombardowanie miast i miasteczek oraz inne formy masowych ataków są zakazane przez międzynarodowe prawo i mogą być uznane za zbrodnie wojenne

– dodała Throssell.

Co to jest bomba kasetowa?

Zasada działania tego rodzaju broni jest bardzo prosta. Dany pocisk wypełniony jest dużą ilością niewielkich ładunków wybuchowych. Uwalniają się one podczas eksplozji głównego pocisku, bomby lub rakiety. Ładunki wybuchowe zasypują duży obszar, a z reguły około 2% ładunków nie wybucha, zamieniając się w swego rodzaju miny, które stanowią ogromne niebezpieczeństwo dla cywili nawet wiele lat po wojnie. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Władimir Sołowiow, Jakow Kedmi. Rassija 1

Władimir Sołowiow, Jakow Kedmi. Rassija 1 / Screen Rassija 1

  • Kedmi to częsty komentator rosyjskich programów publicystycznych.
  • Wyższej rangi funkcjonariusz zwykle zajmował postawę mocno prokremlowską.
  • Tym razem rozmowa w studio przebiegała w nieco innych nastrojach. Rozmówcy roztrząsali bowiem kwestie braku postępu w zdobywaniu kolejnych miast.
  • Zobacz także: Narodowy Bank Polski: Inflacja wzrośnie powyżej 12 procent

Minorowe nastroje w rosyjskiej telewizji

– Bardzo dużo pytań rodzi sytuacja na frontach operacji. Nie jest jasne, czy odeszli od celów, które były sformułowane na samym początku operacji, czy nie. Patrząc na obecny postęp, operacja jest wybitnie niemrawa. Nie ma poważnych zmian. Na pozycjach trwa sobie najzwyklejsze drobne zamieszanie wokół tego czy innego punktu. Nic nie jest jasne. Zapomnieliśmy już o Odessie, czy jeszcze nie? (…) Niby był tam sztorm na Morzu Czarnym. No i co? To Morze Czarne (…). To zamieszanie wokół Charkowa przechodzi wszystkie granice dobrego smaku, że tak powiem… Oczywiście bardzo się cieszę, że codziennie ogłaszany jest rozejm ws. korytarza humanitarnego. Czy ktokolwiek jeszcze wierzy, że ludziom pozwolą wyjść?

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Co się wyrabia wokół Kijowa… no w takim tempie to nie wiem, ile można pełznąć. Coraz bardziej jest to wojna pozycyjna, nie manewrowa. Nie lubię pozycyjnych wojen. Nie lubię pozycyjnych bitew. One oznaczają albo równowagę sił, albo zmianę pewnych planów. Na dzień dzisiejszy jest to wojna pozycyjna. To, że tam gdzieś przesunęli się na pięć czy tam na 10 kilometrów… Nie sądzę, żeby to miało jakieś wielkie znaczenie. To już trzy dni bez większych postępów (…). Nie za bardzo rozumiem, jaki jest cel tego, co się obecnie dzieje

– słyszymy na nagraniu.

To, co słyszałem wczoraj z rosyjskich źródeł, że wystarczy żeby Ukraina, że nie wstąpi do NATO… Jeszcze kilka dni temu mówiono, że ukraińskie deklaracje nie są warte papieru, na którym są spisane

– mówi Kedmi, na co Sołowjow odpowiada, że ważne jest tylko to, co mówi Putin, a ten mówi, że „cele się nie zmieniły”.

„Rosja nie może nie wygrać tej wojny”

Gość programu wymienia również pewne postępy rosyjskiej ofensywy w rejonie Izium i Mikołajewa.

– Tamto zgrupowanie już dawno okrążono. Do Mikołajewa już dawno podeszli. Izium to oczywiście ważny cel, ale nie ta skala, nie ten rozmiar

– mówi były oficer rosyjskich i izraelskich służb.

 W Rosji wiedzą, jak się zdobywa miasta. Jest konkretna technika. Jeśli nie planowano wchodzić do miast… to nie trzeba było zaczynać operacji. Nie wejdziesz do miasta – nic nie osiągniesz. Co? Niby głodem brać? Oblegać? Po dziś dzień żadnego konkretnego miasta nie zdobyto. No Chersoń, i to tak sobie. A Połtawa ile dni? Już prawie dwa tygodnie od początku operacji i żadnego miasta nie zdobyto. W żadnym mieście nie zmieniła się władza. Odwrotnie, wszystko, co się dzieje, wzmacnia władzę w miastach. Jaki w ogóle był plan operacyjny? (…) Chcą działać według przypowieści biblijnej? Chodzić jak wokół Jerycha i trąbić w trąby? Aż ta władza upadnie?

– zauważa były oficer.

– Jeśli nie ma wypracowanej taktyki i woli oraz intencji, żeby brać miasta, nie trzeba było zaczynać operacji. Władza znajduje się w miastach

– mówi Kedmi, na co Sołowjow odpowiada, że Rosja „nie może nie wygrać wojny”, bo to doprowadzi „do śmierci [?] Rosji jako takiej”.

– Tak, Rosja nie może sobie pozwolić, żeby nie wypełnić tego, co powiedział prezydent.

Rozmówcy roztrząsali kwestię braku postępu w zdobywaniu miast.

– I co dalej? 

– pyta Kedmi.

– Słowa smutne, brutalne, ale jest w nich prawda człowieka, który walczył i zna wojnę…

– odpowiada Sołowjow.

Tygodnik Solidarność

Gazociąg Nord Stream.

Rurociąg Nord Stream. / Fot. unian.info

  • Niemcy importują dużą część gazu i ropy naftowej z Rosji.
  • Trwająca wojna na Ukrainie wywołała dyskusję na temat dalszego uzależnienia Europy od rosyjskich surowców.
  • Z przeprowadzonego w Niemczech sondażu wynika, że 55 procent ankietowanych opowiada się za zaprzestaniem importu gazu i ropy z Rosji.
  • Zobacz także: Narodowy Bank Polski: Inflacja wzrośnie powyżej 12 procent

Niemcy nie chcą rosyjskich paliw

Z przeprowadzonego w Niemczech sondażu wynika, że 55 procent ankietowanych opowiada się za zaprzestaniem importu gazu i ropy z Rosji, nawet jeśli spowoduje to problemy z dostawami. Przeciwnych jest 39 proc. respondentów.

Aby zabezpieczyć dostawy energii w ciągu najbliższych kilku lat, 92 proc. badanych liczy na przyspieszony rozwój energii odnawialnych. 57 proc. opowiada się za wydłużeniem okresu eksploatacji elektrowni jądrowych (przeciw 41 proc.). Z kolei 56 proc. jest za tym, by elektrownie węglowe pracowały dłużej niż planowano (przeciw 41 proc.).

Sankcje gospodarcze nałożone przez Zachód na Rosję są słuszne w ocenie 47 proc. Dla kolejnych 38 proc. sankcje nie są wystarczająco daleko idące. Tylko jedenaście procent uważa natomiast, że środki te są przesadzone, w tym większość zwolenników AfD (57 proc.).

75 proc. badanych obawia się, że w Europie dojdzie do jeszcze większej wojny, 24 proc. nie ma takich obaw. Tego, że prezydent Rosji Władimir Putin mógłby użyć broni jądrowej obawia się 67 proc. badanych, 31 proc. nie widzi takiego zagrożenia.

Przed atakiem Rosji większość respondentów odrzucała możliwość dostawy broni na Ukrainę (74 proc. w lutym), obecnie 67 proc. respondentów zgadza się z tym, że Niemcy dostarczają broń.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rzeczpospolita


Viktor Orban

Viktor Orban i Emmanuel Macron / fot. PAP/EPA/SARAH MEYSSONNIER / POOL Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Viktor Orban poinformował w nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych, że Unia Europejska nie nałoży sankcji na rosyjskie surowce
  • Unijne sankcje nie obejmą sektora energetycznego dzięki wpływom Niemiec i argumentom Olafa Scholza
  • Kanclerz Olaf Scholz przekonuje, że rosyjskich dostaw energii “nie da się zastąpić z dnia na dzień”
  • Na ograniczenia w imporcie rosyjskich surowców zdecydowały się na razie tylko Stany Zjednoczone
  • Zobacz także: Andrzej Duda wygłosi dzisiaj orędzie podczas Zgromadzenia Narodowego. Obecny będzie gość specjalny

Viktor Orban zadowolony z obrotu spraw

Dostawy energii na Węgry są bezpieczne. Unia Europejska nie nałoży sankcji na rosyjski gaz i ropę.

– powiedział premier Viktor Orban, wyrażając zadowolenie, że nie będzie sankcji na rosyjski sektor energetyczny.

Najważniejsza dla nas kwestia została rozstrzygnięta korzystnie: nie będzie sankcji, które dotyczyłyby gazu czy ropy, więc dostawy energii na Węgry są w nadchodzącym okresie bezpieczne.

– oświadczył przywódca Węgier.

Unijne sankcje nałożone na Rosją z powodu inwazji na Ukrainę nie obejmują sektora energetycznego. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz stwierdził, że UE zrobiła to celowo.

Obecnie nie ma innego sposobu na zapewnienie Europie dostaw energii na potrzeby wytwarzania ciepła, transportu, energii elektrycznej i przemysłu. Rosyjskich dostaw energii nie da się zastąpić z dnia na dzień, dlatego zdecydowano się kontynuować współpracę z rosyjskimi firmami w tym obszarze, jednocześnie poszukując alternatyw.

– tłumaczył się kanclerz RFN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Andrzej Duda

Prezydent Andrzej Duda wygłosi w piątek orędzie / fot. PAP/Leszek Szymański Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Andrzej Duda weźmie udział w Zgromadzeniu Narodowym zwołanym z okazji 23. rocznicy przystąpienia Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego
  • Zgromadzenie posłów i senatorów odbędzie się w przeddzień przypadającej rocznicy
  • W uroczystości weźmie udział sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg, ma on też zabrać głos na mównicy
  • Szef Biura Polityki Międzynarodowej KPRP Jakub Kumoch poinformował, że w zgromadzeniu może wziąć udział online prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski
  • Prezydent Duda ma mówić m.in. o tym, jak ważne dla Polski jest członkostwo w NATO
  • Zobacz także: Straż Narodowa pomogła ukraińskiej rodzinie z Charkowa. “Rodzice przewozili go w wózku z marketu…” [+FOTO]

Andrzej Duda wygłosi orędzie

Szef gabinetu prezydenta Paweł Szrot przekazał, że prezydent Andrzej Duda będzie mówił o tym, jak „ważne dla bezpieczeństwa Polski jest członkostwo w tym potężnym sojuszu”.

Powie też Polakom, że Ukraińcom walczącym o wolność i niepodległość należy się wszelkie wsparcie.

– dodał Szrot.

Zabiegamy, by podczas zgromadzenia posłów i senatorów z Kijowa połączył się online prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Bardzo o to zabiegamy i jeżeli technicznie możliwości będą, to jest naszą intencją, aby to właśnie on był tą postacią, która zabierze głos i przemówi do posłów i senatorów.

– poinformował szef Biura Polityki Międzynarodowej KPRP Jakub Kumoch.

Głos w parlamencie zabierze też sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

Zgromadzeniu przewodniczyć będzie marszałek Sejmu Elżbieta Witek. Współprzewodniczyć ma marszałek Senatu Tomasz Grodzki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

TVP Info

Straż Narodowa

  • Straż Narodowa bierze udział w pomocy uchodźcom z Ukrainy na przejściu granicznym w Medyce
  • Wolontariusze organizują dla Ukraińców leki, żywność i artykuły pierwszej potrzeby na pierwsze godziny pobytu w Polsce
  • Członkowie organizacji udzielili pomocy rodzinie z Charkowa
  • Rosjanie zburzyli uchodźcom dom; sparaliżowany chłopak w wyniku wybuchu pocisku artyleryjskiego doznał złamania nogi, a w otwartą ranę wdała się gangrena
  • Rodzice transportowali swojego okrytego kołdrami syna w wózku z marketu
  • Na miejscu obecni byli funkcjonariusze policji, lecz zszokowani poruszającym widokiem nie byli w stanie udzielić rodzinie pomocy i wezwali wolontariuszy Straży Narodowej
  • Członkowie organizacji udzielili rodzinie pierwszej pomocy i zawieźli do punktu medycznego
  • Zobacz także: Straż Narodowa jest na granicy i niesie pomoc uchodźcom wojennym [+GALERIA FOTO]

Straż Narodowa pomogła rodzinie z Charkowa

Jak podaje nasz rozmówca, obecna na miejscu policja nie potrafiła udzielić pomocy zdesperowanej rodzinie Ukraińców. Dopiero po interwencji wolontariuszy Straży Narodowej, sparaliżowany chłopak z gangreną został przewieziony do bezpiecznego miejsca.

Rodzina sparaliżowanego chłopaka uciekała z Charkowa. Pocisk artyleryjski zburzył im dom. Sparaliżowany chłopak doznał wtedy złamania nogi, później wdała się gangrena. Przewozili go w wózku z marketu, zagrzebanego w kołdrach. Dostrzegli go policjanci i wezwali nas. Na początku w ogóle go nie zauważyłem, myślałem, że mają tam jakieś graty. Ewakuowaliśmy go i dostarczyliśmy na miejsce wskazane przez Policję.

– opisuje w rozmowie z Mediami Narodowymi Bartek, jeden z wolontariuszy Straży Narodowej na przejściu granicznym z Ukrainą.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Media Narodowe