Plany inwestycyjne samorządu mazowieckiego

Siedziba mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego / Fot. Wikimedia Commons

  • W ubiegłym tygodniu wicemarszałek województwa mazowieckiego Wiesław Raboszuk podpisał umowy z beneficjentami unijnych funduszy
  • W planach urzędu marszałkowskiego oraz samorządowców jest ocieplenie kilku budynków publicznych
  • Plany termomodernizacji obejmuje zakład lecznictwa otwartego w Warszawie, czy też siedzibę starostwa powiatowego w Grodzisku Mazowieckim
  • Ocieplenie zostaną również szkoły podstawowe w Płochocinie i Ożarowie Mazowieckim
  • Zobacz także: Mazowsze: Kolejne karetki pogotowia dla Ukrainy

W zeszły piątek umowy z beneficjentami unijnej pomocy podpisali wicemarszałek województwa mazowieckiego Wiesław Raboszuk i członkowie zarządu Ewa Orzełowska oraz Elżbieta Lanc.

Warszawskie przychodnie działające w ramach Samodzielnego Zespołu Publicznych Zakładów Lecznictwa Otwartego Warszawa-Mokotów przejdą kompleksową termomodernizację. Będzie to możliwe dzięki 3,7 mln zł dofinansowania z programu regionalnego

– przekazał rzecznik urzędu marszałkowskiego Marta Milewska.

Prace obejmą placówki przy ulicach Soczi, Chełmskiej oraz Jadźwingów. W planach jest ocieplenie stropodachów, wymiana okien i drzwi zewnętrznych, a także modernizacja instalacji grzewczej i centralnego ogrzewania. Budynki staną się bardziej ekologiczne dzięki zastosowaniu odnawialnych źródeł energii. W tym celu zamontowanych zostanie 320 paneli fotowoltaicznych, a także wymienione oświetlenie na energooszczędne.

Termomodernizację przejdzie też siedziba Starostwa Powiatowego w Grodzisku Mazowieckim.

Dzięki funduszom europejskim możliwa będzie kontynuacja dotychczasowych prac remontowych prowadzonych przez władze powiatu. W budynku mieści się również Powiatowy Urząd Pracy oraz Powiatowy Inspektorat Budowlany

– dodała.

Termomodernizacja szkół podstawowych

Inwestycja obejmie ocieplenie ścian i stropodachu budynku. Zaplanowano również montaż instalacji fotowoltaicznych. Przyczyni się to do zwiększenia efektywności energetycznej budynku i ograniczenia strat ciepła. W efekcie możliwe będzie zmniejszenie kosztów ogrzewania w sezonie zimowym.

Termomodernizacja budynków szkół podstawowych w Płochocinie i Ożarowie Mazowieckim – na którą też przekazano środki, również ma przynieść znaczące oszczędności.

Dzięki termomodernizacji budynków dwóch szkół zapotrzebowanie na energię zmniejszy się w nich o 46,95 proc. Będą to znaczne oszczędności dla gminy

– poinformowała Milewska.

Także budynki użyteczności publicznej w gminie Nasielsk, które posiadają nieefektywne ekologicznie systemy grzewcze – co przekłada się na wysokie koszty ogrzewania, niedogrzane pomieszczenia oraz zanieczyszczenie lokalnego środowiska – zostaną wyremontowane. Unijne wsparcie zostanie przeznaczone m.in. na remont w budynkach OSP w Nasielsku oraz Cieksynie. Prace będą również prowadzone w Szkole Podstawowej nr 1 w Nasielsku.

W ramach projektu “Zwiększenie efektywności energetycznej w budynkach użyteczności publicznej w Nowej Suchej” wybudowana zostanie kotłownia gazowa oraz przebudowane będą instalacje c.o., wodociągowa i kanalizacyjna. Z nowej kotłowni korzystać będzie także Gminna Biblioteka Publiczna

– poinformowała.

Z własnych środków województwo sfinansuje z kolei remont ulicy Głównej w Ruścu. Na jej modernizację przeznaczono, aż 4 mln złotych.

W ramach inwestycji położona zostanie nowa jezdnia o szerokości 6 metrów oraz zjazdy na drogi poprzeczne i posesje. Powstanie także kanalizacja deszczowa oraz ułożone będą nowe kable energetyczne w pasie drogowym. Dzięki projektowi poprawie ulegnie bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego, ponieważ oddzielony zostanie ruch pieszo-rowerowy

– czytamy w ogłoszeniu samorządu mazowieckiego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

zyciestolicy.com.pl

Mateusz Morawiecki

Warszawa, 26.04.2022. Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej w siedzibie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w Warszawie, 26 bm. Podczas konferencji poinformowano, że podczas posiedzenia Rady Ministrów przyjęliśmy Aktualizację Programu Konwergencji. (sko) PAP/Mateusz Marek / fot. PAP/Mateusz Marek Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Mateusz Morawiecki złożył wniosek do prezydenta w sprawie powołania nowego ministra finansów
  • Minister finansów to jedno z najdłużej nieobsadzonych stanowisk w rządzie Mateusza Morawieckiego; wakat w fotelu szefa resortu trwał ponad dwa miesiące
  • Tak jak przewidywał portal Polska Times, tekę szefa resortu obejmie Magdalena Rzeczkowska
  • Rzeczkowska od 2020 r. pełni funkcję sekretarza stanu w Ministerstwie Finansów oraz szefa Krajowej Administracji Skarbowej (KAS)
  • 48-latka ma męża i trzech synów, jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego (1998) oraz studiów podyplomowych w zakresie integracji europejskiej na Uniwersytecie Warszawskim – Centrum Europejskie (2001)
  • Zobacz także: Polska nakłada sankcje na Rosję. Opublikowano “pierwszą listę sankcyjną”

Mateusz Morawiecki powołuje nową minister finansów

Złożyłem wniosek do prezydenta, aby powołać nowego ministra finansów i będzie nim Magdalena Rzeczkowska – dotychczasowa szefowa Krajowej Administracji Skarbowej.

– przekazał podczas wtorkowej konferencji prasowej szef rządu Mateusz Morawiecki.

W latach 1998-2002 Magdalena Rzeczkowska pracowała w Głównym Urzędzie Ceł, a od 2002 r. pracuje w Ministerstwie Finansów. Brała aktywny udział w działaniach związanych z akcesją Polski do Unii Europejskiej, współtworzyła ustawę Prawo celne i przepisy wykonawcze. W 2016 r. koordynowała całość procesu wdrożenia nowych przepisów unijnego Kodeksu celnego.

Rzeczkowska przeprowadziła reformę w zakresie dokonywania odpraw celnych, a także elektronizacji obsługi procesów celnych (obecnie 100 proc. zgłoszeń celnych jest obsługiwanych elektronicznie).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Minister Mariusz Kamiński

Minister Mariusz Kamiński / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Polska nałoży sankcje na rosyjskich oligarchów i podmioty rosyjskie, które prowadzą interesy w naszym kraju
  • Opublikowana przez MSWiA lista liczy pięćdziesiąt pozycji
  • Wśród nich znalazły się Gazprom, Acron czy oligarcha rosyjski Wiaczesław Kantor posiadający 20 procent udziałów w polskiej spółce skarbu państwa Azoty
  • W ubiegłym tygodniu parlament i prezydent przyjęli ustawę dotyczącą sankcji gospodarczych w związku z wojną na Ukrainie
  • Na liście podmiotów objętych sankcjami znalazły się także m.in. Acron Pao, Barter Coal, Go Sport Polska, KAMAZ, KASPERSKY LAB, Novatek Green Energy
  • Zobacz także: Donald Tusk zaatakował Kościół. “Na naszych oczach bankrutuje”. Wtórował mu ksiądz

Polska nakłada sankcje na Rosję

Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński poinformował we wtorek o decyzji polskiego rządu dotyczącej nałożenia sankcji na FR.

Pierwsza lista sankcyjna, która dziś została opublikowana tuż przed naszą konferencją prasową ma 50 pozycji, są tam nazwiska rosyjskich oligarchów i podmiotów rosyjskich, podkreślam, które prowadzą realne interesy na terenie naszego kraju. Na tej liście znajdują się takie podmioty jak Gazprom, który będzie objęty sankcjami w zakresie swojej działalności w ramach EuRoPol GAZ. Takie podmioty jak firma Acron i oligarcha rosyjski Wiaczesław Kantor, który posiada ok. 20 proc. udziałów w polskiej spółce skarbu państwa Azoty.

– mówił Mariusz Kamiński podczas wtorkowej konferencji prasowej.

Kamiński zapowiedział, że Polska będzie stosowała kilka rodzajów sankcji. Będzie to m.in. zamrażanie majątków, wykluczenie z udziału w przetargach publicznych, a w przypadku oligarchów zakaz wjazdu na teren naszego kraju. Jak dodał minister, ogłoszona we wtorek pierwsza lista sankcyjna to dopiero początek działań polskiego rządu.

Podkreślam jeszcze raz, jest to pierwsza lista sankcyjna, obejmująca poważne podmioty, prowadzące interesy na terenie naszego kraju. W dalszym ciągu trwają działania służb dotyczące ujawniania rosyjskich podmiotów w Polsce.

– zakomunikował minister.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Media Narodowe

Książka "Poznaj Żyda!" już przed wojną cieszyła się wielką popularnością. / fot. Media Narodowe

  • Media Narodowe zostały zaatakowane przez mainstreamowe media
  • Powodem dziennikarskiej napaści okazał się rzekomy antysemityzm
  • O sprawie jako pierwsza napisała “Rzeczpospolita”: Redakcja wyraziła oburzenie w związku z książką “Poznaj Żyda” wydaną przez Magna Polonia
  • Dziennikarzom nie spodobała się “antysemicka” okładka nawiązująca do popularnego, krążącego od lat prześmiewczego mema
  • Teodor Jeske-Choiński to zapomniany i wyklęty przez sanację, komunistów i liberalny salon III RP autor oraz intelektualista, niezwykle popularny przed II wojną światową
  • O komentarz w sprawie poprosiliśmy wydawcę książki, Przemysława Holochera
  • Holocher wskazuje, że na stronach “Poznaj Żyda!” nie uświadczymy jakiejkolwiek nienawiści do Żydów, zamiast niej czytelnik ma możliwość zapoznania się z suchymi faktami
  • Przedwojenny publicysta dotknął w ocenie Holochera “jądra ciemności”, gdyż z wielką pieczołowitością prześledził psychologię żydowską oraz swoisty trybalizm tej grupy etnicznej
  • Zobacz także: Sąd oddalił pozew organizacji LGBT w sprawie kampanii Fundacji Pro-prawo do życia

Media Narodowe nie promują antysemickiej książki

16 stereotypowo przedstawionych Żydów, którzy na ramionach mają opaski z napisami m.in. „rzetelna prasa”, „LGBT” albo „wolne sądy” – takie rysunki trafiły na okładkę nowego wydania książki „Poznaj Żyda!” przedwojennego publicysty Teodora Jeske-Choińskiego. Jej promocję przeprowadził w Wielką Sobotę kanał na YouTubie Media Narodowe.

– czytamy na łamach “Rzeczpospolitej”.

Alarmujący dziennik pociągnął za sobą kolejne media, które z radością przystąpiły do ataku na nasze stowarzyszenie. Problem polega jednak na tym, że książka “Poznaj Żyda” poza obrażającą uczucia liberałów okładką to głębokie studium poruszające aspekty historyczne i psychologiczne narodu żydowskiego. Ale żeby się o tym przekonać, legendarną publikację najpierw trzeba w ogóle chcieć przeczytać.

Rozmawiamy z wydawcą

O komentarz w sprawie poprosiliśmy Przemysława Holochera, wydawcę książki.

Teodor Jeske-Choiński to autor przedwojenny, zapomniany w obecnych czasach. W swojej epoce był pisarzem niezwykle cenionym, przyjaźnił się z Henrykiem Sienkiewiczem, pisał liczne rozprawy historyczne i wykazywał się na tej płaszczyźnie dużo bardziej realistycznym podejściem, pisał mniej “ku pokrzepieniu serc”. Był człowiekiem bardzo dobrze wykształconym, studiował w Wiedniu i Pradze. Mało kto wie, że Choiński był autorem terminu “pozytywizm”, goszczącego przecież od lat w podręcznikach szkolnych. W czasach międzywojnia już Sanacja robiła wszystko, by ocenzurować jego prace. Prawdziwa katastrofa dla Choińskiego nastąpiła jednak po II wojnie światowej, kiedy jego publikacje trafiły do komunistycznego indeksu ksiąg zakazanych. Dopiero w latach 60-tych dla autora nastała swego rodzaju “odwilż”. Jego książki zaczęły trafiać na półki w bibliotekach. Ale “Poznaj Żyda” miała, że tak powiem, założony kaganiec i nie była dostępna dla przeciętnego czytelnika aż do lat 90-tych.

– wskazuje właściciel wydawnictwa Magna Polonia.

W mojej opinii Teodor Jeske-Choiński dotknął jądra ciemności. Badał historię Żydów, ich przekonanie o “wybraństwie”, nienawiść do innych narodów. Bardzo rzetelnie opisał całą ich mentalność i egzotyczność w odniesieniu do nauk Talmudu i rabinów. Pokuszę się o stwierdzenie, że autor prześledził całą psychologię narodu żydowskiego od starożytności do czasów mu współczesnych. Ta książka to niezwykłe studium psychologii narodu żydowskiego.

– podkreśla Holocher w rozmowie telefonicznej z redakcją Mediów Narodowych.

Pani dr Anna Tatar ze stowarzyszenia “Nigdy Więcej” twierdzi, że Choiński popierał pogromy. To nieprawda. Autor tylko wskazywał megalomanię i pychę narodu żydowskiego, które powodowało wzburzenie i popychało autochtonów do rozprawienia się z nim drogą przemocy. Nie usprawiedliwiał tego, mówił tylko o przyczynie i skutku. Przeciwnicy autora wskazują na ukuty przez Choińskiego termin “plemię pasożytnicze”, który pojawia się już na samym początku książki. Na kolejnych stronach autor przytacza logiczną argumentację na potwierdzenie swojej tezy. Odnoszę wrażenie, że mało kto z najbardziej oburzonych się z nią zapoznał.

– stwierdza Holocher.

Autor nie pałał nienawiścią do Żydów

Choiński w żadnym wypadku nie pałał nienawiścią do Żydów. Po prostu opisał to, o czym mówić było i nadal nie można. Myślę, że to właśnie ta prawda rozsierdziła redaktorów Rzeczpospolitej. W tym miejscu przytoczę ciekawostkę: W 2021 roku 40 procent akcji właścicieli “Rz” zostało wykupione przez spółkę Plurais pośrednio stworzoną dzięki pieniądzom Georga’a Sorosa. To komentuje się samo.

– przytacza wydawca “Poznaj Żyda!”.

Zdecydowaliśmy się na tę okładkę, bo wydając po raz kolejny “Poznaj Żyda” chcieliśmy dotrzeć do osób młodych. Może się ona wydać nieco infantylna, niepoważna. Ale nawiązując do popularnego internetowego mema chcieliśmy podkreślić, że często ludzie boją się tematyki żydowskiej w obawie przed skazaniem się na anatemę. To przesądy polskiego inteligenta. Okładka nie licuje z treścią książki, jest prześmiewcza i satyryczna. Treść natomiast jest dla kontrastu bardzo poważna.

– podsumowuje Przemysław Holocher.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Media Narodowe

Czrnobyl Wikipedia

Czrnobyl Wikipedia / Czrnobyl Wikipedia

Nieudany eksperyment

Sowieccy naukowcy chcieli sprawdzić, czy da się wykorzystać do zasilania pomp energię z turbin obracających się siłą rozpędu (do chwili kiedy rozpędzą się silniki na ropę zapewniające awaryjne dostawy prądu do turbin wodnych chłodzących reaktor). W trakcie eksperymentu moc reaktora miała być zmniejszona do 33%, a po minucie wyłączony. W trakcie eksperymentu doszło do nieprzewidzianej przez sowieckich naukowców reakcji, by ją zatrzymać, przerwano eksperyment, i to właśnie przerwanie eksperymentu doprowadziło do nagłego wzrostu mocy reaktora i katastrofy. Kiepskie sowieckie przyrządy kontrolne nie pozwalały na zdobycie informacji o tym, jaki jest rzeczywisty stan reaktora.

Nagły wzrost temperatury w reaktorze doprowadził do wybuchu wody chłodzącej zamienianej w parę, zniszczenia reaktora i prętów paliwowych. Pod wpływem substancji promieniotwórczych z wody uwolnił się wodór i wybuchł. Wybuch zniszczył reaktor i spowodował pożar.

W samej katastrofie zginęło 31 osób z obsługi elektrowni. 1000 ratowników otrzymało szkodliwe dla zdrowia dawki promieniowania. W wyniku katastrofy przesiedlono 300.000 mieszkańców terenów w promieniu 100 km od elektrowni.

W rzeczywistości nie wiemy, co naprawdę stało się w Czarnobylu. Bardzo możliwe, że konstrukcja elektrowni atomowej była wadliwa (była normą w radzieckiej technice).

Tajemnice Czarnobyla

Z awarią elektrowni atomowej w Czarnobylu, która miała miejsce 26 kwietnia 1986, wiąże się wiele tajemnic. Od tych dotyczących ukrywania przez władze komunistyczne ZSRR i sowieckich kolonii, w tym i PRL, zagrożenia opadem promieniotwórczym dla ludzi. Poprzez zabijanie naukowców zajmujących się tym tematem. Aż do kwestii dotyczącej przyczyn, dla których świadome działania obsługi elektrowni doprowadziły do eksplozji jednego z reaktorów – w Czarnobylu mógł mieć miejsce nakazany przez władze sabotaż, a nie awaria sprzętu.

Jedną z mniej znanych tajemnic tragedii z 1986 roku jest związek awarii z pobliskim do elektrowni tajnym kompleksem radarów wojskowych.

Radary pozahoryzontalne

W latach osiemdziesiątych ZSRR na poważnie przygotowywał się do agresji na zachód. Była to ostatnia chwila, by dokonać ostatecznego eksportu rewolucji. Kończył się termin przydatności do użycia sprzętu wojskowego, a na produkcję nowego nie było środków. Amerykanie dzięki komputerom zdobywali absolutną przewagę militarną. Do skutecznej inwazji na zachód był potrzebny sprawny system radarowy. Jedną z podstawowych instalacji dla sowieckich planów agresji na zachód była instalacja w pobliżu elektrowni atomowej w Czarnobylu, która miała zacząć działać we wrześniu 1986.

Niestety dla decydentów odpowiedzialnych za jej budowę instalacja nie działała prawidłowo. Załamywało to całe plany strategiczne Moskwy, a dla decydentów oznaczało likwidację. Dlatego według jednej z teorii decydenci odpowiedzialni za niedziałającą instalację radarową i załamanie się sowieckich planów III wojny światowej mieli doprowadzić do wybuchu w elektrowni atomowej i skażenia terenu instalacji, co pozwoliło im na uniknięcie konsekwencji.

Tajemnicza instalacja radarowa nadawała tajemniczy sygnał instalacji brzmiącego niczym stukanie dzięcioła. Za czasów ZSRR można było go odbierać na 15 MHz. Jedną z funkcji instalacji było wykrywanie startu amerykańskich pocisków balistycznych z głowicami jądrowymi startujących z terenu USA w odpowiedzi na sowiecki atak. Co ciekawe od kilku lat po dwu dekadach rosyjskie instalacje ponownie zostały uruchomione i charakterystyczne stukanie znowu można usłyszeć na falach eteru.

Sowieckie instalacje „Duga”, nazywane też Okiem Moskwy, były i są strategicznymi radarami pozahoryzontalnymi pracującymi w zakresie fal krótkich. Sowieci prace nad radarem rozpoczęli pod koniec lat 50. Pierwsza instalacja powstała w latach 60 niedaleko Moskwy. W latach 70 kolejna niedaleko elektrowni atomowej w Czarnobylu. Trzecia od lat 80 istniała nad Amurem niedaleko Konsomolska. Istniało jeszcze kilka innych lokalizacji podobnych instalacji.

Czarnobylskie instalacje radarowe były obsługiwane przez 1000-osobowy personel i chronione przez stanowiska obrony przeciwlotniczej. Pomieszczenia obsługi radarów umieszczone były w podziemnych bunkrach.

Oficjalnie przyjmuje się, że instalacje były wykorzystywane tylko jako radary mające wykryć start amerykańskich rakiet. Nieoficjalnie istnieją hipotezy, że służyły kontroli umysłów. Byłaby to czysta fantastyka, gdyby nie to, że wojsko i policja ma na swoim wyposażeniu urządzenia wykorzystujące mikrofale do wywoływania reakcji fizjologicznych i neurologicznych u ludzi, którymi modyfikuje się emocje.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Kreacja negatywnych skojarzeń z energetyką jądrową

Awaria w Czarnobylu wytworzyła bardzo zły wizerunek energetyki jądrowej, była więc na rękę Rosji i międzynarodowym koncernom zarabiającym na uzyskiwaniu energii z ropy, gazu i węgla. Czarnobyl przez lata był pretekstem dla demonstracji przeciwników budowy elektrowni atomowych. Protesty takie na zachodzie były i są finansowane przez koncerny wydobywcze ropy i węgla chcące zachować dochody zagrożone rozwojem energetyki jądrowej.

Jednak i energetyka atomowa ma swoje ciemne strony. Politycy i szefowie koncernów energetycznych, zamiast budować reaktory produkujące małe ilości odpadów, zdecydowali upowszechnić reaktory produkujące duże ilości odpadów. Inną niewygodną kwestią jest to, że demokraci w USA wstrzymali badania nad reaktorami czwartej generacji, których paliwem byłyby odpady nuklearne.

Zalety energetyki jądrowej

W rocznice Czarnobyla nie należy ulegać histerii i należy pamiętać o korzyściach płynących z energetyki jądrowej, których przykładem jest Francja (pewnie do chwili kiedy islamiści zaczną wysadzać elektrownie atomowe). Francja jest całkowicie niezależna energetycznie dzięki energetyce jądrowej. Odpady nuklearne z 30 lat działalności francuskich elektrowni atomowych (zapewniających prąd Francji i okolicznym krajom) zajmują pomieszczenie wielkości boiska do koszykówki. W pomieszczeniu tym znajdują się „cztery cylindryczne tuby o długości 10 metrów i średnicy 1 metra” zawierające odpady nuklearne z 30 lat działalności francuskich elektrowni atomowych. Które w przyszłości posłużą jako paliwo do reaktorów czwartej generacji.

Innymi korzyściami z energetyki jądrowej jest to, że niewielka ilość paliwa jądrowego daje tyle samo energii co ogromne ilości paliw kopalnych, energetyka jądrowa produkuje bardzo małe ilości odpadów, podczas gdy energetyka węglowa produkuje ogromne ilości odpadów (nie wspominając o tym, że skutkiem produkcji paneli słonecznych jest ogromna ilość toksycznych odpadów).

Kolejną zaletą energetyki jądrowej jest jej efektywność – nie da się produkować prądu w takiej ilości, zależnie od wzrostu i spadku potrzeb ludzi, tak by zapewnić ludziom normalne życie, możliwość walki z biedą, wykorzystując nieefektywną energetykę ze źródeł odnawialnych – nie da się zastąpić energetyki opartej na kopalinach energetyką odnawialną.

Jan Bodakowski

rząd

Warszawa, 02.04.2022. Przewodnicz¹cy Platformy Obywatelskiej Donald Tusk (C) podczas oficjalnego otwarcia Konwencji Krajowej Nowoczesnej z goœcinnym udzia³em liderów partii Koalicji Obywatelskiej w Hotelu Sound Garden w Warszawie, 2 bm. (amb) PAP/Mateusz Marek / fot. PAP/Mateusz Marek Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Donald Tusk wybrał się na Podkarpacie, gdzie spotkał się m.in. z mieszkańcami Krosna
  • Podczas spotkania głos zabrał m.in. ksiądz Roman Jagiełło, proboszcz parafii polskokatolickiej Dobrego Pasterza w Łękach Dukielskich
  • Kapłan skrytykował “sojusz tronu z ołtarzem” twierdząc, że obecnie przymierze takie zawarte jest między Kościołem i PiS
  • Tyrady o zerwaniu państwa z Kościołem nie przeszkodziły jednak kapłanowi uczestniczyć w spotkaniu o charakterze politycznym
  • Tusk stwierdził, że jego osoba jest celem nieustannych ataków ze strony hierarchów kościelnych
  • Zobacz także: Donald Tusk: Polacy powinni pokazać, że chcą być Europejczykami

Donald Tusk zaatakował Kościół

Mamy dzisiaj do czynienia w Polsce z Kościołem, jako instytucją polityczną, która nie finansowo, ale politycznie na naszych oczach bankrutuje.

– powiedział Donald Tusk podczas spotkania z mieszkańcami Krosna.

Przewodniczący PO zapowiedział, że po wygranych wyborach “wyleczy państwo” z zależności od niektórych duchownych. Tuskowi wtórował ksiądz Roman Jagiełło, proboszcz parafii polskokatolickiej Dobrego Pasterza w Łękach Dukielskich. Politykujący kapłan postuluje, aby zaprzestać dotowania przez państwo lekcji katechezy oraz działalności dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka.

Naszym, ludzi Kościoła, marzeniem jest, żeby jak wygra pan wybory i zostanie pan premierem, żeby Kościół wrócił na swoje miejsce, tak jak dawniej było.

– mówił ks. Jagiełło.

Jestem obiektem niechęci i politycznych ataków ze strony hierarchów kościelnych. Arcybiskup (Marek) Jędraszewski, mam wrażenie, rozumie swoją posługę, jako przede wszystkim nieustanną konfrontację ze mną czy z opozycją.

– przekonywał mieszkańców Tusk.

Wydaje mi się, że czas przywilejów finansowych dla Kościoła kończy się i tak nieuchronnie. Moim zdaniem prawdziwym, problemem – i mówię to jako katolik, ba – jestem do końca maja liderem europejskiej chrześcijańskiej demokracji – mamy dzisiaj do czynienia z Kościołem w Polsce jako instytucją polityczną, która nie finansowo, ale politycznie właśnie na naszych oczach bankrutuje, bo cała, prawie bez reszty zaangażowała się w złą politykę po stronie władzy, bardzo często przeciwko ludziom.

– mówił przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/Olivier Hoslet. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

„Sąd uznał, że Stowarzyszenie Tolerado nie posiada legitymacji czynnej do występowania z takim powództwem, innymi słowy nie może skutecznie występować z takim roszczeniem przeciw Fundacji Pro-prawo do życia. Spowodowane jest to między innymi tym, że żadnym z materiałów pozwanej Fundacji nie wskazano nazwy stowarzyszenia Tolerado, a ponadto treść kampanii prowadzonej przez Fundację Pro-prawo do życia nie może naruszać dóbr osobistych osób prawnych czy ułomnych osób prawnych” – zaznaczył adw. Filip Wołoszczak z Centrum Interwencji Procesowej Ordo Iuris.

Sprawa dotyczyła ciężarówki, która w 2019 r. poruszała się po Gdańsku. Umieszczono na niej dane pokazujące skalę pedofilii wśród osób prowadzących homoseksualny styl życia. Z samochodu emitowane były również komunikaty dźwiękowe na ten temat.

Katedra Wawelska bez Mszy Świętej w rycie trydenckim. Zapadła decyzja

W opinii Tolerado, kampania miała naruszać dobra Stowarzyszenia, gdyż jego członkowie są działaczami LGBT. Organizacja złożyła pozew przeciwko Fundacji Pro, w którym domagała się zaprzestania kampanii oraz usunięcia odnoszących się do niej treści, zamieszczonych na stronie stoppedofilii.pl. Tolerado wnosiło też o opublikowanie na wspomnianym portalu oraz przedstawieniu na piśmie przeprosin i wpłaty 75 tys. zł zadośćuczynienia.

Prawnicy Ordo Iuris wskazywali, że Fundacja Pro realizowała swoje prawo do wolności słowa gwarantowane przez art. 54 Konstytucji RP oraz art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Podkreślali również, że, zdaniem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wolność wypowiedzi jest fundamentem demokratycznego społeczeństwa. Pozywające Stowarzyszenie nie wykazało też, które konkretnie treści stanowiły naruszenie. Instytut podkreślał również, że wypowiedź o charakterze generalnym, odnosząca się np. do niedookreślonej precyzyjnie zbiorowości ludzkiej, nie może naruszać dóbr osobistych jednostki, która z tą zbiorowością się identyfikuje. Nie jest bowiem możliwe zidentyfikowanie konkretnego adresata tej wypowiedzi.

Co więcej, Tolerado próbowało stosować obcą polskiemu porządkowi prawnemu konstrukcję przeniesienia roszczeń przysługujących z racji naruszenia dóbr osobistych. Miało to polegać na tym, iż, z uwagi na fakt, że Stowarzyszenie zrzesza osoby praktykujące homoseksualny tryb życia, mogłoby ono wykonywać roszczenia wynikające z domniemanego naruszenia dóbr takich osób. Prawnicy Ordo Iuris wskazali, że strona pozywająca nie wskazała wzorca wrażliwości przeciętnego odbiorcy, którą miałaby naruszać kampania. Pełnomocnicy zaznaczyli też, że Funadcja Pro poprzez swoją akcję włączyła się w żywą w przestrzeni publicznej dyskusję na temat pedofilii.

Sprawa była rozpatrywana przez Sąd Okręgowy w Gdańsku. Sąd oddalił pozew Stowarzyszenia, podkreślając, że kampania społeczna nie narusza dóbr osobistych działaczy Tolerado. Stowarzyszenie złożyło apelację od tego orzeczenia. Sąd Apelacyjny dopatrzył się w wyroku Sądu Okręgowego uchybień formalnych i skierował sprawę ponownie do pierwszej instancji.

Sąd Okręgowy ponownie oddalił powództwo, stwierdzając, że, chociaż kampania, w jego ocenie, narusza dobra osobiste osób identyfikujących się z ruchem LGBT, to Stowarzyszenie Tolerado nie jest uprawnione do występowania z tego typu powództwem. Dobra osobiste w postaci czci i godności przysługują bowiem jedynie osobie fizycznej. Zdaniem sądu, konstrukcja przeniesienia roszczeń, którą próbowało zastosować Tolerado, jest niedopuszczalna w polskim porządku prawnym. Sąd podkreślił też, że, jeśli dana osoba chciałaby występować z powództwem o naruszenie dóbr osobistych w tej sprawie, musiałaby wykazać swoją przynależność do grupy dotkniętej domniemanym naruszeniem. Ponadto, statut Stowarzyszenia nie określa jakie skłonności seksualne mają mieć jego członkowie.

Katedra Wawelska

Msza święta / fot. youtube

  • Katedra Wawelska rezygnuje ze sprawowania Mszy Świętej w klasycznym rycie rzymskim
  • O sprawie poinformowało w mediach społecznościowych lokalne Duszpasterstwo Tradycji Łacińskiej
  • Decyzję podjął krakowski arcybiskup Marek Jędraszewski
  • Msza Święta w rycie trydenckim odbywała się w katedrze od 2004 roku
  • Zobacz także: Najnowszy sondaż: Tragiczny wynik Konfederacji. Tak źle nie było od 2019 roku

Katedra Wawelska bez Mszy Trydenckiej

Tylko do końca kwietnia będzie sprawowana Msza święta trydencka w katedrze wawelskiej.

– poinformowało w mediach społecznościowych lokalne Duszpasterstwo Tradycji Łacińskiej.

Warto podkreślić, że najświętsza ofiara według klasycznego rytu rzymskiego odprawiana była w świątyni od 18 lat.

W tym miejscu chcielibyśmy podziękować zarządcom świątyni za ich wieloletnią gościnność: za to, iż Msze Święte w rycie tradycyjnym mogły stać się stałym elementem codziennej Służby Bożej sprawowanej w katedrze. Pamiętajmy w naszej modlitwie o śp. kard. Macharskim, który w 2004 roku wydał zgodę na regularne celebrowanie Mszy trydenckiej na Wawelu, a także o proboszczach parafii archikatedralnej, którzy w ostatnich latach odeszli do Pana: o śp. ks. infułacie Januszu Bielańskim (zm. 2018) i ks. prałacie Zdzisławie Sochackim (zm. 2021), którzy niezmiennie darzyli nasze duszpasterstwo przychylnością. Dziękujemy również siostrom zakrystiankom, kościelnym i służbie katedralnej za ich życzliwość oraz pomoc w organizacji liturgii.

– napisali na Facebooku przedstawiciele duszpasterstwa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

PCh24

Robert Winnicki.

Robert Winnicki. / Fot. PAP/Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Najnowszy sondaż pracowni United Surveys pokazuje, że w Sejmie znalazłoby się pięć partii
  • Chęć oddania głosu na Zjednoczoną Prawicę zadeklarowało 36 procent ankietowanych
  • Drugie miejsce przypadło Koalicji Obywatelskiej z wynikiem 26,6 procent
  • Podium zamyka Polska 2050 Szymona Hołowni z poparciem na poziomie 10,7 procent
  • Badanie wskazuje, że Konfederacja znalazłaby się poza Sejmem z niezwykle niskim wynikiem 3,3 procent
  • Zobacz także: Janusz Korwin-Mikke przekaże władzę Mentzenowi? “Działacze nie dowierzają”

Najnowszy sondaż

Według ostatniego badania pracowni United Surveys, do Sejmu weszłoby pięć ugrupowań. W zestawieniu zadziwia brak Konfederacji. Formacja Janusza Korwin-Mikkego, Grzegorza Brauna i Krzysztofa Bosaka zanotowała gigantyczny spadek poparcia i znalazła się tam, skąd do Sejmu trafiła, czyli… pod progiem wyborczym.

Prawo i Sprawiedliwość – 36 procent

Koalicja Obywatelska – 26,6 procent

Polska 2050 – 10,7 procent

Lewica – 9,3 procent

PSL – 5,8 procent

Konfederacja – 3,3 procent

Wirtualna Polska powołując się na analizę socjologa z UJ Jarosława Flisa, szacuje, że przy takich wynikach Zjednoczona Prawica zdobyłaby 211 mandatów w Sejmie, KO – 149, Polska 2050 – 46, Lewicę – 39, a PSL – 14.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Nczas

Ayschwitz Pixabay Pilecki Wikipedia

Ayschwitz Pixabay Pilecki Wikipedia / Ayschwitz Pixabay Pilecki Wikipedia

Misja w Auschwitz

79 lat, nocą z 26 na 27 kwietnia 1943 z niemieckiego nazistowskiego obozu zagłady Auschwitz, w którym Polacy byli mordowani przez Niemców, uciekł rotmistrz Witold Pilecki. Witold Pilecki na ochotnika dał się złapać Niemcom by trafić do Auschwitz i móc ujawnić w swoim raporcie prawdę o niemieckich zbrodniach. Po wojnie, jak wielu innych polskich patriotów, Pilecki został zamordowany przez komunistycznego okupanta okupującego ziemie Polskie i mordującego polskich patriotów na zlecenie Rosji sowieckiej.

Życie dla Polski

Witold Pilecki urodził się w 1901 roku w Rosji, jego rodzice byli potomkami polskich patriotów wywiezionych przez carską Rosję na Sybir za udział w powstaniach. Po przeprowadzce do okupowanego przez rosyjskiego zaborcę Wilna Witold Pilecki działał w nielegalnym polskim harcerstwie. Od 1918 do 1921 służył w Wojsku Polskim. Walczył z Rosją bolszewicką w czasie wojny 1920 roku, kiedy to Rosjanie starali się zniszczyć Polskę, by przeprowadzić globalną rewolucję komunistyczną. W II RP Witold Pilecki ożenił się i miał dwójkę dzieci. Mieszkał na wsi. W 1939 walczył w kampanii wrześniowej i rozpoczął działalność konspiracyjną.

W 1940 roku Witold Pilecki, pod fałszywymi dokumentami, w ramach tajnej misji dał się złapać Niemcom i został wysłany do Auschwitz. W obozie stworzył obozową konspirację i zdobył informacje o zbrodniach niemieckich na więźniach obozu koncentracyjnego.

Ucieczka

Wraz z Witoldem Pileckim z obozu zbiegli więźniowie Tadeusz Redzej i Edward Ciesielski. Rotmistrz Pilecki przebywał w obozie pod nazwiskiem Tomasz Serafiński. Uciekł, bo został zagrożony konspiracją i by przekazać informacje o sytuacje w Auschwitz. Ucieczkę umożliwili mu koledzy z obozowej konspiracji.

Historyk Adam Cyra, cytowany przez portal Dzieje pl. wskazał na swoim blogu, że „Witold Pilecki pracował w paczkarni obozowej, Edward Ciesielski w szpitalu więziennym, a Jan Redzej w magazynie żywnościowym przy kuchni obozowej. Wykorzystując kontakty konspiracyjne, Pilecki umożliwił dwóm pozostałym śmiałkom, dostanie się do komanda zatrudnionego na nocnej zmianie w piekarni w Oświęcimiu na Niwie, poza terenem KL Auschwitz”. Nocą zamkniętych w piekarni pracujących więźniów nadzorowało dwu esesmanów. Uciekinierzy dzięki zdobytemu kluczowi wydostali się z piekarni i uciekli.

Ucieczkę umożliwiło to, że w 1943 roku 26 kwietnia była Wielkanoc i część załogi obozu była na urlopach. Ucieczkę umożliwiło też to, że mieli pod obozowymi pasiakami cywilne ubrania, a esesmani byli zajęci jedzeniem i pisaniem listów. Cudem jest to, że za ucieczkę Pileckiego nie było odwetu Niemców na innych więźniach.

Z obozu uciekali w kierunku wschodnim. Wykorzystali łódź do przepłynięcia Wisły. Schronili się w lesie. Po drodze pomógł mi ksiądz z Alwerni, który zorganizował im żywność i przewodnika. Uciekali przez Tyniec, Wieliczkę i Puszczę Niepołomicką, gdzie trafili na oddział Niemców – pomimo że Pilecki został ranny, uciekinierom udało się uciec. W Bochni pomogła im rodzina Oborów. Pilecki nawiązał kontakt z AK. Akowcy przyprowadzili Pileckiego do Nowego Wiśnicza – tam okazało się, że zastępca dowódcy AK nosi nazwisko, pod jakim Pilecki występował w Auschwitz – Tomasz Serafiński. W Serafińskiego Pilecki ukrywał się w posiadłości zwanej Koryznówką. Pileckiemu nie udało się namówić AK do ataku na obóz – siły AK były za małe. 23 sierpnia 1943 Pilecki dotarł do Warszawy.

Powstanie Warszawskie w oddziale NSZ

Warto przypomnieć, że w będąc w okupowanej przez Niemców Warszawie, Pilecki walczył w Powstaniu Warszawskim. Jak informuje poświęcony Witoldowi Pileckiemu portal Instytutu Pamięci Narodowej pilecki.ipn.gov.pl, Witold Pilecki „początkowo walczył jako szeregowy żołnierz w [związanym z NSZ] Zgrupowaniu »Chrobry II« starając się zachować anonimowość. Jednak w miarę upływu czasu, gdy coraz bardziej potrzebni byli oficerowie ujawnił swój stopień wojskowy. W pierwszych dniach powstania walczył w 1 kompanii „Warszawianka” w budynku Wojskowego Instytutu Geograficznego. W miarę toczonych walk powstańczych został zastępcą, a następnie dowódcą 2 kompanii I batalionu broniącej rejonu ulic Towarowej i Srebrnej ze składami Hartwiga. Podczas walk nawiązał przyjaźń z kapelanem Zgrupowania „Chrobry II” ks. kpt. Antonim Czajkowskim ps. „Badur”. Spotkał też towarzysza ucieczki z Auschwitz – Edwarda Ciesielskiego ps. „Beton”. Od niego dowiedział się o śmierci Jana Redzeja przy zdobywaniu WIG”.

Gdy „po 63 dniach walki Powstanie Warszawskie upadło. Powstańcy musieli złożyć broń i udać się do niewoli. 5 października 1944 r. rtm. Witold Pilecki wraz z żołnierzami Zgrupowania „Chrobry II” wyruszył do Ożarowa, skąd po kilku dniach pojechał do Lamsdorf, a 19 października skierowano go do Murnau. Tam przebywał do wyzwolenia, opiekując się młodymi powstańcami, za co otrzymał wdzięczne miano „Taty”. 9 lipca 1945 roku Witold Pilecki wyjechał z obozu w Murnau do II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych we Włoszech”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zamordowany przez podległych Rosji komunistów

Po wojnie, po powrocie do okupowanego przez Rosjan kraju, Witold Pilecki brał udział w politycznej (nie wojskowej) konspiracji antykomunistycznej. W 1947 roku Witold Pilecki został pojmany przez podległych Rosjanom oprawców z UB i poddany przez komunistów sadystycznym torturom. 25 maja 1948 roku podlegli Rosjanom komuniści zamordowali rotmistrza w więzieniu na Rakowieckiej. Do dziś jego zwłoki, prawdopodobnie zakopane wraz ze zwłokami innych pomordowanych polskich patriotów na Powązkach, nie zostały zidentyfikowane.

Na stronie Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL ukazał się przeprowadzony przez Jarosława Wróblewskiego wywiad z wiceprezesem Instytutu Pamięci Narodowej i p.o. dyrektora Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN profesorem Krzysztofem Szwagrzykiem, w którym historyk stwierdził, że ma „głębokie przekonanie, że szczątki generała Fieldorfa, pułkownika Cieplińskiego czy rotmistrza Pileckiego zostały już odnalezione podczas prac poszukiwawczych na Łączce” i pomimo tego „do tej pory nie ma ich identyfikacji” – co może oznaczać, że ktoś wpływowy ukrywa ten fakt.

Rotmistrz Witold Pilecki jest niewygodną postacią dla środowisk żydowskich. Jego walka podczas II wojny światowej zaprzecza inspirowanej przez Żydów, Niemców i Rosjan, antypolskiej kampanii nienawiści kreującej polskich katolików na zbrodniarzy odpowiedzialnych za holocaust. Dodatkowo oprawcami, którzy torturowali, torturowali i zamordowali Witolda Pileckiego za czasów, gdy Polska była pod okupacją Moskwy byli Żydzi, którym to Polskę i Polaków, Rosjanie po II wojnie światowej oddali w Niewolę.

Jan Bodakowski