Ogólny widok na zniszczone centrum handlowe, które było celem rosyjskiego ataku w Kijowie. / Fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Według ukraińskiego deputowanego Wołodymyra Kalcewa mer Prymorska oddał się w rosyjską niewolę w zamian za uwolnienie swojego ojca.
Ołeksandr Koszałewycz wywodzi się z prorosyjskiej partii Opozycyjna Platforma – Za Życie, lecz potępił on samą inwazję.
Zaledwie tydzień wcześniej pod dobrowolną niewolę chciał oddać się generał ukraińskiej policji Wiaczesław Abroskin, w zamian za wypuszczenie dzieci z Mariupola.
Apel ukraińskiego policjanta nie spotkał się ostatecznie z rosyjską odpowiedzią.
Jak poinformował ukraiński deputowany Wołodymyr Kalcew, Rosjanie od kilku dni poszukiwali mera miasta Prymorsk Ołeksandra Koszałewycza. Jednakże ten ukrywał się rosyjskimi wojskami, dlatego porwali oni jego ojca, który jest w podeszłym wieku.
Dopiero wówczas mer postanowił oddać się dobrowolnie pod rosyjską niewolę w zamian za wypuszczenie jego ojca. Należy również podkreślić, że mer Prymorska jest prorosyjskim politykiem, który potępił inwazję na Ukrainę.
Chociaż Koszałewycz jest politykiem prorosyjskiej partii Opozycyjna Platforma – Za Życie, od początku inwazji Rosji na Ukrainę publicznie występował przeciwko agresorom, biorąc udział w demonstracjach w Prymorsku. Po dokonaniu wymiany Rosjanie wywieźli mera w stronę Berdiańska
24 marca miał już miejsce podobny przypadek, lecz niezakończony ustępstwem ze strony rosyjskich wojsk. Generał ukraińskiej policji Wiaczesław Abroskin zadeklarował, że dobrowolnie pójdzie do rosyjskiej niewoli w zamian za umożliwienie ewakuacji dzieci z Mariupola.
W zupełnie zniszczonym Mariupolu pozostało wiele dzieci. Jeśli nie uratuje się ich teraz, umrą w ciągu najbliższych dni. Chodzi już o godziny. Dlatego zwracam się do rosyjskich okupantów: Stwórzcie możliwość ewakuacji dzieci z Mariupola, a na ich miejsce proponuję, że pójdę do waszej niewoli. (…) Zrobię to na ostatnim punkcie kontrolnym
– zaproponował Abroskin, lecz apel nie spotkał się z odzewem.
Do zdarzenia doszło we wtorek około godziny 11, kiedy policjanci Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego podjęli interwencję wobec mężczyzny, który dopuścił się wykroczenia, wjeżdżając pod zakaz na terenie Dworca Centralnego. To teren, który w ostatnim okresie znajduje się pod szczególnym nadzorem policji.
W trakcie interwencji mężczyzna ruszył autem, potrącając policjantkę. Szybko zareagowali funkcjonariusze udzielając jej pomocy. Na miejsce wezwano również karetkę pogotowia
Policjant dodał również, że funkcjonariuszka potrącona przez sprawcę zdarzenia została przewieziona do szpitala, a sam mężczyzna, uciekając przed policją, spowodował kolizję na drodze. Ostatecznie sprawca został zatrzymany w nocy z wtorku na środę.
Mężczyzna ukrywał się w jednym z pustostanów przy ul. Stalowej. Ostatecznie został zatrzymany przed północą przez policjantów z komisariatu kolejowego oraz Wydziału Wywiadowczo Patrolowego. W działaniach udział brali także policjanci innych komórek organizacyjnych Komendy Stołecznej Policji
– przekazał nadkom. Sylwester Marczak.
Poszkodowana funkcjonariuszka znajduje się obecnie pod stałą opieką lekarzy.
Niestety obrażanie policjantki okazały się na tyle poważne, że niezbędna jest jej hospitalizacja. W stałym kontakcie z nią pozostają przełożeni i koledzy z Wydziału Wywiadowczo-Patrolowego. Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia
Prezydent Rosji Władimir Putin / Fot. youtube/Business Insider
W wywiadzie dla brytyjskiej stacji BBC, były zastępca naczelnego dowódcy Sojuszu Północnoatlantyckiego sir Richard Shirreff wskazał, że nie będzie pokoju, dopóki Rosją kieruje Władimir Putin.
Natomiast odnosząc się do wtorkowej deklaracji rosyjskiego resortu obrony powiedział, że nie wyklucza pewnego podstępu Kremla.
Wyraźnie zaznaczył, że NATO musi prowadzić przygotowania do wojny obejmującej każdy aspekt.
Generał Richard Shirreff uważa, że deklaracja złożona we wtorek przez rosyjskie Ministerstwo Obrony to praktyczne przyznanie się do tego, że Rosjanie nie są w stanie prowadzić ofensywy w wielu kierunkach jednocześnie. Jego zdaniem należy to traktować jako zapowiedź koncentracji sił w innym rejonie Ukrainy.
Nie wykluczałbym również jakiejś formy podstępu
– powiedział gen. Shirreff cytowany przez stację BBC.
Dopóki Putin jest na Kremlu, nie może być pokoju w Europie
– dodał.
Sojusz Północnoatlantycki jego zdaniem powinien tak prowadzić relację z Rosją, aby zapewnić bezpieczeństwo w postaci nowej zimnej wojny. Jego zdaniem NATO musi się przygotowywać do wojny pod każdym względem.
Nie widzieliśmy jeszcze wzrostu potencjału NATO, który moim zdaniem będzie niezbędny, jeśli NATO ma powstrzymać dalszą agresję
Znany góral rodem z Milówki opublikował stanowisko w sprawie polskiej nagonki na Węgry
Stwierdza w nim, że władze RP nie panują nad sytuacją, albo świadomie atakują węgierskiego premiera
Zastanawia się czy polskie władze zdobędą się na gest przeprosin wobec Węgier
“Tylko jeden sprawdzony adres”
Motyka pisze, między innymi:
„ Seanse bezrozumności, żeby nie powiedzieć nienawiści pod adresem Viktora Orbána, a tym samym Węgier trwają u nas w najlepsze. Przedstawiciele najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej albo nie panują nad sytuacją, albo świadomie włączyli się w kampanię kontra wypróbowanemu przyjacielowi Polski”.
Zauważa również:
„Przykro do wystąpień niektórych naszych przywódców odnosić się, bo to poniżej godności narodu, który tak wiele zawdzięcza Węgrom, choćby tylko w XX i XXI wieku. Co się dzieje w kraju, w którym o posunięciach szefa jednego z ministerstw informuje opozycyjny poseł, a dopiero potem potwierdza to MON? Polska ma ostatnio w Europie tylko jeden sprawdzony adres – Budapeszt – i nie wiem z jakich powodów, chce za wszelką cenę ten kontakt spalić”.
“Przyjaźń nie jest przedmiotem dealu”
Podkreśla także:
„Węgry są wiarygodnym partnerem NATO, co potwierdzają aktualnie trwające manewry lotnicze Paktu na terytorium Węgier. Działają w formule „Bukareszt 9”, geopolitycznie stanowią drugą linię wschodniej flanki NATO i pierwszą na kierunku południowym – Bałkany. Tego, zdaje się, nie rozumieją nasi liderzy. Wszechstronna pomoc Węgier okazywana Ukrainie nie może się przebić w Polsce, natomiast przebija się ujadanie na naszego sprawdzonego sojusznika i jego przywódcę. Nawet jeden znany generał ubrał się w szaty sędziego. Lewica zaś zaciera ręce, że prawica wybiera dla niej kasztany z ognia. O tempora, o mores!”.
Swoje stanowisko wieńczy:
„W polityce trzeba mocnej i nie gorącej głowy. Przyjaźń nie jest przedmiotem dealu, przyjaźń zobowiązuje. Czy wyciągną z tego wnioski nasi rządzący i uderzą się w piersi? I po wyborach 3 kwietnia zdobędą się na gest odwagi i przeprosin? Boże błogosław Węgrów i Polaków!”.
Seanse bezrozumności, żeby nie powiedzieć nienawiści pod adresem Viktora Orbána, a tym samym Węgier trwają u nas w najlepsze. Przedstawiciele najwyższych władz Rzeczypospolitej Polskiej albo nie panują nad sytuacją, albo świadomie włączyli się w kampanię kontra wypróbowanemu przyjacielowi Polski. Czyli idąc tym tropem, razem z George’m Sorosem i niektórymi agendami UE chcą usunąć przedostatni bastion cywilizacji chrześcijańskiej w Europie. Wtedy ostatnim będzie Polska.
Przykro do wystąpień niektórych naszych przywódców odnosić się, bo to poniżej godności narodu, który tak wiele zawdzięcza Węgrom, choćby tylko w XX i XXI wieku. Co się dzieje w kraju, w którym o posunięciach szefa jednego z ministerstw informuje opozycyjny poseł, a dopiero potem potwierdza to MON? Polska ma ostatnio w Europie tylko jeden sprawdzony adres – Budapeszt – i nie wiem z jakich powodów, chce za wszelką cenę ten kontakt spalić.
Węgry są wiarygodnym partnerem NATO, co potwierdzają aktualnie trwające manewry lotnicze Paktu na terytorium Węgier. Działają w formule „Bukareszt 9”, geopolitycznie stanowią drugą linię wschodniej flanki NATO i pierwszą na kierunku południowym – Bałkany. Tego, zdaje się, nie rozumieją nasi liderzy. Wszechstronna pomoc Węgier okazywana Ukrainie nie może się przebić w Polsce, natomiast przebija się ujadanie na naszego sprawdzonego sojusznika i jego przywódcę. Nawet jeden znany generał ubrał się w szaty sędziego. Lewica zaś zaciera ręce, że prawica wybiera dla niej kasztany z ognia. O tempora, o mores!
Patrioci, nie dajcie się wciągnąć w rydwany użytecznych idiotów. Bijcie się w piersi, że „z powodu covida” musieliście odwołać tegoroczny wyjazd do Budapesztu. Czyżby już nie ta koniunktura na spotkania z przyjaciółmi?
Zbliża się 12. rocznica tragedii smoleńskiej. Nie znam drugiego kraju, w którym byłoby tyle upamiętnień tej naszej narodowej traumy. Nie znam drugiego kraju, w których mamy nie tylko bratanków, ale szerokie kręgi elit i środowisk, które czerpały od nas impuls do zdobycia wolności i niepodległości. Rządzący dziś Węgrami uważają się za uczniów polskiego kuriera z czasów II wojny światowej prof. Wacława Felczaka. To on wskazywał im drogę powrotu Węgier do Europy. Czy młode pokolenie Węgrów wychowane w duchu przyjaźni do Polski i Polaków będzie się czuć u nas jako goście oczekiwani?
W polityce trzeba mocnej i nie gorącej głowy. Przyjaźń nie jest przedmiotem dealu, przyjaźń zobowiązuje. Czy wyciągną z tego wnioski nasi rządzący i uderzą się w piersi? I po wyborach 3 kwietnia zdobędą się na gest odwagi i przeprosin? Boże błogosław Węgrów i Polaków!
Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski / Fot. PAP/Paweł Supernak
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Radny m.st. Warszawy Sławomir Potapowicz zaproponował likwidację budżetu obywatelskiego, a jego środki przeznaczyć na ukraińskich uchodźców.
Z propozycją nie zgodził się stanowczo Prezydent Rafał Trzaskowski, który podkreślił, że stolica czeka na wiele inwestycji.
Wskazał, że pieniądze na uchodźców mogą zostać dostarczone w postaci rządowych programów pomocowych.
W związku z realizacją zadań związanych z pomocą obywatelom Ukrainy wynikającą z konfliktu zbrojnego na terytorium tego państwa zwracam się z prośbą o informację, czy rozważane jest przygotowanie i przedstawienie projektu o nieprzeprowadzaniu i zawieszeniu konsultacji społecznych w formie budżetu obywatelskiego oraz zawieszeniu w 2022 r. realizacji niektórych projektów ze środków budżetu obywatelskiego
– czytamy w interpelacji radnego Sławomira Potapowicza.
Uzyskane w ten sposób środki miałby zostać przekazane na pomoc dla uchodźców z Ukrainy.
Potapowicz w interpelacji podkreślił, że z powodu dotychczasowych doświadczeń z budżetem obywatelskim (coraz mniejsza partycypacja społeczna, słaba jakość merytoryczna zgłaszanych projektów), a przede wszystkim z konieczności udzielania pomocy osobom uciekającym przed wojną na Ukrainie, takie rozwiązanie wydaje się w pełni zasadne i zrozumiałe.
Środki, które miałyby być przekazane na rzecz realizacji BO można wykorzystać znacznie skuteczniej i lepiej na rzecz osób rzeczywiście ich potrzebujących
Pytany o to podczas wtorkowej konferencji prezydent Warszawy powiedział, że będzie o tym rozmawiał z radnymi.
To nie jest dobry pomysł. Uważam, że budżet partycypacyjny powinien zostać kontynuowany
– podkreślił Rafał Trzaskowski.
Z niego realizujemy wiele projektów, które są niesamowicie istotne dla mieszkańców
– dodał Prezydent Warszawy.
Zaznaczył, że jeśli chodzi o uchodźców, to są deklaracje rządu, że pieniądze będą wpływać na rachunek samorządu.
Liczę na to, ze akurat w tej kwestii rządzący dotrzymają słowa
– powiedział.
Władze Warszawy będą rozmawiać z radnymi ws. kontynuacji budżetu partycypacyjnego.
Będziemy rozmawiali z radnymi, bo każdy pomysł trzeba omówić. Ja uważam, że budżet partycypacyjny powinien być kontynuowany
– wskazał.
Kwota przeznaczona na budżet obywatelski na rok 2023 wynosi 101 130 815 zł. Warszawiacy zgłosili ponad 1943 projektów, z tego 217 projektów o charakterze ogólnomiejskim i ponad 1726 pomysłów dotyczących dzielnic. Obecnie trwa ocena formalna zgłoszonych propozycji, która zakończy się 4 maja br. Od negatywnej oceny autorzy będą mogli się odwołać. Głosowanie odbędzie się między 15 a 30 czerwca br. Mieszkańcy wybiorą, które z projektów poddanych pod głosowanie zostaną zrealizowane.
Amerykański Departament Stanu poinformował, że na Morzu Czarnym dochodzi do blokady kontenerowców przewożących zboże.
Wicesekretarz Stanu Wendy Sherman wskazała, że 94 statki nie mogą zadokować do ukraińskich portów.
Warto podkreślić, że przez Morze Czarne przepływa 20 proc. światowego eksportu kukurydzy, 30 proc. pszenicy oraz przede wszystkim, aż 70 proc. oleju słonecznikowego.
Światu grozi w najbliższym czasie klęska żywnościowa, gdyż zarówno Rosja i Ukraina to spichlerze świata eksportujące łącznie 1/3 pszenicy.
Według amerykańskiego wywiadu, rosyjska marynarka wojenna zablokowała na Morzu Czarnym około 90 statków z żywnością. Wicesekretarz Stanu Wendy Sherman wskazała, że Rosjanie blokują dostęp do ukraińskich portów.
Rosyjska marynarka wojenna blokuje dostęp do ukraińskich portów, w zasadzie odcinając eksport zboża i uniemożliwiając około 94 statkom przewożącym żywność na rynek światowy dotarcie do Morza Śródziemnego
– poinformowała Wendy Sherman.
Zwróciła uwagę, że przez Morze Czarne przepływa 20 proc. światowego eksportu kukurydzy, 30 proc. pszenicy i aż 70 proc. eksportu oleju słonecznikowego.
W swojej wypowiedzi podkreśliła również, że konsekwencje wojny wywołanej przez Prezydenta Rosji Władimira Putina będą odczuwalne w dalszej perspektywie daleko poza granicami Ukrainy. Przedłużająca się inwazja wpływa bezpośrednio na światowe bezpieczeństwo żywnościowe.
Jak podkreśla Ukrinform, wielu spedytorów waha się obecnie przed wysyłaniem statków na Morze Czarne, nawet do portów rosyjskich, biorąc pod uwagę niebezpieczeństwo stwarzane przez wojska Federacji Rosyjskiej.
Rosja i Ukraina to spichlerze świata, które dostarczają około jednej trzeciej pszenicy sprzedawanej na świecie. Z powodu wojny upadł transport przez porty nad Morzem Czarnym, a handel praktycznie zamarł. Na początku marca Ukraińcy, a następnie Rosjanie wprowadzili czasowy zakaz eksportu zboża.
Według danych Human Rights Watch, rosyjska inwazja na Ukrainę zaostrzyła kryzys żywnościowy na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. W szczególności Liban otrzymuje 80 proc. pszenicy z Ukrainy. Egipt kupuje pszenicę oraz duże ilości oleju słonecznikowego. Libia importuje z Ukrainy ponad 40 proc. pszenicy, a Jemen – co najmniej 27 proc.
Ponadto władze północno-zachodniej Syrii zaopatrują region w pszenicę i mąkę pozyskiwaną przez Turcję, a ta z kolei importuje 90 proc. swojej pszenicy z Ukrainy.
Od lewej: Daniel Obajtek, Mateusz Morawiecki i Anna Moskwa / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Podczas środowej konferencji prasowej Minister Klimatu i Środowiska Anna Moskwa nakreśliła plany dotyczące polskiej transformacji energetycznej.
Co najmniej do 2040 r. Polska gospodarka energetyczna ma pozyskiwać energię w 40 proc. z Odnawialnych Źródeł Energii.
Premier Mateusz Morawiecki podkreślił, że polski rząd postanowił przyspieszyć rezygnację z rosyjskich surowców.
Umowy z rosyjskimi dostawcami ropy i gazu obowiązują do 2022 r., natomiast rezygnacja z węgla nastąpi jeszcze w maju.
W środę odbyła się konferencja Premiera Mateusza Morawieckiego, Minister Klimatu i Środowiska Anny Moskwy oraz Prezesa PKN Orlen Daniela Obajtka dotycząca rezygnacji z surowców z Rosji. Szefowa resortu klimatu nakreśliła polskie plany dotyczące transformacji energetycznej.
Na dzisiaj, patrząc na już podpisane umowy przyłączeniowe i te ilości deklarowane w najbliższych aukcjach, możemy powiedzieć, że mamy ponad 30 GW w planowanych aukcjach do 2030, jeżeli jeszcze dołączymy plan rozwoju sieci PSE, które deklaruje, że do 2030 r. jest w stanie obsłużyć 50% OZE w Polsce, możemy powiedzieć, że do 2030 przy zwiększonych ambicjach osiągniemy 50 GW w OZE
– powiedziała Minister Klimatu i Środowiska.
To oznacza zwiększenie ilości OZE w polskiej energetyce wiatrowej w lądowej, we wsparciu tych inwestycji i dalszym rozwoju, w usuwaniu barier legislacyjnych, jednocześnie jest też dalsze wsparcie rozwoju fotowoltaiki
– dodała Anna Moskwa.
Przypomniała także, że Polityka Energetyczna Polski zakład także rozwój energetyki wiatrowej na morzu i rozwój elektrowni jądrowych.
Według przyjętych wczoraj przez rząd założeń do aktualizacji Polityki Energetycznej Polski do 2040 r., w perspektywie 2040 r. dążyć się będzie do tego, aby ok. połowa produkcji energii elektrycznej ma pochodzić z odnawialnych źródeł.
Wcześniej Mateusz Morawiecki poinformował, że rząd zakłada odejście od rosyjskiego węgla najpóźniej do maja 2022 roku, a od rosyjskiej ropy i gazu do końca bieżącego roku.
Przyjęliśmy odpowiednią ustawę na Radzie Ministrów, kierujemy ją do parlamentu i wraz z podpisem pana prezydenta nałożymy całkowite embargo na węgiel, a więc mam nadzieję, że kwiecień, najpóźniej maj będzie to całkowite odejście od węgla rosyjskiego
– podkreślił Premier Mateusz Morawiecki.
Premier @MorawieckiM w #Mościska: Dzisiaj przedstawiamy najbardziej radykalny w Europie plan odejścia od rosyjskich węglowodorów – rosyjskiej ropy, rosyjskiego gazu i rosyjskiego węgla. Ten plan jest potrzebny, żeby w Europie przyszło otrzeźwienie. pic.twitter.com/lD98OJkOeQ
Pokazujemy najbardziej radykalny plan w Europie odejścia od rosyjskiej ropy do końca tego roku
– pochwalił się szef polskiego rządu.
Przypomniał też, że proces uniezależniania się od rosyjskiego gazu trwa od kilku lat.
I rosyjski gaz – tutaj byliśmy bardziej przewidywalni. (…) decyzja o budowie Gazoportu w Świnoujściu, dokończenie budowy Gazoportu w Świnoujściu, a następnie rozpoczęcie budowy w 2016 gazociągu w Świnoujściu plus rozbudowa gazociągów plus pływający Gazoport koło Gdańska. To wszystko uniezależnia nas od rosyjskiej ropy realnie już w tym roku
PIŁKA NOŻNA ELIMINACJE MŚ SAN MARINO POLSKA
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030 / PAP/Leszek Szymański
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Paulo Sousapogratulował reprezentacji Portugalii awansu na Mistrzostwa Świata
Były selekcjoner Biało-Czerwonych całkowicie zignorował wczorajsze zwycięstwo Polaków nad Szwecją
Reprezentacja Polski w piłce nożnej wygrała ze Szwecją 2:0 w finale baraży Mistrzostw Świata Katar 2022
Będzie to nasza 9 impreza rangi Mistrzostw Świata
Czesław Michniewicz udowodnił wszystkim, którzy w niego wątpili, ile może być warta nasza reprezentacja
Jeszcze w tym tygodniu dowiemy się z kim przyjdzie nam się zmierzyć w grupie
Sousa najwidoczniej wstydzi się swojego wstydliwego epizodu w karierze, jakim było prowadzenie polskiej reprezentacji w 2021 roku.
Trener brazylijskiego Flamengo pogratulował bowiem w mediach społecznościowych awansu na mundial reprezentacji Portugalii, która w barażach pokonała Macedonię Północną. Nie zamieścił natomiast ani słowa na temat awansu Polaków.
Biało-Czerwoni wygrali ze Szwecją 2:0 i awansowali na tegoroczny Mundial w Katarze. Bramki dla Polaków strzelali Robert Lewandowski i Piotr Zieliński.
Ogromne straty na Ukrainie podała minister Ukrainy na swoim koncie na Facebook-u.
Z powodu rosyjskiej agresji gospodarka Ukrainy straciła już równowartość 564,9 mld dolarów, wliczając zniszczenia infrastruktury, utracony wzrost gospodarczy i inne czynniki
– ogłosiła minister gospodarki Ukrainy Julia Swyrydenko.
W wyniku walk uszkodzonych lub zniszczonych zostało między innymi 8 tys. km dróg i 10 mln metrów kwadratowych powierzchni mieszkalnej
– oświadczyła na facebooku minister gospodarki Ukrainy Julia Swyrydenko.
Na łączną wartość strat składają się m.in. zniszczenia infrastrukturalne (119 mld dolarów), straty PKB w 2022 r. (112 mld), szkody dla ludności cywilnej, w tym zniszczone mieszkania i samochody (90,5 mld), straty przedsiębiorstw i instytucji (80 mld), utracone bezpośrednie inwestycje zagraniczne (54 mld) i straty budżetu państwa (48 mld)
– wynika z szacunków minister Swyrydenko.
Straty rosną z każdym dniem; zapowiedziała, że Kijów będzie domagał się od Moskwy reparacji. „Zło na pewno zostanie ukarane, a Rosja poczuje wagę własnych przestępczych działań na Ukrainie
Romuald Szeremietiew na antenie Mediów Narodowych / fot. Media Narodowe
Romuald Szeremietiew gościł w środę na antenie Mediów Narodowych
We wtorek odbyła się kolejna runda rozmów “na żywo” delegacji ukraińskiej i rosyjskiej
Szef rosyjskiej delegacji Władimir Medinski poinformował, że Rosja “ma podjąć dwa kroki” w celu deeskalacji konfliktu na Ukrainie w wymiarze politycznym i militarnym
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i przywódca Rosji Władimir Putin mają spotkać się w cztery oczy w celu omówienia warunków pokoju
Rosja zadeklarowała radykalne ograniczenie działań wojskowych na Ukrainie w obwodach czernihowskim i kijowskim
Nie wierzę (w szybkie zakończenie konfliktu – dop. red.). W takich kwestiach trudno jest kierować się wiarą. Ta wojna na Ukrainie to jest, biorąc pod uwagę stronę rosyjską, taka komedia pomyłek (…). W moim przekonaniu najgłębszym Rosja co innego chciała zrobić, co innego jej wyszło, a teraz nie wie jak się z tym uporać.
– mówił Romuald Szeremietiew w rozmowie telefonicznej z red. Michałem Jelonkiem.
Jestem przekonany, że Putin myślał, że uzyska pewne rzeczy bez rozpętywania wojny. Środki i siły zgromadzone na granicy rosyjsko-ukraińskiej były niewystarczające do tego, aby podjąć operację wojenną, a więc próbę podboju całej Ukrainy. Jak się okazuje też, logistyczne zabezpieczenie całej tej operacji okazało się marne. Dlatego, że Rosjanie nie zakładali, że Ukraińcy będą w stanie podjąć jakąś skuteczną obronę. To ich zaskoczyło kompletnie. Okazało się, że trzeba tego wojska więcej, więcej zaopatrzenia. A ponieważ się nie przygotowali, Rosja ma kłopot. Próbują się z tego jakoś wyplątać, nie tracąc twarzy. To będzie bardzo trudne, bo twarz przynajmniej w tej kwestii militarnej, Rosja straciła.
– ocenił gość Mediów Narodowych, podając powody, dla których Kreml podjął decyzję o deeskalacji.
Proszę zauważyć, że w orędziu Putina do narodu mówił o państwie ukraińskim i Ukraińcach z lekceważeniem. Państwo ukraińskie to według niego państwo upadłe. Putin w swoim wystąpieniu nazwał Ukrainę państwem upadłym. Wskazywał na korupcję, wysługiwanie się Stanom Zjednoczonym, mówił o nazistach. Putin uwierzył we własną propagandę. Żołnierze rosyjscy, którzy wkraczali na teren Ukrainy byli przekonani, że oni przychodzą wyzwalać Ukrainę i będą witani kwiatami.