Emmanuel Macron

Emmanuel Macron na wiecu wyborczym w Nanterre / fot. PAP/EPA/Mohammed Badra Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Emmanuel Macron domaga się nałożenia embarga na węgiel i ropę pochodzące z Rosji
  • Prezydent Francji zmienił swoją optykę po ujawnieniu masakry ludności cywilnej w Buczy pod Kijowem
  • Choć miękkie dotychczas stanowisko europejskich przywódców uległo widocznej zmianie, w Europie nadal nie ma na razie mowy o sankcjach na rosyjski gaz
  • Zobacz także: Janusz Korwin-Mikke: Kibicuję Ukrainie, ale jej nie kocham

Emmanuel Macron za mocniejszymi sankcjami

W weekend Ukraińcy zajęli z powrotem podkijowską miejscowość Bucza. Na miejscu odkryto zalegające na ulicach ciała i masowe groby, w których pogrzebano około 300 mieszkańców miasta. Maskakryczne zdjęcia obiegły świat i wpłynęły na podejście europejskich przywódców do Federacji Rosyjskiej.

Prezydent Francji Emmanuel Macron zaczął się m.in. domagać embarga na rosyjską ropę i węgiel.

To, co wydarzyło się w Buczy wymaga kolejnych sankcji. Będziemy o nich rozmawiać z naszymi europejskimi partnerami, w tym przede wszystkim z Niemcami.

– mówił francuski prezydent.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Ursula von der Leyen

Ursula von der Leyen / fot. PAP/EPA/FREDERICK FLORIN Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Ursula von der Leyen odwiedzi w najbliższych dniach Ukrainę
  • Przewodnicząca Komisji Europejskiej uda się do Kijowa w związku z odkryciem masakry ludności cywilnej w Buczy
  • Strona ukraińska poinformowała w weekend o odnalezieniu masowych grobów i ciał zalegających na ulicach miasta
  • Niektóre z ciał miały związane oczy i dziury po pociskach z tyłu czaszek
  • Mateusz Morawiecki zaapelował do przewodniczących Rady Europejskiej i Komisji Europejskiego –Charles’a Michela i Ursuli von der Leyen – o jak najszybsze zwołanie posiedzenia RE w sprawie zbrodni rosyjskich i “skutecznych sankcji”
  • Zobacz także: Janusz Korwin-Mikke: Kibicuję Ukrainie, ale jej nie kocham

Ursula von der Leyen pojedzie do Kijowa

O planach szefowej Komisji Europejskiej poinformował premier Słowenii.

Słoweńscy dyplomaci dołączą do litewskich dyplomatów w Kijowie. Powraca tam również misja Unii Europejskiej. Przewodniczący Komisji Europejskiej i Wysoki Przedstawiciel UE do Spraw Zagranicznych pojadą w tym tygodniu do Kijowa. Tym razem drogę wskazała Słowenia.

– zakomunikował szef słoweńskiego rządu Janez Janša w mediach społecznościowych.

Po 40. dniach agresji rosyjskiej na Ukrainę, nikt nie ma wątpliwości, że to, z czym mamy do czynienia, to jest czyste zło. Kiedy patrzymy na te straszne zbrodnie na kobietach, dzieciach, całych rodzinach, to nasz krzyk powinien być jeszcze głośniejszy. Bucza, Irpień, Hostomel – to nazwy miejscowości, które każdy z nas zapamięta pewnie do końca życia. Rosjanie dopuścili się zbrodni wyjątkowych, zbrodni ludobójstwa.

– powiedział premier Mateusz Morawiecki na poniedziałkowej konferencji w sprawie odkrytego ludobójstwa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Partia KORWiN

Janusz Korwin-Mikke. / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Janusz Korwin-Mikke wywołał skandal serią swoich wypowiedzi dotyczących masakry ludności cywilnej w Buczy
  • Poseł podaje w wątpliwość to, że za zbrodnią stoją żołnierze Federacji Rosyjskiej
  • Konfederata podważa dowody na zalegające na ulicach ciała i masowe groby odkryte przez armię ukraińską
  • Rosyjska państwowa agencja informacyjna RIA Novosti zacytowała wypowiedź polskiego polityka
  • Poseł przyjmuje dość specyficzną linię obrony i przekonuje, że w wojnie trzyma stronę ukraińską, ale “nie kocha Ukrainy”
  • Zobacz także: Andrzej Duda jako pies Bidena? Skandaliczna okładka Newsweeka

Janusz Korwin-Mikke cytowany przez rosyjskie media

Wypowiedzi JKM przykuły zainteresowanie państwowej agencji prasowej RIA Nowosti. Kremlowski organ cytuje słowa posła Konfederacji.

Zakwestionował masowe śmierci w Buczy.

– czytamy w depeszy kremlowskiej agencji, którą przedrukowało wiele rosyjskich portali.

To MOGĄ być ofiary Rosjan. Albo rodzina zamordowana przez Ukraińców, bo poszła na kolaborację. To w ogóle nie muszą być trupy: nie widać ran. I dlaczego twarze, jak i na innych zdjęciach, zasłonięte? Wy jesteście ŚLEPYMI WYZNAWCAMI – a ja podczas wojny nie wierzę NIKOMU.

– napisał na Twitterze polityk, odnosząc się do pojawiających zdjęć ciał cywilów z Buczy.

Korwin-Mikke kwestionuje prawdziwość zbrodni, twierdząc, że rodziny szybko pochowałyby swoich zmarłych i nie pozwoliły na zaleganie ciał na ulicach.

Korwin-Mikke, lider eurosceptycznej koalicji „Konfederacja” w polskim parlamencie, wątpi w „masowe śmierci” ludzi w ukraińskiej Buczy, którą Moskwa nazwała fałszywą.

 – czytamy w depeszy rosyjskiej agencji prasowej. Następnie zacytowano niedzielny wpis Korwin-Mikkego, w którym odnosił się do Buczy, komentując udostępniony film:

Zauważyłeś, że domy są prawie nietknięte (Prawdopodobnie nie…)? Zastanawiałeś się, dlaczego ludzie chowani są w masowych grobach – a nie pochowani przez ich bliskich (w Buczy mieszkało 36 tys. osób)? krewni usuwają te ciała z ulicy?; Spójrz i pomyśl! To nie boli.

– cytuje Korwina prokremlowska agencja.

Polityk broni się

Poseł w swoim stylu odpiera zarzuty i przypomina o poprzednich ukraińskich dezinformacjach.

Ludzie nie wierzyli mi w/s Wyspy Węży; miałem rację. Nie wierzyli w/s SZPITALA w Mariupolu – miałem rację co jeszcze potwierdziła potem ta influencerka (kręcąc strasznie, bo chciała ukryć, że brała udział w ustawce!). A teraz Bucza.

– napisał na Twitterze poseł Konfederacji.

W ocenie Korwin-Mikkego, wielu Polaków zbyt bezkrytycznie patrzy na ukraińskich obrońców i odpiera od siebie myśl, że Kijów również może kłamać i manipulować na potrzeby wojny.

Ja w tej wojnie kibicuję Ukrainie – nie dlatego, że kocham Ukrainę, tylko dlatego, że taki jest interes Polski. A wielu Ukrainę po prostu kocha i nie może znieść wytykania jej wad.

– stwierdził na Twitterze JKM.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Andrzej Duda

Nowa okładka tygodnika "Newsweek" wywołała wiele emocji oraz oskarżenia o promowaniem rosyjskiej propagandy. / fot. Twitter

  • Andrzej Duda został zaatakowany przez poniedziałkowe wydanie Newsweeka
  • Polski prezydent wylądował na okładce z Joe Bidenem, lecz został pomniejszony w stosunku do prowadzącego go za rękę przywódcy Stanów Zjednoczonych
  • Redakcji Newsweeka najwidoczniej nie w smak jest sojusz polsko-amerykański
  • Jeszcze dwa tygodnie wcześniej pismo sugerowało, że polski rząd ma ciche porozumienie z Rosją
  • Postępująca schizofrenia i antypolska propaganda wylewająca się z pisma wpisują się doskonale w rosyjską narrację
  • Zobacz także: Bucza: Zdjęcia satelitarne obalają rosyjską narrację

Andrzej Duda zaatakowany przez Newsweek

Autorką okładkowego tekstu jest Renata Grochal. W reakcji na artykuł i obrazek szef Biura Polityki Międzynarodowej Jakub Kumoch odmówił rozmowy z gazetą.

Jeszcze dwa tygodnie temu Tomasz Lis przekonywał, że Polska i Rosja wspólnie planują rozbiór Ukrainy, co szybko podłapała rosyjska propaganda i Siergiej Ławrow. Tym razem red. nacz. gazety zdecydował się umieścić na okładce prezydenta USA Joe Bidena. Przywódca Stanów Zjednoczonych prowadzi za rękę nieproporcjonalnie mniejszego prezydenta Andrzeja Dudę Okładkowy tekst otrzymał wymowny tytuł “Nowy pan prezydenta”.

Przez sześć lat Andrzej Duda gorliwie wypełniał zadania postawione przez prezesa PiS. Dziś jest sterowany przez administrację Joe Bidena. Dla Kaczyńskiego to nawet wygodne.

– napisano pod zdjęciem okładkowym.

Sama autorka artykułu nie komentuje bulwersującej sprawy. Pod wpisami Grochal na Twitterze pojawiają się komentarze broniące skandalicznej okładki i zawartych w tekście tez.

Świetna okładka i tekst! Pokazuje służalczą postawę Dudy i nie rozumiem skąd to oburzenie. Chyba, że przywykliśmy już do prymitywnej i nienawistnej propagandy w goebbelsowskim stylu sióstr Kremlowskich. Że im wolno, a my musimy być tylko poprawni, że nam nie wolno pisać jak jest!

– pisze jedna z zachwyconych propagandą internautek.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Bucza

Bucza, zdjęcie satelitarne / fot. Twitter

  • Bucza zapisze się na ciemnych kartach współczesnej historii Rosji i Ukrainy
  • W mieście odkryto masowe groby i leżące na ulicach ciała cywilów zamordowanych przez wycofujące się oddziały Federacji Rosyjskiej
  • Moskwa przekonuje, że do zabójstwa cywilów w mieście doszło już po opuszczeniu miejscowości przez armię FR
  • Tezy lansowane przez Kreml nie odnajdują jednak potwierdzenia w rzeczywistości; zdjęcia satelitarne firmy Maxar udowadniają, że ciała cywilów leżały na ulicach od co najmniej 11 marca
  • Zobacz także: Donald Tusk: Orban buduje piątą kolumnę Putina w Europie

Bucza to robota Rosjan

Zdjęcia satelitarne przeczą lansowanej przez Rosję teorii, że do zabójstw cywilów w Buczy doszło już po opuszczeniu miejscowości przez jej wojska.

– podaje “New York Times”, powołując się na zdjęcia firmy Maxar.

Fotografie udostępnione przez Maxar dowodzą, że ciała cywilów na ulicach Buczy leżały co najmniej od 11 marca.

“New York Times” wskazuje, że 11 marca (w dniu wykonania zdjęć) na ulicy Jabłońskiej zalegało 11 kształtów przypominających ludzkie ciała. Zwłoki te odnaleziono 2 kwietnia i pokazano w pierwszych materiałach wideo dokumentujących rosyjską zbrodnię.

Przyczyny śmierci są niejasne. Niektóre ciała były obok tego co przypomina krater uderzeniowy. Inne były przy opuszczonych samochodach. Trzy z ciał leżały obok rowerów. Niektóre miały związane z tyłu ręce białym materiałem.

– wskazuje amerykański dziennik.

W obliczu doniesień o zbrodni, Moskwa zapowiedziała zwołanie specjalnej konferencji i nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Kreml wciąż utrzymuje, że rosyjscy żołnierze nie popełnili ludobójstwa w mieście.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Przemysław Czarnek

Lublin, 04.04.2022. Minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek (2P) i wojewoda lubelski Lech Sprawka (P) podczas uroczystości wręczenia dyplomów Stypendystom Prezesa Rady Ministrów oraz Stypendystom Ministra Edukacji i Nauki, 4 bm. w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie. Minister Czarnek jest z wizytą w woj. lubelskim. (mr) PAP/Wojtek Jargiło / fot. PAP/Wojtek Jargiło Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Przemysław Czarnek poinformował o danych dotyczących liczby ukraińskich uczniów zapisanych do szkół i placówek oświatowych w Polsce
  • Jak wskazuje minister, proces przyjęć ukraińskich dzieci do szkół uległ spowolnieniu
  • W pierwszych dniach wojny do polskiego systemu oświaty rejestrowane było nawet po kilkanaście tysięcy dzieci
  • Szef resortu edukacji zauważył, że wielu uczniów korzysta z możliwości nauki zdalnej w systemie ukraińskim
  • Zobacz także: Najnowszy sondaż: Tylko jedna partia zyskuje poparcie

Przemysław Czarnek przedstawia dane

Jak podaje Straż Graniczna, od 24 lutego do Polski wjechało prawie 2,5 miliona Ukraińców, w tym bardzo wiele dzieci. Duża część z nich została zarejestrowana w polskim systemie oświaty.

W tej chwili w całym systemie oświaty mamy 161 tys. ukraińskich dzieci w polskich szkołach. To znaczy, że proces się spowolnił. O ile w pierwszych dniach mieliśmy nawet po kilkanaście tysięcy przyjęć do polskiego systemu oświaty, to teraz mamy po kilka tysięcy, nawet mniej niż 5 tys. dziennie. I spodziewamy się, że tak będzie w najbliższych dniach.

– poinformował na poniedziałkowej konferencji prasowej prof. Przemysław Czarnek.

Szef resortu edukacji przypomniał, że w Polsce przebywa wiele ukraińskich dzieci korzystających z nauki zdalnej w systemie swojego kraju. Są to uczniowie, których rodzice nie podjęli decyzji co do przystąpienia do polskiego systemu edukacji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Elon Musk.

Elon Musk. / Fot. James Duncan Davidson CC BY-NC 3.0

  • Elon Musk zdecydował się na zakup 9,2 procent udziałów w firmie Twitter Inc.
  • Udział jest wyceniany na blisko 3 miliardy dolarów; biznesmen nie ujawnił jednak rzeczywistej ceny nabytku
  • Przed tygodniem Musk otwarcie sugerował, że Twitter nie przestrzega zasad wolności słowa
  • Miliarder przeprowadził sondę wśród użytkowników platformy; wynik potwierdził jego diagnozy
  • Aż 70 procent osób biorących udział w ankiecie stwierdziło, że Twitter nie respektuje wolności słowa
  • Musk wyjawił wcześniej, że rozważa budowę własnego serwisu społecznościowego
  • Zobacz także: Donald Tusk nie wytrzymał: Orban zgwałcił demokrację

Elon Musk kupuje udziały Twittera

Komentatorzy wskazują, że Musk postanowił przejąć udziały Twittera w celu naprawy skompromitowanego medium. Miliarder jest obserwowany przez ponad 80 milionów osób, a jego częste, idące na przekór mainstreamowej narracji wpisy cieszą się olbrzymią popularnością.

Po zakupie przez Muska 9,2 procent udziałów, akcje Twittera wzrosły o około 26%. Obserwatorzy twierdzą, że miliarder może być wyzwaniem dla nowego dyrektora generalnego firmy, Paraga Agrawala.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Benchmark

Warszawa, 02.04.2022. Uroczystości z okazji 25. rocznicy uchwalenia Konstytucji, odbywające się 2 bm. w Sejmie w Warszawie.

Warszawa, 02.04.2022. Uroczystości z okazji 25. rocznicy uchwalenia Konstytucji, odbywające się 2 bm. w Sejmie w Warszawie. / Fot. PAP/Tomasz Gzell Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Najnowszy sondaż pracowni IBRiS zapewnia zwycięstwo Prawu i Sprawiedliwości
  • Obóz rządzący pomimo zwycięstwa w rankingu poparcia, nie byłby w stanie objąć samodzielnych rządów z wynikiem 32,9 procent
  • Na drugim miejscu uplasowała się Platforma Obywatelska; na partię Tuska chce głosować 25,1 procent ankietowanych
  • Podium zamyka Polska 2050 Szymona Hołowni; partia odnotowała spadek poparcia o 2,1 punktu procentowego do poziomu 9 procent
  • Zobacz także: Donald Tusk nie wytrzymał: Orban zgwałcił demokrację

Najnowszy sondaż

Z najnowszego sondażu pracowni IBRiS dla “Rzeczpospolitej” wynika, że PiS wciąż utrzymuje prowadzenie w rankingu poparcia partii politycznych.

Obóz rządzący odnotował wzrost o 1,8 punktu procentowego i zyskał 32,9 procent poparcia. Z kolei Platforma Obywatelska traci 1,6 punktu procentowego i otrzymuje finalnie 25,1 procent głosów respondentów.

Na trzecim miejscu znalazła się Polska 2050 Szymona Hołowni (spadek o 2,1 punktu procentowego) z wynikiem 9 procent. Czwarte miejsce przypadło Lewicy (7,1 procent). Nieco dalej jest Konfederacja, która też traci i zdobywa ostatecznie 6,3 procent uznania badanych. Stawkę zamyka PSL z 5-procentowym poparciem.

Według “Rzeczpospolitej” czas wojny spowodował zauważalny wzrost mobilizacji społecznej i niewielki wzrost poparcia dla obozu władzy.

Mimo tego PiS nawet w koalicji z Konfederacją nie miałby szans na objęcie władzy, gdyby wybory odbywały się w minioną niedzielę.

– podaje we wtorek dziennik.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

rząd

Warszawa, 02.04.2022. Przewodnicz¹cy Platformy Obywatelskiej Donald Tusk (C) podczas oficjalnego otwarcia Konwencji Krajowej Nowoczesnej z goœcinnym udzia³em liderów partii Koalicji Obywatelskiej w Hotelu Sound Garden w Warszawie, 2 bm. (amb) PAP/Mateusz Marek / fot. PAP/Mateusz Marek Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Donald Tusk zabrał po raz kolejny głos na temat niedzielnych wyborów parlamentarnych na Węgrzech; szef PO gościł na antenie TVN24
  • Viktor Orban zwyciężył we wczorajszych wyborach parlamentarnych na Węgrzech
  • Z przeliczonych 99 procent głosów wynika, że koalicja Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej (KDNP) zdobyła 53,1 procent poparcia, co oznacza większość konstytucyjną
  • To czwarte z rzędu zwycięstwo szefa węgierskiego rządu, lecz pierwsze o takiej skali
  • Zjednoczona opozycja wspierana przez Donalda Tuska poniosła olbrzymią klęskę, zdobywając 35 procent poparcia
  • Orban może liczyć na 135 mandatów poselskich dla swojego ugrupowania, zjednoczony blok opozycji na 56, zaś prawicowe ugrupowanie Nasza Ojczyzna – na 7
  • Tusk nie ukrywa rozczarowania wynikiem Fideszu; polityk zarzucił premierowi Węgier “zgwałcenie demokracji”
  • Zobacz także: Donald Tusk nie wytrzymał: Orban zgwałcił demokrację

Donald Tusk o Orbanie i PiS

Należy oczekiwać od polskiego rządu, w tym od premiera Morawieckiego, żeby w tej dramatycznej sytuacji, gdzie jest agresja Rosji na Ukrainę i gdzie wojna jest tak blisko naszych granic, unikał hipokryzji, kłamstwa i nieznośnych dwuznaczności.

– mówił Tusk w poniedziałek wieczorem w TVN24.

Oczekiwałbym od premiera Morawieckiego, żeby wreszcie wytłumaczył, dlaczego każdego dnia tysiące wagonów z Białorusi, ze wschodniego kierunku przejeżdża polską granicę.

– dodał, sugerując, że Morawiecki, nawołując zachodnich partnerów do zaostrzenia sankcji wobec Rosji, sam musi być “wiarygodny”.

W ocenie Tuska, Viktor Orban jawnie “buduje piątą kolumnę Putina w Europie”:

Dzisiaj, w tej chwili rząd polski i PiS i prezes Kaczyński i premier Morawiecki muszą bardzo wyraźnie powiedzieć Polakom, Europie, Orbanowi. Dosyć sojuszu z tym politykiem, który de facto buduje piątą kolumnę Putina w Europie.

– oświadczył lider PO.

Przewodniczący Platformy jak zwykle wykorzystał okazję ku temu, by uderzyć w Prawo i Sprawiedliwość.

To, że właśnie dziś, w obliczu tragedii, rosyjskiej rzezi w Buczy na Ukrainie, politycy PiS-u znajdują tak łaskawe wytłumaczenia, takie miłe słowa na temat Orbana, który uznaje Zełenskiego za swojego przeciwnika i który odbiera od Putina pierwsze gratulacje, to wszystko powoduje, że patrzymy nie tylko z niesmakiem, ale patrzymy z narastającym niepokojem na tę podwójną, bardzo nieczytelną grę PiS-owskiego rządu.

– wskazywał Tusk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Węgry

Viktor Orban na spotkaniu z wyborcami / Fot. PAP/EPA/BENKO VIVIEN CHER / HUNGARIAN PRIME MINISTER OFFICE / HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Fidesz (w koalicji z Chrześcijańsko-Demokratyczą Partią Ludową) zdobył 54% głosów i 2/3 miejsc (135 mandatów) w liczącym 199 miejsc parlamencie. Jest to skutek nie tylko poparcia dla Orbana, ale i ordynacji większościowej. Zjednoczona opozycja zdobyła 34% (i 56 mandatów), a nacjonaliści z Naszej Ojczyzny 6,3% (7 mandatów). Frekwencja wyniosła prawie 79%.

Zobacz także: Przemysław Czarnek: Życzę Orbanowi refleksji [+WIDEO]

Węgrzy wybrali 199-osobowy parlament. 106 deputowanych jest wyłanianych w jednoosobowych okręgach wyborczych, zaś pozostałe mandaty są rozdzielane z list krajowych wśród partii, które uzyskają ponad 5 proc. głosów, zgodnie z systemem.

Rządząca dziś od 12 lat Węgrami partia Fidesz została powołana do życia 34 lata temu – 30 marca 1988 przez młodych węgierskich patriotów — studentów i intelektualistów. Nie da się ukryć, że polscy patrioci powinni od węgierskich patriotów nauczyć się konsekwencji w działaniu.

Wiedza o polityce innych krajów jest niezbędna, aby korzystać z doświadczeń innych narodów oraz unikać błędów zagranicy. Dlatego tak ciekawe dla Polski są doświadczenia Węgrów, partii Fidesz i Orbana — doskonale opisane w dwutomowej pracy „Węgierska droga do zwycięstwa” przez profesora Jerzego Roberta Nowaka.

Fidesz wyciągnął Węgry z ruiny

W 2010 roku władzę na Węgrzech Fidesz Orbana przejął w sytuacji gospodarczej ruiny będącej owocem poprzednich lewicowych i pseudoliberalnych rządów, realizujących dyrektywy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Węgry rządzone przez lewicę przeżarte były korupcją i zadłużeniem, a majątek narodowy został przez lewicę rozkradziony.

Fidesz w kolejnych latach swoich rządów: ograniczył zalew tandetnej popkultury z USA, rozwinął politykę historyczną, by zwalczać narzuconą przez lewicę pedagogikę wstydu, przywrócił poczucie dumy narodowej, przezwyciężył kompleks niższości u Węgrów, zdobył szacunek zagranicą konsekwentną obroną interesów Węgrów i rewolucyjnymi zmianami krajowej polityki — rządy Fideszu oznaczały odrodzenie gospodarcze Węgier.

Fidesz chronił węgierski handel

W 2013 Fidesz zakazał budowy nowych hipermarketów (zakaz ten usiłował obalić węgierski Trybunał Konstytucyjny), wprowadził przepisy mówiące o tym, że sklepy od dwóch lat wykazujące straty podlegają likwidacji (zagraniczne koncerny, by nie płacić podatków, wykazywały, że sklepy należące do ich sieci od lat osiągały tylko straty). Zakazano też supermarketom handlu w niedziele i święta (jak w Niemczech i Austrii), pobierania od producentów opłaty od ekspozycji towaru.

Celem Fideszu było doprowadzenie do tego, by zyski z handlu trafiały do Węgrów, a nie do zagranicznych korporacji. Podatek obrotowy wprowadzony przez Fidesz dla sieci handlowych wyniósł 0,5% do obrotów w wysokości 684 milionów forintów (9.303.084 złote polskie) i 1% powyżej tej kwoty. Małe sklepu z rocznym obrotem poniżej 6.840.000 forintów (92 tysiące złotych) nie płacą podatku wcale.

Uratował frankowiczów przed bankructwem

Reformy Fideszu uderzyły też w banki. Fidesz przewalutował na forinty wszystkie kredyty we frankach. Według nowych zasad można było spłacić kredyt od razu (zaciągając nowy na spłatę na dogodnych warunkach) po kursie sprzed podwyżki kursu albo spłacać regularnie kredyt według zmniejszonego kursu. Decyzja partii Orbana uratowała od bankructwa 500.000 węgierskich rodzin mających te same problemy, co polscy frankowicze. Banki, które nie chciały realizować nowych przepisów, karane były grzywnami. Pomimo buńczucznych zapowiedzi żaden bank nie zrezygnował z działalności na Węgrzech. Fidesz wprowadził też ustawę, która nakazywała bankom, które oszukiwały klientów, zwrot nienależnie pobranych opłat.

W 2010 roku Fidesz wprowadził dobrowolność przynależności do funduszy emerytalnych (nieobecnych w Europie Zachodniej, a narzuconych Europie Wschodniej przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Bank Światowy). Węgrzy zyskali możliwość decydowania czy ich pieniądze zostają w ich kieszeniach, czy trafią do prywatnych funduszy emerytalnych.

Przegonił MFW

Fidesz spłacił przed terminem wszelkie pożyczki z Międzynarodowego Funduszu Walutowego i zerwał wszelką współpracę z tą instytucją, bo MFW domagał się odebrania świadczeń najuboższym i rodzinom wielodzietnym, oraz bronił interesów zachodnich korporacji. Orban ogłosił, że Węgry nie będą korzystały z kredytów MFW i nie ugną się pod szantażem tej instytucji — z reguły pożyczki MFW i uleganie żądaniom tej instytucji doprowadzają kraje (ulegając dyktatowi) do ruiny finansowej. Finansjera znienawidziła Orbana, bo pokazał całemu światu, że można przeciwstawić się bankom i walczyć z neokolonializmem.

By usunąć prezesa banku narodowego, który utrzymywał wysokie stopy procentowe, czyli drogie kredyty dla węgierskich przedsiębiorców (co uniemożliwiało rozwój gospodarczy) Orban wprowadził nowych ludzi do rady polityki pieniężnej i zmniejszył pensje prezesa o 75%.

Ograniczył biurokracje

W sytuacji, gdy 30% Węgrów żyło w biedzie, Fidesz ograniczył biurokracje (pracę straciło 30.000 urzędników) i zarobki w sektorze państwowym. Odprawy dotychczasowych prezesów firm państwowych objęte zostały 98% podatkiem. Wprowadzono górną wysokość zarobków w sektorze państwowym na poziomie 29.000 złotych. Wprowadzono limit etatów administracyjnych w zakładach sektora państwowego, zakaz premii i nagród w ministerstwach. Zamrożono wydatki urzędów na samochody służbowe i wyposażenie biur. Zlikwidowano 20 z 40 centralnych urzędów, ograniczono liczbę ministerstw z 16 do 8, wprowadzono limit ilości wiceministrów. Zmniejszono liczbę posłów o połowę, znacznie zmniejszono liczbę radnych (np. radę Budapesztu z 66 na 35). Zaostrzono przepisy w sprawie zadłużania samorządów (kredyty tylko za zgodą władz państwowych) i ograniczono ich wydatki. Fidesz systematycznie likwiduje też wszelkie niepotrzebne wydatki i redukuje biurokracje.

Partia Orbana ministrom i sekretarzom stanu skróciła urlopy z 40 do 20 dni, zmniejszyła pensje o 15%, zamroziła pensje i nagrody do czasu ograniczenia deficytu budżetowego. Zamrożono dotacje dla partii. Ograniczono też liczbę wypłacanych emerytur i zlikwidowano wcześniejsze emerytury dla wojska, policji i straży pożarnej.

Fidesz skrócił okres załatwiania przez urząd sprawy, obniżył o 25% koszty opłat administracyjnych dla obywateli. Zlikwidował obowiązkową księgowość dla przedsiębiorstw z obrotem poniżej 200 milionów forintów (2,72 miliona złotych). Dzięki temu 17.000 węgierskich małych i średnich przedsiębiorstw zostało zwolnionych z obowiązkowej księgowości.

Uniemożliwił globalnym koncernom pasożytowanie na Węgrach

Fidesz wprowadził podatek obrotowy od banków, koncernów, korporacji, supermarketów, firm leasingowych i ubezpieczeniowych, rynków finansowych, energetyki, telekomunikacji. Podatek od korporacji wyniósł 50% zysku, który nie został przeznaczony na inwestycje, podatek obrotowy wyniósł od 2,5% do 6,7%, podatek transakcyjny od 0,2% do 0,3% od wycofanej z Węgier sumy pieniędzy. Opodatkowanie doprowadziło finansjerę do wściekłości. Nie tylko z powodu strat (przez 20 lat hipermarkety nie płaciły podatków na Węgrzech), ale także dlatego, że Węgry inaczej niż kraje zachodu, koszty kryzysu przerzuciły na barki banków i korporacji, a nie obywateli.

Na Węgrzech Fidesz wprowadził uproszczony system podatkowy. Wprowadzono jedną stawkę PIT wynoszącą 16% (mniejszą od dwu dotychczasowych progresywnych stawek 17% i 32%). CIT dla małych i średnich przedsiębiorstw zmniejszono z 19% do 10%, o ile przychody nie są większe niż 300 milionów forintów (4,08 miliona złotych). Skutkiem obniżenia podatków był na Węgrzech wzrost dochodów budżetowych i ograniczenie zakresu biedy.

Obniżył podatki

„Mikro przedsiębiorcy i dochodach nieprzekraczających rocznie 6 milionów forintów (83.000 złotych) mogą zamiast obecnych obciążeń (podatku od osób prawnych, fizycznych, i różnych składek) wybrać opłacenie jednego podatku w wysokości 50.000 forintów (680 złotych) w przypadku przedsiębiorcy prowadzącego firmę, lub 25.000 forintów (340 złotych), jeśli jest to jego praca dodatkowa. Firmy zatrudniające nie więcej niż 25 pracowników zapłacą 16% podatek zamiast wszystkich dotychczasowych podatków dochodowych i składek ubezpieczeniowych nakładanych na wynagrodzenia. Podstawę opodatkowania będzie stanowił dochód powiększony o sumę kosztów wynagrodzenia pracowników”.

Partia Orbana obniżyła koszty ubezpieczenia społecznego dla pracowników „poniżej 25 i powyżej 55” roku życia oraz dla pracowników niewykwalifikowanych. By aktywizować zawodowo trwale bezrobotnych, matki po urlopach macierzyńskich, przez pierwsze dwa lata ich pracy nie pobiera się składek, a w trzecim roku składki opłacane są tylko w 50%. Należy też pamiętać, że na Węgrzech emerytury i renty nie są opodatkowane.

Fidesz wprowadził podatek od transakcji finansowych, na rynku obligacji w wysokości 0,1%, z innych instrumentów w wysokości 0,01%. Niezwykle korzystną zmianą dla węgierskich przedsiębiorców jest wprowadzenie zasady opłaty VAT dopiero po otrzymaniu pieniędzy za sprzedany towar. Rząd udziela też pożyczek oprocentowanych 2,5% rocznie (dotychczas średnio odsetki od kredytów wynosiły 10% rocznie).

Fidesz zapewnił ulgi podatkowe rodzinom z dziećmi (wraz z ilością dzieci rosną ulgi podatkowe, trójką dzieci realnie zwalnia z płacenia podatków). Zasiłek na urlopie wychowawczym wyniósł 70% dotychczasowej pensji. Zasiłki odbierano rodzicom dzieci, które wagarowały więcej niż 50% godzin zajęć lekcyjnych (co ewidentnie uderzyło w cyganów). Zaprzestano pobierać składek ubezpieczeniowych od matek wracających z urlopów macierzyńskich. Taka polityka pro rodzinna doprowadziła do wzrostu dzietności.

Obniżył ceny usług komunalnych

W 2013 roku Fidesz o 25% zmniejszył koszty usług komunalnych. Wcześniej zachodnie koncerny, które od państwa węgierskiego za grosze przejęły monopolistyczne przedsiębiorstwa komunalne, narzucały gigantyczne ceny niemające nic wspólnego z realnymi kosztami usług. Dzięki Fideszowi spadły ceny elektryczności, gazu, ogrzewania, wody, kanalizacji, wywozu szamba, czyszczenia kominów. Kolejny raz interesów globalnych korporacji broniła Unia Europejska.

By ograniczyć emigracje absolwentów, absolwenci studiów bezpłatnych są zobowiązani do pracy w kraju po ukończeniu studiów przez okres dwa razy większy niż czas studiów, albo muszą zwrócić koszty studiów. By zachować suwerenną politykę monetarną, Fidesz nie wprowadził euro. Zakazano prowadzenia kampanii wyborczych w mediach prywatnych. Nakazano sprawdzić oszczędności z banków w rajach podatkowych do kraju i obłożono je 10% podatkiem, a pieniądze na zagranicznych kontach obciążono podatkiem 35%.

Zablokował wykup ziemi przez cudzoziemców

Fidesz zablokował wykup ziemi przez cudzoziemców spoza Unii Europejskiej, ograniczył sprzedaż ziemi obywatelom UE (muszą mieć wykształcenie rolnicze lub prowadzić działalność rolniczą), przyznał władzom prawo pierwokupu ziemi, lokalnym komitetom rolniczym dał prawo weta w kwestii sprzedaży ziemi cudzoziemcom, wprowadził wymóg sprzedaży ziemi na formularzach oficjalnych, by nie było nielegalnych transakcji.

Nowa konstytucja Węgier wprowadzona przez Fidesz zawiera zakaz sprzedaży żywności, nasion i sadzonek genetycznie modyfikowanych, oraz wwozu do Węgier odpadów. USA reprezentując interesy producentów GMO, usiłowała nie dopuścić do takich uregulowań prawnych na Węgrzech. Rząd Węgier w czasie kampanii społecznych stara się zniechęcać Węgrów do kupowania żywności z zagranicy. Fidesz umożliwił rolnikom bezpośrednią sprzedaż produktów rolnych.

Nie pozwala USA na pasożytowanie na Węgrach

Węgry są też przeciwne narzucanej przez USA umowie TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership — Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji). TTIP zakłada, że interesy międzynarodowych korporacji są ważniejsze od woli suwerennych narodów. Wszelkie spory między narodowymi państwami a międzynarodowymi korporacjami ma rozstrzygać trybunał arbitrażowy, do którego prawo skargi mają tylko międzynarodowe korporacje. Międzynarodowe korporacje na podstawie swoich skarg mają od państw narodowych otrzymywać gigantyczne odszkodowania za takie działania państwa jak: podwyższanie podatków, wprowadzanie cen maksymalnych na usługi komunalne (w tym dostarczanie gazu, wody, prądu), podwyższanie płac minimalnych, zaostrzanie przepisów ochrony środowiska, walkę z nikotynizmem, zerwanie umów z międzynarodowymi koncernami z powodu łamania przez koncern lokalnego prawa. TTIP nie ma nic wspólnego z wolnym rynkiem, „preferuje wielkie konsorcja kosztem średnich i drobnych przedsiębiorstw”, wymusza brak troski o środowisko naturalne, i uniemożliwia wszelkie konieczne reformy w kraju.

W dziedzinie ochrony zdrowia Fidesz tak rozbudował sieć karetek pogotowia, by mogły dojechać do potrzebującego w czasie krótszym niż 15 minut, podwyższył płace 3/4 pracowników ochrony zdrowia by nie emigrowali oni z Węgier, wsparł produkcję leków na Węgrzech, wprowadził zasadę, że właścicielem apteki może być tylko farmaceuta w niej pracujący.

Nowe dochody budżet znaleziono w podatku od dochodu z reklam, większym dla mediów należących do zagranicznych koncernów (celem była madziaryzacja mediów), 25% podatku od dystrybucji pornografii, koncesjach od gier hazardowych (tak wysokich, że cały sektor przeszedł w ręce państwa), podatków od śmieciowego jedzenia (który nie dotyczy jednak tradycyjnych węgierskich przekąsek). Fidesz zmniejszył ilość sklepów z nikotyną z 40.000 do 7.000. Nikotyny nie można już kupić w sklepach spożywczych, stacjach benzynowych, kioskach z prasą.

Orban nie jest egocentrykiem

Ogromną zaletą Wiktora Orbana jest to to, że nie jest egocentryczny, zawsze chętnie korzysta z kapitału intelektualnego swoich współpracowników. Zaletami Wiktora Orbana jest też jego świetna znajomość angielskiego, docenianie roli mediów, znajomość mentalności zachodu, dyplomacja, doskonała umiejętność nawiązywania relacji ze studentami.

Tajemnica sukcesu Fideszu tkwi w tym, że Wiktor Orban zbudował szerokie porozumienie środowisk patriotycznych, nie zwalczał innych ugrupowań patriotycznych, tylko z nimi współpracował. Celem ataków Fideszu była tylko lewica. Taka otwarta polityka nie dopuściła do rozłamów w Fideszu.

Fidesz po raz pierwszy rządził na Węgrzech od 1998 do 2002 roku. W czasie swoich pierwszych czterech lat rządów Fidesz zablokował wyprzedaż majątku narodowego, usunął z zarządzania gospodarką niekompetentnych postkomunistów, wspierał dotacjami węgierskich przedsiębiorców, Pro węgierska polityka Fideszu wzbudziła niechęć Unii Europejskiej, doprowadziła do spadku zadłużenia i inflacji, wzrostu Produktu Krajowego Brutto. Pierwszy rząd Fideszu zniósł opłaty za studia, wprowadził wsparcie socjalne dla studentów, i ulgi rodzinne. Fidesz promował patriotyzm i rozwijał dobre relacje z kościołami, zdecydował o integracji Węgier z NATO i powołał do życia muzeum terroru komunistycznego.

Fidesz uczy się na swoich błędach

Błędem pierwszej kadencji Orbana było unikanie konfrontacji z opozycją lewicową, choć ta prowadziła kampanię nienawiści wobec rządu. Drugim poważnym błędem pierwszego rządu Fideszu było to, że Fidesz był mało kadrową partią i był zamknięty na inne środowiska (podobny błąd popełniają dziś partie patriotyczne w Polsce). Postkomunistyczna opozycja miała szerokie zaplecze kadrowe i mnóstwo kasy ze skradzionego w czasie transformacji majątku narodowego.

W 2002 roku Fidesz pomimo zwycięstwa w wyborach (zdobył 48,7% głosów i 188 mandatów) stracił władzę na rzecz postkomunistów i pseudoliberałów (postkomuniści zdobyli 178 a pseudo liberałowie 20 mandatów). Lewicowe rządy szybko doprowadziły kraj do ruiny.

By odebrać władzę lewicy, Wiktor Orban rozpoczął integracje środowisk patriotycznych. Wiele czasu poświęcił na podróże po kraju, by integrować środowiska patriotyczne nawet w najmniejszych miejscowościach. Tworzył ponadpartyjne środowiska patriotyczne zakorzenione w lokalnych społecznościach — jest ich dzisiaj 12.000 na 19 milionów Węgrów. Dzięki otwartości Orbana Fidesz liczy dziś ponad 40.000 działaczy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com