Putin - Biden

Putin - Biden / Fot. Wikimedia Commons

Imperialne wizje Putina

Neurotyczny Putin przypomina mi w nieco innej skali lokalną kalifornijską historię Sary Winchester, wdowy dziedzica fortuny Olivera Winchestera. Ta niepokaźna kobieta po stracie męża i dziecka przeniosła się do Kalifornii, aby rozpocząć nigdy niekończącą się budowę i rozbudowę domu. Dziś popularnej atrakcji turystycznej zwanej “Winchester Mystery House” mieszczący się w San Jose, na południu od San Francisco. Sara nie mogąc zaznać spokoju wpadła w obłęd rozbudowania domu wierząc, że w ten sposób uniknie zemsty duchów ofiar zastrzelonych ze słynnej broni Winchester. A rozbudowywała swój ogromny dom w sposób maniakalny, np. projektując schody prowadzące do sufitu, do ścian, czy ślepe drzwi i okna i inne zaskakujące architektoniczne pomysły mające zmylić prześladujące ją duchy.

Jednym z takich „złych” duchów Putina jest wpajający mu wizję wielkiej Rosji imperialny nadworny ideolog Aleksander Dugin. To on widzi w Putinie Iwana Groźnego, Piotra I-go (a może nawet Katarzynę?), czy Stalina, czarując go smażonymi na imperialnej patelni koncepcjami Rosji okraszonej prawosławiem i panslawizmem od Władywostoku do Lizbony. Ostatnim tego typu „wizjonerem” pragnącym zbudować podobne imperium obejmujące eurazję, którego naród również zasługiwał na wielką rolę w historii i geografii był nieboszczyk Adolf Hitler. Jemu również wydawało się to możliwe po łatwym przejęciu Austrii i Czechosłowacji, a sprzymierzając się ze Stalinem miał nadzieje na uniknięcie wielkiej wojny, na wojnę lokalną z Polską. Jednak w 1939 r. samotnie walcząca z Niemcami Polska otrzymała od Sowieckiej Rosji nóż w plecy, natomiast w 2022 r. walcząca Ukraina otrzymuje rosnącą pomoc militarną, humanitarną i finansową.

Za zbrodnie odpowiada agresor

Kiedy rozpoczyna się wojna, jej plany ze sztabów generalnych przejmowane są przez boga wojny i walczące strony wtedy znajdują się na jego łasce i niełasce. Dlatego dziś za zbrodnie popełniane podczas tej wojny na Ukrainie odpowiada inicjator agresji, czyli Putin. Czytałem opracowanie, którego autor sugeruje, że rosyjska inwazja logistycznie i militarnie została dobrze przygotowana od południa i wschodu, jednak w ostatniej chwili prawdopodobnie Putin wielkopańsko zaproponował uderzenie z północy również na Kijów. Stąd pewien chaos i niezbyt dopracowane plany logistyczne i taktyczne na tym kierunku działań. Przypomina to interwencję Hitlera i szkodliwy przestój oraz odjęcie sił z grupy armii „Środek” z kierunku na Moskwę i dodanie ich na kierunki Kaukaz i Leningrad.

Często zaskakuje mnie u ludzi bardzo popularne myślenie „zero-jedynkowe”. Drażnią mnie czasem moi amerykańscy rozmówcy, kiedy sugerują, że jeśli Polacy nie „lubili” komunistycznej Rosji, to w takim razie lubili III Rzeszę Hitlera. Muszę im tłumaczyć, że świat jest o wiele bardziej skomplikowany, bywają przypadki, że nie ma dobrego wyjścia i alternatywą dla jednego zła jest drugie zło, albo trudny wybór trzeciej drogi. Swoją drogą to kiedy Rosja Sowiecka zdradziła ideę światowej rewolucji, zachodni kapitał pomógł Hitlerowi odbudować ekonomicznie Niemcy, które miały być przeciwwagą dla komunizmu w jednym kraju, Rosji Sowieckiej. Przypomina to w nieco odwróconym układzie ekonomiczną pomoc Rosji przez dzisiejsze Niemcy tyle, że owocem tej współpracy niemiecko rosyjskiej tym razem nie jest tylko rozbiór Polski, ale stworzenie EuroAzjatyckiego imperium od Władywostoku do Lizbony.

Fałszywa nadzieja konserwatystów

Jak wiemy, często punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jeśli ktoś siedzi po uszy w oparach putinowskiej propagandy to rozumuje, że Putin tylko się broni i jest bezlitośnie atakowany przez NWO, przez globalistyczną opcję Klausa Schwaba, Rockefellerów i Sorosa, którzy na Ukrainie urządzili sobie zasobny grajdołek, zbliżając się do Rosji jak ongiś niesławny kornik drukarz do Puszczy Białowieskiej.

W Partii Republikańskiej w USA istnieje skrzydło sympatyzujące z „ostatnim konserwatywnym, chrześcijańskim bastionem” w EurAzji, czyli z Rosją Putina. Należą do niego przywiązani do konstytucyjnych wolności republikańscy konserwatyści zaniepokojeni radykalnymi zmianami w edukacji, propagandzie medialnej i kulturze masowej bezpardonowo narzucanymi społeczeństwu przez globalistyczną ultralewicę. W tej koalicji obronnej są i po części chrześcijanie, których duchowym liderem jest oczywiście nie lewicowy papież Franciszek, ale konserwatywny arcybiskup Vigano.

Wiemy, że architekci NWO spenetrowali i zaprogramowali wielu liderów państw, którzy biorą teraz czynny udział w przygotowaniu warunków do Wielkiego Resetu. Do nich można zaliczyć m.in. premiera Kanady Trudeau, prezydenta USA Bidena, prezydenta Francji Macrona i większość przywódców państw UE.

Konserwatyści amerykańscy dla których święte są prawa i wolności jednostki jednocześnie sympatyzują z Putinem, któremu bardzo daleko do tolerowania tychże wartości niemożliwych przecież do zastosowania w systemie dyktatorskim. Więc gdybym nie był Polakiem to mógłbym sobie pewnie pozwolić na podobną naiwność moich amerykańskich kolegów. Dla Polaków dyktatorski system Putina nie jest jakąś tajemnicą, wiemy jakie „wartości” mu przyświecają i do jakich celów on dąży.

Wojna o Polskę

Polska u boku silnej głodnej imperialnej pozycji Rosji opartej na niemieckim głodzie surowcowym i niemieckiej technologii, nie ma szans na istnienie. Dlatego dzisiejsza wojna na Ukrainie pośrednio toczona jest i w imieniu bezpiecznej Polski, dlatego Polacy dobrze znając potworności wojny tak ofiarnie pomagają ukraińskim uchodźcom. Choć boli nas, że prezydent Żeleński, podobnie jak jego poprzednicy, nie przeprosił Polaków za okrucieństwa wobec Narodu Polskiego w czasie II wojny światowej i dalej Ukraina blokuje ekshumację zamordowanych Polaków na Wołyniu i w jego okolicach.

Ukraińcy dziś wykazują się odwagą na polu walki z rosyjską agresją. Oczekujemy, że z podobną odwagą niedługo będą w stanie spojrzeć na rzeź wołyńską i poprosić Naród Polski o przebaczenie za szalone decyzje ówczesnych ukraińskich liderów.

W pewnym sensie oglądamy kolejną wojnę zastępczą między Rosją, a USA, tym razem na terytorium Ukrainy. Aby nie przedłużać dodam jedynie, że wojna na Ukrainie służy politykom na całym świecie do przykrycia własnych przekrętów, problemów i nadużyć. W USA skorumpowany prezydent Biden (vide choćby laptop Huntera) za rosnącą szybko inflację, gwałtownie rosnące zadłużenie, rosnące ceny benzyny, ceny artykułów żywnościowych, wini oczywiście Putina…

Nie śpi też licho wśród architektów NWO, dla których każdy większy kryzys, pandemia, czy wojna jest okazją do ograniczenia naszych praw obywatelskich, zubożenia nas i pchnięcia nas w kierunku cyfrowego totalitaryzmu…

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Mina wybuchłą pod kołami traktoru

Zaminowane pole pod Czernihowem / Fot. Twitter

  • W obwodzie czernihowskim 42-letni rolnik przy pomocy traktora wywoził śmieci.
  • Niestety w drodze powrotnej, skrócił dystans jadąc przez pole, które było zaminowane.
  • Mężczyzna zginął na miejscu, a saperzy zneutralizowali dwie inne miny leżące w pobliżu.
  • Zobacz także: Ukraina: Potężny wybuch na lotnisku pod Chersoniem [+WIDEO]

42–letni mieszkaniec obwodu wywoził śmieci przy pomocy traktora. Wracając przez pole do wsi, w której mieszkał, wjechał na minę przeciwczołgową. Zginął na miejscu 

– poinformowała policja.

Podczas oględzin terenu pirotechnicy odnaleźli i zneutralizowali inną minę. Wieś, w której podłożono obie miny, znajduje się w południowo–zachodniej części obwodu czernihowskiego, tuż obok granicy administracyjnej obwodu kijowskiego.

Wojska rosyjskie wkroczyły na teren graniczącego z Rosją obwodu czernihowskiego w pierwszych dniach rozpoczętej 24 lutego inwazji. Ostatnie oddziały okupanta opuściły ten region na początku kwietnia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvp.info, facebook.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew postraszył ostatnio bronią atomową po tym jak Finlandia i Szwecja są bliskie wstąpienia do Sojuszu Północnoatlantyckiego.
  • Stwierdził, że jak oba te kraje wstąpią do NATO zostanie zachwiany status bezpieczeństwa na Bałtyku.
  • Z kolei litewski minister obrony Arvydas Anusauskas przypomniał, że broń jądrowa już jest obecna w Kaliningradzie.
  • Zobacz także: Donald Trump wprost o sytuacji na Ukrainie: To ludobójstwo

Arvydas Anusauskas w rozmowie z litewską agencją BNS przypomniał, że broń jądrową w rosyjskim Kaliningradzie nad Morzem Bałtyckim rozmieszczono jeszcze przed wojną na Ukrainie.

Obecne rosyjskie groźby wyglądają dość dziwnie, gdy wiemy, że nawet w dzisiejszej sytuacji trzymają broń 100 km od granicy z Litwą

– zaznaczył litewski minister obrony Arvydas Anusauskas.

Jak zaznaczył, broń jądrowa zawsze była przechowywana w Kaliningradzie, a społeczność międzynarodowa, kraje regionu, doskonale o tym wiedzą. Przyznał, że Moskwa wykorzystuje ten fakt, by grozić sąsiadom.

Premier Litwy Ingrida Simonyte powiedziała w czwartek, że rosyjska groźba zwiększenia obecności wojsk, w tym jądrowych, w regionie Bałtyku nie jest niczym nowym.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Miedwiediew postraszył umieszczeniem broni atomowej na Bałtyku

W czwartek we wpisie na Telegramie jeden z najbliższych sojuszników Władimira Putina, były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew ostrzegł NATO, że jeśli Szwecja i Finlandia dołączą do sojuszu wojskowego, to Rosja będzie musiała wzmocnić swoją obronę w regionie, w tym poprzez rozmieszczenie broni jądrowej.

Nie będzie można już mówić o jakimkolwiek statusie wolnym od broni jądrowej dla Bałtyku – równowaga musi zostać przywrócona

– stwierdził Dmitrij Miedwiediew.

Według Miedwiediewa szwedzkie i fińskie społeczeństwo jest podzielone, jeśli chodzi o sprawę przystąpienia do NATO.

Nikt rozsądny nie chce podwyżek cen i podatków, wzrostu napięcia na granicach, Iskanderów, okrętów hipersonicznych i atomowych dosłownie na wyciągnięcie ręki od własnego domu. Miejmy nadzieję, że mimo wszystko zwycięży rozsądek naszych sąsiadów

– napisał na Telegramie były prezydent Rosji.

tvp.info

Piłka Liga Mistrzów

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikipedia

Ćwierćfinały w Lidze Mistrzów już za nami. Przed rozpoczęciem meczów było wiadome tylko to, że żaden z zespołów nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. We wtorkowych meczach zmierzyli się: Bayern Monachium – Villareal oraz Real Madryt – Chelsea. W środowych: Atletico Madryt – Manchester City oraz Liverpool – Benfica.

Zobacz także: Polska gospodarzem siatkarskich mistrzostw świata 2022

Bayern Monachium – Villareal 1:1 (0:1)

Drużyna Roberta Lewandowskiego miała przejść gładko przez ten mecz… No właśnie miała, lecz gracze “Żółtej Łodzi Podwodnej” robili wszystko by było zupełnie inaczej. Gospodarze od początku rzucili się do ataku, jednak drużyna prowadzona przez Unaia Emery’ego była wręcz nieugięta. Tym samym jedynym akcentem pierwszej połowy była żółta kartka, którą otrzymał Lewandowski.

Druga połowa to kolejna część ofensywy drużyny Nagelsmanna, która dopiero w 52′ przyniosła efekty, bowiem do siatki trafił nie kto inny jak Robert Lewandowski. W graczach Bayernu ponownie pojawiła się nadzieja, że ten beznadziejny mecz można wyciągnąć jeszcze na swoją korzyść.

Minuty jednak mijały a na tablicy wyników widniało ciągle 1:0. Gdy już wszyscy przygotowywali taktykę na ewentualną dogrywkę, do akcji wkroczyli goście a konkretniej Gerard Moreno, który genialnie obsłużył Chukwueze. Alianz Arena momentalnie ucichła a w sektorze zajmowanym przez kibiców gości wybuchła euforia. Sędzia doliczył do podstawowego czasu trzy minuty jednak nic to nie dało i Villareal sensacyjnie wyeliminował wielki Bayern.

Real Madryt – Chelsea 2:3 (3:1)

Można było mówić, że ten mecz był tylko formalnością dla drużyny Ancelottiego, jednak szybko zdobyta bramka przez młodego Mounta sprawiła, że Królewscy musieli mieć się na baczności. Tego dnia gra Realu nie wyglądała najlepiej i nawet świetnie dysponowany Benzema nie był w stanie pociągnąć zespołu.

Druga połowa rozpoczęła się koncertem ekipy Thomasa Tuchela i szybko zdobytą bramką przez Rudigera. Chwilę później świat dla Królewskich się zawalił, bowiem Marcos Alonso wpakował piłkę do bramki i było już 0:3. Jednak do akcji wkroczył sędzia główny, czyli Szymon Marciniak, który przy pomocy polskich sędziów na VAR-ze nie uznał bramki, ponieważ przed oddaniem strzału obrońca Chelsea musnął piłkę ręką.

To jednak nie powstrzymało ekipy Tuchela i 10 minut później Werner strzelił. Real był na kolanach, jednak z pomocą przyszedł Modrić, który dograł idealną piłkę na nogę Rodrygo a ten strzelił na 1:3. Już ten wynik dawał upragnioną dogrywkę.

Na początku dodatkowych 30 minut dał o sobie znać Benzema, który udowodnił, że jego celem jest złota piłka. Główką strzelił gola na 2:3 po wrzutce Viniciusa. Santiago Bernabeu eksplodowało z radości.

Chelsea próbowało jeszcze wrócić na właściwe tory i strzelić tak bardzo upragnionego gola, jednak Real mimo nienajlepszej gry zdołał dociągnąć wynik do końca.

Atletico Madryt – Manchester City

Starcie dwóch geniuszy i potężnych strategów. Na przeciw siebie stanęli Pep Guardiola i Diego Simeone. Obaj podeszli dość zachowawczo do tego spotkania, bowiem drużyny badały się przez większość pierwszej połowy. Pierwsze trzy kwadranse należały jednak do ekipy gości. Atletico próbowało swoich sił, lecz nie było się w stanie przebić przez solidnie funkcjonującą defensywę City.

Simeone musiał wstrząsnąć szatnią w przerwie, ponieważ w drugiej odsłonie widzieliśmy zupełnie inne Atletico. Gospodarze ruszyli z ofensywą i przejęli inicjatywę w meczu. Stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji jednak albo brakło im szczęścia albo bramkarz City Ederson był dobrze ustawiony i zatrzymywał piłce drogę do bramki.

Pod koniec meczu gracz Atletico Felipe w bardzo brzydki sposób potraktował Fodena, co doprowadziło do nieprzyjemnej awantury pomiędzy zawodnikami obu drużyn. Tym samym sędzia doliczył 9 minut do regulaminowego czasu gry a mecz zakończył po ponad 12 minutach. W ostatnich sekundach zawodnicy Atletico mieli jeszcze szanse żeby zdobyć upragnionego gola, jednak strzał w środek bramki dobrze obronił Ederson. Podczas meczu sędzia rozdał aż 10 żółtych kartek z dwie dla zawodnika Felipe, który opuścił boisko przed końcem meczu.

Liverpool – Benfica

Drużyna Benfici przyjechała na Anfield by pokazać się z jak najlepszej strony i z całą pewnością ten mecz był przeciwieństwem poprzedniego starcia. Choć strzelanie rozpoczęła ekipa Jurgena Kloppa, gracze gości się nie poddali pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1.

W drugiej połowie gospodarzy uspokoił Roberto Firmino, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. To nie zniechęciło Benfici i już dziesięć minut później otrzymaliśmy odpowiedź z ich strony. Roman Yaremchuk oraz Darwin Nunez i było 3:3. Takim wynikiem zakończyło się to spotkanie, jednak kibice obu drużyn na pewno z przyjemnością będą wracać do tego dwumeczu. Dużo emocji, akcji i bramek, czyli to co kibice lubią najbardziej.

Już za dwa tygodnie czekają nas mecze półfinałowe, które zapowiadają się bardzo ciekawie.

  • 26 kwietnia Manchester City – Real Madryt (rewanż 4 maja)
  • 27 kwietnia Liverpool – Villareal (rewanż 3 maja)

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Władimir Putin.

Władimir Putin. / Fot. PAP/EPA/ANDREY GORSHKOV / KREMLIN POOL/SPUTNIK. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Ratunek dla ekipy Putina

Te cele mają z jednej strony uratować ekipę Putina poprzez przekonanie rosyjskiej opinii publicznej o sukcesie tej agresji, a z drugiej strony mają wyłączyć Ukrainę z podmiotowego udziału w europejskim systemie bezpieczeństwa. Destrukcja państwa ukraińskiego ma bowiem w przyszłości, gdy Stany Zjednoczone wycofają się militarnie z Europy z powodu rywalizacji z Chinami i gdy armia rosyjska odbuduje swój militarny potencjał, ułatwić jego podporządkowanie Moskwie. To dziś jest główny cel Moskwy wobec faktycznej porażki podporządkowania sobie całego państwa ukraińskiego.

Zobacz także: Kartka z kalendarza: 88 lat temu powstał Obóz Narodowo-Radykalny

Nie znaczy to, że Moskwa zrezygnowała z podporządkowania Ukrainy, ani też z idei odbudowy mocarstwowej pozycji  w Europie Środkowo-Wschodniej, czy w dalszej perspektywie w całej Europie. Temu celowi ma służyć przede wszystkim odłożenie w czasie realizacji imperialnych celów i dostosowanie tempa ich realizacji zarówno do dynamiki procesów wycofywania się militarnego Waszyngtonu z Europy, rozkładu moralno-politycznego zachodniej Europy, jak też odbudowy potencjału militarnego zdolnego do bardziej skutecznych działań militarnych. W rosyjskiej perspektywie, przekreślenie skutków geopolitycznych upadku Związku Sowieckiego jest nadal zasadniczym celem strategicznym państwa rosyjskiego i w tym zakresie Rosja, nawet po zawarciu rozejmu czy pokoju z Ukrainą będzie zagrożeniem dla Europy, a przede wszystkim dla Polski. Narastanie rywalizacji chińsko-amerykańskiej wymusi koncentrację militarną USA na Zachodnim Pacyfiku i Azji, a procesy destrukcji cywilizacyjnej Zachodu jeszcze bardziej osłabia jego zdolność do przeciwstawienia się rosyjskiej ekspansji.  To są procesy, które w dłuższej perspektywie są korzystne dla imperializmu rosyjskiego.

Przyszłe możliwości militarne Rosji

Drugim czynnikiem, który ma przyczynić się do odbudowy rosyjskiej dominacji w Europie, a przynajmniej w naszej części kontynentu jest odbudowa armii. Wojna z Ukrainą jest niewątpliwie wielką kompromitacją  tej „drugiej najsilniejszej armii świata”. Dotychczasowe jej reformy, jak też i obowiązująca doktryna wojenna okazały się niewypałem w starciu ze słabym państwem ukraińskim. Nie mniej lekceważenie rosyjskich możliwości militarnych  byłby dużym błędem. Rosyjskie społeczeństwo jest społeczeństwem zmilitaryzowanym i skłonnym do poświęceń w imię odbudowy swojej mocarstwowej pozycji. Rosja ma też nowoczesny przemysł wojskowy i nowoczesne wojskowe ośrodki badawcze pracujące nad najnowocześniejszymi typami broni. Potencjalnie jest w stanie wystawić bardzo silną i zdolną do skutecznej agresji, armię. Wymaga to czasu, determinacji i środków materialnych. I tylko jest kwestią czasu, gdy po odbudowie swojej armii znowu zagrozi pokojowi w naszej części kontynentu.

Otóż przyszłe możliwości militarne Rosji zależą od ich możliwości finansowych. To jest ta dziecina, na którą mają wpływ państwa zachodu. Zakres bowiem sankcji gospodarczych może pozbawić Rosję podstaw materialnych do odbudowy armii i ponownego wywołania wojny.  Sankcje dziurawe z jakimi mamy dziś do czynienia tylko częściowo uderzają w możliwości militarne Rosji. Pozbawiają je dostępu do najnowszych technologii, co ma swoje konsekwencje dla stanu gospodarki, ale w zakresie przemysłu wojskowego, Rosja dysponuje najnowocześniejszymi technologiami. Natomiast paradoksalnie sankcje powodują także wzrost cen surowców, zwłaszcza surowców energetycznych. Według prognoz Bloomberg Economics, Rosja zarobi w tym roku na eksporcie energii 321 miliardów dolarów, o jedną trzecią więcej niż w roku ubiegłym. Oznacza to, że w rzeczywistości, pomimo porażki militarnej na Ukrainie i utraty mocarstwowego prestiżu,  wojna dla Rosji jest złotym interesem. Co więcej, wojna przyczynia się do spadku wzrostu gospodarczego państw zachodnich. W sumie w wymiarze ekonomicznym, Zachód bardziej traci na wojnie, niż Rosja. Ta sytuacja, jeżeli Rosji uda się uzyskać pozory sukcesu w wojnie z Ukrainą, potencjalnie jest bardzo groźna dla Polski i innych państw europejskich i dla pokoju europejskiego. Oznacza bowiem, że możliwości agresywne Rosji, poprzez obecną  wojnę będą tylko czasowo wstrzymane.  I w przyszłości w gorszej sytuacji geostrategicznej będziemy mieli do czynienia  z powtórką rosyjskiej ekspansji.

Czy będzie pokój w Europie?

Dziś kwestia przyszłego pokoju w Europie zależy przede wszystkim od zdolności Zachodu zablokowania finansowania rosyjskiego potencjału militarnego. Oznacza to, że rozejm w tej wojnie czy nawet zawarty pokój nie powinien być powodem cofnięcia sankcji. Bo wojną którą Rosja zainicjowała jest wymierzona nie tylko w Ukrainę, ale także w inne państwa europejskie i Stany Zjednoczone. W pierwszym rzędzie chodzi o wprowadzenie możliwie  jak najbardziej ściślej przestrzeganego embarga na surowce energetyczne. Jest to zadanie trudne do realizacji, ale każde ograniczenie sprzedaży rosyjskich surowców, a także obniżenie ich ceny ma swoje strategiczne znaczenie. Dlatego powinno być zasadniczym celem polskiej i europejskiej polityki. Drugim zasadniczym celem powstrzymania rosyjskiego imperializmu jest odbudowa i rozwój ekonomiczny i militarny Ukrainy. Oznacza to, że Ukraina powinna przede wszystkim uzyskać reparacje za zniszczenia wojenne i odszkodowania za straty indywidualne zarówno ludzkie, jak i materialne. A także powinna zbudować taką armię, która także w przyszłości będzie zdolna do skutecznej obrony własnego terytorium. Środki na odbudowę gospodarki i państwa ukraińskiego powinny pochodzić zarówno z zamrożonych aktywów rosyjskich w instytucjach finansowych Zachodu, znacjonalizowanego majątku oligarchów, jak też dochodów z eksportowych Rosji. W tym celu powinien zostać powołany fundusz powierniczy zarządzany poprzez międzynarodową radę w skład której wchodziliby przedstawiciele USA, Wielkiej Brytanii, Komisji Europejskiej, państw „frontowych’, to jest państw bałtyckich, Polski, Rumunii, Turcji i Gruzji oraz oczywiście Ukrainy.  Celem funduszu byłoby wypłacenie reparacji wojennych zarówno państwu, jak i obywatelom Ukrainy, jak też nadzorowanie dostosowania gospodarki, a zwłaszcza infrastruktury ukraińskiej do potrzeb współpracy z państwami europejskimi.  Rosyjskie reparacje powinny służyć nie tylko odbudowie gospodarki ukraińskiej, ale także jej rozwojowi oraz powrotowi emigracji zarówno wojennej, jak i wcześniejszej zarobkowej. Reparacje powinny się przyczynić do zbudowania takiego państwa które będzie samodzielnym podmiotem w polityce europejskiej. Dopiero przy regulowaniu tych należności, rosyjscy eksporterzy otrzymywaliby proporcjonalnie dochody za sprzedaż surowców. Przy czym w okresie wypłacania reparacji, dochody firm rosyjskich nie powinny przekraczać kosztów produkcji. Fundusz byłby zlikwidowany dopiero po uregulowaniu wszelkich należności wobec Ukrainy, ale to nie musiałoby oznaczać cofnięcia sankcji, bo ich celem jest powstrzymanie agresywnej polityki Moskwy i możliwości zbudowania takiego potencjału, który mógłby zagrozić pokojowi. Stworzenie funduszu powierniczego z jednej strony pomogłoby odbudować Ukrainę i uczynić ją konstruktywnym elementem ładu europejskiego, z drugiej zaś byłoby istotnym czynnikiem powstrzymującym rosyjską agresję.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Zobacz też: Korea Południowa odmówiła dostarczania broni na Ukrainę

Zmiana prognozy

Bank Światowy i Bank Millenium zrewidowały swoje prognozy dotyczące polskiej gospodarki. Dotychczas ekonomiści sugerowali wzrost PKB w Polsce w 2022 roku o 4,7 proc. Obecnie przewidują 3,9 proc. Wg raportu bowiem:

Rosyjska inwazja na Ukrainę mocno uderza w gospodarki regionu Europy i Azji Środkowej.

Dwie strony medalu

Eksperci Banku Millenium zwracają uwagę na spotęgowaną przez działania wojenne niepewność, która pociąga za sobą ograniczenie inwestycji. Z drugiej strony sugerują poprawę w popycie, jaki wiążą z napływem uchodźców:

Już w danych o handlu detalicznym za luty widać było wyraźne przyspieszenie sprzedaży żywności, a efekt ten będzie zapewne silniejszy w kolejnych miesiącach.

Rozwiązania

Finansiści upatrują przyczyn także w inflacji oraz większej skale podwyżek stóp procentowych. Wedle słów ekonomistów Banku Millenium:

Wsparciem gospodarki pozostanie natomiast ekspansywna polityka fiskalna (zwiększenie wydatków publicznych ze względu na napływ uchodźców, zapowiedziane obniżki minimalnej stawki podatku PIT). Szansą będzie też akceptacja Krajowego Planu Odbudowy przez Komisję Europejską, która poprawi perspektywy inwestycji. Recesja nie jest naszym scenariuszem bazowym, natomiast spodziewamy się osłabienia aktywności ekonomicznej w 2023 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

money.pl

Mateusz Morawiecki

WARSZAWA KONFERENCJA PREMIERA MORAWIECKIEGO / Fot. PAP/Marcin Obara Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że Komisja Europejska nie planuje uruchomienia dodatkowych funduszy dla uchodźców.
  • Kraje przyjmujące Ukraińców mają dostać kwoty przeznaczone wcześnie w budżecie unijnym.
  • Jak dotychczas finansowanie utrzymania ukraińskich uchodźców jest prowadzone z polskiego budżetu.
  • Jego zdaniem, w pewien sposób Ukraińcy odpracowują wcześniej otrzymane wsparcie.
  • Zobacz także: Polska gospodarzem siatkarskich mistrzostw świata 2022

Komisja Europejska nie planuje w tej chwili uruchomienia żadnych nowych funduszy na wsparcie krajów UE przyjmujących uchodźców z Ukrainy. Proponuje jedynie przesunięcia w ramach środków przyznanych wcześniej państwom członkowskim w budżecie UE. Polska już wcześniej informowała, że propozycje KE są nieadekwatne do skali wyzwań. W środę potwierdził to wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker, który przekazał, że samorządowcy są takiego samego zdania.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polska pozostaje bez wsparcia na uchodźców

Wiemy doskonale, że młyny tej europejskiej biurokracji mielą bardzo powoli, więc my oczywiście jesteśmy w stałym dialogu. Potwierdzam to, że żadnego nowego finansowania nie otrzymaliśmy, jedynie zgodę na przesunięcie jednej szufladki w naszej własne szafie w tej samej szafie, więc to nie jest jakaś bardzo realna pomoc

– stwierdził premier Polski.

Szef rządu jednocześnie podkreślił, że prowadzi dialog z pełnym spokojem i zrozumiem. Stwierdził również, że pomimo ogromnych wydatków na uchodźców, polski budżet może być poprawiony dzięki pracy Ukraińców.

My to, co trzeba finansować teraz to finansujemy z naszych krajowych wydatków. Miejmy też na uwadze pewien inny wymiar całej tej sytuacji i nie mam tutaj na myśli wymiaru humanitarnego czy związanego z aktualną wojną. Otóż mam na myśli wymiar jak najbardziej praktyczny, otóż Ukraińcy, którzy są w Polsce pracują także dla Polski

– dodał Mateusz Morawiecki.

dorzeczy.pl

MON wzmacnia obronę przeciwlotniczą

MON podpisało umowę ws. zakupu zestawu przeciwlotniczego Narew / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Dzisiaj minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak podpisał umowę na kupno sześciu wyrzutni iLuncher z pociskami CAMM.
  • Szef resortu obrony podkreślił, że wojna na Ukrainie przyspieszyła proces wzmacniania polskiego nieba.
  • Poinformował o również, że pierwsza część systemu Narew zostanie dostarczona do września, a druga na przełomie roku.
  • Zobacz także: Płk Przepiórka: Polskie siły specjalne są mistrzami w swojej robocie [NASZ WYWIAD]

Umowa dotyczy dostaw w latach 2022-2023 dwóch jednostek ogniowych, na które złożą się po trzy wyrzutnie iLauncher z pociskami CAMM produkowanymi przez brytyjski oddział europejskiej grupy MBDA, stacja radiolokacyjna Soła, urządzenia kierowania uzbrojeniem polskiej produkcji i pojazdy transportowo-załadowcze.

Polska wyciąga wnioski

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak po podpisaniu umowy podkreślał, że Polska wyciąga wnioski z tego, co dzieje się za wschodnią granicą. 

Bardzo wyraźnie widać, że napadnięta przez Rosję Ukraina broni się dzielnie, ale broni się dlatego, że jest przygotowana do obrony. Widzimy, jak ważną rolę odgrywa w procesie obronnym możliwość obrony przeciwpowietrznej, przeciwlotniczej 

– podkreślił Mariusz Błaszczak.

Jak dodał, z tego powodu znacząco przyspieszono dostarczenie na wyposażenie Wojska Polskiego sytemu krótkiego zasięgu obrony przeciwlotniczej Narew. 

Sądzę, że jest to rekord świata, jeżeli chodzi o przyspieszenie dostaw. Wynika on przede wszystkim z naszej bardzo dobrej współpracy z partnerem brytyjskim, producentem rakiet CAMM oraz wyrzutni, które trafią na wyposażenie WP, ale też wynika z bardzo dobrej współpracy z polskim przemysłem zbrojeniowym 

– zaznaczył minister obrony narodowej.

Dodał, że pierwsza jednostka ogniowa trafi na wyposażenia polskiego wojska we wrześniu, a druga na przełomie roku.

To ważny dzień, jeżeli chodzi o broń, jaka trafia na wyposażenie Wojska Polskiego

– ocenił.

Błaszczak zaznaczył, że podpisana w czwartek umowa to pierwszy etap w drodze do wzmacniania i rozwoju polskich sił zbrojnych.

Program Narew zakłada uzbrojenie polskiego wojska w system obrony powietrznej będący szczeblem pośrednim między zestawami średniego zasięgu Patriot i bardzo krótkiego zasięgu takimi jak Poprad i Pilica.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Ogłoszenie

Plakat protestu / Fot. Twitter / @DanielM_PL

Zobacz też: Wielki Piątek w Koloseum. Watykan podał, kto będzie niósł krzyż

Litwa zamyka polskie szkoły

Mniej niż miesiąc temu pisaliśmy o Polakach protestujących na Litwie w obronie swoich szkół. Tym razem z inicjatywy Młodzieży Wszechpolskiej i Ruchu Narodowego pod gdańskim konsulatem Republiki Litewskiej odbyła się manifestacja w tej sprawie. Poseł Konfederacji Michał Urbaniak ogłosił:

Nie możemy pozwolić na politykę wynaradawiania naszych rodaków na Kresach. Zwłaszcza, że polski rząd od lat w imię „dobrych stosunków” z Litwą temat pomija i nie walczy o dobro Polaków za naszą wschodnią granicą. My jako narodowcy nie wyobrażamy sobie, żeby zapomnieć o rodakach z Kresów.

“Kiedyś rusyfikacja, dziś lituanizacja”

Organizatorzy wydarzenia podali:

Władze rejonu trockiego chcą zdegradować dwie szkoły z polskim językiem nauczania: Szkołę Podstawową im. A. Stelmachowskiego w Starych Trokach oraz Gimnazjum im. L. Komołowskiego w Połukniu do poziomu filii innych placówek. Otwiera to drogę do ich likwidacji. Władze rejonowe motywują to rzekomo małą liczbą uczniów w polskich szkołach i niskim poziomem nauczania. Jednak w obu szkołach liczba uczniów jest wyższa niż wymaga litewski program optymalizacji, przy tym podobny do liczebności szkół litewskich w okolicy, jak i poziomu nauczania.

“Nie dla dyskryminacji Polaków”

Daniel Michalak napisał na swoim Twitterze:

Oczekujemy od partii rządzącej zdecydowanych działań!

https://twitter.com/DanielM_PL/status/1513546479826255874

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

“Litwa podejmuje działania antypolskie”

Podobny protest odbył się także m.in. w Lublinie.

W obecnej sytuacji geopolitycznej Polska jest gwarantem niepodległości Litwy. Niestety Litwa podejmuje działania antypolskie. Dlaczego? Ponieważ od wielu lat może je przeprowadzać. Żaden polski rząd przez 30 lat nie zająknął się o interesie żyjących tam Polaków – stwierdził Piotr Zduńczyk.

Konfederacja.com.pl

Ludzie w maskach

Ludzie w maskach / fot. pixabay.com

 Rozporządzenie Rady Ministrów z 25 marca znacznie ograniczyło nakaz zakrywania ust i nosa przy pomocy maseczki. Zabrakło w nim jednak istotnego wyłączenia, które było zawarte w poprzednich rozporządzeniach. Obecnie osoby z medycznymi przeciwwskazaniami do noszenia maseczek nie mogą legitymować się zaświadczeniem lekarskim. Oznacza to, że takie osoby są zmuszone do zasłaniania ust i nosa np. w placówkach leczniczych, co może prowadzić do pogorszenia ich stanu zdrowia.

Obostrzenia znacznie złagodzone

Pomimo szerokich zmian w polskim porządku prawnym, w zakresie znoszenia restrykcji epidemicznych, wciąż obowiązują ograniczenia określone między innymi rozporządzeniem Rady Ministrów z 25 marca 2022 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Utrzymany został między innymi nakaz zakrywania ust i nosa przy pomocy maseczki, jednakże tylko w budynkach, w których prowadzona jest działalność lecznicza oraz w aptekach i przynajmniej na razie tylko do 30 kwietnia br.  Podstawą do wprowadzenia powyższego nakazu jest art. 46b pkt 13 ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi, który stanowi, że w rozporządzeniu, o którym mowa w art. 46a, można ustanowić nakaz zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu.

Egzekwowanie powyższego nakazu – bez zmian – odbywa się na drodze postępowania mandatowego. Praktyka pokazała, że niezakrywanie maseczką ust i nosa w miejscach, w których nakaz ten obowiązuje, najczęściej skutkuje – w cenie oskarżyciela publicznego – realizacją znamion wykroczenia, stypizowanego w art. 116 §1a Kodeksu wykroczeń, który przewiduje karę grzywny albo karę nagany dla osoby, która nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi podlega karze grzywny albo karze nagany.

Istotny aspekt pominięty

W toku procesu luzowania obostrzeń, Rada Ministrów pominęła jednak jeden kluczowy aspekt nakazu zakrywania maseczką ust i nosa. Mowa o wyłączeniu stosowania obowiązku, w przypadku osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa, zaawansowanych schorzeń neurologicznych, układu oddechowego lub krążenia, przebiegających z niewydolnością oddechową lub krążenia.

Takie bowiem wyłączenie obowiązywało na mocy poprzednich rozporządzeń określających ograniczenia, nakazy oraz zakazy, w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Aby móc z nich skorzystać, należało jedynie przedstawić na żądanie Policji, straży gminnej, Straży Marszałkowskiej, Straży Granicznej, Straży Ochrony Kolei, zaświadczenie lekarskie lub inny dokument potwierdzający przeciwskazania zdrowotne do zakrywania maseczką ust i nosa.

Jaki będzie skutek braku wyłączenia?

Brak powyższego wyłączenia, narażać może osoby z przeciwskazaniami do noszenia maseczek na negatywne konsekwencje zdrowotne. Jednocześnie – jak pokazała praktyka – brak maseczki może doprowadzić nawet do nieudzielenia świadczenia zdrowotnego w podmiocie świadczącym usługi medyczne. Takie jednak działanie jest bezprawne, o czym Instytut Ordo Iuris pisał w odrębnej analizie prawnej. Kolejną konsekwencją braku wyłączenia – oprócz tej zdrowotnej – może być nieobsłużenie konsumenta w aptece, z uwagi na brak maseczki.

W art. 46bb ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi, ustawodawca wskazał, że nieprzestrzeganie obowiązku, o którym mowa w art. 46b pkt 13 (nakaz zakrywania ust i nosa), stanowi uzasadnioną przyczynę odmowy sprzedaży, o której mowa w art. 135 Kodeksu wykroczeń.

Przełomowy wyrok Sądu Okręgowego we Wrocławiu, uniewinniający działacza pro-life

W świetle powyższej regulacji, przedsiębiorca prowadzący punkt apteczny może odmówić konsumentowi – który nie zakrywa maseczką ust i nosa z przyczyn zdrowotnych – sprzedaży leku. Jednocześnie jego działanie, w tym przypadku, nie będzie stanowiło realizacji znamion wykroczenia stypizowanego w art. 135 Kodeksu wykroczeń.

Konkludując, brak przepisu wyłączającego nakaz zakrywania ust i nosa, stanowi uderzenie w grupę społeczeństwa, która z uwagi na swój stan zdrowotny nie może zasłaniać dróg oddechowych. Prócz narażenia powyższej grupy na poważniejsze konsekwencje zdrowotne, wynikające z zakrycia maseczką ust i nosa, może dodatkowo narazić na nieuzasadnioną odmowę udzielenia świadczeń zdrowotnych, lub niemożność zakupu leków w punkcie aptecznym. Osoby, które mają obiektywne przeciwwskazania do noszenia maseczki są także grupą, która z większym prawdopodobieństwem potrzebuje leków albo świadczeń medycznych, więc brak wyłączenia ich z obowiązku noszenia maseczki może narazić ich na rozstrój zdrowia – w przypadku nałożenia maseczki – albo utrudnić działania ratujące zdrowie oraz życie, jak chociażby zakup niezbędnych leków.

Witold Łukasik – analityk Centrum Analiz Legislacyjnych Ordo Iuris

WIĘCEJ NA TEMAT PRAW OBYWATELI W CZASIE PANDEMII