Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Zobacz także: Komisja Europejska łagodzi sankcje na Rosję

Zmiany w zmianach

System “Polskiego Ładu” okazał się tak bardzo skomplikowany, że nie rozumieli go sami księgowi i doradcy podatkowi. Minister finansów stracił stanowisko, a programem naprawczym zajął się wiceminister Artur Soboń. Wraz z premierem Mateuszem Morawieckim zapowiedział obniżkę podatku PIT.

Do konsultacji kierujemy projekt obniżki podatku z 17 na 12 procent – powiedział premier.

Zmiany, jeśli przejdą cały proces legislacyjny, miałyby obowiązywać od lipca 2022 roku. Od tego momentu nie będzie już ulgi dla klasy średniej. Nowe propozycje objęły też przedsiębiorców. Dla części liniowców powróciła możliwość odliczenia składki zdrowotnej.

CIT

Kolejna reforma podatkowa, jakiej podejmie się rząd w tym roku, będzie dotyczyła CIT.

Zmiany będą miały mniejszą skalę niż zmiany w PIT. Jedna z tych zmian będzie dotyczyła minimalnego CIT-u – zapowiedział Artur Soboń.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Patrol na granicy z Białorusią

Patrol na granicy z Białorusią / Fot. twitter/Straż Graniczna

2 kwietnia, tj. w zeszłą sobotę, białorusko-polską granicę próbowało nielegalnie przekroczyć 74 cudzoziemców, w tym imigranci z Iraku. Jak donosi Straż Graniczna, największa grupa, bo licząca 30 osób, starała się dostać do kraju na terenie działania placówki w Lipsku.

https://twitter.com/Straz_Graniczna/status/1510504636737798148?ref_src=twsrc%5Etfw%7Ctwcamp%5Etweetembed%7Ctwterm%5E1510504636737798148%7Ctwgr%5E%7Ctwcon%5Es1_&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.radiomaryja.pl%2Finformacje%2Fstraz-graniczna-w-sobote-nielegalnie-do-polski-z-bialorusi-chcialy-sie-przedostac-74-osoby%2F

Dotychczas było już 3419 prób przekroczenia granicy polsko-białoruskiej w 2022 roku.

Do 30 czerwca 2022 r. obowiązuje rozporządzenie MSWiA w sprawie wprowadzenia czasowego zakazu przebywania na terenie 183 miejscowości przy granicy z Białorusią w woj. podlaskim i lubelskim. Do tego czasu ma być też – jak zapowiadano – zakończona budowa zapory na granicy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Angela Merkel

Angela Merkel na konferencji w Berlinie / Fot. Youtube

  • Wczoraj prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński zaprosił Angelę Merkel i Nicolasa Sakrozy’ego na Ukrainę, aby zobaczyli skutki swojej polityki ustępstw.
  • Była kanclerz Niemiec podtrzymała swoje stanowisko ws. obecności Ukrainy w NATO.
  • Merkel podkreśliła, że niemiecki rząd powinien wraz z partnerami powziąć wysiłki zmierzające do zakończenia wojny.
  • Zobacz także: Wołodymyr Zełenski zaprosił Angelę Merkel: “Niech zobaczy”

Była kanclerz federalna dr Angela Merkel podtrzymuje swoje decyzje podjęte w związku ze szczytem NATO w Bukareszcie w 2008 roku

– przekazała rzecznik byłej kanclerz Niemiec.

W oświadczeniu wydanym przez niemiecką agencję DPA, Angela Merkel zaznaczyła, że społeczność międzynarodowa musi podjąć wysiłki, aby zakończyć wojnę na Ukrainie.

W związku z okrucieństwami, które ujawniono w Buczy i innych miejscowościach na Ukrainie, wszystkie wysiłki rządu federalnego i społeczności międzynarodowej, aby stanąć po stronie Ukrainy i położyć kres barbarzyństwu i wojnie Rosji przeciwko Ukrainie, mają pełne poparcia byłej kanclerz

– wyjaśniła rzecznik Angeli Merkel.

Emocjonalne nagranie Zełeńskiego

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński w niedzielę zaprosił w emocjonalnym nagraniu Angelę Merkel i byłego prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy’ego, aby pojechali do Buczy i osobiście zobaczyli skalę rosyjskich zbrodni, popełnionych na cywilach.

Zapraszam panią Merkel i pana Sarkozy’ego do odwiedzenia Buczy i zobaczenia, do czego doprowadziła polityka ustępstw wobec Rosji w ciągu 14 lat. Na własne oczy zobaczycie torturowanych Ukraińców – oświadczył Zełenski.

W obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę do Angeli Merkel oraz przywódców Zachodu w mocnych słowach zwrócił się także premier Mateusz Morawiecki. 

Negocjowalibyście z Hitlerem, ze Stalinem?

– zapytał podczas konferencji prasowej.

Na szczycie w 2008 r. państwa NATO obiecały członkostwo Ukrainie, ale potem wycofały się z tego z uwagi na Rosję. Merkel i Sarkozy zablokowali żądania innych partnerów NATO, dotyczące szybkiej akcesji Ukrainy

– przypomina z kolei niemiecka gazeta “Die Welt”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Merkel o inwazji rosyjskiej na Ukrainę

Rosyjska wojna agresywna stanowi głęboką cezurę w historii Europy po zakończeniu zimnej wojny

– powiedziała zaraz po inwazji na Ukrainę, Angela Merkel.

Nie ma żadnego uzasadnienia dla tego rażącego naruszenia prawa międzynarodowego i zdecydowanie je potępiam

– podkreśliła była kanclerz Niemiec.

Moje myśli i moja solidarność są z narodem ukraińskim i rządem kierowanym przez prezydenta Zełenskiego w tych strasznych godzinach i dniach

– zapewniała.

Była kanclerz stwierdziła, że niemiecki rząd powinien powziąć wszelką możliwą współpracę z Unią Europejską, grupą G7, a także krajami Sojuszu Północnoatlantyckiego i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jej zdaniem tylko wspólne wysiłki będą w stanie zakończyć wojnę na Ukrainie.

Była kanclerz powiedziała, że śledzi rozwój wypadków z największą troską i współczuciem. Merkel wyraźnie zaznaczyła, że nowy atak Rosji na integralność terytorialną i suwerenność tego niepodległego państwa tym razem objął całą Ukrainę.

onet.pl

Viktor Orban

Premier Viktor Orban / Fot. PAP/EPA/Zoltan Mathe

Międzynarodowa Misja Obserwacyjna opublikowała końcowy raport dotyczący przebiegu wyborów parlamentarnych i referendum na Węgrzech. Misja została powołana przez Instytut Ordo Iuris i Collegium Intermarium. W jej skład weszli przedstawiciele świata akademickiego, organizacji społecznych, prawnicy i dziennikarze z Polski, Bułgarii, Hiszpanii, Chorwacji i Ukrainy. W raporcie stwierdzono, że wybory i referendum były zgodne ze standardami krajowymi i europejskimi, a w dniu ich przeprowadzenia nie nastąpiły żadne okoliczności naruszające zasady naruszające zasady swobodnego i uczciwego głosowania. Zdaniem obserwatorów, zasady dotyczące przeprowadzania i finansowania wyborów na Węgrzech są podobne do systemów występujących w innych europejskich krajach. W raporcie Misji zwrócono także uwagę, że od 2010 roku pluralizm mediów na Węgrzech nie zmniejszył się, lecz zwiększył, a potencjalny zasięg prorządowych i antyrządowych treści medialnych jest zrównoważony i mniej więcej tej samej wielkości. Obserwatorzy rekomendują węgierskim władzom wprowadzenie zmian w dostępie do informacji publicznej, a w szczególności skrócenie czasu oczekiwania na dostęp do informacji.

PRZECZYTAJ RAPORT (WERSJA ANGIELSKA) – LINK

PRZECZYTAJ PODSUMOWANIE (WERSJA ANGIELSKA) – LINK

Według nieoficjalnych wyników, wybory parlamentarne wygrała koalicja partii Fidesz i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej. Równolegle z wyborami odbywało się również referendum dotyczące m.in. promowania tzw. korekcji płci u dzieci czy edukacji seksualnej prowadzonej przez organizacje LGBT. W referendum nie osiągnięto wymaganej liczby ważnych głosów, a tym samym pozostaje nieważne.

Zainicjowana przez Ordo Iuris i uczelnię Collegium Intermarium misja przez kilkanaście dni badała, czy proces wyborczy przebiegał w sposób uczciwy i demokratyczny. W jej skład weszli przedstawiciele świata akademickiego i organizacji społecznych oraz prawnicy i dziennikarze z czterech krajów Europy. Obserwatorzy dokonali oceny systemu wyborczego, finansowania kampanii, wolności i dostępu do mediów, przebiegu referendum i funkcjonowania organizacji pozarządowych na Węgrzech. Członkowie misji spotkali się na miejscu z przedstawicielami rządu, organów wyborczych, wiodących mediów i organizacji pozarządowych. W dniu głosowania, obserwatorzy skontrolowali pracę 60 komisji wyborczych. Wybory i referendum obserwowała także Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, która we wstępnym raporcie okresowym oparła się na niesprawdzonych i nieweryfikowalnych źródłach.

Po zakończeniu wyborów i referendum, misja Ordo Iuris i Collegium Intermarium opublikowała raport. Obserwatorzy stwierdzili, że oba głosowania były zgodne ze standardami krajowymi i międzynarodowymi. Zachowane zostały zasady bezpośredniości, powszechności, tajności, równości i wolności. W dniu wyborów nie doszło także do wydarzeń, które uniemożliwiałyby swobodne i uczciwe oddanie głosu.

Także regulacje dotyczące systemu wyborczego spełniają zasady pluralizmu, stabilności, wolności wypowiedzi i neutralności. W ciągu ostatniego roku nie wprowadzono zmian w systemie wyborczym, które mogłyby je naruszyć. Misja stwierdziła również, że węgierski system finansowania wyborów jest w pełni osadzony w ogólnych ramach europejskich, bez istotnych odchyleń. Także węgierskie przepisy odnośnie finansowania partii politycznych i kampanii wyborczej zawierają przejrzyste i uczciwe zasady dla wszystkich komitetów i przewidują odpowiednie procedury w przypadku naruszenia przepisów. Liczba skarg składanych w związku z przebiegiem kampanii jest stosunkowo niska w porównaniu z innymi krajami europejskimi (np. z Hiszpanią).

Kontrola obserwatorów misji dotyczyła również sytuacji mediów. W raporcie zauważono, że w wyniku dużej oferty kanałów telewizyjnych i rozdrobnienia rynku, węgierscy wyborcy dysponują szerokim wachlarzem mediów, z których mogą czerpać informacje o otaczającej ich rzeczywistości politycznej, gospodarczej i społecznej. Przeprowadzony w 2021 r. sondaż pokazuje, że zarówno z mediów uznawanych za przychylne rządowi, jak i z tych sprzyjających zasadniczo opozycji, korzysta ok. 80 proc. odbiorców. Zatem zasięg treści potencjalnie prorządowych i antyrządowych jest dobrze wyważony. Obserwatorzy zwrócili też uwagę na praktyki stosowane przez wiodące platformy społecznościowe, w sposób selektywny blokujące i ograniczające treści dotyczące kwestii politycznych. Misja wyraziła zaniepokojenie brakiem odpowiednich gwarancji prawnych, zapewniających równość szans w tym obszarze.

Będzie spotkanie Putina z Zełeńskim? Twarde warunki Kremla

Raport obejmuje także kwestię referendum. Stanowi, że przeprowadzone zostało ono w sposób zgodny z węgierskimi przepisami i zgodnie ze standardami zalecanymi przez Radę Europy i Komisję Wenecką. Rząd prowadził kampanię zachęcającą do udziału w referendum. Władze nie ujawniły jednak, jaką kwotę przeznaczono na ten cel. Także 22 organizacje pozarządowe zorganizowały kampanię namawiającą do głosowania „cztery razy nie”. Z kolei 18 innych organizacji zachęcało do głosowania nieważnego. Ta kampania została dofinansowana przez George’a Sorosa i Open Society Foundation kwotą ponad 6,7 mln dolarów.

Misja zwróciła też uwagę na rolę organizacji pozarządowych na Węgrzech. Z raportu wynika, że mają one swobodę wyrażania poglądów i angażowania się w debatę publiczną. Zakres ich działań jest zróżnicowany i dotyczy niemal wszystkich aspektów życia społecznego. Obserwatorzy podkreślają, że, ich zdaniem, władze powinny wprowadzić zmiany w systemie dostępu do informacji publicznej. Przede wszystkim, zarekomendowano przyspieszenie uzyskiwania dostępu do informacji, co ma znaczenie szczególnie w przypadku procesu wyborczego. Obserwatorzy zalecają też władzom lokalnym czuwanie nad podmiotami zagranicznymi, które mogą podejmować próby wywierania nieuzasadnionej ingerencji w przebieg procesu wyborczego.

Bucza odkrywa rosyjskie zbrodnie wojenne

Ofiary rosyjskiego ludobójstwa w Buczy / Fot. PAP/EPA/Mikhail Palinchak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jak przekazał szef ukraińskiego Ministerstwa Obrony Narodowej Ołeksyj Reznikow, tamtejsze służby wywiadowcze tropią zbrodniarzy wojennych.
  • Porównywał rosyjskie zbrodnie do niemieckich eksterminacji ludności prowadzonych przez SS.
  • Doradca ukraińskiego prezydenta Ołeksandr Arestowycz wyjawił, że ich służby będą szukać sprawców, dopóki nie odpowiedzą karnie.
  • Pierwszym odpowiedzialnym za masakrę pod Kijowem ma być odpowiedzialny rosyjski major Aleksiej Bakumienko z Floty Pacyfiku.
  • Zobacz także: Wołodymyr Zełenski zaprosił Angelę Merkel: “Niech zobaczy”

Ołeksyj Reznikow, szef ukraińskiego resortu obrony oświadczył, że tylko w Buczy liczba zabitych jest już wyższa niż Vukovarze. To chorwackie miasto, w którym w 1991 roku także doszło do masakry cywilów.

Według ministra, to co wydarzyło się teraz koło Kijowa, jest trudne do zakwalifikowania jako przestępstwo czy terroryzm.

Strzelali w potylicę mężczyznom i kobietom, którym związano ręce – jest to absolutnie nieludzkie zachowanie

– opisywał Ołeksyj Reznikow.

Szef ukraińskiego resortu obrony porównał również rosyjskie zbrodnie do eksterminacji ludności cywilnej przez niemieckie oddziały SS.

Poprzednio takich rzeczy dopuszczały się oddziały SS. To zło nie może pozostać bezkarne

– stwierdził.

Poinformował także, że ukraińskie służby konsekwentnie ustalają tożsamość osób odpowiedzialnych za te zbrodnie.

“Będziemy tropili zbrodniarzy”

Ukraińskie media cytują też doradcę prezydenta Ołeksandra Arestowycza, który miał zapewniać, że Ukraina zidentyfikuje wszystkich sprawców masakry.

Potem będzie coś w rodzaju poszukiwań Czarnego Września

– powiedział Arestowycz.

W ten sposób nawiązał do akcji odwetowej Mossadu wobec tej palestyńskiej organizacji terrorystycznej, która w 1972 roku przeprowadziła zamach podczas igrzysk olimpijskich w Monachium.

Oni przejdą na emeryturę, a my będziemy ich tropić

– dodał doradca prezydenta Ukrainy.

Ukraiński wywiad wojskowy opublikował szczegółowe dane osobowe rosyjskich żołnierzy 64. Brygady Zmotoryzowanej, która brała udział w operacji w Buczy.

Odpowiedzialny za masakrę ma być major rosyjskiej Floty Pacyfiku Aleksiej Bakumienko. To z kolei ustalenia dziennikarzy portalu InformNapalm.

Mój pradziadek przeszedł całą II wojnę światową i do 1953 roku gnał po ukraińskich lasach złe duchy faszystowskie zwane Banderą. Teraz jestem wspaniałym następcą tej tradycji ” – mówi rosyjski major w wywiadzie dla agencji Russia Today.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Masakra w Buczy

Po tym, jak rosyjskie wojska zaczęły wycofywać się z północnej części obwodu kijowskiego na Białoruś, a do zajętych przez nich wcześniej miejscowości weszły siły ukraińskie, pojawiają się kolejne zdjęcia i nagrania, na których widać dziesiątki zabitych na ulicach, masowe groby, zastrzelonych ludzi ze związanymi rękami. Doniesienia o zbrodniach napływają z Buczy, Irpienia, Hostomla, a także innych miejscowości.

W wyzwolonej przez ukraińskie wojska Buczy, na północny zachód od Kijowa, pochowano już ciała około 330-350 cywilów; dokładna liczba zamordowanych przez wojska rosyjskie osób wciąż jest ustalana. 

rmf24.pl

Dmitrij Pieskow

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow / Fot. Youtube/BBC News

  • Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że aby doszło do spotkania prezydenta Rosji i Ukrainy na stole muszą pojawić się konkretne dokumenty.
  • Zaznaczył, że obie delegacje muszą wypracować końcowe ustalenia.
  • Pieskow stwierdził również, że nie ufa pustym obietnicom Ukraińców.
  • Zobacz także: Komisja Europejska łagodzi sankcje na Rosję

Putin nigdy nie wykluczał takiego spotkania i ono dalej hipotetycznie jest możliwe. Aby jednak do tego doszło, konieczne jest, aby pewien dokument został wygenerowany przez dwie delegacje. Nie zestaw pomysłów, ale konkretny dokument pisemny. Wtedy przyjdzie czas na takie spotkanie

– powiedział w niedzielę Dmitrij Pieskow.

Rzecznik prezydenta Władimira Putina podkreślił w rozmowie z rosyjską telewizją państwową, że nie ufa Ukraińcom w ich obietnicach, dlatego Moskwa potrzebuje konkretnych dokumentów.

Mamy już doświadczenie niewypełniania przez Ukrainę swoich zobowiązań. Pamiętamy je bardzo dobrze, dlatego działamy odpowiednio

– podkreślił rzecznik Kremla.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Spotkanie Putina z Zełeńskim

W ostatnim czasie w mediach pojawiały się informację o bliskim dojściu do porozumienia pomiędzy Rosją, a Ukrainą. Szczególnie ze sporym optymizmem wypowiadali się negocjatorzy po ukraińskiej stronie.

Prezydent Recep Tayyip Erdogan powiedział 1 kwietnia, że ​​organizacja takiego spotkania pozostaje dla Turcji priorytetem. Jednak tego samego dnia jego rzecznik Ibrahim Kalin stwierdził, że trudno jest określić konkretną datę takiego spotkania, ponieważ sytuacja ciągle się zmienia.

wp.pl

SG pomaga dzieciom swoich ukraińskich kolegów

Ukraińskie dzieci pod opieką Straży Granicznej / Fot. Youtube/Straż Graniczna

  • Warszawski oddział Straży Granicznej pokazał jak zajmuje się dziećmi ukraińskich uchodźców oraz dzieci swoich ukraińskich kolegów ze służb granicznych.
  • Strażnicy pokazywali dzieciom stolicę Polski, a także zorganizowali zawody lekkoatletyczne.
  • Tymczasowi opiekunowie zabrali ukraińskie dzieci również do zoo oraz do Centrum Nauki Kopernik.
  • Zobacz także: Polak mistrzem świata w bilardzie

Dzieci, które w wyniku rosyjskiej agresji uciekły z Ukrainy do Polski, mieszkają z opiekunkami w usteckim ośrodku należącym do Służby Więziennej.

Ich rodzice zostali na Ukrainie, walczą

– przekazała rzecznik Straży Granicznej por. Anna Michalska.

Jak relacjonuje SG, młodzi uchodźcy w Ustce systematycznie biorą udział w lekcjach prowadzonych przez telefon przez stronę ukraińską. Wszyscy uczą się podstaw języka polskiego.

Na kilka dni, od czwartku do niedzieli, dzieci pojechały na wycieczkę do Warszawy. Opiekowali się nimi funkcjonariusze Straży Granicznej, którzy dbali, aby we wspólnej zabawie, chociaż na krótki czas zapomniały o trudnych wydarzeniach, których doświadczyły.

Dzieci ukraińskich służb granicznych zapoznają się w Warszawą

Jednym z punktów, które odwiedzili uchodźcy, była Akademia Wychowania Fizycznego. Sportowe atrakcje wspólnie przygotowały dla nich Służba Więzienna, Urząd Dzielnicy Bielany, Polski Związek Lekkiej Atletyki oraz Klub Sportowy AZS AWF Warszawa.

Dzieci, w przyjaznej, komfortowej atmosferze wzięły udział w konkurencjach sportowych z utytułowanymi sportowcami z Polski i Ukrainy. Dla maluchów przygotowano również dmuchane place zabaw, z których chętnie korzystały

– relacjonuje Michalska.

W czasie wycieczki dzieci wzięły też udział w specjalnym treningu z wicemistrzem świata w Karate Shinkyokushin Maciejem Mazurem, a także w lekcji hip-hopu z trenerką tańca Anną Bondarenko. Odwiedziły również warszawskie zoo, Centrum Nauki Kopernik i podziwiały motocykle stowarzyszenia Polish Wings. W sobotni wieczór spotkały się na wspólnym ognisku z komendantami Straży Granicznej.

Niedzielę dzieci spędzały na zwiedzaniu starówki z przewodnikiem i koordynatorką wyjazdu Urszulą Nowinowską z Biura Spraw Międzynarodowych Komendy Głównej SG. Spacerując ulicami stolicy, z zaciekawieniem wysłuchały one opowieść o jej historii.

Pod murami Starego Miasta dzieci zauważyły charakterystyczny Pomnik Małego Powstańca. Padło wiele trudnych pytań, gdyż właśnie ta rzeźba upamiętnia wszystkich młodych ludzi, którzy w okresie Powstania Warszawskiego służyli jako sanitariusze lub łącznicy. Wielu z nich walczyło również z karabinem w ręku, tak jak przedstawia to postać na pomniku. Te obrazy stały się dziś niezwykle bliskie młodym obywatelom Ukrainy

– czytamy w komunikacie SG.

Przed powrotem nad morze uchodźcy wzięli udział we mszy w Soborze metropolitalnym Świętej Równej Apostołom Marii Magdaleny poświęconej szczególnie im, ich rodzicom i wszystkim walczącym za Ukrainę.

Jak wyjaśniła rzecznik SG, to nie pierwszy raz, gdy w Polsce goszczone są dzieci ukraińskich pograniczników. Również w 2014 roku, gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, Bieszczadzki Oddział SG organizował takie przyjazdy.

Wspieramy naszych kolegów z ukraińskiej służby. Zawsze nam się dobrze współpracuje

– zaznaczyła rzecznik SG.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

zyciestolicy.com.pl

Samochód Straż Miejskiej w Warszawie

Samochód Straż Miejskiej w Warszawie / Fot. Wikimedia Commons

  • Kilka dni temu na Bielanach w Warszawie ekopatrol ze Straży Miejskiej interweniował w jednym z mieszkań.
  • Sąsiedzi usłyszeli w nocy przeraźliwe miauczenie kota, wydobywające się z mieszkania współlokatorki.
  • Funkcjonariusze musieli przez dłuższą chwilę poczekać na otwarcie drzwi przez zaspaną właścicielkę.
  • Jak się okazało kot zaklinował się w oknie i potrzebował pilnej interwencji weterynarza.
  • Strażnicy chcieli, aby zajęła się tym pijana właścicielka, lecz ta nie była w stanie pomóc futrzakowi.
  • Ostatecznie funkcjonariusze sami zajęli się sprawą oraz zagrozili właścicielce odpowiedzialnością karną.
  • Zobacz także: Potrącił policjantkę podczas interwencji. Stanie przed wymiarem sprawiedliwości

W ubiegłym tygodniu ekopatrol ze Straży Miejskiej w Warszawie podjął interwencję w jednym z mieszkań w ul. Przy Agorze. Sąsiedzi poirytowani brakiem reakcji jednej z lokatorek, wezwali funkcjonariuszy, aby uwolnili kota z opresji.

Przeraźliwe miauczenie kota nie dawało po północy 29 marca spać mieszkańcom całego budynku. Sąsiedzi ustalili, że zaklinował się on w uchylonym oknie na trzecim piętrze. Zgłosili to strażnikom miejskim z Ekopatrolu

– podała warszawska straż miejska.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kot miał problemy z oddychaniem

Po dłuższej chwili dobijania się funkcjonariuszy do lokalu, drzwi otworzyła zaspana właścicielka. Wpuściła ona strażników, a ci wyciągnęli zwierzaka z opresji.

Od kobiety wyraźnie czuć było alkohol. Lokatorka nie umiała powiedzieć, gdzie znajduje się jej kot i wpuściła strażników, by sami to sprawdzili. Funkcjonariusze ostrożnie uwolnili mruczka z opresji

– czytamy w komunikacie.

Zwierzak musiał dość długo przebywać w pułapce, ponieważ miał niedowład tylnych łapek, ciężko oddychał i był bardzo osłabiony. Funkcjonariusze polecili kobiecie, by natychmiast udała się z nim do weterynarza, lecz ta ze względu na swój stan odmówiła. Poinformowano więc lokatorkę, że nieudzielenie pomocy zwierzęciu jest przestępstwem.

Kobieta mimo to odmówiła i powiedziała, że jeśli strażnicy chcą, to mogą zabrać kota. Pechowy mruczek został przewieziony do schroniska Na Paluchu, w którym udzielono mu pomocy weterynaryjnej

– podali strażnicy.

Strażnicy zgłosili na policję zdarzenie jako podejrzenie popełnienia przestępstwa z art. 35 ust. 1a w związku z art. 6 ustawy O ochronie zwierząt z 1997 r. – znęcanie się nad zwierzętami.

tvnwarszawa.pl

Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ. / Fot. PAP/EPA/JUSTIN LANE. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Zobacz także: Koniec wojny przed Paradą Zwycięstwa? “Władimir Putin jest pod presją”

W historii był jeden przypadek wykluczenia z ONZ

Organizacja Narodów Zjednoczonych została powołana w celu zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, rozwoju współpracy między narodami oraz popieranie przestrzegania praw człowieka. Skutecznej realizacji tych celów ma służyć struktura organizacyjna tej instytucji. Na jej czele stoi Rada Bezpieczeństwa składająca się z pięciu stałych członków z prawem weta oraz dziesięciu członków wybieralnych. Właśnie Rada Bezpieczeństwa, a szczególnie  jej stali członkowie, z racji roli pełnionej w systemie globalnego bezpieczeństwa,  ma działać na rzecz realizacji zasad Karty ONZ, w tym przede wszystkim na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa i utrzymanie pokoju w świecie. Członkami ONZ może być „każde państwo miłujące pokój, które przyjęło zobowiązania zawarte w Karcie”. I „jest w stanie je wypełniać”. Zasady członkostwa zakładają, że państwa są zobowiązane do przestrzegania podstawowych zasad takich jak: rozwiązywanie sporów środkami pokojowymi czy powstrzymanie się od groźby użycia siły lub użycia jej w sposób nieuzgodniony z celami ONZ. Pogwałcenie zasad członkostwa może skutkować wykluczeniem z tej organizacji. Wykluczenie odbywa się na wniosek Rady Bezpieczeństwa przez Zgromadzenie Ogólne. W obu wypadkach większością 2/3. W historii był jeden przypadek wykluczenia. W 1992 roku wykluczono Jugosławię.

Nie ulega wątpliwości, że Rosja, dokonując agresji zbrojnej na Ukrainę i dokonując zbrodni przeciwko ludności złamała fundamentalne zasady Karty Narodów Zjednoczonych. Co więcej, nie są to pierwsze agresywne działania tego państwa na arenie międzynarodowej. W 2008 roku zaatakowała zbrojnie Gruzję, a od 2014 przy użyciu sił zbrojnych okupuje część terytorium państwa ukraińskiego. Także wielokrotnie przywódcy Rosji publicznie sugerowali użycie siły zbrojnej wobec innych państw. Mamy więc do czynienia z polityką trwale gwałcącą zasady ONZ. Działania Rosji są więc w sposób zasadniczy sprzeczne z sensem istnienia tej organizacji. Dalsze członkostwo Rosji w tej organizacji podważa sam jej sens istnienia. Dlatego Narody Zjednoczone, jeżeli ta organizacja ma istnieć i dalej działać, to te rosyjskie działania powinny skutkować wykluczeniem tego państwa z Organizacji Narodów Zjednoczonych. Tym bardziej powinna być pozbawiona stałego członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa. Rosja bowiem swym postępowaniem gwałci podstawowe zasady, w oparciu o które ustanowiono Radę Bezpieczeństwa z systemem stałych członków. Otóż Rosja zaprzecza zasadzie szczególnej odpowiedzialności stałych członków za utrzymanie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego. Pogwałcenie tych zasad powinno skutkować pozbawieniem Rosji tego uprzywilejowanego miejsca w tej instytucji. Tym bardziej iż sens obecności tego państwa w tej Radzie w znacznej mierze się wyczerpała już dawno temu. Otóż charakter Rady Bezpieczeństwa odzwierciedlał charakter systemu międzynarodowego po zakończeniu II wojny światowej. Rozpad systemu jałtańskiego i upadek znaczenia Rosji w polityce międzynarodowej na przełomie lat 80/90 powinien skutkować pozbawieniem Rosji prawa do stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa. Zachowanie jej miejsca jest swego rodzaju anachronizmem, które nie odzwierciedla pozycji Rosji we współczesnym systemie międzynarodowym. Co więcej, ani potencjał ekonomiczny, ani potencjał demograficzny nie daje podstaw do uznania szczególnej pozycji we wspólnocie międzynarodowej. Co więcej, zarówno w wymiarze ekonomicznym, jak i demograficznym pozycja Rosji systematycznie słabnie i tym samym nie uprawnia do zajmowania uprzywilejowanej pozycji w ONZ. Także jej potencjał militarny, jak pokazuje wojna na Ukrainie nie uprawnia do zajmowania szczególnej pozycji. Jedynym realnym atutem Rosji jest potencjał nuklearny. Ale dziś mamy do czynienia z wieloma innymi państwami, które posiadają potencjał nuklearny, a nie posiadają stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa. Dlatego sam potencjał nuklearny nie daje podstaw do uznania szczególnej pozycji w systemie międzynarodowym. Co więcej, agresja na Ukrainie powinna postawić kwestię całkowitej, a przynajmniej częściowej denuklearyzacji Rosji. Groźba bowiem użycia tej broni powinna być zasadniczą sprawą w procesie normalizacji sytuacji międzynarodowej po zakończeniu wojny. Bowiem samo zawieszenie broni czy nawet zawarcie pokoju na Ukrainie nie powinno skutkować automatycznym zniesieniem sankcji wobec Rosji. Rosja jest bowiem państwem, które militarnie chce dokonać zmiany systemu międzynarodowego. Dlatego, aby uniemożliwić tego typu działanie w przyszłości, zniesienie sankcji powinno być uzależnione od pozbawienia Rosji możliwości zagrożenia pokoju i bezpieczeństwa państw europejskich. Oznacza to konieczność przynajmniej częściowej demilitaryzacji państwa rosyjskiego. Tylko Rosja ograniczona w swym potencjale wojskowym do zdolności defensywnych może być konstruktywnym elementem w międzynarodowym systemie bezpieczeństwa. Dlatego też nie należy uznawać rosyjskiego potencjału nuklearnego jako podstawy do uznania jej szczególnej roli w systemie Narodów Zjednoczonych.

Czas na reformę ONZ

Wykluczenie Rosji z Rady Bezpieczeństwa i Organizacji Narodów Zjednoczonych jest też okazją do reformy tej organizacji i dostosowaniem jej do wymogów współczesnych czasów. Dostosowanie zwłaszcza charakteru Rady Bezpieczeństwa do aktualnej charakteru współczesnego porządku międzynarodowego i roli mocarstw, na których powinien spoczywać obowiązek utrzymania pokoju i bezpieczeństwa. Dlatego w miejsce Rosji do Rady Bezpieczeństwa powinny zostać wprowadzone Indonezja, Indie i Brazylia – państwa, które dziś i w przyszłości pełnią i będą odgrywać szczególną rolę, z racji swojego potencjału, w utrzymaniu pokoju. Wykluczenie Rosji i wprowadzenie tych państw oznaczałoby likwidację szkodliwego anachronizmu w funkcjonowaniu ONZ i unowocześniłoby, a prawdopodobnie podniosłoby także skuteczność działania tej organizacji zarówno w utrzymaniu pokoju, jak i przestrzegania praw człowieka. A jednocześnie przywróciłoby powagę zasad Karty ONZ.

Rząd Polski powinien podjąć się inicjatywy reformy ONZ dostosowania jej działalności do głoszonych zasad i wymogów współczesnego porządku międzynarodowego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Okładka książki "Zabić Haniego".

Okładka książki "Zabić Haniego". / Fot. Wydawnictwo 3DOM.

Zobacz także: Joe Biden domaga się zmian w dostępie do broni. Chodzi o wczorajszą strzelaninę

Wydarzenie z 10 kwietnia 1993 roku wstrząsnęło całą Republiką Południowej Afryki. Zabójstwo Chrisa Haniego odmieniło losy tego kraju, sprowadzając politykę RPA na zupełnie inne tory. Aby jednak zrozumieć, co skłoniło polskiego emigranta do takiego czynu, należy cofnąć się do wydarzeń, które miały miejsce nieco wcześniej. Dzieło Michała Zichlarza rozpoczyna się więc od przedstawienia podłoża zaistniałej w 1993 roku sytuacji. Narastająca presja przeciwko polityce apartheidu powodowana była ruchami takich osób jak właśnie komunistyczny terrorysta Chris Hani. Książka Zabić Haniego” przedstawia charakterystykę tej postaci, a także odnosi się do podłoża politycznego, które m.in. za jego przyczyną ukształtowało się w tamtym okresie. Autor poświęca czas na przedstawienie historii Janusza Walusia, pokazując cały przebieg kształtowania się jego poglądów od przybycia do RPA. Po zobrazowaniu przebiegu zbrodni autor przechodzi następnie do ukazania konsekwencji tego czynu, którymi było skazanie polskiego emigranta na karę śmierci. Z powodu zniesienia tej kary w RPA wyrok zmieniono na dożywotnie więzienie.

Na temat niniejszego zamachu urosło wiele spekulacji i mniej lub bardziej prawdopodobnych teorii spiskowych. Na czym ludzie opierali i opierają swoje domysły? Śledząc kontemplacje autora książki, zapewne wiele kwestii okazać może się dla nas nie do końca jasnych. Dlaczego charakteryzujący się raczej spokojnym usposobieniem Polak, który za czasów PRL-u nie interesował się szczególnie polityką, kilka lat później był w stanie z zimną krwią pociągnąć kilkukrotnie za spust? Co skłoniło go do podjęcia kroku, który wiązał się z tak ogromnym ryzykiem? Chris Hani był bowiem osobą ponadprzeciętnie strzeżoną. Skąd zatem Waluś wiedział, że akurat tego dnia lider Południowoafrykańskiej Partii Komunistycznej będzie sam bez ochrony? Tego typu niejasności doprowadziły do powstania wątpliwości co do tego, czy to rzeczywiście Janusz Waluś stoi za morderstwem. Czy zatem polski emigrant był jedynie kozłem ofiarnym misternie opracowanego planu? Michał Zichlarz przypatruje się bardzo uważnie każdemu szczegółowi tej sprawy, próbując rozwiać wszelkie wątpliwości. Czy jego analizy wpłyną na postrzeganie postaci Janusza Walusia?

Jedno jest pewne – postać Janusza Walusia na stałe zapisała się w historii. Przez jednych postrzegany jest jako bohater, który uchronił RPA przed komunizmem, inni zaś widzą w nim jedynie zbrodniarza. Książka dostarcza bogaty zasób informacji i rzuca nowe światło na całą tę sprawę, jednak ocena – jak zaznacza sam autor – należy ostatecznie do samego czytelnika.

W lutym odbyła się rozprawa sądowa dająca szansę na wyjście Janusza Walusia z więzienia! Wyczekujemy ostatecznego, szczęśliwego werdyktu!

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com