Wojciech Sumliński

Wojciech Sumliński / Fot. Media Narodowe

  • Zdaniem gościa Mediów Narodowych, decyzja o podróży do Kijowa, w tak krytycznym okresie była ryzykowna i wymagająca odwagi, ale jednak potrzebna.
  • Ukraina szuka sprzymierzeńców i jest to logiczne. – Oni myślą ukraińską racja stanu. My powinniśmy myśleć polską racją stanu – podkreślił Sumliński.
  • Red. Sumliński wskazał, że należy patrzeć na sprawy polskie, bo nikt z nas nie chce ,,czarnego scenariusza” na polskich ziemiach.
  • Zobacz też: Rosja dogaduje się z Chinami. Bliska współpraca banków centralnych

Zdaniem gościa Mediów Narodowych, decyzja o podróży do Kijowa, w tak krytycznym okresie była ryzykowna i wymagająca odwagi, ale jednak potrzebna. W jego opinii na pewno, gdyby takich polityków było więcej, to spotkanie, to miałoby większy wymiar i dotarło do szerszej grupy odbiorców. Jednak jak wskazał, pomimo tak ogromnego ryzyka spotkanie, to ma charakter symboliczny. Stawia ono Polskę w odmienionym świetle na tle państw Unii Europejskiej. Polska, jako kraj sąsiadujący z Ukrainą stanęła na wysokości zadania. Polski naród okazał się solidarny z uciśnioną wojną ukraińską ludnością. Jak podkreślił red. Sumliński, przy tak ogromnym napływie uchodźców wojennych, Polska jest niejako zalana ukraińską ludnością, a Polacy o ,,złotych sercach” niosą pomoc wszędzie i o każdej porze dnia i nocy.

Czy powinniśmy obawiać się Rosji?

W programie poruszono też kwestię, czy nie ma uczucia, że Polska została niejako zmanipulowana i wciągnięta w ukraińsko-rosyjską machinę wojenną. Zdaniem redaktora Sumlińskiego Ukraina szuka sprzymierzeńców i to jest logiczne. Jako przykład podał sprawę stacjonowania ukraińskich samolotów na polskich lotniskach.

Oni myślą ukraińską racją stanu. My powinniśmy myśleć polską racją stanu

– powiedział redaktor Wojciech Sumliński, gość Mediów Narodowych.

Gość Mediów Narodowych zaapelował, by myśleć o polskiej racji stanu i polskim narodzie. Jego zdaniem obecnie ukraiński konflikt militarny zaczyna wtapiać się w polską rację stanu.

Dzisiaj po raz pierwszy w historii na polu innego państwa, ważył się los Polaków. Ukraina osłabiająca Rosję, Putina walczy w naszym interesie.

Jednak apeluje do polskich władz i decydentów, żeby jednak myśleć cały czas, przy swoich działaniach i sercu pełnym współczucia o polskiej racji stanu. Jest to absolutnie fundamentalne

– mówi Wojciech Sumliński

Red. Sumliński wskazał, że należy patrzeć na sprawy polskie, bo nikt z nas nie chce ,,czarnego scenariusza” na polskich ziemiach.

Ta wyprawa miała dodać ducha Ukraińcom, ale myślę, że była też w interesie polskiej racji stanu

– mówi dalej gość Media Narodowe

Ja niestety, kiedy to wszystko obserwuję widzę kilka rzeczy i nie wyglądają one dobrze z polskiej perspektywy. Patrząc na reakcje Niemców. Kiedy wczoraj widziałem komunikat wiceministra spraw wewnętrznych i administracji, aby polskie pociągi jadące z granicy wschodniej do zachodniej zostały zatrzymane. Ukraińcy mają swoich bliskich w Niemczech i chcieliby do nich dotrzeć. Niemcy zażądali, aby te pociągi zatrzymać.

To wygląda bardzo źle, bo to się wtapia w tę rezolucję parlamentu europejskiego, który zostawia nas samych sobie. My w tej sytuacji przyjmując taką gigantyczną falę uchodźców wojennych mamy zostać ukarani i mieć zablokowane fundusze unijne.

To jest znacznie więcej niż skandal.

– mówi Wojciech Sumliński

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Komisja Europejska

Minister rozwoju i technologii Piotr Nowak. / Fot. PAP/Albert Zawada. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Minister rozwoju i technologii przebywał z wizytą w USA.
  • Celem rozmów z przedstawicielami amerykańskiej administracji, międzynarodowych instytucji finansowych i firm jest pogłębienie polsko-amerykańskiej współpracy gospodarczej.
  • Podczas rozmów minister Piotr Nowak poruszy kwestię zacieśniania i rozwoju współpracy transatlantyckiej oraz zaostrzenie sankcji gospodarczych wobec Rosji.
  • Zobacz także: Rząd podjął decyzję. Polscy rolnicy otrzymają dopłaty do nawozów

Minister dodał, że podpisanie Technology Safeguard Agreement pomiędzy Polską a USA umożliwi w niedługiej przyszłości starty kosmiczne z Polski. “Co przede wszystkim podniesie możliwości obronne całej Unii Europejskiej i NATO”. Nowak podkreślił, że niezależność w umieszczaniu satelit na niskiej orbicie okołoziemskiej otworzy również nowy potencjał dla przemysłu kosmicznego w Polsce i UE.

– Celem rozmów z przedstawicielami amerykańskiej administracji, międzynarodowych instytucji finansowych i firm będzie pogłębianie polsko-amerykańskiej współpracy gospodarczej, dalsze inwestycje USA w Polsce ze szczególnym uwzględnieniem innowacyjnych branż, w tym technologii kosmicznej. Jednym z ważniejszych tematów zaplanowanych spotkań będzie pomoc humanitarna oraz wsparcie Ukrainy w kryzysie wywołanym atakiem Rosji

– informował resort rozwoju w zapowiedzi wizyty Piotra Nowaka w USA.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Emmanuel Macron

Emmanuel Macron / Fot. PAP/EPA/AHMED JALIL. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Instytut Ordo Iuris dołączył do sygnatariuszy listu międzynarodowej koalicji organizacji społecznych, sprzeciwiających się intencjom wpisania aborcji do Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Koalicję tworzy ponad 100 organizacji z 15 krajów Europy. List do prezydenta Francji Emmanuela Macrona ma związek z jego wypowiedzią, w której stwierdził, że aborcja powinna zostać uznana za prawo podstawowe.

Słowa Emmanuela Macrona padły 19 stycznia podczas przemówienia przed Parlamentem Europejskim, po rozpoczęciu przez Francję prezydencji w Radzie Unii Europejskiej. Prezydent Francji podkreślił wówczas potrzebę nadania aborcji charakteru prawa podmiotowego, które należy umieścić w Karcie Praw Podstawowych UE, co stoi w sprzeczności z zasadą prawa do życia. Co istotne, drugi artykuł wspomnianej Karty mówi wprost, że “każdy ma prawo do życia”.

Wpisuje się to obecną od dłuższego czasu na forum unijnym praktykę działań środowisk proaborcyjnych. W czerwcu 2021 r. Parlament Europejski przyjął raport, w którym określono aborcję jako podstawową usługę opieki zdrowotnej oraz skrytykowano korzystanie przez lekarzy z prawa do odmowy jej wykonywania ze względu na sprzeciw sumienia.

Dostęp do broni. Hoga: „Rejestry broni to śmiertelne zagrożenie” [NASZ WYWIAD]

Choć legalizacja aborcji na poziomie traktatów unijnych wymagałaby zgody wszystkich państw członkowskich, to odczuwalny jest coraz silniejszy nacisk na poszerzenie dostępu do aborcji w państwach członkowskich za pomocą innych instrumentów prawnych. Koalicja skierowała swój apel już teraz, aby pokazać, że w Europie występuje szeroki społeczny sprzeciw wobec tego rodzaju postulatów, a zwolennicy ochrony życia wciąż mają bardzo szeroką reprezentację. List podpisało 150 organizacji m.in. z Hiszpanii, Francji, Holandii, Włoch, Słowacji, Węgier i Polski

Sygnatariusze apelu przypominają międzynarodowe deklaracje, w których zagwarantowano prawo do życia. „Jak możemy sprzeciwić się Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka z 1948 r., ogłoszonej przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych, która zapewnia uznanie i powszechne stosowanie prawa do życia i «wrodzonej godności wszystkich ludzi»? bez różnicy, czy są narodzeni, czy są w stadium prenatalnym?” – napisano.

W liście wspomniana została też Konwencja Rzymska z 1950 r., „która gwarantuje każdemu człowiekowi prawo do życia”. Przytoczono również Konwencję o prawach dziecka z 1989 r., w preambule której stwierdzono, że dziecko potrzebuje „właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”.

„Współpraca w walce przeciwko aborcji nie może ograniczać się jedynie do debaty krajowej, ale powinna dążyć do silnego sojuszu międzynarodowego mogącego kształtować debatę na szerszym forum, które jak pokazuje praktyka ostatnich lat, zyskuje na znaczeniu również w kontekście rozwoju spraw wewnętrznych państw członkowskich. Oczywiście przeciwne nam środowiska dysponują potężnymi zasobami natomiast nie może to nas zniechęcać do aktywności i uczciwej walki na rzecz przywrócenia porządku opartego na prawie naturalnym. Nawet nasze skromne działania mogą przynieść pozytywne skutki w długoterminowej perspektywie” – podkreślił Michał Pełka, analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

Krukowski jest rekordzistą Polski w rzucie oszczepem

Krukowski jest rekordzistą Polski w rzucie oszczepem / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Szantaż Polskiego Związku Lekkiej Atletyki

W najbliższym czasie najlepszy polski oszczepnik miał wystartować w mistrzostwach świata w Eugene i w mistrzostwach Europy w Monachium. Wciąż jednak nie jest to takie pewne.

Marcin Krukowski rozmawiał z “Przeglądem Sportowym” przed najważniejszymi imprezami lekkoatletycznymi w 2022 roku. Oszczepnik zdradził, że nie przyjął jeszcze szczepionki przeciwko koronawirusowi, przez co może nie wystartować w zawodach.

– Wiem, co mi grozi i jeśli trzeba będzie, to się zaszczepię w czerwcu. Uważam, że wymyślanie przepisów, które ingerują w moje zdrowie, nie jest w porządku. To powinna być moja decyzja, bo to ja odpowiadam za wynik sportowy. Zostałem pozbawiony szkolenia, bo nie zaszczepiłem się wtedy, gdy narzucał to związek

– powiedział.

Krukowski nie ukrywał, że przez brak szczepienia spotyka się z wieloma nieprzyjemnościami w PZLA.

– Nie dostałem pieniędzy na to, by odbyć zgrupowanie w Portugalii i trenuję w Polsce, będąc finansowany ze środków klubowych Warszawianki. Usłyszałem, że jeśli się nie zaszczepię, to nie zostanę latem powołany do reprezentacji. Powiedziano mi, że sport w Polsce nie jest obowiązkowy i mogę się z niego wypisać. Odpowiedziałem, że to jest szantaż. Dopóki nie ma przymusu szczepień, to chcę sam o tym decydować. Usłyszałem, że związek nie weźmie odpowiedzialności za to, co mogę przyjąć

– dodał oszczepnik.

Do całej sytuacji odniósł się Tomasz Majewski, wiceprezes polskiej federacji.

– Ustalone było wcześniej, że nie będziemy finansować zgrupowań osób niezaszczepionych. Nie wyobrażam sobie jeżdżenia po świecie bez szczepienia i ryzykowania wpadki. Moglibyśmy stracić dużo kasy, a zawodnicy formę i może medale. Nie wyślemy zawodnika do USA, gdzie wymagane jest szczepienie lub tygodniowa kwarantanna. Nie zgadzamy się na to

– stwierdził dwukrotny mistrz olimpijski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

sport.pl

Fot. Halszka Bielecka na strzelnicy. / Fot. Arch. Halszka Bielecka.

Zobacz także: Narodowcy pomagają uchodźcom. Kryszczak: “Wolontariusze w ciągłym dostępie”[NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Jak Pani odbiera to co dzieję się teraz na Ukrainie?

Halszka Bielecka: Mamy do czynienia z prawdziwą wojną, z jej wszystkimi tragediami i okropnościami. Nasze pokolenie żyło w przeświadczeniu, że Europa ma już za sobą takie problemy i wszystkie konflikty będą rozgrywać się w Internecie, bądź na poziomie gospodarczym. Dla naszego społeczeństwa prawdziwa wojna na terytorium naszych sąsiadów to szok i przez to bardzo łatwo ulegamy manipulacjom. Media mają teraz prawdziwe żniwa i bez żadnych skrupułów grają na emocjach, manipulują, wykorzystując do tego fałszywe informacje. Oczywiście jest to również jeden z elementów prowadzenia wojny. Rosjanie i Ukraińcy zasypują opinię publiczną fałszywymi informacjami, a nasze media puszczają wszystko, co jeszcze bardziej podkręca w społeczeństwie emocje. Jest to jednak bardzo niebezpieczne i wciąga nas w wojnę, w którą nie powinniśmy się nadmiernie angażować. Nie mamy też prawdziwego obrazu sytuacji i dajemy się wykorzystywać politykom, polskim i zagranicznym.

Piotr Motyka: Jakiej pomocy wymagają uchodźcy wojenni, którzy trafiają do Polski?

Halszka Bielecka: Główna pomoc powinna być kierowana na Ukrainę. Po pierwsze jest tam najbardziej potrzebna, a po drugie zmniejsza liczbę osób, które opuszczają kraj. Uważam, że polska władza powinna w pierwszej kolejności troszczyć się o nasz naród i jego bezpieczeństwo. Tak duża liczba uchodźców grozi destabilizacją, a w przyszłości poważnymi konfliktami, ale również dla Ukrainy drenaż ludzi w wieku rozrodczym będzie w dłuższej perspektywie tragedią. Nasze działania w stosunku do uchodźców powinny przede wszystkim skupiać się na pomocy doraźnej, nie róbmy z nich na siłę Polaków czy taniej siły roboczej. Muszą zdawać sobie sprawę, że są w Polsce tylko czasowo, a potem będą musieli wrócić na Ukrainę. Wiadomo, że sporo z nich zostanie, ale nie mogą mieć statusu uprzywilejowanego, a nawet tych samych praw np. do pomocy socjalnej co Polacy.

Jeżeli chcemy zminimalizować antagonizmy polsko-ukraińskie, które będą się nasilać, należy robić wszystko, aby jak najmniej Ukraińców zostało w Polsce. Od początku tej masowej imigracji władza powinna dążyć do relokacji i wsparcia finansowego z UE. Nakręcona do granic możliwości opinia publiczna linczuje każdego, kto kwestionuje prowadzoną pomoc dla Ukraińców, a to tylko maskuje problemy, z którymi i tak będziemy musieli się zmierzyć. Im szybciej otrząśniemy się z tej euforii bezgranicznej pomocy, tym lepiej i dla Polaków, i dla Ukraińców.

Piotr Motyka: Jak Polska powinna zachowywać się w tej sytuacji?

Halszka Bielecka: Władza powinna głośno i wyraźnie wzywać kraje Unii Europejskiej do większego zaangażowania się w przyjmowanie uchodźców. Pozostając przeciwko przymusowej relokacji, powinniśmy na fali współczucia dla Ukraińców apelować o dobrowolne włączenie się innych krajów w przyjmowanie uchodźców. Dla Polski taka liczba, w tak krótkim czasie to obciążenie, z którym możemy sobie nie poradzić.

Sankcje na poziomie międzynarodowym wobec Rosji należy podtrzymywać, ale nie powinniśmy angażować się w żadne działania militarne. W naszym interesie jest, żeby ta wojna jak najszybciej się zakończyła i wcale nie należy zabiegać o upokorzenie Putina. Starożytny generał chiński Sun Tzu mówił, że należy zbudować wrogowi złoty most, po którym będzie mógł się wycofać z honorem i do takiego zakończenia wojny należy przekonywać Ukraińców. Oczywiście niepodległa Ukraina jest w interesie Polski i należy o to zabiegać, ale nie dajmy się, jako jedyny kraj wmanewrować w konflikt z Rosją. Nadal nie potrafimy odejść od polityki, która nas wielokrotnie zgubiła, a polegała na bezmyślnym wychodzeniu przed szereg. Potrzebujemy więcej rozsądku i chłodnej kalkulacji, a mniej emocji i zabiegania o pochwały Zachodu. Większość krajów w sytuacji zagrożenia myśli o swoim interesie, a my tylko o tym, co zrobić, żeby zaimponować bezmyślną brawurą zagranicznej opinii publicznej.

Można to porównać do klasy w szkole podstawowej. Zawsze są różne typy osobowości od “kujonów” po naturalnych liderów i rozrabiaków, którym i tak się wszystko udaje. My jesteśmy takim Jasiem, który, aby inne dzieci się z nim bawiły, daje się namówić do skakania z okna. Oczywiście dzieci mu kibicują i chwalą, jaki jest odważny, ale to Jasio ma złamaną nogę, a dzieci i tak nie chcą się z nim później bawić, chyba że zgodzi się jeszcze raz skoczyć z okna.

Piotr Motyka: Czy uważa Pani, że Polska powinna zreformować armię, a Polacy powinni mieć dostęp do broni?

Halszka Bielecka: Wojna na Ukrainie chyba wystarczająco jasno uświadomiła wszystkim, że wyszkolona armia narodowa to jedyny gwarant bezpieczeństwa. Należy też inwestować w nowoczesny sprzęt, ale również w know how, którego np. USA nam odmawiają, aby zapewnić sobie monopol na dostawy sprzętu i jego modernizację. Zaniedbaną kwestią w Polsce jest również bezpieczeństwo cybernetyczne, a ataki hakerskie mogą szybko doprowadzić do destabilizacji państwa nawet w trakcie pokoju.

O ułatwienie dostępu do broni nasze środowiska od dawna apelują. Od lat powtarzamy, że jesteśmy jednym z najbardziej rozbrojonych krajów świata. Być może wojna tuż za naszą wschodnią granicą przekona rządzących do tego, aby ułatwić Polakom dostęp do broni. To dobry moment, aby znowu podnosić tę kwestię. Oczywiście potrzebne jest również odpowiednie przeszkolenie, które należy prowadzić już w szkołach.

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Jarosław Kaczyński

Kijów, Ukraina, 15.03.2022. Jarosław Kaczyński. / Fot. PAP/Wołodymyr Zełenski facebook. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Autorką tekstu opublikowanego przez portal pravda.ru jest Liubow Stepuszowa.
  • Jej artykuł odnosi się do wizyty, którą we wtorek w Kijowie złożyli premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Jarosław Kaczyński oraz szefowie rządów Czech i Słowenii, Petr Fiala i Janez Janša.
  • Przywódcy spotkali się m.in. z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim i premierem Denysem Szmyhalem.
  • Zobacz także: Straż Graniczna poinformowała, ilu uchodźców trafiło już do Polski

“Historia niczego Polaków nie nauczyła”

Na konferencji prasowej prezes PiS powiedział, że na terytorium Ukrainy “potrzebna jest misja pokojowa, humanitarna NATO i być może jeszcze innych organizacji, ale osłonięta zbrojnie”.

– Ukraina jest państwem suwerennym. Jeżeli zgodzi się na taką misję, to to zupełnie wystarczy, to w świetle prawa międzynarodowego będzie całkowite dopuszczalne i w żadnym wypadku nie będzie żadnym casus belli

– podkreślił wicepremier.

W tekście Liubow Stepuszowa wyraża wątpliwość, czy spotkanie delegacji z Polski, Czech i Słowenii z władzami Ukrainy rzeczywiście miało miejsce w Kijowie. Nie przedstawia jednak żadnych dowodów, by miało być inaczej. Autorka rosyjskiego portalu nie zgadza się z opinią, że misja pokojowa, o której mówił Jarosław Kaczyński, nie byłaby powodem do wojny Rosji z NATO. W jej ocenie rozpoczęcie misji doprowadziłaby do bezpośredniego kontaktu między siłami państw Sojuszu Północnoatlantyckiego “i Rosji, a ogólniej rzecz biorąc, Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym”.

– Polscy politycy wzięli się za rzucanie słowami, które w obecnych warunkach prowadzą do eskalacji. Historia niczego Polaków nie nauczyła, oni najwyraźniej chcą czwartego rozbioru Polski lub po prostu samozniszczenia

– czytamy w tekście.

“Czas przeprowadzić “denazyfikację” Polski”

– Polska zawsze była »hieną« Europy, jak obrazowo wyraził to Winston Churchill

– twierdzi Liubow Stepuszowa.

W jej tekście padają zarzuty, jakoby Polacy na Ukrainie w 1920 r. dokonywali pogromów ludności żydowskiej oraz masowych egzekucji. Inwazję wojsk sowieckich na Polskę w 1939 r. publicystka pravdy.ru nazywa “wyzwoleniem”. Stepuszowa pisze, że gdy wojska ZSRR weszły we wrześniu na teren Polski, to takiego państwa jak Polska już nie było.

Autorka rosyjskiego portalu ocenia, że zmiany granic Polski, do których doszło w wyniku II wojny światowej były dla RP korzystne. Przypomnijmy, Polska w wyniku II wojny światowej straciła ok. 1/3 część przedwojennego terytorium na rzecz ZSRR.

– Można powiedzieć, że dzisiejsza Polska to kraj imienia Józefa Wissarionowicza Stalina. Ale Polska tego nie docenia, ona uważa terytorium Ukrainy za swoją kolonię i gotowa jest jak hiena żywić się jego »ostatkami«. Czas przeprowadzić denazyfikację Polski jako wspólnika banderowskiego reżimu. Tym bardziej, że sama się o to prosi

– konkluduje Rosjanka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rzeczpospolita

3 maja

Matka Boża / Fot. Angelo Senchuke, LC/Cathopic

  • Ojciec Święty pragnie zaprosić każdego biskupa, lub jego odpowiednika prawnego, wraz z wraz ze swoimi kapłanami, do udziału w tym akcie konsekracji – przekazał nuncjusz apostolski w USA, abp Christoph Pierre.
  • W tym tygodniu ruszyła nowenna przed uroczystością poświęcenia Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny.
  • O przyłączeniu się do uroczystości już poinformowali katoliccy biskupi Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Podobną deklarację złożyli biskupi m.in. z Rosji czy Kazachstanu.
  • Zobacz także: Papież poświęci Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi. Podano datę

Ojciec Święty pragnie zaprosić każdego biskupa

CNA powołuje się na list, jaki w trybie pilnym wysłał nuncjusz papieski abp Christoph Pierre do amerykańskiego episkopatu. Hierarcha twierdzi, że „w najbliższych dniach Ojciec Święty skieruje list z zaproszeniem do biskupów, załączając tekst Modlitwy Konsekracji w różnych językach”.

Ojciec Święty pragnie zaprosić każdego biskupa, lub jego odpowiednika prawnego, wraz z wraz ze swoimi kapłanami, do udziału w tym akcie konsekracji, jeśli to możliwe, o godzinie odpowiadającej 17.00 czasu rzymskiego. W najbliższych dniach Ojciec Święty skieruje list z zaproszeniem do biskupów, załączając tekst modlitwy konsekracyjnej w różnych językach – czytamy w ujawnionym liście nuncjusza.

W tym tygodniu ruszyła nowenna przed uroczystością poświęcenia Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Najświętszej Maryi Panny.

Wierzymy i to nas trzyma, ludzie przychodzą się modlić i to nas podtrzymuje. Zakończenie nowenny będzie 25 marca i razem z Papieżem odczytamy akt zawierzenia, poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi. Naprawdę ufam, że reakcja Boża nam pomoże. To nie jest po prostu wojna, to co się dzieje jest szatańskie – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Stanisław Szyrokoradiuk.

“Chcemy powierzyć Maryi Rosję i Ukrainę”

O przyłączeniu się do uroczystości już poinformowali katoliccy biskupi Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Biskupi latynoamerykańscy poinformowali, że będą uczestniczyć w konsekracji „zgodnie ze strefami czasowymi swoich krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów”. Podobną deklarację złożyli biskupi rosyjscy.

Poświęcenie się Niepokalanemu Sercu Maryi to nie magia, to modlitwa. Dlatego chcemy powierzyć Maryi Rosję i Ukrainę. W Jej ręce, a właściwie: nawet nie w Jej ręce, ale Jej sercu. To piękna myśl: chcemy wszyscy razem spocząć w sercu Maryi i prosić Matkę Bożą, aby jak najszybciej ustał rozlew krwi i aby prosiła Syna, by zrobił wszystko, co w Jego mocy – stwierdził bp Clemens Pickel, ordynariusz Saratowa.

W czasie, w którym Kościół i świat przechodzą przez bezprecedensowy kryzys duchowy, kolegialny akt poświęcenia Niepokalanemu Sercu, przeprowadzony przez papieża z biskupami świata, będzie potężnym narzędziem Opatrzności Bożej, by wylać te szczególne łaski, których Kościół i świat tak pilnie potrzebują – podkreślił z kolei bp Athanasius Schneider, posługujący w Kazachstanie.

Nowenna przygotowująca do poświęcenia Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Maryi

Niepokalane Serce Maryi, Święta Boża Rodzicielko i nasza najdroższa Matko. Spójrz na udrękę, w jakiej znajduje się Kościół i cała ludzkość wskutek rozpowszechnienia bezbożności, materializmu i prześladowania wiary katolickiej, błędów, przed jakimi ostrzegałaś w Fatimie.

Ty jesteś Pośredniczką wszelkich łask. Wyproś dla nas łaskę, by wszyscy biskupi na świecie, w jedności z papieżem, mogli 25 marca 2022 roku poświęcić Rosję i Ukrainę Twojemu Niepokalanemu Sercu. Mamy nadzieję, że poprzez tę konsekrację – tak jak powiedziałaś nam w Fatimie – w czasie wyznaczonym przez Boga, Rosja się nawróci, a ludzkości zostanie podarowana epoka pokoju. Mamy nadzieję, że poprzez tę konsekrację przybliży się triumf Twojego Niepokalanego Serca, a Kościół zostanie autentycznie odnowiony w chwale czystości wiary katolickiej, świętości liturgii i świętości chrześcijańskiego życia.

Królowo Różańca Świętego i nasza najdroższa Matko, zwróć swoje miłosierne oczy na papieża, biskupów i każdego z nas i wysłuchaj łaskawie naszej gorliwej i ufnej modlitwy. Amen.  

pch24.pl, catholicnewsagency.com, vaticannews.va

Jacek Hoga / Fot. Media Narodowe/YouTube.

Zobacz także: Dr Magdoń o dostępie do broni: Jesteśmy rozbrojeni! [NASZ WYWIAD]

Piotr Motyka: Co oznacza konflikt militarny na Ukrainie dla naszego bezpieczeństwa, co Polska powinna zrobić w tym momencie? 

Jacek Hoga: Konflikt na Ukrainie jest częścią konfliktu pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Federacją Rosyjską i stety, czy niestety, absolutnie nie chodzi tutaj wyłącznie o Ukrainę, chodzi o rozgrywkę pomiędzy dwoma mocarstwami, a Ukraina jest tylko jej elementem.

Jak widzimy w ostatnich dniach, czy już tygodniach, administracja amerykańska bardzo się stara, żeby Polska weszła aktywnie w ten konflikt, w sposób który nie byłby akceptowalny dla Stanów Zjednoczonych. Tutaj takim dobrym przykładem jest sprawa ewentualnego przekazania samolotów MiG-29 Ukrainie. 

Piotr Motyka: Co Pan sądzi o Ustawie o obronie Ojczyzny?

Jacek Hoga: Jest to projekt skomplikowany, wewnętrznie sprzeczny, wadliwy. Wprowadzający rewolucję, zmiana aktów prawnych, które są podstawą służby żołnierzy, działań sił zbrojnych. Jest to najgorszy z możliwych momentów, żeby wprowadzać tak rewolucyjne zmiany. Może to doprowadzić do chaosu organizacyjnego, który jest zawsze nieunikniony przy tak dużych reformach. W momencie, kiedy grozi nam również konflikt zbrojny, absolutnie nie powinno się tego typu aktów prawnych przeprowadzać, nawet jeśli byłyby dużo lepsze od poprzednich.

Piotr Motyka: Czy powinny być wprowadzone teraz zmiany w dostępie do broni dla Polaków? 

Jacek Hoga: Oczywiście, że tak. Jako Fundacja Ad Arma już 7 lat mówimy, że prawdziwe posiadanie broni ma miejsce wtedy, kiedy obywatele mogą zakupić broń i amunicję, bez pozwoleń i bez rejestracji. Powinien być ustawowy zakaz jakiejkolwiek rejestracji obywateli posiadających broń i samej broni. Każdy z takich zapisów, każdy z takich zbiorów danych jest bardzo łatwy do przejęcia, zwłaszcza w dobie elektroniki przez potencjalnego nieprzyjaciela. Jest to śmiertelne zagrożenie dla obywateli polskich, które nic nie daje administracji, również w czasie pokoju.

Piotr Motyka: Pojawiają się pewne propozycje, czy to ze środowisk Kukiz15 czy Konfederacji, dotyczące rozwiązań w tym zakresie, jakie powinno zostać wprowadzone przepisy?

Jacek Hoga: Fundamentem powinno być to, żeby chociaż częściowo, jeżeli braknie odwagi przeciwstawienia się Unii Europejskiej, w sposób który jest dopuszczony przez tzw. dyrektywę Bieńkowskiej o kontroli nabywania i posiadania broni, dopuścić posiadanie chociaż niektórych rodzajów broni. Bez rejestracji, bez reglamentacji, bez żadnych ograniczeń, obostrzeń ze strony administracji państwowej. To jest fundament, bez tego broń taka nie będzie przydatna dla obywateli w czasie potencjalnego konfliktu zbrojnego. Chodzi o wprowadzenie rozwiązań prawidłowych. Ukraina takie rozwiązanie wprowadziła jeden dzień przed inwazją i w sposób oczywisty nie zmieniło to już sytuacji obywateli Ukrainy. Takie rozwiązanie trzeba wprowadzić, co najmniej miesiące, jeśli nie lata przed potencjalnym konfliktem. 

Europa jest zbiorem państw, których jedyną działalnością przez ostatnie 30 lat było gnębienie własnych obywateli i przedsiębiorców. W związku z tym, że w Europie w tej kwestii są złe rozwiązanie nie znaczy, że możemy sobie również na nie pozwolić. Zwłaszcza, że to my jesteśmy państwem frontowym, a nie Hiszpania, Portugalia, Niemcy, czy Francja. Oczywiście cząstkowe przykłady pozytywne są, to będzie Finlandia, Szwajcaria, a także od niedawna Czechy, które wprowadziły do konstytucji prawo posiadania broni, ale nie zagwarantowały braku rejestracji. Proszę pamiętać, że już są przykłady, gdzie okupanci Ukrainy, Rosjanie wkraczają do lokalnych związków myśliwskich i domagają się list myśliwych, żeby tych ludzi represjonować. 

Nie chcemy, żeby coś takiego miało miejsce w Polsce. Tylko, że w Polsce jest to dużo łatwiejsze, ponieważ rejestr posiadaczy broni jest centralny. Od niedawna Polski Związek Łowiecki wprowadził, de facto, obowiązek posiadania aplikacji śledzącej, przynajmniej z taką możliwością, która śledzi podczas polowań myśliwych, a być może ma też ukrytą możliwość śledzenia bez przerwy myśliwych, nie tylko w czasie polowań. To są rzeczy dużo łatwiejsze do przejęcia. To jest śmiertelne niebezpieczeństwo dla polskich obywateli, natychmiast trzeba usunąć tego rodzaju regulacje i możliwości, które dał ustawodawca w tej kwestii.

Piotr Motyka: Jak wygląda kwestia rejestracji broni w Stanach Zjednoczonych?

Jacek Hoga: Zależy od stanu. Na poziomie federalnym jest zakaz gromadzenia danych, możliwych do wyszukania na temat broni i osób cywilnych posiadających broń. Przy czym jest to przepis niejednokrotnie łamany. Kilka lat temu w wyniku decyzji Kongresu, federalne Biuro ds. Alkoholu, Tytoniu, Broni Palnej oraz Materiałów Wybuchowych, zostało zmuszone do zniszczenia swojej bazy danych, w której właśnie ta agencja gromadziła tego typu dane. Na poziomie stanowym zdarzają się rozwiązania, które są sprzeczne z tą ustawą, ale to tylko wynika z bałaganu konstytucyjnego, który od wielu już lat jest obecny w Stanach Zjednoczonych.

Piotr Motyka: Jaka jest w Polsce kara za nielegalne posiadanie broni?

Jacek Hoga: Do 8 lat pozbawienia wolności. Po upadku Powstania Styczniowego carat wprowadził zakaz posiadania broni przez polskich obywateli, jeżeli ktoś złamał zakaz, miał do 14 dni aresztu, jako karę maksymalną. Proszę to porównać. Wolna, rzekomo, Rzeczpospolita daje 8 lat dla własnych obywateli.

Piotr Motyka: Co Pan sądzi o argumentach, że ta rejestracja jest potrzebna ze względów bezpieczeństwa publicznego?

Jacek Hoga: Nie ma żadnego przypadku, kiedy ten rejestr, by się przydał z perspektywy bezpieczeństwa publicznego, chyba, że rozumiemy to na wzór Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Jeśli administracja traktuje obywateli jako potencjalnych wrogów, jako grupę, którą należy stłamsić, prześladować, wtedy rzeczywiście takie rejestry mogą być przydatne. W Polsce od 2004 roku można bez żadnych rejestrów, bez pozwolenia, nawet będąc skazanym poprzednio, po wyjściu z więzienia, kupić broń czarnoprochową. Przez te kilkanaście już lat zdarzyły się pojedyncze przypadki użycia nielegalnego broni czarnoprochowej. 

To nie jest badanie, to jest fakt. Przez kilkanaście lat okazało się, że Polacy są odpowiedzialni i potrafią bezpiecznie używać broni, która jest bez rejestracji, bez pozwoleń i która jest trudniejsza w użyciu codziennym, niż współczesna broń palna. I to jest ostateczny argument, który powinien zamknąć, przynajmniej logicznym przeciwnikom, usta. Polacy po prostu zachowują się odpowiedzialnie. Jeżeli państwo pomimo tak ewidentnego, faktycznego przykładu odpowiedzialności Polaków, nadal chce ograniczać dostęp do broni, nadal chce go rejestrować, to znaczy, że władza państwowa ma wrogie zamiary względem własnych obywateli.

Piotr Motyka: Co Pan sądzi o tym, że broń czarnoprochowa jest teraz wykupywana ze sklepów?

Jacek Hoga: Ludzie kupują to, co mogą kupić. To jest najlepszy dowód na to, że Polacy czują niebezpieczeństwo. I jednocześnie, że rząd polski, administracja polska utrudnia Polakom zapewnienie bezpieczeństwa rodzinie, własnemu majątkowi, nawet w sytuacji kiedy nam grozi wojna porównywalna w skali z Potopem szwedzkim, I wojną światową, II wojną światową. Państwo polskie uniemożliwia prawidłowe przygotowanie się do tej wojny polskim rodzinom.

Piotr Motyka: Czy są planowane ograniczenia w dostępie do broni czarnoprochowej?

Jacek Hoga: Na razie jeden nieodpowiedzialny, młody polityk Prawa i Sprawiedliwości wyraził się w ten sposób. Mam nadzieję, że to jest wyskok człowieka, który nie ma doświadczenia politycznego i wiedzy, która jest niezbędna na jego stanowisku. To też jest przy okazji dowód na to, że w demokracji posłem może zostać naprawdę każdy.

Piotr Motyka: Serdecznie dziękuję za wieloletnią działalność na rzecz obronności Polski i za ciekawy wywiad, Bóg zapłać!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Robert Bąkiewicz

Robert Bąkiewicz / Fot. You Tube/ Media Narodowe

  • Robert Bąkiewicz zwrócił uwagę na zachowanie dziennikarzy TVN, którzy nagle stracili niezdrowe zainteresowanie siedzibą Straży Narodowej w Otwocku
  • Stowarzyszenie przyjęło pod swój dach czterdzieści osób z Ukrainy; uchodźcy mają zapewniony nocleg, kontakt z przyrodą, końmi, dostęp do Internetu oraz regularne ciepłe posiłki
  • Szef Marszu Niepodległości wskazał na hipokryzję dziennikarzy, dla których pomoc uchodźcom nie jest medialna w równym stopniu co doszukiwanie się na każdym kroku faszyzmu
  • Zobacz także: Ważna deklaracja Straży Narodowej i Rot Niepodległości. “Przyjmiemy uchodźców”

Robert Bąkiewicz dosadnie o wybiórczym przekazie TVN

Jak to jest, że gdy zakupiliśmy siedzibę Straży Narodowej w Otwocku to TVN co chwile robił reportaże (co oni tam będą robić?!), a gdy przyjęliśmy 40 uchodźców wojennych z Ukrainy, to już żaden reporter się nie pojawił? Mało interesujące?

– napisał na Twitterze szef Rot Niepodległości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Media Narodowe

Siergiej Ławrow

Siergiej Ławrow oraz Szejk Abdullah bin Zayed Al Nahyan / fot. PAP/EPA/RUSSIAN FOREIGN AFFAIRS MINISTRY / HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Siergiej Ławrow z typową dla siebie rezerwą odniósł się do kolejnych sankcji nakładanych na Federację Rosyjską
  • Szef rosyjskiej dyplomacji stwierdził, że Rosja “jest przyzwyczajona” do przeróżnych zachodnich ograniczeń
  • Polityk zwrócił uwagę, że Rosja przebiła pod względem liczby sankcji Iran i Koreeę Północną
  • Ławrow dodał, że państwa Zachodu “są niewiarygodnym partnerem” w interesach
  • Zobacz także: Władimir Putin po rozmowie z Erdoganem. Prezydent Rosji przedstawił warunki pokoju

Siergiej Ławrow wyśmiewa sankcje

Zachód będzie nadal nakładał sankcje na Rosję, ale my jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Sankcje zawsze nas wzmacniały.

– oświadczył minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow.

Jak przypomniał prezydent Putin, jesteśmy teraz mistrzami w liczbie sankcji wprowadzonych przeciwko Federacji Rosyjskiej.

– dodał polityk, cytowany w piątek przez agencję TASS.

Szef kremlowskiej dyplomacji przypomniał o pięciu tysiącach sankcji nałożonych na Rosję przez Zachód.

To dwa razy więcej niż wprowadzono przeciwko Iranowi i Korei Północnej.

– wskazywał, odnosząc się do zapowiedzi kolejnej transzy ograniczeń ze strony Unii Europejskiej. Unijne sankcje nie obejmą jednak rosyjskiego sektora energetycznego.

Ławrow przekonywał, że FR zawsze jest gotowa na rozmowy z Zachodem i współpracę z nim.

Kiedy wrócą do rozsądku i kiedy te drzwi zostaną ponownie otwarte, będziemy przyglądać się proponowanemu projektowi współpracy. Wiedząc bardzo dobrze, że nie możemy być pewni, że są rzetelni, że są wiarygodni jako długoterminowi partnerzy. Kraje na wschodzie Rosji są znacznie bardziej skłonne do działania na tej podstawie i z pewnością odwzajemnimy się z korzyścią zarówno dla nas, jak i naszych partnerów

– przekonywał szef rosyjskiego MSZ.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy